Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Wspólnie budujemy najpopularniejszą bibliotekę internetową w Polsce.

Dzięki Twojej wpłacie uwolnimy kolejną książkę. Przeczytają ją tysiące dzieciaków!


Dorzucisz się?

Jasne, dorzucam się!
Tym razem nie, chcę przejść do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x
Za pięć dwunasta → ← Wołanie w nocy
  1. Broń: 1
  2. Chrystus: 1
  3. Dziecko: 1
  4. Król: 1
  5. Pies: 1
  6. Święto: 1 2 3
  7. Walka: 1 2
  8. Wojna: 1 2

Co czytałem umarłymWładysław SzlengelLegendy wigilijne

1. Jezus w zakładach Kruppa

W Essen[1], w zakładach Kruppa[2],
śród kolosów żelaza i stali,
pośród zabawek śmierci,
w hucie — płonącej hali —
znaleźli w noc wigilijną
dziecko śród prochu i bomb,
w Essen — w kolebce śmierci,
w zakładach Kruppa et Comp.
DzieckoUjrzeli nagle w kąciku
ludzie z wieczornej zmiany
ludzki pomiot maleńki
zgubiony czy zapomniany.
Święto, BrońA właśnie gwiazdka zabłysła
pierwsza — tak jak w Betlejem,
i błysk jej zabłąkał się w bomby,
w kul i granatów knieje.
ChrystusDziecko leżało na hali
śród brudnych kombinezów
i ludzie się dziwowali,
aż ktoś wyszeptał — jak Jezus…
I groza przeszła po ludziach,
i dreszcz jak w olbrzymi upał…
i się przerwała na chwilę
produkcja w zakładach Kruppa.
Stanęły na chwilę maszyny,
coś ludzi chwyciło za gardła…
cisza, jak bomba największa,
zawisła — i hala zamarła…
zamarły fabryczne kominy,
tryby, młoty, spirale,
wyciągi, miechy i formy,
motory, odlewnie, centrale…
i poszła wieść dziwna po ludziach,
i przerazili się ludzie
straszną i wielką wieścią
o dziecku u Kruppa i cudzie —
Jak na manifest straszliwy
przed halą zbierał się lud
i dziecko widziało ludzi,
i ludzie widzieli cud.
O zmiłowanie prosili,
klękali —
w piersi się bili,
płakali…
Aż nagle przyszła wiadomość —
w ludzkie trafiła mrowie —
Do Essen — zakładów Kruppa,
trzej zdążają królowie…
A tutaj zmrok wigilijny,
a gwiazdka blask srebrny sieje,
a tutaj królowie zdążają…
Cud… cud… jak Betlejem.
Król, Święto, WojnaZakołysały [!] tłumy
jak fale, rozbite rafą,
nagle uderzył w ciszę
z głównej centrali megafon —
— Trzej przyjeżdżają królowie
(megafon wyrzucał słowa) —
do śmierciotwórczej kolebki
królowie jadą — po towar…
Wszystkie zmiany do pracy —
Święto w przyszłą niedzielę.
Królom potrzebne bomby,
miny, kartacze, szrapnele…
Ochoczo ruszyły tłumy
do hal, do hut i do bomb.
Wszystkie zmiany przy pracy
w zakładach Kruppa et Comp.
I taśmy stalowe trzeszczą,
żar ognia i krwisty upał…
i zapomniany został
Jezus w zakładach Kruppa…

2. Cud w okopach

WojnaCzekała trwożna Europa,
co tamci zrobią… w okopach.
A tamci, wszyscy w okopach
czuli zmęczenie w stopach —
czuli znużenie w kościach,
w oczach — w sercach — we krwi
I już nie liczyli ataków,
i nie liczyli dni…
Sztab kreślił kreski czerwone,
wył w telefony polowe,
ktoś krzyczał w złamaną słuchawkę
Baczność — wszystko gotowe…
W okopach garbiły się barki,
cykały zlęknione zegarki,
coś rozbłysło na skręcie,
rosło w linii napięcie.
Żyły tętnią na skroniach,
mapy żarzą się w dłoniach,
oczy mrużą się wściekle,
w pulsach tętni i drga,
wszystko we krwi dygocze,
by już krzyknąć: „Hurra”…
Już wycykał zegarek
beznadziejność i smutek,
w błędnym kręgu latarki
wskazał równą minutę.
Zaraz atak — wnet ruszą
z bagnetami na drogę,
Walkazaraz runą na siebie
ludzkie linie dwie wrogie,
zaraz weźrą[3] się w siebie,
zaraz w siebie się wczepią,
w bruzdy ostrza zanurzą,
krwią się oczy oślepią.
Zaraz wgryzą się wściekłe
kolby, ostrza i palce,
zaraz ludzkie dwie fale
w czarnej zderzą się walce.
Jeden sztab jest gotowy,
drugi sztab uprzedzony
i czekają na alarm
ludzkie linie — dwie strony.
A tu zmrok już zapada
nad odcinek liniowy.
Patrzcie — gwiazdka zabłysła —
wieczór jest — wigilijny.
Walka, PiesPalce twarde na cynglach,
nerwy — charty puszczone,
serce — łomot i gnanie,
oczy — kręgi czerwone —
niech zakrzykną — niech puszczą,
jak się urwą psy ludzkie,
w drganie, bicie i kłucie,
krwawą siejbę i młóckę…
Trrrr… telefon i sygnał,
strzał — z okopów ich wygnał.
Sygnał w serce się wwiercił,
już ruszyli ku śmierci…
Idą, idą dwa wrogi,
by się spotkać w pół drogi,
krok się wali i pali,
dłoń na kolbie i loncie,
i w tę noc wigilijną
cud się zdarzył na froncie.
Bo gdy przyszli w pół drogi
ludzkie psy — ludzkie wrogi —
zatrzymali się nagle,
ktoś w szeregach pęd zmącił,
Świętocoś przejrzeli… ujrzeli…
ktoś broń z dłoni wytrącił…
i gdy doszli do siebie
już rozpędu ostatkiem —
zamiast życia połamać —
łamali się… opłatkiem,
ręce sobie ściskali,
na ramionach płakali,
rozmawiali o domach,
jak ktoś z bratem lub synem…
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
a ze sztabu dzwoniono —
znów wbiliśmy się klinem…

Przypisy

[1]

Essen — miasto w Niemczech, w Nadrenii-Westfalii, główny ośrodek przemysłowy zagłębia Ruhry. [przypis edytorski]

[2]

zakłady Kruppa — założone w 1811 roku przez Friedricha Kruppa, od 1903 funkcjonujące jako spółka akcyjna Friedrich Krupp AG, od 1999 jako ThyssenKrupp AG; firma zajmowała się wydobyciem rudy żelaza, produkcją stali, sprzętu kolejowego, maszyn przemysłowych oraz broni i amunicji, co w roku 1880 zapewniało połowę obrotów przedsiębiorstwa. [przypis edytorski]

[3]

weźrą — „weżrą” bądź „wejrzą” (tj. wpatrzą). [przypis edytorski]

Close
Please wait...