Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.


Na stałe wspiera nas 381 czytelników i czytelniczek.
Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców.


Dołącz do darczyńców! Przyjaciele Wolnych Lektur zyskują wcześniejszy dostęp do nowych publikacji!
Potrzebujemy Twojej pomocy!

TAK, wpłacam
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
Ernestynka → ← Dziadzio

Spis treści

    1. Flirt: 1
    2. Miłość niespełniona: 1
    3. Pożądanie: 1
    4. Rozczarowanie: 1
    5. Samobójstwo: 1
    6. Samolubstwo: 1
    7. Uroda: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiSłówka (zbiór)Stefania

    Powieść psychologiczna z kajetu pensjonarki

    Kto poznał panią Stefanią[1],
    Ten wolał od innych pań ją.
    UrodaCoś w niej już takiego było,
    Że popatrzyć na nią miło.
    Oczy miała jak bławatki
    I na sobie ładne szmatki.
    Chociaż to rzecz dosyć trudna,
    Zawsze była bardzo schludna.
    Aż mówił każdy przechodzień:
    «Ta się musi kąpać co dzień».
    Choć męża miała filistra,
    W innych rzeczach była bystra.
    Jeździła aż do Abacji
    Po temat do konwersacji.
    Prócz tego natura szczodra
    Dała jej b. ładne biodra.
    Pożądanie, Flirt, Miłość niespełnionaRaz ją poznał jeden malarz,
    Który często pijał alasz.
    Jak ją zobaczył na fiksie[2],
    Zaraz w niej zakochał w mig się.
    Miała w uszach wielki topaz
    I była wycięta po pas.
    Przedtem widział różne panie,
    Ale zawsze bardzo tanie,
    I do swego interesu
    Miały dosyć podłe dessous[3].
    Strasznie się zapalił do niej,
    Wszędzie za Stefanią goni.
    Miał kolorową koszulę
    I przemawiał bardzo czule,
    Żeby dała mu natchnienie,
    Ale ona mówi, że nie.
    Że umi kochać bez granic,
    Ale to tyż było na nic.
    Potem jej mówił na raucie:
    «Dałbym życie, żebym miał cię».
    Jak zobaczył, że nie sposób,
    Poszedł znów do tamtych osób.
    Ale już zaraz za bramą
    Mówił, że to nie to samo.
    Takiej dostał dziwnej manii,
    Że chciał tylko od Stefanii.
    Bo to zawsze jest najgłupsze,
    Kiedy się kto przy czym uprze.
    Mówili mu przyjaciele:
    «Czemu jesteś takie cielę,
    Z kobietami trzeba twardo,
    A nie cackać się z pulardą.»
    Więc jej zaczął szarpać suknie,
    A ta jak na niego fuknie.
    Wtedy całkiem stracił humor
    I upijał się na umor.
    Samobójstwo, SamolubstwoPotem do Stefanii lubej
    List napisał dosyć gruby,
    Że to będzie znakomicie,
    Jak sobie odbierze życie.
    A ona myślała chytrze:
    «To by było nie najbrzydsze.»
    Lecz jak przyszło co do czego,
    Jakoś nic nie było z tego.
    RozczarowaniePotem znowu za lat kilka
    Przyszła na nią taka chwilka.
    I myślała, czy to warto
    Było być taką upartą.
    Lecz tymczasem mu wychłódło,
    Bo już była stare pudło.
    Tak to ludzie trwonią lata,
    Że nie są jak brat dla brata.
    Z tym największy jest ambaras,
    Żeby dwoje chciało naraz.

    Przypisy

    [1]

    Stefanią — dziś popr. forma B. lp: Stefanię (autor użył formy dawniejszej dla rymu i dla żartu). [przypis edytorski]

    [2]

    fiks (przest., z fr. jour fixe: ustalony dzień) — spotkanie towarzyskie, przyjęcie. [przypis edytorski]

    [3]

    dessous (fr.: pod spodem) — bielizna. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...