Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Dzieciaki korzystające z Wolnych Lektur potrzebują Twojej pomocy!
Na stałe wspiera nas jedynie 425 osób.

Aby działać, potrzebujemy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Wybierz kwotę wsparcia
Tym razem nie pomogę
Dołącz

Dzisiaj aż 15 770 dzieciaków dzięki wsparciu osób takich jak Ty znajdzie darmowe książki na Wolnych Lekturach — dołącz do Przyjaciół Wolnych Lektur i zapewnij darmowy dostęp do książek milionom uczennic i uczniów dzisiaj i każdego dnia [kliknij, by dowiedzieć się więcej]

x
Deszcz złoty → ← Uboga wdowa

Spis treści

      Stanisław JachowiczBajki i powiastkiSłońce i księżyc

      1
      Kiedy na rozkaz wszechwładnego Słowa
      Stanęła świata budowa,
      Na wspaniałym przestworze dwa światła zabłysły.
      Co miały nadal kreślić wymiar czasu ścisły.
      5
      Jako dziewica w najświetniejszym stroju,
      Lub jak bohater gotowy do boju,
      Który na drodze sławy śmiałym staje krokiem,
      I wesoło błyska okiem,
      Wyszło słońce, niebiańskim blaskiem otoczone,
      10
      Niosąc witą na skroni z wdzięcznych farb koronę.
      Ziemia odgłos radości wydała dokoła,
      Upiękniły się kwiaty, zawoniały zioła.
      Zazdrośnie drugie światło na słońce spojrzało.
      Bo mu zrównać nie zdołało,
      15
      A dumą uniesione rzecze jaknajśmielej:
      „I dlaczegóż tron jeden dwóch monarchów dzieli?
      Dlaczegóż mam być drugim, gdy pierwszym być mogę?
      Któż mi do jej wielkości zatamował drogę?”
      Wtem gdy ostatni wyraz z ust mu się wymyka,
      20
      Skrytym bólem strawione piękne światło znika;
      Rozpłynął się w powietrzu wdzięczny blask księżyca,
      I w drobnych gwiazd postaci ziemianom przyświeca.
      Stanął księżyc wybladły, jak grobowe cienie,
      Zawstydzony w pokorze leje łez strumienie,
      25
      I rzecze do Wszechwładcy, z łkaniem przerywanem:
      „Zlituj się, Ojcze istot, nad mym nędznym stanem!”
      Ten, który na pokornych miłem rzuca okiem,
      Przesyła mu anioła z łaskawym wyrokiem.
      Błysło… a świetny poseł w powietrzu się wznosi,
      30
      I tak żałującemu wolę Pana głosi:
      „Ponieważ blask słoneczny zazdrość w tobie wzniecił,
      Odtychczas przeciwnika będziesz blaskiem świecił,
      A skoro ciemna ziemia po przed tobą stanie,
      Zniknie blask pożyczany, ciemność pozostanie.
      35
      Przestań jednak gorzkiemi zalewać się łzami,
      Bóg tknięty twemi prośbami,
      Winę przebaczył, pokorę ocenił,
      I samo uchybienie w pomyślność zamienił;
      A po sprawiedliwości surowej wymiarze,
      40
      Jego dobroć bez granic pocieszyć się każe:
      Wyjdziesz ze swej nicości, dawny tron osiędziesz,
      I świetne panowanie ze słońcem dzielić będziesz;
      A łzy, które wylałeś wśród żalu, pokuty,
      Zmienią się w balsam rosy po ziemi rozsutej,
      45
      Która wszystko pokrzepi dobroczynnym darem,
      Cokolwiek nielitośnym zemdli słońce skwarem.”
      A gdy anioł dobroci pociechy weń leje,
      Odzyskał księżyc światło, którem dziś jaśnieje;
      Król nocy, otoczony gwiazdy iskrzącemi,
      50
      Zaczął spokojny obieg naokoło ziemi,
      A gdy się zastanowi nad swą dawną winą,
      W postaci drobnych pereł, łzy mu z oczu płyną.
      Zamknij
      Proszę czekać…
      x