Oferta dla Przyjaciół

Czytaj teksty współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Ty decydujesz, ile płacisz!

Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
1% dla Wolnych Lektur

Czy wiesz, że możesz nam pomóc rozwijać Wolne Lektury, przekazując 1% swojego podatku? To bardzo proste - wystarczy, że w zeznaniu podatkowym podasz nasz numer KRS 0000070056.

x
Pobożność → ← Wilk w baraniej skórze

Spis treści

      Stanisław JachowiczBajki i powiastkiKwoka i kogucik

      Kwoka jedynie losem swych dzieci zajęta,
      Wodziła po podwórzu wylęgłe kurczęta,
      A znalazłszy robaczka lub ziarnko na ziemi,
      Sobie od ust odjąwszy, dzieliła się z niemi.
      Jedno ze żwawych, lekkomyślne, płoche,
      Siły skrzydełek chcąc doświadczyć trochę,
      Porzuciwszy inne dzieci,
      Nad cembrzynę studni leci;
      Wpada w wodę, swawoli doświadczywszy skutku,
      A biedną matkę w wiecznym pozostawia smutku.
      Wkrótce kogucik zuchwały,
      Co już wcale nie był mały,
      Podlatywał sobie śmiało,
      To niedawne nieszczęście matce przypomniało.
      «Synu! rzecze z uczuciem, ach synu mój drogi!
      Jużby się wiek twój obszedł bez mojej przestrogi,
      Ale i cóż dziwnego, że matka troskliwa!
      Wiem, że ci na odwadze i męstwie nie zbywa,
      W walkach się wcale o ciebie nie boję,
      Lecz omijaj tę studnię, lube dziecię moje;
      To miejsce jest pamiętne zgubą twego brata,
      Przez swoję lekkomyślność marnie zeszedł z świata».
      Podziękował kogucik za zbawienną radę;
      Lecz mając jeszcze w sobie zwykłą młodych wadę,
      Niechętnie się do niej skłania.
      Pełno było przyrzekania,
      Ale to wszystko nieszczerze.
      Niezmierna go chętka bierze
      Do tej nieszczęsnej przybliżyć się studni.
      Czem się dalej posunie, tem się wstrzymać trudniej;
      Nareszcie rzecze: «Cóż to? czyż ja jeszcze dziecię?
      Będeż się zniewieściale obawiał o życie?
      Ja co się męstwem i odwagą szczycę,
      Będeż na słowa uważał kobiece?
      Może to matka wyrzekła jedynie,
      Nieulękłości chcąc doświadczyć w synie,
      Albo też bardziej o młodszych troskliwa,
      Przedemną ziarno w tej studni ukrywa.
      Nie, nie, nic z tego, gardzę jej przestrogą.»
      Coraz dalej zuchwałą postępuje nogą,
      Stanął na samym brzegu, spuszcza na dół głowę,
      Patrzy… alić na spodzie widowisko nowe:
      Kogut jemu podobny, tak jak on zuchwały,
      Jak on wyciąga szyję, nastrzępia się cały.
      Zagraża mu nasz młodzik; tamten niezlękniony,
      Groźbą za groźbę z swojej odpowiada strony.
      Tu już zacięty kogut ledwie sobą włada,
      I chcąc tamtego zgnębić, sam w wodę upada;
      Tonąc zawołał z żalem: «Patrzcie lube dziatki,
      Jak to źle nie słuchać matki.»
      Close
      Please wait...
      x