Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur... Ankieta czytelników Wolnych Lektur

Wypełnij ankietę i pomóż nam rozwijać Wolne Lektury. Zajmie Ci to kilka minut, a nam pomoże stworzyć bibliotekę, która odpowiada na potrzeby naszych Czytelników i Czytelniczek.

x
(Byłeś jak wielkie, stare drzewo...) → ← (Oddycha miasto ciemne długimi wiekami...)

Spis treści

    1. Cierpienie: 1
    2. Miasto: 1
    3. Odrodzenie: 1
    4. Ruiny: 1
    5. Śmierć: 1
    6. Warszawa: 1

    Krzysztof Kamil Baczyński1942, 1943, 1944Warszawa

    poczerniałe twarze pokoleń,
    niedotknięte miłości chmury,
    przeorane cierpienia role.
    Miasto groźne jak obryw trumny.
    Czasem głuchym jak burz maczugą
    zawalone w przepaść i dumne
    jak lew czarny, co kona długo.
    Wparło łapy ludzkich rojowisk
    w głuchych ulic rowy wygasłe,
    warcząc czeka i węszy groby
    w nocach krwawych i w gromach jasnych.
    Jeszcze przez nie najeźdźców lawa
    jako dym się duszny przewlecze,
    zetnie głowy, posieje trawy
    na miłości, krzywdzie człowieczej.
    Jeszcze z wieku w wiek tak się spieni
    krew z ciemnością, a ciemność z brukiem,
    że odrośnie jak grom od ziemi
    i rozewrze niebiosa z hukiem.
    Bryła ciemna, miasto pożarne,
    jak lew stary, co kona długo,
    posąg rozwiany w dymy czarne,
    roztrzaskany czasów maczugą.
    I znów ująć dłuto i rydel,
    ciąć w przestrzeni i w ziemi szukać,
    wznosić wieki i pnącze żywe
    na pilastrach, formach i łukach.
    I w sztandary dąć, i bić w kamień,
    aż się lew spod dłoni wykuje,
    aż wykrzesze znużone ramię
    taki głaz, co jak serce czuje.

    10 II 43 r.

    Close
    Please wait...
    x