Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 429 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Ufunduj e-książki dla dzieciaków

Lektury szkolne za darmo dla każdego dzieciaka? To możliwe dzięki wsparciu darczyńców takich jak Ty! Kliknij i dorzuć się >>>

x
Pieśń trzydziesta siódma. Pieśń rzeźbiarska → ← Pieśń trzydziesta piąta. Bambola z funkcją śpiewania

Spis treści

      Blanka RolandoBiała książkaNiebo Pieśń trzydziesta szósta. Bambola traci swe funkcje

      1
      Czarna, cicha, bezkrwawa rewolucja
      wyzwolenie z wiekuistego głodu
      Dzień, gdy deszcz dźwięcznie bębnił
      w suchą skórę ziemi, zmuszając ją do rytmu
      5
      Przewożono mnie ciężarówką z innymi dziećmi
      do innego miejsca, do sierocińca w gęstych lasach
      Wypadłam z ciężarówki, boleśnie upadłam
      na zadżunglony dywan mchów i porostów
      Nikt nie usłyszał mego słabego głosu w tle
      10
      Musiałbyś bardzo podgłośnić, by usłyszeć
      Zaczęłam płakać, bo wiedziałam wszystko
      że to będzie ostatnie porzucenie, byle gdzie
      Deszcz płukał moje włosy, moją sukienkę
      ja skuliłam się w kulkę i schowałam się
      15
      pod dużym, prawie opiekuńczym liściem
      Leżałam jak szyszka, co nieoczekiwanie spadła
      pachnąca z wolna zapachem ziemi i rozkładu
      Wilgoć lasu była wielka, tajemnicza, zachłanna
      Wiedziałam, że nikt już nie znajdzie mnie w dżungli
      20
      Byłam wielkim głodomorem, skurczonym z lęku
      w zieleni najpiękniejszej, mruczałam wtedy
      najsmutniejszą piosenkę świata
      Nikt nie słyszał, to nareszcie mogłam śpiewać
      w uśpieniu odchodziłam, w zapomnieniu
      25
      zapomnieniu wszystkiego przez wszystkich
      Deszcz rozmył wielki liść, pod którym byłam
      skryta byłam całe życie, skrywana po kątach
      przez prawie osiem lat, dwa dni kamuflażu
      mój sen rozpuścił się w wodzie i soli
      30
      Nastało to, poczułam w sobie wielkie znalezienie
      ktoś czekał cały czas na ten moment znalezienia
      już nie jako Bambolę, ale by kochać mnie bez skór
      zaspokoić mój nieprzenikniony w czerni głód
      Zostałam wtedy tak mocno wtulona w Wielkie Czucie
      35
      obdarowana wielkimi skarbami i słodyczami
      Byłam odnaleziona po ukrytej we mnie informacji
      do kogo należę, z adresem, że ktoś czeka, gdy zginę
      Zwracaj mnie właśnie tam, gdzie jestem teraz
      Moje wielkie dosycenie spełnia się bez przerwy
      40
      bez przerwy na funkcję, na tę kanapkę z kiełbasą
      Zamknij
      Proszę czekać…
      x