TPWL

Wolne Lektury potrzebują pomocy! Wesprzyj bezpłatną bibliotekę internetową i przeczytaj opowiadanie Pawła Sołtysa napisane specjalnie dla Ciebie.

x

Spis treści

    1. Grób: 1
    2. Krew: 1
    3. Los: 1
    4. Łzy: 1
    5. Młodość: 1
    6. Obraz świata: 1 2
    7. Sen: 1
    8. Wiara: 1
    9. Wizja: 1

    Krzysztof Kamil Baczyński1942, 1943, 1944(Nie to, co mi się śniło…)

    1

    Wizja, Grób, Los, Łzy, KrewNie to, co mi się śniło,

    ale com krwią przepłakał,

    to widzę, gdy się schylę

    nad wodą, w której ptaki

    5

    kreślą węzły daremne,

    które nie zwiążą bólu

    ani mi świat utulą,

    ale się plączą ciemne,

    ale mi grób rozwiną

    10

    i rozwijając — miną.

    Obraz świata, SenTen świat, gdzie widzieć chciałem

    roślinnych linii mądrość,

    gdzie kształty ukochałem

    i duchy wszystkich rzeczy,

    15

    ten świat, co miażdżąc leczy,

    a ginie razem z ciałem,

    ten świat czy mi się wyśnił

    jak biała gałąź wiśni,

    jak tylko wiew anioła,

    20

    a potem krwią się polał?

    Czym ja rycerzy widział

    tam tylko, gdzie się buta

    jak chmura ciężka toczy,

    czym ja miłości patrzył

    25

    przez snem zasnute oczy?

    Obraz świata, MłodośćA teraz świat-pokuta

    wystąpił rzeką z brzegów

    i czy tak znów nauczę

    mądrości albo chłodu

    30

    niewypaloną młodość?

    WiaraTrzeba było miłości

    po jednej tak odrywać,

    pragnienia krwią nazywać,

    przywykać tak do rzeczy,

    35

    jak mi je Bóg zaprzeczył.

    Aby się stała żywa

    ziemia ciężka jak zwierzę,

    w którą już teraz wierzę,

    której bólem nie przegnę,

    40

    miłością ledwo sięgnę.

    Trzeba mi było w ludziach

    znajdować głaz po głazie,

    aby mnie trzykroć raził

    blask niebiosów ogromnych,

    45

    abym się w nocy budził,

    w powietrzu szukał, wołał

    płonących ust anioła.

    Trzeba mi było jeszcze,

    żem wierzył w ludzkie czyny,

    50

    aby opadły deszcze

    od noży bardziej ostre,

    aby porosły winy

    jak suche, gorzkie osty,

    abym jak wiór ognisty

    55

    spłonął w oddechu nocy,

    bym teraz rozwarł oczy,

    bym teraz wierzyć umiał

    w to, co lżejsze niż ziemia,

    w to, co się nie przemienia.

    23 kwietnia 1944

    Close
    Please wait...