Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.


Na stałe wspiera nas 376 czytelników i czytelniczek.
Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców.


Dołącz do darczyńców! Przyjaciele Wolnych Lektur zyskują wcześniejszy dostęp do nowych publikacji!
Potrzebujemy Twojej pomocy!

TAK, wpłacam
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
Wołanie w nocy → ← Wiersz o dziesięciu kieliszkach

Spis treści

    1. Ciemność: 1
    2. Kradzież: 1
    3. Muzyka: 1
    4. Niewola: 1
    5. Smutek: 1
    6. Żyd: 1

    Władysław SzlengelOkno na tamtą stronę

    ŻydMam okno na tamtą stronę,
    bezczelne żydowskie okno
    na piękny park Krasińskiego,
    gdzie liście jesienne mokną…
    Pod wieczór szaroliliowy
    składają gałęzie pokłon
    i patrzą się drzewa aryjskie
    w to moje żydowskie okno…
    CiemnośćA mnie w oknie stanąć nie wolno
    (bardzo to słuszny przepis),
    żydowskie robaki… krety…
    powinni i muszą być ślepi.
    Niech siedzą w barłogach, norach
    w robotę z utkwionym okiem
    i wara im od patrzenia
    i od żydowskich okien…
    KradzieżA ja… kiedy noc zapada…
    by wszystko wyrównać i zatrzeć,
    dopadam do okna w ciemności
    i patrzę… żarłocznie patrzę…
    i kradnę zgaszoną Warszawę,
    szumy i gwizdy dalekie,
    zarysy domów i ulic,
    kikuty wieżyc kalekie…
    Kradnę sylwetkę Ratusza,
    u stóp mam plac Teatralny,
    pozwala księżyc Wachmeister[1]
    na szmugiel[2] sentymentalny…
    Wbijają się oczy żarłocznie,
    jak ostrza w pierś nocy utkwione,
    w warszawski wieczór milczący,
    w miasto me zaciemnione…
    A kiedy mam dosyć zapasu
    na jutro, a może i więcej…
    żegnam milczące miasto,
    magicznie podnoszę ręce…
    zamykam oczy i szepcę:
    — Warszawo… odezwij się… czekam…
    MuzykaWnet fortepiany w mieście
    podnoszą milczące wieka…
    podnoszą się same na rozkaz
    ciężkie, smutne, zmęczone…
    i płynie ze stu fortepianów
    w noc… Szopenowski polonez…
    Wzywają mnie klawikordy[3],
    w męką nabrzmiałej ciszy
    płyną nad miastem akordy
    spod trupio białych klawiszy…
    Niewola, SmutekKoniec… opuszczam ręce…
    wraca do pudeł polonez…
    Wracam i myślę, że źle jest
    mieć okno na tamtą stronę…

    Przypisy

    [1]

    Wachmeister — wachmistrz. [przypis edytorski]

    [2]

    szmugiel — przemyt. [przypis edytorski]

    [3]

    klawikord — instrument klawiszowy strunowy, prototyp fortepianu. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...