Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 441 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Pracuj dla Wolnych Lektur

Pracuj dla Wolnych Lektur! Szukamy fundraiserek i fundraiserów >>>

x
Śpiew do snu → ← (Niebo złote ci otworzę...)

Spis treści

    1. Bóg: 1
    2. Ciało: 1
    3. Grzech: 1
    4. Kondycja ludzka: 1
    5. Los: 1
    6. Śmierć: 1

    Krzysztof Kamil Baczyński1942, 1943, 1944Róża świata

    1
    A to jest róża świata, w której dnie spoczywam,
    której płatki przejrzyste jak stronice czasu
    On obraca powoli. Jak listki atłasu[1]
    zwierząt ciepłe języki na ciele i grzywa
    5
    wiatru powiewa lekko. W mroku wielkie zwierzę
    przeciąga się, by prężność swą do mnie przybliżyć,
    i ptak wysoko śpiewa, aby niebo zniżyć
    i aby się tym bliższe stały chmury ziemi,
    spadły z nieba mórz krople w mleczne ciała dolin
    10
    i tak obłoki chłonąc leżą między niemi,
    że krok, a poczuć można Boga wielką dłoń.
    Bóg, Kondycja ludzkaBył taki czas. On wtedy wśród włosów świetlistych
    na niebie się ukazał ciemnościom ogromnym
    i z mroku dobył tony, a z tonów najczystsze
    15
    imię człowiecze rzeźbił. Wtedy nieprzytomny,
    na podobieństwo jego, choć z ciemności rdzenia,
    stanął człowiek nieśmiały na progu stworzenia.
    I nim mu się mgławice w oczach, jak w jeziorze
    złote krople, ustały — Bóg mu różę podał.
    20
    I zamknęło się niebo jak zmarszczona woda,
    i zacisnął krąg róży lotem — ciszy orzeł.
    Ciało, GrzechWięc cóż? Spalone płatki zda się wiatr obraca,
    nocą skrzypiąc boleśnie. Tyle grzechu było
    w tym ciele, że wraz z sobą i światłość spaliło,
    25
    i karty przezroczyste w spopielały obraz
    bożych natchnień zamienia. Ta róża podobna
    ciemności wielkim żaglom, które wieją głucho
    nad wydmami milczenia i źródeł posuchą.
    Gdzie jest ten dzban, ten kielich róży, co nawija
    30
    płatki obrazów czystych, które jedne z drugich
    płyną i jedne w drugie wnikają powoli,
    i jak poszept okrętów snują mity długie
    o rzewnym zachwyceniu? ŚmierćO, jak wzrok nas boli,
    otwarty, biały taki jak źrenice trupie,
    35
    w którym lądy spalone dnem do góry płyną
    jak ryby martwe. A na nich umarli
    z nożem przestrachu w oczach i z nicią na gardle
    czerwoną. I tych dzieci ciała, co jak listki
    nie zapomniane nigdy, swym puchem motylim
    40
    na wargach naszych przylgłe i w oczy nam wrosłe,
    które łódź nieprawości przekreśliła wiosłem.
    I kobiet najpiękniejszych rozrzucone ciała,
    i piersi stratowane, i włosy o zmierzchu
    jak ptaki złote lecą wysoko, po wierzchu
    45
    świata, jakby je dusze unosiły w górze
    od strzaskanej miłości, co żyła w marmurze
    piękna. O zły, zły synu! Tylko popiół sypie,
    gdzie dotkniesz, ściany kruche, które w proch przemienia
    każdy oddech bolesny i pożera ziemia.
    50
    A my w miłościach naszych życieśmy czekali
    takie groźne jak oddech huczący lodowców,
    a myśmy mieli twarze nawiedzonych chłopców,
    którzy ojczyznę swą i w śmierci pokochali.
    A myśmy mieli dziwne sprawy, niepojęte,
    55
    które nam ciała zmięły i oczy spaliły,
    i tak się nam te karty w ciemności prześniły
    i już nie ukazały serca róży świętej.
    LosI znowu poda Bóg kwiat, co jak niebo szumi,
    i wyschną wreszcie zbrodnie w nieudolnych dłoniach,
    60
    czas się przewali hucząc na rozprężonych koniach,
    a naszych dziwnych spraw wiek żaden nie zrozumie.
    Na nieobeschłe, czarne od krwi naszej ziemie
    zejdzie niebaczne na nic, nowe mrówcze plemię.

    20 VI 43 r.

    Przypisy

    [1]

    atłas — miękka tkanina, której jedna strona jest błyszcząca, a druga matowa. [przypis edytorski]

    Zamknij
    Proszę czekać…
    x