Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.


Na stałe wspiera nas 381 czytelników i czytelniczek.
Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców.


Dołącz do darczyńców! Przyjaciele Wolnych Lektur zyskują wcześniejszy dostęp do nowych publikacji!
Potrzebujemy Twojej pomocy!

TAK, wpłacam
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x
Dajcie mi spokój → ← Za pięć dwunasta

Spis treści

    1. Walka: 1
    2. Wojna: 1
    3. Żyd: 1 2

    Co czytałem umarłymWładysław SzlengelCyrk

    Proszę zachodzić! Proszę uważać!
    Bilety w bardzo niskiej cenie!
    Zaraz się zacznie kapitalne
    światowej sławy przedstawienie.
    Cyrk — proszę państwa! Zapaśnicy,
    walki atletów — ciężka waga!
    Proszę do środka! Panie! Panowie!
    Zaraz zaczyna się — Uwaga!
    Na pierwszy numer prezentacja
    światowej sławy gladiatorów
    przy biciu w bębny i ryku trąbek,
    Wojnaw blasku krzyczących reflektorów
    mistrz ciężkiej wagi Niemiec Miller
    contra zapaśnik — Mister Spleen.
    Orkiestra, hymny — państwo powstają —
    Miller i Mister Spleen — na ring.
    Wytworny Francuz — smukły i lekki —
    leci na efekt — Monsieur Coquette,
    brutalny siłacz — Iwan Iwanow,
    Włoch Vaselini i Fińczyk[1] Krett.
    Światła, panowie! — Głośniej, orkiestra!
    Parada siły — świateł blask,
    włącz mikrofony — cyrk się zaczyna!
    Prasa na miejscu — robić wrzask.
    ŻydA tu kto się pęta? Ach, to jasne —
    Cyrk by bez niego ściszał i zbrzydł —
    fiknął koziołka — już tłum się śmieje —
    klown do rozśmiechu — błazeński Żyd!
    Drum, drum na skrzypkach — małpa wesoła
    chce zapaśników śpiewem ostudzić,
    wplątał się śmiesznie śród zapaśników,
    robi błazeńskie oko do ludzi.
    Dosyć kawałów — ktoś na galerii
    krzyknął: Uciekaj! Sukinsyn!
    Już się na piasek areny wtacza
    ciężki Herr Miller i Mister Spleen —
    Już się kotłuje, już się coś dzieje,
    już się tłumowi udziela prąd.
    Ramtratatratam! Ryczy orkiestra,
    już się podniecił pierwszy rząd.
    Pierwsza jest walka nierozegrana,
    następne pary — anawa[2]!
    Już się kotłuje w lożach i rzędach.
    Prasa zagłusza — orkiestra gra!
    Pot się na czoła ciężki wylewa.
    Ciężko — w powietrzu kłębi się pył,
    bryła na bryłę ładuje siłę,
    mięso na mięso i liny żył.
    Jak wyje speaker przy mikrofonie,
    jak łatwo tłum dał się wciągnąć w wir!
    Łapa za łapą — ciosy na ciosy,
    cyrk się kolebie — wali się cyrk…
    Między nogami atletów się pęta
    ten z długim nosem i mordą jak faun —
    błazen, komediant — ten bez sztandaru —
    Żyd śpiewający — głupi klaun.
    Żyd, WalkaW przerwach atleci między walkami
    klowna wzywają na walkę — fałsz —
    coś dla galerii — coś dla podniety,
    biją go w mordę, by nie spadł rausz,
    by nie ostudzić podniety tłumu
    między przerwami — by widz był syt.
    Lu! klowna w mordę — ryczą ze śmiechu,
    jak się nogami nakrywa Żyd —
    i znowu walka — błysk reflektorów —
    proszę na piasek — podanie rąk —
    znowu parademarsz gladiatorów.
    Jak nokaut w serce w tłum walki gong,
    odpada jeden zapaśnik po drugim,
    wytworny Francuz Monsieur Coquette,
    zarył się w piasek w eliminacji
    Włoch Vaselini i Fińczyk Krett,
    brutal rosyjski Iwan Iwanow
    walczy upartą łapą jak cep.
    Spokojny Anglik ma rękawice,
    Herr Miller twardy i ciężki łeb.
    Tłum nie ma siły — tłum ledwo sapie,
    już z zapaśników paruje tłuszcz,
    piasek czerwony — mikrofon rzęzi,
    ktoś na galerii krzyknął: „Już!”
    I hopla klowna — aby rozruszał
    zasypiający w walce tłum.
    Cztery koziołki — dwa razy w mordę,
    aby był śmieszek, brawko i szum.
    Już się zabawa niedługo kończy,
    Jones dyrektor do kasy wlazł
    i liczy forsę — komplet był bity,
    ach, jaki bity… na długi czas…
    Pójdą do domów goście znużeni,
    ktoś kiedyś wygra — Miller czy Spleen,
    może ten brutal Iwan Iwanow
    lub walkę skończy jego syn…
    Podadzą sobie ręce w szekhendzie[3],
    plastry nakleją na zbitą mordę,
    a potem Jones rozdawać będzie
    jednemu forsę, drugiemu order…
    I w pustym cyrku klown pozostanie,
    małpa skopana, zbita i chora,
    nic nie zarobi, nic nie dostanie —
    pójdzie się przespać — do dyrektora.

    Przypisy

    [1]

    Fińczyk — dziś popr.: Fin. [przypis edytorski]

    [2]

    anawa — spolszczone fr. en avant: naprzód. [przypis edytorski]

    [3]

    szekhend (z ang.) — uścisk dłoni. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...