Blackout

Wolne Lektury nie otrzymały dofinansowania Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z priorytetu Kultura Cyfrowa.

To oznacza, że nasza trudna sytuacja właśnie stała się jeszcze trudniejsza.

Dziś z Wolnych Lektur korzysta ok. 6 milionów (!) czytelników. Nie ma w Polsce popularniejszej biblioteki, ani internetowej, ani papierowej. Roczne koszty prowadzenia Wolnych Lektur są naprawdę niewysokie - porównywalne z kosztami prowadzenia niewielkiej, osiedlowej biblioteki publicznej.

Będziemy się odwoływać od tej decyzji i liczymy na to, że Premier odwołanie uwzględni ze względu na ważny interes społeczny.

Jak nam pomóc?

1. Wpłacając darowiznę. Niewielkie, ale stałe wpłaty mają wielką moc! Z góry dziękujemy za wsparcie!

2. Przekazując na Wolne Lektury 1% podatku. To nic nie kosztuje, wystarczy podać w formularzu PIT numer KRS: 0000070056 i organizacja: fundacja Nowoczesna Polska

3. Zamieszczając informację o zbiórce na Wolne Lektury w mediach społecznościowych. Czasami wystarczy jedno dobre słowo!

W Wolnych Lekturach często mawiamy, że nasza praca to "czytanie dzieciom książek". Robimy to od 12 lat. Dziś Wolne Lektury potrzebują Twojej pomocy - bez wsparcia nie będziemy mogli tego robić dalej.

Tak, chcę pomóc Wolnym Lekturom!
Nie chcę pomagać, chcę tylko czytać
Wesprzyj nas

Wesprzyj nas!

x

Spis treści

    1. Anioł: 1
    2. Język: 1
    3. Poeta: 1 2
    4. Poezja: 1
    5. Starość: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiSłówka (zbiór)Spowiedź poety

    1

    PoetaKiedy za oknem śnieg prószy

    Lub szemrzą jesienne deszcze,

    Naówczas w głąb własnej duszy

    Chmurni wpatrują się wieszcze.

    5

    Myśl ich szybuje skrzydlata

    Hen, nad wszechbytu gdzieś progiem,

    A duch wyniosły się brata

    Z sobą jedynie i z Bogiem.

    Rozwiej się jakaś otwiera

    10

    Nad niebios błękity szersza —

    A skutek: u Gebethnera

    Po kop.[1] pięćdziesiąt od wiersza.

    I mnie, choć biorę mniej słono,

    Zdarza się w nocy czy za dnia,

    15

    Że lica żarem mi spłoną,

    Gdy duch sam siebie zapładnia;

    Że lecę w nieziemskie kraje,

    Że skrzydeł dwojgiem u ramion,

    I, krótko mówiąc, doznaję

    20

    Natchnienia klasycznych znamion.

    Lecz, ach, gdy pruję powietrze

    W sferyczną wsłuchany ciszę,

    I duch mój z wolna na wietrze

    Nad jaźnią mą się kołysze,

    25

    Gdy spojrzę z kresów wieczności

    Na moją nędzę przyziemną,

    Gorzki żal w piersi mej gości

    I w oczach od łez mi ciemno.

    StarośćIm bliżej mi już do granic

    30

    Przelotnej ziemskiej pielgrzymki,

    Tym bardziej w sercu mam za nic

    Te moje mizerne rymki.

    Młodości rozmach bezczelny

    W chłodną rozwagę się zmienia

    35

    I w duszy, przedtem tak dzielnej,

    Lęgną się hydry zwątpienia.

    PoetaMyśli w pytajnik się pletą

    I w głowie zamęt mi czynią,

    Czy jestem bożym poetą,

    40

    Czy tylko zwyczajną świnią…?

    Czy jestem tańczącym faunem

    Na gaju świętego zrębie,

    Czy tylko cyrkowym klaunem,

    Co sam się pierze po gębie…?

    45

    Czym owoc duszy mej rodził

    W żywota pobożnych mękach,

    Czym tylko figlarnie chodził

    Po jasnym świecie na rękach…?

    Czy, jak mi radził pan Galle,

    50

    Byłem jak Bajron i Dante,

    Czy tylko w pustoty szale

    Składałem śpiwki galante…?

    I duch mój sztywne ramiona

    Pręży w mrok szary i mglisty

    55

    I w piersiach łka coś i kona,

    I chwytam za papier czysty.

    PoezjaPo głowie mi się coś roi,

    W sercu coś kwili, coś gęga,

    I śnię już w tęsknocie mojej,

    60

    Że się coś «serio» wylęga.

    Ale na próżno się silę,

    Czas trawię na wzlotów próbę,

    Na papier płyną co chwilę

    Słowa niechlujne i grube.

    65

    Wdzięczą się do mnie tak świeże

    Jak piersi młodych dziewczątek

    I chęć obłędna mnie bierze

    W mych natchnień wcielić je wątek.

    Szeregiem mienią się długim

    70

    Niby błyszczące klejnoty,

    I chciałbym, jedno po drugim,

    Na łańcuch nizać je złoty.

    Kuszą mnie czarem niezdrowym:

    Im które z nich jest plugawsze,

    75

    Tym bardziej w kształcie spiżowym

    Chciałbym je zakuć na zawsze.

    I patrzę na swoje płody,

    I żądzą przewrotną płonę,

    I ryczę jak Orang młody,

    80

    Gdy gwałci polską matronę.

    Próżno się kajam i bronię

    Dręczony pokus torturą,

    Próżno w dróg mlecznych ogonie

    Oczyścić chciałbym me pióro,

    85

    JęzykAniołArchanioł, co z mieczem stoi

    Przy świętej poezji chramie

    Nie wpuszcza piosenki mojej

    I mówi: pudziesz, ty chamie!

    I tak się tułam po świecie,

    90

    I żal i smutek mnie dławią,

    Żem jest jak nieślubne dziecię,

    Z którym się grzeczne nie bawią.

    Trudno, choć dola ma twarda,

    W bezsilnej miotać się złości:

    95

    Zostaje dumna pogarda,

    Lub apel do potomności;

    A jeślim gwary ojczystej

    Choć jeden zbogacił klawisz

    Ty mnie od hańby wieczystej,

    100

    O mowo polska, wybawisz.

    Przypisy

    [1]

    kop. — kopiejka, setna część rubla. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...