Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Ufunduj e-książki dla dzieciaków

Lektury szkolne za darmo dla każdego dzieciaka? To możliwe dzięki wsparciu darczyńców takich jak Ty! Kliknij i dorzuć się >>>

x
Zdarzenie prawdziwe → ← Spleen

Spis treści

    1. Czas: 1
    2. Dojrzałość: 1
    3. Flirt: 1
    4. Kobieta: 1
    5. Maszyna: 1
    6. Młodość: 1
    7. Podróż: 1
    8. Praca: 1
    9. Starość: 1
    10. Zwierzę: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiSłówka (zbiór)Pochwała wieku dojrzałego

    1
    Marzę często o tym wieku,
    Gdy Zwierzę ginie w człowieku;
    Gdy już żadna z ziemskich chuci
    Władzy ducha nie ukróci.
    5
    Jak to musi być przyjemnie!
    Nic poza mną, wszystko we mnie:
    Zmysłów swoich gęstą pianę
    Zbierasz sobie jak śmietanę,
    I rzucasz (czy to nie prościej?)
    10
    Na ekran Nieskończoności.
    Oczyszczony duch ulata
    W harmonijne kręgi świata,
    Dokoła człowiek spogląda,
    Nic nie pragnie, nic nie żąda,
    15
    W ciągłej ekstazie na jawie
    Żyje się za bezcen prawie.
    Praca, CzasA czas! tu dopiero zyski:
    Żaden ciała popęd niski
    Roboczego dnia nie kurczy,
    20
    Nie zawadza w pracy twórczej;
    Z pokoju, mocą tajemną,
    Nie wygania cię w noc ciemną;
    Gdzież tam! z niebiańskim spokojem
    Siedzisz przy biureczku swojem,
    25
    Huczy, dymi samowarek,
    Ty równiutko, jak zegarek,
    Zawsze z jednaką ochotą
    Nizasz myśli nitkę złotą,
    Uprawiasz swój interesik
    30
    Pogodnie jak drugi Esik.
    Od czasu ducha narodzin
    Dzień podwoił liczbę godzin!
    PodróżA cóż dopiero w podróży!
    Żadna chwila się nie dłuży;
    35
    Ląd, czy morze, ty bez przerwy
    Zawsze masz spokojne nerwy;
    Nie zachodzisz nigdy w głowę,
    Jak blisko miasto portowe;
    Nie stajesz calutki w pąsie
    40
    Przy podejrzanym anonsie;
    Bez żadnej myśli ubocznej,
    Jak prosty świadek naoczny,
    Badasz sobie obce kraje,
    Zwyczaje i obyczaje,
    45
    Oglądasz domy, ulice,
    Zwiedzasz śliczne okolice,
    Bez kłopotów, bez przykrości,
    Bez dwuznacznych znajomości:
    Nie zrozumie ta dzicz młoda,
    50
    Co to za wściekła wygoda.
    MłodośćCóż to za przesąd, zaiste,
    Ba, urągowisko czyste,
    Ta niby prawda utarta,
    Że tylko młodość coś warta.
    55
    Przypomnij sobie, człowieku,
    I czym ty byłeś w tym wieku?
    Maszyna, ZwierzęOt, pędziwiatr, dureń młody,
    Ślepe narzędzie przyrody,
    Wszędzie gotowe po trosze
    60
    Wściubić te swoje trzy grosze:
    W szaleństwie gorszy od źwirząt,
    Wprost już nie człowiek, lecz przyrząd!
    KobietaI co taki wie o świecie,
    O życiu, czy o kobiecie?
    65
    Czy w tym pustym łbie się mieści,
    Co znaczy powab niewieści?
    Ta harmonia niesłychana,
    Po to od Boga jej dana,
    By iść przez świat niby święta,
    70
    Uwielbiana i nietknięta,
    Obca wszelkim ziemskim szałom,
    Wieść ludzkość ku ideałom!
    Czy taki młokos to czuje,
    Czy zrozumie, uszanuje?
    75
    On, co żyje jedną chętką:
    Dużo, byle jak i prędko.
    Inna rzecz, gdy już w nas cudnie
    Nieczystość wszelka wychłódnie.
    Wówczas, ach, wówczas dopiero,
    80
    Wraz z tą najpiękniejszą erą,
    — Wielu z panów mi to przyzna —
    Żyć rozpoczyna mężczyzna:
    Gdy z płci swojej niewolnika
    Zmienia się w pana, w zwierzchnika;
    85
    Gdy wolny od grubszych robót
    Duch zażywa pełni swobód.
    FlirtCzy zrozumie młoda głowa,
    Co to na przykład rozmowa?
    Gdy dwie płcie, zgoła odmienne,
    90
    Wymieniają myśli cenne;
    Słowo z słowem igra, skrzy się,
    Fruwa jak piłka w tenisie,
    Czasem leciutko dotyka
    Misternego dwuznacznika,
    95
    To paradoksem się mieni,
    To liczko wstydem spłomieni;
    Dojrzałość, StarośćKtóż mistrzem w takiej rozmowie?
    Tylko dojrzali panowie.
    A młody? głupie to, płoche,
    100
    Tylko pobrudzi pończochę,
    Bąka coś, pożal się Boże,
    To znów kwaśny, nie w humorze,
    Jedna myśl go ściga wszędzie:
    Będzie… z tego, czy nie będzie.
    105
    Nigdym pojąć nie był w stanie,
    Jak to może bawić Panie.
    Słowem, nie przesadzę wcale:
    W podróży, czy w kryminale,
    Przy pracy, czy przy zabawie,
    110
    W każdej sytuacji prawie,
    Czy przy politycznej misji,
    Czy w teatralnej komisji,
    Wiek dojrzały ma, bez blagi,
    Tak oczywiste przewagi,
    115
    Że życzę wam, bracia mili,
    Byście go rychło dożyli.
    Zamknij
    Proszę czekać…
    x