TPWL

Wolne Lektury potrzebują pomocy! Wesprzyj bezpłatną bibliotekę internetową i przeczytaj utwory napisane specjalnie dla Ciebie.

x

5553 free readings you have right to

Language

Footnotes

By first letter: all | 0-9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z

By type: all | author's footnotes | Wolne Lektury editorial footnotes | source editorial footnotes | translator's footnotes

By qualifier: all | anatomiczne | angielski, angielskie | białoruski | biologia, biologiczny | botanika | chemiczny | dawne | filozoficzny | francuski | geologia | grecki | gwara, gwarowe | hebrajski | historia, historyczny | medyczne | mitologia | mitologia grecka | mitologia rzymska | niemiecki | potocznie | przestarzałe | rodzaj nijaki | regionalne | rosyjski | rzadki | staropolskie | turecki | ukraiński | wulgarne | włoski | zdrobnienie | łacina, łacińskie

By language: all | English | Deutsch | lietuvių | polski


4369 footnotes found

O której będzie na swym miejscu mowa — W pieśni XXXI.

o której by dobro stali — na której dobru by im zależało. [przypis edytorski]

o którycheśmy mówili — inaczej: o których mówiliśmy (konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]

O kulawych — rozdział ten jest przykładem, w jaki sposób Montaigne musiał nieraz w pozory błahej gawędy spowijać swoją myśl, jak na owe czasy niezwykle śmiałą i która mogłaby się stać niebezpieczną dla autora.

O lasso (…) avea diviso — „Biedny nieszczęśnik! Ileż słodkich myśli i jakież wytrwałe pragnienia zawiodły go ku jego ostatniej godzinie! Twarz jego była piękna i słodka, włosy blond, jeno szlachetna blizna przecięła jedną brew”; [Dante Alighieri, Boska Komedia; Red. WL], Piekło V; Czyściec III. [przypis tłumacza]

o lepsze chodzić (daw.) — ścigać się, konkurować. [przypis edytorski]

o łaskę Ziemi proszę — Matka Ziemia, wielka bogini, rodzicielka wszystkiego, co żyje. [przypis redakcyjny]

o, ma mignonne (fr.) — o, moja ślicznotko. [przypis edytorski]

O-maj-gad!! (z ang. Oh my God!) — O mój Boże! [przypis edytorski]

o male (daw.) — mało. [przypis edytorski]

o małom (…) nie zapomniał — inaczej: o mało nie zapomniałem (konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]

o małoś nie zwariował — inaczej: o mało nie zwariowałeś (konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]

O Marchettim porównaj też Krauza, a zwłaszcza Wittego w dziele przytoczonem. (Tom I str. 55). [przypis autorski]

o mą boleść On nie stoi — nie troszczy się on o mój ból. [przypis edytorski]

o me życie chodzi — Głębokie, tragiczne niemal słowo, oświetlające posępnym blaskiem tę scenę szaleństwa ludzkiego. Jedynie Molierowi danym było wzbić się do szczytu komizmu, równocześnie wydobywając tak mistrzowsko „drugie dno” tragiczne. [przypis tłumacza]

o, meine Kinder (niem.) — o, moje dzieci. [przypis edytorski]

O mężu mój! […] który łączy między sobą wszystkich ludzi — autentyczne. [przypis autorski]

O mia Napoli, o santa città (wł.) — O mój Neapolu, o święte miasto. [przypis edytorski]

O miłe miasto Kekropsa!Kekrops: założyciel Aten. Słowa wyjęte z komedii Arystofanesa (?). [przypis tłumacza]

O miłostkach róży i słowika, poeci wschodni często wspominają. [przypis autorski]

O miłości i życiu małżeńskim można przeczytać w Fizjologii małżeństwa Balzaka. [przypis edytorski]

O miseri (…) habent — Maximianus Pseudo-Gallus, Elegiae I, 180.

O misero (…) animi (łac.) — „Bracie mój, zmarły na nieszczęście me,/ Z tobą mi zgasły wszystkie me radości,/ Które ożywiał słodkiej drużby czar!/ Twa śmierć strzaskała te moje rozkoszy/ I z tobą poszła dusza wspólna w grób!/ Jam po twym zgonie pędził nawet Muzy,/ Rozkosz jedyną, z mego serca precz!” (Catullus, Carmina, LVIII, 20; tłum. Edmund Cięglewicz).

o moim synie (daw.) — dziś: o moim synu. [przypis edytorski]

O morze! Jakże często zda mi się, że łowię (…) kędyś w nieskończoności nęcące pustkowie — K. Tetmajer Poezje, S. II, s. 92–93 (Morze). [przypis autorski]

O, mój ojcze, rzekłem, dobra racja! — Och! rzekł na to ojciec (…) — Urywek ten zużytkowany jest w Prowincjałkach i daje próbkę ich tonu. [przypis tłumacza]

O mój rozmarynie rozwijaj się — popularna polska piosenka wojskowa. [przypis edytorski]

o mym własnym lokaju czytałem w gazecie — Są to, zdaje się, jedyne słowa, w których Alcest dotyka, choć ubocznie, kwestii socjalnej i nie bardzo są po temu, aby zeń robić „republikanina” i demokratę. Alcest jest po prostu zacnym i prawym szlachcicem swego czasu. [przypis tłumacza]

o naszego Drogiego — Wł. Zamoyskiego. [przypis redakcyjny]

O'Neil, Eugene Gladstone (1888–1953) — dramaturg amer., laureat Nagrody Nobla (1936); syn członka wędrownej trupy aktorskiej, pracował na życie jako poszukiwacz złota w Hondurasie, urzędnik handlowy w Buenos Aires oraz marynarz na statkach pływających do Afryki Południowej, a potem jako reporter pisma „The Telegraph” z Connecticut; zasadnicza zmiana w jego życiu wiązała się z kilkumiesięcznym pobytem w sanatorium dla gruźlików w 1912 r., gdzie zapoznał się z dramaturgią współczesną (m.in. utworami Strindberga, Ibsena i Wedekinda); ukończył kurs teorii i historii dramatu przy Uniwersytecie Harvarda i zadebiutował zbiorem etiud scenicznych Pragnienie i inne jednoaktówki (1914); pierwszym wystawionym utworem był melodramat Na wschód od Cardiff (1916), w 1920 r. za dramat Poza horyzontem otrzymał Nagrodę Pulitzera; do najsławniejszych jego sztuk należą: Złoto (1920), Słoma (1921), Owłosiona małpa (1922), Pierwszy człowiek (1922), Anna Christie (1922, Nagroda Pulitzera), Irlandzka róża Abiego (1924), Zespojeni (1924), Pożądanie w cieniu wiązów (1924), Fontanna (1926), Marco Polo (1927), Dziwne preludium (1928, Nagroda Pulitzera), Żałoba nie przystoi Elektrze (1931, trylogia), Ach, pustynio! (1933), Dni bez końca (1934) oraz powojenne, pesymistyczne dramaty Zimna śmierć nadchodzi (1946), Księżyc dla bękartów (1952); pośmiertnie wydano również Zmierzch długiego dnia (1956) i Dotyk poety (1957); dramatopisarstwo Gladstone'a O'Neila łączy realizm z ekspresjonizmem i symbolizmem. [przypis edytorski]

o nic piękniejszym — dziś popr.: o niczym piękniejszym. [przypis edytorski]

O! Nie takimi ogniami się pali (…) dusza — poeta pieśni miłosnych jest na tej gwieździe, która tylko przyjmuje dusze tych, co zanadto oddawali się miłości ziemskiej. On sam wyznaje, że więcej tą miłością gorzał niż najsławniejsi kochankowie starożytni. [przypis redakcyjny]

o nieba miedzianego sklepy — akcja dzieje się podczas zachodu słońca, chodzi więc o kolor nieba. [przypis edytorski]

o niego ja stoję (daw.) — na nim mi zależy. [przypis edytorski]

o niej [o trzeciej przyczynie] potem powiem (s. 104) — autor w ten sposób opatrzył odsyłaczami wewnątrztekstowymi pierwodruk swej powieści; w tym przypadku na odnośnej stronie znajduje się akapit z rozdziału V zaczynający się od słów: „Tu muszę wreszcie poruszyć kwestię sumienia (…)”. [przypis edytorski]

O niepodległości Polski — jest to pismo nadesłane na odbyty w końcu marca 1910 r. zjazd związków „Filarecyj” z Paryża, Leodjum i Verviers i „Stowarzyszenia im. Lelewela” z Brukseli. (Jako goście byli obecni jeszcze przedstawiciele lwowskiego „Życia” i „Bratniej Pomocy Słuchaczy Politechniki Lwowskiej”). Na zjazd ten prócz Żeromskiego przysłali jeszcze listy T. T. Jeż, B. Limanowski, A. Niemojewski, G. Daniłowski, W. Feldman, W. Sieroszewski. — Zarówno tekst odezwy Żeromskiego jak te wiadomości o zjeździe czerpiemy z „Krytyki” (1910, zeszyt V, str. 260) z artykułu p. t. Zjazd młodzieży postępowo-niepodległościowej. — Częściowy przedruk odezwy dała „Ziemia Lubelska” 10 sierpnia 1915 r. (Nr. 222), bałamutnie jako datę zjazdu podając 27 marca 1914 r. [przypis redakcyjny]

O, nieraz może na tym jego szczycie rozwiewały się przestrogi znamiona — jest to szczegół dochowany tradycją. Podczas ciągłych nabiegów tatarskich, kiedy lud okolicy wiedział, że horda w pobliżu koczuje, dla bezpieczeństwa zostawiał jednego ze swoich na jakiej wyniosłej i panującej mogile lub na wierzchu wysokiego dębu, aby upatrywał Tatarów i dawał znać o zajrzanych wywieszeniem białej chorągwi lub chustki. Lud pracujący po polach, skoro zajrzał bielące znamię popłochu, uciekał w znajome sobie kryjówki. Ukraiński telegraf! To mi napomina drugi szczegół. Słyszałem od mieszkańców pamiętnego w naszych dziejach miasta Czehryna tak tłumaczony początek zwyczaju, powszechnego w Ukrainie, a zwłaszcza w tej okolicy, zbierania się ludu, szczególniej chłopców i dziewcząt, na środek sioła, który oni nazywają ułycia, ulica, dla śpiewania różnych pieśni, co się nieraz daleko w noc przeciąga. W czasie koczowania hordy w tych stronach lud, wiedząc, jakie klęski ponosi, kiedy na śpiących natrafią Tatarzy, żeby zawsze miał przytomność i gotowość chronić się w razie niebezpieczeństwa, na noc zbierał się razem i dla odpędzenia snu śpiewał narodowe dumy i pieśni. Zwyczaj został, chociaż niebezpieczeństwo, co mu dało początek, minęło. Dalsze wiersze oddają sprawiedliwą zapłatę zasługom cienistych dębów Ukrainy, które w ciągłych zaburzeniach i wojnach zapewne niejednemu chroniącemu się śmierci były pewniejszą opieką niż ściany własnego jego domu. [przypis autorski]

o niespełna rozumie — dziś: niespełna rozumu. [przypis edytorski]

o nieznanym człowieku i jego opowieści — por. [powieść J.W. Goethego] Wilhelm Meister, t. I, rozdział 17. [przypis redakcyjny]

o nię — dziś popr. forma B. lp r.ż.: o nią; tu zachowano daw. formę ze względu na rym. [przypis edytorski]

o nię (starop. forma B. lp r.ż.) — o nią. [przypis edytorski]

o nim — tzn. prawdopodobnie o prawdziwym Bogu. [przypis tłumacza]

O obyczajach i sposobie życia Panurga — Opis charakteru i obyczajów imć Panurga zgadza się w wielu punktach tak wiernie z osobą ulubieńca króla Henryka II, Karola de Guize, kardynała Lotaryńskiego, iż, zdaniem komentatorów, Rabelais, kreśląc swego Panurga, niewątpliwie miał tamtą osobistość na myśli. [przypis tłumacza]

o oceanie drobiazgów i małostek składających się na to, co nazywa się dworem niemieckim, nawet przy najlepszych władcach — obacz Pamiętniki margrabiny bayreuckiej i Dwadzieścia lat pobytu w Berlinie przez p. Thiébault. [przypis autorski]

o odwrócenie kielicha modli się — nawiązanie do Ewangelii, według której Jezus miał tuż przed uwięzieniem, które w efekcie doprowadziło do jego męczeńskiej śmierci, modlić się do Boga tymi słowami („odwróć ode mnie ten kielich”) o uniknięcie okrutnego losu, który przeczuwał. [przypis edytorski]

O odzież ciepłą dla żołnierza — odezwa ta była zamieszczona w „Kurjerze Warszawskim” 20 listopada 1919 r. (Nr. 321, wydanie poranne) i w innych dziennikach tegoż dnia lub następnych. Pod zmienionym tytułem Wezwanie do ofiar dla żołnierza wydrukował ją krakowski „Ilustrowany Kurjer Codzienny” (Nr. 319), co jako osobną pozycję bibljograficzną wymieniają p. Wierczyński w Bibljografji literatury polskiej za rok 1919 i p. Czachowski w „Gazecie literackiej” (1927, Nr. 2). [przypis redakcyjny]

o ogromnej kobyle — Starzy komentatorowie dopatrywali się w owej kobyle to księżnej d'Estampes, kochanki Franciszka I, to Diany de Poitiers, którą mąż jej, Ludwik de Brezé, dobrowolnie odstąpił królowi Henrykowi. [przypis tłumacza]

o opowiadanym powszechnym pośledniczymPraedicatum univesale posterioristicum. [przypis autorski]

O pani coś posłyszeć? — Trafiła kosa na kamień: żądełko Celimeny okazało się ostrzejsze. Toteż ona, świadoma swej przewagi, igra swobodnie z Arseną, której ostatnia replika jest już bardzo słaba. Teraz Celimena powoli i dobitnie, wymierzy jej ostatni cios. [przypis tłumacza]

O Panie, co losy ludzkości! — pieśń kościelna St. Moniuszki do słów M. Radziszewskiego. [przypis redakcyjny]

o panie — dzis popr. forma Msc. lp: o panu. [przypis edytorski]

O panie […] Miejsce, które ukochałeś, jęczy i płacze po tobie! — autentyczne. [przypis autorski]

O pater (…) cupido — Vergilius, Aeneida, VI. 719.

O! Pełneś łaski Bogów (…) rozwarły podwoje — Te trzy wiersze w tekście oryginału są po łacinie pisane: O sanguis meus, o superinfusa/ Gratia Dei, sieut tibi, cui/ Bis unquam coeli ianua reclusa. Zapewne dla przypomnienia, że prapradziad poety mówił po łacinie, językiem wówczas powszechnym, gdy jeszcze język ludowy włoski wyrobiony nie był. [przypis redakcyjny]

O, per Deum (…) iaculantur (łac.) — O, na Boga! to nie Aarhusen, ale Kopenhaga, gdzie strzelają przy oblężeniu. [przypis redakcyjny]

o pierwiastku pobudzającym i popędzającym, nazywanym przez Hipokratesa ενορμων (dusza) — W wyd. 1774 (Amsterdam) czytamy: „(…) nazywanym przez Hipokratesa po grecku (duszą)”. [przypis tłumacza]

O pierwszym ojcu stworzonym przez Boga i o kochanku naszym — O Adamie i Chrystusie. [przypis redakcyjny]

O Piotrze (…), że jako sekretarz królewski miał „zatrzymanego zasłużonego” 609 zł (…) wypłacić z arendy starostwa samborskiego i żup ruskich Jerzy Mniszek — [por.] Wierzbowski, Materyały (…), s. 44. [przypis redakcyjny]

O Pitagorze, czemuż nie zażegnałeś tej burzy (…) — aluzja do nowicjatu milczenia, wymaganego w szkole Pitagorasa.

o Plejad zachodzie — wschód konstelacji Plejad wypada na wiosnę, zaś zachód późną jesienią. [przypis redakcyjny]

O początku i przemianach praw cywilnych u Francuzów — „Myślałem, że skonam przez te trzy miesiące, aby dokończyć księgi O początku i przemianach praw cywilnych. Przeczyta się to w trzy godziny, ale ręczę panu, że kosztowało mnie tyle pracy, iż włosy zbielały mi od tego” (List Montesquieu do mons. Cerati, 28 marca 1748). Istotnie, trzeba widzieć w oryginale Monteskiusza ów las odsyłaczy, cytatów, źródeł na poparcie każdego niemal zdania, aby ocenić ogrom erudycji i pracy, jaki kryje się pod tą łatwą i jasną formą wykładu (Przyp. tłum.). [przypis tłumacza]

o początku uszczególniającymPrincipium individuationis. [przypis autorski]

o podróży Henryka i (…) odjeździe Seweryna — odjazd Seweryna (Markiewicza), zarówno jak „podróż” Henryka (Wohla), to wywiezienie na Syberię. [przypis edytorski]

O pojęciu istnienia — właśc. Pojęcia i twierdzenia implikowane przez pojęcie istnienia (1935), podstawowe dzieło filozoficzne S. I. Witkiewicza. [przypis edytorski]

O Polce Francuzom — drukowane w „Revue des Revues” w r. 1897-ym, przetłómaczone w „Russkaja Myśl” tegoż roku. [przypis autorski]

O! Polsko! jeśli ty masz zostać młodą — aluzja do czasopisma ”Młoda Polska”, wydawanego w latach 1838–1840 w Paryżu; jego redaktorami i wydawcami byli przeciwnicy Słowackiego, Eustachy Januszkiewicz i Stanisław Ropelewski.

O, pon's mano, o, wir's mano (litewskie) — o, panie mój, o, mężu mój. [przypis autorski]

o poślech — dziś popr. forma Msc.lm: o posłach. [przypis edytorski]

O potrzebie akademii literatury polskiej — niewygłoszone przemówienie przygotowane na wieczór literacko-artystyczny w d. 22 czerwca 1924 r., drukowane 6 lipca 1924 r. w „Wiadomościach Literackich” (Nr. 27).  Z zachodami około idei akademji literatury wiążą się prace Żeromskiego około organizacji polskiego PEN-Clubu. Nie poświęcił tej sprawie osobnego artykułu, słowa jego wszelako do niej się odnoszące zanotowane zostały (acz niewiadomo czy dokładnie) w artykule Niestrudzona działalność organizacyjna Stefana Żeromskiego: Polski oddział P. E. N. Clubu. Wywiad specjalny Wiadomości Literackich (drukowanym w Nr. 51 tego pisma, 21 grudnia 1924 r.), podpisanym pseudonimem Ixion:   „— «Przystępuję w najbliższej przyszłości — mówi nam Żeromski — do utworzenia nowego u nas literackiego ośrodka. Będzie to polski odłam głośnej instytucji P. E. N. Club w Londynie (Playwrights, Essayists, Novelists). Jest to międzynarodowy klub pisarzy, stojący zdala od wszelkiej polityki i zajmujący się wyłącznie literaturą. Należą doń najwybitniejsi pisarze Anglji, Francji, Niemiec, Włoch, Belgji, Norwegji, Holandji, Stanów Zjednoczonych i t. d.» — Jest pan członkiem honorowym tego klubu. — «Kilka miesięcy temu okazano mi ten zaszczyt. Jako członek honorowy P. E. N. Clubu otrzymałem szereg listów domagających się założenia filii polskiej. Musimy to zrobić. Będzie to jedno z naszych okien na Europę. Członkowie klubu we wszystkich krajach wyświadczają sobie wzajemnie usługi, mają w podróżach zapewnioną pomoc i opiekę ze strony oddziałów klubu, do których zwracają się przedewszystkiem po przybyciu do danego kraju. Każdy wybitniejszy pisarz, przyjeżdzając do Polski, będzie wiedział do kogo się tu zwrócić. Tak samo nasi pisarze, członkowie P. E. N. Clubu, będą mieli wszędzie szereg udogodnień. W Londynie klub zapewnia nawet kilkudniowy bezpłatny pobyt swym członkom cudzoziemcom. Można więc tworzyć tak nam potrzebny kontakt ze światem literatury zagranicą». — I zbliżenie ludzi pióra wewnątrz kraju… — «Właśnie. Dobrego zbliżenia jeszcze niema. A skutki? Mieliśmy niedawno parę przykrych doświadczeń, jak się u nas traktuje literatów». — Jak pan wyobraża sobie organizację nowego klubu? — «Musimy mieć własny lokal, gdzie moglibyśmy się z przyjemnością spotykać. Będziemy tam mieli bibljotekę i własne archiwum. Takie archiwum jest bardzo potrzebne. Gdzie, naprzykład, podziewają się rękopisy naszych najwybitniejszych pisarzy? Giną w redakcjach i drukarniach. Wszędzie na świecie rękopis jest bardzo cennym dokumentem. Tylko nie u nas. Pozatem wyłoni się szereg spraw zawodowych, które tylko w klubie ściśle literackim mogą znaleźć należytą opiekę». — Kiedy odbędzie się pierwsze zebranie organizacyjne? — «Zamierzam je zwołać jeszcze w roku bieżącym. Przewiduję, że to nie pójdzie tak łatwo, bo nasi pisarze, z krzywdą dla samych siebie, lubią chodzić samopas. Wiedzą nawet, ile na tem tracą, ale nie mogą przezwyciężyć swoich samotniczych usposobień. Wierzę jednak, że potrafimy się wreszcie zorganizować». — A tak gorąco popierana przez pana sprawa akademji literackiej? — «Myślę, że właśnie po utworzeniu klubu i w tym kierunku łatwiej będzie tę rzecz zrealizować. W tych dniach ukaże się drugie wydanie mojej broszury o konieczności powołania u nas akademji literackiej. Od czasu kiedy po raz pierwszy rzuciłem ten projekt, życie przyniosło niejeden argument na poparcie moich wywodów. Jak już pisałem w „Wiadomościach Literackich”, akademja byłaby naszym sądem sprawiedliwym, gdyż my jedni wiemy, kto w naszej sztuce jest majstrem, a kto fuszerem. Byłaby zarazem wieżą strażniczą, sygnalizującą wiekuistą nowość. Miałaby książki, czasopisma i wszelkie źródła nowe. Przez dyskusje, odczyty, rozmowy i wpływy podniosłaby poziom naszego życia, a co najważniejsza, przeniosłaby ogół pracowników z kawiarni, z jałowej i głuchej samotności, w której pokutuje rutyna i snobizm, do sali obrad, na literackie agora, gdzie ścierałyby się najświetniejsze szpady krytycyzmu. Klub, a potem akademja podniosą autorytet pisarza polskiego, tak dzisiaj niemocny». [przypis redakcyjny]

o pożytkoch (daw.) — forma Msc.lm, dziś popr.: o pożytkach. [przypis edytorski]

o pół mili — w innych wersjach: „tam za borem” a. „tam za miastem” (tak w źródle). Wybrano wersję bardziej rozpowszechnioną. [przypis edytorski]

o późnym wieczorze — dziś: późnym wieczorem. [przypis edytorski]

O prawach przeciw samobójcom — Postępek tych, którzy się zabijają sami, sprzeczny jest z prawem naturalnym i z religią objawioną. [przypis autorski]

o projektach komitetu paryskiego — mowa o Komitecie Ocalenia Publicznego, powstałym z inicjatywy Konwencji 1793 r. do walki z kontrrewolucją, kierowanym przez jakobinów. [przypis redakcyjny]

O promieniejący na niebie! […] usypiającego za górami życia — hymn autentyczny. [przypis autorski]

O promienisty (…) był — parafraza modlitwy Chryzesa z Iliady Homera. [przypis edytorski]

O Promyku Księżyca, O Dobrym Siewcy, W jego sercu śpiewał skowronek — tytuły bajek z tomiku Ireny Lewulis (1909–1988) i Bronisława Kamińskiego wydanych w 1946 w Paryżu. [przypis edytorski]

O Ps CIII (…) — Werset 14: Quoniam ipse novit figmentum nostrum. [przypis tłumacza]

O Ps XVI (…) — Werset 2: Dixi Domino meus es tu: Bonitas mea nihil ad te. [przypis tłumacza]

O „punkcie honoru” miłości własnej — w oryginale tytuł ten brzmi De la pique d'amour-propre, przy czym autor dodaje w przypisku: „Wiem, że to słowo nie jest w tym znaczeniu zbyt francuskie, ale nie znajduję innego w jego miejsce. Po włosku puntiglio, po angielsku pique”. [przypis tłumacza]

O qualis artifex pereo (łac.) — O, jakiż artysta umrze w mej osobie (słowa przypisywane Neronowi). [przypis edytorski]

O quando finieris et quando cessabis, universa vanitas mundi (łac.) — Ach, kiedy przestaniesz istnieć i kiedy przeminiesz, odwieczna próżności tego świata. [przypis edytorski]

o Rataiewskim, którego nadgroda zdobi dzieie wieku naszego — żołnierz nazwiskiem Rataiewski z niebezpieczeństwem życia swego wyrwawszy kilka osób z powodzi, która przypadła w Kaliszu 1780, dostał od monarchy kochaiącego ludzkość pieniężną nadgrodę, pensyą dożywotnią i medal srebrny Merentibus [tj. łac.: Zasłużonym; medal ustanowiony przez Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1766 r.], który mu oddano przy paradzie całego regimentu, aby go nosił przy sukni na niebieskiey wstążce. Ileż! podobnych przykładów zdarzać się mogło dawniey, które, nie maiąc nadgrody, poszły w zapomnienie. [przypis autorski]

O regnum venale, et si emptorem invenerit, brevi periturum (łac.) — o królestwo sprzedajne, które zginie niebawem, jeśli tylko kupca znajdzie. [przypis redakcyjny]

O'Reilly, Alexander (1722–1794)— hiszp. dowódca pochodzenia irlandzkiego. [przypis edytorski]

O rodowodzie psychologii i etyki de la Mettriego — Ocenę krytyczną materializmu francuskiego ze szczególnym uwzględnieniem kosmologii i teorii poznania de la Mettriego znajdą czytelnicy w moim artykule: Stanowisko materializmu francuskiego w dziejach filozofii („Przegląd Filozoficzny” 1917, z. II–IV). [przypis tłumacza]

O Röschen roth — fragment wiersza Johanna Wolfganga Goethego wykorzystany w II symfonii Mahlera. [przypis edytorski]

o rozkoszo — o rozkoszy. [przypis edytorski]

O rozumie — dzieło Helwecjusza [właśc. Claude Adrien Helvétius (1715–1771)], filozofa z grupy encyklopedystów. [De l'esprit, traktat materialistyczny obecnie znany pod polskim tytułem O umyśle, opublikowany przez Helwecjusza anonimowo w 1758, niemal natychmiast potępiony przez parlament Paryża, Kościół katolicki i czasopisma, spalony w styczniu 1759. Helwecjusz uniknął prześladowań formalnie wypierając się autorstwa; red. WL]. [przypis tłumacza]

O różnicy między sądami analitycznymi a syntetycznymi — różnicę między sądami analitycznymi a syntetycznymi zazwyczaj określano w sposób następujący: metoda, podnosząca się przez rozczłonkowywanie danego pojęcia od rzeczy uwarunkowanej do poznania warunków, a wreszcie zasad, jest analityczną; metoda zaś schodząca od zasad do poznania rzeczy uwarunkowanej jest syntetyczną. Kant uznał za analityczny taki tylko sąd, w którym orzeczenie jest rozwinięciem jeno pojęcia, zawartego w podmiocie według prawidła scholastyków: Quid in subiecto est implicite, in praedicato est explicite. Ale ponieważ w podmiot można włożyć, w miarę rozwinięcia umysłu, mniej albo więcej; zatem dla jednych sąd może być w tym znaczeniu jeszcze analitycznym, kiedy dla innych musi się wydawać już syntetycznym. Zob. E. Adickes w wydaniu Krytyki czystego rozumu s. 45, 46. Przedmiotowego czynnika, który by nas zmuszał do ścisłego rozróżnienia sądów analitycznych od syntetycznych, dopatrzyć trudno. Dla przykładu dość będzie powołać się na fakt, że toż samo zdanie, które Kant poczytuje za analityczne (wszystkie ciała są rozciągłe), Trentowski uważa za syntetyczne. Oto jego słowa: „Mówiąc np. wszelkie ciało jest rozciągłe; wszelka myśl jest duchowej natury; każda idea jest jednym i tymże samym umysłem, — wydaję zdania składnicze [syntetyczne], bo rozciągłość jest pojęciem, w którym rzeczy; duchowa natura pojęciem, w którym myśli; a umysł pojęciem, w którym idee składają się w metafizyczną jedność. Składnicze zdania, jako zdania zestroju wszystkości w jedność, i jako przeciwniki empirycznych zdań rozkładniczych, są zdaniami metafizycznymi. Kant i filozofia niemiecka, uważając zdania rozkładnicze za zdania a priori, byli zniewoleni przez loiczną awożność [konsekwencję] do ujrzenia w zdaniach składniczych zdań a posteriori. Stąd powstało owo sławne pytanie: Wie sind die synthetischen Urtheile a priori möglich? które Kant postawił na czele swej Krytyki rozumu i usiłował rozwiązać z wielką pracą, potem i mozołem. Pytanie to ulęgło się przez błędne pojęcie zdań rozkładniczych i składniczych. Jakkolwiek Krytyka rozumu Kantowska jest czcigodnym, pożytecznym i słusznie sławnym dziełem; opiera się przecież na oczywistym niezrozumieniu swego zadania” (Myślini II, s. 115). Zresztą sam Kant w Nauce o metodzie […] dał przykład, jak sądy syntetyczne, mianowicie empiryczne, mogą być różne u różnych ludzi, stosownie do stopnia ich wiedzy i bystrości; jeden np. w pojęciu „złota” może mieścić więcej znamion niż drugi, bo jeden będzie je znał lepiej, dokładniej niż drugi. [przypis redakcyjny]

O rus! (łac.) — O wsi! (tu: cytat z pochwały wiejskiego życia u Horacego, Satyry, II, 6, w. 60: „o rus, quando ego te adspiciam…”). [przypis edytorski]

O Rus, quando ego te aspiciam — cytat z Satyr Horacego: „Kiedyż cię, wsi, zobaczę!”. Ciekawa jest użyta tu gra słów: rus (wieś) wymawia się po francusku jak Russe – Rosjanin. [przypis edytorski]

„O Rus, quando ego te aspiciam!” — „Kiedyż cię, wsi, zobaczę”. Cytat z Horacego (Satyry, II,6); tu użyty na zasadzie gry słów: rus (wieś) wymawia się po francusku tak jak Russe (Rosjanin). [przypis redakcyjny]

Close

* Loading