Chcemy, aby każde dziecko w Polsce miało wygodny i bezpłatny dostęp do lektur szkolnych - zróbmy to razem! Wspieraj Wolne Lektury stałą wpłatą

Dorzucam się!
Tym razem nie pomogę
Ufunduj e-książki dla dzieciaków

Lektury szkolne za darmo dla każdego dzieciaka? To możliwe dzięki wsparciu darczyńców takich jak Ty! Kliknij i dorzuć się >>>

x
Polały się łzy me czyste, rzęsiste... → ← Zdarzenie prawdziwe

Spis treści

    1. Cierpienie: 1
    2. Grzeczność: 1
    3. Młodość: 1
    4. Ptak: 1
    5. Sen: 1
    6. Sielanka: 1
    7. Starość: 1
    8. Świt: 1
    9. Zdrowie: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiSłówka (zbiór)W Karlsbadzie

    1
    Sen, Sielanka, PtakMarzyło mi się we śnie,
    Że byłem ptaszkiem małym:
    Wstawałem bardzo wcześnie,
    Zarówno z dzionkiem białym;
    5
    W czyściutkim, jasnym zdroju
    Pluskałem dzióbek potem
    I w adamowym stroju
    Grzałem się w słonku złotem.
    Robaczków drobnych kilka
    10
    To było me śniadanko,
    A potem — szczęścia chwilka
    Z samiczką, mą kochanką.
    I żyłem rad ogromnie
    Wśród lubych tych igraszek,
    15
    I każdy mówił o mnie:
    Cóż to za miły ptaszek!
    Tak mi się w nocy śniło,
    Nim sen mi umknął z powiek,
    I bardzo mi niemiło
    20
    Zbudzić się jako człowiek…

    *

    Grzeczność, ŚwitJeszcze na dworze szaro
    A już, jak dobra wróżka,
    Dziewczę niemiecką gwarą
    Za łeb mnie ciągnie z łóżka.
    25
    «Herr Doktor! schon ist sechse[1]»
    Mówi, ściągając koce,
    «Hol' Teuf'l dich, alte Hexe[2]»,
    Z wdzięcznością jej mamrocę.
    Starość, Cierpienie, ZdrowieO, biedne moje kości,
    30
    Zgiąć was się próżno silę.
    O, biedna ty ludzkości,
    I za cóż cierpisz tyle!
    MłodośćGdzieżeś jest, gdzieś niebogo,
    Młodości ma kochana,
    35
    Gdym władał każdą nogą
    Już od samego rana!
    Gdym stąpał lewą, prawą,
    I myślał w mym obłędzie,
    Że to me święte prawo,
    40
    Że to tak zawsze będzie!

    *

    Słoneczko pierwsze cienie
    Ledwie na ziemi kładzie,
    A ja już me cierpienie
    Wlokę po promenadzie.
    45
    Cóż tu za masa ludzi!
    Cóż za zgiełk! Boże święty!
    Jak tu się nikt nie nudzi,
    Jak każdy jest zajęty!
    Mężczyźni w sile wieku
    50
    Z minami tęgich zuchów:
    Ach, pociesz się, człowieku,
    Patrząc na tylu druhów!
    Ten, ów na lasce wsparty
    Każdy przy swoim kubku —
    55
    I kroczą w ciżbie zwartej
    Pół….. przy pół…..
    Jak wszystkim jedno w głowie,
    Jedną myśl każden pieści:
    I niechże mi kto powie,
    60
    Że życiu braknie treści!
    Jak tutaj się ocenia,
    Jak tu się staje jasne,
    Że celem wszech-stworzenia
    Jest chronić zdrowie własne!
    65
    I z łezką rzewną w oku
    Pokornie staję w rzędzie,
    Ślubując, iż co roku
    Odtąd tak zawsze będzie…

    *

    O, czysty, jasny zdroju,
    70
    Łagodnie alkaliczny,
    O, źródło ty pokoju,
    Nektarze ty mistyczny,
    O, boski darze nieba,
    Co wabisz nas rokrocznie,
    75
    Ileż nabłądzić trzeba,
    Nim się przy tobie spocznie!
    Kto w tobie usta zmacza,
    Ten czuje w tym momencie,
    Jak mu się przeinacza
    80
    Wszech-ziemskich spraw objęcie.
    Wraz w piersi jego wzbiera
    Zaświatów jakieś tchnienie
    I życia rytm zamiera
    Na jedno oka mgnienie.
    85
    Kształt bliski w dal ucieka,
    Kolorów tęcze bledną,
    Opuszcza duch człowieka
    Ziemi skorupę biedną.
    Na mgławej płynąc fali,
    90
    W obrazy senne patrzy,
    Co gdzieś się topią w dali
    W cień jakiś, coraz bladszy…
    Tak u Mühlbruńskich zdroi
    Wmieszany w ciżbę gwarną
    95
    Zgłębiam tajń duszy mojej
    Wieczności tchem ciężarną;
    I choć dzieweczka młoda
    Dłoń mi podsuwa z kubkiem,
    Dziwno mi, że ta woda
    100
    Mocno smakuje trupkiem…

    W Karlsbadzie, we wrześniu 1911 r.

    Przypisy

    [1]

    Herr Doktor! schon ist sechse (niem.) — panie doktorze, już szósta. [przypis edytorski]

    [2]

    Hol' Teuf'l dich, alte Hexe (z niem.) — niech cię diabli wezmą, stara czarownico. [przypis edytorski]

    Zamknij
    Proszę czekać…
    x