Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
1% dla Wolnych Lektur

Czy wiesz, że możesz nam pomóc rozwijać Wolne Lektury, przekazując 1% swojego podatku? To bardzo proste - wystarczy, że w zeznaniu podatkowym podasz nasz numer KRS 0000070056.

x
Pieśń szósta. Ośrodek wypoczynkowy z kokosem w logo → ← Pieśń czwarta. Love will tear us apart

Spis treści

      Bianka RolandoBiała książkaNieboPieśń piąta. Pierwszy kawałek o najbardziej łagodnych krawędziach

      Z powiewem wiatru w przyszerokich spodniach
      wielokrotnie rozrywanych w bolesnym kroku
      od zbyt długich i tanecznych kroków
      z oddechem, którego wszyscy unikają
      podśmiechują się ze mnie w autobusie, jestem Blu
      Dziewczyny na mój widok mocniej przytulają
      swoich przystankowych towarzyszy, drżąc
      jak sadzonki pomidorów wspierające swój ciężar
      na solidnych patykach, które korygują ich kształt
      Dzieci patrzą na moje ciemne oblicze
      szukając oczu do rozpoznania twarzy
      Chodzę, patrząc się na bezcelowy ruch
      Ich mobilność jest absolutnie zbędna
      Na dworcach świata mam swoje apartamenty
      President Suite z marmurową posadzką
      Oddaje mi ona swój zbawienny chłód, spokój
      Obdarty jestem z koronek tłumiących oddech i ciało
      Drapię się za uchem, spoglądając na wysokie kobiety
      w reklamówkach całe życie za 35 złotych z resztą
      Jestem cieniem, przybrudzonym krawężnikiem
      w którym zbierają się kałuże, mokre odpadki
      wsiąkają we mnie swobodnie i lękliwie
      Wystraszeni swoją pewnością siebie, uciekają
      na drobnych nóżkach, w podziemne przejścia
      Szarobura cera uczyniła mnie prawie umarłym
      co może się stać z człowiekiem, gdy nie słucha mamy
      co może stać się z człowiekiem, gdy nie słucha innych
      Moje kroki bujają się w rytmie siarczanych opowieści
      Prawdziwie niesamowite, bo oni tak zawsze
      moi kompani częstują mnie nimi jak papierosami
      Nie mam przeszłości, nie mam ani ojca, ani matki
      nie mam licznych sióstr, braci, przyjaciół, wrogów
      nie mam kochanek, ani kochanków
      nie płaczę, nie szukam pocieszenia
      ani łaski, ani litości, ani gniewu, ani ciebie
      Nie jestem samowystarczający, ale wystarczający
      dlatego jestem nieproszonym dozorcą
      komentatorem pięknych, rozproszonych detali
      Dostaję grosze od zgarbionych ludzi
      dzięki temu co dzień jem czerstwy chleb
      piję najtańsze, wiśniowe wino
      w plastikowo-kryształowym kielichu uwielbienia
      Toczą mnie w środku jakieś nieznane choroby
      których objawów ciągle oczekuję
      Z pełną świadomością przyjmuję wszystko
      Moje ciało tęskni już za rozkładem
      Czuję tę piękną i skuteczną presję
      tę dyskretną elegancję wycofywania się
      w środku przyjęcia
      Close
      Please wait...
      x