Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Wspólnie budujemy najpopularniejszą bibliotekę internetową w Polsce.

Dzięki Twojej wpłacie uwolnimy kolejną książkę. Przeczytają ją tysiące dzieciaków!


Dorzucisz się?

Jasne, dorzucam się!
Tym razem nie, chcę przejść do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków.

x
Franciscae meae laudes → ← Jutrzenka duszy

Spis treści

    1. Dusza: 1
    2. Jedzenie: 1
    3. Nadzieja: 1
    4. Piekło: 1
    5. Robak: 1 2
    6. Sumienie: 1 2
    7. Światło: 1
    8. Teatr: 1
    9. Wina: 1
    10. Wino: 1

    Charles BaudelaireKwiaty złaNiepowrotnetłum. Adam M-ski

    Sumienie, RobakMożnaż zdławić sumienie, któregośmy łupem,
    Co żyje, w kleszcze pochwyca?
    Które karmi się nami jako robak trupem
    Jako dąb żre gąsienica?Nadzieja
    Wino, JedzenieMożnaż zdławić sumienie, któregośmy łupem?
    W jakich filtrów potopie, — czy win, czy owsianek
    Zginie wróg stary, straszliwy,
    Niszczyciel i żarłoczny na kształt kurtyzanek,
    A jako mrówka cierpliwy?
    Czy go winem zalejem? czy cieczą owsianek?
    Mów, piękna czarodziejko, jeśli wiesz co o tem,
    Mów myśli bólem przybity,
    Podobnej ginącemu pod trupów pokotem
    Lub pod rumaków kopyty[1],
    Mów, piękna czarodziejko, jeśli wiesz co o tem?
    Biedakowi, którego wietrzy wilk zgłodzony,
    A kruk już śledzi oczyma,
    Czy ma stracić nadzieję ten żołnierz zgnieciony
    Że grób i krzyżyk otrzyma?
    Ten biedak, na którego czyha wilk zgłodzony?
    ŚwiatłoMożnaż wywołać światło z chmurnych niebios szczytów?
    Rozedrzeć oponę mroku
    Czarniejszego niż smoła, bez zmierzchów, bez świtów,
    Bez gwiazd, bez błysków w obłoku?
    Możnaż wywołać światło z chmurnych niebios szczytów?
    Nadzieja, co błyszczała w zajazdu świetlicy,
    Zdmuchnięta — zgasła na zawsze!
    Bez księżyca, bez światła, złych dróg męczennicy
    Znajdąż schronienie łaskawsze?
    Ach, bies wszystko pogasił w zajazdu świetlicy!
    Mów, czarodziejko, kochasz wyklęte istoty?
    Znasz potępionych bezzwrotnie?
    Znasz zgryzotę, co za cel na zatrute groty
    Pierś naszą bierze okrutnie?
    Mów, czarodziejko, kochasz wyklęte istoty?
    Wina, Sumienie, Robak, DuszaOkropne bo poczucie — niezgładzalność winy —
    Wątły gmach ducha podcina,
    Niby rzesza termitów, co od podwaliny
    Często swój atak zaczyna.
    Przeklętym zębem żre nas niegłazalność winy!
    Teatr, PiekłoNieraz w teatrze gminnym widywałem w sali,
    Gdy zabrzmią orkiestry dźwięki,
    Schodzi wieszczka i w piekeł podniebiach zapali
    Brzaski cudownej jutrzenki;
    Nieraz w gminnych teatrach widywałem w sali.
    Jak postać cała z blasków, ze złota i gazy
    W proch strąca piekieł potwory;
    Lecz pierś ma, w którą błogie nie schodzą ekstazy,
    To teatr, co do tej pory
    Próżno szukał zjawiska o skrzydełkach z gazy!

    Przypisy

    [1]

    pod (…) kopyty — dziś popr. forma N. lm: kopytami. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...