Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
1% dla Wolnych Lektur

Czy wiesz, że możesz nam pomóc rozwijać Wolne Lektury, przekazując 1% swojego podatku? To bardzo proste - wystarczy, że w zeznaniu podatkowym podasz nasz numer KRS 0000070056.

x
Pieśń czterdziesta szósta. Rysunek I → ← Pieśń czterdziesta czwarta. Domy z cukru pudru w Ahlbecku

Spis treści

      Bianka RolandoBiała książkaNiebo Pieśń czterdziesta piąta. Molo w Ahlbecku

      Na molo impregnowanym solą, sezonowo odświeżanym
      idę, podziwiając głęboką czerń złożoną z przemnożenia
      Wychylam się niebezpiecznie za dziwną barierkę
      tracąc prawie równowagę, próbuję złapać tę wilgoć
      Latarnie nieczynne oświetlają mi tę wieczorną drogę
      Mój pas startowy, rozpędzam się, odfruwając daleko
      z lewej i prawej strony wiatr całuje mnie coraz namiętniej
      Nie mogę się ciebie doczekać, no choć już, chodź do mnie
      Chłodny wiatr poczułem na swojej żylastej karkówce
      No rozbierz się już, rozbierz, niech nastąpi rajska nagość
      Zdejmij te przyciasne stopy, ten płaszcz wysuszającej się skóry
      ten kapelusz tłustych włosów zostaw gdzieś przypadkowo
      Rozbieraj się szybko, chodź do mnie, nie wstydź się
      nagi i zawstydzony, i przygarnięty, tak zależny, Tak
      Niech się otworzy ta czarna dziura pochłaniająca wszystko
      do siebie z szerokimi ramionami, zagarniającymi każdą drobinę
      Jestem w miejscu, gdzie wszystko jest dawno nieczynne
      nigdy nie było czynne, zamknięte z powodu remanentów
      W samotności przecieram swe oblicze
      jednocześnie je rozmazując na zawsze
      Nic nie będzie już do siebie podobne
      na drewnianym pomoście obserwacyjnym
      Połykam wiatr, otwierając swój pysk szeroko
      Anioł zwiastujący przypływ w moim przełyku
      utknął zdziwiony kształtem mej krtani
      Close
      Please wait...
      x