Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Wspólnie budujemy najpopularniejszą bibliotekę internetową w Polsce.

Dzięki Twojej wpłacie uwolnimy kolejną książkę. Przeczytają ją tysiące dzieciaków!


Dorzucisz się?

Jasne, dorzucam się!
Tym razem nie, chcę przejść do biblioteki
Informacje o nowościach

Informacje o nowościach w naszej bibliotece w Twojej skrzynce mailowej? Nic prostszego, zapisz się do newslettera. Kliknij, by pozostawić swój adres e-mail.

x
Kilka słów o piosence → ← Polały się łzy me czyste, rzęsiste...

Spis treści

    1. Anioł: 1
    2. Język: 1
    3. Poeta: 1 2
    4. Poezja: 1
    5. Starość: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiSłówka (zbiór)Spowiedź poety

    PoetaKiedy za oknem śnieg prószy
    Lub szemrzą jesienne deszcze,
    Naówczas w głąb własnej duszy
    Chmurni wpatrują się wieszcze.
    Myśl ich szybuje skrzydlata
    Hen, nad wszechbytu gdzieś progiem,
    A duch wyniosły się brata
    Z sobą jedynie i z Bogiem.
    Rozwiej się jakaś otwiera
    Nad niebios błękity szersza —
    A skutek: u Gebethnera
    Po kop.[1] pięćdziesiąt od wiersza.
    I mnie, choć biorę mniej słono,
    Zdarza się w nocy czy za dnia,
    Że lica żarem mi spłoną,
    Gdy duch sam siebie zapładnia;
    Że lecę w nieziemskie kraje,
    Że skrzydeł dwojgiem u ramion,
    I, krótko mówiąc, doznaję
    Natchnienia klasycznych znamion.
    Lecz, ach, gdy pruję powietrze
    W sferyczną wsłuchany ciszę,
    I duch mój z wolna na wietrze
    Nad jaźnią mą się kołysze,
    Gdy spojrzę z kresów wieczności
    Na moją nędzę przyziemną,
    Gorzki żal w piersi mej gości
    I w oczach od łez mi ciemno.
    StarośćIm bliżej mi już do granic
    Przelotnej ziemskiej pielgrzymki,
    Tym bardziej w sercu mam za nic
    Te moje mizerne rymki.
    Młodości rozmach bezczelny
    W chłodną rozwagę się zmienia
    I w duszy, przedtem tak dzielnej,
    Lęgną się hydry zwątpienia.
    PoetaMyśli w pytajnik się pletą
    I w głowie zamęt mi czynią,
    Czy jestem bożym poetą,
    Czy tylko zwyczajną świnią…?
    Czy jestem tańczącym faunem
    Na gaju świętego zrębie,
    Czy tylko cyrkowym klaunem,
    Co sam się pierze po gębie…?
    Czym owoc duszy mej rodził
    W żywota pobożnych mękach,
    Czym tylko figlarnie chodził
    Po jasnym świecie na rękach…?
    Czy, jak mi radził pan Galle,
    Byłem jak Bajron i Dante,
    Czy tylko w pustoty szale
    Składałem śpiwki galante…?
    I duch mój sztywne ramiona
    Pręży w mrok szary i mglisty
    I w piersiach łka coś i kona,
    I chwytam za papier czysty.
    PoezjaPo głowie mi się coś roi,
    W sercu coś kwili, coś gęga,
    I śnię już w tęsknocie mojej,
    Że się coś «serio» wylęga.
    Ale na próżno się silę,
    Czas trawię na wzlotów próbę,
    Na papier płyną co chwilę
    Słowa niechlujne i grube.
    Wdzięczą się do mnie tak świeże
    Jak piersi młodych dziewczątek
    I chęć obłędna mnie bierze
    W mych natchnień wcielić je wątek.
    Szeregiem mienią się długim
    Niby błyszczące klejnoty,
    I chciałbym, jedno po drugim,
    Na łańcuch nizać je złoty.
    Kuszą mnie czarem niezdrowym:
    Im które z nich jest plugawsze,
    Tym bardziej w kształcie spiżowym
    Chciałbym je zakuć na zawsze.
    I patrzę na swoje płody,
    I żądzą przewrotną płonę,
    I ryczę jak Orang młody,
    Gdy gwałci polską matronę.
    Próżno się kajam i bronię
    Dręczony pokus torturą,
    Próżno w dróg mlecznych ogonie
    Oczyścić chciałbym me pióro,
    JęzykAniołArchanioł, co z mieczem stoi
    Przy świętej poezji chramie
    Nie wpuszcza piosenki mojej
    I mówi: pudziesz, ty chamie!
    I tak się tułam po świecie,
    I żal i smutek mnie dławią,
    Żem jest jak nieślubne dziecię,
    Z którym się grzeczne nie bawią.
    Trudno, choć dola ma twarda,
    W bezsilnej miotać się złości:
    Zostaje dumna pogarda,
    Lub apel do potomności;
    A jeślim gwary ojczystej
    Choć jeden zbogacił klawisz
    Ty mnie od hańby wieczystej,
    O mowo polska, wybawisz.

    Przypisy

    [1]

    kop. — kopiejka, setna część rubla. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...