Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.


Na stałe wspiera nas 376 czytelników i czytelniczek.
Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców.


Dołącz do darczyńców! Przyjaciele Wolnych Lektur zyskują wcześniejszy dostęp do nowych publikacji!
Potrzebujemy Twojej pomocy!

TAK, wpłacam
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
Spleen → ← List prywatny do Kornela Makuszyńskiego

Spis treści

    1. Erotyzm: 1
    2. Flirt: 1
    3. Melancholia: 1
    4. Przemijanie: 1
    5. Starość: 1
    6. Wspomnienia: 1
    7. Zmysły: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiSłówka (zbiór)Gdy się człowiek robi starszy…

    Starość, Przemijanie, MelancholiaGdy się człowiek robi starszy,
    Wszystko w nim po trochu parszy-
    wieje;
    Ceni sobie spokój miły
    I czeka, aż całkiem wyły-
    sieje.
    Zmysły, ErotyzmWówczas przychodzą nań żale,
    Szczęścia swego liczy zale-
    głości,
    I, mimo tak smutne znamię,
    Straszne go chwytają namię-
    tności…
    Z desperacją patrzy czarną
    Na swe lata młode zmarno-
    wane,
    W wspomnień aureolę boską
    Pręży myśli swoje rozko-
    chane…
    Flirt, WspomnieniaZ żalem rozważa w swej nędzy
    Każde nicniebyłomiędzy-
    nami,
    Każdy niedopity puchar,
    Każdy flirt młodzieńczy z kuchar-
    kami…
    Wspomni, z jakąś wielką gidią
    Swe gruchania, ach, jak idio-
    tyczne,
    I czuje w grzbiecie wzdłuż szelek
    Jakieś dziwne prądy elek-
    tryczne…
    Jakaś gęś, z którą do rana
    Szukali na mapie Ana-
    tolii,
    Jakiś powrót łódką z Bielan,
    Jakiś wieczór pełen melan-
    cholii…
    Gdybyż, ach, snów wskrzesła mara,
    Dziergana w rozkoszy ara-
    beski,
    Gdybyż bodaj raz, ach, gdyby
    Sycić swą chuć, jak sam Przyby-
    szewski!…
    I wdecha zwiędłe zapachy
    Nad swych marzeń trumną nachy-
    lony,
    I w letnią noc, w smutku szale,
    Łzami skrapia własne kale-
    sony…
    Close
    Please wait...