Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury są za darmo i bez reklam, bo utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.

Na stałe wspiera nas 363 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Potrzebujemy Twojej pomocy!

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nasze audiobooki na YouTube

Audiobooki Wolnych lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube. Kliknij, by przejść do audiobooków.

x
  1. Dziecko: 1
  2. Dziedzictwo: 1
  3. Gniew: 1
  4. Gość: 1 2
  5. Grzeczność: 1 2
  6. Kłamstwo: 1
  7. Kłótnia: 1
  8. Kobieta: 1 2 3 4
  9. Milczenie: 1
  10. Miłość: 1 2 3 4
  11. Mizoginia: 1 2 3 4 5 6
  12. Ofiara: 1
  13. Pamięć: 1
  14. Pijaństwo: 1
  15. Pochlebstwo: 1 2 3 4 5 6 7 8
  16. Podstęp: 1 2 3 4 5 6
  17. Pożądanie: 1
  18. Próżność: 1 2 3
  19. Rodzina: 1
  20. Rozstanie: 1
  21. Sen: 1
  22. Sługa: 1 2 3 4 5 6
  23. Sprawiedliwość: 1
  24. Starość: 1
  25. Uczta: 1
  26. Wierność: 1
  27. Zdrada: 1
  28. Żołnierz: 1
  29. Żona: 1

Poprawiono błędy źródła: domami Pyrgopolinicesa i Periplektomenusa, Dom Periplektomenusa > domami Pyrgopolinicesa i Periplektomenusa. Dom Periplektomenusa (zamiana przecinka na kropkę); C. Przychockiego > G. Przychockiego (w przypisie); niby, etymologizując > niby etymologizując (usunięto przecinek); słuchaj że > słuchajże;

Uwspółcześnienia we Wstępie:

* pisownia małą i wielką literą, np.: molierowski Mizantrop > Molierowski Mizantrop; plautowski (utwór) > Plautowski; Komedja Ośla > Komedia ośla; Żołnierz Samochwał > Żołnierz samochwał;

* pisownia łączna i rozdzielna, np.: nietylko > nie tylko; niema (brak) > nie ma; omal że > omalże; poprostu > po prostu; poto > po to; przyczem > przy czym; przytem > przy tym; naogół > na ogół; zdaleka > z daleka; to też (więc) > toteż;

* pisownia joty, np.: Palestrjo > Palestrio; jowjalny > jowialny; atrjum > atrium; komedja > komedia; teorja > teoria; Syrja > Syria; kawalerja > kawaleria;

* fleksja, w szczególności końcówki fleksyjne Msc. i N. lp i lm: -em, -emi, np.: tem > tym; pełnem > pełnym; wszystkiem > wszystkim; wszystkiemi > wszystkimi; pięknemi > pięknymi; informacyj > informacji; okazyj > okazji;

* skróty: str. > s.; t. j. > tj.; t. z. > tzw.; m.i. > m.in. p. t. > pt.; prz. Chr. > p.n.e.; i i. > i in.;

* inne zmiany: Brunświcki > Brunszwicki; pasorzyt > pasożyt; oblęgać > oblegać; śpiżarnia > spiżarnia; resonans > rezonans; uczenica > uczennica;

Uwspółcześnienia w tekście sztuki i przypisach: Diany efeskiej > Diany Efeskiej; zatoki Korynckiej > Zatoki Korynckiej; Attycki > attycki; Kappadocja > Kapadocja; przed n. e., prz. n. e. > p.n.e.; półn. > płn.; hazardowna > hazardowa; na odchodnem > na odchodnym; alliteracja > aliteracja; operacyj > operacji; prowincyj > prowincji; na pewne > na pewno; nie mający > niemający; rdzawo-ciemny > rdzawociemny; chyc > hyc; pod-stróż > podstróż;

W przypisach skrót ”itd.” na końcu objaśnianego cytatu zastąpiono wielokropkiem. W bibliografii cyfry arabskie w indeksie górnym oznaczające nr wydania zastąpiono umieszczonym w linii pisma skrótem ”wyd.” w połączeniu z liczbą w zapisie rzymskim. Usunięto przecinki oddzielające podmiot od orzeczenia, np.: „Ten dom[,] to jej posag”. Zredukowano występowanie zapisu wielką literą po dwukropku, zastępując zapisem małą literą, zamieniając dwukropek na przecinek lub zamieniając dwukropek na kropkę zamykającą zdanie.

PlautŻołnierz samochwałtłum. Gustaw Przychocki

Wstęp[1][2]

I. Treść i charakterystyka komedii

1

„Żołnierz samochwał”, imieniem Pyrgopolinices, wielce nadęty i wielce zarozumiały, zabrał młodzieńcowi ateńskiemu Pleusiklesowi podstępem jego przyjaciółkę, Filokomazjum, w czasie jego chwilowej nieobecności i uwiózł ją do Efezu. Tymczasem niewolnik Pleusiklesa, Palestrio, który po zniknięciu dziewczyny wybrał się z wieścią do swego pana, do Naupaktos, dostał się w ręce piratów, a od nich właśnie do owego żołnierza, Pyrgopolinicesa, mieszkającego obecnie razem z Filokomazjum w Efezie. Palestrio sprowadził natychmiast swego młodego pana do Efezu, gdzie umieścił go u starego znajomego, jowialnego Periplektomenusa, mieszkającego zaraz w sąsiednim domu obok żołnierza. Ażeby jednak Pleusikles mógł się spotykać z Filokomazjum, Palestrio przebił potajemnie ścianę dzielącą oba domy i urządził ukryte przejście z pokoju Filokomazjum do mieszkania Pleusiklesa w domu owego Periplektomenusa, sprzyjającego amorom młodych.

2

Wynalazek działa bez zarzutu, gdy nagle pewnego dnia — i tu się rozpoczyna nasza sztuka — współtowarzysz Palestriona, ale wierny niewolnik Pyrgopolinicesa, Sceledrus, zobaczył z dachu domu, przez górny otwór atrium[3] w domu Periplektomenusa, całujących się Pleusiklesa i Filokomazjum. Spieszy zatem, by donieść o wszystkim żołnierzowi; ale Palestrio, chcąc temu za wszelką cenę przeszkodzić, w porozumieniu z Periplektomenusem chwyta się znakomitego planu; opowiada, a raczej każe sprytnej Filokomazjum, by opowiedziała Sceledrusowi — który oczywiście nic nie wie o owym tajnym przejściu — że właśnie do Periplektomenusa przyjechała w gościnę z Aten jej rodzona i bliźnia[4] siostra, łudząco do niej podobna, i że ją zapewne widział ze swym kochankiem, a nie niewinną Filokomazjum. Sceledrus nie bardzo chce wierzyć, a nawet, ujrzawszy tę umyślnie mu przedstawioną i z domu Periplektomenusa wychodzącą rzekomą siostrę Filokomazjum, łapie ją i chce przemocą do domu żołnierza odprowadzić — ale kiedy widzi Filokomazjum raz w domu swego pana, a potem zaraz u Periplektomenusa, to znów u siebie w domu, spokojnie śpiącą — (zręczna dziewczyna przebiega tak prędko z domu do domu przez ukryte drzwi) — jest najzupełniej przekonany o rzeczywistym istnieniu dwóch sióstr, o niesłuszności swych podejrzeń i przeprasza nawet gorąco Periplektomenusa, że śmiał targnąć się na kobietę będącą u niego w gościnie.

3

Niebezpieczeństwo ze Sceledrusem zażegnane, ale Palestrio obmyśla dalszy plan, by żołnierzowi dziewczynę zupełnie odebrać. W tym celu opowiada żołnierzowi, zarozumiałemu szczególnie na punkcie swej urody i wzięcia u kobiet, że młoda żona Periplektomenusa umiera z tęsknoty za nim, pragnąc mu ofiarować swą miłość, i że nawet w tym celu wypędziła swego męża z domu (będącego jej osobistą własnością). Periplektomenus nie ma wprawdzie żony, ale sprytny Palestrio przebiera za jego małżonkę specjalnie w tym celu sprowadzoną heterę[5] Akroteleutium i przedstawia ją żołnierzowi jako zakochaną w nim żonę starego Periplektomenusa, oczekującą tylko na przybycie ubóstwianego wojownika. Żołnierz jest na tyle głupi i zarozumiały, że wszystkiemu wierzy, aby zaś dla tej nowej miłości pozbyć się Filokomazjum, za mądrą radą Palestriona odprawia ją ze wszystkimi podarunkami i każe jej wracać do Aten razem z siostrą i matką, która tu rzekomo miała przyjechać po nią. Zabiera ją sam właściciel statku, a Pyrgopolinices, zadowolony, że się tak łatwo pozbywa nieporęcznej mu teraz konkubiny, dodaje jej nadto niewolnika Palestriona i nie może nawet przypuszczać, że owym retmanem[6], który zabiera Filokomazjum i Palestriona jest — przebrany Pleusikles.

4

Ale żołnierza spotyka jeszcze zasłużona kara za jego bezgraniczną zarozumiałość: w chwili, gdy pełen miłości wchodzi do domu Periplektomenusa, by spotkać się z jego rzekomą żoną, rzucają się na niego nastawieni pachołkowie, łapią jako naruszającego niby cudze ognisko domowe, okładają niemiłosiernie kijami i grożą nawet najdotkliwszą karą, jaka go może spotkać jako mężczyznę; zbity i śmiertelnie przerażony, przyrzeka żołnierz wszystko, czego od niego żądają, prosząc, by mu tylko resztę kary darowano; wypuszczony wreszcie na wolność, wraca do domu, gdzie się dowiaduje, że Filokomazjum wraz z kosztownościami i z Pleusiklesem, jako też i niewolnik Palestrio, sprawca wszystkiego, znajdują się już daleko na pełnym morzu.

5

Jest to najsławniejsza i niewątpliwie jedna z najlepszych sztuk Plauta, a sławę swoją zawdzięcza głównie postaci żołnierza-samochwała, tej postaci, której charakterystyka zadecydowała o typie sztuki. Nie jest to oczywiście komedia charakteru w tym sensie, jak np. Molierowski Mizantrop lub Świętoszek, gdzie każdy istotny szczegół akcji wynika organicznie z cech charakterystycznych bohatera, ale widoczną jest przecież rzeczą, że druga i to decydująca część intrygi Żołnierza, tj. zwabienie go na rzekomą schadzkę, wiąże się ściśle z jego zarozumiałością i donżuanerią[7], tj. z głównymi cechami jego charakteru, bez których nie byłoby sztuki. Ale że obok tego cała sztuka opiera się na sprytnie przeprowadzonych pomysłach intrygującego niewolnika, przeto najtrafniej będzie chyba nazwać tę sztukę komedią intrygi i charakteru, jako że właściwie żadna ze sztuk Plautowskich nie da się bez reszty zamknąć w jakiejkolwiek szufladzie klasyfikacyjnej starożytnej czy nowożytnej teorii.

6

Pyrgopolinices jest kondotierem[8] króla Syrii Seleukosa, dla którego werbuje żołnierzy, i to oficerem kawalerii, wyrażającym się z pogardą o „marnych piechociarkach”, peditastelli. Mieczem swoim, który przejęty szaloną odwagą swego pana „sam z pochwy się wyrywa do walki”, zdobył sobie sławę we wszystkich możliwych, a zwłaszcza niemożliwych krajach Europy i Azji, gdzie omalże nie zabijał za jednym zamachem po pięciuset, a dziennie przeciętnie po siedem tysięcy ludzi; jednym dmuchnięciem zabijał całe pułki, a raz nawet w Indiach strzaskał pięścią biodro słoniowi, i to tylko trąciwszy go „od niechcenia” (at indiligenter ieceram). Lubi, żeby go nazywać Achillesem lub jego bratem, i odznacza się nie tylko tarczą tak błyszczącą, że sam jej blask przeraża nieprzyjaciół, lecz także niezwykle pięknymi kędziorami (cincinnatus), utrefionymi w kunsztowne loki, kapiące od wonnych maści. Równie jak odwagą, zabłysnął i urodą, bo jest (jak twierdzi) „wnukiem samej Wenery[9]”, i tym tłumaczy się jego nieprzezwyciężony urok, biorący w jasyr[10] wszystkie bez wyjątku serca niewieście — jak sam w to przynajmniej silnie wierzy. Ba, nawet skarży się raz z głębokim westchnieniem na to zbytnie powodzenie u kobiet, które rzekomo szaleją za nim i gonią po prostu tak, że nawet swym zajęciom spokojnie oddać się nie może. Niesłychana jego zarozumiałość i buta cechuje każdy jego ruch i każde jego słowo, ale w ciągu sztuki okazuje się, że sławny ten „zdobywca miast i pogromca królów” (urbicapus, occisor regum) jest porządnie tchórzem podszyty i w ostatniej scenie, złapany przez Periplektomenusa, już tylko bardzo pokornie prosi i żebrze o łaskę.

7

Stałym jego towarzyszem — bo tylko chwilowo nie ma go w ciągu sztuki (p. w. 1076), jest Artotrogus-Łuszczybochenek, zawodowy pieczeniarz, który żołnierzowi zawsze nadskakuje, umie zręcznie wyzyskać jego zarozumiałość i głupotę najdzikszymi pochlebstwami i stale ma na zawołanie całą litanię jego przewag — których zresztą nigdy nie było. Wszystko tylko po to, by nie stracić dobrego jadła, bo gdzie może, naigrawa się najbezczelniej i naśmiewa ze swojego pana za jego plecami, zwłaszcza gdy podbija jego dumę z boskiej rzekomo urody.

8

Ta wiara żołnierza w ów nieprzezwyciężony i bezwzględny urok, jaki wywiera na wszystkie kobiety, jest przyczyną jego katastrofy, którą sprowadza na niego chytry niewolnik Palestrio. Wierny, całą duszą swemu młodemu panu oddany, wytężył wszystkie swoje siły, by Pleusiklesowi odszukać i odzyskać kochankę. Jest też sprężyną całej akcji i aranżerem wszystkich podstępów, prawdziwy „architekt pomysłów”, które go nigdy nie zawodzą, ku największej radości… widzów. W pożegnalnej scenie z żołnierzem, kiedy ma już odjeżdżać razem z Filokomazjum, okpiwszy głupiego oficera na całej linii, tak znakomicie udaje swój żal z powodu odjazdu, że aż za dobrze, bo żołnierz, wzruszony jego przywiązaniem, chce go w końcu zatrzymać, przeciw czemu Palestrio musi znów bronić się energicznie, apelując do obowiązku dotrzymania raz danego słowa i zapewniając z westchnieniem, że on już „ścierpi, cokolwiek wypadnie”. Dla kontrastu dodał mu autor znakomicie skreśloną postać poczciwego, ale nie bardzo mądrego sługi, Sceledrusa, który pomimo zaciętej obrony i wszelkich (jakże naiwnych!) wysiłków staje się komiczną ofiarą przebiegłego kolegi.

9

Palestrio występuje jakby imperator, naczelny dowódca sił zbrojnych, oblegających i atakujących znienawidzonego wroga, Pyrgopolinicesa, a wszystkie inne postaci stojące po jego stronie są tylko szeregowcami, których ćwiczy i z którymi odbywa nawet dwukrotnie taktyczne repetycje, by zapewnić powodzenie swojemu stratagème'owi[11]. Spośród tych „szeregowców” walnie dopomagają mu, przechodząc nawet jego oczekiwania, wszystkie trzy niewiasty, które autor wyposażył w samą kwintesencję najwyszukańszego kobiecego sprytu i przebiegłości, nie odbierając im jednak przez to zupełnie sympatyczności, nie roniąc ani krzty z tego dziwnego wdzięku, jaki mają zawsze i wszędzie młodość, szczera radość życia i uroda. Zawiązawszy kobiecą „spółkę chytrości” (conlatio malitiarum), rozkoszują się one — wraz z publicznością — wszystkimi swoimi podejściami, kpinami, złośliwościami, którymi zarzynają po prostu bezlitośnie znienawidzonego żołnierza: „samochwała ze łbem w lokach, gacha z pachnidłami”. Przy tym wszystkim Filokomazjum ma wybitne cechy znanych ze sztuk Plautowskich tzw. „dobrych heter[12], które szczerze i prawdziwie kochają jednego; Akroteleutium, zwana „fregatką”, jest raczej heterą swawolną i złośliwą, ale nie mniej sympatyczną niż Filokomazjum, a Milfidippa to typowa sprytna pokojówka, która znakomicie „pośredniczy” między żołnierzem a swą panią.

10

Najmniej zaufania ma „generał” Palestrio do „szeregowca” Pleusiklesa, którego, jako ciężko zakochanego, uważa za niespełna rozumu. I słusznie. Stęskniony młodzieniec gra wprawdzie niezgorzej swą rolę „retmana”, ale w chwili, gdy ujrzał swą tak dawno nie widzianą kochankę, traci zupełnie głowę i zachowuje się tak nieostrożnie, iż budzi podejrzenia nawet u przegłupiego żołnierza i omalże nie niweczy całego planu.

11

Podstawą operacyjną tej strategicznej grupy atakującej zrobił Palestrio dom Periplektomenusa, sympatycznego obywatela, który ze wszystkim oddał się na usługi „imperatora” i jego „armii”. Periplektomenus to rzeczywiście „miły półstaruszek” (lepidus semisenex), jak go nazywa Palestrio, stary wprawdzie kawaler, ale zawsze wesoły i jowialny, który znajduje szczerą satysfakcję w tym, że może młodych, kochających się, wspierać, bo też i sam ma w tym względzie miłe a obfite wspomnienia ze swej młodości, jako „wychowany na chlebie Wenery” (plane educatus in nutricatu Venerio), i wyraźnie oświadcza:

Bo kto kiedyś sam nie kochał, ten pojąć nie zdoła,
co ma w głowie zakochany.
12

Kiedy mu Pleusikles dziękuje za wszystkie przysługi, staruszek się rozgaduje i dużo o sobie opowiada, może nawet za dużo, aż mu Palestrio musi zwracać uwagę, że czas wrócić do rzeczy. Lubi on młodych i ich wesołe towarzystwo i sam jest niezgorszym towarzyszem zabawy, bo czuje jeszcze wigor w kościach, choć już ma przeszło pięćdziesiątkę na karku. Za nic w świecie by się nie ożenił, pomimo łatwych okazji, bo woli mieć swobodę i spokój w swym domu, do którego wpuścić nie chce stworzenia „ciągle ujadającego” (obiltratricem). Takie niezbyt pochlebne dla kobiet zdanie rozpoczyna jego polemikę przeciw małżeństwu, w której odnajdujemy typowe dla „komedii nowej”[13]narzekanie na liczne przywary kobiece: danina multa mulierum.

13

Jest to zarazem człowiek prawdziwie wytworny, z humorem piętnujący objawy banalnej elegancji, przez którą przebija istotny brak dobrego wychowania (proletarius sermo, mali mores). Kiedy Pleusikles, zażenowany ogromną szczodrobliwością Periplektomenusa, usiłuje protestować przeciw zbyt wielkim wydatkom na ucztę, z jego okazji urządzaną, stary obrusza się dobrotliwie i krytykuje dosadnie małomiasteczkowe „ceremonie” przy jedzeniu, które jednak nie przeszkadzają tym ceremoniantom sprzątać ze stołu wszystkiego, co się tam pokaże. Ta krytyka złych manier pochodzi bez wątpienia z eleganckiej Grecji i z greckiej sztuki — podobnym, ale młodym wytwornisiem był zapewne w greckim oryginale pierwowzór Terencjuszowskiego[14] młodzieńca Cherei (z Eunucha), który sam siebie nazywa „wytwornym znawcą urody” (elegans formarum spectator) — ale jeśli Plautus to przejął, wiedząc zapewne dobrze, że będzie zrozumiany przez swą publiczność, jest to dla nas dowodem, że nie brak było w Rzymie już wówczas ludzi z wytworniejszym wychowaniem.

14

Obrazu dopełniają nieźle obaj chłopcy do posług, wyszczekani i obrotni, tudzież kucharz Kario, który znakomicie gra swą rolę niedoszłego operatora w zakończeniu sztuki. Jest to typ, który ma za sobą całą historię w zakresie greckiej i rzymskiej komedii, a często występuje z wybitną cechą złośliwego i uszczypliwego dowcipu[15], który i tutaj cały jego występ znamionuje.

15

Orientację widzów o wypadkach poprzedzających samą sztukę i do jej zrozumienia potrzebnych daje autor w osobnym występie Palestriona (a więc jednej z osób sztuki), który wypadając właściwie z roli i łamiąc iluzję sceniczną — podobnie jak to zrobił w Kupcu (p. Wstęp, s. XIV i n.) Charinus, gdy opowiadał „o treści sztuki i o swej miłości” — podaje wyjaśnienie sytuacji, poprzedzone nazwiskiem greckiej i rzymskiej sztuki. To jednak zasługuje na uwagę, że tutaj ten prolog — bo jest to prolog właściwie — umieszczono nie na samym początku sztuki, ale dopiero po pierwszej scenie między żołnierzem a jego pieczeniarzem. Scena ta, jakby przygrywka, służy tylko do zapoznania widzów z główną osobą sztuki i jej charakterem; pieczeniarz występujący tutaj nie ukazuje się już później zupełnie, „wysłany do króla Seleukosa” (w. 1066 i n.), jest więc tak zwaną „osobą wstępową” (πρόσωπον προτατικόν) wprowadzoną tylko po to, by żołnierz miał z kim rozmawiać, okazując przez to swe cechy charakterystyczne. Zresztą tylko dzięki jego nieobecności udaje się cała intryga.

16

Niektórzy uczeni stawiają kompozycji tej sztuki szereg zarzutów, z których najważniejszym jest ten, że są to niejako, zupełnie bez połączenia organicznego, mechanicznie tylko zestawione dwa pomysły: w pierwszej części sztuki motyw przebicia ściany, a w drugiej motyw podstawionej „żony” Periplektomenusa, przy czym rzekomo motyw pierwszy nie gra żadnej roli w drugiej części sztuki. Na podstawie tych zarzutów wnioskują, że komedię swą złożył Plautus z dwóch sztuk greckich o różnych motywach i nie dość sprytnie akcję całą powiązał, czyli że mielibyśmy tu typowy przykład tzw. „kontaminacji”[16]. Zarzuty te nie są słuszne, bo oba główne motywy intrygi nie przeszkadzają sobie bynajmniej. Przebicie ściany wraz z pomysłem sobowtórów służy tylko do ułatwienia kochankom spotykania się, a gdy ich Sceledrus zobaczył, do obałamucenia go, że tylko siostrę bliźnią widział; do faktycznego odebrania żołnierzowi dziewczyny trzeba było innego pomysłu, i do tego celu służy motyw podstawionej, zakochanej „żony” sąsiada. Pomimo to sprawa przebitej ściany i owych rzekomych sióstr bliźnich nie idzie bynajmniej w zapomnienie: owszem i w drugiej części sztuki wybitną gra rolę (np. w. 1243; 915 i n.; 1097 i n.; 1259; 1307; 1510; 1514), tak że całą akcję od początku do końca można uważać na ogół za należycie związaną. Następnie, jeśli są w kompozycji tej sztuki jeszcze innego rodzaju usterki, to nie muszą być one bynajmniej dowodem „kontaminacji” u Plauta, jako że i greckie oryginały nie zawsze były bez zarzutu. Zresztą Plautus pisał swoje sztuki nie dla krytyków literatury i filologów, ale dla swej swojskiej publiczności, która patrząc na scenę, porwana komizmem danej chwili, nie widziała w ogóle żadnych „usterek kompozycyjnych”.

17

A było na co patrzeć, bo sztuka obfituje w świetne sytuacje, które zapewne, że są „przeszarżowane”, ale nie mniej przez to komiczne. Należy tu m.in. scena wywiedzenia w pole biednego Sceledrusa, który w końcu traci zaufanie do własnych oczu i wierzy, że wcale nie widział tego… co widział, dalej rozmowa żołnierza z Palestrionem i Milfidippą, gdy ci dwoje w wirtuozowski sposób wciągają go w sidła, na wyścigi kpiąc sobie z tego niby-Donżuana i sami przy tym, rozbawieni, pokładają się ze śmiechu za jego plecami, „audiencja” udzielona przez Pyrgopolinicesa nieszczęśliwie zakochanej „żonie” sąsiada, która na widok wielkiego, a tak urodziwego rycerza niby aż drży i mdleje z wrażenia, słowa przemówić nie mogąc, pożegnanie się „bohatera” z Filokomazjum, gdy ta jakoby aż zanosi się od płaczu, iż musi go opuścić — wszystko to momenty, w których ta zdrowa, czysto italska Lust am Trug[17], radość z wszelkiego imbroglio[18] w stosunku do ukochanego bliźniego, prawdziwe święci tryumfy. Przy tym nie zapomniał Plautus także i o tej mniej wybrednej plebecula, publiczności „z galerii” (summa cavea), dodając dla niej soczystą scenę sromotnego obicia nieszczęsnego Donżuana, którą to sceną, wśród efektów niemal czysto cyrkowych, kończy się sztuka. Bo oklaski rozbawionych widzów głuszyły zapewne te kilka wierszy epilogu, w których Plautus, bez przekonania, ale dla zadośćuczynienia oficjalnej moralności, w sposób zgoła nieprawdopodobny każe obitemu żołnierzowi wygłaszać budujące uwagi.

18

Żołnierz ma bardzo mało miar czysto lirycznych, bo jest w nim (w oryginale), podobnie jak w Komedii oślej, jedna tylko wybitniejsza partia śpiewana[19], a mianowicie anapestyczne[20] canticum[21], w które ujął Plautus ową, wspomnianą wyżej, kapitalną i niezmiernie ożywioną scenę drwin z Żołnierza przez Palestriona i Milfidippę (w. 1139–1250).

19

Ten uderzający brak liryki, której Plautus na ogół tak chętnie hołdował, ale w której niewątpliwie dopiero z czasem dochodził do wprawy, wskazuje najwidoczniej, że jest to jedna z wczesnych sztuk jego. Zgodnie z tym pewną wskazówkę chronologiczną zyskujemy dzięki wyraźnej aluzji do „ukarania poety rzymskiego” (w. 231 i n.), którym był niewątpliwie Newiusz, tak że na czas jego katastrofy, tj. na rok 204 p.n.e. przypada zapewne pierwsze przedstawienie Żołnierza.

20

O oryginale greckim nic pewnego nie wiemy, pomimo że z prologu znamy jego tytuł: Άλαζών, tj. Samochwał:

Alazon się po grecku zowie ta komedia,
My na to po łacinie Samochwał mówimy.

w. 86 i n.

21

Przez porównanie Plautowskiego samochwała Pyrgopolinicesa z Terencjuszowskim Thrasonem (w Eunuchu), okazuje się, że Plautowski żołnierz posiada rysy znacznie jaskrawsze i przechodzi po prostu w karykaturę. Ponieważ Thraso pochodzi od Menandra[22], co sam Terencjusz wyraźnie zaznacza, przeto wnioskują uczeni, że typ Plautowskiego żołnierza stworzył jakiś naśladowca i następca Menandra, chcący w nakładaniu śmiesznych barw Menandra niejako przelicytować. W takim razie pierwowzór Plautowskiego Żołnierza samochwała pochodziłby od jakiegoś pisarza greckiej „komedii nowej” z epoki pomenandrowskiej, co godziłoby się z przyjmowanym na ogół oznaczeniem daty greckiego Alazona na czas około r. 300 p.n.e., opartym głównie na wzmiankach Pyrgopolinicesa o syryjskim królu Seleukosie (w. 75, 1067, 1069). Nie trzeba jednak pomijać możliwości, że te przesadnie komiczne rysy pochodzą od samego Plauta, który może tak na swój sposób przerobił i ożywił spokojny typ Menandrowski, podczas gdy Terencjusz zachował wiernie charakterystykę oryginału. W każdym razie sztuka Terencjuszowska, z postacią samochwała Thrasona i nieodstępnego pieczeniarza Gnathona, tudzież znane już nieco dokładniej z nowo znalezionych fragmentów greckie źródło Terencjusza: Κόλαξ (Pochlebca) Menandra, gdzie również tę parę: żołnierza (Biasa) i pieczeniarza (Struthiasa) znajdujemy, każą przypuszczać (wobec braku dawniejszych przykładów), że połączenie tych dwóch postaci, samochwała i pochlebcy, widoczne również i w Plautowskiej sztuce, datuje się od Menandra.

22

Ktokolwiek jednak był pierwowzorem Plauta, to wysoki stopień oryginalności[23], jakim odznacza się w swych przeróbkach rzymski poeta, pozwala na przypuszczenie, że grecki autor może nawet nie poznałby swej sztuki w jej łacińskiej szacie.

II. Postaci sztuki

23

Wszystkie postaci tej sztuki mają za sobą już całą historię w rozwoju komedii grecko-rzymskiej i europejskiej; wystarczy wspomnieć o najważniejszych.

24

Żołnierz-samochwał jest jedną z bardzo częstych, par excellence[24] rozweselających postaci w rzymskiej komedii, ale poza Terencjuszowskim, wspomnianym już Thrasonem, najlepiej jest nam znany z Plauta, u którego aż w sześciu sztukach występuje. Naczelnym tej postaci rysem jest głupota, krzykliwa głupota, przebijająca się w najrozmaitszy sposób we wszystkich jego wystąpieniach i stanowiąca z reguły nader obfite źródło najpocieszniejszych efektów. Żołnierz Plautowski wchodzi na scenę zawsze z ogromnym wrzaskiem, który już z daleka słychać, i z potężnym rozmachem, „płaszcz jak falę wzdymając”, stale „nadęty”, jak przystało na zdobywcę grodów i zabójcę królów, za jakiego się uważa, zawsze przywykły tylko do rozkazujących wystąpień. Ma on zwykle buńczuczne i wojownicze imię, bo zwie się np. „Bitwosławski” (Cleomachus), „Gęstomieczobójca” (Polymachaeroplagides), „Basztomiastoburz” (Pyrgopolinices), albo też ma nazwisko dziwnie długie w swej wytworności dostojnej, np.: „Therapontigonus-Platagidorus”, lub „Bombomachides-Clutomestorides-Archides”, tak że wypisane „wypełnia aż cztery tabliczki”, przy czym w herbie miewa on tak imponujące symbole jak np. „rycerz rozcinający szablą słonia na dwoje”.

25

Głupota jego występuje na jaw zwłaszcza w zamiłowaniu do samochwalstwa, co zjednało temu typowi nazwę gatunkową miles gloriosus lub miles gloriator. Opowiada on — sam lub ktoś w jego imieniu, znakomicie go wyręczający — niestworzone rzeczy o niezwykłych przewagach wojennych, ba nawet o zwycięskiej walce z ludźmi latającymi w powietrzu (homines volatici), jak w Punijczyku:

ANTAMENIDES (żołnierz)

…Więc tak, jak zacząłem,
Lykusie, o tej bitwie mówić pentetrońskiej,
Gdziem to zabił w dniu jednym, własnymi rękami
Skrzydlatych ludzi całe — sześćdziesiąt tysięcy…

LYKUS

Ludzi, mówisz, skrzydlatych?

ANTAMENIDES

Tak jest, najwyraźniej.

LYKUS

Ale czyż są — na bogów — gdzieś ludzie skrzydlaci?

ANTAMENIDES

Byli — lecz ich wybiłem.

LYKUS

Jakeś to potrafił?

ANTAMENIDES

Zaraz powiem: wydałem legionowi proce
I lep; pod nim zaś kładli liście podbiałowe.

LYKUS

A to po co?

ANTAMENIDES

By lep się do proc nie przylepiał.
Lepu do proc wkładali dosyć duże gałki,
I nimim[25] strzelać kazał do tychże latawców.
Krótko mówiąc: gdy tylko lep kogo uderzył,
Nuże padać na ziemię — tak gęsto jak gruszki.
A gdy tylko padł który, wraz[26] go zabijałem
Własnym piórem, skróś[27] mózgu, niby jak jarząbka[28]!

(w. 471 i n.)

26

Opowiadań tych zwykle nikt słuchać nie chce, co takiego rycerza niesłychanie irytuje; nic dziwnego, że ma tych bajań już dosyć własny niewolnik (jak w Żołnierzu), ale nawet stręczyciel, sowicie przez żołnierza opłacany i zapraszający go nawet do siebie na ucztę, od tych bredni się odrzeka:

ANTAMENIDES

A więc ty mi nie wierzysz?

LYKUS

Wierzę — tak jak trzeba.
Wejdźmy tutaj.

ANTAMENIDES

Lecz zanim ofiary wyniosą,
Ja ci tutaj opowiem jeszcze jedną bitwę.

LYKUS

Dziękuję.

ANTAMENIDES

Ależ słuchaj —

LYKUS

Za nic!

ANTAMENIDES

Co to? Jak to?
Ja ci pałkę, dalibóg, pięściami rozłupię,
Jeśli słuchać nie zechcesz albo — iść do kata!

LYKUS

To już wolę do kata!

(w. 496 i n.)

27

Być może, że czasem i publiczności było tych przechwałek za dużo, i dlatego raz wprowadza Plautus żołnierza, któremu nie pozwalają rozpuszczać języka[29], a drugi raz taki rycerz przy pierwszym wejściu zapowiada widzom, „by nie czekali, aż zacznie opowiadać o swych bitwach, bo to (wyjątkowo) nie jest jego zwyczajem”[30].

28

Żołnierz jest zarozumiały nie tylko ze swych rzekomych czynów wojennych i pieniędzy, które mierzy na „tysiące korcy[31]”, ale również i z urody, gdyż uważa się po prostu za „brata Achillesa i wnuka samej Wenery”. Bywa on też stale rywalem młodzieńca zakochanego, rywalem niebezpiecznym, nie tyle ze względu na swą urodę, ile na pieniądze (których zwykle brak młodzieńcowi), ale nigdy nie zwycięża, bo dzięki swej głupocie bywa stale w takich wypadkach wywiedziony w pole albo sromotnie skompromitowany.

29

Przy okazji tych zatargów o kochankę okazuje się on zwykle niesłychanie rozindyczony, szarpie się, rzuca i wygraża, skacze po scenie jak kogut rozzłoszczony — ale z reguły nikt sobie z tego wszystkiego nic nie robi. Ta jego „szalona odwaga i zaciekłość” w rezultacie okazuje się tylko zwykłą fanfaronadą[32], spod której zawsze najpodlejsze tchórzostwo wychodzi. Tak np. w Punijczyku dziki i straszne pogróżki na swego rywala miotający Antamenides, pod którego stopami scena się trzęsie — usłyszawszy wzmiankę o służbie, cichnie od razu:

ANTAMENIDES

wrzeszczy
Tyś, widzę, nie mężczyzna, lecz niewieściuch jakiś!

AGORASTOKLES

Ja niewieściuch? Chcesz wiedzieć? Hola, niewolnicy,
Przynieście no tu kije!

ANTAMENIDES

zmieniając ton
No, no — jeśli w żarcie
Coś tutaj powiedziałem, nie bierzże na serio…

(w. 1319 i n.)

30

Taki typ zarozumialca i śmiesznego samochwała w ogóle (άλαζών) jest wytworem greckim, a najdawniejsze określenie tej właściwości charakteru spotykamy w Cyropedii[33] Ksenofonta, gdzie czytamy następujące słowa, włożone w usta samego Cyrusa: „Zdaje mi się, że nazwa alazon oznacza ludzi, którzy udają bogatszych i dzielniejszych, niż są w rzeczywistości, którzy przyrzekają zrobić to, czego dokonać nie potrafią, i co do których nie ma wątpliwości, iż wszystko to robią dla zdobycia czegoś czy dla zysku”. Pojęcie to ulega pewnym zmianom i zabarwieniom, ale jego istota pozostaje zawsze ta sama: typ człowieka, który w natrętny, krzykliwy sposób i za wszelką cenę chce się okazać czymś znacznie lepszym, niż jest w rzeczywistości. Takich alazonów spotkać można w greckiej literaturze przede wszystkim w zakresie przedstawianych czy omawianych zawodów i stanów, a więc na to miano zasługują sobie np. retorowie i demagogowie, obiecujący to, czego dotrzymać nie mogą i nie myślą, kiepscy filozofowie i sofiści, za dużo albo za mało natchnieni poeci, wreszcie wróżbiarze, cudotwórcy i cudowni lekarze. Tę nazwę otrzymują wreszcie i kucharze, zbyt zarozumiali na swą „boską” sztukę psucia ludziom żołądków — ale najwięcej nadawała się ona chyba do określenia przechwalającego się swymi czynami wojownika.

31

Wielce charakterystyczną jest tutaj skłonność Greków, choć tak zamiłowanych w ćwiczeniach fizycznych, by przewagę mięśni i na niej jedynie opartą wyższość danego osobnika nad innymi łączyć w swych obserwacjach z pewnym upośledzeniem władz umysłowych; dlatego np. Herakles bardzo często występuje w greckiej literaturze jako niezbyt mądry, ale za to bardzo żarłoczny siłacz, dlatego Eurypides z taką pogardą odnosi się do atletów (frg. 282 N.), a postać pewnego siebie i do rozkazywania przywykłego wodza bardzo często okazuje rysy komiczne. Przecież już charakterystyka boga wojny u Homera nie jest wolna od pewnego cichego komizmu, który później głośno wystąpi u potomków Aresa[34] w samej Grecji i… nie tylko w Grecji. Wystarczy przypomnieć ten ustęp z Iliady (V, 859 i n.), gdzie czytamy, że nieśmiertelny ten wojownik, zraniony w bitwie, narobił tyle wrzasku, „co dziewięć albo dziesięć tysięcy mężów zrywających się do bitwy”, lub jeden opis z Odysei (VIII, 266 i n.) z „kroniki skandalów” dworu olimpijskiego, gdzie to Ares złapany na gorącym uczynku[35] staje się pośmiewiskiem wszystkich niebian za to, że dał się złapać — jako że erotyczne przygody należą przecież do głównych rysów charakterystyki zarozumiałych wojowników. Później typ ośmieszonego wojownika znajdujemy w farsie megarejskiej[36] i tzw. komedii sycylijskiej, tudzież w „starej komedii” attyckiej. Jest nim np. u Arystofanesa[37] Lamachos[38], ów „dziko odważny generał z groźnym obliczem Gorgony na tarczy i aż z trzema potężnymi kitami na hełmie” (Acharn.[39] w. 964 i n.), czy Kleonymos[40], tylokrotnie przez tegoż poetę wyszydzany (Acharn., Chmury, Rycerze, Osy, Pokój, Ptaki), a u komika Platona[41] Pizander[42], wyśmiany w sztuce pt. Peisandros.

32

Najznakomitszym jednak podłożem, na którym szczególnie bujnie wyrastały postaci tych alazonów wojskowych, była służba najemna za granicą, która od czasów Ksenofonta[43] przybiera coraz większe rozmiary i wytwarza typ starożytnych kondotierów, z racji swego zawodu i chęci uzyskania stanowiska zmuszonych do przedstawiania swych przewag wojskowych w możliwie efektowny, najczęściej mocno przesadny lub zgoła fantastyczny sposób. Same niemal o to prosiły się te wielkie wyprawy w nieznane kraje Wschodu, te olbrzymie bitwy i zwycięstwa, te niezwykłe oblężenia i zdobywania miast o nieprawdopodobnych wprost skarbach i bogactwach. Nic dziwnego zatem, że postać takiego zarozumiałego, a niezbyt mądrego wojownika, cuda o sobie opowiadającego, znalazła się w „komedii nowej”, oddającej wiernie życie epoki aleksandryjskiej[44], i że spotykamy ją tutaj bardzo często, tym więcej że istniała ona przecież, choć w innej inkarnacji[45] — jak to wyżej wspomniano — już w „komedii starej”.

33

Oprócz rzymskiej komedii, gdzie gra on w ogóle bardzo ważną rolę, występuje ten typ również w rzymskiej farsie atellańskiej[46], jako tzw. wojowniczy kogut, Kikirros, a później, na scenach europejskich, potomstwo jego jest Legion[47], jak to niżej zobaczymy.

34

Również i pasożyt-pieczeniarz, najczęściej nieodstępny towarzysz żołnierza-samochwała, jest zwykle u Plauta rozweselającą postacią, zawodowym niemal wesołkiem sztuki, tak jak to jeden z Plautowskich pieczeniarzy, imieniem „Śmieszek” (Gelasimus ze Stichusa) sam o sobie mówi:

Ojciec nazwał mnie „Śmieszkiem”, gdym był jeszcze mały,
Bom ja już od małego chłopaczka był śmieszny,
Gdyż ubóstwo zmuszało, bym śmiech umiał wzbudzać.

(w. 174 i n.)

35

Zawodem pieczeniarza jest to, że nie ma on żadnego zawodu; główną jego cechę charakterystyczną stanowi wieczny, nigdy nie nasycony apetyt, gdyż nie tylko „ojcem jego jest Głód, ale on sam jest głodem brzemienny”; w każdym razie najistotniejszym dla niego jest pytanie, które w razie wezwania go w jakiejś sprawie stawia zaraz na samym początku: „gdzie się będzie jadło?” (ubi essuri sumus?). Toteż cała jego dusza jest w brzuchu i dla brzucha (ventris causa) gotów jest wszystko zrobić: nie tylko znosić wszelkie upokorzenia, ale nawet córkę własną sprzedać, jak Saturio w Persie, w którego modlitwie nawet brzuch jego należne znalazł miejsce obok córki:

Niech się szczęści mnie, tobie i memu brzuchowi itd.

(w. 329 i n.)

36

Inny pieczeniarz znów (Penikulus w Braciach) wyraża przekonanie, że żadne więzy ani nawet łańcuchy nie mogą człowieka tak przywiązać jak dobre jedzenie, i takie też „więzy jedzeniowe” (vincla escaria) zaleca tym, co kogoś chcą na zawsze przy sobie utrzymać. Za jedzeniem bowiem pójdzie pieczeniarz „nawet na krzyż”.

37

Nic dziwnego zatem, że taki wielbiciel brzucha przy danej okazji, np. zaproszony na obiad, „je za ośmiu”, a wpuszczony do spiżarni (jak w Jeńcach), robi we wszystkich zapasach niesłychane spustoszenie, niby „wilk głodny” (lupus esuriens) — i tę żarłoczność jego podkreśla starożytna, klasyczna terminologia, nazywając tę postać: parasitus edax. Dla zaspokojenia wiecznego głodu wprasza się zawsze i wszędzie — bo pieczeniarz żywi się z reguły „cudzym chlebem, jak mysz” — i wie o każdej szykującej się uczcie, gdzie zjawia się zwykle nawet nieproszony, a zwłaszcza przyczepia się na stałe do jakiejś ofiary, której już nigdy jak cień nieodstępny nie opuszcza, uważając tego człowieka za swego „króla” i „geniusza opiekuńczego”. I tak z ośmiu pieczeniarzy Plautowskich[48] tylko jeden Saturio w Persie jest „wolno praktykującym”, inni zaś są totumfackimi[49] już to paniczów (najczęściej zakochanych), już to hulających małżonków, już to żołnierzy.

38

To przyczepianie się jego polega na tym, że narzuca się zwykle natrętnie z wszystkimi, nawet najwięcej poniżającymi przysługami, które powoli czynią go niezbędnym, zawsze pełen jest najrozmaitszych żartów, przy czym każde, choćby mimowolne reagowanie, umie wyzyskać na swą korzyść, przytakuje zawsze i przy każdej okazji (id enim quod tu vis, id aio atque id nego), a zwłaszcza pełen jest najbezczelniejszych pochlebstw. To przychlebianie się właśnie (κολακεύειν) stanowi drugą jego wybitną cechę, uchwyconą w określeniu κόλαξ, parasitus colax (określenie Terencjuszowskie).

39

Pochlebstwo znajduje przyjęcie tym lepsze, im większą napotyka głupotę, toteż najidealniejszym i najefektowniejszym staje się połączenie pieczeniarza-pochlebcy z głupim żołnierzem, jak właśnie w Samochwale, gdzie pieczeniarz Artotrogus jest jakby drugą duszą i znakomitym rezonansem dla zdumiewającej głupoty Pyrgopolinicesa, lub w Siostrach, gdzie pieczeniarz nazywa się „nieodstępną szatą” (integumentum corporis) swego pana. Złączenie tych dwóch typów jest tym zabawniejsze, że pieczeniarz, świadom głupoty swego pana, drwi z niego w żywe oczy, i to w porozumieniu z publicznością.

40

Pieczeniarz raz tylko wpływa w decydujący sposób na akcję, tj. w Braciach, i raz tylko gra rolę główną, tj. w Kurkulionie, gdzie sam pieczeniarz młodego pana, Kurkulio, prowadzi całą akcję i intrygę, tak samo jak gdzie indziej zwykle niewolnik; jest to zresztą o tyle ciekawa odmiana pieczeniarza, że mając jedno oko wybite, podaje się jak gdyby za weterana wojennego i z równym prawdopodobieństwem, jak Zagłoba o herbie Wczele, opowiada, że „oko wybiła mu katapulta pod Sikionem”, chociaż słuchający go stręczyciel zauważa, że był to raczej garnek, który mu na łbie rozbito. — Zresztą[50] gra pieczeniarz tylko rolę podrzędną, jak np. w Persie, gdzie „pożycza” swej córki celem podejścia stręczyciela, lub w Jeńcach czy Komedii oślej, gdzie przynosi pewną wiadomość, co mógł równie dobrze zrobić każdy niewolnik. Czasem wreszcie rola jego w akcji sztuki jest wprost bez znaczenia dla przebiegu sprawy — jak w Siostrach, gdzie spełnia tylko mało ważne poselstwo, w Żołnierzu, gdzie występuje tylko raz jeden, w scenie wstępnej, jako interlokutor Pyrgopolinicesa, lub w Stichusie, gdzie dla przeprowadzenia akcji jako takiej absolutnie nie jest potrzebny.

41

Zawsze jednak jest postacią rozweselającą i tę atmosferę wesołości wnosi już od pierwszego pojawienia się na scenie (podobnie jak żołnierz), zwłaszcza gdy w typowy widocznie dla tej postaci sposób rozpoczyna od przedstawienia się publiczności w dłuższym przemówieniu, podającym jego stałe, zwykle dużo mówiące przezwisko i charakteryzującym dowcipnie jego „dostojny, po przodkach odziedziczony zawód pieczeniarski” jako „sztukę pasożytnictwa” (ars parasitica), której zasady szczegółowo wyłuszcza.

42

Humoru pełne są również wszystkie jego występy, czy to kiedy z językiem wywieszonym pędzi z dobrą wieścią, za którą z góry już zamawia sobie suty obiad, czy to gdy narzeka na „złe interesy” i „bierny opór” ze strony obiadodawców, czy to wreszcie gdy z rozpaczy i biedy ogłasza publiczności licytację całego swego mienia, tj. wszystkich dowcipów, jakie posiada: logos ridiculos vendo, age licemini

43

Pomimo stałych zadań rozbawiania widzów pieczeniarz nie jest u Plauta tak szablonowy, jak np. żołnierz. Czasem lubi on udawać uczonego, czerpiącego swe dowcipy z mądrych ksiąg, których ma „całą skrzynię w domu” — a raz nawet powołuje się na tragedię, wtedy właśnie, gdy cytuje z pompą dobrze znane przysłowie… komiczne, że „dwie kobiety gorsze są niż jedna”. Innym razem, pędząc z wiadomością niespodziewaną, okazuje wszystkie cechy tzw. „niewolnika rozpędzonego” (servus currens p. niżej), np. w Jeńcach, gdzie też rola jego stoi najprawdopodobniej na miejscu roli niewolnika, a raz znów, dając szczegółowe wskazówki co do urządzenia uczty, zdradza się z nadzwyczaj wyszukanym smakoszostwem.

44

Plautus najwidoczniej upodobał sobie bardzo tę postać, gdyż jak wskazują fragmenty, napisał on — poza istniejącymi dziś sztukami — aż pięć, dziś zaginionych, komedii z pasożytem, zdaje się, jako główną postacią, a nadto figurę tę umieścił epizodycznie jeszcze w kilku innych (dziś również zaginionych) sztukach.

45

Typ ten, znany u Greków jako παράσιτος, „pasożyt” lub κόλαξ, „pochlebca”, występuje już w farsie megarejskiej i tzw. komedii sycylijskiej Epicharmosa[51], a w „starej komedii” attyckiej przybiera już to imię indywidualne Kleona[52], pochlebcy i pieczeniarza starego Demosa, już to jako istotny, bezimienny typ pojawia się w chórze „pochlebców” u Eupolisa (κόλακες). Lukian pisał nawet dialog „o sztuce pasożytniczej”.

46

Wielce rozpowszechniona w całej greckiej „komedii nowej” i w rzymskiej komedii, pojawia się ta postać również później w komicznej literaturze europejskiej. Dalszymi bowiem inkarnacjami tego typu są figury takie, jak np. włoscy pieczeniarze-żarłocy: Pasifilo Ariosta (I Suppositi), który ma sempre nello stomaco dieci lupi affamati[53], dalej Mastica, Fagone (della Porta), Edace (Borghini), Don Cicchio (Goldoni), francuski Fripesauce (Tristan l'Hermite), angielski Merygreek (Nicholas Udall), czy wreszcie nasze Chleburady, Dybidzbany, Liżyczopy z intermediów, misteriów i komedii rybałtowskiej, po części Umizgalski-Natręt Rzewuskiego, Figlacki Bohomolca, Kwarcicki Wieniawskiego, Fredrowscy pieczeniarze Hilary i Zefiryn w Wychowance, podobny trochę Smakosz z Przyjaciół, Lisiewicz z Geldhaba i Szwarc z Co tu kłopotu.

47

Szczególnie upodobał sobie u nas pasożytów Lubowski, który ma szereg wyjadaczów — takich, jak np. Migdalski z Przesądów, Morowicz z Jacusia, Koszyrski z Osaczonego. Nawet najnowsza francuska komedia posiada znakomitego pasożyta Paginota w Dzwonku alarmowym M. Hennequina i R. Coolusa.

48

Być może nareszcie, że w związku z tym typem powstały takie postaci żarłoków fars ludowych staro- i nowożytnych, jak Maccus, Bucco z rzymskiej farsy atellańskiej, a później Maccaroni, Hanswurst, Jack Pudding, Pickelhäring i nawet Khatziavatis z marionetkowego teatru cieniów Karagöza[54].

49

Typem równie jak pieczeniarz przez Plauta ulubionym jest niewolnik, który u Plauta jest z reguły organizatorem i wykonawcą całej intrygi — sprytny i bezczelny służący, niewyczerpanie pełen podstępów i pomysłów, zdążających stale, w myśl pragnień młodego pana, do wywiedzenia kogoś w pole, czy to „starego”, czy to stręczyciela, czy to żołnierza (fallax servus, servulus callidus, agilis per omnia servus). Taki niewolnik niewiele sobie robi z kary, jaka mu grozi ewentualnie z ręki starego pana w razie wykrycia wszystkiego; rozumie on zwykle w swój właściwy sposób, że ma pewną wyższość nad swym panem, bo „pan musi dopiero szukać batów czy rózeg — a on ma swój grzbiet zawsze przy sobie”.

50

Spotykamy jednak czasem u Plauta — może dla przeciwstawienia wprowadzony — typ wzorowego sługi, który mając wielki respekt dla batów, sądzi, że jego zadaniem jest np. hamować panicza (retinere ad salutem) i „nie pozwalać mu zatonąć w burzliwych falach miłości”. Wychodząc przede wszystkim z tego założenia, że lepiej jest zachować „skórę czystą” (corium sincerum) niż plagami splamioną, wygłaszają tacy niewolnicy zwykle tyrady na temat sumiennego pełnienia służby. Wyglądają na tle ogółu służących Plautowskich jak gdyby moralna odtrutka dla rzymskich widzów wobec przeważającego typu niewolnika-łobuza.

51

Takim porządnym, surowym pod względem moralności sługą jest zwykle niewolnik wiejski (często przeciwstawiany niewolnikowi miejskiemu), a raz, właśnie w Żołnierzu, z widoczną satysfakcją maluje nam Plautus postać sługi-gamonia, Sceledrusa, którego tak bezczelnie za nos wodzi szelma Palestrio.

52

Bo też tylko sługa-krętacz (fallax servus), taki jak np. Palestrio z Żołnierza, jest duszą (spiritus movens) całej komedii intryg, ogniskiem zainteresowania, jako par excellence typ służącego z komedii. Jest to „architekt podstępów”, niby artysta rozkochany w swej sztuce i z niej niesłychanie dumny; sprawca „wielkich czynów, które daleko i szeroko imię jego rozniosą”; niby „drugi Ulixes[55]” lub drugi Aleksander Wielki czy Agathokles[56]:

Mówią, że największych czynów ci dwaj dokonali:
Jeden — Aleksander Wielki, drugi — Agathokles…
Co powiedzą o mnie, trzecim, który dokonywam
Samych czynów nieśmiertelnych?

(Most. w. 775 i n.)

53

Plautus bowiem bardzo często całą intrygę niewolnika określa jako wielką akcję wojenną z wszystkimi niemal szczegółami, jak np. w Pseudolusie, a zwłaszcza w Siostrach, gdzie Chryzalus występuje ze sławną „arią trojańską”:

Sławią braci dwóch, Atrydów[57], za ich wielkie czyny,
Że Priama, gród ojczysty, ów Pergam[58], przez bogów
Budowany, po dziesięciu wreszcie wzięli latach,
Mając konie, bronie, wojska, słynnych wojowników
I okrętów cały tysiąc. Ja nóg nie schodziłem,
A fortecę mego pana z łatwością zdobędę
Bez okrętów i bez wojska, bez tylu żołnierzy.

(w. 976 i n.)

54

Toteż po szczęśliwie przeprowadzonym oszustwie niewolnik występuje po prostu jako triumfator.

55

Niewolnik działa nie tyle dla osiągnięcia jakiegoś celu, ile dla własnej szelmowskiej satysfakcji i z czystej miłości „sztuki dla sztuki”; dla takiego bowiem wirtuoza chytrości przedstawia jego łobuzerska pomysłowość tę samą wartość, co… inwencja poety, jak to raz wyraźnie oświadcza jeden z niewolników Plautowych.

56

Jest to zresztą zawsze wesoły, sympatyczny szelma, bezczelnie pewny siebie, bawiący się con amore[59] najniebezpieczniejszymi pomysłami jak żongler nożami i mający stale szczęście, bo z najtrudniejszej sytuacji, nieraz wprost beznadziejnej, ratuje go zawsze, ku zadowoleniu widzów, los życzliwy — la providence des canailles[60], jak mówią Francuzi.

57

Wnosi on też zwykle wiele ruchu i żywości, bo bardzo często się śpieszy, wpadając gwałtownie na scenę, z płaszczem zarzuconym na karku dla wygody (ut comici servi solent), pędząc i rozbijając ludzi po drodze, jako tzw. u Plauta i Terencjusza „niewolnik rozpędzony” (servus currens).

58

Rysem, który zjednywa mu stale sympatię widzów, jest jego zawsze pełen szczerej, bezgranicznej życzliwości stosunek do młodego pana, którego nigdy nie oszukuje i nie zdradza i za którego często nadstawia nie tylko grzbietu, ale i głowy, pomimo że panicz bynajmniej nie zawsze pięknym za nadobne mu odpłaca i czasem niewolnik musi płaczliwie konstatować, że „panicz przeważnie mieszka na jego gębie”.

59

Ta pomoc młodemu jest jednakże zawsze spokojnie obmyślana, gdyż niewolnik reprezentuje zwykle wobec niepoczytalnego w swej miłości panicza trzeźwy pierwiastek, i walne Plautowi oddaje usługi w rozpędzaniu błazeństwami swymi ponurych i płaczliwych nastrojów, wynikających z nieszczęść miłosnych, a przez to stanowi również postać wybitnie rozweselającą.

60

Postać niewolnika przeszła olbrzymią ewolucję już na terenie greckiej literatury od „starej komedii” attyckiej do „komedii nowej”. Z bezbarwnej i bezdusznej osoby, nie mającej właściwie żadnego znaczenia w fabule sztuki, jakimi są np. wszyscy niewolnicy Arystofanesa (z wyjątkiem zuchwałego niewolnika Ksantiasza z Żab oraz Kariona w Plutosie, powstałego najwidoczniej już pod wpływem „komedii nowej”, choć nie jest wcale „typem”), niewolnik staje się bardzo ważną osobistością całej sztuki. Niewolnik staje się zwłaszcza nieodzowny w każdej sztuce Plautowskiej, gdzie gra prawie zawsze główną rolę, a Plautus koncentruje w jego rękach zwykle wszystkie sprężyny akcji, przede wszystkim w komediach intryg, przy czym jego rolę nieraz kosztem innych postaci gwałtownie wyolbrzymia, byle tylko stworzyć postać przez najlepszych aktorów najchętniej graną i przez rzymską publiczność najchętniej widzianą. Zdając sobie jednak z drugiej strony sprawę z tego, że panoszenie się służby razić mogło jego rzymskich widzów, do tego nieprzywykłych, często wkłada w usta niewolników usprawiedliwienia i wyjaśnienia, że są to greckie zwyczaje: licet haec Athenis nobis[61] itp. — i jakby dla pewnej przeciwwagi dookoła swych niewolników roztacza często rzymską a soczystą atmosferę gróźb, wyzwisk, przekleństw, rzemieni i batów, w rezultacie, co prawda, nieszkodliwą.

61

Plautus odnosi się z wyjątkową sympatią do tego typu, który stał się praojcem wszystkich sprytnych służących, zanni, valets buffons, clownish servants sceny europejskiej — czy to będzie Arlecchino z komedii dell'arte, czy Molierowski Skapen, Strzałka, Maskaril, układający również prawie wojskowe „stratagemy”, czy Figaro Beaumarchais'go czy Szekspirowski Speed, Gobbo, czy David Sheridana, czy Truffa Dolcego i Truffaldino Goldoniego, czy też Pustak i Fiutyniec Rzewuskiego, Filutowicz i Fintak Zabłockiego lub Fredrowski lokaj Filip z Dożywocia. Do tej kategorii typów należy wreszcie i sławny Karagöz z marionetkowego teatru cieniów u Turków i Greków nowoczesnych.

III. Wpływ Żołnierza samochwała

62

Olbrzymi wpływ tej sztuki, która w literaturze europejskiej bodajże najwięcej spośród komedii Plautowskich jest znana, zaznaczył się nie tyle w zależności całych utworów, ile w niezliczonych wprost odbiciach samej postaci żołnierza-samochwała, tak że, jak słusznie rzec można, nie ma dziś narodu kulturalnego, który by nie miał swojej inkarnacji tego wspaniałego typu.

63

Ale nie brak też sztuk, które w całości powstanie swe Plautowskiej sztuce zawdzięczają, a to zwłaszcza od czasów Odrodzenia. Tak np. na słynnym dworze w Ferrarze książę Alfonso I (1486–1534) każe przetłumaczyć i wystawić Plautowską sztukę pt. Soldato Millantatore, a pierwsza połowa wieku XVI (r. 1545) przynosi już sztukę Ludwika Dolcego (1508–1568) pt. Il Capitano, która poza pewnymi drobnymi zmianami i dodatkami poszczególnych scen, tudzież rozszerzeniami (zwłaszcza pikantnej natury) jest często zupełnie dosłowną i na ogół wcale udatną przeróbką Plautowskiego Żołnierza. W tymże samym okresie pojawia się również hiszpański prozaiczny przekład Żołnierza (w r. 1555) i pierwsze francuskie opracowanie tej sztuki przez Antoine'a de Baïf (1532–1589) pt. Le Brave, w którym również samochwał nosi mówiące imię Capitaine Taillebras. W opracowaniu oryginału chwyta się Baïf tej samej metody czy maniery, której używał Dolce i której prawie równocześnie z nim używa w Polsce (choć w innej sztuce) Piotr Ciekliński (Potrójny z Plauta)[62], polegającej na unarodowieniu sztuki, czyli na przeniesieniu całej akcji do kraju rodzinnego tłumacza, tudzież na odpowiedniej zmianie wszystkich nazwisk i zlokalizowaniu szczegółów. Sztuka Baïfa pomimo to jednak zachowała sporą dozę wierności wobec oryginału rzymskiego.

64

Nawet wielki Corneille spłaca swój dług wobec sztuki Plauta i daje w swej L'illusion comique z r. 1636 postać (epizodyczną co prawda) żołnierza-samochwała: „Capitaine Matamore”, który, chociaż daleki od efektowności oryginału rzymskiego, w bardzo znacznej mierze podtrzymuje słabą zresztą sztukę. Pod wpływem Baïfa i Corneille'a pozostawał A. Mareschal, który dał naprzód postać „kapitana Taillebras” w swej sztuce Le Railleur (z r. 1638), a potem (w r. 1640) „kapitana Matamore” w tej najlepszej, jaką Francuzi posiadają, parafrazie sztuki Plautowskiej pt. Le veritable Capitan Matamore, ou le Fanfaron, comédie représentée sur le théâtre Royal du Maraiz, imitée de Plaute par A. Mareschal. Niezaprzeczoną zależność od Plauta okazuje też wreszcie i komedia La tuteur dupé (z r. 1765), której autorem jest Cailhava. Co prawda sztuka różni się znacznie od Żołnierza Plautowskiego, z którego Cailhava — jak sam zapewnia — postanowił usunąć „wszystkie błędy”.

65

Również i narody germańskie okazują wpływy rzymskiego Żołnierza. I tak „duński Plautus”, L. Holberg (1684–1754), sam przyznaje, że swą sztukę Jucob von Tyboe, eller den stortalende Soldat oparł głównie na komedii Plautowskiej. Sztukę tę kilkakrotnie przekładają Niemcy (Bramarbas oder der grosssprecherische Offizier), chociaż już wcześniej mają własne opracowania, jako to Comoedia HIDBELEPIHAL: Von Vincentio Ladislao, Sacrapa von Mantua Kempffern zu Ross und Fuess weilandt des edlen vnd ehrnvesten, auch mannhafften und streitbaren Barbarossä Bellicosi von Mantua itd., dzieło księcia Henryka Juliusza Brunszwickiego (z r. 1594) i zwłaszcza wspaniały, osnuty na tle wojny trzydziestoletniej utwór A. Gryphiusa (1616–1664) pt. Horribilicribrifax, w którym występują aż dwie postaci dzikich kapitanów: „Don Daradiridatumtarides Windbrecher von Tausend Mord auff N. N. N. Erbherr in und zu Windloch” i „Don Horribilicribrifax von Donnerkeil auf Wusthausen”. Wreszcie i Reinhold Lenz pisze w r. 1772 zależną ściśle od Plauta sztukę Der grossprahlerische Offizier, którą później przerabia pt. Die Entführungen, modernizując w niej za radą Goethego całą fabułę, podobnie jak to robili już dawniej i Baïf, i Ciekliński.

66

Poza tymi sztukami, których całe fabuły przeważnie opierają się na Żołnierzu Plautowskim, niezliczona jest w literaturach europejskich liczba „żołnierzy”, stanowiących potomstwo nieodrodne Plautowskiego Pyrgopolinicesa i nieodzowną zwykle figurę każdej prawie sztuki w pewnym okresie, i to nieraz nawet bez względu na treść danej komedii. Tak np. sztuki włoskie, czy to z zakresu tzw. commedia dell'arte (od samych jej początków), czy to tzw. commedia erudita (aż do Goldoniego i jego „kapitanów”: Don Garcia, Giacinto, Lelio) pełne są tych wojowników-samochwałów czy „hiszpańskich kapitanów”, takich jak: Capitan Cordone, Bizzarro, Cacciadiavolo, Rodomonte, Fracassa, Dragoleone, Trasilogo, Spezzaferro, Spezzamonti, Tagliacantoni, Scaramuccio, Malagamba, Cocodrillo, Rinoceronte, Spavento della Valle Infernale, Escobombardon della Papitonda i wielu innych, którzy wszyscy wraz ze swymi „mówiącymi” i buńczucznymi imionami są przeważnie tylko przejaskrawionymi odbiciami postaci Plautowskiej, nieraz już w dość odległych refleksach. Te figury przeszły rychło do współczesnej i późniejszej komedii hiszpańskiej, portugalskiej i francuskiej, w której występują pod imionami takimi jak: Gargullo, Annibal de Rhodes, Montalvão, Matamoros, Sangre y Fuego, Captaine Rodomonte, Bourbouffle, Fanfaron, Chasteaufort i in.

67

Świetne inkarnacje Pyrgopolinicesa ma literatura angielska, i to od bardzo dawna, gdyż już tzw. pierwsza angielska komedia, Ralph Roister Doister (z r. 1566) Mikołaja Udalla okazuje wyraźną zależność od Plauta tak w stylu, jak i w swych głównych typach: żołnierza (Ralph Roister Doister) i pieczeniarza (Merygreek). Jeśli zaś Abraham Fraunce w łacińskiej swej komedii pt. Victoria, tłumaczonej z włoskiego, do postaci żołnierza Frangipetry dodaje jeszcze Pyrgopolinicesa i Terrepontogonusa, to są to niewątpliwie Plautowskie figury z Kurkuliona (Therapontigonus) i z Żołnierza. Z późniejszej epoki wystarczy wspomnieć Falstaffa Szekspirowskiego, którego najnowsza nauka angielska uważa przecież za typowego żołnierza-samochwała w stylu plautowskim, dalej dwie charakterystyczne figury z obu bliźniaczych komedii Ben Jonsona: Captain Bobadyll (z Every Man in his humour) i Puntarvolo („a vain glorious knight” z Every Man out his humour) i wreszcie postaci takie jak „Captain Bessus” Beaumota i Fletchera lub „Captain Bluffe” Williama Congreve.

68

I w najnowszych zresztą europejskich komediach i farsach żyje po dziś dzień jeszcze postać pewnego siebie, a niezbyt mądrego oficera, wielkiego zdobywcy, jeśli nie miast i grodów warownych, to… serc niewieścich, względnie, pokrewna, a równie zwykle „przeszarżowana” figura „donżuana-samochwała”, np. wspaniały hr. Zakuskin w Świętym gaju G. de Caillaveta i R. de Flersa.

69

W literaturze polskiej[63] — o ile to stwierdzić można na podstawie dotychczasowych badań — nie ma sztuki, która by w całości opierała się na Samochwale Plautowskim, ale już w intermediach naszych znajdują się postaci tchórzów-samochwałów, takich jak np. Nażyński i Odrzycki w zbadanym przez Potemkowską dialogu Pro Bacchanalibus (w niewydanym rękopisie Bibl. Jag. 3526).

70

Z tejże samej sławnej rodziny Alazonów, co Plautowski Pyrgopolinices, pochodzi i nasz Albertus. Przedstawiają go, oprócz Komedii rybałtowskiej (1615), sztuki takie, jak np. Wyprawa Albertusa na wojnę (z r. 1590), Albertus z wojny (1596), Albertus rotmistrz (1640) i in. Śmieszność Albertusa, typowego rybałta[64] czy sprytnego półchłopa polega głównie na kontraście między przesadnym jego rynsztunkiem wojennym, a ciągłym wykręcaniem się od walki. Stały teatr na dworze Władysława IV, istniejący od r. 1637, wystawiał prócz oper i baletów także jakieś komedie, zwane commedie zannesche, czyli po prostu sztuki z repertuaru komedii dell'arte, która, jak wiadomo, okazuje wielką zależność od motywów komedii rzymskiej i Plautowskiej. Najczęstsze zaś na scenie Władysławowskiej były typy: głupiego a kochliwego staruszka Pantalone i samochwałów takich jak kapitan Fracassa, Spavento, Scaramuccio.

71

Toteż i współcześni zestawiali te typy z Plautowskimi, jak to wskazuje w jednej ze swych satyr Opaliński, obeznany najwidoczniej nieźle z Plautem i Terencjuszem:

Na pełnych próżnej chwały i o sobie rozumienia:

Mym zdaniem nie masz większych nad takowych błaznów,
Co się to wszystko chwalą z swych doskonałości
I co o sobie siła trzymają, a w rzeczy
Nie masz kim brząknąć, jako stara powieść niesie.
Regiment będzie w ręku trzciniany, chód prawy
Bociani, a nie pytaj, aby miał gdzie w wojskach
Nie rzkąc[65] regimentować[66], ale ani postać[67].
Czy nie godni tacy być reprezentowani
Na komedyjach jako Miles Gloriosus
U Plauta albo dawny Thraso, albo tym to
Podobny, jakich włoskie sceny wystawiają.
Kiedy zechcesz wysmażyć z ichże postawy,
Nie wydostaniesz nic, choćbyś był z przedniejszych
Chemików polityckich. Postawy w nich siła,
A wątku nic. Słów wiele, a rzeczy o kość.

(Sat. IV. 4)

72

I w komedii jezuickiej nie brak „bohaterów”, przechwalających się zupełnie tak, jak Plautowscy żołnierze, np. w sztuce Leve opum pondus, granej w r. 1722/3 w kolegium kaliskim:

MILES IV

Mości panie bracie, jam po pas brodził w posoce bisurmańskiej[68]. Vivat kawaleria!

MILES V

Ja jednego mego pałasza zamachem 160 głów i pół położyłem na placu!

MILES VI

U mnie, mości panowie, 50 karawanów demeszami[69] tureckimi napakowanych dyszy!

73

U Bohomolca mamy dwóch samochwałów, którymi są: „Markiz de Kuraż” z Chełpliwca (pochodzący, zdaje się, poprzez Goldoniego od Thrasona Terencjuszowskiego) i „Robert” z Junaka.

74

W innych komediach tego okresu zaliczyć tu należy takie postaci, jak „Burzywoj, burda zajazdowiec, lecz niemężny” z Sarmatyzmu Zabłockiego, „Bitnicki” i „Oblężnicki” z Rycerza zakochanego Gurskiego, „Kłótnicki” ze sługą „Burdeckim” z Junaka Mycielskiego, które to postaci przeważnie obok tradycyjnych, klasycznych cech samochwałów, okazują rysy rodzime, narodowe. Wszędzie tu oczywiście wzory pośrednie są możliwe, a nawet bardzo prawdopodobne.

75

Do potomków rodziny Pyrgopolinicesa należy wreszcie Hektor Kasper Morderski z Wychowanki Fredry, a zwłaszcza Papkin z Zemsty. Nie jest rzeczą pewną, czy istotnie cała intryga Zemsty opiera się na fabule Żołnierza Plautowskiego[70], ale śmiało rzec można, że intryga ta (jakkolwiek oparta na zdarzeniu rzeczywistym) w ujęciu sztuki ma nadzwyczaj mało prawdopodobieństwa[71], a ze względu na swą treść, raczej poważną, miejscami nawet wzniosłą, czy sentymentalną, dałaby raczej sztukę typu nudnej comédie larmoyante[72], gdyby nie postać Papkina, którego Fredro wprowadził zupełnie świadomie jako postać rozweselającą, jako urzędowego śmieszka czy błazna, na wzór rozmaitych maschere[73] w włoskich komediach. Ale też ten nie byle jaki błazen, ten „lew północy, rotmistrz sławny i kawaler” opanował po prostu całą sztukę, która stała się właściwie jak gdyby tłem dla jego występów. Z marnej „figurki”, jak go pierwotnie określał sam Fredro, stał się w ostatecznej redakcji najefektowniejszą postacią całej komedii, i nadając po prostu ton, styl i nastrój większości wszystkich scen, zadecydował — on właśnie — o głównych wartościach komicznych Zemsty.

76

Prawda, że na postać tę złożyły się oprócz rysów żołnierza także pewne rysy „i Arlekina z komedii włoskiej, i błazna z dramatu hiszpańskiego, i totumfackiego pieczeniarza z dawnych pańskich dworów”, ale „na czoło wysuwa się” właśnie ów „zakrój i ton żołnierza-samochwała”, i tu są szczególnie wyraźne te cechy, które żywcem przypominają nam Plauta. Wystarczy przypomnieć to natrętne przechwalanie się zmyślonymi przewagami wojennymi, czyli cały ten „zapał zgrozo-krwawy” — by użyć słów Fredrowskich — którym tak jaskrawo charakteryzuje się również Plautowski Pyrgopolinices (choćby zaraz w pierwszej scenie), gdy w istocie jeden i drugi bohater jest mocno tchórzem podszyty — lub tę pewność rzekomego powodzenia u płci pięknej, przy czym powtarzają się te same niemal przechwałki i „narzekania”:

PAPKIN

Giną za mną te kobiety…
Bo ja szczęście mam szalone:
Tylko spojrzę, każda moja…

(I. 2. 111, 185–186)

A to plaga, Boska kara:
Do mnie młoda, do mnie stara.
Jeszcze zerka… czy szalona!

(I. 4. 268 i n.)

77

A u Plauta:

CHŁOPIEC

(o Pyrgopolinicesie)
…gacha, butnego z „urody”,
Co myśli, że się wszystkie w nim durzą kobiety,
Która tylko go ujrzy!

(w. 1607 i n.)

PYRGOPOLINICES

wzdycha
Zbytnie to nieszczęście,
Gdy człek jest zbytnio piękny —

ARTOTROGUS

wzdycha jeszcze głębiej
Ach tak, rzeczywiście.
Natrętne są ci one: proszą, dręczą, jęczą,
Byś pozwolił się widzieć, proszą cię do siebie,
Że ty nawet nie możesz swym sprawom się oddać!

(w. 69 i n., por. w. 1239 i n.)

78

Nawet i niektóre cechy zewnętrzne są wspólne między Papkinem a Pyrgopolinicesem. Jeśli Papkin mówi:

Mina tęga, włos w pierścienie,
Głowa w górę — a wejrzenie!
Niech truchleje płeć zdradziecka!

(II. 2. w. 105 i n.)

79

to brzmi to, jak gdyby parafraza Plautowskich słów:

ARTOTROGUS

do Pyrgopolinicesa
Toteż wszystkie się w tobie kochają kobiety —
I to nie bez słuszności, jako żeś tak piękny —
Jak i te, co mnie wczoraj za płaszcz mój łapały —

PYRGOPOLINICES

z ożywieniem
No? No? Cóż ci mówiły?

ARTOTROGUS

Ano tak pytały:
„Czy to”, mówi, „Achilles?” — „Nie, brat” — odpowiadam.
A wtedy tamta druga: „Ależ on jest piękny”,
Powiada, „i szykowny, patrz, jak śliczne loki!”[74]

(w. 58 i n.)

80

Papkinowska wreszcie „Artemiza”, o której pan jej mówi:

Bo jak zwącha moje ramię,
Czart ją chyba zdzierży w mierze!

(IV. 2. w. 68 i n.)

81

jest tak samo uosobiona jak szabla Pyrgopolinicesa:

Chciałbym bowiem pocieszyć tę moją szablicę,
By mi tu nie sklamrzyła[75] ani się nie gryzła,
Że ją noszę ze sobą tak dawno bezczynną,
Gdy się ona aż pali do siekanki z wroga!

(w. 5 i n.)

82

Jest jednak wielce prawdopodobne, że te (i inne jeszcze) cechy[76] doszły do Fredry od Plauta nie drogą bezpośrednią, ale przez lekturę komedii włoskich i francuskich, w których te rysy, wraz z całą postacią żołnierza-samochwała niewątpliwie od Plauta pochodzące, stały się konwencjonalnymi i prawie nieodzownymi. Dlatego to możliwe są zestawienia postaci Papkina z analogicznymi włoskimi lub francuskimi kreacjami, takimi jak kapitanowie Goldoniego lub Markiz z Gracza Regnarda.[77]

83

Ale Papkin ma jeszcze inne rysy, których nie ma ani Pyrgopolinices, ani żaden inny żołnierz-samochwał z grecko-rzymskiej komedii, jako to stale niezaspokojony apetyt, zachłanność na pieniądze i wysługiwanie się panom, które to cechy stanowią mniej więcej charakterystykę innych typów, a mianowicie pieczeniarzy klasycznych, choćby takich jak Artotrogus z Żołnierza. Złączenie tych dwojakich cech w jednej postaci Papkina tłumaczyłoby się najlepiej w ten sposób, że Fredro zespolił w jedną osobę dwie, w komediach najczęściej razem występujące postaci: żołnierza-samochwała i jego nieodstępnego towarzysza, pieczeniarza, do czego mógł wziąć asumpt[78] właśnie z pierwszej sceny Żołnierza samochwała. Taką samą zresztą kombinacją rysów samochwała i pieczeniarza jest wspomniany wyżej „Burzywoj” Zabłockiego.

84

Wspomnieć nareszcie wypada, że i poza Europą odnajdują się pewne analogie do sztuki Plautowskiej, bo zupełnie podobny motyw jak w pierwszej zwłaszcza części Żołnierza znajduje się w jednej noweli z Tysiąca i jednej nocy, a mianowicie w opowiadaniu „o garbarzu (inna wersja: o złotniku), jego żonie i żołnierzu”; spotykamy tu ten sam pomysł przebicia ściany, potajemnego przejścia, którym schodzi się żona garbarza z żołnierzem, jako też ten sam, co u Plauta, motyw rzekomej bliźniej siostry, w którą silnie wierzy poczciwy garbarz, chociaż na własne oczy widzi swą żonę u owego żołnierza. Tak samo bowiem jak Plautowska Filokomazjum i ona umie szybko przebiegać z jednego mieszkania do drugiego. O ile chodzi o wyjaśnienie zachodzących tutaj związków, to może tu być mowa oczywiście tylko o greckim pierwowzorze Plauta i są tu dwie możliwości: albo mamy do czynienia z jakąś starszą nowelą grecką, która dostała się na Wschód razem z armią Aleksandra Wielkiego, albo — co może prawdopodobniejsze — jest to opowiadanie wyrosłe na tle awanturniczego życia żołnierzy i oficerów z wojennej epoki hellenistycznej, które dostało się do komedii wraz z całym typem Alazona-żołnierza i, wraz z komedią roznoszone po całym świecie przez wędrowne trupy aktorskie, dotarło aż na Wschód do nowel arabskich, stanowiących zbiór Tysiąca i jednej nocy.

*

85

Pierwsze (i jedyne dotychczas) wydanie Żołnierza w Polsce pochodzi dopiero z początku wieku XIX, z okresu mickiewiczowskiego, a to dzięki opracowaniu Jana Stanisława Hryniewicza, ucznia i następcy słynnego Groddecka, pt.: Miles Gloriosus e rec. Ben. Fr. Schmiederi, Vilnae (Zawadzki) 1823.

86

Pierwszy zaś znany polski przekład sztuki Plautowskiej pt. Żołnierz-Samochwał zawdzięczamy wybitnemu profesorowi filologii klasycznej w b. Szkole Głównej, a później w Uniw. Warsz., Janowi Wolframowi (1824–1870), wydany przez P. Chmielowskiego w Warszawie w r. 1891 wraz z Bliźniętami. Te same dwie sztuki przełożył również Zygmunt Węclewski pod tytułami Junak i Bliźniacy, ale pozostały one w rękopisie.

87

Przekład niniejszy opiera się na tych samych zasadach, co wydane poprzednio, tj. Bracia (Bibl. Nar. wyd. 2, Ser. II, Nr 33, Wstęp, s. 46) i Kupiec (tamże, Nr 46, Wstęp, s. 23).

Bibliografia

88

Wydania

89

T. M. Plauti Comoediae, ed. Goetz-Schoell, Lipsiae (Teubrier), I–VII, 1892–1896; ed. Friedr. Leo, Berolini (Weidmann), I–II, 1895–1896; ed. W. M. Lindsay, Oxonii (Oxford), I–II, 1903–1910 [=Li.]. — Z komentarzem: ed. I. L. Ussing, I–V, Hauniae (Kopenhaga) 1875–1887 (Miles Gloriosus w tomie IV, 1, z r. 1882); komentarz łaciński Ussinga stanowi podstawę wszystkich późniejszych [= Uss.]; Ausgewãhlte Komödien des T. Maccius Plautus, für den Schulgebrauch erklãrt von Julius Brix, Viertes Baãndchen: Miles Gloriosus, Dritte Auflage bearbeitet von Max Niemeyer, Leipzig–Berlin 1901 [=Niem.]. Plaute, Tome IV… par A. Ernout, Paris 1936, Les Belles Lettres.

90

Prace pomocnicze

91

K. Morawski, Historia literatury rzymskiej za Rzeczypospolitej, Kraków 1909.

92

K. Morawski, Zarys literatury rzymskiej, Kraków 1922.

93

W. Y. Sellar, The Roman Poets of the Republic, wyd. III, Oxford 1905.

94

F. Leo, Geschichte der römischen Literatur, I, Berlin 1913.

95

M. Schanz, Geschichte der römischen Literatur, I, wyd. IV, Hosius, München 1927.

96

W. S. Teuffels, Geschichte der römischen Literatur, wyd. VI, Kroll und Skutsch, Leipzig–Berlin 1916.

97

F. Leo, Plautinische Forachungen, wyd. II, Berlin 1912.

98

G. Michaut, Histoire de la Comédie Romaine, Sur les tréteaux latins, Paris 1912.

99

G. Michaut, Histoire de la Comédie Romaine, Plaute I–II, Paris 1920.

100

E. Frãnkel, Plautinisches im Plautus („Philologische Untersuchungen” 28), Berlin 1922.

101

G. Przychocki, Plautus, Kraków 1925 („Z historii i literatury”, nr 26, Krak. Sp. Wyd.).

102

T. M. Plautus, Bracia, tł. i oprac. G. Przychocki, Kraków (Bibl. Nar. Ser. II, Nr 33).

103

T. M. Plautus, Kupiec, tł. i oprac. G. Przychocki, Kraków (Bibl. Nar. Ser. II, Nr 46).

104

K. von Reinhardtstoettner, Plautus, Spãtere Bearbeitungen plautinischer Lustspiele, Leipzig 1886.

105

G. A. Galzigna, Fino a che punto i commediografi del Rinascimento abbiano imitato Plauto e Terenzio I–II, Capodistria 1899–1900.

106

C. C. Coulter, The Plautine Tradition in Shakespeare, „The Journal of English and Germanic Philology”, XVIII (1919), s. 66–83.

107

T. Sinko, Genealogia kilku typów i figur A. Fredry, Kraków 1918.

108

W. Folkierski, Fredro a Francja, Kraków 1925.

109

G. Przychocki, Papkin i Pyrgopolinices, „Pamiętnik Literacki”, XXV (1918), s. 276–280.

110

E. Kucharski, Fredro a komedia obca, stosunek do komedii włoskiej, Kraków 1921 („Z historii i literatury”, nr 5, Krak. Sp. Wyd.).

111

A. Fredro, Zemsta, oprac. E. Kucharski, Kraków (Bibl. Nar. Ser. I, Nr 32).


112

Przekład opiera się na tekście wydania Lindsay'a. Odstępstwa zaznaczone są w uwagach, z podaniem źródła.

Żołnierz samochwał

OSOBY

  1. Pyrgopolinices[79], wzbogacony na wojnie żołnierz
  2. Artotrogus[80], jego pieczeniarz
  3. Palestrio, Sceledrus, jego niewolnicy
  4. Periplektomenus, obywatel efeski
  5. Pleusikles, młodzieniec ateński
  6. Filokomazjum[81], jego kochanka
  7. Lurcjo, chłopiec do posług z domu Pyrgopolinicesa
  8. Chłopiec bez imienia z domu Pyrgopolinicesa
  9. Akroteleutium, hetera[82]
  10. Milfidippa, jej służąca
  11. Kario[83], kucharz Periplektomenusa
  12. Giermkowie żołnierza, Niewolnicy, Niewolnice, Pachołkowie.

Rzecz dzieje się w Efezie, na ulicy przed dwoma przytykającymi do siebie domami Pyrgopolinicesa i Periplektomenusa. Dom Periplektomenusa po prawej stronie (od widza). Po bokach sceny prowadzą szersze ulice, z lewej strony ku portowi, z prawej ku rynkowi. Przed domem Periplektomenusa ołtarz Diany Efeskiej.

AKT PIERWSZY[84]

Pyrgopolinices, Artotrogus.
Pyrgopolinices wychodzi z domu swego z giermkami, dźwigającymi tarczę, zbroję itd., za nimi idzie Artotrogus.

PYRGOPOLINICES

Żołnierz, PróżnośćPatrzcie, by mi mój puklerz[85] był jeszcze jaśniejszy,
Niżli bywa blask słońca przy jasnej pogodzie,
Żeby w razie potrzeby, gdy przyjdzie do walki,
Zaćmił wrogom ich oczy, kiedy staną w szyku!
Chciałbym bowiem pocieszyć tę moją szablicę,
By mi tu nie sklamrzyła[86], ani się nie gryzła,
Że ją noszę ze sobą tak dawno bezczynną,
Gdy się ona aż pali do siekanki z wroga!
PochlebstwoAle gdzie ten Artotrog?

ARTOTROGUS

podbiega w ukłonach
Stoi obok męża
Dzielnego i szczęsnego — królewskiej urody,
A przy tym wojownika: Mars[87] by nie śmiał pisnąć,
Co dopiero porównać swych przewag z twoimi!

PYRGOPOLINICES

A ten — — com go ocalił na
namyślając się
polach — — Wołkowych[88],
Gdzie sam Bombomachides-Klutomestorides-
Archides[89], wnuk Neptuna[90], był wodzem najwyższym?

ARTOTROGUS

PochlebstwoPamiętam. Mówisz o tym, co był w złotej zbroi,
Coś to jego legiony rozprószył dmuchnięciem,
Jak wiatr liści gromadę lub słomę na strzesze!

PYRGOPOLINICES

To dalibóg nic jeszcze.

ARTOTROGUS

Nic jeszcze, dalibóg,
Wobec tego, co powiem —
odchodząc na stronę, do widzów
— a czegoś ty wcale
Nie zrobił. — Jeśli kto z was widział kiedykolwiek
Większego niż on kłamcę albo samochwała,
Niech mnie bierze: ja będę jak prosty niewolnik;
Tylko jedno — — ser w sosie[91] szalenie smakuje.

PYRGOPOLINICES

Gdzieś jest?

ARTOTROGUS

podbiega
Tutaj. — Dalibóg, albo ten słoń w Indiach
Jakeś mu to kułakiem strzaskał ramię?

PYRGOPOLINICES

Ramię?

ARTOTROGUS

poprawia się
To jest, chciałem powiedzieć, biodro!

PYRGOPOLINICES

Jednak tylko
Od niechcenia trąciłem.

ARTOTROGUS

Ba, gdyby z wysiłkiem,
Przez skórę, przez wnętrzności, przez pysk by słoniowi
Było[92] ramię przelazło!

PYRGOPOLINICES

No, już dosyć tego.

ARTOTROGUS

w strachu, że Pyrgopolinices zacznie sam opowiadać
Bo naprawdę, że nawet już i nie ma po co,
Byś ty mnie rozpowiadał: ja znam twe przewagi!
na stronie do widzów
Wszystkich nieszczęść przyczyną jest ten brzuch: słuchami[93]
Słuchać trzeba, by zębom nie przyszło ząbkować —
I zawsze przytakiwać, cokolwiek on skłamie.

PYRGOPOLINICES

Co to chciałem powiedzieć — —

ARTOTROGUS

Już wiem, co chcesz mówić:
Tak to było, pamiętam.

PYRGOPOLINICES

Co?

ARTOTROGUS

Cokolwiek było.

PYRGOPOLINICES

Masz —

ARTOTROGUS

Chcesz pewnie tabliczek? Mam je, rylec także.[94]

PYRGOPOLINICES

Świetnie zwracasz uwagę na to, co ja myślę.

PochlebstwoARTOTROGUS

Znać winienem dokładnie twe przyzwyczajenia.
I dbać, żeby przewąchać, czegokolwiek zechcesz.

PYRGOPOLINICES

A pamiętasz?

ARTOTROGUS

Pamiętam, było sto w Cylicji[95]
I pięćdziesiąt — a potem sto w Scytolatronii[96],
Sześćdziesiąt Macedonów, a trzydziestu Sardów,
To są ludzie, coś ich to — zabił dnia jednego.

PYRGOPOLINICES

A wiele ich jest razem?

ARTOTROGUS

Co? Siedem tysięcy.

PYRGOPOLINICES

Tak, tyle być powinno. Ty nieźle rachujesz.

ARTOTROGUS

A nic nie notowałem, ja i tak pamiętam.

PYRGOPOLINICES

Świetna pamięć, dalibóg!

ARTOTROGUS

To dzięki wyżerce!

PYRGOPOLINICES

Jeśli będzie tak dalej, to stale jeść będziesz
I dopuszczę cię zawsze do mojego stołu.

ARTOTROGUS

A co w tej Kapadocji[97], gdziebyś jednym cięciem —
Gdyby nie był miecz tępy — ściął był pięćset ludzi?

PYRGOPOLINICES

At — marne piechociarki — życiem[98] im darował.

ARTOTROGUS

A cóż ci mówić o tym, o czym wszyscy wiedzą,
Żeś ty jeden na ziemi Pyrgopolinices
W urodzie, w męstwie, w czynach najniezwyciężeńszy?[99]
Toteż wszystkie się w tobie kochają kobiety —
I to nie bez słuszności, jako żeś tak piękny —
Jak i te, co mnie wczoraj za płaszcz mój łapały —

PochlebstwoPYRGOPOLINICES

z ożywieniem
No? no? Cóż ci mówiły?

ARTOTROGUS

Ano tak pytały:
„Czy to”, mówi, „Achilles?” — „Nie, brat” — odpowiadam.
A wtedy tamta druga: „Ależ on jest piękny”
Powiada, „i szykowny, patrz, jak śliczne loki,
Ach, jakież są szczęśliwe, te, co z nim sypiają!”

PYRGOPOLINICES

Naprawdę tak mówiły?

ARTOTROGUS

Jak to, toż mnie obie
Na wszystko zaklinały, bym cię przeprowadził
Przed nimi jak w paradzie?[100]

PYRGOPOLINICES

wzdycha
Zbytnie to nieszczęście,
Gdy człek jest zbytnio piękny —

ARTOTROGUS

wzdycha jeszcze głębiej
Ach tak, rzeczywiście.
Natrętne są ci one: proszą, dręczą, jęczą,
Byś pozwolił się widzieć, proszą cię do siebie,
Że ty nawet nie możesz swym sprawom się oddać.

PYRGOPOLINICES

Zdaje się, że to czas już udać się na rynek,
By, com ich tutaj wczoraj wpisał do tabliczek,
Żołdakom, żołd wypłacić[101]. Bo mnie król Seleukos[102]
Ogromnie o to prosił, by mu zebrać ludzi
I zaciągnąć. Dziś tedy[103] rzecz sprawię[104] królowi.

ARTOTROGUS

Więc bierzmy się do tego.

PYRGOPOLINICES

Chodźcie, towarzysze.
Odchodzą wszyscy w stronę rynku.

AKT DRUGI

PALESTRIO

do widzów
Ja jestem tak łaskawy, że treść sztuki podam[105],
Jeżeli wasza łaska, żeby jej wysłuchać —
Kto jednak słuchać nie chce, niech wstaje i — za drzwi,
By miał gdzie usiąść taki, który słuchać zechce!
Teraz sztuki, dla której wy tutaj siedzicie
W tym miejscu krotochwilnym[106], sztuki, którą mamy
Zagrać tutaj przed wami, treść podam i tytuł:
Alazon[107] się po grecku zowie ta komedia,
My na to po łacinie Samochwał mówimy.
To miasto to jest Efez[108]. Mój pan to ten żołnierz,
Co stąd poszedł na rynek, samochwał, bezczelny,
Świntuch[109], pełen kłamstw różnych i gach[110] pierwszej klasy
Wszystkie, mówi, kobiety wprost lecą na niego.
Lecz gdzie pójdzie, dla wszystkich jest czczym pośmiewiskiem,
Tak, że tutaj hetery, mizdrząc się do niego[111],
Przeważnie łażą potem z krzywymi gębami.
Bo ja tutaj niedawno jestem jego sługą
I chcę, byście wiedzieli, jak się tu dostałem
Do niego w służbę, stamtąd, gdzie pierwej służyłem.
Uważajcie, bo teraz przystąpię do treści:
Miałem pana w Atenach, młodego, zacnego;
On tam kochał heterę, czystej krwi Atenkę[112],
A ona jego również: to miłość najlepsza.
Jego raz do Naupaktu[113] wysłano z urzędu
W jakiejś sprawie Dostojnej Rzeczypospolitej[114].
Trafem wtedy ten żołnierz przyjeżdża do Aten
I przyczepia się do tej przyjaciółki pana.
Zaczął się podlizywać nasamprzód jej matce
Podarkami i winem, i sutym jedzeniem:
Zrobił się zaufanym u tej stręczycielki,
A skoro mu się tylko zdarzyła sposobność,
Wywiódł w pole rajfurkę[115] (matkę tej kobiety,
W której pan mój się kochał) i bez wiedzy matki
Córkę w okręt wpakował, i chociaż nie chciała,
Przemocą ją tu z sobą przywiózł do Efezu.
Ja, skoro tylko słyszę, że pańską kochankę
Gdzieś z Aten przewieziono — w mig, na łeb, na szyję
Okręt sobie szykuję, siadam, do Naupaktu,
Chcąc o tym donieść panu. Lecz skorośmy tylko
Na pełne morze wyszli — tego chciały bogi —
Statek, którym jechałem, zbóje porywają.
Pierwej diabli mnie wzięli, zanim tam przybyłem,
Gdziem się wybrał do pana. Ten, który mnie zajął,
Dał mnie tu w podarunku temu żołnierzowi;
A skoro mnie sprowadził do swojego domu,
Patrzę: pańska kochanka, co była w Atenach!
Ta, gdy mnie zobaczyła, daje mi znak okiem,
Bym do niej nic nie mówił; potem, przy okazji
Skarży mi się kobieta na swoje nieszczęścia:
Do Aten pragnie uciec, mówi, z tego domu;
Że kocha mego pana — niby tego z Aten —
I że nie ma człowieka, który by jej gorzej[116]
Był wstrętny niż ten żołnierz. Ja, skorom jej myśli
Poznał, wziąłem tabliczki, napisałem, skrycie
Kupcowim[117] dał pewnemu, ażeby je oddał
Panu memu w Atenach, temu co ją kochał,
Ażeby tutaj przybył. Ten listu posłuchał,
Bo i przybył, i tutaj w sąsiedztwie zamieszkał
U miłego staruszka, który z jego ojcem
Był w zażyłej przyjaźni. Ten zakochanemu
Gościowi swemu sprzyja, czynem nas i radą
Zachęca i wspomaga. Toteż ja w tym domu
Ogromne machinacje po to wyczyniłem,
Żeby para kochanków mogła się spotykać.
Bo niby jeden pokój, co go żołnierz oddał[118]
Kobiecie na jej własny, wyłączny użytek,
To ja tu w tym pokoju ścianę przewierciłem,
By ona mogła tutaj od siebie przechodzić,
I to z wiedzą starego: on sam dał ten pomysł.
Bo ten mój współniewolnik, co go żołnierz przydał
Na stróża tej kobiecie, nie jest bardzo mądry:
My mu sprytnym podstępem, sztucznymi sztuczkami
Bielmo rzucim na oczy i tak go sprawimy[119],
Że nawet gdy coś ujrzy, to tego nie ujrzy!
Lecz wy się nie pomylcie[120]: ta bowiem kobieta
Pod dwiema postaciami będzie tu wychodzić
I z tych drzwi, i z tych tutaj. To będzie ta sama,
Lecz będzie tak udawać, że jest całkiem inna.
W ten sposób się wystrychnie na dudka jej stróża.
Lecz drzwi skrzypły[121] w sąsiedztwie u tego staruszka.
Sam wychodzi: to właśnie ten miły staruszek.

Periplektomenus, Palestrio.

PERIPLEKTOMENUS

wychodzi, krzycząc we drzwiach na służbę
No! Jeżeli wy od dziś dnia każdemu obcemu,
Kogo tylko tu ujrzycie na dachu, w mym domu,
Nie strzaskacie kości w nogach, to wam wasze boki[122]
Tak wyprawię, że już będą same jak rzemienie!
A więc ja już nawet przy tym mam świadków w sąsiadach,
Co się u mnie w domu dzieje? By mi zaglądali
Tu do środka, przez impluvium[123]? Otóż teraz wszystkim
Uroczyście zapowiadam: jeżeli ujrzycie
Kogokolwiek od żołnierza w mym domu, na dachu,
Prócz jednego Palestriona — strącić tu na drogę!
Choćby gadał, że tu ściga kurę czy gołębia,
Albo małpę — to wam mówię: już po was, jeżeli
Na śmierć go nie zatłuczecie! A nawet, ażeby
Już nie mogli potem łamać „prawa o grze w kostki”[124],
Patrzcie, by mi już bez kostek u siebie hulali!

PALESTRIO

Coś tu od nas nabroili, o ile ja słyszę,
Tak ten stary kości łamać każe mym kolegom.
Ale mnie wyłączył z tego — co mi tam o innych!
Więc zagadam.

PERIPLEKTOMENUS

To Palestrio, co tutaj nadchodzi?

PALESTRIO

Cóż tam, Periplektomenie?

PERIPLEKTOMENUS

Niewielu jest ludzi,
Których — gdybym miał ten wybór — wolałbym w tej chwili
Więcej niżli ciebie ujrzeć i spotkać!

PALESTRIO

Co słychać?
Co się kłócisz z naszą służbą?

PERIPLEKTOMENUS

Przepadliśmy całkiem.

PALESTRIO

Co się stało?

PERIPLEKTOMENUS

Wszystko wyszło.

PALESTRIO

Co wyszło?

PERIPLEKTOMENUS

W tej chwili
Ktoś tam z waszych ludzi, z dachu, przez nasze impluvium
Widział, jak się całowali, tu u nas, ten przybysz
I Filokomazjum.

PALESTRIO

Któż to, kto ich widział?

PERIPLEKTOMENUS

Ano — —
Twój kolega.

PALESTRIO

Ale który?

PERIPLEKTOMENUS

Nie wiem, bo tak szybko,
Tak gwałtownie stąd się porwał.

PALESTRIO

Zdaje się, już po mnie.

PERIPLEKTOMENUS

Krzyczę za nim: „Co tu robisz — mówię — na tym dachu?”,
A on na to na odchodnym: „Małpę naszą ścigam”[125].

PALESTRIO

A ja biedny ginąć muszę przez to podłe zwierzę!
A czy ona jest tu jeszcze?[126]

PERIPLEKTOMENUS

Gdym wychodził, była.

PALESTRIO

Idźże, powiedz, niech tu przejdzie czym prędzej — by w domu
Ją tu u nas zobaczyli. Chyba że chce tego,
Byśmy wszyscy niewolnicy przez to jej kochanie
Za najbliższych towarzyszy krzyże otrzymali![127]

PERIPLEKTOMENUS

Już mówiłem. Chcesz co więcej?

PALESTRIO

Chcę. To jej zapowiedz,
MizoginiaNiechże na krok nie odstąpi natury kobiecej[128]
I niech stale ich naukom i sztukom hołduje!

PERIPLEKTOMENUS

W jaki sposób?

PALESTRIO

Kobieta, KłamstwoAby tego, który ją zobaczy,
Przekonała swym gadaniem, że jej nie zobaczył.
Choćby ją sto razy widział, to jednak niech przeczy.
Toć[129] ma na to usta, język, zdradliwość, przewrotność.
Gdy ją kto do muru przyprze — to niech go odeprze
Swą przysięgą na swój sposób: ma przecież pod ręką[130]
Fałsz w swej mowie, fałsz w swych czynach, fałsz nawet w przysiędze.
Ma pod ręką swe podstępy, pieszczoty, podejścia.
Bo kobieta, co jest chytra, ta nigdy nie prosi
Ogrodnika o przyprawy: ma przecież pod ręką
Ogród cały z przyprawami — do wszystkich swych szelmostw!

PERIPLEKTOMENUS

Jeśli jest tu, to jej powiem. Lecz nad czym, Palestrio,
Tak głębokoś się zamyślił?

PALESTRIO

Bądźże chwilę cicho,
Aż me plany w głowie zbiorę i aż się namyślę,
Co tu zrobić, jaki podstęp na złego kolegę,
Który widział ją w uściskach. — By to, co on widział,
Stało się czymś niewidzianym.

PERIPLEKTOMENUS

Namyślaj się tedy,
A ja tu odstąpię na bok.
Usuwa się na bok, ciągle obserwując Palestriona i jego mimikę
Popatrzcie no tylko[131],
Jaką pozę on tu przybrał: czoło zmarszczył, myśli,
W piersi puka się palcami, jakby chciał wywołać
Z środka na wierzch swoje serce. Teraz się odwraca:
Lewą ręką się podpiera od lewego boku,
Prawą liczy coś na palcach. W bok prawy się palnął[132]!
Tak gwałtownie! Najwidoczniej plan mu się nie składa.
Teraz znów palcami trzasnął: myślami pracuje;
Raz wraz pozę swą odmienia — patrz, znów głową kręci:
I to mu się nie podoba, co teraz wynalazł.
Choć cokolwiek nam tu poda, nie poda surowo,
Lecz przegotowane świetnie[133]. Teraz znów „buduje”:[134]
Brodę podparł jak kolumnę. — Precz, precz z tym widokiem!
Nie, dalibóg, ta budowa mnie się nie podoba.
Bo poecie tak rzymskiemu[135], słyszę, pysk podparto,
I dwaj stróże go pilnują cięgiem, dniem i nocą! —
Brawo! Co za szyk w tej pozie[136]: „Niewolnik z Komedii”!
On tu dziś nie spocznie pierwej, zanim nie dokona
Swych zamierzeń. — Już ma, myślę!
Gdy Palestrio zakamieniał w ostatniej pozie, głęboko zamyślony, Periplektomenus zaniepokojony woła do niego:
Nuże! Pracuj dzielnie,
Czuwaj, nie zasypiaj w pracy — albo może wolisz,
By cię rózgi rozbudziły, różując razami?[137]
szarpie go
Hej ty! Czyś się wczoraj upił? Słuchajże, Palestrio!
Słuchaj, mówię. Toż się ocknij! Już świta!

PALESTRIO

jakby półsenny, tak głęboko zamyślony
Już słucham.

PERIPLEKTOMENUS

jeszcze więcej podniecony
Czyż nie widzisz: wróg na karku, grzbiet twój zagrożony![138]
Chwyć się mocy, by tu pomóc[139], spiesz nieopieszale!
Gdzieś ich obejdź, gdzieś przez wąwóz przeprowadź twe wojsko,
Otocz zewsząd wraże[140] wojska, naszym przyjdź z odsieczą.
Przetnij wrogom wszelki dowóz, sobie zaś zabezpiecz,
By spokojnie dojść cię mogło i twoich legionów
I jedzenie, i wożenie[141], o to dbaj, to pilne!
Znajdź coś, wymyśl, podaj prędko jakiś plan poradny[142],
Żeby to, co tu ktoś ujrzał, było nie ujrzane,
Ale to, co tu się stało, by się nie odstało.[143]
na stronie
Wielką rzecz ten człek poczyna, mocny mur muruje.
do Palestriona
Jeśli weźmiesz rzecz na siebie — ty jeden — tom pewien
Że my wrogów rozbijemy.

PALESTRIO

Tak, biorę na siebie.

PERIPLEKTOMENUS

To ja teraz cię zapewniam, że tego dokonasz,
Co zamierzasz!

PALESTRIO

Niech cię za to Jowisz[144] błogosławi!

PERIPLEKTOMENUS

Powiedzże mi, coś wymyślił.

PALESTRIO

Język za zębami,
Gdy cię w wiodę w kraj podstępów; byś wiedział, że u mnie
Jest skład cały tych podstępów.

PERIPLEKTOMENUS

Ja ci ich nie ruszę.

PALESTRIO

Mój pan ma na sobie skórę — ze słonia, nie swoją,
I nie więcej ma rozumu niż — kamień.

PERIPLEKTOMENUS

Wiem o tym.

PodstępPALESTRIO

Teraz więc tak rzecz zaczynam, taki knuję podstęp,
By powiedzieć, że tu z Aten do Filokomazjum
Siostra bliźnia[145] i rodzona z kochankiem przybyła,
Tak podobna, jak podobne jest mleko do mleka,
I u ciebie jest w gościnie.

PERIPLEKTOMENUS

Brawo, brawo, świetnie!
Tylko chwalić ten twój pomysł!

PALESTRIO

Gdyby zaś niewolnik,
Mój kolega, miał naskarżyć przed panem, żołnierzem,
Że ją widział, jak się tutaj z innym całowała,
To wykażę, że on widział u ciebie tę drugą[146],
Jak ją ściskał i całował jej kochanek.

PERIPLEKTOMENUS

Świetnie!
Ja to samo mu odpowiem, gdy mnie żołnierz spyta.

PALESTRIO

Lecz mów, że są przepodobne; I Filokomazjum
Też to trzeba poobjaśniać, by się nie wsypała,
Gdy ją o to żołnierz spyta!

PERIPLEKTOMENUS

Strasznie sprytny podstęp.
Ale… gdy on zechce widzieć… obie razem? Wtedy
Co zrobimy?

PALESTRIO

Nic trudnego, toż trzysta powodów
Da się znaleźć: „Nie jest w domu”, „Wyszła gdzieś na spacer”,
„Śpi” lub „Jeszcze nie ubrana” — „W kąpieli”, „Coś pije”,
„Je śniadanie”, „Jest zajęta” lub: „Teraz nie może”,
„Nie ma teraz na to czasu” — wiele[147] chcesz wymówek,
Byle odwlec, byle tylko, tak na pierwszy ogień
Skłonić go, by w to uwierzył, co mu się nakłamie.

PERIPLEKTOMENUS

Dobrze mówisz.

PALESTRIO

Idźże tedy, a gdy ją zastaniesz,
Każ jej, niechaj szybko wraca; i o tym jej powiedz,
Wskaż jej, poucz, niech pamięta dobrze nasze plany,
Cośmy tutaj ułożyli o tej bliźniej siostrze.

PERIPLEKTOMENUS

Ja ci świetnie ją wykształcę. Masz co jeszcze do mnie?

PALESTRIO

Tak, byś obszedł.

PERIPLEKTOMENUS

Więc już idę.
Wchodzi do domu.

PALESTRIO

Ja też tutaj pójdę,
By się zająć wyśledzeniem[148] — lecz w sposób oględny —
Kto to był dziś tym kolegą, co gonił za małpą.
Bo on musiał bez wątpienia komuś z domowników
Mówić o kochance pana, że ją tutaj widział,
U sąsiada, jak się z jakimś obcym młodzieniaszkiem
Całowała. — Znam tych ludzi: „Zamilczeć nie mogę,
Kiedy sam wiem tylko o czym”. A jeśli go znajdę,
Tego, co to wszystko widział, szturm w niego przypuszczę[149].
Wszystko jest przygotowane, a walka zacięta.
Wnet pogrążę tego człeka — jestem całkiem pewny.
A jeśli go tak nie znajdę, to pójdę za węchem,
Jak pies gończy, póki lisa nie dojdę za śladem!
Ale nasze drzwi skrzypnęły, muszę głos miarkować,
Bo wychodzi mój kolega: stróż Filokomazjum.

Sceledrus, Palestrio.

SCELEDRUS

wychodzi z domu, mówiąc
Jeślim dziś, dalibóg, przez sen nie chodził po dachu,
To naprawdę wiem, żem widział, jak Filokomazjum,
Mego pana przyjaciółka, tutaj do sąsiada
Po nieszczęście swoje przyszła.

PALESTRIO

na stronie
Ten zatem ją widział,
Jak się tutaj całowała — jeśli dobrze słyszę.

SCELEDRUS

Któż to jest?

PALESTRIO

Ja, twój kolega. Cóż tam, Sceledrusie?

SCELEDRUS

Cieszę się, mój Palestrionie, żem cię spotkał.

PALESTRIO

Cóż tam?
Co nowego? Powiedz przecież!

SCELEDRUS

Boję się —

PALESTRIO

A o co?

SCELEDRUS

Byśmy dziś, dalibóg, wszyscy, ilu nas jest tutaj,
W przeokropną jakąś biedę i cięgi nie wpadli.

PALESTRIO

spluwa, odpędzając urok
Wpadnij sam, bo to nie dla mnie te wpadki, wypadki![150]

SCELEDRUS

To ty nie wiesz, co tu u nas stało się nowego?

PALESTRIO

Cóż tam?

SCELEDRUS

A, coś bezwstydnego.

PALESTRIO

Sam sobie wiedz o tym.
Mnie nic nie mów, wiedzieć nie chcę.

SCELEDRUS

Nie, ty musisz wiedzieć!
Małpę naszą dziś ścigałem tu u nich po dachu —

PALESTRIO

O Sceledrze! Człowiek nicpoń ścigał podłe zwierzę!

SCELEDRUS

A żebyś tak —[151]

PALESTRIO

Nie, ty raczej — kończ, skoroś już zaczął.

SCELEDRUS

Przez impluvium tu w sąsiedztwo spojrzałem przypadkiem:
widzę, jak się tam całuje — kto? — Filokomazjum
Z innym jakimś młodym chłopcem.

PALESTRIO

Co słyszę, Sceledrze![152]

SCELEDRUS

Lecz naprawdę, żem to widział.

PALESTRIO

Ty?

SCELEDRUS

Ja, sam, na własne,
Te tu moje oba oczy.

PALESTRIO

Idź, pleciesz od rzeczy
I niczego nie widziałeś.

SCELEDRUS

Czy myślisz, żem ślepy?

PALESTRIO

O to spytaj się lekarza. Lecz całej tej bajki,
Jeśli bogi są ci miłe, głupio nie poruszaj:
Ściągniesz przez to ciężką biedę na swój łeb i gnaty —
Bo cię czeka smutny koniec — podwójnie — jeżeli
Twoich paplań nie ukrócisz!

SCELEDRUS

Podwójnie?

PALESTRIO

Posłuchaj:
Naprzód jeśli ją pomawiasz niesłusznie, toś przepadł;
A znów, jeśli to jest prawda — tyś jej stróż: toś przepadł.[153]

SCELEDRUS

Nie wiem, co się ze mną stanie — lecz wiem, żem to widział.

PALESTRIO

Nie przestaniesz, nieszczęśniku?

SCELEDRUS

Cóż ci mam powiedzieć,
Jeśli nie to, com zobaczył? Toć teraz jest jeszcze
Tutaj obok u sąsiada.

PALESTRIO

Co? Nie ma jej w domu?[154]

SCELEDRUS

Idź, sam zobacz. Ja już teraz niczego nie żądam,
By na słowo mi ktoś wierzył.

PALESTRIO

No, więc dobrze, idę.
Wchodzi do domu żołnierza.

SCELEDRUS

Zdrada, Mizoginia, SługaJa na ciebie tu zaczekam; zaczaję się przy tym
Na nią, gdy ta jałóweczka stąd będzie powracać
Jak z pastwiska do swej stajni. — Lecz co teraz począć?
Żołnierz mi ją pod straż oddał — jeśli o tym powiem,
To już po mnie — — — Lecz też po mnie, jeżeli zamilczę,
A rzecz sama wyjdzie na jaw. Czyż jest coś gorszego,
Zuchwalszego od kobiety? Kiedym ja na dachu,
Ona hyc! Z pokoju na dwór! Bezczelność, dalibóg!
Gdyby o tym on posłyszał, żołnierz, to dalibóg,
Cały dom ten by postawił do góry nogami,
A mnie na krzyż! Więc, dalibóg, cokolwiek jest na tym,
Wolę raczej gębę stulić niżli marnie zginąć.
Nie ustrzegę przecież takiej, co się sama daje.

PALESTRIO

wychodzi z domu żołnierza
Sceledrusie, Sceledrusie, czyż jest ktoś od ciebie
Bezczelniejszy na tej ziemi? I kto na świat przyszedł
Z większym niż ty gniewem bogów, z większą ich niechęcią?

SCELEDRUS

Co się stało?

PALESTRIO

Każże sobie wyłupić te ślepia,
Które widzą, czego nie ma!

SCELEDRUS

Jak to „czego nie ma”?

PALESTRIO

Ja bym nie dał za twe życie zgniłego orzecha!

SCELEDRUS

Co takiego?

PALESTRIO

Co takiego, pytasz?

SCELEDRUS

Czy nie wolno?

PALESTRIO

Czego sobie nie dasz uciąć twojego jęzora
Gadulskiego?

SCELEDRUS

A to czemu?

PALESTRIO

Patrz, Filokomazjum
Jest tu w domu, a tyś gadał, żeś widział w sąsiedztwie,
Jak z kimś drugim się ściskała, jak się całowała?

SCELEDRUS

Dziw, że żywisz się kąkolem: pszenica tak tania![155]

PALESTRIO

Co takiego?

SCELEDRUS

Boś krótkowidz.

PALESTRIO

Tyś za to, gałganie,
Nie krótkowidz, ale ślepiec: toż ona tu w domu!

SCELEDRUS

Jak to w domu?

PALESTRIO

W domu, mówię.

SCELEDRUS

Idź, ty się mną bawisz!

PALESTRIO

To mam ręce powalane.

SCELEDRUS

Czemu?

PALESTRIO

Bo się bawię — —
Gnojem!

SCELEDRUS

zamierza się
Bo ci łeb rozwalę!

PALESTRIO

Ja ci to, Sceledrze,
Obiecuję, gdy nie zmienisz twych ślepiów i pyska!
Lecz drzwi nasze zaskrzypiały.

SCELEDRUS

obserwuje drzwi domu Periplektomenusa
A ja w te drzwi patrzę;
Bo nie mogła przejść stąd tutaj, tylko wprost przez bramę.

PALESTRIO

Toż jest w domu! Co cię nosi, Sceledrze, za licho?[156]

SCELEDRUS

Ja sam patrzę, sam mam rozum, sobie tylko wierzę:
Nikt mnie strachem nie przekona, że jej tutaj nie ma.
Tu zastąpię, by mi chyłkiem w tę stronę nie drapła[157].

PALESTRIO

na stronie
Już go mam! Już ja go tutaj strącę z stanowiska.
do Sceledrusa
Chcesz — pokażę ci, a przyznasz, że głupie masz ślepie?

SCELEDRUS

No, pokazuj.

PALESTRIO

I że nie masz ni głowy w porządku,
Ni twych oczu?

SCELEDRUS

Dobrze.

PALESTRIO

Zatem — twierdzisz, że kochanka
Pańska jest tu u sąsiada?

SCELEDRUS

Nawet ją oskarżam,
Żem ją widział tu w uściskach z kimś obcym.

PALESTRIO

Wiesz o tym,
Że tu nie ma od nas przejścia, ża-dne-go?

SCELEDRUS

Wiem o tym.

PALESTRIO

Ni przez balkon, ni przez ogród — chyba przez impluvium.

SCELEDRUS

Wiem.

PALESTRIO

Więc tedy, jeśli ona jest w domu i jeśli
Ja to sprawię, że ją ujrzysz, jak wyjdzie tu z domu,
Jesteś wart obfitych kijów?

SCELEDRUS

Jestem.

PALESTRIO

Patrzże dobrze
Na te drzwi, by się nie wymkła i stąd tu nie przeszła!

SCELEDRUS

Tak też zrobię.

PALESTRIO

A ja ci ją tu w mig przed dom wypchnę.
Wchodzi do domu żołnierza.

SCELEDRUS

Zrób to tylko.
zwraca się do widzów
— Ja chcę wiedzieć, czym widział, com widział,
Czy też on dokaże tego, co mi zapowiada,
Że ona tu jest w tym domu. — Przecież ja mam oczy
Swoje własne i nie myślę znikąd ich pożyczać!
Lecz on wciąż się przy niej kręci, jej się przylizuje,
Jego naprzód do jedzenia wołają — i jemu
Naprzód dają zupkę mięsną; jest u nas zaledwie[158]
Ze trzy lata, a nikt inny nie ma u nas lepiej.
Lecz rzecz moja to, co zrobię: tej bramy pilnować.
Tu zastąpię; O, w ten sposób już mnie nikt nie okpi!
Staje przed drzwiami Periplektomenusa bacznie w nie wpatrzony.

Palestrio, Filokomazjum, Sceledrus.

PALESTRIO

wychodząc z domu żołnierza razem z Filokomazjum, rozmawia z nią na stronie
Lecz pamiętaj, com ci kazał!

FILOKOMAZJUM

Tyle razy mówisz!

PALESTRIO

Boję się, czyś jest dość chytra.

FILOKOMAZJUM

Daj mi dziesięć kobiet,
A choćby najgłupsze były, chytrymi je zrobię
Tylko z tego, co mnie zbywa. — Dalej do podstępów!
A ja tu odstąpię na bok.

PALESTRIO

Więc cóż tam, Sceledrze?

SCELEDRUS

nie odwracając oczu od drzwi Periplektomenusa
Robię swoje.[159] Lecz mam uszy, więc gadaj, co zechcesz.

PALESTRIO

rozciąga ręce
Myślę, że cię taki koniec gdzieś czeka za bramą[160],
Gdy krzyż w rozciągniętych rękach przyjdzie ci potrzymać.

SCELEDRUS

zerka ku Palestrionowi
Czemu?

PALESTRIO

Spojrzyj no na lewo! Cóż to za kobieta?

SCELEDRUS

zerka jeszcze raz i spostrzega Filokomazjum
O bogowie nieśmiertelni! Toż pańska kochanka!

PALESTRIO

No i mnie się też tak zdaje!
do Filokomazjum, udając, że to zwrot do Sceledrusa
A więc dalej, proszę.[161]

SCELEDRUS

Jak to dalej?

PALESTRIO

Teraz możesz… szybko się powiesić!

FILOKOMAZJUM

rozpoczyna swą oszukańczą rolę
Gdzież więc jest ten zacny sługa, który mnie oczernił
Tak okropnie, najniewinniej?

PALESTRIO

wskazuje Sceledrusa
Ot tu! On mi mówił,
Com ci mówił.[162]

FILOKOMAZJUM

wpada na Sceledrusa
Więc ty twierdzisz, przeklęty, żeś widział,
Żem się tutaj całowała w sąsiedztwie?

PALESTRIO

I mówił,
Że z młodzieńcem jakimś obcym.

SCELEDRUS

Tak, prawda, mówiłem.

FILOKOMAZJUM

Tyś mnie widział?

SCELEDRUS

Tak, dalibóg! Toż te moje oczy —

PALESTRIO

wpada na niego
Trza ci wykłuć, skoro widzą — więcej, niżli widzą!

SCELEDRUS

Nie, ja nie dam się odstraszyć, jakobym nie widział,
Com sam widział!

FILOKOMAZJUM

krzyczy
A ja głupia, nawet bardzo głupia.
Żeby gadać z tym wariatem: ja mu łeb ukręcę!

SCELEDRUS

stawia się
Przestań grozić. Wiem, krzyż będzie mym grobem[163]; Tam leżą:
Ojciec, dziadek i pradziadek, nawet prapradziadek,
Wszyscy moi cni przodkowie. A więc groźby twoje
Nie wykłują mi tych oczu. — Ale, mój Palestrio,
Jedno słówko: zlitujże się, skąd ona tu wyszła?

PALESTRIO

Skądby? Z domu.[164]

SCELEDRUS

Z domu, mówisz?

PALESTRIO

Nie wierzysz?[165]

SCELEDRUS

nie bardzo wierząc
No — wierzę —
do siebie
Strasznie dziwne, w jaki sposób stąd tam przejść zdołała.
Bo na pewno nie ma u nas ogrodu żadnego
Ni balkonu; — okna z kratą?
do Filokomazjum
Nie, ja cię na pewno
Tu widziałem!

PALESTRIO

Więc ty dalej, przeklęty, uparcie
Ciągle na nią?

SenFILOKOMAZJUM

Więc doprawdy, sen ten mi się sprawdził,
Com go miała dzisiaj w nocy.

PALESTRIO

A cóż ci się śniło?

FILOKOMAZJUM

Powiem. Tylko uważajcie. Dzisiaj w nocy, we śnie
Zdało mi się, że ma siostra rodzona i bliźnia
Przyjechała do Efezu z Aten z swym kochankiem
I oboje tu w sąsiedztwie w gości zajechali.

PALESTRIO

do widzów
Mówi o śnie Palestriona!
do Filokomazjum
No, więc proszę dalej!

FILOKOMAZJUM

Ja się cieszę (wszystko we śnie), że siostra przybyła,
Ale przez nią spadły na mnie ciężkie podejrzenia.
Bo mój sługa (tak śni mi się) nuże mnie oskarżać.
do Sceledrusa
Jak ty teraz — żem się z jakimś obcym młodzieniaszkiem
Całowała!! Gdy to siostra, ta bliźnia, swojego
Przyjaciela całowała. I o to mnie we śnie
Najniewinniej oskarżano.

PALESTRIO

A że też to samo,
Co o swoim śnie nam mówisz, dzieje się na jawie!
Jak się ściśle sen ten spełnia! Idź i zmów modlitwę.[166]
Może byś tak żołnierzowi o tym powiedziała?

FILOKOMAZJUM

A zapewne. I nie ścierpię, żeby mnie bezkarnie
Oczerniano.
Wchodzi do domu żołnierza.

SCELEDRUS

na stronie
Co tu robić? Cały grzbiet mnie swędzi![167]

PALESTRIO

Czujesz teraz, żeś już przepadł?

SCELEDRUS

nie słucha, mówiąc do siebie
No, teraz przynajmniej
To na pewno jest tu w domu. Teraz znowu muszę
Strzec drzwi naszych, tu jest chyba.

PALESTRIO

Sam powiesz, Sceledrze,
Jak podobny — i jak bardzo — był jej sen do tego
Coś ty myślał, żeś ją widział, jak się całowała!!

SCELEDRUS

Ja już nie wiem, co mam wierzyć sam sobie: tak teraz
Zdaje mi się, żem nie widział, choć wierzę, żem widział!

PALESTRIO

Oj, za późno, moim zdaniem, rozum odzyskujesz.
Gdy to wpierw do pana dojdzie — toś przepadł prześlicznie![168]

SCELEDRUS

Teraz wreszcie to pojmuję. Mgła mi wzrok zaćmiła!

PALESTRIO

Tak, to dawno było jasne, wszak stale tu była.

SCELEDRUS

Nic pewnego rzec nie mogę, więc jej nie widziałem,
Choć widziałem!

PALESTRIO

Wiesz, doprawdy, ty swoją głupotą
Mało coś nas nie pogrążył: chcąc panu być wierny,
Małoś karku sam nie skręcił. — Lecz tu u sąsiada
Słyszę, że drzwi zaskrzypiały, więc trzeba zamilknąć.

Filokomazjum, Sceledrus, Palestrio.

OfiaraFILOKOMAZJUM

wychodzi ze służącą, niosącą przybory ofiarne, i udając „siostrę” przybyłą z Aten, zbliża się do ołtarza Diany[169], by złożyć ofiarę dziękczynną za szczęśliwą podróż
Rozpal ogień na ołtarzu, Dianie Efeskiej[170]
Chcę na chwałę zanieść modły, w radości dziękować
I zakadzić jej rozkosznie pachnidłem arabskim,
Za to, że mnie ocaliła w krainie Neptuna[171],
W tych przestworach burzy pełnych, gdzie srogie bałwany
Tak okropnie mną miotały.

SCELEDRUS

zdumiony, szarpie Palestriona
Palestrio, Palestrio!

PALESTRIO

Co, Sceledrze? Co, Sceledrze?

SCELEDRUS

mówi urywanymi słowami
Patrz, czy ta kobieta,
Co stąd wyszła, teraz właśnie, to Filokomazjum,
Owa pańska przyjaciółka? Ona, czy nie ona?

PALESTRIO

udając również zdumienie
Ona, zdaje się, dalibóg, tak myślę, lecz dziwne,
Jak stąd mogła tutaj przebiec — jeżeli to ona?

SCELEDRUS

A czy wątpisz, że to ona?

PALESTRIO

Nie — ona się zdaje.

SCELEDRUS

Więc podejdźmy, zagadnijmy.
Zbliża się do Filokomazjum
Hej, Filokomazjum,
Cóż to, co ci się tu patrzy, co robisz w tym domu?
Cóż ty milczysz? Z tobą mówię!

PALESTRIO

do Sceledrusa
Nie, raczej sam z sobą,
Bo ta nic nie odpowiada.

SCELEDRUS

jeszcze głośniej do Filokomazjum
Ja do ciebie mówię,
Ty przewrotna, nieuczciwa, co się tutaj włóczysz
Po sąsiadach!

FILOKOMAZJUM

Z kim ty gadasz?

SCELEDRUS

Z kim, jeśli nie z tobą?

FILOKOMAZJUM

A ty, człeku, coś za jeden? I co ty masz do mnie?

SCELEDRUS

drwiąco
Mnie się pytasz — hę? — kto jestem?

FILOKOMAZJUM

Czemu nie mam pytać,
Jeśli nie wiem?

PALESTRIO

zbliża się
To wiesz może, ktom ja jest, jeżeli
Jego nie znasz?

FILOKOMAZJUM

Wiem, żeś natręt — ty i on.

SCELEDRUS

Nas nie znasz?

FILOKOMAZJUM

Nie, żadnego.

SCELEDRUS

zdumiony, na stronie do Palestriona
Strach mnie bierze —

PALESTRIO

O co?

SCELEDRUS

Czyśmy obaj
Gdzieś nas samych nie zgubili, skoro ona mówi,
Że mnie nie zna ani ciebie?

PALESTRIO

Zaraz muszę zbadać,
Czy jesteśmy, Sceledrusie, ci sami, czy inni,
Czy też chyłkiem ktoś z sąsiadów nas nie pozamieniał.
Dotykają się obaj twarzy, całego ciała.

SCELEDRUS

Ja naprawdę ten sam jestem.

PALESTRIO

I ja też! Kobieto!
Ty się biedy chcesz dopytać! Hej, Filokomazjum,
Słuchaj, ja do ciebie mówię!

FILOKOMAZJUM

A ty czyś oszalał,
Że mnie dziwnym tym imieniem fałszywie nazywasz?

PALESTRIO

Co? Więc jakże się nazywasz?

FILOKOMAZJUM

Ja? Zwę się Dikea.[172]

SCELEDRUS

O, niesłusznie! I fałszywie chcesz przybrać to imię:
Tyś Adikos, nie Dikea, i krzywdzisz mi pana!

FILOKOMAZJUM

Ja?

SCELEDRUS

Ty.

FILOKOMAZJUM

Ja? Com wczoraj wieczór tu z Aten przybyła,
Z mym kochankiem, Ateńczykiem?

PALESTRIO

A powiedz mi, po co
Tu przybywasz do Efezu?

FILOKOMAZJUM

Słyszałam, że siostra
Moja bliźnia i rodzona tu jest — i jej szukam.

SCELEDRUS

Aleś chytra!

FILOKOMAZJUM

Raczej głupia — i bardzo, dalibóg,
Że rozprawiam tutaj z wami. Odchodzę.
Zabiera się do odejścia, ale Sceledrus łapie ją za rękę.

SCELEDRUS

Nie puszczę.

FILOKOMAZJUM

szarpie się z nim
Puszczaj!

SCELEDRUS

Wreszcie cię złapałem! Nie puszczę!

FILOKOMAZJUM

jak wyżej
Bo zaczną
Trzeszczeć, mówię, moje ręce, a tobie twe szczęki.
Gdy nie puścisz!

SCELEDRUS

do Palestriona
Cóż, chorobo, stoisz, a nie chwytasz
Z drugiej strony?

PALESTRIO

spokojnie
Ja nie pragnę mieć w ruchu mych pleców[173].
Kto wie, może to naprawdę nie Filokomazjum,
Ale inna tak podobna?

FILOKOMAZJUM

szamocąc się ze Sceledrusem
Puścisz, czy nie puścisz?

SCELEDRUS

Raczej gwałtem i przemocą, i wbrew twojej woli,
Jeśli sama pójść nie zechcesz, porwę cię do domu!

FILOKOMAZJUM

Ten dom jest mi całkiem obcy, a mój dom i pan mój
Są w Atenach. Ten dom tutaj nic mnie nie obchodzi.
Ni was nie znam, ani nie wiem, co wyście za jedni!

SCELEDRUS

Skarż mnie. — Za nic cię nie puszczę; chyba — że przyrzekniesz
Najsolenniej, że tu wejdziesz,
wskazuje dom żołnierza
skoro cię wypuszczę.

FILOKOMAZJUM

Wszakże zmuszasz mnie przemocą, ktokolwiek ty jesteś.
Lecz przyrzekam, gdy mnie puścisz, wejść tam, gdzie mi każesz.

SCELEDRUS

Więc cię puszczam.

FILOKOMAZJUM

A ja zmykam.
Wpada do domu Periplektomenusa.

SCELEDRUS

To jest babskie słowo!

PALESTRIO

Wypuściłeś łup, Sceledrze! Bo — jak tylko można —
Tak to jest kochanka pańska. — Wiesz — zróbmy to prędko.

SCELEDRUS

Co?

PALESTRIO

Miecz mi tu z domu przynieś.

SCELEDRUS

A co z nim chcesz zrobić?

PALESTRIO

wskazuje dom Periplektomenusa
Wtargnę wprost do tego domu, a kogo tam ujrzę,
Że Filokomazjum ściska, zgładzę go na miejscu!

SCELEDRUS

A więc sądzisz, że to ona?

PALESTRIO

Pewnie, oczywiście!

SCELEDRUS

Lecz jak świetnie udawała!

PALESTRIO

Idź, miecz przynieś!

SCELEDRUS

Zaraz.
Wchodzi do domu żołnierza.

PALESTRIO

sam
Kobieta, MizoginiaNie, doprawdy, żaden jeździec, ani żaden piechur[174]
Nie ma takiej zuchwałości, by sobie poczynać
Tak bezczelnie jak kobieta! Jak sprytnie umiała
Porozdzielać swoje słowa, tu i tam! Jak wodzi
Za nos stróża tak czujnego, jak ten mój kolega!
Doskonale, że tu mamy to przejście przez ścianę!

SCELEDRUS

wychodzi z domu żołnierza
Ty, Palestrio, nie trza miecza.

PALESTRIO

Jak to? Co się stało?

SCELEDRUS

W domu jest kochanka pańska.

PALESTRIO

W domu?

SCELEDRUS

Leży w łóżku.

PALESTRIO

Jeśli tak, toś się, dalibóg, nieszczęścia dopytał.

SCELEDRUS

Jak to?

PALESTRIO

Boś tę tu śmiał dotknąć, kobietę z sąsiedztwa.

SCELEDRUS

Tak, strach zbiera mnie doprawdy.

PALESTRIO

Lecz to tak być musi,
Że to jest jej bliźnia siostra. I ty ją zapewne
Tu widziałeś w tych uściskach.

SCELEDRUS

Tak, to oczywiste,
Że to ona, tak jak mówisz. Jak niewiele brakło,
Żebym się z kretesem wsypał, gdybym panu mówił.

PALESTRIO

Sługa, MilczenieWięc jeżeli chcesz mieć rozum: język za zębami!
Więcej winien sługa wiedzieć niżli opowiadać.
Ja odchodzę, bo nic nie chcę mieć z tobą wspólnego,
I tu będę u sąsiada. Mnie się nie uśmiecha
Całe to twe zamieszanie. Jeżeli pan przyjdzie
I zapyta, ja tu będę i stąd mnie zawołaj.
Wchodzi do domu Periplektomenusa.

Sceledrus, Periplektomenus.

SCELEDRUS

sam
Odszedł sobie. Nic nie dba o swojego pana,
Tak jakby nie niewolnik. — Teraz to na pewno
Ona tutaj jest w domu, bo właśnie przed chwilą
Sam ją w domu widziałem, w łóżku. — Teraz trzeba
Wziąć się do pilnowania.

PERIPLEKTOMENUS

wypada z domu z krzykiem
Ci ludzie, dalibóg,
Mnie tu mają za babę, a nie za mężczyznę,
Niewolnicy sąsiada, żołnierza! Tak sobie
Kpić ze mnie! By w ten sposób tutaj na ulicy[175]
I szarpać, i znieważać kobietę będącą
W mej gościnie, co wczoraj tu z Aten przybyła
Z mym znajomym, osobę wolno urodzoną!

SCELEDRUS

na stronie, usiłuje ukryć się za węgieł[176] domu
Już po mnie! Wszak on idzie tu na mnie prościutko!
Strach myśleć, w jakie licho mnie wpląta ta sprawa,
O ile sądzić z tego, co gada ten stary!

PERIPLEKTOMENUS

A więc nuże na niego: Ty tutaj, Sceledrze,
Herszcie łotrów, ty śmiałeś, przed chwilą, przed domem
Znieważyć mego gościa?

SCELEDRUS

składa się
Sąsiedzie, ja błagam,
Posłuchaj!

PERIPLEKTOMENUS

Ja cię słuchać?

SCELEDRUS

Chcę się uniewinnić.

PERIPLEKTOMENUS

Ty się chcesz uniewinnić? Ty, coś taką zbrodnię,
Tak niegodną popełnił? A więc, żeście zbóje,
Myślicie, że wam wolno, gałganie, już wszystko?

SCELEDRUS

jeszcze próbuje mówić
Nie pozwolisz?

PERIPLEKTOMENUS

udając wściekłą złość
GniewA niech mnie bogi i boginie
Wszystkie — jeśli nie ujrzę twego rózgobicia[177]
Długiego i trwałego, od rana po wieczór,
Za to, żeś mi potrzaskał dachówki i rynny,
Gdyś tam ścigał tę małpę — w sam raz ciebie godną —
I żeś stamtąd się gapił tu na mego gościa,
Jak ściskał i całował swoją przyjaciółkę,
I żeś śmiał swego pana kochankę oczerniać
Niewinną o łajdactwo, a mnie o szczyt zbrodni,
I za to, żeś śmiał szarpać gościa przed mym domem.
Jeśli za to nie ujrzę twego knutobicia[178],
To więcej hańby ściągnę na twojego pana[179],
Niżli fal jest na morzu w czasie wielkich wichrów!

SCELEDRUS

jąka się
Tak mnie ciśniesz do muru, Periplektomenie,
Że nie wiem, czy mam raczej z tobą się wykłócić,
Czy też może — jeżeli — ta tu nie jest tamtą,
A tamta nie tą tutaj, ciebie nie przeprosić —
Bo i teraz sam nie wiem, com widział właściwie,
Tak jest strasznie podobna ta twoja do naszej,
Chociaż nie jest ta sama.

PERIPLEKTOMENUS

Zaglądnij tu do mnie,
To się wreszcie przekonasz.

SCELEDRUS

Czy wolno?

PERIPLEKTOMENUS

Sam każę!
I spokojnie rozpoznaj.

SCELEDRUS

Tak też myślę zrobić.
Wchodzi do domu Periplektomenusa.

PERIPLEKTOMENUS

podbiega pod dom żołnierza i woła do Filokomazjum, która stała tuż za drzwiami
Słuchaj, Filokomazjum, przeleć biegiem do nas
Szybko, bo tak potrzeba — potem, gdy Sceledrus
Wyjdzie od nas, ty znowu, szybko biegiem przeleć
Do was nazad! Dalibóg, że teraz się boję,
Żebyś coś nie pokpiła. Jeśli on nie ujrzy
Tu u nas tej kobiety — o, drzwi się otwarły.
Sceledrus wychodzi od Periplektomenusa.

SCELEDRUS

Na bogów nieśmiertelnych! Myślę, że bogowie
Kobiety podobniejszej i więcej tej samej —
Bo to nie jest ta sama — stworzyć by nie mogli!

PERIPLEKTOMENUS

Cóż teraz?

SCELEDRUS

Winien jestem.

PERIPLEKTOMENUS

Cóż więc? Czyż to ona?

SCELEDRUS

Choć ona, lecz nie ona.

PERIPLEKTOMENUS

Więc czyżeś ją widział?

SCELEDRUS

Widziałem ją i gościa, jak się całowali,
Ściskali.

PERIPLEKTOMENUS

Więc to ona?

SCELEDRUS

Nie wiem.

PERIPLEKTOMENUS

A chcesz wiedzieć
Na pewno?

SCELEDRUS

Chciałbym bardzo.

PERIPLEKTOMENUS

Idźże teraz zaraz
Tu do was i tam zobacz, czy wasza jest w domu.

SCELEDRUS

Dobrze, świetnie mi radzisz. Ja tu zaraz wyjdę.
Wchodzi do domu żołnierza.

PERIPLEKTOMENUS

do widzów
Nie widziałem, dalibóg, nigdy, żeby kogo
Więcej śmiesznie i dziwnie mógł ktoś za nos wodzić!
Ale otóż wychodzi.

SCELEDRUS

wybiega i pada do stóp Periplektomenusa
Periplektomenie,
Zaklinam cię na bogów i na wszystkich ludzi,
Na moją głupią głowę i na twe kolana —

PERIPLEKTOMENUS

Czegóż mnie tak zaklinasz?

SCELEDRUS

Mej nieświadomości
Wybacz i mej głupocie. Teraz wiem dopiero,
Żem był głupi i ślepy, i niepoczytalny,
Bo ona jest tu w domu.

PERIPLEKTOMENUS

No więc cóż, gałganie,
Więc widziałeś je obie?

SCELEDRUS

Tak.

PERIPLEKTOMENUS

Więc dawaj pana![180]

SCELEDRUS

Przyznaję, żem zasłużył na największe licho
I żem twemu gościowi zrobił krzywdę. — Prawda,
Lecz myślałem, że to jest ta pańska kochanka,
Którą żołnierz, a pan mój, oddał pod mój nadzór;
Wszak nigdy woda wodzie nie jest podobniejsza
Z jednej studni dobyta jak ta i ta druga,
Co jest w twojej gościnie! A także przyznaję,
Żem zaglądał do ciebie, z góry, przez impluvium.

PERIPLEKTOMENUS

Jakże się masz nie przyznać, skorom cię sam widział?
I widziałeś, jak gość mój tam się z nią całował,
Z tą, co jest u mnie gościem?

SCELEDRUS

Widziałem — bo czemuż
Mam przeczyć, skorom widział. Ale byłem pewny,
Że to Filokomazjum.

PERIPLEKTOMENUS

A więc ty myślałeś,
Że ja byłem w tej sprawie najpodlejszy z ludzi —
Jeślim na to świadomie pozwolił, by mego
Sąsiada tak krzywdziła u mnie ta kobieta?

SCELEDRUS

Teraz wreszcie pojmuję, żem głupio postąpił,
Kiedy sprawę poznaję. Lecz nie ze złej woli
Tom zrobił.

PERIPLEKTOMENUS

Lecz niegodnie. Bo niewolnik winien
Trzymać krótko i oczy, i ręce, i język!

SCELEDRUS

Jeśli ja już od dziś dnia choć parę wypuszczę,
Nawet gdybym coś wiedział na pewno, to wtedy
Katu możesz mnie oddać — ja ci się sam oddam;
Teraz wybacz mi, proszę.

PERIPLEKTOMENUS

Więc, chociaż niechętnie,
Uwierzę, żeś to zrobił bez twojej złej woli,
I wybaczę ci teraz.

SCELEDRUS

Niech ci bogi darzą!

PERIPLEKTOMENUS

grożąc mu
Jeśli bogi ci miłe, chyba już utrzymasz
Twój język za zębami! Odtąd nawet tego,
Co byś wiedział naprawdę, nie będziesz mi wiedział,
Ani widzieć, coś widział!

SCELEDRUS

Słuszna twoja rada.
Tak już zrobię na pewno. — Czyś już skończył?

PERIPLEKTOMENUS

Odejdź.

SCELEDRUS

Chcesz coś jeszcze ode mnie?

PERIPLEKTOMENUS

Tak jest, znać cię nie chcę.
Odwraca się, udaje, że odchodzi, ale zatrzymuje się w drzwiach, by podpatrzeć, co robi Sceledrus.

SCELEDRUS

do siebie
Ej, on mnie chyba nabrał! Jakże to łaskawie
Dał się niby przebłagać! Ja wiem, co on myśli:
By mnie zaraz spętali, skoro tylko żołnierz
Wróci z rynku do domu! I on, i Palestrio
Razem mnie chcą tak sprzedać. Ale ja zwąchałem
I dawno już wiem o tym. O, nie, już ja nigdy
Nie tknę się tej przynęty! Już ja tu gdzieś drapnę.
Na dni kilka się skryję, aże się uciszy
Całe to zamieszanie i gniewy przeminą.
Bom już dosyć przeskrobał, jak na lud występny.[181]
Lecz —
z nagłą decyzją
niech się co chce dzieje[182], ja wracam do domu.
Wchodzi do domu żołnierza.

PERIPLEKTOMENUS

Więc poszedł. — No — wiem teraz na pewno, że często
Świnia, co jest zabita[183], ma więcej rozumu:
By sobie dać to wydrzeć, że widział, co widział!
Bo jego oczy, uszy, jego przekonania
Tutaj do nas uciekły! Jak dotąd — jest świetnie;
Kobieta przedowcipnie nam się przysłużyła.
Teraz wracam „na senat”[184], albowiem Palestrio
Jest teraz u mnie w domu — Sceledrusa nie ma —
Więc da się obradować „w najpełniejszej liczbie”.
Już idę — bo beze mnie zrobią losowanie![185]

AKT TRZECI

Palestrio, Periplektomenus, Pleusikles.

PALESTRIO

wychodzi pierwszy z domu Periplektomenusa; mówi do wnętrza domu
Poczekajcie jeszcze trochę w progu, Pleusiklesie,
Wprzód wyglądnąć mi pozwólcie, czy nie ma zasadzki,
Jako że tu radzić chcemy. — Trza miejsca pewnego,
By wróg jakiś nam nie ściągnął łupów z tej narady.[186]
Dobra rada jest złą radą, gdy wróg z niej korzysta,
A gdy już wróg z niej korzysta — tobie musi szkodzić,
Bo najczęściej ktoś ci ściągnie, co dobrze uradzisz,
Gdy bez troski o ostrożność miejsce narad znajdziesz.[187]
A wrogowie, skoro tylko plan twój wymyszkują,
Twoim planem, twoim własnym, gębę ci zatkają,
Ręce twoje ci skrępują — i coś im chciał zrobić,
Tobie zrobią! Więc podglądnę, czy też tu z tej strony,
Albo z lewej, albo z prawej, jakiś się myśliwy
Nie podkrada z siecią słuchu[188]. —
rozgląda się
Nie, tu widok wolny,
Aż do końca tej ulicy. Świetnie. A więc wołam:
Pleusiklesie! Hej! Wychodźcie! Periplektomenie!
Wychodzą Periplektomenus i Pleusikles.

PERIPLEKTOMENUS

Otośmy na twe rozkazy.

PALESTRIO

Łatwo rozkazywać,
Gdy są ludzie tak porządni. — Ale chciałbym wiedzieć,
Czy rzecz mamy tak prowadzić, jakeśmy tu w domu
Uradzili?

PERIPLEKTOMENUS

Toż nic lepiej sprawie nie pomoże!

PALESTRIO

To najlepsze![189] — Pleusiklesie, cóż ty na to?

PLEUSIKLES

Jakże
Mógłbym tego nie uznawać, co wyście uznali?
do Palestriona
Któż mi więcej jest oddany niżli ty?

PALESTRIO

kłaniając się
Prześlicznie!

PERIPLEKTOMENUS

klepiąc po ramieniu Pleusiklesa
O, on już jest zawsze taki!

PLEUSIKLES

Ale to mnie męczy[190]
Nieszczęsnego. Tak mnie dręczy — i ciało, i duszę — —

PERIPLEKTOMENUS

Co cię dręczy? Nuże, gadaj!

PLEUSIKLES

Że tobie, w tym wieku
Ja narzucam takie sprawy, co godne młokosa,
Lecz nie ciebie i cnót twoich; ty się o to starasz
Z wszystkich sił — i wszystko dla mnie. I mnie chcesz dopomóc
W mej miłości; przy tym musisz takie rzeczy robić,
Których raczej w twoim wieku unikać się godzi,
A nie szukać! Wstyd mi tedy, że tobie w starości
Tyle tych kłopotów sprawiam.

PALESTRIO

wtrąca się
MiłośćTo ty się, człowieku,
Kochasz w całkiem nowy sposób, jeżeli się wstydzisz
Czegokolwiek z twoich czynów! Nie kochasz się wcale,
Pleusiklesie! Tyś nie amant, ale cień amanta!

StarośćPERIPLEKTOMENUS

urażony
Jak to? Więc ja w twoich oczach jestem taki stary?
Całkiem już z tamtego świata? Z trumny? Więc ty myślisz,
Że ja żyję już tak dawno? A przecież ja nie mam
Więcej niż pięćdziesiąt cztery, wzrok mam całkiem bystry,
Nogi chyże, ręce zwinne!

PALESTRIO

Choć ma białe włosy,
Jednak w swym usposobieniu wcale nie jest starcem.
Jest w nim jakiś doskonały, wrodzony zmysł życia!

PLEUSIKLES

poprawia się
Tak jest! Przecież ja to widzę, że tak jest, jak mówisz.
Wszakże ta życzliwość jego jest już — — wprost młodzieńcza!

PERIPLEKTOMENUS

udobruchany
Nawet, gościu, w miarę tego, jak mnie lepiej poznasz,
Lepiej poznasz mą życzliwość dla twojej miłości.

PLEUSIKLES

z grzecznym wyrzutem
Aż „poznawać” rzecz tak znaną!

PERIPLEKTOMENUS

[MiłośćA trzeba samemu
Poznać miłość, gdy chcesz pomóc drugiemu w miłości.][191]
By mieć przykład sam na sobie, nie szukać gdzie indziej.
Bo kto kiedyś sam nie kochał, ten pojąć nie zdoła,
Co ma w głowie zakochany. I ja też mam w sobie
Jeszcze coś z miłosnych soków i jeszczem nie oschły
Na to, co rozkoszne, miłe. GrzecznośćA potrafię także
Dowcipnisiem być wytwornym, miłym biesiadnikiem
I nikomu się przy uczcie nie zwykłem sprzeciwiać.
Umiem wstrzymać się przy uczcie od rzeczy niemiłych,
Tyle mówić, co wypada — i tyle zamilczeć,
Gdy ktoś inny głos zabiera. A przy tym nie spluwam
I nie charkam, i nie siąkam: w Efeziem[192] się rodził[193],
Nie w Apulii — i nie jestem — jakiś animulczyk!

PALESTRIO

pół do publiczności, pół do Periplektomenusa
Co za miły „pół-staruszek”[194], jeśli rzeczywiście
Nie brak mu tych wszystkich zalet, o których wspomina,
Toż go widać własną piersią Wenus wykarmiła![195]

GrzecznośćPERIPLEKTOMENUS

Więcej ci mej uprzejmości wykażę, niż powiem.
ale i tak chwali się w dalszym ciągu
Nigdy się do cudzej dziewki przy uczcie nie biorę,
Nie wyciągam rąk po pieczeń, kubków nie wywracam,
Ni też nigdy z mej okazji — że niby przy winie —
Kłótnia uczty nie zakłóci. Gdy mi ktoś niemiły,
idę sobie, nic nie gadam. Gdy leżę przy stole,
To dbam tylko o Wenerę, o miłość, wesołość!

PALESTRIO

Całe twe usposobienie to szczyt uprzejmości![196]
Dajcie mi trzech takich ludzi: złotem czystym płacę!

PLEUSIKLES

Lecz nie znajdzie nikt drugiego, co by był w tym wieku
Więcej miły w każdej sprawie, więcej druh druhowi!

PERIPLEKTOMENUS

Będziesz widział, że młodzieńczą znajdziesz we mnie duszę:
Tyle doznasz w wszystkich sprawach usług z mojej strony.
Będziesz chciał mieć pomocnika twardego, szorstkiego,
Ja nim jestem! Będziesz chciał mieć kogoś łagodnego,
Powiesz, żem jest łagodniejszy niżli morze w ciszy.
Będę jeszcze przytulniejszy niż wietrzyk Favonius[197]!
Albo ci wyczynię z siebie jak najweselszego
Gościa czy też pieczeniarza, lecz pierwszorzędnego,
Lub smakosza najlepszego; a w tańcu, nareszcie,
Wprost niewieściuch żaden nie jest taki jak ja gibki!

PALESTRIO

do Pleusiklesa
Czegóż byś chciał jeszcze więcej — gdyby było można?

PLEUSIKLES

By się jeszcze móc odwdzięczyć za wszystko, jak trzeba,
No i tobie, bo wam sprawiam — widzę — moc kłopotów.
zwraca się do Periplektomenusa
Przykro mi, że ciebie zmuszam do takich wydatków.

PERIPLEKTOMENUS

GośćGłupiś! To się zwie wydatek, co dasz na złą żonę
Lub na wroga — lecz co wydasz czy na przyjaciela,
Czy na gościa, co ci miły — to jest czysty dochód!
A i to za zysk uważa każdy człek rozsądny,
Co się wyda w boskich sprawach. Toteż dzięki bogom
Mam cię za co u mnie przyjąć, i to całą duszą:
Jedz, pij, baw się razem ze mną, oddaj się uciechom!
Wolnym[198] jest i dom mam wolny; sam żyję dla siebie.
ŻonaKobieta, Kłótnia, MizoginiaWszakże mogłem, dzięki bogom, dzięki mym bogactwom —
Pojąć żonę i posażną, i z rodu świetnego —
Ale po co mam w dom wpuszczać — bydlę, co wciąż szczeka[199]?

PALESTRIO

Nie chcesz więc? Lecz dzieci płodzić to przecież rzecz miła.

PERIPLEKTOMENUS

Ale milsza rzecz, dalibóg, być człekiem swobodnym.

PALESTRIO

Ty doradzić umiesz mądrze — drugiemu i sobie.

PERIPLEKTOMENUS

Dobra rzecz jest pojąć żonę — dobrą, jeśli dobrą
W ogóle gdzieś znaleźć można; bo czyż mam wziąć taką,
Która nigdy mi nie powie: „Kup, mój mężu, wełny,
A ja ci płaszcz miękki zrobię, ciepły, tunik[200] kilka,
Dobrych na ten czas chłodniejszy, byś nie marzł tej zimy —”
(Nie, takiego słowa nigdy żona ci nie powie),
Lecz nim zaczną piać koguty, ze snu mnie obudzi,
Mówiąc: „Daj mi coś, mój mężu, matce na podarek,
Na pierwszego[201]; daj na kuchnię, trzeba na smażenie[202];
Daj mi na zapłatę w święto, wróżce takiej, siakiej[203],
A wstyd, gdybym tej nie dała, co wróży z drgnień oka[204];
Muszę piękny dać podarek mej garderobianej[205],
Już się dawno na mnie boczy moja prasowaczka[206],
Że nic dotąd nie dostała. To znów akuszerka
Burdę wielką mi zrobiła, żem dała za mało;
A tej nic, co się zajmuje dziećmi naszej służby[207]?
Te i inne tym podobne, liczne wady kobiet
Mnie wstrzymują od ożenku — z taką, co w ten sposób
Wiecznie by mi trajkotała!

PALESTRIO

Bogi ci łaskawe,
Bo gdy raz, dalibóg, stracisz tę twoją swobodę,
To niełatwo ją odzyskasz!

DzieckoDziedzictwo, RodzinaPLEUSIKLES

Lecz to przecież chlubnie
W wielkim rodzie i bogactwie, by człek chował dzieci,
Żeby pamięć nie wygasła osoby i rodu.

PERIPLEKTOMENUS

Jeśli ja mam wielu krewnych, to po co mi dzieci?
Teraz sobie żyję dobrze, szczęśliwie — i całkiem
Tak, jak chcę i jak zapragnę; a gdy śmierć nadejdzie,
Mienie moje rozdam krewnym, między nich podzielę.
Oni będą wtedy przy mnie i o mnie dbać będą,
Będą troszczyć się, co robię i czy czego nie chcę.
Toć już teraz, nim zaświta, już są, by zapytać,
Czym spał dobrze! — Ja tych przyjmę jako moje dzieci,
Co dziś o mnie pamiętają: choćby przy ofierze
Mnie oddają większe części niżli sobie samym,
I na ucztę potem proszą, na obiad, śniadanie,
A ten się najgorzej czuje, co mi najmniej posłał.
Na wyścigi ślą swe dary — a ja sobie mówię:
Mienie moje pragną połknąć — i dlatego tylko
Tak się wszyscy prześcigają w przysmakach, podarkach!

PALESTRIO

Znakomicie, doskonale umiesz dbać o siebie,
O swe życie. Bo w ten sposób — gdy ci się powodzi —
Możesz sądzić, że masz dzieci: bliźniaki, trojaki!

PERIPLEKTOMENUS

A gdybym je miał naprawdę, miałbym moc udręki.
Ciągle bym się tylko martwił: Jeśliby miał febrę,
Już bym myślał, że umiera; jeśliby gdzieś upadł,
Czy pijany, czy też z konia, już bym drżał o niego,
Czy nie skręcił sobie karku lub nóg nie połamał.

PLEUSIKLES

Taki człowiek jest wart bogactw i długiego życia,
Bo majątku nie marnuje, o siebie dbać umie
I przyjaciół swych wspomaga.

PALESTRIO

Co za miły człowiek!
SprawiedliwośćNiech mnie bogi i boginie — powinny by bóstwa
Tak zarządzić, żeby życie nie było jednakie
Dla każdego śmiertelnika. Lecz jak przy towarach,
Ten, co ma na targu nadzór[208] — jeśli jest porządny —
Dla towaru porządnego taką stawia cenę,
Jak wymaga jego dobroć; a znów dla podłego
Taką, by pan nie miał zysku z podłości towaru.
Tak powinni by bogowie życie porozdzielać:
Kto jest miły, niechby temu długie dali życie,
A kto podły czy też zbrodniarz — niechby szybko umarł.
Gdyby byli tak zrobili, mniej by było łotrów
I mniej byliby bezczelni w swych czynach — a wreszcie
Ludzie, co by byli zacni, taniej by żyć mogli.

PERIPLEKTOMENUS

Głupi ten i nierozsądny, kto by bogów winił
Albo ganił. — Lecz na teraz, dajmy temu spokój.
Teraz pójdę na zakupy, żeby ciebie, gościu,
Przyjąć suto w moim domu — tak jak to przystoi
Twej godności (a i mojej) — dobrze, dobrym jadłem.

GośćPLEUSIKLES

SługaDość już na mnie tych wydatków! Bo przecież gość każdy,
Gdy zajedzie gdzie w gościnę, choć do przyjaciela,
Jeśli trzy dni z rzędu siedzi, musi się naprzykrzyć,
Lecz gdy dziesięć — to już cała Iliada niechęci[209]!
Choćby pan to chętnie znosił, to służba wnet szemra!

PERIPLEKTOMENUS

Służbęm[210] moją tak wyszkolił, żeby mi służyła,
Nie by mnie rozkazywała lub żebym ich słuchał!
Choć im może nie na rękę, co mnie się podoba,
Muszą tańczyć, jak ja zagram[211], i to, co im nie w smak,
Muszą robić, choć niechętnie, pod karą! — A teraz
Pójdę tam, gdziem się już wybrał: na zakupy.

PLEUSIKLES

Jeśli
Już być musi, kup skromniutko, byle nie rozrzutnie;
Mnie cokolwiek zadowoli.

PERIPLEKTOMENUS

Ależ, mój ty gościu,[212]
Dajże spokój z tym gadaniem, starym, oklepanym!
UcztaToż tak mówisz, teraz właśnie, jakby ktoś z pospólstwa;
Bo ci mówią tak przy stole, gdy obiad podano:
„Ależ po co te wydatki, tak wielkie — i dla nas!
To szaleństwo! Tego przecież jest na dziesięć osób!”.
Ganią te zakupy dla nich — a przecież zjadają!

PALESTRIO

na stronie, do widzów
Tak to bywa! Zna się na tym, świetnie, znakomicie!

PERIPLEKTOMENUS

Nigdy jednak nie powiedzą, choć suto się poda:
„Każ to zabrać! Weź tę misę! Sprzątnij szynkę, nie chcę!
Zabierz stąd tę wieprzowinę! Ten węgorz jest dobry
I na zimno![213] Sprzątnij, zabierz!” — Tego nie usłyszysz
Od żadnego, lecz się na stół w pół walą, sięgając!

PALESTRIO

jak wyżej
Zacny — zacnie nam opisał kiepskie obyczaje!

PERIPLEKTOMENUS

Toż ja nawet setnej części tegom nie powiedział,
Co bym — gdyby był czas na to — potrafił przytoczyć!

PALESTRIO

Więc się raczej tym zajmijmy, co mamy na głowie.[214]
Teraz obaj posłuchajcie: Mnie trzeba pomocy
Twojej, Periplektomenie, bo ja wynalazłem
Świetny podstęp, żeby przystrzyc temu rycerzowi
Jego loczki[215] — i by temu, co jest zakochany,
I tej tu Filokomazjum tak sprawę ułatwić,
By ją wykradł i wziął z sobą.

PERIPLEKTOMENUS

Chcę wiedzieć[216] ten sposób.

PALESTRIO

A ja chcę mieć ten twój pierścień.

PERIPLEKTOMENUS

Na co ci potrzebny?

PALESTRIO

Daj wprzód pierścień, to ci powiem plan moich pomysłów.

PERIPLEKTOMENUS

rzuca mu pierścień
Niech ci służy, masz!

PALESTRIO

chwyta pierścień i przybiera minę dumnego wynalazcy
A teraz — ty słuchaj o planie
Mej podrywki[217].

PERIPLEKTOMENUS

Dobrze. — Obaj[218] uszy nastawiamy!

PALESTRIO

Mój pan taki jest kobieciarz, jakiego, mym zdaniem,
I nie było, i nie będzie.

PERIPLEKTOMENUS

I ja też tak myślę.

PALESTRIO

Toż on twierdzi, że urodą przeszedł — Aleksandra[219].
I że wszystkie za nim gonią w Efezie kobiety.

PERIPLEKTOMENUS

wskazując widzów
Wielu by tu pewnie chciało[220], byś o nim nazmyślał.
Lecz ja wiem, że prawdę mówisz. A zatem, Palestrio,
Zbierz twe słowa krótko, zwięźle, najkrócej jak zdołasz.

MizoginiaPALESTRIO

Czybyś nie mógł znaleźć jakiejś przystojnej niewiasty,
Co by była pełna sprytu i wielkiej chytrości?

PERIPLEKTOMENUS

Wolna czy wyzwolenica?

PALESTRIO

Wszystko jedno. — Tylko
Żeby chciała coś zarobić, ciesząc ciało ciałem[221],
No — i żeby miała rozum (serca żadna nie ma[222]).

PERIPLEKTOMENUS

uśmiechając się
Już kąpaną czy nie jeszcze?[223]

PALESTRIO

Taką ot, soczystą,
Ale jak najurodziwszą, no i jak najmłodszą.

PodstępPERIPLEKTOMENUS

Mam tu taką mą klientkę[224], młodziutką heterę.
Ale na co ci potrzebna?

PALESTRIO

Bym ją wziął do siebie
I tu przywiódł tak ubraną, jak chodzą matrony[225],
Z głową gładko uczesaną, w pasemka, z przepaską.
Niech udaje twoją żonę. Tak ją trza pouczyć.

PLEUSIKLES

Nie pojmuję, co zamyślasz.

PALESTRIO

Zaraz się dowiecie.
A czy ona ma służącą?

PERIPLEKTOMENUS

Ma — i wściekle chytrą.

PALESTRIO

Ona także jest potrzebna. — Więc poucz niewiastę
Wraz z służącą, niech udaje, że jest twoją żoną
I że kocha się w żołnierzu; że niby ten pierścień
Dała przez swą pokojówkę mnie, żebym go podał
Żołnierzowi, że to niby — ja mam pośredniczyć.

PERIPLEKTOMENUS

Aha, słyszę. [Nie myśl, proszę, żem głuchy! Mam uszy
Doskonałe.

PALESTRIO

Gdy jej powiesz, ja pójdę do niego,
Pierścień][226] oddam mu i powiem, że to twoja żona
Mi go dała i posłała, bym mu ją postręczył:
On już taki. Zaraz na to szelma się rozpali;
Jest on zresztą do niczego, tylko do miłostek!

PERIPLEKTOMENUS

Lepszych do tej sprawy kobiet jak te dwie, com znalazł,
Nie znalazłby sam bóg Słońca[227]! Bądź najlepszej myśli!

PALESTRIO

Więc do rzeczy, ale skoro[228]!
Periplektomenus wchodzi do swego domu.
Teraz ty, Pleusikles.

PLEUSIKLES

Słucham.

PALESTRIO

Wiedzże, jeśli żołnierz tu przyjdzie do domu[229],
To pamiętaj, nie nazywaj jej Filokomazjum!

PLEUSIKLES

Tylko jak?

PALESTRIO

Dikea.

PLEUSIKLES

Wiem już — tak, jak to już było.

PALESTRIO

Tak! Idź teraz.

PLEUSIKLES

odchodzi, ale jeszcze zatrzymuje się
Zapamiętam. Lecz co z pamiętania?
Powiedz przecież.

PALESTRIO

Ja ci powiem, gdy będzie potrzeba[230],
Milcz tymczasem. Jak ten teraz swoją rzecz odrabia,
Tak pamiętaj być gotowym twą rolę odegrać.

PLEUSIKLES

Więc tu wejdę.
Wchodzi do domu Periplektomenusa.

PALESTRIO

woła za nim
A com kazał, patrz, byś dobrze spełnił!

Palestrio, Lurcjo.

PALESTRIO

sam
Ależ ja tu zamieszki, podstępy wyprawiam!
Wydrę ja dziś kochankę temu żołnierzowi,
Jeśli dobrze wprawieni moi szeregowcy[231]. —
Lecz tamtego wywołam.
woła przez drzwi do domu żołnierza
Hej. Masz czas, Sceledrze?
To wyjdź no tutaj przed dom, woła cię Palestrio!!

LURCJO

wypada, podchmielony
Sceledrus jest zajęty.

PALESTRIO

Jak to?

LURCJO

Śpi i siorbie.[232]

PALESTRIO

Niby jak to? Co „siorbie”?

LURCJO

poprawia się
A, miałem rzec „chrapie”,
Lecz ponieważ podobne jest „chrapać” i „siorbać” —

PALESTRIO

Co? Sceledrus śpi w domu?

LURCJO

Nie nosem przynajmniej,
Bo nosem strasznie wrzeszczy.

PijaństwoPALESTRIO

na stronie
Zajrzał do kielicha,
Chyłkiem, kiedy piwniczny nard wpuszczał w amfory[233].
do Lurcjona
Posłuchaj no, ty szelmo, coś mu był podczaszym —

LURCJO

Co chcesz?

PALESTRIO

Jakże to — niby — tak mu na sen przyszło?

LURCJO

Jak? Oczy, myślę, zamknął[234] — —

PALESTRIO

Nie o to, ty łotrze,
łapie go za rękę
Chodź no tutaj.
grozi mu
Pamiętaj — jeżeli mi skłamiesz!
Tyś mu wina utoczył?

LURCJO

Nie.

PALESTRIO

A więc zaprzeczasz?

LURCJO

No pewnie! — On mi przecież nie pozwolił mówić.
Anim ośmiu kwaterek[235] w dzban mu nie utoczył,
Ani ich na śniadanie zagrzanych nie wypił[236].

PALESTRIO

A tyś sam wcale nie pił?

LURCJO

Niechże mnie tak bogi,
Jeślim pił lub pić mogłem.

PALESTRIO

Jak to?

LURCJO

Tylkom siorbał,
Bo zbyt było gorące, aż w gardle paliło.

PALESTRIO

z westchnieniem
Jedni się upijają, drudzy ocet piją![237]
Ale dobrym podczaszym piwnica oddana!

LURCJO

To samo ty byś robił, gdybyś nią zarządzał.
Nie możesz razem z nami, a więc nam zazdrościsz.

PALESTRIO

łapie go znów
A może on już przedtem — — odpowiedz no, łotrze.
A to ci zapowiadam, żebyś sobie wiedział:
Jeśli prawdy nie powiesz, to cię zakatrupię!

LURCJO

Tak? Żebyś mnie sam wydał, żem ja ci to mówił?
By mnie potem wylali z tej świetnej piwnicy[238],
A ty, wino ściągając, wziął sobie innego!

PALESTRIO

Nie, ja tego nie zrobię. Możesz gadać śmiało.

LURCJO

A więc nigdy — naprawdę — tego nie widziałem,
By on wino wytaczał. Właściwie tak było:
On mnie zwykle kazywał — i ja wytaczałem.

PALESTRIO

Stąd tak często amfory na głowie stawały![239]

LURCJO

Właściwie nie tak łatwo one się ruszały[240],
Lecz był kącik w piwnicy strasznie niebezpieczny
I tam stał, ot tak przy nich, dzban, co miał dwie kwarty
I on to się napełniał nieraz z dziesięć razy,
Sam widziałem: raz pełny i zaraz znów próżny,
Gdy dzban szalał — amfory wściekle się rzucały!

PALESTRIO

No już idź, idź do domu. Wy tam w tej piwnicy
Bakchanalie[241] robicie. Ściągnę ja go z rynku![242]

LURCJO

na stronie
O biada! Gdy pan wróci, to mnie zakatrupi,
Gdy się dowie o wszystkim, żem mu nie powiedział.
Drapnę gdzieś tu, dalibóg, i tak choć dzień zyskam!
do widzów
Lecz wy mu nie powiedzcie, błagam was na wszystko![243]
Zwraca się ku miastu.

PALESTRIO

Gdzież ty idziesz?

LURCJO

W lot wracam. Gdzieś tam mnie posłali.

PALESTRIO

A kto?

LURCJO

Filokomazjum.

PALESTRIO

Idź, lecz zaraz wracaj.

LURCJO

odchodzi, ale się wraca
Proszę cię, byś część moją — gdy tu będą dzielić —
Te baty — w mym zastępstwie zechciał już sam przyjąć!
Palestrio zamierza się, Lurcjo ucieka.

PALESTRIO

sam
W tej chwili zrozumiałem, o co jej tu chodzi:
Śpi Sceledrus; więc tego swojego podstróża[244]
Wyprawia, by tymczasem przejść do nas. To dobrze.
Spostrzega nadchodzących.
Lecz Periplektomenus prowadzi kobietę,
Tak jakem mu polecił, nawet bardzo ładną.
Dalibóg, że bogowie nam tu pomagają!
Jak dostojnie ubrana — całkiem nie hetera!
Doskonale się wszystko w tej sprawie układa!

Periplektomenus, Akroteleutium, Milfidippa, Palestrio.
Periplektomenus wychodzi z swego domu, prowadząc Akroteleutium przebraną za matronę, w długich powłóczystych szatach, z włosami ułożonymi gładko w pasemka przewiązane przepaską na czole, kroczącą bardzo dostojnie. Za nią idzie, również bardzo skromnie, jej służąca, Milfidippa.

PERIPLEKTOMENUS

do obu kobiet
Wszystkom wam, Akroteleutium i ty, Milfidippo[245],
w domu jasno już powiedział. Jeśli te chytrości
Już dość jasno rozumiecie, mówmy o czym innym.

AKROTELEUTIUM

Byłabym ja, mój patronie, głupia, nierozważna,
Gdybym brała się do rzeczy nie swoich i tobie
Przyrzekała, że to zrobię, gdybym nie umiała
Być w tych sprawkach dosyć chytra i dosyć przebiegła.

PERIPLEKTOMENUS

Jednak lepiej jest przypomnieć.

AKROTELEUTIUM

śmieje się ironicznie
Przypomnieć? Heterze?
Każdy wie, jak to potrzebne! Przecież to ja sama,
Skorom tylko zmiarkowała[246], co mi opowiadasz[247],
Powiedziałam ci, jak można żołnierza wykiwać!

PERIPLEKTOMENUS

Lecz nikt nie jest sam dość mądry. Nieraz widywałem
Wielu, że się zabłąkali, nim drogę znaleźli.

AKROTELEUTIUM

Kobieta, Podstęp, Pamięć, MizoginiaLecz kobieta, jeśli trzeba uknuć chytry podstęp[248],
To ma pamięć nieśmiertelną i na wieczne czasy.
Za to, gdy rzecz o czyn dobry, sprawę zaufania,
One w mig: zapominalskie, ani rusz pamiętać.

PERIPLEKTOMENUS

Otóż tego ja się boję, że wam przyjdzie czynić[249]
I to, i to. Bo to właśnie dla mnie będzie dobre,
Co wy obie żołnierzowi złego wyczynicie.

AKROTELEUTIUM

śmiejąc się
Już się nie bój — gdy rzecz dobrą robimy niechcący![250]

PERIPLEKTOMENUS

Ej, nawarzysz sobie piwa!

AKROTELEUTIUM

Nic się o to nie bój!
Gorszy gałgan je wypije!

PERIPLEKTOMENUS

Tak, to na was patrzy![251]
Chodźcież za mną.

PALESTRIO

który stał cały czas na boku
A ja zwlekam, nie idę naprzeciw.
podchodzi do nich
Witaj! świetnie, że już wracasz. Co za pyszny orszak!

PERIPLEKTOMENUS

Doskonale, żem cię spotkał, Palestrio.
wskazuje kobiety
Są tedy
W myśl rozkazu sprowadzone, ubrane.

PALESTRIO

klepie go po ramieniu
To świetnie,
Takich ludzi nam potrzeba. — A, Akroteleutium,
Pozdrowienie śle Palestrio!
Kłania się w pas.

AKROTELEUTIUM

żartuje, udając dostojną matronę
A coż to za człowiek,
Co mnie wita jak znajomą?

PERIPLEKTOMENUS

To jest nasz architekt[252].

AKROTELEUTIUM

oddając ukłon
Witaj, architekcie.

PALESTRIO

Witaj — lecz powiedz, czy on cię
Naładował wskazówkami?

PERIPLEKTOMENUS

Obie ci prowadzę,
Doskonale wyuczone.

PALESTRIO

Lecz jak? Chciałbym słyszeć,[253]
Bo się boję, byście wy tam gdzieś coś nie pokpiły.

PERIPLEKTOMENUS

Nic od siebie nie dodałem do twoich wskazówek.

AKROTELEUTIUM

do Palestriona
Chcesz, by okpić twego pana, żołnierza?

PALESTRIO

Tak właśnie.

AKROTELEUTIUM

Pięknie, mądrze, zręcznie, zdatnie rzecz przygotowana.

PALESTRIO

Jego żonę masz udawać —

AKROTELEUTIUM

Owszem, tak się zrobi.

PALESTRIO

Że rzecz niby się załatwia dla niego przeze mnie
I przez tę służącą twoją.

AKROTELEUTIUM

Byłbyś dobry wróżbiarz:
Przepowiadasz, co się stanie.

PALESTRIO

Że niby ten pierścień
Twa służąca mi przyniosła, bym go dał od ciebie
Żołnierzowi.

AKROTELEUTIUM

Prawdę mówisz.

PERIPLEKTOMENUS

Po co to gadanie,
Skoro one wszystko wiedzą.

AKROTELEUTIUM

Tak lepiej. Bo pomyśl,
Mój patronie, gdy architekt jest zręczny i dobrze
Raz trzon statku i wykreśli, i dobrze ustawi,
Łatwo potem statek zrobić, gdy ma grunt, podstawę.
Teraz ten nasz trzon ma właśnie i dobrą podstawę,
I grunt pewny. Są też cieśle, są i architekci
Doświadczeni w tej robocie. Gdy nas nie opóźni
Nasz dostawca budulcowy[254], z tym co ma dostarczyć,
To — wiem przecież, co umiemy — w mig okręt sklecimy.

PALESTRIO

A czy znasz mojego pana, żołnierza?

AKROTELEUTIUM

Ty pytasz?
Jakżebym go znać nie miała, tej zakały miasta,
Samochwała, z tym łbem w lokach, gacha z pachnidłami?

PALESTRIO

To on może cię zna także?

AKROTELEUTIUM

Nigdy mnie nie widział,
Jakżeby mnie mógł znać tedy?

PALESTRIO

No to ładnie mówisz,
I tym ładniej rzecz się uda.

AKROTELEUTIUM

Tylko mi go dostarcz,
A o resztę bądź spokojny. Jeśli ja go ślicznie
Nie wykiwam — całą winę możesz na mnie zwalić!

PALESTRIO

No więc idźcie już do domu, weźcie się do rzeczy,
Ale mądrze!

AKROTELEUTIUM

Nic się nie troszcz!

PALESTRIO

Periplektomenie,
Weźże teraz je ze sobą. — A ja znów na rynek,
Do żołnierza, pierścień oddam, powiem, że twa żona
Mnie oddała go dla niego i że za nim ginie.
Skoro tylko my wrócimy, poślijcie tę
wskazuje służącą
do nas,
Niby, że to jest posłana cichcem do żołnierza.

PERIPLEKTOMENUS

To się zrobi. Nic się nie troszcz.

PALESTRIO

Tylko wy się troszczcie,
Już ja go tu przyprowadzę ze świetnym ładunkiem![255]
Odchodzi ku miastu.

PERIPLEKTOMENUS

woła za nim
Dobrej drogi i spraw dobrze!
do Akroteleutium
Jeżeli mi dzisiaj
Rzecz się uda tak dokonać, żeby gość mój wyrwał
Tę kochankę żołnierzowi i wywiózł do Aten,
Jeśli zatem ten nasz podstęp uda się wykonać,
Nawet nie wiesz, co dostaniesz!

AKROTELEUTIUM

A tamta niewiasta[256],
Czy się także coś przyczyni?

PERIPLEKTOMENUS

Najpiękniej, najsprytniej —

AKROTELEUTIUM

No, tom pewna, że się uda. Gdy z naszych chytrości
Jedną spółkę tu zrobimy, to nie mam obawy,
By nas mógł ktoś przezwyciężyć w przebiegłym podstępie[257].

PERIPLEKTOMENUS

Chodźmyż teraz tu do domu, rzecz mądrze przećwiczyć,
Żeby sprytnie i dokładnie, co trzeba, wykonać,
Nic nie pokpić, gdy on przyjdzie.

AKROTELEUTIUM

Więc czemu czas tracisz?
Wszyscy troje wchodzą do domu Periplektomenusa.

AKT CZWARTY

Pyrgopolinices, Palestrio
wchodzą od strony miasta, żywo rozmawiając.

PYRGOPOLINICES

Jak to miło, jeśli sprawa uda się po myśli.
Właśniem[258] mego pieczeniarza dziś wysłał do króla
Seleukosa — z żołdakami, których tu nająłem,
By królestwa mu bronili: będę miał wywczasy[259]!

PALESTRIO

Wiesz, dbaj raczej o rzecz swoją, nie o Seleukosa,
Zwłaszcza że ci nową gratkę — świetną — dziś szykuję.

PYRGOPOLINICES

Owszem, wszystko poodkładam, a ciebie posłucham.
Mów — mój słuch ci wprost poddaję pod twoje rozkazy[260].

PALESTRIO

z tajemniczą miną
Tylko się oglądnij wkoło, żeby ktoś nie złapał[261],
Niby ptaszków, tych słów naszych. Bo mi rozkazano
W tajemnicy rzecz załatwić.

PYRGOPOLINICES

obejrzał się dookoła
Nie, nie ma nikogo.

PALESTRIO

daje mu pierścień
A więc masz tu przede wszystkim zadatek miłości.

PYRGOPOLINICES

bierze pierścień
Cóż to? Skąd to?

PALESTRIO

Od kobiety — wspaniałej, rozkosznej,
Co cię kocha, pragnąc twojej uroczej urody[262]!
Jej służąca mi przyniosła ten pierścień dla ciebie.

PYRGOPOLINICES

Jakże ona? Pani z rodu czy też wyzwolona,
Z niewolnicy?

PALESTRIO

Też pytanie! Ja bym śmiał posłować
Od wyzwolenicy jakiejś, do ciebie, co nawet
Odpowiedzi już nastarczyć nie możesz tym paniom
Z rodu — co cię pożądają?

PYRGOPOLINICES

Zamężna czy wdowa?

PALESTRIO

I zamężna jest, i wdowa.

PYRGOPOLINICES

Jakże ona może
Być zamężną — a i wdową?

PALESTRIO

A bo ją wydano
W młodym wieku za starego.

PYRGOPOLINICES

A to doskonale!

PALESTRIO

Piękna i wytworna przy tym.

PYRGOPOLINICES

Ej, strzeż mi się kłamać!

PALESTRIO

Ona jedna tylko godna twych wdzięków.

PYRGOPOLINICES

Dalibóg,
To być musi strasznie piękna! A co to za jedna?

PodstępPALESTRIO

na ucho
Żona tego tu z sąsiedztwa, Periplektomena,
Mrze za tobą, chce go rzucić, nie cierpi starego.
Każe więc cię teraz prosić i zakląć na wszystko,
Byś jej zechciał rzecz ułatwić.

PYRGOPOLINICES

Owszem, oczywiście —
Jeśli ona tego pragnie.

PALESTRIO

Jak pragnie! Pożąda!

PYRGOPOLINICES

Tak — a z tą kochanką w domu co wtedy zrobimy?

PALESTRIO

Każ, niech idzie, gdzie chce sama — zwłaszcza że jej siostra
Bliźnia tu przybyła z matką, żeby ją wziąć z sobą.

PYRGOPOLINICES

Co? Jej matka tu przybyła?

PALESTRIO

Ci, co wiedzą, mówią.

PYRGOPOLINICES

zaciera ręce
Ależ to sposobność świetna, by dziewki się pozbyć!

PALESTRIO

Wiesz, jak to najlepiej zrobić?

PYRGOPOLINICES

No mów, dawaj radę!

PALESTRIO

Chcesz ją migiem stąd usunąć, by poszła bez krzyku?

PYRGOPOLINICES

Właśnie.

PALESTRIO

Więc tak musisz zrobić. Masz dosyć bogactwa,
Każ więc dziewce, niech zatrzyma to złoto, klejnoty,
Coś ją stroił, niech z tym idzie, gdzie jej się spodoba.

PYRGOPOLINICES

Świetnie mówisz. Lecz co wtedy, jeśli tę tu stracę,
A ta nagle plan swój zmieni?

PALESTRIO

Trudna z tobą sprawa!
Toż cię kocha, jak swe oczy!

PYRGOPOLINICES

Bo Wenus mnie kocha![263]

PALESTRIO

Pst! Bo drzwi się otwierają. Usuń się tu chyłkiem.
Ta fregata[264], co wypływa, to jej pośredniczka.
Wychodzi Milfidippa.

PYRGOPOLINICES

Co? Fregata?

PALESTRIO

Jej służąca, co przed dom wychodzi,
Ta, co pierścień ten przyniosła, com ci dał.

PYRGOPOLINICES

Dalibóg,
Ale śliczna!

PALESTRIO

Ba, przy tamtej — to małpa lub sowa!
Widzisz, jak oczyma strzela i strzyże uszami?[265]

Milfidippa, Pyrgopolinices, Palestrio.

MILFIDIPPA

na stronie
Aha, już jest cyrk przed domem[266], tu mam grać tę szopę.
Udam, żem ich nie dojrzała i że jeszcze nie wiem,
Że tu są.

PYRGOPOLINICES

Pst! Podsłuchajmy, czy co o mnie powie.

MILFIDIPPA

Może tu jest ktoś w bliskości, co się więcej troszczy
O drugiego niż o siebie, nie ma innych zajęć,
Tylko mnie tu podpatruje? Takich to się boję,
Żeby w drogę mi nie weszli i nie przeszkodzili,
Gdy tu wyjdzie i tam przejdzie, ta, co go pożąda,
Pani moja, której teraz z miłości, nieszczęsnej,
Serce skacze! Która kocha tego przepięknego,
Przeurodziwego wodza — Pyrgopolinika!

PYRGOPOLINICES

na stronie
Więc i ta się we mnie kocha: chwali mą urodę.
Nic tu czyścić nie potrzeba.[267]

PALESTRIO

na stronie
Jak to mam rozumieć?

PYRGOPOLINICES

jak wyżej
Jak? Wszak mówi czystą prawdę i wcale nie brudną.

PALESTRIO

jak wyżej, ironicznie, zerkając ku widzom
Nic brudnego nie dotyka, wszak mówi o tobie.

PYRGOPOLINICES

jak wyżej
Ależ z niej jest strasznie ładna i gładka niewiasta!
Dalibóg, że już mnie troszkę — — — rozbiera, Palestrio.

PALESTRIO

jak wyżej
Boś na oczy jeszcze tamtej —

PYRGOPOLINICES

jak wyżej — przerywa
Tak, kiedyż ją ujrzę?
A tymczasem — tak mnie ciągnie do tej tu fregatki!

PALESTRIO

jak wyżej
Nie, nie, tej daj spokój. To jest — — moja narzeczona[268],
Gdy ty z tamtą się ożenisz, ja tę zaraz pojmę.

PYRGOPOLINICES

jak wyżej
Czemuż się nie ozwiesz do niej?

PALESTRIO

jak wyżej
Chodź więc tutaj za mną.

PYRGOPOLINICES

jak wyżej
Idę, idę, jak twój sługa.

MILFIDIPPA

Oby mi się dało
Z tym człowiekiem się rozmówić, do któregom wyszła!

PALESTRIO

staje przed nią
Da się, będzie tak, jak pragniesz! Bądź więc dobrej myśli!
Nic się nie bój! Jest tu człowiek, który wie, gdzie szukać
Tego, czego poszukujesz!

MILFIDIPPA

Kogoż ja to słyszę?

PALESTRIO

Towarzysza twych zamysłów, wspólnika twych planów!

MILFIDIPPA

A więc już nie taję tego, co — taję!

PALESTRIO

A właśnie,
Owszem — taisz i nie taisz.

MILFIDIPPA

Jak to mam rozumieć?

PALESTRIO

Przed niewtajemniczonymi — to taisz. Ja jednak
Jestem wiernym powiernikiem.[269]

MILFIDIPPA

A więc daj znak na to,
Żeś jest z tych — — wtajemniczonych[270]!

PALESTRIO

robi dziwne znaki rękami i jeszcze dziwniejszą tajemniczą minę
Więc — — pewna niewiasta
W pewnym się mężczyźnie kocha.

MILFIDIPPA

No, takich jest wiele!

PALESTRIO

Lecz niewiele z nich posyła podarunki z palca[271]!

MILFIDIPPA

No tak, teraz cię poznaję — ciemność wyjaśniłeś[272],
A może tu jest ktoś jeszcze?

PALESTRIO

Jest albo go nie ma.[273]

MILFIDIPPA

Chciałabym cię w cztery oczy.

PALESTRIO

Na długo czy krótko?

MILFIDIPPA

Na trzy słowa.

PALESTRIO

odchodząc, mówi do żołnierza
Zaraz wrócę.

PYRGOPOLINICES

A cóż ja? Tak długo
Mam stać tutaj z tą urodą i z tą moją sławą
Tak na próżno?

PALESTRIO

Toż wytrzymaj, postójże tu trochę,
Przecież to dla ciebie robię.

PYRGOPOLINICES

Mrę z niecierpliwości!

PALESTRIO

Z tym towarem — sam wiesz o tym — trza tu ostrożniutko![274]

PYRGOPOLINICES

Rób więc, rób, jak sam uważasz.

PALESTRIO

do widzów
Kamień nie jest głupszy!
do żołnierza
Zaraz wrócę.
Przechodzi do Milfidippy i mówi z nią na stronie
Coś ty chciała?

MILFIDIPPA

Rady, jak uderzyć.
Na tę Troję.[275]

PALESTRIO

Że go kocha —

MILFIDIPPA

przerywa
Wiem już o tym.

PALESTRIO

Chwal więc
Jego piękność i urodę, mów o jego czynach —

MILFIDIPPA

Na to baczę przede wszystkim — jak ci już mówiłam.

PALESTRIO

Dbaj o resztę, śledź uważnie i trop moje słowa.

PYRGOPOLINICES

niecierpliwi się
Może wreszcie trochę czasu i dla mnie dziś znajdziesz?
Chodźże raz, ty ciuro![276]

PALESTRIO

Jestem. — Rozkazuj, co zechcesz.

PYRGOPOLINICES

Cóż ci ona opowiada?

PALESTRIO

na stronie
A mówi, że tamta
Biedna, dręczy się, rozpacza, cała we łzach tonie,
Bo cię pragnie, bo wciąż tęskni. Dlatego też właśnie
Ją posyła tu do ciebie.

PYRGOPOLINICES

na stronie
Każ, niech się tu zbliży.

PALESTRIO

jak wyżej
Wiesz, co tobie radzę zrobić? Udaj wielki przesyt,
Jakbyś nic ochoty nie miał; wpadnij na mnie z krzykiem,
Że cię tak pospolituję[277].

PYRGOPOLINICES

jak wyżej
Pamiętam, posłucham.

PALESTRIO

na głos
Ciebie szuka. Mam ją wołać?

PYRGOPOLINICES

Czego chce? Niech przyjdzie.

PALESTRIO

do Milfidippy
Czy chcesz czego? Chodźże tutaj.

MILFIDIPPA

podchodzi i z przesadnie czołobitnym ukłonem mówi
Ach, witaj, ty piękny!

PYRGOPOLINICES

do siebie
Mój przydomek wymieniła.
do Milfidippy
Niech ci bogi darzą!

MILFIDIPPA

niby tak zakłopotana, że słów znaleźć nie może
Ach, żyć z tobą —

PYRGOPOLINICES

Chcesz zbyt wiele.

MILFIDIPPA

Lecz nie o mnie mówię,
O mej pani — mrze za tobą.

PYRGOPOLINICES

Ach, więcej jest takich,
Ale nic nie mają z tego.

MILFIDIPPA

PochlebstwoWcale się nie dziwię,
Że się tak wysoko cenisz; człowiek taki piękny,
Taki sławny z swej dzielności, z urody i czynów!
Jakiż człowiek mógłby godniej kiedyś bogiem zostać[278]?

PALESTRIO

Tak, tak, to już nie jest człowiek —
na stronie, do widzów
Sęp[279] nawet ma, myślę,
Więcej w sobie człowieczeństwa niżli on!

PYRGOPOLINICES

Więc skoro
Ona mnie tu tak wychwala, ja — głowę do góry.
Chodzi wielkimi krokami z wysoko zadartym nosem.

PALESTRIO

do Milfidippy, na stronie
Widzisz, jak się dmie ten nicpoń?
do Pyrgopolinicesa
Odpowiedz jej wreszcie,
Ona przecież jest od tamtej, com ci właśnie mówił.

PYRGOPOLINICES

Lecz od której? Tak ich wiele wciąż mi się narzuca,
Że nie mogę ich spamiętać.

MILFIDIPPA

Od tej, co ograbia
Swoje palce, by twe ubrać.
wskazuje pierścień na jego palcu
Bo ten pierścień właśnie
Od tej, co się w tobie kocha, do niegom przyniosła,
By ci oddał.

PYRGOPOLINICES

Więc, kobieto, o cóż ci to chodzi?

MILFIDIPPA

Byś nie wzgardził tą kobietą, co się w tobie kocha,
W tobie swoje widzi życie. Od ciebie jedynie
To zależy, czy żyć będzie, czy też nie —

PYRGOPOLINICES

przerywa
Więc — co — chce?

MILFIDIPPA

Mówić z tobą, ściskać, pieścić — bo jeśli nie zechcesz
Jej dopomóc — no — to ona — na śmierć się zamartwi.
przymila się
No więc, mój ty Achillesie, zrób to, co cię proszę,
I uratuj piękną — pięknie, pokaż, żeś łaskawy,
O ty, wielki miast zdobywco, ty pogromco królów!
Pada na kolana.

PYRGOPOLINICES

do Palestriona
Jakież to nieznośne rzeczy! Wieleżem ci razy,
Ty gałganie, zakazywał, żebyś mą osobą
Nie szafował tak dla wszystkich.

PALESTRIO

do Milfidippy
No, słyszysz, kobieto?
Jużem ci to raz powiedział i teraz ci mówię:
Jeśli się knurowi temu dobrze nie zapłaci,
On nasienia nie użyczy pierwszej lepszej świni[280].

MILFIDIPPA

Więc dostanie, wiele zechce.

PALESTRIO

Talent[281] musi dostać
Czystym złotem filippejskim[282], bo mniej nie przyjmuje
Od nikogo.

MILFIDIPPA

To dalibóg, jeszcze strasznie tanio.

PYRGOPOLINICES

Ja bom nigdy nie miał w sobie ni śladu chciwości;
Dość mam bogactw; wszak posiadam przeszło tysiąc korcy[283]
Czystym złotem filippejskim —

PALESTRIO

wtrąca się
Nie mówiąc o skarbcach!
Nadto srebra całe góry — nie sztaby — tak wielkie,
Że im Etna nie dorówna.

MILFIDIPPA

nie mogąc się wstrzymać od śmiechu, na stronie do Palestriona
To ci łgarz, doprawdy!

PALESTRIO

na stronie do Milfidippy
Co? Kpię dobrze?

MILFIDIPPA

jak wyżej
A ja gorzej? Czy źle go podpuszczam?

PALESTRIO

jak wyżej
Doskonale.

MILFIDIPPA

jak wyżej
Lecz mój drogi, już bym chciała odejść.

PALESTRIO

do Pyrgopolinicesa
Toż jej przecież coś odpowiedz. Tak lub nie!

MILFIDIPPA

Dlaczegóż
Tę nieszczęsną tak zamęczasz, co nic ci nie winna?

PYRGOPOLINICES

No więc niech tu wyjdzie do nas. Powiedz jej, że zrobię
Wszystko, co chce.

MILFIDIPPA

To rozumiem, teraz dobrze robisz,
Gdy chcesz tej, co ciebie pragnie —

PALESTRIO

na stronie
Wcale sprytna główka.

MILFIDIPPA

I gdy próśb mych nie odtrącasz, dajesz się ubłagać.
na stronie do Palestriona
Co? Kpię dobrze?

PALESTRIO

jak wyżej, dusząc się ze śmiechu
Już nie mogę od śmiechu się wstrzymać.

MILFIDIPPA

jak wyżej
Więc odwracam się od ciebie.

PYRGOPOLINICES

Ty nie wiesz, kobieto,
Co za zaszczyt ja jej robię.

MILFIDIPPA

Wiem i to jej powiem.

PALESTRIO

Wszak mógł innej wprost za złoto sprzedać tę przysługę!

MILFIDIPPA

O, z pewnością, ja ci wierzę.

PochlebstwoPALESTRIO

Sławnych wojowników
Rodzą zawsze te kobiety, które on zapłodni;
Chłopcy żyją lat osiemset.

MILFIDIPPA

na stronie
Ej, ty sowizdrzale!

PYRGOPOLINICES

Ba, po tysiąc nawet żyją, od wieku do wieku.

PALESTRIO

do Pyrgopolinicesa
Powiedziałem mniej, dlatego, żeby nie myślała,
Że ją w oczy chcę okłamać.

MILFIDIPPA

udaje szalony podziw
Oj! Wieleż lat tedy
Ten żyć będzie, czyje dzieci tak długo żyć mają?

PYRGOPOLINICES

Urodziłem się, kobieto, na drugi dzień potem,
Jak zrodziła Ops Jowisza[284].

PALESTRIO

do Milfidippy
Bo gdyby się wcześniej
Był urodził — on by rządził, nie Jowisz, na niebie.

MILFIDIPPA

do Palestriona na stronie, pokładając się od śmiechu
Już, już dosyć, ja cię proszę! Pozwólcież mi odejść
Z życiem, jeśli to możliwe![285]

PALESTRIO

urzędowo do Milfidippy
Masz odpowiedź, odejdź!

PróżnośćMILFIDIPPA

Idę, by tu przyprowadzić tę, co mam jej sprawę.
do Pyrgopolinicesa
Chcesz coś jeszcze?[286]

PYRGOPOLINICES

Tak — bym nie był jeszcze więcej piękny,
Niżli jestem — taki kłopot mam z moją urodą!

PALESTRIO

do Milfidippy
Co tu stoisz — idźże wreszcie!

MILFIDIPPA

Idę.

PALESTRIO

biegnie za nią i mówi tak, że Pyrgopolinices nie słyszy
Słuchaj jeszcze,
Powiedzże jej to na rozum i sprytnie, tak, żeby
Aże serce w niej skakało! A Filokomazjum,
Jeśli jest tam, to jej powiedz, by przeszła do domu,
Że on tu jest.

MILFIDIPPA

do niego, na stronie
Ona tu jest — razem z moją panią[287],
Obie naszą tę rozmowę skrycie podsłuchały.

PALESTRIO

na stronie
Świetnie! Według tej rozmowy sprytniej rzecz urządzą.

MILFIDIPPA

jak wyżej
Idę — już mnie nie zatrzymuj!

PALESTRIO

Ani cię nie trzymam,
Ni cię tykam, ni cię — — dosyć.[288]

PYRGOPOLINICES

woła za nią
Każ jej, niech tu wyjdzie
Jak najprędzej! Już my tutaj rzecz tę załatwimy!

Pyrgopolinices, Palestrio.

PYRGOPOLINICES

Cóż mi teraz, Palestrio, radzisz z nią uczynić,
Z kochanką? Wszak nie mogę — w żaden sposób — pierwej,
Zanimbym się jej pozbył, tej przyjąć do domu.

PALESTRIO

Sługa, PodstępCo mnie pytasz, co robić? Przecieżem ci mówił[289],
W jaki sposób to zrobić bez żadnych przykrości.
Niech trzyma wszystko złoto i szatki kobiece,
Coś ją stroił. Niech bierze, trzyma i zabiera.
Powiedz, że czas najwyższy już na nią do domu,
Powiedz, że tu jest matka i jej bliźnia siostra
I że z nimi najlepiej do domu zajedzie.

PożądaniePYRGOPOLINICES

A skąd wiesz, że są tutaj?

PALESTRIO

Bom na własne oczy
Widział tutaj jej siostrę.

PYRGOPOLINICES

Więc się z nią spotkała?

PALESTRIO

Spotkała.

PYRGOPOLINICES

A czy ona, myślisz — też do rzeczy?[290]

PALESTRIO

Na wszystkie masz ochotę.

PYRGOPOLINICES

A cóż o tej matce
Mówiła, że gdzie ona?

PALESTRIO

Retman[291] mi powiedział,
Ten, co je tutaj przywiózł, że matka na statku
Leży chora na oczy, oczy zapuchnięte.
A retman tu w sąsiedztwie zajechał w gościnę.

PYRGOPOLINICES

A on — myślisz — do rzeczy?

PALESTRIO

Idź! Byłbyś doprawdy,
Świetny ogier do klaczy — tak ci się chce gonić
Za samcem czy samicą. — A teraz do rzeczy.

PYRGOPOLINICES

A co do twojej rady, to chciałbym, byś z tamtą
Pomówił o tej sprawie. Ty z nią jakoś lepiej
Rozmówić się potrafisz.

PALESTRIO

Cóż ja, zamiast ciebie?
Toż sam byś z nią pomówił, sam swą rzecz załatwił?
Powiedz, że się koniecznie już musisz ożenić,
Że ci to krewni radzą, zmuszają znajomi —

PYRGOPOLINICES

Tak sądzisz?

PALESTRIO

A dlaczegóż nie miałbym tak sądzić?

PYRGOPOLINICES

No to więc tutaj wejdę. A ty tu przed domem
Pilnuj, byś mnie wywołał, skoro ona wyjdzie.

PALESTRIO

Załatw tylko twą sprawę.

PYRGOPOLINICES

Co? Już załatwiłem:
Nie zechce dobrowolnie, gwałtem ją wyrzucę!

PALESTRIO

O, tego strzeż się robić. Raczej dobrowolnie
Niech od ciebie odejdzie. A daj jej to także,
Com mówił. I niech złoto, klejnoty zabierze,
Te, coś jej podarował.

PYRGOPOLINICES

Właśnie tak chcę zrobić.

PALESTRIO

Łatwo, myślę, rzecz sprawisz. Lecz wejdźże do domu,
Nie stój tutaj.

PYRGOPOLINICES

Już idę. Jestem ci posłuszny.
Wchodzi do swego domu.

PALESTRIO

sam do widzów
No więc, czy ten gach-żołnierz nie jest całkiem taki,
Jakem to wam powiedział?[292] — Teraz mi potrzeba,
Żeby Akroteleutium tutaj do mnie wyszła,
Służąca lub Pleusikles. O, na Jupitera,
Toż mnie sama Pomyślność[293] ze wszech stron wspomaga!
Bo ci, których najwięcej teraz ujrzeć chciałem,
Razem tutaj wychodzą, widzę, od sąsiada!

Akroteleutium, Milfidippa, Palestrio, Pleusikles.

AKROTELEUTIUM

do wychodzących ostrożnie z domu Periplektomenusa Milfidippy i Pleusiklesa
Chodźcie, lecz się oglądnijcie, czy tu kogoś nie ma.

MILFIDIPPA

Nie, nie widzę tu nikogo, prócz tego jednego,
Kogo właśnie chcemy spotkać.

PALESTRIO

A ja was!

MILFIDIPPA

Co słychać,
Architekcie nasz[294]?

PALESTRIO

Co mówisz? Ja jestem architekt?

MILFIDIPPA

Może nie?

PALESTRIO

Toż wobec ciebie ja nie jestem godzien
Nawet kołka wbić do ściany!

MILFIDIPPA

protestując
Doprawdy!

PALESTRIO

Przesprytnie,
Przeobrotnie jesteś chytra! Jak ona to ślicznie
Bakę[295] ćmiła żołnierzowi!

MILFIDIPPA

To wszystko za mało!

PALESTRIO

Wszystko dobrze! Cała sprawa idzie nam jak z płatka,
Tylko wy mi tak jak dotąd dzielnie pomagajcie.
Żołnierz poszedł sam do domu, prosić swą kochankę,
Żeby z matką i ze siostrą do Aten wróciła.

PLEUSIKLES

Doskonale.

PALESTRIO

Lecz co więcej, złoto i klejnoty,
Co ją stroił, teraz wszystko w darze jej oddaje,
Żeby tylko szła od niego: tak mu poradziłem!

PLEUSIKLES

Łatwo pójdzie — gdy on pragnie, a ona chce tego.

PALESTRIO

Nie wiesz, gdy z głębokiej studni do góry się wspinasz,
Że najniebezpieczniej wtedy, gdyś jest już u szczytu,
Byś nie runął w dół z powrotem? Otóż nasza sprawa
Właśnie tu u szczytu studni teraz się rozgrywa.
Jeśli żołnierz coś przewącha, to z tego wszystkiego
Nic mu zabrać nie zdołamy: w tej chwili najwięcej
Trza podstępów!

PLEUSIKLES

Lecz, jak widzę, jest na czym budować.
Trzy kobiety, tyś jest czwarty, ja: pięć, stary[296] szósty,
Z tej chytrości, co w nas siedzi, jak nas jest sześcioro,
To na pewno da się dobyć na tyle podstępu,
By gród zdobyć, nie wiem jaki.

PALESTRIO

Tylko — do roboty![297]

AKROTELEUTIUM

do Palestriona
Otóż po to tu jesteśmy, po twoje rozkazy.

PALESTRIO

przybiera postawę wodza
Doskonale. Teraz tobie
do Akroteleutium
tę daję prowincję.[298]

AKROTELEUTIUM

kłaniając się
Wszystko — wodzu — co zażądasz i co w moich siłach.

PodstępPALESTRIO

Chcę, byś pięknie, sprytnie, sprawnie żołnierza nabrała.

AKROTELEUTIUM

Wszak to rozkosz, co mi każesz.

PALESTRIO

A wiesz, w jaki sposób?

AKROTELEUTIUM

Wiem, mam udać, że mnie miłość do niego roznosi.

PALESTRIO

Tak.

AKROTELEUTIUM

Że niby z tej miłości rzucam to małżeństwo,
Bo z nim pragnę się połączyć.

PALESTRIO

Tak, wszystko w porządku.
Tylko jedno: ten dom, powiedz, że to jest twój posag
I że stary już się wyniósł, gdyś z nim rozwód wzięła,
Żeby on się znów wejść nie bał do cudzego domu.

AKROTELEUTIUM

Tak, to słusznie.

PALESTRIO

A gdy wyjdzie, powinnaś udawać —
Już z daleka — że swą piękność, przy jego urodzie
Za nic masz — i że się korzysz przed jego bogactwem;
Przy tym chwal i jego piękność, urok, wdzięk, urodę —
Dość wskazówek?

AKROTELEUTIUM

Już wiem wszystko. A możesz być pewien
Że me dzieło tak wygładzę, iż nic w nim nie zganisz.

PALESTRIO

Dobrze —
do Pleusiklesa
Teraz ty się dowiedz, co ja ci rozkażę:
Zaraz, gdy się to odbędzie, gdy ona tu wejdzie[299]
Ty patrz, byś tu do nas[300] przyszedł w ubraniu retmańskim.
Weź kapelusz rdzawociemny, na oczy weź szmatkę[301],
Taką z wełny — weź też płaszczyk także rdzawociemny,
Bo to kolor jest żeglarski — zapnij go na barku,
Tu, na lewym; obnaż ramię i przepasz się jakoś.
Masz udawać, żeś jest sternik. A tu u starego
Wszystko znajdziesz, co ci trzeba, bo on ma rybaków[302].

PLEUSIKLES

Dobrze, więc się tak ubiorę. Ale co mam robić?

PALESTRIO

Przyjdź tu po Filokomazjum w imieniu jej matki,
Jeśli jechać ma do Aten, by szybko do portu
Szła wraz z tobą i niech każe zanieść do okrętu,
Jeśli chce coś tam umieścić. A jeśli nie pójdzie,
Że ty sam odpłynąć musisz, bo wiatr jest pomyślny.

PLEUSIKLES

Dobry obraz. A cóż dalej?

PALESTRIO

On ją zaraz wezwie,
Żeby szła, by się śpieszyła, że matka ją czeka.

PLEUSIKLES

Strasznieś mądry.

PALESTRIO

Ja jej powiem, by o mnie prosiła
Do pomocy: rzeczy zanieść za nią do przystani.
On mi każe iść z nią razem. Ja wtedy — wiedz o tym —
Wprost do Aten jadę z tobą.

PLEUSIKLES

A tam gdy przyjedziesz,
Ja ci trzech dni nie pozwolę zostać niewolnikiem![303]

PALESTRIO

Idź więc szybko, by się ubrać.

PLEUSIKLES

Masz coś jeszcze dla mnie?

PALESTRIO

Tak, byś dobrze to spamiętał.

PLEUSIKLES

A zatem odchodzę.
Wchodzi do domu Periplektomenusa.

PALESTRIO

do kobiet
I wy też tam zaraz idźcie — bo on tu z pewnością
Lada chwila z domu wyjdzie.

AKROTELEUTIUM

kłaniając się głęboko razem z Milfidippą
Święte twe rozkazy!

PALESTRIO

wpychając je do domu Periplektomenusa
Więc marsz, szybko. — Otóż właśnie, drzwi się otwierają.
On wychodzi. A wesoły: dobrze rzecz załatwił.
Leci biedak na to wszystko, co całkiem zmyślone!

Pyrgopolinices, Palestrio.

PYRGOPOLINICES

mówi z radością do siebie, zacierając ręce
Wszyściuteńko załatwiłem z tą Filokomazjum,
Tak jak chciałem, po przyjaźni i w najlepszej zgodzie.

PALESTRIO

Coś tak długo robił w domu?

PYRGOPOLINICES

Nigdym jeszcze nie czuł,
By mnie ktoś tak strasznie kochał, jak dziś ta kobieta.

PALESTRIO

Jak to?

PYRGOPOLINICES

Wielem musiał mówić! Jak ciężko szła sprawa!
Ażem wreszcie to osiągnął, com chciał. — Darowałem,
Dałem wszystko, czego chciała. — I ciebie jej także
Darowałem.

SługaPALESTRIO

udaje przerażenie
I mnie także? Ja mam żyć bez ciebie?

PYRGOPOLINICES

klepie go po ramieniu
No, no, bądź najlepszej myśli; będziesz wyzwolony.
Wszystkom robił, by ją skłonić, żeby szła bez ciebie,
Ona jednak napierała.

PALESTRIO

obłudnie
Ha, w bogach nadzieja,
No i w tobie. — Wreszcie jednak — choć mi to bolesne
Tracić w tobie mego pana, pana najlepszego,
To przynajmniej mnie pociesza, że z moją pomocą
(Ale dzięki twej urodzie) to ci się udało
Z tą sąsiadką, co ci stręczę.

PYRGOPOLINICES

Co tu dużo gadać:
Dam ci wolność i bogactwa, jeśli mi to sprawisz.

PALESTRIO

Ja ci sprawię.

PYRGOPOLINICES

Aż się palę!

PALESTRIO

Powoli, powoli.
Panuj przecież nad swą żądzą! — O, sama wychodzi.

Milfidippa, Akroteleutium, Pyrgopolinices, Palestrio.

MILFIDIPPA

wychodzi wraz z Akroteleutium, stają na boku i rozmawiają półgłosem
Oto, pani, jest ten żołnierz.

AKROTELEUTIUM

Gdzie?

MILFIDIPPA

Po lewej.

AKROTELEUTIUM

Widzę.

MILFIDIPPA

Zerknij boczkiem, niech on nie wie, że my go widzimy.

AKROTELEUTIUM

obserwując dłużej
Ach, to on. — No już czas na nas, chociażeśmy chytre,
Przejść chytrością siebie samych.

MILFIDIPPA

A więc ty zaczynaj.

PochlebstwoAKROTELEUTIUM

na głos do Milfidippy
A więc to naprawdę — powiedz — z nim samym mówiłaś?
na ucho do Milfidippy
Nie szczędź głosu, niech usłyszy.

MILFIDIPPA

z udaną dumą
Z nim samym mówiłam
Najspokojniej, bez pośpiechu, tak długo, jak chciałam.

PYRGOPOLINICES

do Palestriona na stronie
Słyszysz?

PALESTRIO

do Pyrgopolinicesa na stronie
Słyszę. Jak się cieszy, że z tobą mówiła!

AKROTELEUTIUM

do Milfidippy
Ach, szczęśliwaś ty kobieta!

PYRGOPOLINICES

do Palestriona
Widzisz, jak mnie kocha!

PALESTRIO

Boś wart tego.

AKROTELEUTIUM

do Milfidippy
Dziw, co mówisz, żeś ty z nim mówiła
I żeś go uprosić mogła. Bo, mówią, do niego
Przystęp tylko jak do króla: przez list lub przez posła.

MILFIDIPPA

Bo też tylko z wielkim trudem mogłam z nim się spotkać
I uzyskać, com prosiła.

PALESTRIO

do Pyrgopolinicesa
Sławnyś jest wśród kobiet!

PYRGOPOLINICES

Trudno, skoro tak chce Wenus.

MiłośćAKROTELEUTIUM

Wenerzem[304] jest wdzięczna,
Do niej modły ślę i prośby, by mi zdobyć dała
Tego, kogo ja tak kocham i za kim tak tęsknię,
By mych pragnień nie odtrącił i był łaskaw dla mnie.

MILFIDIPPA

Mam nadzieję, że tak będzie, chociaż wiele kobiet
Tęskni za nim. Lecz on gardzi wszystkimi i wszystkie
Wręcz odtrąca, oprócz ciebie!

AKROTELEUTIUM

Otóż to mnie dręczy,
Ten strach, skoro on tak dumny, żeby jego oczy
Nie zmieniły jego planu, skoro mnie zobaczy,
I by jego wyszukana uroda — od razu
Nie wzgardziła mym wyglądem.

MILFIDIPPA

Nie, tego nie zrobi,
Bądźże tylko dobrej myśli.

PYRGOPOLINICES

Jaka ona skromna!

AKROTELEUTIUM

Boję się, czy twe pochwały teraz nie przewyższą
Mej urody.

MILFIDIPPA

Dbałam o to — byś była piękniejsza,
Niż on sobie wyobraża.

AKROTELEUTIUM

Jeśli mnie za żonę
Wziąć nie zechce, to — dalibóg — do kolan mu padnę,
Błagać będę. A jeżeli nie zdołam uzyskać,
Targnę się na moje życie — bo wiem, że bez niego
Żyć nie mogę.

PYRGOPOLINICES

do Palestriona
Trza kobietę od śmierci ratować,
Więc podejdę —

PALESTRIO

wstrzymuje go
Nie, bynajmniej! Straciłbyś swą wartość.
Gdybyś się tak sam narzucał. Niech sama tu przyjdzie,
Niech cię szuka, niechaj tęskni, niech cię wyczekuje.
Czy chcesz stracić całą sławę, co ją masz? Przenigdy
Nie rób tego! A wiem dobrze, że żaden śmiertelnik,
Prócz was dwóch, to jest prócz ciebie i Faona z Lesbos[305],
Tego jeszcze nie doświadczył, żeby go kobieta
Tak kochała!

AKROTELEUTIUM

Milfidippo, czy mam wejść, czy może
Ty go tu wywołasz przed dom?

MILFIDIPPA

Lepiej poczekajmy,
Aż kto wyjdzie.

AKROTELEUTIUM

Nie wytrzymam! Muszę się tu dostać!

MILFIDIPPA

Toż drzwi przecież są zamknięte.

AKROTELEUTIUM

Wyłamię!

MILFIDIPPA

Masz rozum?

AKROTELEUTIUM

Jeśli kochał kiedykolwiek albo jest tak mądry,
Jak jest piękny — to jeżeli coś zrobię z miłości,
Dobrotliwie mi wybaczy.

PALESTRIO

do Pyrgopolinicesa
Patrz, jak ona, biedna,
Na śmierć w tobie zakochana!

PYRGOPOLINICES

O — to tak wzajemnie.

PALESTRIO

zatyka mu usta
Cicho, cicho, bo usłyszy!

MILFIDIPPA

do Akroteleutium, która robi wniebowziętą minę
Cóż stoisz jak głupia?
Cóż nie pukasz?

AKROTELEUTIUM

mówi tonem podniosłym
Tam go nie ma — tego, co go szukam.

MILFIDIPPA

Skąd to wiesz?

AKROTELEUTIUM

jak wyżej, zamyka oczy i nos wznosi wysoko
Skąd? Wiem po węchu.[306] Bo gdyby był w domu,
Nos mój czułby po zapachu.

PYRGOPOLINICES

do Palestriona
Ona jest w natchnieniu!
Bo mnie kocha, toteż Wenus daje jej dar wieszczy.

AKROTELEUTIUM

jak wyżej
Nie wiem, czy on tu jest blisko, co go pragną ujrzeć,
Lecz nos wietrzy go po prostu.

PYRGOPOLINICES

Patrz, ona swym nosem
Więcej widzi niżli wzrokiem!

PALESTRIO

Bo ślepa z miłości.

AKROTELEUTIUM

do Milfidippy, słaniając się
Ach, ach, trzymaj mnie!

MILFIDIPPA

A po co?

AKROTELEUTIUM

Bo padnę!

MILFIDIPPA

A czemu?

AKROTELEUTIUM

Stać nie mogę — tak mi dusza przez oczy ucieka!

MILFIDIPPA

trzymając Akroteleutium w ramionach
Pewnieś jego tu dojrzała?

AKROTELEUTIUM

Tak.

MILFIDIPPA

Lecz ja nie widzę —
Gdzież on jest?

AKROTELEUTIUM

Widziałabyś go — gdybyś go kochała!

MILFIDIPPA

Pewnie więcej go ode mnie — moja ty — nie kochasz,
Jeśli mi to wolno mówić.

Pochlebstwo, PróżnośćPALESTRIO

do Pyrgopolinicesa
Patrz, wszystkie kobiety,
Jeżeli cię która ujrzy, zaraz cię kochają!

PYRGOPOLINICES

Nie wiem, czym ci to już mówił: wnuk jestem Wenery.

AKROTELEUTIUM

Błagam, moja Milfidippo, podejdźże i przystąp!

PYRGOPOLINICES

Ależ ona mnie się boi!
Milfidippa zbliża się do Pyrgopolinicesa i Palestriona.

PALESTRIO

O — ta idzie ku nam.

MILFIDIPPA

kłaniając się głęboko
Ja was szukam.

PYRGOPOLINICES

A my ciebie.

MILFIDIPPA

Tak jak rozkazałeś,
Wiodę tu mą panią.

PYRGOPOLINICES

Widzę.

MILFIDIPPA

A więc każ się zbliżyć.

PYRGOPOLINICES

z dostojeństwem
Więc — — raczyłem postanowić, by jej nie odpychać,
Tak jak inne, skoro prosisz.

MILFIDIPPA

popycha Akroteleutium, ale ta, drżąc ze strachu, milczy
Lecz ona doprawdy
Ani słówka nie jest w stanie, tu w twojej bliskości;
Oczy, gdy na ciebie patrzy, język jej podcięły.

PYRGOPOLINICES

Trzeba, widzę, tej kobiecie pomóc w jej chorobie.

MILFIDIPPA

Jak drży! Tak się przeraziła, gdy ciebie ujrzała.

PYRGOPOLINICES

Ba — tak samo drżą mężowie w pełnym uzbrojeniu,
Więc cóż dziwić się kobiecie! Więc co chce ode mnie?

MILFIDIPPA

Ażebyś się przeniósł do niej: ona chce żyć z tobą,
Z tobą swoje życie pędzić.

PYRGOPOLINICES

Lecz jakże ja do niej,
Przecież ona jest zamężna? Mąż by mnie przyłapał.

MILFIDIPPA

Ależ ona z twej przyczyny męża wypędziła!

PYRGOPOLINICES

Co? Lecz jak to mogła zrobić?

MILFIDIPPA

Ten dom to jej posag.

PYRGOPOLINICES

Co? Naprawdę?

MILFIDIPPA

Tak, doprawdy.

PYRGOPOLINICES

Każ jej iść do domu.
Ja tam zaraz do niej przyjdę.

MILFIDIPPA

Lecz, proszę, nie zwlekaj,
By kobiety nie zadręczać.

PYRGOPOLINICES

Nie, nie będę zwlekał.
Idźcie już!

MILFIDIPPA

Już odchodzimy.
Wchodzą do domu Periplektomenusa.

PYRGOPOLINICES

Lecz coż to ja widzę?

PALESTRIO

Co takiego?

PYRGOPOLINICES

Ktoś tu idzie — w żeglarskim ubraniu —

PALESTRIO

Do nas. Pewnie coś do ciebie. Toż to jest ten retman!

PYRGOPOLINICES

On już pewnie po nią idzie.

PALESTRIO

I ja też tak myślę.

Pleusikles, Palestrio, Pyrgopolinices.

PLEUSIKLES

wchodzi od strony portu w ubraniu opisanym wyżej w. 1342 i nast., z lewym okiem zawiązanym, i mówi do widzów:
MiłośćGdybym o tym nie wiedział, że ludzie z miłości[307]
Moc łajdactw narobili, każdy w inny sposób,
To więcej bym się wzdragał z powodu miłości
Przyjść tutaj w tym ubraniu. Ale że słyszałem,
Iż wielu dokonało z powodu miłości
Wielu rzeczy i niecnych, i całkiem niegodnych,
Już pominę Achilla[308], co na to pozwolił,
By współobywatele ginęli — — Lecz oto
Spostrzegam Palestriona, o, stoi z żołnierzem.
Muszę teraz mą mowę inaczej odwrócić.
Doprawdy, że kobietę chyba urodziła
Zwłoka w własnej osobie[309]. Jakakolwiek zwłoka,
Co się zwłoką nazywa, mniejszą się wydaje
Od tej zwłoki, co zwykle bywa przez kobietę;
To już z przyzwyczajenia, myślę, tak się dzieje.
Bo ja tutaj przychodzę po Filokomazjum,
Ale do drzwi zapukam. Hola, jest tam który?
Puka do drzwi Pyrgopolinicesa.

PYRGOPOLINICES

O co chodzi, młodzieńcze? Co chcesz? Czemu pukasz?

PLEUSIKLES

Szukam Filokomazjum. Jestem od jej matki,
Jeśli ma iść, niech idzie. Wszystkich nas opóźnia,
Kotwicę chcemy podnieść.

PYRGOPOLINICES

Dawno rzecz gotowa.
Idź Palestrio, weź z sobą ludzi do pomocy,
Niech zaniosą na statek wszystkie kosztowności,
Złoto, suknie, klejnoty. Wszystko jest złożone,
Com jej tylko darował: niech z sobą zabierze.

PALESTRIO

Idę.
Wchodzi do domu.

PLEUSIKLES

woła za nim
Tylko się pośpiesz!

PYRGOPOLINICES

On nie będzie zwłóczył.
A cóż ci się to stało? Co jest z twoim okiem?

PLEUSIKLES

chcąc zyskać na czasie, udaje, że pytanie odnosi się do niezawiązanego oka
Co? A przecież mam oko?

PYRGOPOLINICES

Lecz mówię o lewym.

PLEUSIKLES

Zaraz ci to opowiem: Wiesz, ja na to oko
z miłościm[310] zaniewidział[311]. Gdybym się był wstrzymał,
Widziałbym na to oko, tak jak i na prawe. —
Lecz zbyt mnie opóźniają.

PYRGOPOLINICES

O, właśnie wychodzą.
Wychodzi Palestrio i Filokomazjum, ubrani do drogi; Filokomazjum aż zanosi się od płaczu.

Palestrio, Filokomazjum, Pyrgopolinices, Pleusikles.

PALESTRIO

do Filokomazjum
Czy ty dziś nie skończysz płakać?

FILOKOMAZJUM

Jakże nie mam płakać,
Stąd odchodząc, gdzie mi było tak rozkosznie dobrze?

PALESTRIO

Otóż ten tu przyszedł właśnie od matki i siostry.

FILOKOMAZJUM

Widzę.

PYRGOPOLINICES

Słuchaj no, Palestrio!

PALESTRIO

Czego sobie życzysz?

PYRGOPOLINICES

Każże przecież wynieść wszystko, com jej podarował.

PLEUSIKLES

do Filokomazjum
Witajże, Filokomazjum!

FILOKOMAZJUM

I ty witaj!

PLEUSIKLES

Również
Matka cię pozdrawia z siostrą.

FILOKOMAZJUM

Zdrowia im też życzę.

PLEUSIKLES

Proszą cię, ażebyś przyszła, póki jest wiatr dobry,
Żeby móc rozwinąć żagle; matka by tu ze mną
Była przyszła, gdyby nie to, że ją oczy bolą.

FILOKOMAZJUM

Pójdę. Chociaż tak niechętnie — — —
oko do żołnierza
lecz gdybym nie poszła,
Byłby to brak posłuszeństwa.[312]

PLEUSIKLES

Tak, słusznie, masz rozum.

PYRGOPOLINICES

A gdyby nie żyła ze mną, byłaby dziś głupia!

FILOKOMAZJUM

zawodzi
Toteż cierpię, że dziś tracę takiego człowieka!
Przecież ty każdego zdołasz tak świetnie wykształcić,
Że aż tryska swą bystrością. Więc tym więcej byłam
Dumna, że żyć mogłam z tobą. Dziś, widzę, tę sławę
Muszę stracić!

PYRGOPOLINICES

Nie płacz, nie płacz!

FILOKOMAZJUM

jak wyżej
Wstrzymać się nie mogę,
Gdy cię widzę.

PYRGOPOLINICES

uspokaja ją
No, już dobrze.

FILOKOMAZJUM

szlochając dalej
Już ja wiem najlepiej,
Jak się moje serce kraje!

PALESTRIO

Wcale się nie dziwię,
Żeś ty tu, Filokomazjum, chętnie przebywała,
I że serce twe przykuła ta jego uroda,
Jego całe zachowanie, męstwo — skoro nawet
Ja, niewolnik, gdy nań spojrzę, łzami się zalewam,
Że się dzisiaj rozstajemy! O, ja nieszczęśliwy!
Zaczyna też płakać.

FILOKOMAZJUM

na kolanach, do Pyrgopolinicesa
Błagam, pozwól się uściskać, zanim stąd odjadę.

PYRGOPOLINICES

Proszę.

FILOKOMAZJUM

zrywa się i okrywa go pocałunkami
O ty, moje oczko, o ty, moja duszo!
Udaje, że mdleje.

PALESTRIO

Podtrzymajcież tę kobietę, żeby nie upadła!
Sam ją podtrzymuje.

PYRGOPOLINICES

A cóż to znów jest takiego?

PALESTRIO

Że cię musi odejść,
Nagle się jej, nieszczęśliwej, niedobrze zrobiło.

PYRGOPOLINICES

Leć do domu, przynieś wody!

PALESTRIO

któremu nie na rękę w tej chwili krytycznej odchodzić
E, co jej po wodzie,
Lepiej, żeby wypoczęła.
Oddaje ją w ramiona Pleusiklesa
A ty daj jej spokój,
Aż do przytomności wróci.

PYRGOPOLINICES

zauważywszy, że Pleusikles całuje ukradkiem Filokomazjum
Coś oni zanadto
Swoje głowy przytulili. Nie podoba mi się!
Ty, żeglarzu, weź swe usta od jej warg — bo jak cię —
Zamierza się na niego.

PLEUSIKLES

Próbowałem, czy oddycha.

PYRGOPOLINICES

To trza było uchem!

PLEUSIKLES

udaje, że ją składa na ziemię
Jeśli chcesz, to ją położę.

PYRGOPOLINICES

Nie — trzymaj.

PALESTRIO

do siebie, w obawie, że młodzi kochankowie popsują sprawę
O bieda!

RozstaniePYRGOPOLINICES

woła do wnętrza swego domu
Wyjdźcie, wszystko tu wynieście, com jej podarował.
Wychodzi szereg niewolników i niewolnic niosących toboły.

PALESTRIO

zwraca się ku domowi żołnierza z rękami wzniesionymi do modlitwy
Niechże jeszcze cię pozdrowię, ty Larze[313] domowy,
Zanim pójdę — wy, współsłudzy, i wy, współsłużące,
Już żegnajcie! Żyjcie w zdrowiu, a miejcie też dla mnie
Dobre słowo, nawet chociaż tu z wami nie będę![314]
Udaje, że zalewa się łzami i głośno zawodzi.

PYRGOPOLINICES

klepie go po ramieniu i pociesza
No już nie martw się, Palestrio.

PALESTRIO

aż zawodzi od płaczu
Oj, jakże łzy wstrzymać,
Kiedy muszę cię opuścić!

PYRGOPOLINICES

Znieśże to odważnie!

PALESTRIO

płacze dalej
Wiem ja, wiem, jak mnie to boli!

FILOKOMAZJUM

odzyskuje przytomność
Lecz cóż to? Co widzę?
Co to? Witaj, światło słońca! Ale gdzież ja jestem?

PLEUSIKLES

I ty witaj! Otrzeźwiałaś?

FILOKOMAZJUM

udając przerażenie, wyrywa mu się z rąk
Ach, kogożem ja to
Tak objęła? Czym przytomna?

PLEUSIKLES

ściskając ją czule
Nie bój się, najdroższa!

PYRGOPOLINICES

który przecież zauważył te czułości
Cóż to znów?

PALESTRIO

ratując sytuację
To ona właśnie — — była nieprzytomna!
do siebie półgłosem
Drżę że strachu, że to wszystko na koniec się wyda.

PYRGOPOLINICES

coś dosłyszał
Co takiego?

PALESTRIO

by zdezorientować żołnierza
Że to wszystko tak będą za nami
Nieść przez miasto — — by ktoś tego tobie za złe nie wziął.

PYRGOPOLINICES

Dałem swoje, nie ich własność. Niewiele dbam o nich.
Dalej w drogę, z wolą bogów!

PALESTRIO

usprawiedliwiając się
Ja przez wzgląd na ciebie
To mówiłem.

PYRGOPOLINICES

Ja ci wierzę.

PALESTRIO

Więc bądź zdrów!

PYRGOPOLINICES

Ty również.

PALESTRIO

do całego orszaku
Idźcie szybko, ja tam zaraz podążę za wami.
Chcę coś z panem porozmawiać.
Orszak odchodzi szybko w stronę portu.
Sługa, WiernośćChoć zawsze myślałeś,
Że ci inni są wierniejsi niżli ja, to jednak
Bardzom ci za wszystko wdzięczny; a gdybyś tak zechciał,
Wolałbym być niewolnikiem u ciebie niż nawet
Wyzwoleńcem u innego.

PYRGOPOLINICES

No, bądź dobrej myśli.

PALESTRIO

znów zalewa się łzami
Oj, oj, gdy pomyślę o tym, jak trzeba się zmienić:
Babskich rzeczy się wyuczać, zapomnieć żołnierki![315]

PYRGOPOLINICES

A patrz, żebyś był porządny!

PALESTRIO

O, już nie potrafię,
Cała chęć mnie już odeszła!

PYRGOPOLINICES

No, już idź za nimi
I nie marudź.

PALESTRIO

A więc bądź zdrów!

PYRGOPOLINICES

Ty również!

PALESTRIO

A proszę,
Na wypadek, jeśli kiedyś będę wyzwolony[316],
(Ja cię o tym zawiadomię) pamiętajże o tym,
Byś mnie przecie nie opuścił.

PYRGOPOLINICES

To nie jest mój zwyczaj.

PALESTRIO

bezczelnie
Rozpamiętuj sobie często, jak wierny ci byłem,
A zrozumiesz wtedy wreszcie, kto ci zły, kto dobry.

PYRGOPOLINICES

pewny siebie
Wiem — i nieraz to widziałem.

PALESTRIO

Ale jeśli kiedy,
To dziś ujrzysz to najlepiej. Zobaczysz, sam powiesz,
Że dziś szczera prawda wyszła![317]

PYRGOPOLINICES

Z trudem się wstrzymuję,
Żeby ci nie kazać zostać.

PALESTRIO

niemile zaskoczony, szybko protestuje
O, tego to nie rób!
Powiedzieliby, żeś kłamca, żeś jest nieuczciwy,
Że ci nic nie można wierzyć; mogliby powiedzieć,
Że prócz mnie nikogo nie masz wiernego wśród służby.
Gdybym sądził, że ty możesz to zrobić z honorem,
Sam bym radził. Lecz nie można. A więc strzeż się tego!

PYRGOPOLINICES

No już idź.

PALESTRIO

z głębokim westchnieniem
Tak, ścierpieć muszę, cokolwiek wypadnie.

PYRGOPOLINICES

Bądź więc zdrów!

PALESTRIO

O, trza iść dzielnie![318]
Odchodzi chyżo w stronę portu.

PYRGOPOLINICES

woła za nim
Bądź więc zdrów, raz jeszcze!
do widzów
Zawsze przedtem byłem pewny, że on jest najgorszy
Spośród moich niewolników, a dzisiaj znajduję[319],
Że on mi jest przecież wierny. I gdy to rozważam,
Głupiom zrobił, żem go puścił. — Teraz pójdę sobie
Tutaj na miłostki moje. Lecz słyszę — drzwi skrzypły.
Ustępuje na bok.

Chłopiec, Pyrgopolinices.

CHŁOPIEC

wychodzi z domu Periplektomenusa i mówi do wnętrza
Ależ mnie już nie uczcie, już wiem, co mam zrobić!
Już ja go tam odnajdę[320], gdziekolwiek jest teraz
Wytropię, nie oszczędzę wysiłku mojego.

PYRGOPOLINICES

Mnie on szuka. — Zabiegnę temu chłopcu drogę.
Staje naprzeciw niego.

CHŁOPIEC

Hej, ja ciebie tu szukam.
z ukłonem
Witaj mężu śliczny,
Dziecko szczęścia — którego dwa bóstwa najwięcej
Kochają!

PYRGOPOLINICES

Które bóstwa?

CHŁOPIEC

Sam Mars i Wenera!

PYRGOPOLINICES

z uśmiechem
Dowcipny z niego chłopczyk!

CHŁOPIEC

Błaga cię, byś przyszedł,
Pragnie ciebie, pożąda, umiera z tęsknoty!
Więc ratuj zakochaną! Stoisz? Chodźże!

PYRGOPOLINICES

Idę.
Wchodzi do domu Periplektomenusa.

CHŁOPIEC

do widzów
On się tam już tymczasem sam zaplątał w sidła.
Zasadzka jest gotowa. Stary tylko czeka,
By się rzucić na gacha, butnego z „urody”,
Co myśli, że się wszystkie w nim durzą kobiety,
Która tylko go ujrzy. A jego nie cierpią
Tak baby jak mężczyźni. — Teraz zaś popędzę
Na tę burdę — bo słyszę już krzyki ze środka.
Wpada do domu Periplektomenusa, skąd słychać ogromny zgiełk.

AKT PIĄTY

Periplektomenus, Pyrgopolinices, Kario, Sceledrus.

PACHOŁKOWIE

Pachołkowie wloką Pyrgopolinicesa w samej koszuli, opierającego się wszelkimi siłami; za nimi kucharz Kario z ogromnym nożem

PERIPLEKTOMENUS

Dajcie go tu! Co? Iść nie chce? W górę go i za drzwi!
Trzymajcie go tak w powietrzu! Nogi mu rozedrzeć![321]

PYRGOPOLINICES

śmiertelnie przerażony
Błagam, Periplektomenie, na bogów!

PERIPLEKTOMENUS

Nic z tego!
Patrz no, Kario, żeby nóż twój był ostry, porządnie!

KARIO

grożąc nożem
Co? Toż on już dawno czyha, ażeby gachowi
Popodcinać to podbrzusze, by mu tak wisiało,
Jak te cacka, co się dziecku na szyi zawiesza!

PYRGOPOLINICES

O, źle ze mną!

PERIPLEKTOMENUS

Co? Nie jeszcze. Nie śpiesz się tak bardzo!

KARIO

zakasując rękawy i udając, że zabiera się do operacji
Więc się teraz wziąć do niego?

PERIPLEKTOMENUS

Nie, przedtem kijami
Wysmarować!

KARIO

Byle dobrze!
Pachołek okłada go, wiele się zmieści, żołnierz wrzeszczy wniebogłosy.

PERIPLEKTOMENUS

[Poczekaj no — trochę,
Ja go tylko chcę wypytać. Jeśli będzie kłamać,
Bij co wlezie!][322]
do żołnierza
Więc jak śmiałeś, ty bydlę bezczelne,
Cudzą żonę napastować?

PYRGOPOLINICES

płaczliwie
Niechże mnie tak bogi,
Sama przecież przyszła do mnie.

PERIPLEKTOMENUS

Kłamie! Dalej w niego!
Pachołek okłada go, żołnierz wrzeszczy.

PYRGOPOLINICES

Poczekajże, niech coś powiem!

PERIPLEKTOMENUS

Czemu przestajecie?

PYRGOPOLINICES

Jakże, więc nie wolno mówić?

PERIPLEKTOMENUS

Mów!
Przestają go bić na chwilę.

PYRGOPOLINICES

Byłem proszony,
By pójść do niej!

PERIPLEKTOMENUS

Jak iść śmiałeś? Masz za to!
Okłada go.

PYRGOPOLINICES

Oj! Dosyć,
Dosyć jestem już obity! Litości!

KARIO

Już krajać?

PERIPLEKTOMENUS

Kiedy zechcesz.
do pachołków
Rozpiąć go tu! Nogi mu rozciągnąć!

PYRGOPOLINICES

krzyczy przeraźliwie
Błagam cię, wysłuchaj przecież, nim on zacznie krajać!

PERIPLEKTOMENUS

Mów!

PYRGOPOLINICES

mówi, pojękując
Nie było tak, z niczego: miałem ją za wdowę[323],
Tak mówiła mi służąca, co pośredniczyła.

PERIPLEKTOMENUS

Więc przysięgnij, że nie będziesz miał nic do nikogo
Za to, żeś tu był obity lub że będziesz bity,
Jeśli cało cię puścimy — ty wnuczku Wenery!

PYRGOPOLINICES

Więc przysięgam na Jowisza i Marsa: nie będę
Mieć nic nigdy do nikogo, żem tu był obity,
Co uznaję za rzecz słuszną. A jeśli stąd wyjdę
Bez uszczerbku na mych członkach[324], to — wobec mej winy —
Żadnej krzywdy nie doznaję.

PERIPLEKTOMENUS

A co będzie wtedy,
Jeśli przysiąg nie dotrzymasz?

PYRGOPOLINICES

Niech mam całe życie
Ten uszczerbek na — mej sławie!

KARIO

Nabijmy go jeszcze,
Potem, myślę, już go puśćmy!
Pachołkowie okładają go jeszcze, ale on już uradowany woła do Kariona.

PYRGOPOLINICES

Niech cię zawsze bogi
Szczęściem darzą, że tak za mną życzliwie się wstawiasz!

KARIO

No to daj nam minę[325] złota.

PYRGOPOLINICES

Za co?

KARIO

Jak to za co?
Byśmy cię puścili cało, bez żadnych uszczerbków,
Ty, ty, wnuczku Weneryjski! Inaczej nie pójdziesz,
Nawet nie myśl!

PYRGOPOLINICES

To zapłacę.

KARIO

No tak, to rozsądniej.
Ale nie myśl, byś mógł zabrać płaszcz, miecz i tunikę.

JEDEN Z PACHOŁKÓW

Bić go jeszcze czy już dosyć?

PYRGOPOLINICES

Oj, dosyć mam kijów,
Miejcie litość!

PERIPLEKTOMENUS

Więc go puśćcie.
Puszczają go na ziemię.

PYRGOPOLINICES

zbiera się bardzo powoli
Bardzo ci dziękuję.

PERIPLEKTOMENUS

grożąc mu
Jeśli cię tu jeszcze złapię, to wyjdziesz — — z uszczerbkiem!

PYRGOPOLINICES

I nie będę się sprzeciwiał.

PERIPLEKTOMENUS

No, Kario, do domu!
Wszyscy prócz Pyrgopolinicesa wchodzą do domu Periplektomenusa.

PYRGOPOLINICES

rozciera obite członki
O! Mych niewolników widzę!
Zbliżają się ci, co nieśli bagaże Filokomazjum, z nimi Sceledrus[326].
Czy Filokomazjum
Pojechała? — Mówże przecież!

SCELEDRUS

Już dawno.

PYRGOPOLINICES

z westchnieniem
To szkoda.

SCELEDRUS

Jeszcze więcej wzdychać będziesz, jeżeli się dowiesz
To, co ja wiem! Tak, bo tamten, ze szmatą na oku,
To — to nie był żaden żeglarz.

PYRGOPOLINICES

Tylko kto?

SCELEDRUS

Kochanek
Tej Filokomazjum naszej!

PYRGOPOLINICES

Skąd to wiesz?

SCELEDRUS

Wiem dobrze,
Bo jak tylko z bramy wyszli, to nie zaprzestali
Wciąż się ściskać i całować.

PYRGOPOLINICES

Ale mnie dostało!
Widzę, że mnie oszukali. To szelma Palestrio,
On mnie zwabił w tę zasadzkę! — Ha — słusznie się stało[327];
Gdyby się i innym gachom też tak przytrafiło,
Mniej by było ich zapewne, więcej by się bali
I mniej mieliby ochoty. —
do Sceledrusa i reszty służby
No, chodźmy!
do widzów
Klaskajcie!

Przypisy

[1]

Wstęp — autorstwa G. Przychockiego, wg: T. M. Plautus, Żołnierz samochwał, przeł. i oprac. Gustaw Przychocki, Kraków, Krakowska Spółka Wydawnicza, 1929 (Biblioteka Narodowa, Seria II, nr 53). [przypis edytorski]

[2]

Życiorys Plauta i charakterystyka jego działalności są we Wstępie do Braci (Bibl. Nar. Ser. II, Nr 33). [przypis tłumacza]

[3]

atrium (łac.) — centralne pomieszczenie w domu rzymskim, bez okien, z czworokątnym otworem w dachu, pod którym znajdował się basen na wodę deszczową. [przypis edytorski]

[4]

bliźnia (daw.) — bliźniacza. [przypis edytorski]

[5]

hetera (gr. ἑταίρα: towarzyszka) — kurtyzana w staroż. Grecji; heterami były niezależne społecznie, wykształcone kobiety o wysokiej kulturze. [przypis edytorski]

[6]

retman (daw., z niem.) — sternik, nawigator; tu: kapitan statku. [przypis edytorski]

[7]

donżuaneria — bałamucenie, uwodzenie kobiet; określenie utworzone od imienia tytułowego bohatera dramatu Moliera Don Juan. [przypis edytorski]

[8]

kondotier — dowódca oddziałów wojsk najemnych we Włoszech w XIV–XVI w. [przypis edytorski]

[9]

Wenera (mit. rzym.) — Wenus, bogini miłości. [przypis edytorski]

[10]

jasyr (z tur.) — niewola tatarska lub turecka. [przypis edytorski]

[11]

stratagème (fr.) — podstęp. [przypis edytorski]

[12]

znanych ze sztuk Plautowskich tzw. „dobrych heter” — por. G. Przychocki, Plautus, Kraków, 1925, s. 353 i nast. [przypis tłumacza]

[13]

typowe dla „komedii nowej”… — por. Bracia, Bibl. Nar. wyd. II, Wstęp, s. XXIV i nast. [przypis tłumacza]

[14]

Terencjusz (ok. 195–po 159 p.n.e.) — komediopisarz rzymski. [przypis edytorski]

[15]

typ, który ma za sobą całą historię w zakresie greckiej i rzymskiej komedii, a często występuje z wybitną cechą złośliwego i uszczypliwego dowcipu — por. Kupiec, wyd. II, Wstęp, s. IX i nast. [przypis tłumacza]

[16]

wnioskują, że (…) mielibyśmy tu typowy przykład tzw. „kontaminacji” — por. Bracia, Wstęp, s. 15. [przypis tłumacza]

[17]

Lust am Trug (niem.) — przyjemność z oszustwa. [przypis edytorski]

[18]

imbroglio (wł.) — dosł.: zamieszanie, zamęt; zawiła intryga sceniczna. [przypis edytorski]

[19]

jest w nim (…) jedna tylko wybitniejsza partia śpiewana — por. Bracia, Wstęp, s. 18 i n. [przypis tłumacza]

[20]

anapest — w metryce iloczasowej stopa metryczna składająca się z trzech sylab: dwóch krótkich i jednej długiej. [przypis edytorski]

[21]

canticum (łac.) — pieśń; partia śpiewana. [przypis edytorski]

[22]

Menander (342–291 p.n.e.) — komediopisarz grecki, główny przedstawiciel komedii nowej i komedii charakterów. [przypis edytorski]

[23]

wysoki stopień oryginalności — por. Plautus, s. 377 i n. [przypis tłumacza]

[24]

par excellence (fr.) — w całym znaczeniu tego słowa, w najwyższym stopniu. [przypis edytorski]

[25]

nimim strzelać kazał — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: nimi strzelać kazałem. [przypis edytorski]

[26]

wraz (daw.) — od razu, natychmiast, zaraz. [przypis edytorski]

[27]

skróś a. skroś (daw.) — wskroś, poprzez. [przypis edytorski]

[28]

jarząbek — ptak łowny z rodziny głuszcowatych. [przypis edytorski]

[29]

żołnierza, któremu nie pozwalają rozpuszczać językaEpid. 454 i n. [Epidicus, polski tytuł: Epidikus; red WL] [przypis tłumacza]

[30]

zapowiada widzom (…) bo to (wyjątkowo) nie jest jego zwyczajemTrin. 482 i n. [Trinummus, polski tytuł: Trzy grosze; red. WL] [przypis tłumacza]

[31]

korcy — dziś popr. forma D.lm.: korców; korzec: daw. jednostka objętości produktów sypkich (ziarna, mąki itp.); korzec rzymski (modius) liczył ok. 10,5 litra. [przypis edytorski]

[32]

fanfaronada — chełpliwość, przechwalanie się odwagą. [przypis edytorski]

[33]

Cyropedia a. Wychowanie Cyrusa — powieściowa biografia autorstwa Ksenofonta z Aten (ok. 430–ok. 355 p.n.e.), przedstawiająca króla Cyrusa Wielkiego jako przykład idealnego władcy, a monarchię perską jako idealne państwo. [przypis edytorski]

[34]

Ares (mit. gr.) — bóg wojny. [przypis edytorski]

[35]

Ares złapany na gorącym uczynku — bóg wojny Ares miał romans z piękną boginią miłości Afrodytą, żoną kulawego boga-kowala, Hefajstosa. Zdradzany mąż przygotował cienką, niewidoczną metalową sieć, schwytał w nią śpiących w łożu kochanków i wystawił na pośmiewisko przed bogami olimpijskimi. [przypis edytorski]

[36]

farsa megarejska — gatunek staroż. niewybrednej komedii greckiej, pochodzący z doryckiego miasta Megara; w staroż. przeciwstawiany bardziej wyrafinowanej komedii attyckiej, czasem uważany za wcześniejszy. [przypis edytorski]

[37]

Arystofanes (ok. 445–ok. 385 p.n.e.) — grecki komediopisarz, najwybitniejszy z twórców komedii staroattyckiej. [przypis edytorski]

[38]

Lamachos — generał ateński w okresie wojny peloponeskiej (od ok. 435 p.n.e.), jeden z trzech dowódców zakończonej klęską wyprawy na Sycylię (415 p.n.e.), gdzie zginął w bitwie. [przypis edytorski]

[39]

Acharn.Acharnejczycy, komedia Arystofanesa, wystawiona w 425 p.n.e. [przypis edytorski]

[40]

Kleonymos — generał ateński w czasach wojny peloponeskiej; w 424 p.n.e. porzucił tarczę podczas bitwy i uciekł, zyskując miano tchórza. [przypis edytorski]

[41]

Platon (komik), gr. Platon Komikos — komediopisarz grecki, przedstawiciel komedii staroattyckiej, tworzący ok. 428–389 p.n.e.; z jego sztuk zachowały się tylko fragmenty. [przypis edytorski]

[42]

Pisander, gr. Peisandros — generał spartański, podczas wojny korynckiej, w 395 p.n.e., otrzymał od swego szwagra, króla Agesilaosa II, dowództwo floty; zginął w pierwszym starciu, w bitwie koło przylądka Knidos (394 p.n.e.), zakończonej całkowitą klęską. [przypis edytorski]

[43]

Ksenofont z Aten (ok. 430–ok. 355 p.n.e.) — grecki pisarz i historyk, żołnierz najemny, uczeń Sokratesa; znany m.in. z pamiętników wojskowych pt. Anabaza, opisujących liczącą 1000 mil drogę powrotną do ojczyzny armii 10 tysięcy najemników greckich zwerbowanych przez satrapę perskiego Cyrusa Młodszego przeciwko jego bratu, królowi Persji Artakserksesowi II. [przypis edytorski]

[44]

epoka aleksandryjska — epoka hellenistyczna, okres w dziejach regionu M. Śródziemnego i Bliskiego Wschodu trwający od śmierci Aleksandra Wielkiego (323 p.n.e.) do podboju przez Rzym ostatniego niezależnego państwa hellenistycznego, ptolemejskiego Egiptu (30 p.n.e.). [przypis edytorski]

[45]

inkarnacja — wcielenie. [przypis edytorski]

[46]

farsa atellańska — popularna improwizowana farsa rzymska; nazwa od zamieszkiwanej przez italski lud Osków miejscowości Atella w Kampanii, jednej z pierwszych posiadających teatr, skąd w 391 p.n.e. zapożyczono te sztuki w Rzymie. [przypis edytorski]

[47]

potomstwo jego jest Legion — wyrażenie pochodzące od biblijnego wspólnego imienia grupy demonów, które opętały jednego człowieka (Mk 5,9; Łk 8,30); znaczenie: jego potomstwo jest bardzo liczne. [przypis edytorski]

[48]

ośmiu pieczeniarzy PlautowskichAsin., Bacch., Capt., Curc., Men., Mil., Pers., Stich. [skróty łacińskich tytułów komedii Plauta: Komedia ośla, Siostry, Jeńcy, Wołek zbożowy, Bracia, Żołnierz samochwał, Pers, Stichus; red. WL]. [przypis tłumacza]

[49]

totumfacki — osoba zaufana i wypełniająca bez sprzeciwu wszelkie polecenia. [przypis edytorski]

[50]

zresztą (daw.) — co do reszty, poza tym. [przypis edytorski]

[51]

Epicharmos z Kos (ok. 550–ok. 460) — grecki dramaturg i filozof, uważany czasem za jednego z pierwszych komediopisarzy. [przypis edytorski]

[52]

Kleon (zm. 422 p.n.e.) — ateński wódz i polityk, demagog, przeciwnik Peryklesa. [przypis edytorski]

[53]

sempre nello stomaco [hai] dieci lupi affamati (wł.) — zawsze w żołądku [ma] dziesięć głodnych wilków. [przypis edytorski]

[54]

karagöz — tradycyjny turecki teatr cieni, w którym występuje dwóch protagonistów: prostak Karagöz i wykształcony Hacıvat, oraz stały zestaw stereotypowych postaci; spopularyzowany w czasach Imperium Osmańskiego, rozprzestrzenił się na większości terenów objętych jego panowaniem, gł. w Turcji i Grecji. [przypis edytorski]

[55]

Ulixes (łac.) — Ulisses, Odyseusz. [przypis edytorski]

[56]

Agatokles (360–289 p.n.e.) — tyran Syrakuz od 317 p.n.e., król Sycylii od 304 p.n.e. [przypis edytorski]

[57]

Atrydzi (mit. gr.) — synowie Atreusa: Agamemnon i Menelaos. [przypis edytorski]

[58]

Pergam — tu: trojański akropol (ufortyfikowane wzgórze wewnątrz miasta). [przypis edytorski]

[59]

con amore (wł.) — z miłością; z zamiłowania. [przypis edytorski]

[60]

la providence des canailles (fr.) — opatrzność hultajów. [przypis edytorski]

[61]

licet haec Athenis nobis (łac.) — to nam wolno w Atenach. [przypis edytorski]

[62]

której (…) używa w Polsce (choć w innej sztuce) Piotr Ciekliński („Potrójny z Plauta”) — por. Plautus, s. 499 i n. [przypis tłumacza]

[63]

W literaturze polskiej… — szereg cennych informacji pochodzi z niedrukowanej pracy mej uczennicy p. Wacławy Potemkowskiej, pt. Postać żołnierza-samochwała w komedii rzymskiej a jego potomkowie w komedii polskiej. [przypis tłumacza]

[64]

rybałt — daw. wędrowny śpiewak, muzykant, aktor i sztukmistrz. [przypis edytorski]

[65]

nie rzkąc (daw.) — nie mówiąc o, cóż dopiero. [przypis edytorski]

[66]

regimentować (daw.) — dowodzić regimentem, wojskiem. [przypis edytorski]

[67]

Nie rzkąc regimentować, ale ani postać — nie mówiąc nawet, że dowodzić (wojskami), ale choćby w nich postać (być, zjawić się). [przypis edytorski]

[68]

bisurmański (daw., pogard.) — muzułmański; tu: turecki a. tatarski. [przypis edytorski]

[69]

demesza (daw.) — szabla; od nazwy miasta Damaszek, skąd pochodziła ceniona słynna z twardości i elastyczności stal damasceńska, o charakterystycznych wzorach na powierzchni. [przypis edytorski]

[70]

czy istotnie cała intryga „Zemsty” opiera się na fabule „Żołnierza” Plautowskiego — Tadeusz Sinko, Genealogia kilku typów i figur A. Fredry, Kraków 1918, s. 14: „Pyrgopolinik, co zakrada się po cudzą żonę (schwytany, twierdzi, że uważał ją za wdowę, V, w. 16), a tymczasem traci kochankę, znajduje się w tym samym położeniu, co Rejent, który zabrał Cześnikowi wdowę, a równocześnie stracił na jego rzecz syna”. Por. s. 13. [przypis tłumacza]

[71]

intryga ta (…) ma nadzwyczaj mało prawdopodobieństwa — np. Cześnik nie zna (nawet z widzenia!) syna swego sąsiada, Podstolina i Wacław, mieszkając obok siebie o mur, ani raz przedtem się nie widzieli, małżeństwo młodych tak nagle, z miejsca, bez żadnych przygotowań i in. [przypis tłumacza]

[72]

comédie larmoyante (fr.) — łzawa komedia, najwcześniejsza odmiana sentymentalnego dramatu mieszczańskiego, powstała we Francji w XVIII wieku. [przypis edytorski]

[73]

maschere (wł.: maski) — typowe postacie włoskiej komedii dell'arte, o charakterystycznym wyglądzie i zachowaniu, odgrywane w maskach i w charakterystycznych kostiumach. [przypis edytorski]

[74]

jak śliczne loki — Fredrowskie „włos w pierścienie” dosłownie niemal w Żołnierzu, w. 923: moechum cincinnatum, por. w. 768: miles caesariatus. [przypis tłumacza]

[75]

sklamrzeć — narzekać, jęcząc, prosić wciąż o coś monotonnym, płaczliwym głosem. [przypis edytorski]

[76]

te (i inne jeszcze) cechy… — scena zastraszenia Papkina wezwaniem służących (III. 4, w. 266 i n.) bardzo przypomina analogiczną scenę w Punijczyku Plauta, p. wyżej, s. XXI. [przypis tłumacza]

[77]

Dlatego to możliwe są zestawienia postaci Papkina z analogicznymi włoskimi lub francuskimi kreacjami… — Władysław Folkierski, Fredro a Francja, Kraków 1925, Papkiniana, s. 33 i n. Por. Gustaw Przychocki, Papkin i Pyrgopolinices, „Pamiętnik Literacki”, R. XXV (1928), s. 276 i n. [przypis tłumacza]

[78]

asumpt (przest.) — impuls, pobudka. [przypis edytorski]

[79]

Pyrgopolinices (z gr. Πυργοπολινίκης) — szumne nazwisko przesławnego — w swym samochwalstwie — wojownika: „Warownych grodów pogromca”, „Basztomiastoburz”. [przypis tłumacza]

[80]

Artotrogus (z gr. Άρτότρωγος) — „Chlebogryz” czy też „Łuszczybochenek”, jak Ciekliński i Pasek nazywają żarłocznych pieczeniarzy. [przypis tłumacza]

[81]

Filokomazjum (z gr. Φιλόκωμος) — „Lubiąca biesiady”. [przypis tłumacza]

[82]

hetera (gr. ἑταίρα: towarzyszka) — kurtyzana w staroż. Grecji; heterami były niezależne społecznie, wykształcone kobiety o wysokiej kulturze. [przypis edytorski]

[83]

Kario (z gr. Καρίων) — zwykła nazwa niewolnika (którym tu jest kucharz), od Karii, nadbrzeżnego kraju południowej Małej Azji. W innych sztukach Plauta mają kucharze czasem „imiona mówiące”, jak np. Cylindrus: „Wałek do ciasta” lub Anthrax: „Węgiel”. Por. uwagi w Braciach (s. 3 i nast.) co do spisów osób, imion mówiących, wyglądu sceny, masek i in. [przypis tłumacza]

[84]

Akt I — co do podziału na akty zob. Bracia (s. 57). Mówione są ww. 1–159; 549–670; 923–983; 1251–1295; 1476–1507; 1591–1611 (w oryginale w jambicznych senarach) przełożone wierszem trzynastozgłoskowym; poza tym są partie recytowane przy akompaniamencie muzyki, względnie śpiewane (cantica, zob. Wstęp do Braci, s. XVII), przełożone wierszem czternastozgłoskowym (zob. Wstęp do Braci, s. XLII nast.). [przypis tłumacza]

[85]

puklerz — rodzaj okrągłej tarczy. [przypis edytorski]

[86]

sklamrzeć — narzekać, jęcząc, prosić wciąż o coś monotonnym, płaczliwym głosem. [przypis edytorski]

[87]

Mars (mit. rzym.) — bóg wojny. [przypis edytorski]

[88]

na polach… Wołkowych (in campis Curculionieis) — nazwa zmyślona, od słowa curculio, „wołek, robak toczący zboże”, zawiera zapewne jakiś ukryty żart, lepiej zrozumiały dla Rzymian ówczesnych, przeważnie rolników, walczących wiele z tą plagą ziarna. [przypis tłumacza]

[89]

Bombomachides-Klutomestorides-Archides — tak czytam zam. Clutomestoridesarchides, Li., coś niby jak: „Ten, który walczy z hałasem i dąży do sławy i władzy”, nazwisko niewątpliwie przez Plauta zmyślone, nie tylko dla ośmieszenia buńczucznego żołnierza (zob. Wstęp, s. XVIII), ale dla wyśmiania w ogóle nazwisk greckich, które Rzymian, przywykłych do imion skromnych i prostych, a nieraz pochodzących nawet od ułomności ludzkich, raziły swą samochwalczością (tak częsty w nich pierwiastek „sławy”: kleo-klyt lub „władzy”: arch-). [przypis tłumacza]

[90]

Neptun (mit. rzym.) — bóg morza, odpowiednik gr. Posejdona. [przypis edytorski]

[91]

ser w sosie (epityra) — smakowita jakaś przekąska (greckiego pochodzenia), która przypomina się pieczeniarzowi i nie pozwala mu tak łatwo pożegnać się z jego obecnym panem, a raczej z dobrym jadłem u niego. [przypis tłumacza]

[92]

gdyby z wysiłkiem (…) przez pysk by (…) było (…) przelazło! — przykład użycia czasu zaprzeszłego, wyrażającego czynność wcześniejszą niż opisana czasem przeszłym lub niezrealizowaną możliwość. [przypis edytorski]

[93]

słuchami / Słuchać trzeba, by zębom nie przyszło ząbkować — przekład usiłuje oddać Plautowską grę słów: auribus / perhaurienda (tak, zam. peraudienda, Li.) sunt, ne dentes dentiant. Chodzi, zdaje się, o to, że zęby, niezajęte przy jedzeniu — gdy pasożyt głoduje — nazbyt by wyrosły. [przypis tłumacza]

[94]

Chcesz pewnie tabliczek? Mam je, rylec także — w starożytności zapiski prowadzono rylcem na poręcznych drewnianych tabliczkach pokrytych po jednej stronie woskiem. [przypis edytorski]

[95]

Cylicja — kraina nadmorska w południowo-wschodniej części Azji Mniejszej między Pamfylią a Syrią. [przypis tłumacza]

[96]

Scytolatronia — zmyślony przez pieczeniarza (tzn. Plauta) kraj, pełen żołdaków (latrones), w sam raz dla żołnierza-samochwała. [przypis tłumacza]

[97]

Kapadocja — kraina historyczna we wsch. części Azji Mniejszej, na Wyżynie Anatolijskiej. [przypis edytorski]

[98]

życiem im darował — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; znaczenie: życie im darowałem. [przypis edytorski]

[99]

w czynach najniezwyciężeńszy (factis invictissumis) — komiczny, Plautowski superlativus [stopień najwyższy przymiotnika lub przysłówka; red. WL]. [przypis tłumacza]

[100]

jak w paradzie (quasi pompa) — pompa: pochód uroczysty, coś jak procesja z posągami bogów czy trofeami, z okazji jakiegoś święta, triumfu, rozpoczęcia igrzysk czy innych uroczystości. [przypis tłumacza]

[101]

By, com ich tutaj… żołd wypłacić (ut in tabellis quos consignavi hic heri, latrones, ibus denumerem stipendium) — niedbały styl, właściwy mowie potocznej. [przypis tłumacza]

[102]

Bo mnie król Seleukos… — wzmianka ta (por. niżej w. 1067, 1069), pochodząca niewątpliwie z oryginału greckiego, dotycząca zapewne syryjskiego satrapy, Seleukosa I, który w r. 305 p.n.e. przyjął tytuł króla, a padł z ręki mordercy w r. 281 p.n.e., była dla publiczności plautowskiej po prostu oznaczeniem jakiegokolwiek wschodniego władcy zaciągającego wojsko najemne. [przypis tłumacza]

[103]

tedy (daw.) — więc, zatem. [przypis edytorski]

[104]

sprawić (daw.) — przygotować, zorganizować. [przypis edytorski]

[105]

Ja jestem tak łaskawy, że treść sztuki podam — Palestrio, wypadając właściwie z roli, jak to często u Plauta (zob. Plautus, s. 297–301), wypowiada prolog, umieszczony tutaj nie na początku sztuki, ale po „przygrywce”, stanowiącej tu tzw. akt I. [przypis tłumacza]

[106]

krotochwilny (daw.) — ucieszny, związany z krotochwilą, tj. z żartem a. z farsą, wesołym utworem scenicznym. [przypis edytorski]

[107]

Alazon (gr. Άλαζών) — zob. Wstęp, s. XII. [przypis tłumacza]

[108]

Efez — miasto na zach. wybrzeżu Małej Azji, jedno z najważniejszych wówczas greckich środowisk kulturalnych i handlowych, słynące również ze wspaniałej świątyni Artemidy. [przypis tłumacza]

[109]

świntuch (stercoreus) — właściwie: „gnojarz”. Plautus nie przebiera czasem w wyrazach, zwłaszcza o ile chodzi o przezwiska. [przypis tłumacza]

[110]

gach (daw.) — zalotnik; dziś pogard.: kochanek. [przypis edytorski]

[111]

mizdrząc się do niego… łażą potem z krzywymi gębami (labiis dum nictant ei… videas valgis saviis) — żart nie dość dla nas zrozumiały. Może znaczy to, iż hetery jedną stroną twarzy robią do niego słodką minę, składając czule usta, a drugą stroną wykrzywiają mu się równocześnie i wydrzeźniają, kpiąc z niego, i stąd te „krzywe” ich „gęby”. [przypis tłumacza]

[112]

czystej krwi Atenka (ex Athenis Atticis, koniektura Li.) — właściwie: „pochodząca z attyckich Aten”, co oznacza, z podkreśleniem wartości, prawdziwą, rodowitą Atenkę, podobnie jak i dziś przechwala się Rzymianin: son Romano da Roma, lub Paryżanin: je suis Parisien de Paris. [przypis tłumacza]

[113]

Naupakt, [właśc. Naupaktos] — dzis. Lepanto, greckie miasto portowe na płn. wybrzeżu Zatoki Korynckiej [ob. Nafpaktos, nazwę Lepanto nosiło w okresie panowania weneckiego; red. WL]. [przypis tłumacza]

[114]

W jakiejś sprawie Dostojnej Rzeczypospolitej (magnai rei publicai gratia) — starołacińskie końcówki (-ai zam. późniejszego -ae) i tytuł (magnai) stanowią może żartobliwą aluzję do pompatycznego stylu urzędowych, rzymskich formułek. [przypis tłumacza]

[115]

rajfurka (daw.) — stręczycielka. [przypis edytorski]

[116]

który by jej gorzej był wstrętny niż ten żołnierz (neque peius quemquam odisse, quam istum militem) — niedbały styl codziennej mowy potocznej. [przypis tłumacza]

[117]

kupcowim dał — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: kupcowi dałem. [przypis edytorski]

[118]

Bo niby jeden pokój… to ja tu w tym pokoju… (nam unum conclave… in eo conclavi ego) — niedbały styl codziennej mowy potocznej. [przypis tłumacza]

[119]

sprytnym podstępem, sztucznymi sztuczkami (facetis fabricis et doctis dolis) — Plautowskie aliteracje. [przypis tłumacza]

[120]

Lecz wy się nie pomylcie — Plautus przesadnie dba o to, by jego publiczność nie była wprowadzona w błąd i przez to nie straciła efektu komicznego. Podobnie w Amfitrionie Merkury poucza w prologu publiczność obszernie, jak należy rozróżniać obie pary sobowtórów (Merkury — Sozja, Jowisz — Amfitrion): „Teraz, byście rozpoznać mogli nas bez trudu/ Ja tu na kapeluszu będę miał te piórka;/ Mój ojciec znów mieć będzie tu, pod kapeluszem/ Złoty wałek. Amfitrion tego mieć nie będzie./ Tych znaków żaden człowiek z tych tu domowników/ Nie będzie mógł zobaczyć — wy widzieć będziecie” (w. 142–147). [przypis tłumacza]

[121]

skrzypły — dziś popr. forma: skrzypnęły. [przypis edytorski]

[122]

wam wasze boki tak wyprawię, że już będą same jak rzemienie (ego vostra faciam latera lorea) — od harapów rzemiennych. [przypis tłumacza]

[123]

impluvium — nazywał się wielki czworokątny otwór w dachu tej części domu rzymskiego, która zwała się atrium i stanowiła pewnego rodzaju kryty krużganek czy „hall” z wejściami do pokojów i dalszych części domu. Przez impluvium wchodziło światło i ściekała (do znajdującego się na dole compluvium, czyli sadzawki) woda deszczowa. [przypis tłumacza]

[124]

łamać prawa o grze w kostki… — każąc im poprzetrącać kostki u nóg, robi aluzję do wydanego zapewne wówczas rozporządzenia (lex alearia) przeciw hazardowej, a tak popularnej u południowców grze w kostki. [przypis tłumacza]

[125]

Małpą naszą ścigam — mowa o małpie, chowanej w domu, por. wyżej w 171. [przypis tłumacza]

[126]

A czy ona jest tu jeszcze? — mowa o Filokomazjum. [przypis tłumacza]

[127]

za najbliższych towarzyszy krzyże otrzymali — tj. zostali ukrzyżowani za karę. [przypis edytorski]

[128]

nie odstąpi natury kobiecej / I niech stale ich naukom… (ne… / de ingenio digrediatur muliebri / earumque) artem — niedbałość stylu codziennej mowy potocznej. — W komediach Plautowskich panuje jednolita opinia, że cechą natury kobiecej jest kłamliwość i podstępność. [przypis tłumacza]

[129]

toć (daw.) — przecież. [przypis edytorski]

[130]

Ma przecież pod ręką / Fałsz w swej mowie, fałsz w swych czynach, fałsz nawet w przysiędze / Ma pod ręką swe podstępy, pieszczoty, podejścia (domi habet animum falsiloquom, falsificum, falsiiurium / domi dolos, domi delenifica facta, domi fallacias) — przekład usiłuje naśladować Plautowskie aliteracje i powtarzania słów. [przypis tłumacza]

[131]

Popatrzcie no tylko… — jedną z najwięcej przez ówczesną publiczność wymaganych i cenionych właściwości dobrej gry aktorskiej była jak najwyrazistsza, żywiołowa mimika i gestykulacja, cechująca do dziś dnia południowców. Palestrio daje tu popis wirtuozostwa w tym względzie. [przypis tłumacza]

[132]

palnąłferuit, Studemund. [przypis tłumacza]

[133]

nie poda surowo, / Lecz przegotowane świetnie (incoctum non expromet, bene coctum dabit) — skrócone porównanie (zob. Plautus, s. 415), wzięte ze sztuki kucharskiej. [przypis tłumacza]

[134]

Teraz znów buduje… — już starożytni rzymscy uczeni (Varro, Verrius Flaccus) słusznie wnioskowali, że w opowiadaniu tym kryje się aluzja do aktualnej wówczas sprawy poety Newiusza, który za nieuznawaną przez Rzymian zaczepność, okazywaną w swych komediach, został przez władze w r. 204 p.n.e. stawiony pod pręgierz, ochłostany, wtrącony do więzienia i zmuszony do opuszczenia miasta. Jego głowa, podparta słupem pręgierza, przypomina się niby Periplektomenusowi (Plautowi), gdy patrzy na Palestriona, podpierającego w zamyśleniu swą brodę (zob. Wstęp, s. XVII i nast.). [przypis tłumacza]

[135]

poecie rzymskiemu — w oryginale: poetae barbaro, „poecie barbarzyńskiemu”. Rzymscy komediopisarze zachowują w swych przeróbkach greckich sztuk nazwę „barbarzyńców”, dawaną przez zarozumiałych Greków wszystkim nie-Grekom, a więc i Rzymianom. [przypis tłumacza]

[136]

Co za szyk w tej pozie (euscheme hercle astitit) — czym dla Rzymianina greckie słowo euscheme, tym dla nas francuskie „szyk”. Niewolnik z komedii, dzierżący w swych rękach zwykle wszystkie nici intrygi, ma już swój styl w przybieraniu odpowiednich póz i min. Podkreśla to Periplektomenus, łamiąc właściwie iluzję sceniczną (jak to często u Plauta, zob. wyżej, do w. 79). [przypis tłumacza]

[137]

By cię rózgi rozbudziły, różując razami (nisi… agitare mavis varius virgis vigilias) — co znaczy właściwie: „chyba że wolisz bezsenne spędzać noce, upstrzony rózgami”. Przekład wprowadza nieco odmienny obraz, dając aliteracje (r-r) w stylu Plautowskim. [przypis tłumacza]

[138]

grzbiet twój zagrożony — rózgami pana, jeśli dobry podstęp go nie uratuje. [przypis tłumacza]

[139]

Chwyć się mocy, by tu pomóc (arripe opem auxiliumque ad hanc rem) w przekładzie aliteracja według stylu Plautowskiego. [przypis tłumacza]

[140]

wraże wojska (perduellis) — [wraży: wrogi; red. WL]; staroświeckie słowo wprowadza komiczny patos w to rzekomo podniosłe wezwanie do obrony… wprawdzie nie ojczyzny, ale dwojga kochanków. — Plautus chętnie używa obrazów z życia wojskowego do porównania z akcją sprytnego niewolnika (zob. Plautus, s. 315–316); tak też i w tej sztuce stylizuje Palestriona na „imperatora”, prowadzącego armię na wyprawę wojenną. Dopatrywanie się jednak w ustępie niniejszym (w. 240–246) szczegółowej aluzji do operacji wojska rzymskiego z drugiej wojny punickiej od chwili objęcia dowództwa przez starszego Scypiona i ustalanie w ten sposób wskazówki chronologicznej nie jest dostatecznie uzasadnione. [przypis tłumacza]

[141]

I jedzenie, i wożeniecibatus commeatusque. [przypis tłumacza]

[142]

podaj prędko jakiś plan poradny — naśladowanie aliteracji oryginału: cedo calidum consilium cito. [przypis tłumacza]

[143]

Ale to, co tu się stało, by się nie odstało — żeby kochankowie mogli nadal spotykać się przez przebitą ścianę. [przypis tłumacza]

[144]

Jowisz a. Jupiter (mit. rzym.) — najwyższe bóstwo rzymskiego panteonu, bóg nieba i burzy, odpowiednik gr. Zeusa. [przypis edytorski]

[145]

bliźnia (daw.) — bliźniacza. [przypis edytorski]

[146]

tę drugą — tak dla wyrazistości; w oryginale eam: ją. [przypis tłumacza]

[147]

wiele (daw.) — ile. [przypis edytorski]

[148]

By się zająć wyśledzeniem… kto to byłhominem investigando operam hunc… dabo, qui fuerit, Ribbeck. [przypis tłumacza]

[149]

szturm w niego przypuszczę (ad eum vineam pluteosque agam) — dosłownie: „podsunę pod niego” (niby pod mury twierdzy) „machinę oblężniczą vinea” (ruchomy dach, osłaniający szturmujących przed pociskami nieprzyjaciół). [przypis tłumacza]

[150]

nie dla mnie te wpadki, wypadki — naśladowanie Plautowskiej gry słów: ego istam insulturam et desulturam nil moror. [przypis tłumacza]

[151]

A żebyś tak — (domyślne: „zdechł” lub coś podobnego). „Nie, ty raczej” — każe się towarzyszowi domyśleć: „zdechnij”, ale kończy zdanie całkiem czym innym: „kończ, skoroś już zaczęła” — di te perdant — te istuc aequomst (tak Ritschl) — quoniam occepisti, eloqui. Typowy Plautowski dowcip w częstych u niego przekomarzaniach się. [przypis tłumacza]

[152]

Co słyszę, Sceledrze — w polskim przekładzie niemożliwa do oddania gra słów oryginału: quod ego, Sceledre, scelus ex te audio, gdzie Plautus, pokpiwając sobie z greckiej mowy i niby etymologizując (zob. Plautus s. 407 i nast.), zestawia łacińskie scelus (wymawiane: skelus) i greckie imię Skeledros (od σκέλος), choć wie dobrze, że między tymi słowami nie ma żadnego związku. [przypis tłumacza]

[153]

tyś jej stróż — Sceledrusowi polecił żołnierz pilnowanie dziewczyny, jego też przede wszystkim do odpowiedzialności by pociągnął. [przypis tłumacza]

[154]

w domu — w ustach niewolnika oznacza stale dom jego pana. [przypis tłumacza]

[155]

Dziw, że żywisz się kąkolem… — wierzono wówczas (np. Ovid. Fast. I, 691), że spożycie kąkolu szkodzi wzrokowi, a sztukę pisano widocznie w czasie szczególnego spadku cen zboża. [Autorzy starożytni przez lolium rozumieli raczej nie kąkol pospolity (Agrostemma githago), ale inny chwast, życicę roczną (Lolium temulentum), której ziarna są bardzo podobne do ziaren pszenicy i w deszczowych okresach nieurodzaju zakażone grzybem; wówczas ich spożycie powoduje m.in. zawroty głowy oraz zaburzenia widzenia; red. WL] [przypis tłumacza]

[156]

Co cię nosi, Sceledrze, za licho (nescio quae te Sceledre scelera suscitant) — gra słów nie do oddania w polskim przekładzie (zob. wyżej, w. 321). [przypis tłumacza]

[157]

by… nie drapła — nieliterackie wyrażenie, tak samo jak w oryginale: ne ea se subrepsit. [przypis tłumacza]

[158]

jest u nas zaledwie… — Palestrio dopiero niedawno, porwany przez piratów (zob. wyżej w. 119), dostał się w domu żołnierza, ale już umiał (głównie dzięki Filokomazjum) wyrobić sobie wpływowe stanowisko. [przypis tłumacza]

[159]

Robię swoje… — Sceledrus jest tak pewny, że Filokomazjum wyjdzie z domu Periplektomenusa (bo nie wie nic o tajemnym przejściu przez ścianę), że tylko w te drzwi się wpatruje, a bojąc się podstępu, ani na sekundę nie chce oczu odwrócić. [przypis tłumacza]

[160]

Myślę, że cię taki koniec gdzieś czeka za bramą… — przepowiada mu śmierć na krzyżu, gdzieś za bramą miasta, za karę, iż śmiał posądzić kochankę pańską. [przypis tłumacza]

[161]

A więc dalej, proszę — wzywa Filokomazjum, by rozpoczęła swą rolę, ale udaje, że słowa te są niby dalszą częścią rozmowy ze Sceledrusem. [przypis tłumacza]

[162]

On mi mówił, com ci mówiłhic mihi dixit, quae tibi dixi. [przypis tłumacza]

[163]

Wiem, krzyż będzie mym grobem… — Śmierć na krzyżu była częstą karą u niewolników rzymskich w epoce plautowskiej. Dla rzymskich widzów leży pewien (okrutny co prawda) dowcip w tym powoływaniu się niewolnika na swój „grób rodzinny”… na krzyżu i wymienianiu swych „przodków” (maiores mei), jakby w jakimś dostojnym rodzie rzymskim. [przypis tłumacza]

[164]

Z domu — tzn. z domu Pyrgopolinicesa (zob. wyżej, w. 335). [przypis tłumacza]

[165]

Nie wierzysz? No — wierzę (me viden? Te video) — dosłownie: „a mnie widzisz?” [chyba temu wierzysz?], „ciebie to widzę”. [przypis tłumacza]

[166]

Idź i zmów modlitwę (Abi intro et comprecare) — w takich wypadkach modlono się do bogów, by spełniając sen, byli łaskawi. [przypis tłumacza]

[167]

Cały grzbiet mnie swędzi — bo przeczuwa baty za fałszywe posądzenie. [przypis tłumacza]

[168]

toś przepadł prześlicznie (peribis pulcre) — przekład naśladuje aliterację oryginału. [przypis tłumacza]

[169]

Diana (mit. rzym.) — dziewicza bogini łowów, przyrody, płodności i księżyca; utożsamiana z gr. Artemidą. [przypis edytorski]

[170]

Diana Efeska — Artemida Efeska; miasto Efez było w starożytności jednym z najstarszych i największych ośrodków kultu bogini płodności, anatolijskiej Kybele, utożsamionej z grecką Artemidą. Słynęło ze wspaniałej świątyni Artemidy Efeskiej (Artemizjon), uznanej później przez Greków za jeden z siedmiu cudów świata. [przypis edytorski]

[171]

w krainie Neptuna — na morzu. [przypis tłumacza]

[172]

Zwę się Dikea… Tyś Adikos, nie Dikea, i krzywdzisz mi pana — w oryginale gra słów niedająca się przełożyć na język polski: Diceae nomen est, „Zwę się Dikea” (imię greckie Δικαία znaczy „sprawiedliwa”: δικαία), na co Sceledrus odpowiada: άδικος tu es non δικαία, et meo ero facis iniuriam, „tyś raczej »Niesprawiedliwa«, a nie »Sprawiedliwa«, bo krzywdzisz mego pana”. Plautus często wtrąca greckie wyrazy dla wywołania efektu komicznego (por. Plautus, s. 408 i nast.). [przypis tłumacza]

[173]

w ruchu mych pleców (negotiosum mihi esse tergum) — dosłownie: „by mój grzbiet miał dużo do czynienia”. [przypis tłumacza]

[174]

żaden jeździec, ani żaden piechur (neque eques neque pedes) — określenie wzięte z języka żołnierskiego, tyle co „nikt”. [przypis tłumacza]

[175]

na ulicyin via, Ital. [przypis tłumacza]

[176]

węgieł — narożnik budynku. [przypis edytorski]

[177]

jeśli nie ujrzę twego rózgobicia / Długiego i trwałego, od rana po wieczórnisi mihi supplicium virgarum de te datur / longum diutinumque, a mane ad vesperum. [przypis tłumacza]

[178]

Jeśli za to nie ujrzę twego knutobicianisi mihi supplicium stimuleum de [te] datur. [przypis tłumacza]

[179]

To więcej hańby ściągnę na twojego pana (dedecoris pleniorem erum faciam tuom) — przez proces o bezprawie (iniuriarum). [przypis tłumacza]

[180]

dawaj pana (erum exhibeas) — w znaczeniu „zawołaj go tu zaraz”. [przypis tłumacza]

[181]

Bom, już dosyć przeskrobał, jak na lud występny (nam uni satis populo inpio merui mali) — jeśli ta aluzja nie jest przejęta z greckiego oryginału, to odnosi się zapewne do toczącej się właśnie (w czasie wystawienia Żołnierza) drugiej wojny punickiej i do surowego ukarania przez Rzymian wiarołomnych sprzymierzeńców, takich jak mieszkańcy miast Kapua, Syrakuzy i in. [przypis tłumacza]

[182]

Lecz — niech się co chce dziejeverum tamen de me quidquid est. Uss. [przypis tłumacza]

[183]

często / Świnia, co jest zabita (occisam saepe… suem) — zapewne czysto rzymskie przysłowie, jako że Rzymianie lubowali się w wieprzowinie. W Linie (w. 660) jest mowa o kimś, kogo każą „za nogi wywlec jak świnię zabitą” (quasi occisam suem). [przypis tłumacza]

[184]

na senat… (in senatum) — czysto rzymskie pojęcia o „senacie”, który niby stanowią w domu Periplektomenusa: on sam, Palestrio, Pleusikles i Filokomazjum. W najpełniejszej liczbie (frequens senatus), co było do ważności uchwał rzymskiego senatu rzeczą konieczną. [przypis tłumacza]

[185]

bo beze mnie zrobią losowanie (ne dum absum, illi fuat sortitio, Niem.) — o ile ta poprawka tekstu (zepsutego w naszych rękopisach) jest właściwa, to jest tu zręczna aluzja do senatorów, śpieszących się do senatu tylko na momenty najważniejsze, np. rozlosowywanie prowincji itp. [przypis tłumacza]

[186]

By wróg jakiś nam nie ściągnął łupów z tej narady (inimicus ne quis nostri spolia capiat consili) — znów wyrażenie zaczerpnięte z życia wojskowego; oznacza po prostu obawę o podsłuchanie. [przypis tłumacza]

[187]

Gdy bez troski o ostrożność miejsce narad znajdziesz — przekład usiłuje naśladować aliterację oryginału: si minus cum cura aut cautela locus loquendi lectus est. [przypis tłumacza]

[188]

Nie podkrada z siecią słuchu (nequis… venator adsit cum auritis plagis) — komiczne wyrażenie, wzięte z myślistwa. Głównym narzędziem polowania były wówczas sieci, które zastawiano nawet na tak grubego zwierza jak dzik. Jest to widocznie parodia jakiegoś wyrażenia tragicznego. [przypis tłumacza]

[189]

To najlepszeImmooptumumst”, Schöll. [przypis tłumacza]

[190]

mnie męczy… dręczy — przekład usiłuje naśladować aliteracje oryginału: me… miserum macerat. [przypis tłumacza]

[191]

[A trzeba samemu… w miłości] (nam ipsum amasse oportet, si amanti ire opitulatum voles) — w miejsce przypuszczalnie zaginionego wiersza uzupełnił Ritschl. [przypis tłumacza]

[192]

w Efeziem się rodził — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: w Efezie się rodziłem. [przypis edytorski]

[193]

w Efeziem się rodził, / Nie w Apulii — i nie jestem — jakiś animulczyk (non sum Animulas, Scioppius) — Periplektomenus, chwalący się swą wytwornością, dumny jest z tego, iż pochodzi z wielkiego, starogreckiego miasta, a nie z jakiejś marnej kolonii — nie daj Boże z maleńkiej mieściny Animula na ziemi apulskiej w Italii południowej. To pokpiwanie z miast prowincjonalnych spotyka się często w komediach Plautowskich. Żart Plauta polega i na tym, że mieszkańcy tej mieściny cieszyli się w starożytności bardzo złą sławą. [przypis tłumacza]

[194]

półstaruszek (semisenex) — w ten sposób nazywa Plautus starego kawalera. [przypis tłumacza]

[195]

toż go widać własną piersią Wenus wykarmiła — Wenus, bogini wszelkiego uroku, ujmującego czaru i uprzejmości. [przypis tłumacza]

[196]

to szczyt uprzejmościtui omnis moris ad venustatem vigent, Ribbeck. [przypis tłumacza]

[197]

wietrzyk Favonius — ciepły wiatr zachodni wiejący w lutym i zwiastujący wiosnę. [przypis tłumacza]

[198]

Wolnym jest — tu: konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: wolny jestem. [przypis edytorski]

[199]

bydlę, co wciąż szczeka (oblatratricem) — niechęć do małżeństwa i pomawianie żon o wszystkie możliwe i niemożliwe przywary, a zwłaszcza o gadatliwość i kłótliwość, jest rysem charakterystycznym dla komedii Plautowskiej (por. Wstęp do Braci, s. XXIV i nast.). Tyrada Periplektomenusa należy do najokazalszych pod tym względem ustępów. [przypis tłumacza]

[200]

tunika — w staroż. Rzymie przewiązywany w pasie wełniany ubiór z krótkimi rękawami, odpowiednik greckiego chitonu. Plaut swobodnie miesza realia rzymskie i greckie, wprowadzając w greckim Efezie tuniki, impluvium, odniesienia do senatu. [przypis edytorski]

[201]

matce na podarek / Na pierwszego (calendis meam qui matrem moenerem) — „na pierwszego” rozumie się: marca; w tym dniu, który był niegdyś pierwszym dniem roku u Rzymian, składano sobie podarki. Z tej okazji i z wielu innych (zmyślonych) wyłudza chytra żona pieniądze od męża. [przypis tłumacza]

[202]

daj na kuchnię, trzeba na smażenie (da qui faciam condimenta) — rzekomo na smażenie konfitur, przypraw kuchennych itp. [przypis tłumacza]

[203]

Daj mi na zapłatę w święto, wróżce takiej, siakiej (da quod dem quinquatrubus praecantrici, coniectrici, hariolae atque haruspicae) — przekład nie oddaje szczegółów niezrozumiałych dla ogółu polskiego. „Święto”, w oryginale quinquatrus — uroczyste święta ku czci Minerwy w marcu i czerwcu; widocznie w te dni lubiły panie rzymskie zasięgać rad i wróżb u wróżek rozmaitych, które oryginał wymienia: praecantrix — taka, która „zamawia” chorobę; coniectrix — wyjaśniaczka snów; hariola — zwykła wróżka; haruspica — wróżąca z wnętrzności zwierząt ofiarnych. Były te święta pochodzenia prawdopodobnie etruskiego; nazwa ich wywodziła się stąd, że przypadały one pięć (= quinque) dni po Idach (13 lub 15 dzień miesiąca). [przypis tłumacza]

[204]

co wróży z drgnień oka (quae supercilio spicit) — drgnięcie oka, tzn. powieki, uważano tak u Greków, jak i u Rzymian za znak wróżebny. [przypis tłumacza]

[205]

mej garderobianej (plicatrici) — plicatrix oznacza pierwotnie kobietę zajmującą się wyłącznie umiejętnym układaniem czy też prasowaniem szat kobiecych, ze względu na bardzo kunsztowne nieraz fałdy. [przypis tłumacza]

[206]

prasowaczka (ceriaria) — prawdopodobnie kobieta zajmująca się usztywnianiem niektórych szat czy ich części za pomocą wosku. [przypis tłumacza]

[207]

tej, co się zajmuje dziećmi naszej służby — dziećmi niewolnic zajętych zwykle cały czas pracą domową zajmowała się kobieta osobno do tego przeznaczona. [przypis tłumacza]

[208]

ten, co ma na targu nadzór (agoranomus) — Plautus zachował grecką nazwę ateńskiego urzędnika, którego funkcje podaje polski przekład. W Rzymie funkcje te pełnili edylowie. [przypis tłumacza]

[209]

Iliada niechęci (odiorum Ilias) — zwrot przez Plauta zapewne z greckiego oryginału przejęty (Ίλιάς κακών Demostenesa), zawdzięcza swe powstanie motywowi gniewu Achillesa, który jest głównym wątkiem całej wielkiej epopei. Zwrotu tego (niewątpliwie pod wpływem Plauta) użył też Cicero: tanta malorum impendet Ilias (Att. VIII, 11, 3). Publiczność Plauta musiała widocznie już coś niecoś wiedzieć o epopei Homera. [przypis tłumacza]

[210]

służbęm moją tak wyszkolił — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: służbę moją tak wyszkoliłem. [przypis edytorski]

[211]

Muszą tańczyć, jak ja zagram — w oryginale: meo remigio rem gerunt, co znaczy mniej więcej: „wiosłują tak, jak ja im każę”, „wiosłują według taktu, który ja im zagram”. [przypis tłumacza]

[212]

Ależ, mój ty gościu… — Periplektomenus (który się strasznie rozgadał) daje znów lekcję wytworności i naganę „kiepskich obyczajów”, mali mores (zob. niżej, w. 866). Była to widocznie kwestia już u ówczesnych Rzymian aktualna. [przypis tłumacza]

[213]

Ten węgorz jest dobry / I na zimno (probus hic conger frigidus [t]) — tzn. obejdzie się bez niego, a można go przecież schować na później, bo się nie zepsuje. [przypis tłumacza]

[214]

Więc się raczej tym zajmijmy… — Palestrio sądząc, że jowialny i miły „półstaruszek” już się dość nagadał, wraca do najważniejszej w tej chwili sprawy. [przypis tłumacza]

[215]

żeby przystrzyc temu rycerzowi / Jego loczki (qui admutiletur miles usque caesariatus) — Pyrgopolinices nosi długie włosy, które spadając mu aż na ramiona w przepięknych lokach (zob. niżej w. 1038, cincinnatus), wzbudzają w płci pięknej dreszcz zachwytu — choć może tylko w jego własnym wyobrażeniu (zob. niżej w. 883). [przypis tłumacza]

[216]

wiedzieć — tu: znać. [przypis edytorski]

[217]

podrywka (daw.) — podstęp. [przypis edytorski]

[218]

Obaj — Periplektomenus i Pleusikles. [przypis tłumacza]

[219]

urodą przeszedł Aleksandra — Aleksander, czyli Parys [królewicz trojański, kochanek Heleny; red. WL] uchodził za typ młodzieńczej (choć niezbyt męskiej) urody. [przypis tłumacza]

[220]

Wielu by tu pewnie chciało… — częste u Plauta (celowe) wypadnięcie z roli aktora. Chodzi o pewne uprzedzenie widzów, że tym razem nie będzie szerokiego opowiadania o wszystkich komicznych cechach żołnierza samochwała. [przypis tłumacza]

[221]

ciesząc ciało ciałem — określenie zawodu hetery. [przypis tłumacza]

[222]

serca żadna nie ma — jedna ze zwykłych u Plauta przymówek kobietom (zob. wyżej, w. 774 i nast.). [przypis tłumacza]

[223]

Już kąpaną czy nie jeszcze (lautam vis an quae nondum sit lauta) — nie wiadomo, co to ma znaczyć. Być może, że kryje się w tym jakiś nieprzystojny żart w związku z pewnymi przypadłościami kobiecymi, choć Plautus niezbyt często na tego rodzaju dowcipy sobie pozwala. [przypis tłumacza]

[224]

mą klientkę — klientem nazywał się w Rzymie mieszkaniec niemający pełnych praw obywatelskich i dlatego zostający (wobec władz rzymskich) pod opieką jakiegoś obywatela, który był jego „patronem” (patronus). [przypis tłumacza]

[225]

Tak ubraną, jak chodzą matrony… — dawny i surowy zwyczaj rzymski rozróżniał bardzo dokładnie strój hetery i żony prawowitej, czyli „matrony”. Tak np. dziewczyna rzymska, wyszedłszy za mąż, układała swe włosy nie w jeden warkocz, ale w sześć gładko przyczesanych pasemek (senis crinibus nubentes ornantur), ujętych na czole przepaskami (vittae), o czym i tutaj mowa. [przypis tłumacza]

[226]

[Nie myśl, proszę, żem głuchy… Pierścień] oddam mu ([Ne me surdum esse arbitrere, si audes: ego recte meas / Auris utor. Ubi docueris, conveniam illum atque anulum] Ei dabo) — tekst zepsuty, uzupełnienia i poprawki Niemeyera. [przypis tłumacza]

[227]

Lepszych (…) nie znalazłby sam bóg Słońca — bo patrzy na cały świat. [przypis tłumacza]

[228]

skoro (daw.) — szybko. [przypis edytorski]

[229]

Wiedzże, jeśli żołnierz tu przyjdzie do domu… — do domu Periplektomenusa; chodzi o to, ażeby jeśli żołnierz przyjdzie do Periplektomenusa zobaczyć tę „bliźnią siostrę” swej kochanki, Pleusikles nie popsuł wszystkiego, nazywając ją prawdziwym imieniem. [przypis tłumacza]

[230]

Ja ci powiem, gdy będzie potrzeba… — Palestrio, nie mając wiele zaufania do bystrości i przytomności umysłu zakochanego młodzieńca, nie chce mu wyjawić od razu całego planu. Robi to dopiero później. [przypis tłumacza]

[231]

Jeśli dobrze wprawieni moi szeregowcy — niewolnik knujący podstęp u Plauta bardzo często porównywa się z dowódcą wojska, które prowadzi na wyprawę wojenną (zob. wyżej, w. 240 i nast.). [przypis tłumacza]

[232]

Śpi i siorbiesorbet dormiens. [przypis tłumacza]

[233]

kiedy piwniczny nard wpuszczał w amfory (dum misit nardum in amphoram cellarius, Uss.) — wino, przechowywane w amforach (odpowiadających naszym beczkom), perfumowano nardem i myrrą, lecz być może także, że olej z nardu trzymający się na powierzchni wina służył jako zamknięcie amfory. [przypis tłumacza]

[234]

Oczy, myślę, zamknął — udaje, że nie wie, o co chodzi, i odpowiada tak, jakby Palestrio nie o powód tak nagłego snu pytał, ale o sposób, w jaki Sceledrus zasypiał. [przypis tłumacza]

[235]

ośmiu kwaterek (heminas octo) — hemina: 1/96 amfory, ok. 0,40 litra. [przypis tłumacza]

[236]

zagrzanych nie wypił — grzane wino było ulubionym napojem. [przypis tłumacza]

[237]

ocet piją (poscam potitant) — posca: napój złożony z octu winnego i wody, używany szczególnie przez żołnierzy w polu. [przypis tłumacza]

[238]

z tej świetnej piwnicy ([e] sagina cellaria) — dosłownie: „z tuczenia piwnicznego”. [przypis tłumacza]

[239]

amfory na głowie stawały (capite sistebant cadi) — amfory pełne wina stały w piwnicy rzędem w piasku; opróżnioną amforę stawiano „do góry nogami”. [przypis tłumacza]

[240]

one się ruszały… — komiczny opis odlewania wina z amfor do dzbana, z którego i Sceledrus, i Lurcjo dzielnie popijali. Amfory wściekle się rzucały — bo je raz po raz nachylano utaczając do dzbana, który „szalał” (bacchabatur), upijając się niby ciągle weń wlewanym winem. [przypis tłumacza]

[241]

bakchanalie, częściej: bachanalia — obchodzone w staroż. Etrurii i Rzymie uroczystości na cześć boga wina Bachusa (łac. Bacchus), wykorzystujące elementy analogicznego gr. święta Dionizjów i opierające się w głównej mierze na piciu wina, szalonych tańcach i niekiedy swobodnych zachowaniach seksualnych. [przypis edytorski]

[242]

Ściągnę ja go z rynku — pana (Pyrgopolinicesa), zob. wyżej, w. 73. [przypis tłumacza]

[243]

Lecz wy mu nie powiedzcie… — częsty u Plauta żartobliwy zwrot do widzów, zob. wyżej, w. 884. [przypis tłumacza]

[244]

swojego podstróża (subcustodem suum) — Lurcjona, jako pomocnika Sceledrusa, któremu żołnierz oddał w nadzór Filokomazjum. [przypis tłumacza]

[245]

Milfidippo… — Milfidippa jest w tej scenie „postacią milczącą” (κωφόν πρόσωπον), która nie zabiera wcale głosu. [przypis tłumacza]

[246]

zmiarkować (daw.) — zorientować się, zauważyć. [przypis edytorski]

[247]

skorom tylko zmiarkowała, co mi opowiadasz — w oryginale sztuczny zwrot, stanowiący może parodię jakiegoś, wówczas ogólnie znanego, zwrotu tragicznego: postquam adbibere aures meae tuam oram orationis: „skoro uszy moje, pijąc wciąż twoją mowę, dopiły się jej brzegu”. [przypis tłumacza]

[248]

Lecz kobieta, jeśli trzeba uknuć chytry podstęp… — przycinki kobietom wkłada Plautus najchętniej w usta samych kobiet. [przypis tłumacza]

[249]

Otóż tego ja się boję, że wam przyjdzie czynić i to, i to… — Periplektomenus boi się, czy kobietom zdolnym tylko do złych czynów, uda się ta cała sprawa, bo zawiera ona przecież dwie strony: złą dla żołnierza, ale tym samym dobrą dla Periplektomenusa i jego przyjaciół. [przypis tłumacza]

[250]

Już się nie bój… — chce przez to powiedzieć: „Uda się, bo jeśli coś w tym jest dobrego, to zrobimy to tylko mimo woli”. [przypis tłumacza]

[251]

Tak, to na was patrzy! — Tak, to do was podobne. [przypis edytorski]

[252]

architekt (architectus) — budowniczy podstępów. [przypis tłumacza]

[253]

Chciałbym słyszeć… — Plautus każe Palestriononowi przeegzaminować obie kobiety, głównie ze względu na publiczność, by ta jak najdokładniej była zorientowana w całym pomyśle podejścia. [przypis tłumacza]

[254]

nasz dostawca budulcowy (materiarius) — dostawcą „materiału budulcowego” do wybudowania całego niby okrętu-podstępu jest oczywiście żołnierz, na którym wszystko ma się skrupić. [przypis tłumacza]

[255]

ze świetnym ładunkiem — łgarstw, które mu napcham do głowy, by łatwiej dał się złapać. [przypis tłumacza]

[256]

tamta niewiasta — Filokomazjum. [przypis tłumacza]

[257]

przezwyciężyć w przebiegłym podstępie — naśladownictwo aliteracji oryginału: subdola perfidia pervincamur. [przypis tłumacza]

[258]

właśniem (…) wysłał — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: właśnie wysłałem. [przypis edytorski]

[259]

wywczasy — dziś tylko w lm.: wypoczynek, dłuższa przerwa w pracy lub nauce; wczasy, urlop; od daw. wywczas: odpoczynek. [przypis edytorski]

[260]

mój słuch ci wprost poddaję pod twoje rozkazy (auris meas profecto dedo in dicionem tuam) — styl wojskowy. [przypis tłumacza]

[261]

żeby ktoś nie złapał / Niby ptaszków, tych słów naszych (ne quis nostro hic auceps sermoni siet) — por. wyżej, w. 684. [przypis tłumacza]

[262]

uroczej urodypulchram pulchritudinem. [przypis tłumacza]

[263]

Bo Wenus mnie kocha — nic dziwnego, że ziemskie kobiety kochają się w ulubieńcu bogini. [przypis tłumacza]

[264]

fregata (łac. celox, gr. κέλης, κελήτιον) — zręczna, obrotna pokojóweczka hetery słusznie otrzymuje tę nazwę, skoro sama pani nazywa się u Plauta czasem navis praedatoria, „okręt piracki” (Bracia, w. 348). [przypis tłumacza]

[265]

oczyma strzela i strzyże uszami — tłumaczenie swobodne, naśladuje aliterację oryginału: viden… oculis venaturam facere atque aucupium auribus. [przypis tłumacza]

[266]

cyrk przed domem — niby jak w cyrku, dla zadowolenia widzów mają się odbyć igrzyska — z głupim żołnierzem. [przypis tłumacza]

[267]

Nic tu czyścić nie potrzeba (huius sermo hau cinerem quaesitat) — dosłownie: „jej mowa nie potrzebuje popiołu” (do wyczyszczenia jej); następuje gra słów na temat „czystej prawdy” (w oryginale: loquitur laute) i „brudu” w charakterze żołnierza. [przypis tłumacza]

[268]

moja narzeczona — zmyśla, żeby żołnierza od niej odwieść i nie dopuścić do pokrzyżowania planów. [przypis tłumacza]

[269]

Jestem wiernym powiernikiemsum tibi firme fidus (aliteracja). [przypis tłumacza]

[270]

z tych… wtajemniczonych (harunc Baccharum es) — dosłownie: „z tych bakchantów”, aluzja do tajnych związków bakchicznych, które później doprowadziły do sławnego procesu o bakchanalie [przeprowadzonego w 186 p.n.e. w sprawie przestępstw seksualnych i zbrodni, do jakich miało dochodzić w związkach bakchicznych; aresztowano 7000 osób, z czego większość stracono, zaś senat specjalną uchwałą rozwiązał istniejące związki i zakazał bachanaliów; red. WL]. [przypis tłumacza]

[271]

podarunki z palca — mowa o pierścieniu posłanym rzekomo przez żonę Periplektomenusa żołnierzowi, zob. wyżej, w. 1076. [przypis tłumacza]

[272]

ciemność wyjaśniłeśfecisti ex proclivo planum, dosłownie: „ze spadzistości zrobiłeś równinę”. [przypis tłumacza]

[273]

Jest albo go nie ma — tzn. zależnie od tego, jak ty chcesz, czy chcesz wykonać plan umówiony, czy nie. [przypis tłumacza]

[274]

Z tym towarem — sam wiesz o tym — trza tu ostrożniutko (pedetenptim tu hic scis tractari solitas hasce huiusmodi mercis) — merx, „towar” oznacza u Plauta często kobietę. W przypadku cytowanym wyraz ten użyty w znaczeniu pogardliwym. [przypis tłumacza]

[275]

Rady, jak uderzyć / Na tę Trojęquo pacto hoc Ilium appelli / velis, ut ferrem abs te consilium, Leo. [przypis tłumacza]

[276]

ty ciuroremeligo, Leo [ciura: sługa w obozie wojskowym, pachołek; red. WL]. [przypis tłumacza]

[277]

pospolitować (daw.) — lekceważyć. [przypis edytorski]

[278]

kiedyś bogiem zostać — bo tak wielkich bohaterów czeka apoteoza. [przypis tłumacza]

[279]

sęp — ptak ten budził wstręt powszechny. [przypis tłumacza]

[280]

pierwszej lepszej świni (quemquam porcellam, Reiz.) — Rzymian, zamiłowanych rolników i hodowców świń (zob. wyżej, w. 662) nie raziło to porównanie. [przypis tłumacza]

[281]

talent — staroż. jednostka wagi i wartości (wg wagi kruszcu); ateński talent miał wagę ok. 26 kg i jako jednostka wartości odpowiadał tej ilości czystego srebra. [przypis edytorski]

[282]

czystym złotem filippejskim — złote monety wybite przez Filipa Macedońskiego (360–336 p.n.e.) były w wielkiej cenie. [przypis tłumacza]

[283]

korcy — dziś popr. forma D.lm.: korców; korzec: daw. jednostka objętości produktów sypkich (ziarna, mąki itp.); korzec rzymski (modius) liczył ok. 10,5 litra. [przypis edytorski]

[284]

Jak zrodziła Ops Jowisza — Jowisz urodził się na początku świata jako syn Kronosa i Rhei, zwanej przez Rzymian Ops. [przypis tłumacza]

[285]

Z życiem, jeśli to możliwe — bo inaczej umrę ze śmiechu. [przypis tłumacza]

[286]

Chcesz coś jeszcze? — zwykły naówczas zwrot na odchodnym. Odpowiadano krótko (często samym gestem): „nic”, ale u Plauta następuje najczęściej obszerniejsza komiczna odpowiedź. [przypis tłumacza]

[287]

Ona tu jest — razem z moją panią, obie naszą tę rozmowę…hic cum erast: [ambae] clam nostrum, hunc sermonem…, Niem. [przypis tłumacza]

[288]

Ni cię tykam, ni cię… dosyć (neque te tango neque te… taceo) — prawdziwe rzymskie poczucie przyzwoitości każe Plautowi nieraz wstrzymać się od wyraźnego powiedzenia czegoś nieprzystojnego. [przypis tłumacza]

[289]

Przecieżem ci mówił — zob. wyżej, w. 1103. [przypis tłumacza]

[290]

A czy ona myślisz — też do rzeczyecquid fortis visast? [przypis tłumacza]

[291]

retman (daw., z niem.) — sternik, nawigator; tu: kapitan statku. [przypis edytorski]

[292]

No więc, czy ten gach-żołnierz nie jest całkiem taki, Jakem to wam powiedział?Numquid videtur demutare alio atque uti / dixi esse vobis dudum hunc moechum militem? Lachmann. Por. wyżej, w. 88 i nast. [przypis tłumacza]

[293]

Pomyślność (Commoditas) — bóstwo, przez Plauta stworzone. [przypis tłumacza]

[294]

architekcie nasz — chytry Palestrio stale otrzymuje tytuł „architekta”, podstępów oczywiście, por. wyżej, w. 1013. [przypis tłumacza]

[295]

bakę ćmić, świecić (daw., gw.) — mydlić oczy; pochlebiać. [przypis edytorski]

[296]

stary — Periplektomenus. [przypis tłumacza]

[297]

Tylko do roboty — Palestrionowi (nie Pleusiklesowi) przypisuje te słowa Niem. [przypis tłumacza]

[298]

tę daję prowincję (hanc tibi impero provinciam) — provincia oznacza pierwotnie „zakres działania”, przyznawany komuś przez władzę (np. przez naczelnego wodza, przez senat). [przypis tłumacza]

[299]

gdy ona tu wejdzie — wskazuje dom Periplektomenusa; chodzi o chwilę, gdy wejdzie tam żołnierz, zwabiony przez Akroteleutium. [przypis tłumacza]

[300]

tu do nas — do domu żołnierza. [przypis tłumacza]

[301]

kapelusz rdzawociemny (causeam ferrugincani) — filcowy kapelusz z szerokimi kresami dla ochrony przed słońcem i deszczem używany przez żeglarzy, poza tym w ogóle w podróży; na oczy weź szmatkę (scutulam ob os laneam) — ma to być niby używana przez żeglarzy opaska na czole, tuż nad oczami, dla ochrony przed blaskiem słońca na morzu, a właściwie tylko przesłona twarzy, żeby utrudnić rozpoznanie Pleusiklesa. [przypis tłumacza]

[302]

on ma rybaków — są to niewolnicy Periplektomenusa, którzy dokonują połowów ryb, a on je sprzedaje. [przypis tłumacza]

[303]

nie pozwolę zostać niewolnikiem — wyzwolę cię. [przypis tłumacza]

[304]

Wenerzem jest wdzięczna — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: Wenerze jestem wdzięczna. [przypis edytorski]

[305]

Faon z Lesbos — było podanie (zdaje się stworzone przez greckich komików), że słynna grecka poetka Safona z Mytileny na wyspie Lesbos zakochała się bez wzajemności w młodzieńcu imieniem Faon i z rozpaczy rzuciła się ze skały w morze. Wątpić należy, czy publiczność plautowska słyszała coś o tym podaniu, ale to nie było jej koniecznie potrzebne do zrozumienia tego zwrotu. [przypis tłumacza]

[306]

Skąd? Wiem po węchu… — niewątpliwie parodia jakiegoś ustępu ze znanej widzom tragedii. [przypis tłumacza]

[307]

z miłości, z powodu miłości… (propter amorem, amoris caussa) — celowe, kilkakrotne powtarzanie tego samego zwrotu, dla kpin oczywiście, z którymi Plautus zwykle do tego uczucia się odnosi. [przypis tłumacza]

[308]

Już pominę Achilla… — Achilles zagniewany na Agamemnona o to, że mu zabrał kochankę, usunął się od udziału w walce pod Troją i sprowadził przez to moc klęsk na wojsko greckie. Plautus każe Pleusiklesowi przerwać rozpoczęte opowiadanie — którym może rzymska publiczność ówczesna nie tak bardzo się interesowała — motywując to zręcznie spostrzeżeniem Palestriona. [przypis tłumacza]

[309]

Zwłoka w własnej osobie… — chce przez to dać wyraz temu, że już niby tak dawno czeka na przyjście Filokomazjum, opóźniając przez to odpłynięcie swego statku. [przypis tłumacza]

[310]

z miłościm zaniewidział — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: z miłości zaniewidziałem, straciłem wzrok. [przypis edytorski]

[311]

z miłościm zaniewidział — kłamie i nie kłamie: bo przecież tylko z miłości do Filokomazjum występuje w tym oszukańczym przebraniu. Żołnierz zaś myśli, że ten „retman” w jakiejś awanturze miłosnej stracił oko, i jako że jest tchórzem podszyty, daje spokój dalszym pytaniom. [przypis tłumacza]

[312]

lecz gdybym nie poszła / Byłby to brak posłuszeństwaimpietas sit, nisi eam, Niem. [przypis tłumacza]

[313]

Lar (zwykle w liczbie mnogiej: Lares) — bóstwo opiekuńcze domu rzymskiego. [przypis tłumacza]

[314]

nawet chociaż tu z wami nie będęet med absenti tamen, Niem. [przypis tłumacza]

[315]

Babskich rzeczy się wyuczać… — że niby ma już odtąd być sługą kobiety, nie wielkiego bohatera. [przypis tłumacza]

[316]

jeśli kiedyś będę wyzwolony — por. w. 1361. Niewolnik wyzwolony otrzymywał wprawdzie wolność, ale w nowych warunkach potrzebował nieraz opieki i pomocy możniejszych obywateli rodowych. W Rzymie był to stosunek „klienta” do „patrona”, zob. wyżej, w. 894. [przypis tłumacza]

[317]

Zobaczysz, sam powiesz, / Że dziś szczera prawda wyszłaimmo hodie verum factum faxo post dices magis, Niem. [przypis tłumacza]

[318]

O, trza iść dzielnie! — by dopędzić cały tamten orszak. [przypis tłumacza]

[319]

znajdować (daw.) — przekonywać się o czymś, dochodzić do wniosku. [przypis edytorski]

[320]

Już ja go tam odnajdęego iam conveniam illum, Camerarius. [przypis tłumacza]

[321]

Nogi mu rozedrzeć[pedes] discindite, Niem. [przypis tłumacza]

[322]

[Poczekaj no trochę, / Ja go tylko chcę wypytać. Jeśli będzie kłamać / Bij, co wlezie] (Age guiesce: exquiram saltem; si mentitur, feri modo) — tekst zniszczony, uzupełnił Niem. [przypis tłumacza]

[323]

miałem ją za wdowę — wdową nazywała się u Rzymian nie tylko żona, która straciła męża przez śmierć, ale także i ta, która z mężem się rozwiodła. Por. wyżej, w. 1465 i nast. [przypis tłumacza]

[324]

A jeśli stąd wyjdę / bez uszczerbku na mych członkachet si intestatus non abeo hinc. [przypis tłumacza]

[325]

mina — starożytna jednostka wagowa i pieniężna używana na Bliskim Wschodzie, potem także w Grecji, równa 1/60 talentu; używana w Atenach mina attycka miała ok. 437 g. [przypis edytorski]

[326]

z nimi Sceledrus — Sceledrus pojawia się tutaj dość niespodziewanie; widocznie po wejściu do domu (zob. wyżej, w. 660), obszedł przez ogród i poszedł za innymi ku portowi lub może wyszedł razem z całym orszakiem (zob. wyżej, w. 1545), choć o tym nasz tekst komedii nic nie mówi. [przypis tłumacza]

[327]

Ha, słusznie się stało… — nie należy przejmować się tą uwagą. Plautus dodaje na końcu te budujące słowa nie tyle z przekonania lub dla moralizowania (w które całkiem nie wierzy, zob. Plautus, s. 453 i nast.), ile ze względu na oficjalną opinię rzymską. [przypis tłumacza]

Close
Please wait...