Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
1% dla Wolnych Lektur

Czy wiesz, że możesz nam pomóc rozwijać Wolne Lektury, przekazując 1% swojego podatku? To bardzo proste - wystarczy, że w zeznaniu podatkowym podasz nasz numer KRS 0000070056.

x
Pieśń czterdziesta druga. Blu śpiewa oa śmierci Ricarda → ← Pieśń czterdziesta. Rebus II

Spis treści

      Bianka RolandoBiała książkaNieboPieśń czterdziesta pierwsza. Ostatnia chwila Czyśćca Ricarda

      Ricardo śpiewa wreszcie
      Otwierasz mi usta bardzo szeroko do badania
      do dentystycznego, laryngologicznego dźwięku
      tak, aż moja żuchwa swobodnie odfruwa na bok
      Śpiewam nie za pomocą słów, ani też jakiejś składni
      swoim ulotnym niebyciem mruczę cicho
      resztka obecności jeszcze pomrukuje z ciepła
      Nie będę śpiewał o moim przewrażliwionym bycie
      Nie będę śpiewał o moim tłustym ojcu Heliosie
      Nie będę śpiewał o mojej matce porwanej przez morze
      Nie będę śpiewał o połykaniu kwaśnych winogron
      Nie będę śpiewał o mojej śmierci
      Nie będę śpiewał o niegodziwości wspaniałych narkotyków
      Nie będę śpiewał o moralizowaniu i niemoralizowaniu
      Nie będę śpiewał o jasno i sterylnie wyznaczonych szlakach
      Nie będę śpiewał o moim błądzeniu i niebłądzeniu
      Nie będę śpiewał o ostrych kamieniach w mojej stopie
      Nie będę śpiewał o smutnych spojrzeniach
      Nie będę śpiewał o nadmiarze śliny w słowach
      Nie będę śpiewał o tobie siostro moja, bracie mój
      Nie będę śpiewał już o niczym, wszystko zostało mi darowane
      za jedno słowo
      Nie jest ani miłosierdziem, ani przebaczeniem
      lecz czymś zakochanym w tobie tak, że zapomina
      że jesteś zafajdany resztkami po wczorajszym obiedzie
      że masz resztki farby pod paznokciami i ją ciągle wyjadasz
      badając, jaki smak ma zdrapywanie do białości, do czystości
      Nie umiesz zawołać, zabrakło ci słów, których nadużywałeś
      Pozostały ci tylko puste uderzenia w blachę w rytmie zdań
      może by się ktoś domyślił, że jest to rodzaj alfabetu Morse'a
      lecz bez znaczeń, bez znaczenia dźwięki te były
      Wybacza ci wszystko, przyciąga cię do siebie
      za kręgosłup ze skłonnościami do skoliozy
      Close
      Please wait...
      x