Wolne Lektury potrzebują Twojej pomocy...

Dzisiaj aż 15 770 dzieciaków dzięki wsparciu osób takich jak Ty znajdzie darmowe książki na Wolnych Lekturach.
Dołącz do Przyjaciół Wolnych Lektur i zapewnij darmowy dostęp do książek milionom uczennic i uczniów dzisiaj i każdego dnia!

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Dołącz

Dzisiaj aż 15 770 dzieciaków dzięki wsparciu osób takich jak Ty znajdzie darmowe książki na Wolnych Lekturach — dołącz do Przyjaciół Wolnych Lektur i zapewnij darmowy dostęp do książek milionom uczennic i uczniów dzisiaj i każdego dnia [kliknij, by dowiedzieć się więcej]

x
Pieśń szósta. Ośrodek wypoczynkowy z kokosem w logo → ← Pieśń czwarta. Love will tear us apart

Spis treści

      Bianka RolandoBiała książkaNieboPieśń piąta. Pierwszy kawałek o najbardziej łagodnych krawędziach

      1
      Z powiewem wiatru w przyszerokich spodniach
      wielokrotnie rozrywanych w bolesnym kroku
      od zbyt długich i tanecznych kroków
      z oddechem, którego wszyscy unikają
      5
      podśmiechują się ze mnie w autobusie, jestem Blu
      Dziewczyny na mój widok mocniej przytulają
      swoich przystankowych towarzyszy, drżąc
      jak sadzonki pomidorów wspierające swój ciężar
      na solidnych patykach, które korygują ich kształt
      10
      Dzieci patrzą na moje ciemne oblicze
      szukając oczu do rozpoznania twarzy
      Chodzę, patrząc się na bezcelowy ruch
      Ich mobilność jest absolutnie zbędna
      Na dworcach świata mam swoje apartamenty
      15
      President Suite z marmurową posadzką
      Oddaje mi ona swój zbawienny chłód, spokój
      Obdarty jestem z koronek tłumiących oddech i ciało
      Drapię się za uchem, spoglądając na wysokie kobiety
      w reklamówkach całe życie za 35 złotych z resztą
      20
      Jestem cieniem, przybrudzonym krawężnikiem
      w którym zbierają się kałuże, mokre odpadki
      wsiąkają we mnie swobodnie i lękliwie
      Wystraszeni swoją pewnością siebie, uciekają
      na drobnych nóżkach, w podziemne przejścia
      25
      Szarobura cera uczyniła mnie prawie umarłym
      co może się stać z człowiekiem, gdy nie słucha mamy
      co może stać się z człowiekiem, gdy nie słucha innych
      Moje kroki bujają się w rytmie siarczanych opowieści
      Prawdziwie niesamowite, bo oni tak zawsze
      30
      moi kompani częstują mnie nimi jak papierosami
      Nie mam przeszłości, nie mam ani ojca, ani matki
      nie mam licznych sióstr, braci, przyjaciół, wrogów
      nie mam kochanek, ani kochanków
      nie płaczę, nie szukam pocieszenia
      35
      ani łaski, ani litości, ani gniewu, ani ciebie
      Nie jestem samowystarczający, ale wystarczający
      dlatego jestem nieproszonym dozorcą
      komentatorem pięknych, rozproszonych detali
      Dostaję grosze od zgarbionych ludzi
      40
      dzięki temu co dzień jem czerstwy chleb
      piję najtańsze, wiśniowe wino
      w plastikowo-kryształowym kielichu uwielbienia
      Toczą mnie w środku jakieś nieznane choroby
      których objawów ciągle oczekuję
      45
      Z pełną świadomością przyjmuję wszystko
      Moje ciało tęskni już za rozkładem
      Czuję tę piękną i skuteczną presję
      tę dyskretną elegancję wycofywania się
      w środku przyjęcia
      Zamknij
      Proszę czekać…
      x