Oferta dla Przyjaciół

Czytaj teksty współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Ty decydujesz, ile płacisz!

Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Przekaż 1% na Wolne Lektury

Przekaż 1% podatku na Wolne Lektury. Wpisz w PIT nasz KRS 00000 70056
Nazwa organizacji: Fundacja Nowoczesna Polska

Jeśli zrobiłeś / zrobiłaś to w poprzednim roku, nie musisz nic zmieniać. Kliknij, by dowiedzieć się więcej >>>>

x
Staruszek przy pracy → ← Kotek, piesek, myszka i ptaszek

Spis treści

      Błąd źródła: napiomniena -> napomnienia.

      Stanisław JachowiczBajki i powiastkiLis przy zgonie

      Lis stary już był bliskim ostatecznej chwili,
      Wszyscy go przyjaciele wierni odstąpili,
      Okropność tylko śmierci przed oczyma stała;
      Paszcza drżąca, bezbronna już smak postradała,
      Oczy, co niegdyś bystro zdobycz wyśledzały,
      W słup mu stawały.
      Widząc, iż się już wkrótce z tym światem rozstanie,
      Ród luby na ostatnie zwołał pożegnanie,
      I kiedy iskra życia dogorywa,
      Tak się odzywa:
      «Jużeście nadto długo w zbrodniach wiek trawili,
      Słuchajcie rady ojca w tej stanowczej chwili.
      Teraz, teraz on czuje ciężar przewinienia,
      Teraz to go dopiero dręczy głos sumienia.
      Patrzcie, zduszone gęsi — które chciwie żarłem,
      Stawają mi przed oczy z krwią zbroczonem gardłem,
      Oto indyk… czegóż chce ta mara nadęta?
      Tu kwoka się o swoje domaga pisklęta!»
      Łakome dzieci wokoło spojrzały,
      «Ach ojcze, wrzasną, gdzie te specjały?
      Gdzież te gąski wyborne, gdzież ta smaczna kurka?
      My nigdzie nie widzimy i jednego piórka!
      Może to tylko mary wyobraźnia nieci,
      A ślinkę łykać muszą twoje biedne dzieci.»
      «Poskromcie chciwość, me pociechy lube,
      Za nią to człowiek poprzysiągł nam zgubę:
      Tu nas chartami nagania lekkiemi,
      Co w rączym biegu ledwie dotkną ziemi;
      Tu gończe sfory puszcza na nas w knieje,
      Z ognistej paszczy zgubne gromy sieje,
      Pracy, przemysłu i sił nie oszczędza;
      Stawia żelaza i w sieci nas wpędza.
      Zbrodnia się nigdy nie wymknie z pod kary,
      Patrzcie, jak strasznie kona ojciec stary,
      Przyjmcie ostatnie jego napomnienia,
      Zagładźcie skazę waszego plemienia;
      Bądźcie cnotliwi, wiedźcie życie prawe,
      A utraconą odzyskacie sławę.»
      «Dobrze to wszystko, starszy z nich odpowie,
      Lecz wspomnij tylko, czem byli przodkowie?
      Jeden w drugiego był łotrem nielada,
      A ich niesława i na wnuków spada.
      Choćbyśmy żyli jak niewinne jagnie,
      Człowiek, co zawsze potępiać nas pragnie,
      Ilekroć w kojcu zje mu co kurczęta,
      Na nas to biedne spędzi niebożęta.»
      Lis przerwał: «Te wymówki rozkosz cnoty niszczy.
      Ale co słyszę… pono kurczę piszczy?
      Biegnijcie dzieci… tylko jedzcie skromnie,
      I z resztką jeszcze powracajcie do mnie.»
      Close
      Please wait...
      x