Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 376 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków.

x
Pochwała ojcostwa → ← Nowa pieśń o rydzu

Spis treści

    1. Dekadent: 1
    2. Kabaret: 1
    3. Pijaństwo: 1
    4. Plotka: 1

    Tadeusz Boy-ŻeleńskiPiosenki „Zielonego Balonika”Co mówili w kościele u Kapucynów[1]Pieśń dziadkowa

    Posłuchajcie ludkowie,
    Co wam dziadek opowie:
    Niech nastawi każdy ucha,
    Bo to mądra jest psiajucha,
    Z niejednej flaszki pijał.
    Wiecie wy, chamskie gnaty,
    Z kiem ja jezdem żeniaty?
    PlotkaW kościele moja babina
    Baczy, by każda hrabina
    Miała do mszy stołeczek.
    Przy tej duchownej pieczy
    Słyszy też różne rzeczy,
    Co tam sobie parle franse
    Wygadują za romanse,
    Okrutne wszeteczeństwa.
    KabaretW przedostatnią niedzielę
    W kapuceńskim kościele,
    Mówiła mi moja starka,
    Straśna beła tam pogwarka
    O jakimsiś Baloniku.
    Rzecze pani nieftóra:
    To Sodoma, Gomóra;
    Niewidziane rzeczy w świecie,
    Co oni w tym taburecie
    Tfu! nikiej zwykłe świnie.
    Schodzom się do piwnice,
    Zapalone trzy świce,
    Drzwi nie wprzódzi się otwiera,
    Aż fto imię Lucypera
    Po trzy razy zawoła.
    Kompanija wesoła
    Ozbira się do goła,
    Potem jakieś śtuczne tańce
    Wyprawiają te pohańce,
    Wstyd mówić: jakieś macice[2].
    Wszystko se tak używa,
    Choć niejedna już siwa;
    Niejedna — boskie skaranie —
    W odmienionym chodzi stanie,
    A i tak se folguje.
    PijaństwoZ harakiem stoi balia,
    Pije cała kanalia,
    Od rzeźbiarza do maljarza
    Każdy pysk do balii wraża
    I bez pamięci chłepce.
    Beł tam młody chłopczyna,
    Zwą go jakoś… Stasina:
    Jak nie weźmie płakać, prosić,
    Że pić nie fce, że ma dosyć:
    Przemocą w gardło leją.
    Jensza bestia — tak gruba —
    Straśnie sprośna choroba:
    Do syćkiego ten ci pirszy,
    Wszeteczne im składa wirsze
    Na to rajskie wesele.
    W wielkiej on ci tam chwale
    Gra na klawicymbale,
    Wszytkie głosem mu wtórują,
    Po brzuchu go przyklepują,
    Niby że pirsza świnia.
    Jenszy na łbie ma kłaki
    Jak u jakiej pokraki —
    Ponoś jaże jest ze Żmudzi;
    Co ten gębą napaskudzi,
    To ratuj Chryste Panie!
    Mówią o nim dochtory,
    Że na rozum jest chory:
    Bo do kobit tak się bierze,
    Zamiast użyć jak należy,
    Ino gada plugastwa.
    Jenszy znów do krotofil:
    Wołajom go Teofil;
    Żółtą brode se fryzuje,
    Szpetne figle pokazuje,
    Baby skrzeczą z radości.
    Że jest chłop jak się patrzy,
    Niejedna się zapatrzy:
    Potem dziwią się ludziska,
    Choć nie krewny, zasie z pyska
    Wykapany Teofil.
    DekadentJak się syto napiją,
    Dość se gębów pobiją,
    Potem liga wszystko społem,
    Fto na stole, fto pod stołem,
    Gorzej niźli źwirzęta.
    Taką mają zabawę
    Te odmieńce plugawe,
    Co się same — Panie święty —
    Przezywają dekadenty,
    Po polsku: takie syny!
    Tak gadali w niedzielę
    W kapuceńskim kościele:
    Nie strzymałek ciekawości,
    Przywlekłek tu stare kości,
    Niech się dziaduś napatrzy…

    Pisane w r. 1906.

    Przypisy

    [1]

    Co mówili w kościele u Kapucynów — pod tytułem w wydaniu źródłowym podano melodię w zapisie nutowym. Tadeusz Boy-Żeleński pisze: Melodie zamieszczone w tym zbiorku zaczerpnięte są bądź z naszych popularnych, bądź też z paryskich motywów. [przypis edytorski]

    [2]

    macica (zniekształcone), własc. maczicza — zmysłowy, żywiołowy taniec podobny do samby, popularny na pocz. XX w., dziś zwany tangiem brazylijskim; tu mowa najprawdopodobniej o popularnej fr. melodii tanecznej La Mattchiche, raczej skocznej niż zmysłowej, której autorem był Charles Borel-Clerc. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...