Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
X
Support!
Help free the book!George Orwell - Rok 1984
collected: 120.00 złneeded: 18750.00 złuntil fundraiser end:
Help free the book!

5644 free readings you have right to

Language Language

Latest publications

You can also see recent audiobooks and recent DAISY files.

  1. Powiastka filozoficzna dla dzieci oraz tych dorosłych, którzy zachowali kontakt z dzieckiem w sobie. Utwór, zaliczany do klasyki światowej literatury, należy do wyjątkowych również wśród dzieł Antoine’a de Saint-Exupéry’ego. Autor nadał swojej opowieści formę baśniowej opowieści i sam ją zilustrował. Zawiera ona sumę przemyśleń na najważniejsze tematy: miłości, przyjaźni i — śmierci.

  2. Puc, Bursztyn i goście to jedna z najbardziej znanych książek dla dzieci autorstwa Jana Antoniego Grabowskiego, wydana w 1933 roku. Tytułowi bohaterowie, Puc i Bursztyn, to psy z podmiejskiego podwórza. Starszy Puc stara się być mentorem, opiekunem, młodszego Puca, strofuje go i uczy, jak się zachowywać, choć w nim samym nierzadko odzywa się szczeniak. Ich codzienność: harce z innymi psami i oczekiwanie, aż gospodyni wypełni miskę przysmakami, przerywa przyjazd gości z Warszawy. Czy podwórzowe kundelki zaprzyjaźnią się z rasowymi pieskami panny Agaty?

  3. Wydane w 1930 r. przez redakcję tygodnika „Kobieta Współczesna”

    Wcześniejsza publikacja „przygotowawcza: Ruch kobiecy w Polsce (cz. 1–2, 1909)

  4. W tekście wydanym w 1908 r. przez Polskie Stowarzyszenie Równouprawnienia Kobiet autorka rekonstruuje historię patriarchatu, wskazując na szereg kulturowych i religijnych barier uniemożliwiających kobietom osiągnięcie równości.

  5. Treścią artykułu Cecylii Walewskiej napisanego w 1922 r. jest skrótowe, sumaryczne przedstawienie udziału kobiet w nauce. Najpierw autorka prezentuje polskie naukowczynie, ponieważ poza Marią Skłodowską-Curie nazwiska ich nie funkcjonowały w powszechnej świadomości. Z przykrością trzeba stwierdzić, że nie zmieniło się to właściwie do dziś. Część druga omawia kwestię kształcenia wyższego: udział procentowy studentek wśród słuchaczy różnych uczelni — od Wilna i Lwowa po Kraków i Poznań, jak również dokonywane przez nie wybory kierunków kształcenia. Przeważają wydziały humanistyczne, co ciekawe jednak, na Politechnice Warszawskiej wyróżniają się dwa wydziały: z niewielkiej sumy 206 studiujących kobiet, stanowiących ok. 7% wszystkich studentów, prawie połowa znalazła się na wydziale chemii (czyżby śladem noblistki?), drugi zaś pod względem popularności znalazł się wydział architektury.

    W dalszej części publikacji autorka zajmuje się obecnością kobiet w nauce w ogóle. Przypomina o renesansie włoskim, który zaznaczył się obecnością wielu wybitnych przedstawicielek nauki w kulturze XVI w. Podaje w błyskawicowym skrócie dzieje mizoginii oraz zwraca uwagę na szczególną sytuację kobiet dążących do obecności w nauce wyższej, co streszcza się w słowach: „za dużo przeszkód zewsząd, za dużo pocisków, których odparcie zużywa energię i napięcie intelektualnych porywów”. Wśród tych przeszkód znajdują się fazy niedoceniania z jednej strony i przeceniania z drugiej. Walewska rozważa też zjawisko dążności do „umężczyźniania intelektu kobiecego” i mierzenia tą miarą osiągnięć kobiet zaangażowanych w rozwój nauki. W końcu daje upust rozważaniom, czy zmieni się charakter nauki w związku z uporczywym wzrostem w niej udziału kobiet. Końcowy fragment zawiera też zestawienie dokonań uczonych polskich, takich jak dr Joteyko czy dr Daszyńska-Golińska, przy odbudowie niepodległej Polski.

  6. Autorka wygłosiła swój odczyt, wydany następnie w formie broszury, w czasach kiedy nadal nie tylko edukacja szkolna, ale również domowe wychowanie dziewcząt i chłopców było odmienne. „Istotnie — pisze Moszczeńska — w obecnych zwyczajach leży, że od samego już urodzenia traktujemy chłopców i dziewczynki w ten sposób, jakbyśmy ich chcieli sobie wzajemnie jak najbardziej obcymi uczynić. Od urodzenia niemal utwierdzamy dzieci w tym przekonaniu, że dziewczynka i chłopiec to zupełnie niepodobne do siebie i niemające ze sobą nic wspólnego istoty, od pierwszych chwil rozbudzenia się umysłowego dzieci nasze czują, że wprost odmiennym podlegają prawom, że co uchodzi jednemu, potępiają u drugiego, i na odwrót”.

    Co prawda przemiana obyczajowo-poznawcza ostatnich dekad spowodowała mniej więcej powszechne uznanie faktu, że rozum, wiedza, pracowitość i energia „jednak nie szpecą i nie wykolejają kobiety”. Wobec tego doświadczona edukatorka i matka proponuje, żeby i w domu, i w szkole wpajać dzieciom bez względu na płeć te same zasady postępowania i te samą wiedzę. Między tymi cnotami, które niegdyś zalecano wyłącznie dla kobiet, wskazuje na łagodność i cierpliwość, które mogłyby się okazać bardzo przydatne dla mężczyzn — i prywatnie, i w związkach małżeńskich oraz rodzinnych, i w życiu społecznym. Najważniejsze w edukacji jest, podkreśla autorka, aby nie kłamać, nie zaprzeczać głoszonym zasadom słowem, ani — co ważniejsze nawet — czynem.

  7. Napisana w prosty, bezpretensjonalny sposób książka przekazująca w tonie serdecznej życzliwości sumę wiedzy o wszystkim, co najważniejsze w życiu kobiety. Zadziwiające, ale wiele z tych wskazówek matki mogłyby powtórzyć swym dorastającym córkom również dziś, mimo że od wydania książki Izy Moszczeńskiej minęło ponad 100 lat. W mądry sposób autorce udało się ująć np. sprawy dotyczące przyjaznego traktowania swego ciała oraz jego potrzeb fizjologicznych i rozwojowych. Ale również to, co pisze o wyborze życiowego partnera, o własnym rozwoju, o odpowiedzialności w macierzyństwie jest nadal aktualne.

    Jeśli nawet fragmenty o gorsetach, tudzież o karnawałowych tańcach i wakacyjnym bywaniu „u wód” jako obowiązkach towarzyskich wydać się mogą anachroniczne, tym niemniej są ciekawe. Z lektury tej jasno wynika, że osoby myślące i czujące podobnie jak my dziś tkwiły zakute w gorsety konwenansów, pozbawione praw obywatelskich i były wyśmiewane za swoje dążenia emancypacyjne.

  8. Wydana w 1907 roku broszura ma za zadanie propagować — oczywistą dziś — tezę, że głosowanie nie jest powszechne, dopóki wyłączona jest z niego ponad połowa dorosłej populacji ze względu na płeć. Wówczas utrzymywało się przekonanie, że „żądania praw wyborczych przez kobiety są chwilową zachcianką, objawem nadzwyczajnych czasów” i przeminą, gdy wszystko się uspokoi. Dzięki niestrudzonym działaczkom takim jak Paulina Kuczalska-Reinschmit na kwestie dotyczące kobiet i ich praw zaczęto patrzeć racjonalnie.

    Broszura przedstawia dzieje walki o prawa kobiet w poszczególnych krajach, od Australii i Nowej Zelandii, przez Stany Zjednoczone Ameryki po państwa europejskie. Autorka referuje, jak kobiety korzystają ze swego prawa, w jaki sposób uzyskanie praw wyborczych powoduje następnie uporządkowanie prawa cywilnego (m.in. w kwestiach prawa małżeńskiego i opieki nad dziećmi, dysponowania majątkiem itp.) pokazuje też, jak praktyka powoduje rozwianie obaw, które stanowiły hamulec dla przyznania praw kobietom. Czynny udział kobiet w sprawach publicznych nie spowodował ani zakłócenia spokoju rodzin, ani zatargów małżeńskich (to były lęki prawicy i konserwatystów), wyborczynie nie były też skłonne ulegać wpływom klerykalnym (to obawy lewicy, socjaldemokratów). Tekst zawiera też ciekawe omówienie wieców, które miały miejsce w Warszawie w latach 1905–1906; wyjaśnia, dlaczego stanowisko endecji, organizującej zamknięte wiece kobiet narodowych, zbliżone jest do polityki hakatystów; zaś w końcowej odezwie podsumowuje celnie wszystkie poruszane kwestie: „bezprawie odtrącające kobietę od wspólnoty prawodawczej pracy, znieczula sumienie powszechne na szereg innych bezprawi, obniża poziom etyczny i zdrowotny społeczeństwa, staje się podwaliną zniewag spełnianych na człowieczej godności w kobiecie”.

  9. Tekst z 1897 r., wydany nakładem feministycznego czasopisma „Ster” we Lwowie (od 1907 r. funkcjonowało w Warszawie) stanowi podsumowanie sytuacji kobiet w Polsce i drogowskaz dla najważniejszych bieżących działań. Paulina Kuczalska-Reinschmit daje rys historyczny pokazujący, jak oczywistą rzeczą było w dawnej kulturze polskiej, że kobiety pracowały, a także uczestniczyły w życiu ekonomicznym i politycznym. Znajdowało to np. odzwierciedlenie w przepisie prawa przyznającym własność matce, a po niej córce, do wszystkich ruchomości w domu, ponieważ to ona osobiście je wypracowała. Podobnie każda gospodyni była lekarką: według domowych receptur przekazywanych w rodzinie z matki na córkę zwykła sporządzać „maści, wódki i driakwie” na wszelkie schorzenia. Mieszczki wypracowywały osobisty majątek handlem. Matrony z rodzin możnowładców zarządzały sprawami miast (np. Żółkwi), występowały z powodzeniem w sądach i w ogóle swobodnie zastępowały mężów w zarządzaniu majątkiem, kiedy ci bywali na wojnach, sejmach itp. imprezach.

    Autorka jest zdania, że należy powrócić właśnie do tej naszej tradycji i dlatego kształcić dziewczęta na równi z chłopcami w tych samych umiejętnościach oraz sprzyjać praktycznemu wykorzystaniu nabytej wiedzy. Do czegóż to bowiem podobne, co się z czasem porobiło: „Babki na niedźwiedzia szły dla zabawy, w stanowczej chwili potrafiły zarządzić obronę dworu i nie tylko rusznicę, lecz miecz wziąć do ręki — wnuczki mdlały na widok pająka”.

  10. Broszura Daszyńskiej-Golińskiej została opublikowana w związku z uzyskaniem przez kobiety praw wyborczych na podstawie Dekretu o ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego z 28 listopada 1918. Celem publikacji, wydanej w Warszawie nakładem Związku Polskich Stowarzyszeń Kobiecych, było niewątpliwie przygotowanie do nadchodzących wyborów (odbyły się 26 stycznia 1919) do sejmu mającego uchwalić konstytucję II Rzeczypospolitej. Po części przygotowanie takie polegało na tym, aby dać wsparcie, umocnić nowo uprawnione wyborczynie. Autorka z doświadczenia wiedzieć bowiem musiała, że „prawo wyborcze kobiet jest akcją, która będzie zwalczana i ośmieszana”.

    Zawartość obejmuje informacje, takie jak: sumaryczna relacja z praktyki korzystania z praw wyborczych przez kobiety w innych państwach (np. w Anglii, Nowej Zelandii, Finlandii); przypomnienie zasług, które na rzecz swoich państw położyły kobiety-obywatelki, aby te prawa uzyskać; omówienie sposobu funkcjonowania nowoczesnych, demokratycznych systemów władzy, a wreszcie wyjaśnienie, jak mają się odbywać wybory (np. co zmienia proporcjonalność w stosunku do zwykłych wyborów większościowych itd.). Ciekawe jest uświadomić sobie, że pierwszym wyborom w Polsce towarzyszyły dwie okoliczności: po pierwsze, granice państwa pozostawały nieustalone (w części Galicji na wschód od Przemyśla trwa walka o granice z Ukraińcami), więc okręgi wyborcze objęły tylko część, bezspornie już polskich ziem; po drugie w procedurach wyborczych trzeba było uwzględnić, jak głosować mają niepiśmienni wyborcy (a należało wypisać imię i nazwisko swego kandydata, nie tylko postawić krzyżyk przy wydrukowanym nazwisku).

    Zofia Daszyńska-Golińska optymistycznie zapowiada — po doświadczeniu właśnie kończącej się wojny — nadejście nowej, kobiecej kultury: kultury pokoju, kultury rozwoju, a nie podboju. Zwraca więc uwagę wyborczyniom na zagadnienia, które niezależnie od stronnictwa politycznego łączą dążenia wszystkich kobiet, a są to: opieka nad dziećmi, nauczanie i wychowanie, opieka nad ubogimi, walka z nierządem, higiena społeczna, ustawodawstwo ochronne i ubezpieczenia pracy kobiet i młodocianych, zrównanie płac przy równych kwalifikacjach, popieranie spółdzielczości, walka z alkoholizmem, reforma kodeksu cywilnego, zawierającego nadal wiele niesprawiedliwości i absurdów. Autorka namawia, żeby właśnie pod kątem stosunku do tych ważnych dla kobiet kwestii wybierać do sejmu ludzi uczciwych i zdolnych, pracujących dla dobra publicznego.

Close

* Loading