Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Dzieciaki korzystające z Wolnych Lektur potrzebują Twojej pomocy!
Na stałe wspiera nas jedynie 442 osób.

Aby działać, potrzebujemy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Wybierz kwotę wsparcia
Tym razem nie pomogę
Ufunduj e-książki dla dzieciaków

Lektury szkolne za darmo dla każdego dzieciaka? To możliwe dzięki wsparciu darczyńców takich jak Ty! Kliknij i dorzuć się >>>

x
Zmrok poranny → ← Wino samotnika

Spis treści

    1. Choroba: 1
    2. Miasto: 1
    3. Noc: 1
    4. Praca: 1
    5. Samotność: 1
    6. Śmierć: 1
    7. Wieczór: 1
    8. Złodziej: 1

    Charles BaudelaireKwiaty złaZmrok wieczornytłum. Adam [Zofia Trzeszczkowska] M-ski

    1
    WieczórSchodzi wieczór cudowny — zbrodniarzy druh wierny;
    Skrada się jak ich wspólnik, już na kształt niezmiernej
    Alkowy[1] — niebo z wolna zwiera swe sklepienia,
    A ludzi żądz gorączka w dzikie bestie zmienia.
    5
    PracaO wieczorze! o błogi! przez tych upragniony,
    Co bez kłamstwa rzec mogą: „Naszymi ramiony
    Pracowaliśmy dzisiaj!” Ciebie błogosławią
    Umysły, co się jakimś dzikim bólem trawią,
    Zaciekły badacz, gdy mu zaciąży skroń blada,
    10
    I zgarbiony robotnik, gdy łoża dopada.
    Noc, MiastoTymczasem w atmosferze, niby aferzyści,
    Budzą się ociężali duchowie nieczyści,
    W locie o okiennice bijąc i portyki,
    A przy latarniach, których wiatr chwieje płomyki,
    15
    Prostytucja w ulicach rozpala ogniska,
    Otwierając swe ujścia jakoby mrowiska —
    Jak wróg chcący wycieczką skrytą podejść wroga,
    Wszędy szlak przetrzeć umie, wszędy dla niej droga —
    I w bagniskach miastowych porusza się na dnie,
    20
    Niby czerw, który żer swój człowiekowi kradnie.
    Słychać już tu i ówdzie kuchnie świszczą, sapią,
    Tutaj teatry szumią, tam orkiestry chrapią;
    Tables d'hôty[2], gdzie gra głównie nęci biesiadników,
    Zwabiają nierządnice oraz ich wspólników,
    25
    Oszustów — Złodziejzaś złodziejstwo, które nie przepuszcza
    Nikomu i niczemu — nieznużona tłuszcza —
    Pójdzie odbijać kasy, wyważać podwoje,
    Aby przeżyć dni kilka, kochankom dać stroje.Choroba, Śmierć, Samotność
    Duchu mój, skup się w sobie w tej ważnej godzinie,
    30
    Zamknij ucho na ryk ów, co ci z zewnątrz płynie.
    Jest to chwila, gdy chorych wzmagając cierpienia,
    Noc dławi ich za gardło! Gdy swoje istnienia
    Kończą oni ku wspólnej zdążając otchłani.
    Szpital pełny ich westchnień. — Konają skazani. —
    35
    Wielu z nich już nie siądzie przed ciepłym ogniskiem,
    W wieczór — do wonnej strawy, przy kimś sercu bliskiem.
    Ach! a większość z nich może nigdy od powicia[3],
    Nie miała własnych ognisk, nie zaznała życia!

    Przypisy

    [1]

    alkowa (daw.) — sypialnia. [przypis edytorski]

    [2]

    table d'hôte — stałe menu. [przypis edytorski]

    [3]

    od powicia — od urodzenia. [przypis edytorski]

    Zamknij
    Proszę czekać…
    x