TPWL

Wolne Lektury potrzebują pomocy! Wesprzyj bezpłatną bibliotekę internetową i przeczytaj opowiadanie Pawła Sołtysa napisane specjalnie dla Ciebie.

x

Spis treści

      Krzysztof Kamil BaczyńskiŚwiętość

      1

      Począłem cię w marmurach światła

      i w drzewie wonnych sosen,

      moja ty rzeko nieodgadła

      dłutami wioseł.

      5

      Potem cię wiodłem z gór mocarnych,

      z przestworów pełnych głosu,

      gdzie noże siklaw śniegi darły

      i dzwonił śpiew jak mosiądz.

      Łuskałem ciebie z jabłek tęgich

      10

      i ziarnem gradu z chmury,

      wiodłem cię z łodyg ruchem ręki

      jak blasku sznury.

      I wyciosałem, wyprosiłem

      sercem łomocąc w dłuto,

      15

      a dłutem w głaz, i mam cię — siło!

      mam cię — pokuto!

      Gdzie stąpnę — tętnisz żywą strugą

      i jak organy śpiewasz,

      i widzę jeszcze we śnie długo —

      20

      płynące w tobie drzewa.

      A w twojej grzywie iskier złotych

      nocą nużają krwawe pyski

      rude szakale, ludzie — młoty,

      miecze i ślepiów błyski.

      25

      I z nich to rosną nocą w tobie

      kręte gałęzie trupich ramion,

      upiory czarne, serca w grobie,

      co sercom kłamią.

      I oto mam cię, rzeko święta

      30

      jak konar w ciebie wrosły

      rzeko zbrukana, z chmur poczęta,

      nieodgadniona wiosłem.

      dn. 25. XI. 1942 r.

      Close
      Please wait...