Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Przekaż 1% na Wolne Lektury

Przekaż 1% podatku na Wolne Lektury. Wpisz w PIT nasz KRS 00000 70056
Nazwa organizacji: Fundacja Nowoczesna Polska

Jeśli zrobiłeś / zrobiłaś to w poprzednim roku, nie musisz nic zmieniać. Kliknij, by dowiedzieć się więcej >>>>

x
Przygoda w koszu → ← Powinszowanie Lizusia

Spis treści

      Maria KonopnickaPan Zielonka

      Pan Zielonka, co nad stawem
      Mieszka sobie żabiem prawem,
      Ma rodzinę wcale sporą:
      Dzieci pono aż pięcioro.
      Już od dziada i pradziada
      Wielkie Bagno tu posiada,
      I przy kępie, pod łopianem,
      Na folwarku tym jest panem.
      Tu na muszki w lot czatuje,
      Tu się kąpie, tu poluje,
      Tu napełnia staw swym krzykiem,
      A jest sławnym gimnastykiem.
      Jak dzień tylko się rozświeci,
      Hyc z kąpieli, woła dzieci,
      I za chwilę kawalkadą
      Taką oto sobie jadą:
      Ten najstarszy, co na przodzie,
      Rej prowadzi w tym pochodzie,
      A ma tuszę okazałą,
      Od swych ocząt zwie się: «Gałą».
      Ten za ojcem, tak wesoły,
      Co się trzyma fraka poły,
      I ten w wielkich susach drugi:
      «Miech» i «Skrzeczek» na usługi.
      Czwarty «Żeruś» na ostatku
      Pędzi, krzycząc: «Tatku! Tatku!»
      Tatko, widzę, zapomina,
      Że ma też Żerusia syna!
      Lecz najmłodszy, pieszczoch wielki,
      Co się trzyma kamizelki,
      I na karku u tatusia
      Wierzchem jedzie, zwie się «Trusia».
      Tata chlubi się tym chwatem;
      Co odważnie śmiga batem,
      Choć kapelusz mu ojcowy
      Całkiem zakrył czubek głowy!
      Sadzi susy pan Zielonka,
      Nic nie pyta, rów czy łąka,
      Choć pot kipi, nie zna trwogi,
      I ma w licu uśmiech błogi.
      Nie wiem, czy się wam zdarzyło
      Tę kompanję spotkać miłą?
      Lecz po deszczu rad się błąka
      Z dziatwą swoją pan Zielonka.
      Close
      Please wait...
      x