Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Krzysztof Kamil Baczyński, 1942, 1943, 1944, Ballada morska
Sen → ← Z głową na karabinie

Spis treści

    1. Kobieta: 1 2
    2. Morze: 1 2
    3. Śmierć: 1

    Krzysztof Kamil BaczyńskiBallada morska

    1
    Kobieta, MorzePo morzu, gdzie ryby jak jaskry
    pryskały w górę i w głąb,
    na korabiu[1] z koralów jasnych
    panieneczki błękitne się śmiały,
    5
    na skrętach srebrnych trąb
    loki lotne jak obłoki kołysały
    na przejrzystych muszelkach rąk.
    Wyspy ciepłe kwitły jak żółw,
    mewy szybkie, ostre jak igły
    10
    szyły ciszę, to ją cięły na pół
    i u wody przypięte, stygły.
    MorzeZaśpiewaliśmy pierwszą pieśń,
    zaśpiewajmy rapsod jak chmura:
    zapadali się ogromni, aż po śmierć
    15
    do ciężkiego dna na czarnych sznurach.
    Wyciągały ich dłonie krzepkie
    całych w kuli srebrnej jak lód,
    w dłoniach mieli perły od krwi lepkie,
    oczy mieli smutniejsze niż chłód.
    20
    I prosili głosem smukłym: tam
    chcemy na dół wrócić, gdzie śpiewnie
    rosną ciała wygiętych gam
    i szumiące jak ulewa modrzewie.
    A na dnie płakali jak dzwonek,
    25
    powracali jak pęcherz wodny
    i milczeniem tylko wiało od nich,
    usta ziemi całowali zielone.
    I na ląd wesoły nie zeszli,
    i na dno nie spłynęli jak kamień,
    30
    tylko byli jak wzniesione ramię
    kołyszące się to wzwyż, to w głąb.
    Panieneczki błękitne się śmiały
    na łodygach wodnych trąb.
    Kobieta, ŚmierćI puściły panieneczki jasną sieć,
    35
    jak paluszki ich tak wiotką i jak rtęć,
    wyłowiły, zapłakały, ciemne oczy całowały
    i głęboką w nich aż do dna śmierć.

    6 grudnia 1943

    Przypisy

    [1]

    korab (daw.) — statek. [przypis edytorski]

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca