Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
Zmierzchun → ← Jadwiga

Spis treści

    1. Ciało: 1
    2. Nienawiść: 1
    3. Pojedynek: 1
    4. Słońce: 1
    5. Śmierć: 1
    6. Trup: 1
    7. Wróg: 1 2
    8. Zbrodnia: 1
    9. Zbrodniarz: 1
    10. Zdrada: 1

    Bolesław LeśmianNapój cienistyMigoń i Jawrzon

    Niewidomską czapulę wdział Migoń na głowę
    I poszedł do Jawrzona w sady czereśniowe.
    Stał Jawrzon przy dwóch ulach — ubrany od święta.
    — «Kto się tak bezcieleśnie w mym sadzie wałęta?
    Nienawiść, WrógSłyszę kroki odważne, lecz wroga nie widzę.
    Odsłoń twarz, abym stwierdził — kogo nienawidzę!…»
    Wróg, Zbrodnia— «Po głosie zgadnij wroga, co cię dziś nawiedził
    I wyznaj, żeś czarami mą zbrodnię wyśledził!
    ZbrodniarzW jednym ulu ukryłeś — westchnienie mej winy, —
    W drugim — duszę zabitej przeze mnie dziewczyny.
    Oddaj mi oba sprzęty zdobiące mą zbrodnię,
    Bo mi bez nich w pałacu — czczo i niewygodnie!…»
    — «Nie ja — ciebie — rzekł Jawrzon — lecz tyś mnie ograbił,
    Dziewka wpierw mnie kochała, niźliś ty ją zabił!
    ZdradaLedwo na mnie spojrzała w czereśniowe sady,
    A już ją umęczyłeś za nikły cień zdrady!
    Trup, CiałoZnalazłem ją w parowie więcej, niż nieżywą!
    Imię swe na jej piersi wyżarłeś — pokrzywą!
    I nie wszystką znalazłem: brak wargi i ręki!
    Coś z nią czynił? Odpowiedz! Lub — męki za męki!»
    PojedynekI przeżegnał się Jawrzon i tak — w imię Boga
    Mieczem niewidzialnego chciał wyszperać wroga.
    Na to zaśmiał się Migoń: — «Bawmy się w chowanki!
    Mów, co wolisz? Cichanki, czy może — klaskanki?…
    A zważaj, byś na oślep potrafił się bronić!…
    Sam ci mieczem o miecz mój pomogę zadzwonić!…»
    Zadzwoniły dwa miecze. Maj zmierzchał upalny.
    Jeden wróg był widzialny, drugi — niewidzialny.
    Obaj zwarli się ściśle — z kolanem kolano,
    Ale tylko jednego — jak walczył — widziano.
    ŚmierćDo obydwu mrok śmierci na palcach się skradał,
    Ale tylko jednego widziano, jak padał.
    SłońceAż słońce, poranniejąc w obłokach nieśmiało,
    Rozwidniło to właśnie, co nocą się stało.
    Rozwidniło dwa trupy i obok — dwa ule
    I jedną niewidomską na krzaku czapulę!…
    Close
    Please wait...