Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Na stałe wspiera nas 363 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Potrzebujemy Twojej pomocy!

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków.

x
Pieśń o stu koronach → ← Zur hebung des Fremdenverkehrs

Spis treści

    1. Jedzenie: 1
    2. Obyczaje: 1
    3. Pieniądz: 1
    4. Pożądanie: 1
    5. Rozczarowanie: 1
    6. Taniec: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiPiosenki „Zielonego Balonika”Dzień p. Esika w Ostendzie[1]

    (na podstawie korespondencji do «Kuriera Warszawskiego» i na wszelką odpowiedzialność autora tychże korespondencji skreślony i pod muzykę podłożony)

    Des Lebens ungemischte Freude
    War doch einem Irdischen zutheil[2]
    Gdy skwar dopieka
    Biednego człeka,
    Pot po nim ścieka,
    Topnieje już,
    Gdzież Esik będzie,
    Godniej zasiędzie,
    Jak nie w Ostendzie,
    Królowej mórz…
    Uroczy pobyt,
    Tłum pięknych kobit,
    Wkoło dobrobyt,
    Wszystko aż lśni,
    Rozkosz przenika
    Ciało Esika,
    Nóżkami fika,
    Ze szczęścia drży.
    Pierwsze śniadanko:
    Kawusia z pianką,
    Przegryza grzanką
    I pędzi w cwał
    Prosto na plażę,
    Gdzie w słońca żarze
    Błyszczą miraże
    Kobiecych ciał.
    Strojna dziewczyna
    Kibić przegina,
    Luxus-kabina
    Rozkoszą tchnie,
    Ruchem pantery
    Zrzuca jaegery
    I gdzie hetery,
    Tam Esik mknie.
    Barwne półświatki,
    Pulchne mężatki,
    Obcisłe gatki
    Śmieją się doń,
    Esik się nurza,
    Szczypie w odnóża,
    To znów jak burza
    Wciąga je w toń.
    Lecz dość na dziś z tym,
    Na piasku czystym
    Jeszcze «mój system»
    Przez minut sześć,
    JedzeniePotem swobodnie
    Nakłada spodnie
    I nim ochłodnie,
    Pędzi coś zjeść.
    Ostryga tłusta
    Wpada mu w usta,
    Potem langusta,
    Potem chablis:
    Otwiera paszczę,
    Językiem mlaszcze,
    W brzuszek się głaszcze
    I dalej ji.
    Znikł potraw szereg,
    Mały szlumerek,
    Potem spacerek
    Przez pyszną sień,
    Przybił do portu
    W cieniach abortu
    Co tu komfortu:
    Uroczy dzień!
    Wychodzi letki
    Z cichej klozetki,
    Znów na kobietki
    Popatrzeć rad,
    Z tłumem się miesza,
    Gdzie strojna rzesza
    Gwarnie pospiesza —
    Pięknym jest świat!
    Koncert w kurhausie
    Esik zdrzymał się,
    Budzi go w pauzie
    Oklasków szum,
    Potem nos wetka,
    Kędy ruletka,
    Stara kokietka,
    Przywabia tłum,
    ObyczajeZłoto się toczy,
    Wszystko się tłoczy,
    Wyłażą oczy,
    W piersiach brak tchu —
    Lecz Esik nie gra,
    Bo niechże przegra,
    Dałaby świekra[3]
    Ruletkę mu!
    Tak niespożycie
    To szczęścia dzicię
    Studiuje życie
    I jego brud,
    Gdy wtem latarnie
    Gasną i gwarnie
    Wszystko się garnie
    Do tinglu[4] wrót.
    Włazi i Esik
    W ten interesik,
    Figlarny biesik
    Jakiś go prze,
    Umoczyć usta
    Tam, gdzie rozpusta,
    Najskrrrrrytsze gusta
    Zgadywać śmie.
    TaniecSala stłoczona,
    Dyszące łona,
    Nagie ramiona
    Wśród fraków tła;
    Tańczą skłębieni
    W ciasnej przestrzeni,
    Szampan się pieni,
    Muzyka gra.
    PożądanieDwa biusty śnieżne
    Trą się lubieżne,
    To znów rozbieżne
    Prężą się wstecz —
    Płoną oblicza,
    Idzie maczicza[5],
    Zabawa bycza,
    Baeczna — prosz paa — rzecz.
    Trzęsie się buda,
    Pęka obłuda:
    Cóż to za uda!
    PieniądzRozczarowanieEsik aż drży;
    Pyta nieśmiele:
    Ma toute belle[6],
    Rajskie wesele,
    Quel est votre prix[7]?
    Spojrzy dziewczyna:
    Zamożna mina,
    Duża łysina
    I nóżki w iks,
    «Bez długich krzyków
    Dla starych pryków
    Dziesięć ludwików
    C'est mon prix fixe[8]».
    Nie głupi Esik,
    Swój pularesik
    Zapina gdziesik,
    Ochłonął w mig,
    Płaci co żywo
    Za małe piwo,
    Z miną złośliwą
    Za drzwiami znikł.
    Wśród nocy chłodnej
    Po plaży modnej
    Idzie pogodny,
    Wolny od burz,
    Jeszcze dwie gruszki
    Zjadł do poduszki,
    Wyciągnął nóżki
    I chrapie już!…

    Przypisy

    [1]

    Dzień p. Esika w Ostendzie — w wydaniu źródłowym podano melodię w zapisie nutowym. Tadeusz Boy-Żeleński pisze: Melodie zamieszczone w tym zbiorku zaczerpnięte są bądź z naszych popularnych, bądź też z paryskich motywów. [przypis edytorski]

    [2]

    Des Lebens ungemischte Freude War doch einem Irdischen zutheil (niem.) — Niezmącona radość życia nie może być udziałem śmiertelnych ludzi (fragment ballady F. Schillera Pierścień Polikratesa). [przypis edytorski]

    [3]

    świekra (daw.) — matka męża; tu prawdopodobnie: teściowa. [przypis edytorski]

    [4]

    tingel, własc. tingel tangel (z niem.) — tani, podejrzany lokal, kabaret. [przypis edytorski]

    [5]

    maczicza a. matchiche — zmysłowy, żywiołowy taniec, podobny do samby, popularny na pocz. XX w., dziś zwany tangiem brazylijskim; tu mowa najprawdopodobniej o skocznej fr. melodii tanecznej La Mattchiche, której autorem był Charles Borel-Clerc. [przypis edytorski]

    [6]

    Ma toute belle (fr.) — moja przepiękna. [przypis edytorski]

    [7]

    Quel est votre prix (fr.) — jaka jest pani cena. [przypis edytorski]

    [8]

    C'est mon prix fixe (fr.) — to moja ustalona cena. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...