Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Biblioteka Wolne Lektury to podstawowe źródło bezpłatnych lektur szkolnych dla uczniów i nauczycieli. Jesteśmy za darmo, bo utrzymujemy się z dobrowolnych darowizn i dotacji. Na stałe wspiera nas 331 czytelników i czytelniczek. Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Potrzebujemy Twojej pomocy!

Jak nam pomóc?

1. Wpłacając niewielką, comiesięczną darowiznę. Stałe wpłaty mają wielką moc, bo dają bibliotece stabilność! Z góry dziękujemy!

2. Przekazując na Wolne Lektury 1% podatku. To nic nie kosztuje, wystarczy podać w formularzu PIT numer KRS: 0000070056 i organizacja: fundacja Nowoczesna Polska.

3. Zamieszczając informację o zbiórce na Wolne Lektury w mediach społecznościowych. Czasami wystarczy jedno dobre słowo!

W Wolnych Lekturach często mawiamy, że nasza praca to „czytanie dzieciom książek”. Robimy to od 12 lat. Dziś Wolne Lektury potrzebują Twojej pomocy — bez wsparcia nie będziemy mogli tego robić dalej.

Dorzuć się do Wolnych Lektur!
Przejdź do biblioteki
Wesprzyj nas

Wesprzyj nas!

x

Spis treści

    1. Czary: 1
    2. Czas: 1
    3. Marzenie: 1
    4. Otchłań: 1
    5. Sen: 1
    6. Strach: 1

    Bolesław LeśmianNapój cienistyKopciuszek

    1

    MarzenieGdy Kopciuszek łachmanów rozmarzonym zgrzebłem

    W balu niedostępnego wdumał się przepychy,

    CzaryWróżka, lecąca jutra niepewnym śródniebiem,

    Nagle przed nim stanęła. Był wieczór dość cichy.

    5

    A ona w cudach pilna i w radości chyża

    Utkała z pajęczyny, skradzionej spod płota,

    Suknię, co prześwituje do oczu pobliża

    Oddalami w szkarłatach zanikłego złota…

    Szczypta złudy… Źdźbło jawy… Zaufaj, nim zgaśnie!

    10

    Wdzięk nicości zdrobniałej… Garść zlękłego głogu…

    Już gotów koralowy naszyjnik, co właśnie,

    Lśniąc na piersi dziewczęcej, podobał się Bogu.

    SenBal się zaczął! Czas jechać! Snom wrzaw się zachciewa!

    Więc szczura przedzierzgnęła w tęgiego woźnicę,

    15

    A myszy — w dwa rumaki, a wiatr — w uździenicę

    A szum drzew — w tentent koński! Strwożyły się drzewa!…

    CzasBywały różne czasy i różne bezczasy…

    Więc dynię, która soków nabrzmiała swawolą,

    Przeobraziła w pudło złocistej kolasy,

    20

    Co skrzy się od wieczności, że aż oczy bolą!

    Bicz zaświstał! Ruszyły rumaki z kopyta!

    Złe jary — wyrwy w złudach, zmór pełne kałuże!

    Przepaść śni się łbom końskim! Śmierć za koła chwyta!

    Baczność, durny woźnico! Oszalały szczurze!

    25

    Otchłań, StrachJuż zmyliłeś otchłanie!… Brniesz w nicość po grudzie!

    Mrok się zaśmiał!… Strach — spojrzeć! Duch blednie człowieczy!

    Pędzą konie! O, Boże! Szczęść myszom w ich cudzie!…

    Grzmi kolasa! O, Boże! Miej dynię w swej pieczy!…

    Close
    Please wait...