Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Wspólnie budujemy najpopularniejszą bibliotekę internetową w Polsce.

Dzięki Twojej wpłacie uwolnimy kolejną książkę. Przeczytają ją tysiące dzieciaków!


Dorzucisz się?

Jasne, dorzucam się!
Tym razem nie, chcę przejść do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
Piosenka sentymentalna, której jednak nie trzeba brać zanadto serio → ← Pieśń o stu koronach

Spis treści

    1. Grzech: 1
    2. Ksiądz: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiPiosenki „Zielonego Balonika”Opowieść dziadkowa o cudach jasnogórskich[1]

    Niekze to syćkie pierony zatrzasnom:
    Wybrał się dziadek aż pod Górę Jasnom,
    Myślał, że grosik uzbira, tymczasem
    Wrócił ciupasem.
    Tego widoku dożył dziadek stary,
    W całem klasztorze nic, jeno dziandary,
    Sytkie osoby duchowne a święte
    Pod klucz zamkniente.
    Dziwne tu rzeczy bajom sobie ludy,
    Że się tam działy straśne jakieś cudy:
    Niby że ojce porobieły świeństwa
    Gwoli męczeństwa.
    . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
    . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
    . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
    . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
    Żył jeden z drugim piknie bez turbacji,
    Świątek czy piątek, przy godny[2] kolacji,
    Bluźnił Imieniu Tego, co go stworzył
    I cudzołożył.
    Grzech, KsiądzJeden nagorszy — patrzcie wymyśnika!
    Chował pod sobą w sofie nieboszczyka,
    Że jak bez tego na ty sofie grzeszy,
    To go nie cieszy.
    Przeor też, mówiom, jucha jest morowa,
    Ponoś co tydzień ziżdżał do Krakowa,
    Jako że tu miał śtyry konkubiny,
    Same hrabiny.
    Co jaki grosik na tacke się wśliźnie,
    To go dzieliły ojce po starszyźnie,
    A zaś do skarbca każdy za swe grzychy
    Miał dwa wytrychy.
    Jak przyszło Księdzu dla dobra klasztoru
    Zatłamsić kogo, to mu bez jankoru[3]
    Póki ta zipie, własną dłonią leje
    Świente oleje.
    Codziennie rano, nabożnym zwyczajem,
    Spowiadały się ojcaszki nawzajem,
    By chtóry trafił, jak przyńdzie potrzeba,
    Prosto do nieba.
    Różnie dopuszcza Bóg w mądrości swojej,
    Ale to jakoś bardzo nie przystoi,
    Iżby siedziały w takiem świentem gronie
    Same Pochronie.
    Mnie złość już bierze, chociek dziadek świecki,
    Cóż ta dopiro w grobie Xiądz Kordecki[4]:
    Musi go skręca od straśnej tertury
    Zadkiem do góry.
    Kogo Bóg kocha, tego i doświadcza,
    Więc choć zgrzyszyła ręka świętokradcza,
    Módlmy się, bracia, by nasz zakon miły
    Znów porósł w siły.
    Iżby zapomniał Bóg o swy boleści,
    Trza mszów zakupić dziennie choć z czterdzieści:
    Niech więc na tacke co ta chtóry może
    Rzuci w klasztorze.

    Przypisy

    [1]

    Opowieść dziadkowa o cudach jasnogórskich — melodia ta sama, co w utworze Opowieść dziadkowa o zaginionej hrabinie z tego samego zbioru Piosenki „Zielonego Balonika”. Tadeusz Boy-Żeleński pisze: Melodie zamieszczone w tym zbiorku zaczerpnięte są bądź z naszych popularnych, bądź też z paryskich motywów. [przypis edytorski]

    [2]

    godny (gw.) — popr. forma Msc. lp.: godnej. [przypis edytorski]

    [3]

    jankor — prawdopodobnie zniekształcone łac. rankor: uraza, żal; wściekłość. [przypis edytorski]

    [4]

    Augustyn Kordecki (1603–1673) — przeor Jasnej Góry, której bronił przed Szwedami, autor Nowej Gigantomachii opisującej to oblężenie oraz bohater Potopu H. Sienkiewicza. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...