Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.


Na stałe wspiera nas 376 czytelników i czytelniczek.
Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców.


Dołącz do darczyńców! Przyjaciele Wolnych Lektur zyskują wcześniejszy dostęp do nowych publikacji!
Potrzebujemy Twojej pomocy!

TAK, wpłacam
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
List otwarty kobiety polskiej → ← Litania ku czci P. T. Matrony Krakowskiej

Spis treści

    1. Flirt: 1
    2. Język: 1 2
    3. Naród: 1
    4. Obyczaje: 1
    5. Poeta: 1
    6. Seks: 1
    7. Słowo: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiSłówka (zbiór)Pieśń o mowie naszej

    Rzecz aż nazbyt oczywista,
    Że jest piękną polska mowa:
    Jędrna, pachnąca, soczysta,
    Melodyjna, kolorowa,
    Bohaterska, gromowładna,
    Czysta niby błękit nieba,
    Mądra, zacna, miła, ładna,
    Słowo, Język— Ale czasem przyznać trzeba,
    Że ten język najobfitszy
    W poetyczne różne kwiatki,
    W uczuć sferze pospolitszej
    Zdradza dziwne niedostatki;
    Że w podniebnej wysokości
    Nazbyt górnie toczy skrzydła,
    A nas, ludzi z krwi i kości,
    Poniewiera gorzej bydła.
    To, co ziemię w raj nam zmienia,
    Życia cały wdzięk stanowi,
    Na to — nie ma wyrażenia,
    O tym — w Polsce się nie mówi!
    SeksPytam tu obecne Panie,
    By od grubszych zacząć braków:
    Jak mam nazwać «obcowanie»
    Dwojga różnej płci Polaków?
    Czy «dusz bratnich pokrewieństwem»?
    Czy «tarzaniem się w rozpuście»?
    «Serc komunią» — czy też «świństwem»,
    Lub czym innym w takim guście?
    «Cudzołożyć»? «Jawnogrzeszyć»? —
    (Dalej już położę kreski,
    Resztą może was ucieszyć
    Józef Albin Herbaczewski).
    Choć poezji święci wiosnę
    Wieszczów naszych dzielna trójka,
    Polskie słownictwo miłosne
    Przypomina Xiędza Wujka!
    Dowody najoczywistsze
    Znajdziesz choćby w takim głupstwie,
    Że polskiego słowa mistrze
    Śnią o «rui» i «porubstwie»!!
    W archaicznym tym zamęcie
    Jak ma kwitnąć szczęścia era?
    Gdzie zatraca się pojęcie,
    Tam i sama rzecz umiera!
    Ludziom trzeba tak niewiele,
    By na ziemi niebo stworzyć,
    Lecz wykrztusić jak: aniele,
    Ja chcę z tobą — — cudzołożyć!!?
    Jak wyszeptać do dziewczęcia:
    Chcę «pozbawić cię dziewictwa»,
    Nie obawiaj się «poczęcia»,
    Kpij sobie z ja-wno-grze-szni-ctwa!
    Jak kusić głosem zdradzieckim,
    Wabić słodkich zaklęć gamą?
    Każdy wyraz pachnie dzieckiem,
    Każde słowo drze się: mamo!
    Nazbyt trudno w tym dialekcie
    Romansowe snuć intrygi:
    Polak cnotę ma w respekcie
    Lub «tentuje[1]» ją — na migi!
    Obyczaje, FlirtStąd, gdy w Polsce do kolacji
    «Płcie odmienne» siądą społem,
    Główna cząstka konwersacji
    Zwykła toczyć się — pod stołem.
    Niech upadnie ci serweta —
    Człowiek oczom swym nie wierzy:
    Gdzie mężczyzna? gdzie kobieta?
    Która noga gdzie należy?
    Pantofelków, butów gęstwa
    Fantastycznie poplątana
    Stacza walki pełne męstwa:
    Istny Grünwald Mistrza Jana!
    Tak pod stołem wieczór cały
    Gimnastyczne trwa ćwiczenie,
    A przy stole — komunały
    O Żeromskim lub Ibsenie…
    Lecz najcięższą budzi troskę,
    Że marnieje lud nasz chwacki,
    Że już cichą, polską wioskę
    Skaził żargon literacki;
    Na wieś gdy się człek dobędzie,
    Chcąc odetchnąć życiem zdrowszem,
    Słyszy: «Kaśka, jagze bendzie
    Względem tego co i owszem…»
    . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
    . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
    PoetaWidzę tu zebraną tłumnie
    Kapłanów sztuki elitę,
    Co swe kudły wznoszą dumnie
    Ponad rzesze pospolite.
    Wy! «świetlanych duchów związek»
    Wy! «idei stróże czystej»,
    Wasz to jest psi obowiązek
    Kształcić język ten ojczysty!
    Skończcie wasze komedyje,
    Schowajcie pawie ogony,
    Żyjcie — czym każdy z nas żyje,
    Idźcie — — kochać… za miliony!
    NaródDość nastrojów waszych, dranie!
    Uczcie mówić waszych braci:
    To jest wasze powołanie!
    Od tego was naród płaci!
    Język Język naszym skarbem świętym,
    Nie igraszką obojętną;
    Nie krwią, ale atramentem
    Bije dzisiaj ludów tętno;
    Musi naprzód iść z żywemi,
    A nie tępić życia zaród,
    Soków pełnię czerpać z ziemi:
    Jaki język — taki naród!!!

    Pisane w r. 1907.

    Przypisy

    [1]

    tentować (z fr. tenter: próbować, usiłować) — tu: kusić. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...