Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 376 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Informacje o nowościach

Informacje o nowościach w naszej bibliotece w Twojej skrzynce mailowej? Nic prostszego, zapisz się do newslettera. Kliknij, by pozostawić swój adres e-mail.

x
Rozmowa z dzieckiem → ← Okolice Warszawy

Spis treści

    1. Bieda: 1
    2. Podróż: 1
    3. Prawo: 1

    Co czytałem umarłymWładysław SzlengelRzeczy[1]

    Z Hożej i Wspólnej, i Marszałkowskiej
    jechały wozy… wozy żydowskie…
    meble, stoły i stołki,
    walizeczki, tobołki,
    kufry, skrzynki i bety,
    garnitury, portrety,
    pościel, garnki, dywany
    i draperie ze ściany.
    Wiśniak[2], słoje, słoiki,
    szklanki, plater[3], czajniki,
    książki, cacka[4] i wszystko
    jedzie z Hożej na Śliską.
    W palcie wódki butelka
    i kawałek serdelka.
    Na wozach, rikszach[5] i furach
    jedzie zgraja ponura…
    A ze Śliskiej na Niską
    znów jechało to wszystko.
    Meble, stoły i stołki,
    walizeczki, tobołki.
    Pościel, garnki — psze panów,
    ale już bez dywanów.
    Po platerach ni znaku
    i już nie ma wiśniaków,
    garniturów ni betów,
    i słoików, portretów.
    Już zostały na Śliskiej
    drobnosteczki te wszystkie,
    w palcie wódki butelka
    i kawałek serdelka.
    Na wozach, rikszach i furach
    jedzie zgraja ponura.
    Opuścili znów Niską
    i do bloków szło wszystko.
    Nie ma mebli i stołków,
    garnków oraz tobołków.
    Zaginęły czajniki,
    książki, bety, słoiki.
    Poszły gdzieś do cholery
    garnitury, platery.
    Razem w rikszę tak wal to…
    Jest walizka i palto,
    jest herbaty butelka,
    jest ogryzek karmelka.
    Na piechotę, bez fury
    idzie orszak ponury…
    Potem z bloków na Ostrowską
    jedzie drogą żydowską
    Biedabez tobołów, tobołków
    i bez mebli czy stołków,
    bez dywanów, czajników,
    bez platerów, słoików,
    w ręce z jedną walizką
    ciepły szalik… to wszystko,
    jeszcze wody butelka
    i chlebaczek na szelkach,
    depcząc rzeczy — stadami
    nocą szli ulicami.
    A z Ostrowskiej do bloku
    szli w dzień chmurny o zmroku —
    walizeczka i chlebak,
    więcej teraz nie trzeba —
    — równo… równo piątkami
    marszem szli ulicami.
    Noce chłodne, dni krótsze,
    jutro… może pojutrze…
    na gwizd, krzyk albo rozkaz
    znowu droga żydowska…
    ręce wolne i tylko
    woda — z mocną pastylką[6]
    Od Umszlagu[7] wzdłuż miasta,
    hen, aż do Marszałkowskiej,
    w pustych domach narasta
    życie, życie żydowskie.
    W porzuconych mieszkaniach
    narzucone tobołki,
    garnitury i kołdry,
    i talerze, i stołki,
    tlą się jeszcze ogniska,
    leżą łyżki bezczynne,
    tam rzucone w pośpiechu
    fotografie rodzinne…
    Książka jeszcze otwarta,
    list z półzdaniem… „Niedobra”,
    szklanka wciąż nie dopita
    oraz karty z pół robra[8].
    Wiatr przez okno porusza
    rękaw zimnej koszuli,
    leży kołdra wgnieciona,
    jakby ktoś się w nią wtulił,
    leżą rzeczy bezpańskie,
    stoi martwe mieszkanie,
    aż pokoje zaludnią
    nowi ludzie: Arianie[9]
    Zamkną okna otwarte,
    zaczną życie beztroskie
    i zaścielą te łóżka
    i te kołdry żydowskie,
    i koszulę upiorą,
    książki włożą do półki,
    szklankę kawy wyleją,
    robra skończą do spółki.
    Tylko w jakimś wagonie
    pozostanie to tylko:
    Nie dopita butelka
    z jakąś mocną pastylką…
    PodróżA w noc grozy, co przyjdzie
    po dniach kul oraz mieczy,
    wyjdą z kufrów i domów
    wszystkie żydowskie rzeczy.
    I wybiegną oknami,
    będą szły ulicami,
    aż się zejdą na szosach
    nad czarnymi szynami.
    Wszystkie stoły i stołki,
    i walizki, tobołki,
    garnitury, słoiki,
    i platery, czajniki,
    i odejdą, i zginą,
    nikt nie zgadnie, co znaczy,
    że tak rzeczy odeszły,
    i nikt ich nie zobaczy.
    PrawoLecz na stole sędziowskim
    (jeśli VERITAS VICTI[10]… )
    pozostanie pastylka
    jako CORPUS DELICTI[11].

    Przypisy

    [1]

    Rzeczy — wiersz, przerzucony przez mur getta, jako utwór nieznanego autora wziął udział w konkursie poetyckim czasopisma „Kultura Jutra”, w którym otrzymał jedną z nagród. Opisuje on kolejne etapy wywózek Żydów, od przymusowego przeniesienia ich na teren getta, poprzez zmniejszanie się jego obszaru, po ostateczną wywózkę do obozów koncentracyjnych. [przypis edytorski]

    [2]

    wiśniak — nalewka wiśniowa, dziś częściej: wiśniówka. [przypis edytorski]

    [3]

    platery — posrebrzane sztućce. [przypis edytorski]

    [4]

    cacko — daw. zabawka, później: ozdoba. [przypis edytorski]

    [5]

    riksza — napędzany siłą mięśni pojazd do przewozu pasażerów, zwykle w formie ciągniętego wózka lub oparty o mechanizm roweru. [przypis edytorski]

    [6]

    mocna pastylka — trucizna. [przypis edytorski]

    [7]

    Umszlag — właśc. Umschlagplatz (niem.) — plac przeładunkowy, usytuowany przy skrzyżowaniu ul. Stawki i Dzikiej; początkowo służył wymianie towarów między gettem a światem zewnętrznym, później gromadzono na nim ludzi wywożonych do Treblinki. [przypis edytorski]

    [8]

    rober — kompletna rozgrywka w towarzyskim brydżu. [przypis edytorski]

    [9]

    Arianie — właśc. Ariowie (chodzi tu oczywiście o „rasę aryjską”, nie o odłam protestantyzmu). [przypis edytorski]

    [10]

    veritas victi (niepopr. łac.) — prawda zwycięży (powinno być: veritas vincat). [przypis edytorski]

    [11]

    corpis delicti (łac., prawn.) — dowód rzeczowy. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...