Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.


Na stałe wspiera nas 403 czytelników i czytelniczek.
Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców.


Dołącz do darczyńców! Przyjaciele Wolnych Lektur zyskują wcześniejszy dostęp do nowych publikacji!
Potrzebujemy Twojej pomocy!

TAK, wpłacam
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
Matysek → ← Dżananda

Spis treści

    1. Duch: 1
    2. Imię: 1
    3. Lustro: 1
    4. Przemijanie: 1
    5. Sen: 1
    6. Strach: 1

    pisownia łączna/rozdzielna: naoślep > na oślep; nietylko > nie tylko;

    fleksja: mojem > moim; tem, czem > tym, czym itp.

    Bolesław LeśmianNapój cienistyPostacie

    SenW marzeniu moim puste na przestrzał komnaty,
    Wbrew nocy rozjarzone spiekotą południa.
    Cisza. W lustrach się dwoją i troją złe kwiaty.
    DuchBije północ. Snu próżnia nagle się zaludnia.
    Idą z mroku, na oślep, śpiesznie i kolejno
    Postacie, co swym chodem i bladością czynną
    Przypominają kogoś, co zmarł w beznadziejną
    Noc, gdy wszystko, prócz niego, umrzeć było winno.
    Czarną na białych płaszczach znakowane kresą,
    Twarz ode mnie ku snowi odwracają pilnie,
    Stąpając po podłodze wiernie i usilnie,
    Jakby chciały pokazać, że są tym, czym nie są…
    LustroI nie tylko zwierciadła, ale ślepe sprzęty
    Odbijają niejasno i niecałkowicie
    Owych ludzi, co, idąc z odmętów w odmęty,
    Chętnie starliby ślad swój i swoje odbicie…
    Imię, Przemijanie, StrachWiem, że boją się chwili, która zewsząd kroczy,
    A w której dłoń wyciągnę i pierwszego z brzegu
    Wytrącę, jak sen jeden z reszty snów szeregu,
    I zapytam o imię i zajrzę mu w oczy!
    Ale który to będzie — nikt nie wie, nie zgadnie…
    Przechodzą, los nieznany tłumiąc w płaszczów bieli.
    A ja dłoń opóźnioną wyciągam bezradnie
    Do tych, co już mijają i już przeminęli…
    Close
    Please wait...
    x