Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Dzieciaki korzystające z Wolnych Lektur potrzebują Twojej pomocy!
Na stałe wspiera nas jedynie 429 osób.

Aby działać, potrzebujemy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Wybierz kwotę wsparcia
Tym razem nie pomogę
Dołącz

Dzisiaj aż 15 770 dzieciaków dzięki wsparciu osób takich jak Ty znajdzie darmowe książki na Wolnych Lekturach — dołącz do Przyjaciół Wolnych Lektur i zapewnij darmowy dostęp do książek milionom uczennic i uczniów dzisiaj i każdego dnia [kliknij, by dowiedzieć się więcej]

x
Pieśń ostatnia. Pusta plaża → ← Pieśń czterdziesta szósta. Rysunek I

Spis treści

      Bianka RolandoBiała książkaNiebo Pieśń czterdziesta siódma. Przypływ

      1
      Oto nadchodzi przypływ obiecany i oczekiwany
      Stoję związany prawidłowym węzłem żeglarskim
      Słowa nie da się wciskać między brzmienia
      Nadchodzi, czując wszelkie niedrożności we mnie
      5
      Moje cielesne myślenie pomału zaczyna się rozpadać
      na fali pochłaniającej plażowiczów, na nią czekających
      Właściwa w nieporządku kreacja, wybuch obfitością
      pragnienie, by morskie stworzenia przypomniały ją
      ukryte w nich instynkty nurkowania i nurzania się
      10
      Każdy z odpoczywających zaśpiewał swoją piosenkę
      harcerską, pożegnalną, w nadziei na zbawienie ich ust
      które zachłysną się powietrzem i wodą świętą
      Wielka fala podtapia wszystko, lecz nie rozcieńcza
      zagęszcza tym bardziej swoje możliwości, potencje
      15
      Rodzina znajdzie po mnie resztki kręgosłupa
      rozpoznając, że to byłem ja, i pochowają trupa
      Kosteczki koronkowe w muzeum wykopalisk
      Wstęp wolny tylko w dniu zmarłych, ze zniczami
      Wymachuję nogami, jeszcze coś mieć pod nogami
      20
      Jeszcze czuję dno, i jeszcze czuję dno, teraz już nie
      nic już nie czuję, moje ciało rozpada się na pierwiastki
      pierwotniejsze od wszelkich organizmów pierwszych
      Na końcu nie ma już niczego
      brak tu orkiestry symfonicznej robiącej nastrój
      25
      świeczek o zapachu cynamonowo-cytrynowym
      Brak histerycznego klaskania w dłonie czy w czoła
      Brak młodzieży wzruszającej się na samą myśl
      Nie ma podniesionego głosu narratora błękitnego
      pouczania i trzymania wszystkich w baraku
      30
      z kości słoniowej, w obozie zagłady z kryształu
      Wielkie czucie ciągle cieszy, morusa się
      w brokacie z resztek słów i bytów
      Boże mój, Boże, wypełnij mój krwiobieg
      słonym posmakiem nowych wartości odżywczych
      35
      Ostatnie moje słowa niech będą składane dla ciebie
      w formie świątecznych wieńców triumfalnych
      ze splecionych pogłosów słów zapomnianych
      Zamknij
      Proszę czekać…
      x