Oferta dla Przyjaciół

Czytaj teksty współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Ty decydujesz, ile płacisz!

Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
1% dla Wolnych Lektur

Czy wiesz, że możesz nam pomóc rozwijać Wolne Lektury, przekazując 1% swojego podatku? To bardzo proste - wystarczy, że w zeznaniu podatkowym podasz nasz numer KRS 0000070056.

x
Deszcz złoty → ← Uboga wdowa

Spis treści

      Stanisław JachowiczBajki i powiastkiSłońce i księżyc

      Kiedy na rozkaz wszechwładnego Słowa
      Stanęła świata budowa,
      Na wspaniałym przestworze dwa światła zabłysły.
      Co miały nadal kreślić wymiar czasu ścisły.
      Jako dziewica w najświetniejszym stroju,
      Lub jak bohater gotowy do boju,
      Który na drodze sławy śmiałym staje krokiem,
      I wesoło błyska okiem,
      Wyszło słońce, niebiańskim blaskiem otoczone,
      Niosąc witą na skroni z wdzięcznych farb koronę.
      Ziemia odgłos radości wydała dokoła,
      Upiękniły się kwiaty, zawoniały zioła.
      Zazdrośnie drugie światło na słońce spojrzało.
      Bo mu zrównać nie zdołało,
      A dumą uniesione rzecze jaknajśmielej:
      „I dlaczegóż tron jeden dwóch monarchów dzieli?
      Dlaczegóż mam być drugim, gdy pierwszym być mogę?
      Któż mi do jej wielkości zatamował drogę?”
      Wtem gdy ostatni wyraz z ust mu się wymyka,
      Skrytym bólem strawione piękne światło znika;
      Rozpłynął się w powietrzu wdzięczny blask księżyca,
      I w drobnych gwiazd postaci ziemianom przyświeca.
      Stanął księżyc wybladły, jak grobowe cienie,
      Zawstydzony w pokorze leje łez strumienie,
      I rzecze do Wszechwładcy, z łkaniem przerywanem:
      „Zlituj się, Ojcze istot, nad mym nędznym stanem!”
      Ten, który na pokornych miłem rzuca okiem,
      Przesyła mu anioła z łaskawym wyrokiem.
      Błysło… a świetny poseł w powietrzu się wznosi,
      I tak żałującemu wolę Pana głosi:
      „Ponieważ blask słoneczny zazdrość w tobie wzniecił,
      Odtychczas przeciwnika będziesz blaskiem świecił,
      A skoro ciemna ziemia po przed tobą stanie,
      Zniknie blask pożyczany, ciemność pozostanie.
      Przestań jednak gorzkiemi zalewać się łzami,
      Bóg tknięty twemi prośbami,
      Winę przebaczył, pokorę ocenił,
      I samo uchybienie w pomyślność zamienił;
      A po sprawiedliwości surowej wymiarze,
      Jego dobroć bez granic pocieszyć się każe:
      Wyjdziesz ze swej nicości, dawny tron osiędziesz,
      I świetne panowanie ze słońcem dzielić będziesz;
      A łzy, które wylałeś wśród żalu, pokuty,
      Zmienią się w balsam rosy po ziemi rozsutej,
      Która wszystko pokrzepi dobroczynnym darem,
      Cokolwiek nielitośnym zemdli słońce skwarem.”
      A gdy anioł dobroci pociechy weń leje,
      Odzyskał księżyc światło, którem dziś jaśnieje;
      Król nocy, otoczony gwiazdy iskrzącemi,
      Zaczął spokojny obieg naokoło ziemi,
      A gdy się zastanowi nad swą dawną winą,
      W postaci drobnych pereł, łzy mu z oczu płyną.
      Close
      Please wait...
      x