Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury są za darmo i bez reklam, bo utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.

Na stałe wspiera nas 381 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Potrzebujemy Twojej pomocy!

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
Nowa wiara → ← Replika kobiety polskiej

Spis treści

    1. Dziecko: 1
    2. Mąż: 1
    3. Muzyka: 1
    4. Niedziela: 1
    5. Seks: 1
    6. Sielanka: 1
    7. Święto: 1
    8. Żona: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiSłówka (zbiór)Jak wygląda niedzielaoglądana przez okulary Jana Lemańskiego[1]

    By uniknąć ambarasu
    Wzięto Rok za miarę czasu.
    Dzielą go (bardzo wygodnie)
    Na miesiące i tygodnie.
    Tydzień znów z grubsza podzielę
    Na zwykłe dni i Niedzielę.
    Niedziela, Święto, ŻonaDo pracy są zwykłe dzionki,
    A Niedziela dla małżonki.
    W ten dzień, by największa ciura
    Wyzwolona jest od biura.
    Każdy ze swoją niewiastą
    Rad wybiera się za miasto.
    Podaj ramię magnifice
    I jazda z nią na ulicę.
    Oczywista, że i dziatki
    Spieszą obok swego tatki.
    Przodem Maryjka, a za nią
    Klementynka, Brzuś i Franio.
    W ciągu miłej tej podróży
    Człowiek trochę się zakurzy.
    MążSzkoda nowej sukni w groszki:
    Szukaj, mężusiu, dorożki.
    Każda, jak to zwykle w święta,
    Odpowiada ci: zajęta.
    Żona ci wypruwa flaki:
    «Bo ty zawsze jesteś taki».
    Ożywiona tą gawędką
    Droga mija dosyć prędko.
    SielankaSzczęściem wzbiera miejskie łono,
    Gdy trawkę widzi zieloną.
    Już was tylko przestrzeń krótka
    Oddziela od piwogródka.
    DzieckoAle, kto ma liczną dziatwę,
    Nic mu w życiu nie jest łatwe.
    Franio się przestraszył gęsi,
    A Maryjka woła «ęsi».
    Brzusiowi pot spływa z czoła
    I co gorsza nic nie woła.
    Wszystko mija, więc szczęśliwie
    Siedzicie wreszcie przy piwie.
    MuzykaMiło słyszeć jest Trawiatę
    W wykonaniu firmy «Pathé».
    Kiedy człowiek sobie podje,
    Dziwnie tkliw jest na melodie.
    Ogryzając z kurcząt kości
    Nucisz «za zdrowie miłości…»
    Ociężałym nieco krokiem
    Wracasz do dom późnym zmrokiem.
    Teraz wielka pantomina:
    Do snu kładzie się rodzina.
    Najpierw Maryjka, a za nią
    Klementynka, Brzuś i Franio.
    SeksPatrzysz łakomie, jak żona
    Rozdziewa pierś i ramiona.
    Słońce, wieś, Trawiata, piwo,
    Myśli płyną ci leniwo.
    A finał ekskursji całej:
    Nowy bąk za trzy kwartały.

    Przypisy

    [1]

    Lemański, Jan (1866–1933) — poeta, bajkopisarz i satyryk, jeden z redaktorów „Chimery”. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...