Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 409 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Ufunduj e-książki dla dzieciaków

Lektury szkolne za darmo dla każdego dzieciaka? To możliwe dzięki wsparciu darczyńców takich jak Ty! Kliknij i dorzuć się >>>

x
Dajcie mi spokój → ← Za pięć dwunasta

Spis treści

    1. Walka: 1
    2. Wojna: 1
    3. Żyd: 1 2

    Co czytałem umarłymWładysław SzlengelCyrk

    1
    Proszę zachodzić! Proszę uważać!
    Bilety w bardzo niskiej cenie!
    Zaraz się zacznie kapitalne
    światowej sławy przedstawienie.
    5
    Cyrk — proszę państwa! Zapaśnicy,
    walki atletów — ciężka waga!
    Proszę do środka! Panie! Panowie!
    Zaraz zaczyna się — Uwaga!
    Na pierwszy numer prezentacja
    10
    światowej sławy gladiatorów
    przy biciu w bębny i ryku trąbek,
    Wojnaw blasku krzyczących reflektorów
    mistrz ciężkiej wagi Niemiec Miller
    contra zapaśnik — Mister Spleen.
    15
    Orkiestra, hymny — państwo powstają —
    Miller i Mister Spleen — na ring.
    Wytworny Francuz — smukły i lekki —
    leci na efekt — Monsieur Coquette,
    brutalny siłacz — Iwan Iwanow,
    20
    Włoch Vaselini i Fińczyk[1] Krett.
    Światła, panowie! — Głośniej, orkiestra!
    Parada siły — świateł blask,
    włącz mikrofony — cyrk się zaczyna!
    Prasa na miejscu — robić wrzask.
    25
    ŻydA tu kto się pęta? Ach, to jasne —
    Cyrk by bez niego ściszał i zbrzydł —
    fiknął koziołka — już tłum się śmieje —
    klown do rozśmiechu — błazeński Żyd!
    Drum, drum na skrzypkach — małpa wesoła
    30
    chce zapaśników śpiewem ostudzić,
    wplątał się śmiesznie śród zapaśników,
    robi błazeńskie oko do ludzi.
    Dosyć kawałów — ktoś na galerii
    krzyknął: Uciekaj! Sukinsyn!
    35
    Już się na piasek areny wtacza
    ciężki Herr Miller i Mister Spleen —
    Już się kotłuje, już się coś dzieje,
    już się tłumowi udziela prąd.
    Ramtratatratam! Ryczy orkiestra,
    40
    już się podniecił pierwszy rząd.
    Pierwsza jest walka nierozegrana,
    następne pary — anawa[2]!
    Już się kotłuje w lożach i rzędach.
    Prasa zagłusza — orkiestra gra!
    45
    Pot się na czoła ciężki wylewa.
    Ciężko — w powietrzu kłębi się pył,
    bryła na bryłę ładuje siłę,
    mięso na mięso i liny żył.
    Jak wyje speaker przy mikrofonie,
    50
    jak łatwo tłum dał się wciągnąć w wir!
    Łapa za łapą — ciosy na ciosy,
    cyrk się kolebie — wali się cyrk…
    Między nogami atletów się pęta
    ten z długim nosem i mordą jak faun —
    55
    błazen, komediant — ten bez sztandaru —
    Żyd śpiewający — głupi klaun.
    Żyd, WalkaW przerwach atleci między walkami
    klowna wzywają na walkę — fałsz —
    coś dla galerii — coś dla podniety,
    60
    biją go w mordę, by nie spadł rausz,
    by nie ostudzić podniety tłumu
    między przerwami — by widz był syt.
    Lu! klowna w mordę — ryczą ze śmiechu,
    jak się nogami nakrywa Żyd —
    65
    i znowu walka — błysk reflektorów —
    proszę na piasek — podanie rąk —
    znowu parademarsz gladiatorów.
    Jak nokaut w serce w tłum walki gong,
    odpada jeden zapaśnik po drugim,
    70
    wytworny Francuz Monsieur Coquette,
    zarył się w piasek w eliminacji
    Włoch Vaselini i Fińczyk Krett,
    brutal rosyjski Iwan Iwanow
    walczy upartą łapą jak cep.
    75
    Spokojny Anglik ma rękawice,
    Herr Miller twardy i ciężki łeb.
    Tłum nie ma siły — tłum ledwo sapie,
    już z zapaśników paruje tłuszcz,
    piasek czerwony — mikrofon rzęzi,
    80
    ktoś na galerii krzyknął: „Już!”
    I hopla klowna — aby rozruszał
    zasypiający w walce tłum.
    Cztery koziołki — dwa razy w mordę,
    aby był śmieszek, brawko i szum.
    85
    Już się zabawa niedługo kończy,
    Jones dyrektor do kasy wlazł
    i liczy forsę — komplet był bity,
    ach, jaki bity… na długi czas…
    Pójdą do domów goście znużeni,
    90
    ktoś kiedyś wygra — Miller czy Spleen,
    może ten brutal Iwan Iwanow
    lub walkę skończy jego syn…
    Podadzą sobie ręce w szekhendzie[3],
    plastry nakleją na zbitą mordę,
    95
    a potem Jones rozdawać będzie
    jednemu forsę, drugiemu order…
    I w pustym cyrku klown pozostanie,
    małpa skopana, zbita i chora,
    nic nie zarobi, nic nie dostanie —
    100
    pójdzie się przespać — do dyrektora.

    Przypisy

    [1]

    Fińczyk — dziś popr.: Fin. [przypis edytorski]

    [2]

    anawa — spolszczone fr. en avant: naprzód. [przypis edytorski]

    [3]

    szekhend (z ang.) — uścisk dłoni. [przypis edytorski]

    Zamknij
    Proszę czekać…
    x