Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x
Cyrk → ← Legendy wigilijne

Spis treści

    1. Czas: 1
    2. Nadzieja: 1
    3. Ojciec: 1
    4. Przekleństwo: 1 2
    5. Śmierć: 1
    6. Trup: 1

    Co czytałem umarłymWładysław SzlengelZa pięć dwunasta

    Nam schodzić nie kazano[1].
    Pod strych, jak koty — po szczeblach drabiny
    Przeskakiwaliśmy w pocie i w strachu.
    Czekamy na noc — od szóstej rano,
    My, co trawimy rozpacz godziny
    W lochach skuleni — plackiem na dachu.
    Na dachu z twarzą martwą i bladą
    Schował się brat — taki drżący Żyd,
    Co chciałby zniknąć pod cieniem komina…
    Szczęśliwy — zdążył tuż przed blokadą!
    Ciągnie się, wlecze leniwy świt,
    W pogrzebie lat. Ósma godzina.
    Czas, NadziejaÓsma godzina. Zdolnaż jest myśl
    Objąć i zgłębić pełznący czas,
    Co bije w mózgi ukrytych na szczycie…
    Chwila — i wiek. — Wczoraj, jak dziś,
    Ale i wielki Jutra Blask
    Ludzi — Wolnych do Życia.
    Dziewiąta godzina — obłęd i męka,
    O pierwszej — serce z piersi wyskoczy,
    Minuta wieczności — w rozbłysłej nadziei.
    Zaczarowani w piwnicach, we wnękach
    Tropią smutne, wyblakłe oczy,
    Czy nic się wokół nie dzieje?
    Dzieją się rzeczy, o których nie śnili
    Mędrcy Kaźni — Inkwizytorzy,
    W najwymyślniejszej stosu torturze —
    Żywe kamienie, któż by się silił
    Z was, co w nieznanej przyjdziecie porze
    Wchłonąć bezwład przykutych do łóżek?
    U łóżek wezgłowia czai się zmora —
    Sygnał klaksonu; Ge-Sta-Po tu!
    Do bram po schodach, w drzwi zapukali
    Czarni — ludzi szukają po norach,
    I to przeciągłe, żałosne: U-hu!
    Krzyk i wycie szakali.
    Szakale w pobliżu, czyhają gdzieś
    I węszą, i śledzą — świdrują oczy,
    Bzykają kule — osy uparte…
    My nie damy się zdeptać i zgnieść!
    Pijany, chwiejąc się — z jamy wyskoczył
    Ojciec. Poszli, o pół do czwartej.
    Ojciec, ŚmierćStójże, z dołu gwizdek znajomy —
    Dokąd nieszczęsny idzie — Słyszysz?
    Baczność — dozorca ostrzega w bramie,
    Wracaj — za wcześnie do domu!
    Twój to jęk skamieniały wśród ciszy?
    Za-bi-ty. Na progu — Ojciec? Nie — Kłamiesz!
    TrupNie kłamiesz i ty, co matkę mą widzisz,
    Gdy stygnie, zamiera — szkli jej się wzrok.
    Patrz na niemowlę przebite od kul…
    Że pod trupami chowani Żydzi,
    Żywi — Sekunda dłuży się w rok —
    Zemstę dostaną — ziemi tej — sól.
    Sól. I serce zaprawiam piołunem
    Krwi Kainowej[2] — za padłe miliony
    Narodu. Która godzina?
    PrzekleństwoGdybym władał słowo-piorunem,
    Nie udźwignęłyby wasze wagony
    Nawet jednego słowa — przeklinam!
    PrzekleństwoPrzeklinam za tych, co kląć już nie mogą,
    I za tych, co nie usłyszą pobudki
    Pieśni wolnych nad murem miasta,
    Gdy wołać będzie: O, bogom równi,
    Powstańcie do czynu — z rozpaczy i smutku!
    Zbliża się czas — za pięć dwunasta.

    Przypisy

    [1]

    Nam schodzić nie kazano — Por. „Nam strzelać nie kazano” (pierwszy wers Reduty Ordona Adama Mickiewicza). [przypis edytorski]

    [2]

    krew Kainowa (bibl.) — Kain to pierworodny syn Adama i Ewy, który zabił swojego brata Abla (Rdz 4,1–8); W Rdz 4,11 Bóg mówi do Kaina, że krew jego brata woła do niego z ziemi. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...