Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 403 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x
W pałacu królewny śpiącej → ← Akteon

Spis treści

    1. Ciało: 1 2
    2. Drzewo: 1
    3. Dusza: 1
    4. Grób: 1
    5. Kobieta: 1 2
    6. Kochanek: 1
    7. Krew: 1
    8. Miłość: 1
    9. Pożądanie: 1 2
    10. Samobójstwo: 1
    11. Sen: 1
    12. Słowo: 1
    13. Strój: 1
    14. Śmierć: 1 2
    15. Śpiew: 1

    Bolesław LeśmianNapój cienistyAlcabon

    Był na świecie Alcabon. Był, na pewno był!
    DrzewoO brzóz przyszłość wiódł z mgłami walki nieustanne.
    Próżnię życia na karku dźwigał z całych sił!
    Śmierć, Śpiew— «Tere-fere!» — tak śpiewał,
    Gdy się śmierci spodziewał.
    Aż pokochał osiadłą na strychu Kurjannę.
    PożądanieDur go pchał wzwyż po schodach. Dur, na pewno dur!
    We łbie miał złote mroczki i srebrne zamiecie,
    Gdy, wspinając się ku niej, dawał baczny zór
    Na czar, co się po cichu
    Tak utrwalał na strychu,
    Jakby miejsca zabrakło gdzieindziej na świecie.
    W drzwi uderzył oburącz. W drzwi, na pewno w drzwi!
    Ktokolwiek w drzwi kołacze — niech wejdzie i kocha!
    Kobieta, Sen, Ciało, StrójKurjanna, jak Kurjanna… Śni raczej, niż drwi…
    Na barłogu — od środka
    Patrzy duża i słodka, —
    Lgnie do niej ufna ciału koszula — ciasnocha.
    Kochanek, Kobieta, Miłość, PożądanieZnój mu wargi przynaglił. Znój, na pewno znój!
    Szedł do niej po ciemnościach, jak wicher po łanie!
    Kto ma oczy — niech widzi! Był ich cały trój:
    On i barłóg, i ona
    I wyrychlił ramiona,
    By ją porwać na trwałe wbrew światu kochanie!
    Ciało, GróbBiel jej ciała przywłaszczał. Biel, na pewno biel!
    A chłonęła go w siebie ciszkiem jak mogiła.
    Poznał, czym jest czar nocy, szept i chętna ściel,
    I tak skochał dziewczynę,
    Że wołała w mrok: «Ginę!» —
    Bo się pierwszej miłości niechcący broniła.
    KrewGil jej w uszach zadzwonił. Gil, na pewno gil!
    Tak tętniła krwią śpiewną, tak drżała w głąb chcenia…
    Zdzierż szczęście!… Nie zdzierżyła!.. Ledwo kilka chwil!…
    Śmierć, SłowoNienawykła do czaru,
    Zmarła z westchnień nadmiaru,
    Umierając, nie miała nic do powiedzenia!
    SamobójstwoStrych zawinił wszystkiemu! Strych, na pewno strych!
    Z jego wyżyn dał w nicość nura bezpowrotnie, —
    Zaśmiał się w samo niebo, a przy ziemi — ścielił,
    DuszaPilnej śmierci cios tępy
    Duszę rozpruł na strzępy,
    Aż się z niej wysypały skarby dożywotnie!
    Piach się z duszy wysypał! Piach, na pewno piach!
    Ten, co w podróż się złoci do zorzy, gdy kona, —
    Bochen chleba w gwiazd wieńcu — skrót pałacu w mgłach —
    Rzęsa Boża — dwie pszczoły —
    I trzy z wosku anioły.
    Czego tylko nie było w duszy Alcabona!
    Close
    Please wait...
    x