Blackout

Od 12 lat Wolne Lektury udostępniają książki nieodpłatnie i bez reklam
Jesteśmy najpopularniejszą biblioteką w Polsce: w 2019 roku 5,9 miliona unikalnych użytkowników odwiedziło nas 21 milionów razy. Wszyscy zasługujemy na bibliotekę, która gwarantuje dostęp do najwyższej jakości wydań cyfrowych.

Stoi przed nami realna groźba zamknięcia
Niestety, z milionów czytelników wspiera nas jedynie niewiele 190 osób. Środki, jakie do tej pory pozyskiwaliśmy ze źródeł publicznych, są coraz mniejsze.

Potrzebujemy pomocy Przyjaciół
Nie uda się utrzymać tej niezwykłej biblioteki bez Twojego wsparcia. Jeśli możesz sobie na to pozwolić, zacznij wspierać nas regularnie. Potrzeba minimum 1000 Przyjaciół, żeby Wolne Lektury dalej istniały.

Zostań naszym Przyjacielem!

Tak, chcę pomóc Wolnym Lekturom!
Nie chcę pomagać, chcę tylko czytać
Wesprzyj

Wspieraj Wolne Lektury

x

Spis treści

    1. Lekarz: 1
    2. Melancholia: 1
    3. Pociąg: 1
    4. Smutek: 1
    5. Współczucie: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiSłówka (zbiór)Spleen

    1

    Melancholia, SmutekSmutek w sercu moim mieszka

    I tak gryzie mnie jak weszka.

    Gryzie duszę moją biedną

    O co? to już wszystko jedno.

    5

    Przyczyn jest ogromnie wiele

    Na duszy jak i na ciele.

    Coraz rzadziej mi się zdarzy,

    Bym uśmichnął się na twarzy,

    Ciągle myślę aż do skutku

    10

    O moim dotkliwym smutku.

    Współczucie, LekarzO, jak mnie to czasem nudzi

    Patrzyć na cierpienia ludzi.

    Czasem się nieszczęście stało,

    Że dzieciątko robi biało.

    15

    Ja się na to krzywię troszki

    I daję skuteczne proszki,

    Po których, mówię, że ono

    Będzie robiło zielono.

    Jeszcze bardziej bez nadziei

    20

    PociągPędzę życie przy kolei.

    Z tą koleją bywa różnie:

    Czasem komuś członki urżnie,

    To znów dadzą znać o zmierzchu,

    Że ktoś flaki ma na wierzchu;

    25

    Wielka bywa rozmaitość

    Rzeczy, które budzą litość.

    Ja się znowu troszkę krzywię,

    Jadę na lokomotywie,

    To znów, naśladując giemzę[1],

    30

    Skaczę sobie w lot na bremzę[2],

    Myślę często tylko przy tem,

    Żeby już być emerytem.

    Innych zmartwień też jest sporo:

    Lewą nogę rok mam chorą,

    35

    Choć czyniłem to i owo,

    Żeby ona była zdrową.

    Ale najcięższa choroba

    Jest dla mnie. . . . . . . . . .

    . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . [3]

    Przypisy

    [1]

    giemza — zamsz, kozia skóra wyprawiona chropowato. [przypis edytorski]

    [2]

    bremza — rodzaj hamulca w pociągu, duże stalowe koło na tylnej ścianie wagonu. [przypis edytorski]

    [3]

    Ale najcięższa choroba jest dla mnie… — Dokończenie tego wiersza dla szczególnych przyczyn nie mogło być zamieszczone; życzliwy czytelnik znajdzie je w pośmiertnym wydaniu pism poety, którego terminu nie możemy na razie oznaczyć (Przypis wydawcy). [przypis redakcyjny]

    Close
    Please wait...