Skąd się biorą wolne lektury?


Nasza biblioteka, do której zaraz trafisz, działa dzięki stałemu wsparciu osób takich jak Ty! Dorzuć się, żebyśmy mogli ją dalej rozwijać i dodawać kolejne książki!

TAK, wpłacam
Nie, tym razem nie pomogę
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
Piosenka w stylu klasycznym → ← Głos rozjemczy w sprawie pana Wilhelma Feldmana contra Rosner, Żuławski, Tetmajer etc. etc.

Spis treści

    1. Asceta: 1
    2. Dziewictwo: 1
    3. Małżeństwo: 1 2
    4. Mąż: 1
    5. Rozstanie: 1
    6. Seks: 1
    7. Szczęście: 1
    8. Ślub: 1
    9. Urzędnik: 1
    10. Żona: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiPiosenki „Zielonego Balonika”Kilka słów w obronie świętości małżeństwa[1]

    MałżeństwoDziwny jakiś w pojęciach
    szerzy się zamęt,
    Czy małżeństwo to kpiny,
    czy też sakrament?
    Jakaś zaraza padła
    Na wszystkie nasze stadła,
    Zamiast siedzieć spokojnie,
    Wszystko dziś w wojnie.
    Dawniej, kto się raz złączył
    w bożym przybytku,
    Wiedział, że ma do śmierci
    trwać w swym korytku,
    Rozumiał, że ten związek
    To twardy obowiązek,
    MałżeństwoDwie dusze w jednym ciele,
    Flaki w niedzielę.
    Co Bóg komu przeznaczył,
    brano w pokorze,
    Nikt nie robił grymasów,
    że tak nie może.
    Cel przyświecał im wzniosły,
    Dziatki ku górze rosły,
    No i tak się tam żyło,
    Jakoś to było.
    SzczęścieJakież dziś społeczeństwa
    przyszłość ma szanse,
    Skoro ludzie z małżeństwa
    czynią romanse?
    Dziś czy prosty, czy krzywy,
    Każdy chce być… szczęśliwy!
    A to czysta wariacja
    Ta demokracja!
    Mąż, SeksWszędzie dziś do narzekań
    widać tendencję,
    Wszędzie skargi na mężów
    imp… ertynencję,
    Trudno, mój miły Boże!
    Każdy robi co może:
    Wszakże nie jest nikt z panów
    Pułkiem ułanów…
    ŻonaÓwdzie znów mąż stroskany
    krzyczy: o rety!
    Jak to, ja mam żyć z gęsią
    zamiast kobiety?
    Są i takie wypadki,
    Fakt znów nie jest tak rzadki,
    Spojrzyj pan po tej rzeszy,
    To cię pocieszy.
    Dziewictwo, AscetaTam znów młode dziewczątko
    wprost od ołtarzy
    Staje w progu sypialni
    z powagą w twarzy,
    Zapowiada ci ostro,
    Że chce być tylko siostrą…
    (Moja miła pieszczotko,
    Bądźże choć ciotką!)
    RozstanieWszystko dziś rozwodami
    sobie urąga
    Separacją od stołu,
    no i szezlonga:
    Łączą się parki lube
    Z sobą niby na próbę,
    Nim nie znajdzie się czego
    Przyzwoitszego…
    Ślub, UrzędnikGdy więc takie dziś macie
    kapryśne gusty,
    Nie mieszajcież kościoła
    do tej rozpusty,
    Kto ma interes pilny,
    Niech bierze ślub cywilny,
    Skojarzy młodą parę
    Prezydent Sare[2].

    Pisane w r. 1909.

    Przypisy

    [1]

    Kilka słów w obronie świętości małżeństwa — melodia ta sama, co w utworze Pochwała ojcostwa z tego samego zbioru Piosenki „Zielonego Balonika”. Tadeusz Boy-Żeleński pisze: Melodie zamieszczone w tym zbiorku zaczerpnięte są bądź z naszych popularnych, bądź też z paryskich motywów. [przypis edytorski]

    [2]

    Sare, Józef (1850–1926) — wiceprezydent Krakowa w latach 1905–1926, z zawodu architekt, działacz Zjednoczenia Polaków Wyznania Mojżeszowego. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...