Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Krzysztof Kamil Baczyński, 1942, 1943, 1944, Róża świata
Śpiew do snu → ← [Niebo złote ci otworzę...]

Spis treści

    1. Bóg: 1
    2. Ciało: 1
    3. Czas: 1
    4. Grzech: 1
    5. Kondycja ludzka: 1
    6. Kwiaty: 1
    7. Los: 1
    8. Obraz świata: 1
    9. Odrodzenie: 1
    10. Stworzenie: 1
    11. Śmierć: 1
    12. Trup: 1

    Modernizacja pisowni: nie zapomniane > niezapomniane.

    Krzysztof Kamil BaczyńskiRóża świata

    1
    Obraz świata, Czas, KwiatyA to jest róża świata, w której dnie spoczywam,
    której płatki przejrzyste jak stronice czasu
    On obraca powoli. Jak listki atłasu[1]
    zwierząt ciepłe języki na ciele i grzywa
    5
    wiatru powiewa lekko. W mroku wielkie zwierzę
    przeciąga się, by prężność swą do mnie przybliżyć,
    i ptak wysoko śpiewa, aby niebo zniżyć
    i aby się tym bliższe stały chmury ziemi,
    spadły z nieba mórz krople w mleczne ciała dolin
    10
    i tak obłoki chłonąc leżą między niemi,
    że krok, a poczuć można Boga wielką dłoń.
    Bóg, Kondycja ludzka, StworzenieBył taki czas. On wtedy wśród włosów świetlistych
    na niebie się ukazał ciemnościom ogromnym
    i z mroku dobył tony, a z tonów najczystsze
    15
    imię człowiecze rzeźbił. Wtedy nieprzytomny,
    na podobieństwo jego, choć z ciemności rdzenia,
    stanął człowiek nieśmiały na progu stworzenia.
    I nim mu się mgławice w oczach, jak w jeziorze
    złote krople, ustały — Bóg mu różę podał.
    20
    I zamknęło się niebo jak zmarszczona woda,
    i zacisnął krąg róży lotem — ciszy orzeł.
    Ciało, GrzechWięc cóż? Spalone płatki zda się wiatr obraca,
    nocą skrzypiąc boleśnie. Tyle grzechu było
    w tym ciele, że wraz z sobą i światłość spaliło,
    25
    i karty przezroczyste w spopielały obraz
    bożych natchnień zamienia. Ta róża podobna
    ciemności wielkim żaglom, które wieją głucho
    nad wydmami milczenia i źródeł posuchą.
    Gdzie jest ten dzban, ten kielich róży, co nawija
    30
    płatki obrazów czystych, które jedne z drugich
    płyną i jedne w drugie wnikają powoli,
    i jak poszept okrętów snują mity długie
    o rzewnym zachwyceniu? Śmierć, TrupO, jak wzrok nas boli,
    otwarty, biały taki jak źrenice trupie,
    35
    w którym lądy spalone dnem do góry płyną
    jak ryby martwe. A na nich umarli
    z nożem przestrachu w oczach i z nicią na gardle
    czerwoną. I tych dzieci ciała, co jak listki
    niezapomniane nigdy, swym puchem motylim
    40
    na wargach naszych przylgłe i w oczy nam wrosłe,
    które łódź nieprawości przekreśliła wiosłem.
    I kobiet najpiękniejszych rozrzucone ciała,
    i piersi stratowane, i włosy o zmierzchu
    jak ptaki złote lecą wysoko, po wierzchu
    45
    świata, jakby je dusze unosiły w górze
    od strzaskanej miłości, co żyła w marmurze
    piękna. O zły, zły synu! Tylko popiół sypie,
    gdzie dotkniesz, ściany kruche, które w proch przemienia
    każdy oddech bolesny i pożera ziemia.
    50
    A my w miłościach naszych życieśmy[2] czekali
    takie groźne jak oddech huczący lodowców,
    a myśmy mieli twarze nawiedzonych chłopców,
    którzy ojczyznę swą i w śmierci pokochali.
    A myśmy mieli dziwne sprawy, niepojęte,
    55
    które nam ciała zmięły i oczy spaliły,
    i tak się nam te karty w ciemności prześniły
    i już nie ukazały serca róży świętej.
    Los, OdrodzenieI znowu poda Bóg kwiat, co jak niebo szumi,
    i wyschną wreszcie zbrodnie w nieudolnych dłoniach,
    60
    czas się przewali hucząc na rozprężonych koniach,
    a naszych dziwnych spraw wiek żaden nie zrozumie.
    Na nieobeschłe, czarne od krwi naszej ziemie
    zejdzie niebaczne na nic, nowe mrówcze plemię.

    20 czerwca 1943

    Przypisy

    [1]

    atłas — miękka tkanina, której jedna strona jest błyszcząca, a druga matowa. [przypis edytorski]

    [2]

    życieśmy czekali — daw. konstrukcja z przestawna końcówka czasownika; inaczej: czekaliśmy życie (tj. czekaliśmy przez czas trwania życia). [przypis edytorski]

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    x
    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca