Skąd się biorą wolne lektury?


Nasza biblioteka, do której zaraz trafisz, działa dzięki stałemu wsparciu osób takich jak Ty! Dorzuć się, żebyśmy mogli ją dalej rozwijać i dodawać kolejne książki!

TAK, wpłacam
Nie, tym razem nie pomogę
Informacje o nowościach

Informacje o nowościach w naszej bibliotece w Twojej skrzynce mailowej? Nic prostszego, zapisz się do newslettera. Kliknij, by pozostawić swój adres e-mail.

x
Litania ku czci P. T. Matrony Krakowskiej → ← Z nastrojów wiosennych

Spis treści

    1. Dziewictwo: 1
    2. Kobieta: 1
    3. Książka: 1
    4. Małżeństwo: 1
    5. Poezja: 1
    6. Przemijanie: 1
    7. Żona: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiSłówka (zbiór)Naszym hymenografomanom

    PoezjaLiteracki nasz ogródek
    Pachnie wśród księgarskich półek
    Wonią mirtów, niezabudek
    I przeróżnych innych ziółek.
    Te inspekta czyste, ładne,
    Co od rosy lśnią porannej,
    DziewictwoTo królestwo samowładne
    Legendarnej polskiej panny.
    Dla Niej, dla tej jasnej wróżki
    Nasi geniusze się trudzą,
    Aby mogła do poduszki
    Ubrać się w poezję cudzą.
    Przez Nią, za Nią, dla Niej, od Niej
    Wszystko bierze swój początek,
    Od hymenu jej «pochodni»
    Natchnień się rozpala wątek.
    W prochu wielbi nasza małość
    Dziewiczości Arcy-statut:
    Panieńskiego… wdzięczku całość
    To najwyższy Stwórcy atut!
    Póki tej ozdoby swojej
    Nie uroni dumna Polka,
    Póty małe czółko stroi
    Wszechpotęgi aureolka;
    Tłumów, co jej żebrzą łaski,
    Brzmi w powiastkach naszych lament,
    Tak czarowne rzuca blaski
    Anatomii cenny diament;
    KsiążkaGdzie otworzyć, tam się miele
    Jedną życia wciąż zawiłość:
    Jak i kiedy polskie cielę
    Swojskiej gęsi zyska miłość…
    Musisz poznać naszej «Czystej»
    Papę, mamę, cały dom jej,
    W końcu służyć do asysty
    Przy niewinnej tej sodomii.
    Małżeństwo, ŻonaLecz gdy klejnot swój postrada,
    Pożegnajmy się z nią smutni;
    Ach, po trzykroć takiej biada,
    Zmarła już dla polskiej lutni!
    Wszystko pierzchło, wszystko znikło,
    Jakby trumnę już zabito:
    Idzie życia ścieżką zwykłą
    Już w kompletnym incognito.
    Co wyrośnie z małej gąski,
    Która z tak krzykliwą pychą
    Wpływa w życia strumyk wąski,
    O tym w naszych księgach cicho;
    Nasi piewcy idealni
    Ignorują światek ciasny,
    Co się kręci wśród sypialni
    Czasem cudzej, czasem własnej;
    Gdy już hukną wielkim głosem:
    «Zdrowie zacnej młodej pary!»
    Któż by się tam troszczył losem
    Krajowej Madame Bovary
    Rzucona z takim hałasem
    Jak tam plącze się zagadka?…
    Przemijanie, KobietaJakieś echa tylko czasem
    Nas dochodzą: żona… matka…
    Aż po lat przydługiej serii
    Znowu ją sadowią na tron,
    Gdzie ozdobą jest galerii
    Legendarnych polskich matron.

    Pisane w r. 1908.

    Close
    Please wait...