Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury są za darmo i bez reklam, bo utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.

Na stałe wspiera nas 373 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Potrzebujemy Twojej pomocy!

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nasze audiobooki na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube. Kliknij, by przejść do audiobooków.

x
Zmrok poranny → ← Wino samotnika

Spis treści

    1. Choroba: 1
    2. Miasto: 1
    3. Noc: 1
    4. Praca: 1
    5. Samotność: 1
    6. Śmierć: 1
    7. Wieczór: 1
    8. Złodziej: 1

    Charles BaudelaireKwiaty złaZmrok wieczornytłum. Adam [Zofia Trzeszczkowska] M-ski

    WieczórSchodzi wieczór cudowny — zbrodniarzy druh wierny;
    Skrada się jak ich wspólnik, już na kształt niezmiernej
    Alkowy[1] — niebo z wolna zwiera swe sklepienia,
    A ludzi żądz gorączka w dzikie bestie zmienia.
    PracaO wieczorze! o błogi! przez tych upragniony,
    Co bez kłamstwa rzec mogą: „Naszymi ramiony
    Pracowaliśmy dzisiaj!” Ciebie błogosławią
    Umysły, co się jakimś dzikim bólem trawią,
    Zaciekły badacz, gdy mu zaciąży skroń blada,
    I zgarbiony robotnik, gdy łoża dopada.
    Noc, MiastoTymczasem w atmosferze, niby aferzyści,
    Budzą się ociężali duchowie nieczyści,
    W locie o okiennice bijąc i portyki,
    A przy latarniach, których wiatr chwieje płomyki,
    Prostytucja w ulicach rozpala ogniska,
    Otwierając swe ujścia jakoby mrowiska —
    Jak wróg chcący wycieczką skrytą podejść wroga,
    Wszędy szlak przetrzeć umie, wszędy dla niej droga —
    I w bagniskach miastowych porusza się na dnie,
    Niby czerw, który żer swój człowiekowi kradnie.
    Słychać już tu i ówdzie kuchnie świszczą, sapią,
    Tutaj teatry szumią, tam orkiestry chrapią;
    Tables d'hôty[2], gdzie gra głównie nęci biesiadników,
    Zwabiają nierządnice oraz ich wspólników,
    Oszustów — Złodziejzaś złodziejstwo, które nie przepuszcza
    Nikomu i niczemu — nieznużona tłuszcza —
    Pójdzie odbijać kasy, wyważać podwoje,
    Aby przeżyć dni kilka, kochankom dać stroje.Choroba, Śmierć, Samotność
    Duchu mój, skup się w sobie w tej ważnej godzinie,
    Zamknij ucho na ryk ów, co ci z zewnątrz płynie.
    Jest to chwila, gdy chorych wzmagając cierpienia,
    Noc dławi ich za gardło! Gdy swoje istnienia
    Kończą oni ku wspólnej zdążając otchłani.
    Szpital pełny ich westchnień. — Konają skazani. —
    Wielu z nich już nie siądzie przed ciepłym ogniskiem,
    W wieczór — do wonnej strawy, przy kimś sercu bliskiem.
    Ach! a większość z nich może nigdy od powicia[3],
    Nie miała własnych ognisk, nie zaznała życia!

    Przypisy

    [1]

    alkowa (daw.) — sypialnia. [przypis edytorski]

    [2]

    table d'hôte — stałe menu. [przypis edytorski]

    [3]

    od powicia — od urodzenia. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...