Wolne Lektury potrzebują Twojej pomocy...

Dzisiaj aż 15 770 dzieciaków dzięki wsparciu osób takich jak Ty znajdzie darmowe książki na Wolnych Lekturach.
Dołącz do Przyjaciół Wolnych Lektur i zapewnij darmowy dostęp do książek milionom uczennic i uczniów dzisiaj i każdego dnia!

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Dołącz

Dzisiaj aż 15 770 dzieciaków dzięki wsparciu osób takich jak Ty znajdzie darmowe książki na Wolnych Lekturach — dołącz do Przyjaciół Wolnych Lektur i zapewnij darmowy dostęp do książek milionom uczennic i uczniów dzisiaj i każdego dnia [kliknij, by dowiedzieć się więcej]

x
Znikomek → ← W zakątku cmentarza

Spis treści

    1. Cmentarz: 1
    2. Kondycja ludzka: 1
    3. Oko: 1
    4. Ptak: 1
    5. Słońce: 1
    6. Śmierć: 1
    7. Światło: 1
    8. Tajemnica: 1
    9. Trup: 1
    10. Wieczór: 1
    11. Wzrok: 1
    12. Zaświaty: 1

    Bolesław LeśmianNapój cienistyKocmołuch

    1
    Cmentarz, PtakGdy śródlistne trzepoty gilów i jemiołuch
    Zmącą ciszy cmentarnej ustrój niezawiły, —
    TrupCień z trudem z zaniedbanej wychodzi mogiły,
    Cały w rdzach i liszajach — podziemny kocmołuch.
    5
    Słońce, Światło, ŚmierćSłońce, grzejąc zmarłego, roztrwania po trawie
    Złote krzty — złote supły i złotsze podłużki,
    A on zmysłem nicości wyczuwa jaskrawie,
    Jak śmierć w słońcu — w kształt nikłej maleje śmiertuszki…
    Kondycja ludzkaNiezbyt pewny swej jawy i ufny snom niezbyt, —
    10
    WzrokSpogląda oczodołów próżnicą wierutną
    ZaświatyW obłoków napuszyście wybujały Bezbyt,
    Poza którym nic nie ma, prócz tego, że smutno…
    Lecz on smutek w pośmiertnej przekroczył podróży,
    Pierś wzbogacił weselem nowego żywota,
    15
    A gdy mu nieśmiertelność zbyt modro się dłuży, —
    Tka snowi wieczystemu wezgłowie ze złota!…
    Zazdroszczę mu, bo duszę do trosk ma niezdolną,
    Nie wie, co to jest — nędza i żal i pustkowie.
    TajemnicaPoznał przepych tajemnic! Niech wszystko opowie,
    20
    Bo już — czas! Bo już dłużej przemilczać nie wolno!
    Lecz w chwili, gdy chcę zwiewne zadać mu pytania
    O słonecznych utrudach, o gwiezdnych mozołach,
    Widzę nagle, jak blednąc męczeńsko się słania
    Ten zagrobnych ran pleśnią pokryty biedołach!…
    25
    WieczórW gęstwinie — cieniścieje bezludzie i lśni tam
    Zejście nieba na ziemię do drzew na uboczu, —
    OkoA ja patrzę w mrok jego spustoszałych oczu
    I nie pytam już o nic… Już o nic nie pytam…
    Zamknij
    Proszę czekać…
    x