Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Tadeusz Boy-Żeleński, Słówka (zbiór), W Karlsbadzie
Polały się łzy me czyste, rzęsiste... → ← Zdarzenie prawdziwe

Spis treści

    1. Cierpienie: 1
    2. Grzeczność: 1
    3. Młodość: 1
    4. Ptak: 1
    5. Sen: 1
    6. Sielanka: 1
    7. Starość: 1
    8. Świt: 1
    9. Zdrowie: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiSłówka (zbiór)W Karlsbadzie

    1
    Sen, Sielanka, PtakMarzyło mi się we śnie,
    Że byłem ptaszkiem małym:
    Wstawałem bardzo wcześnie,
    Zarówno z dzionkiem białym;
    5
    W czyściutkim, jasnym zdroju
    Pluskałem dzióbek potem
    I w adamowym stroju
    Grzałem się w słonku złotem.
    Robaczków drobnych kilka
    10
    To było me śniadanko,
    A potem — szczęścia chwilka
    Z samiczką, mą kochanką.
    I żyłem rad ogromnie
    Wśród lubych tych igraszek,
    15
    I każdy mówił o mnie:
    Cóż to za miły ptaszek!
    Tak mi się w nocy śniło,
    Nim sen mi umknął z powiek,
    I bardzo mi niemiło
    20
    Zbudzić się jako człowiek…

    *

    Grzeczność, ŚwitJeszcze na dworze szaro
    A już, jak dobra wróżka,
    Dziewczę niemiecką gwarą
    Za łeb mnie ciągnie z łóżka.
    25
    «Herr Doktor! schon ist sechse[1]»
    Mówi, ściągając koce,
    «Hol' Teuf'l dich, alte Hexe[2]»,
    Z wdzięcznością jej mamrocę.
    Starość, Cierpienie, ZdrowieO, biedne moje kości,
    30
    Zgiąć was się próżno silę.
    O, biedna ty ludzkości,
    I za cóż cierpisz tyle!
    MłodośćGdzieżeś jest, gdzieś niebogo,
    Młodości ma kochana,
    35
    Gdym władał każdą nogą
    Już od samego rana!
    Gdym stąpał lewą, prawą,
    I myślał w mym obłędzie,
    Że to me święte prawo,
    40
    Że to tak zawsze będzie!

    *

    Słoneczko pierwsze cienie
    Ledwie na ziemi kładzie,
    A ja już me cierpienie
    Wlokę po promenadzie.
    45
    Cóż tu za masa ludzi!
    Cóż za zgiełk! Boże święty!
    Jak tu się nikt nie nudzi,
    Jak każdy jest zajęty!
    Mężczyźni w sile wieku
    50
    Z minami tęgich zuchów:
    Ach, pociesz się, człowieku,
    Patrząc na tylu druhów!
    Ten, ów na lasce wsparty
    Każdy przy swoim kubku —
    55
    I kroczą w ciżbie zwartej
    Pół….. przy pół…..
    Jak wszystkim jedno w głowie,
    Jedną myśl każden pieści:
    I niechże mi kto powie,
    60
    Że życiu braknie treści!
    Jak tutaj się ocenia,
    Jak tu się staje jasne,
    Że celem wszech-stworzenia
    Jest chronić zdrowie własne!
    65
    I z łezką rzewną w oku
    Pokornie staję w rzędzie,
    Ślubując, iż co roku
    Odtąd tak zawsze będzie…

    *

    O, czysty, jasny zdroju,
    70
    Łagodnie alkaliczny,
    O, źródło ty pokoju,
    Nektarze ty mistyczny,
    O, boski darze nieba,
    Co wabisz nas rokrocznie,
    75
    Ileż nabłądzić trzeba,
    Nim się przy tobie spocznie!
    Kto w tobie usta zmacza,
    Ten czuje w tym momencie,
    Jak mu się przeinacza
    80
    Wszech-ziemskich spraw objęcie.
    Wraz w piersi jego wzbiera
    Zaświatów jakieś tchnienie
    I życia rytm zamiera
    Na jedno oka mgnienie.
    85
    Kształt bliski w dal ucieka,
    Kolorów tęcze bledną,
    Opuszcza duch człowieka
    Ziemi skorupę biedną.
    Na mgławej płynąc fali,
    90
    W obrazy senne patrzy,
    Co gdzieś się topią w dali
    W cień jakiś, coraz bladszy…
    Tak u Mühlbruńskich zdroi
    Wmieszany w ciżbę gwarną
    95
    Zgłębiam tajń duszy mojej
    Wieczności tchem ciężarną;
    I choć dzieweczka młoda
    Dłoń mi podsuwa z kubkiem,
    Dziwno mi, że ta woda
    100
    Mocno smakuje trupkiem…

    W Karlsbadzie, we wrześniu 1911 r.

    Przypisy

    [1]

    Herr Doktor! schon ist sechse (niem.) — panie doktorze, już szósta. [przypis edytorski]

    [2]

    Hol' Teuf'l dich, alte Hexe (z niem.) — niech cię diabli wezmą, stara czarownico. [przypis edytorski]

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    x
    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca