Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 429 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Ufunduj e-książki dla dzieciaków

Lektury szkolne za darmo dla każdego dzieciaka? To możliwe dzięki wsparciu darczyńców takich jak Ty! Kliknij i dorzuć się >>>

x
(Dokąd to jeszcze?) → ← (Śnieg jak wieko żelazne...)

Spis treści

      Krzysztof Kamil BaczyńskiŚwiętość

      1
      Począłem cię w marmurach światła
      i w drzewie wonnych sosen,
      moja ty rzeko nieodgadła
      dłutami wioseł.
      5
      Potem cię wiodłem z gór mocarnych,
      z przestworów pełnych głosu,
      gdzie noże siklaw śniegi darły
      i dzwonił śpiew jak mosiądz.
      Łuskałem ciebie z jabłek tęgich
      10
      i ziarnem gradu z chmury,
      wiodłem cię z łodyg ruchem ręki
      jak blasku sznury.
      I wyciosałem, wyprosiłem
      sercem łomocąc w dłuto,
      15
      a dłutem w głaz, i mam cię — siło!
      mam cię — pokuto!
      Gdzie stąpnę — tętnisz żywą strugą
      i jak organy śpiewasz,
      i widzę jeszcze we śnie długo —
      20
      płynące w tobie drzewa.
      A w twojej grzywie iskier złotych
      nocą nużają krwawe pyski
      rude szakale, ludzie — młoty,
      miecze i ślepiów błyski.
      25
      I z nich to rosną nocą w tobie
      kręte gałęzie trupich ramion,
      upiory czarne, serca w grobie,
      co sercom kłamią.
      I oto mam cię, rzeko święta
      30
      jak konar w ciebie wrosły
      rzeko zbrukana, z chmur poczęta,
      nieodgadniona wiosłem.

      dn. 25. XI. 1942 r.

      Zamknij
      Proszę czekać…
      x