Blackout

Wolne Lektury nie otrzymały dofinansowania Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z priorytetu Kultura Cyfrowa.

To oznacza, że nasza trudna sytuacja właśnie stała się jeszcze trudniejsza.

Dziś z Wolnych Lektur korzysta ok. 6 milionów (!) czytelników. Nie ma w Polsce popularniejszej biblioteki, ani internetowej, ani papierowej. Roczne koszty prowadzenia Wolnych Lektur są naprawdę niewysokie - porównywalne z kosztami prowadzenia niewielkiej, osiedlowej biblioteki publicznej.

Będziemy się odwoływać od tej decyzji i liczymy na to, że Premier odwołanie uwzględni ze względu na ważny interes społeczny.

Jak nam pomóc?

1. Wpłacając darowiznę. Niewielkie, ale stałe wpłaty mają wielką moc! Z góry dziękujemy za wsparcie!

2. Przekazując na Wolne Lektury 1% podatku. To nic nie kosztuje, wystarczy podać w formularzu PIT numer KRS: 0000070056 i organizacja: fundacja Nowoczesna Polska

3. Zamieszczając informację o zbiórce na Wolne Lektury w mediach społecznościowych. Czasami wystarczy jedno dobre słowo!

W Wolnych Lekturach często mawiamy, że nasza praca to "czytanie dzieciom książek". Robimy to od 12 lat. Dziś Wolne Lektury potrzebują Twojej pomocy - bez wsparcia nie będziemy mogli tego robić dalej.

Tak, chcę pomóc Wolnym Lekturom!
Nie chcę pomagać, chcę tylko czytać
Wesprzyj nas

Wesprzyj nas!

x
  1. Ambicja: 1
  2. Anioł: 1 2 3 4 5 6
  3. Bieda: 1
  4. Bóg: 1 2 3 4 5 6 7 8
  5. Broń: 1 2 3 4
  6. Burza: 1 2
  7. Carpe diem: 1
  8. Chrzest: 1
  9. Ciało: 1 2 3 4 5 6
  10. Ciemność: 1
  11. Cierpienie: 1 2
  12. Cud: 1 2 3 4
  13. Czarownica: 1 2 3 4
  14. Czary: 1 2 3 4
  15. Czyn: 1
  16. Deszcz: 1 2
  17. Diabeł: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
  18. Drzewo: 1 2
  19. Duch: 1
  20. Dziecko: 1
  21. Dźwięk: 1 2 3
  22. Fałsz: 1 2
  23. Flirt: 1 2
  24. Gniew: 1 2 3 4 5 6
  25. Gotycyzm: 1 2
  26. Grób: 1 2
  27. Grzech: 1 2
  28. Historia: 1
  29. Interes: 1
  30. Jedzenie: 1 2
  31. Kara: 1 2
  32. Klejnot: 1
  33. Kłótnia: 1 2
  34. Kobieta: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24
  35. Kobieta demoniczna: 1 2 3
  36. Kochanek: 1
  37. Kondycja ludzka: 1 2 3 4
  38. Konflikt wewnętrzny: 1
  39. Koń: 1 2
  40. Krew: 1 2
  41. Król: 1
  42. Kuszenie: 1 2 3
  43. Kwiaty: 1
  44. Labirynt: 1
  45. Lato: 1
  46. List: 1
  47. Los: 1 2
  48. Lustro: 1 2
  49. Łzy: 1 2 3
  50. Małżeństwo: 1 2 3 4
  51. Mężczyzna: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
  52. Miasto: 1 2 3 4
  53. Miłość: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
  54. Miłość silniejsza niż śmierć: 1
  55. Mizoginia: 1
  56. Młodość: 1
  57. Modlitwa: 1 2 3
  58. Nacjonalizm: 1 2
  59. Nadzieja: 1
  60. Natura: 1 2 3 4 5 6
  61. Niewola: 1 2 3
  62. Noc: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
  63. Obcy: 1
  64. Obowiązek: 1
  65. Obraz świata: 1 2
  66. Obyczaje: 1 2 3 4 5 6
  67. Odrodzenie: 1
  68. Odwaga: 1 2 3 4
  69. Ofiara: 1
  70. Ogień: 1
  71. Ojciec: 1
  72. Opieka: 1 2 3 4 5 6
  73. Pamięć: 1
  74. Państwo: 1 2
  75. Piekło: 1 2
  76. Plotka: 1 2
  77. Pobożność: 1
  78. Pocałunek: 1
  79. Podstęp: 1 2
  80. Pogarda: 1 2 3
  81. Pogrzeb: 1 2 3
  82. Pojedynek: 1 2 3 4 5 6 7 8
  83. Pokora: 1
  84. Pokusa: 1 2 3
  85. Poświęcenie: 1
  86. Potwór: 1
  87. Pozycja społeczna: 1
  88. Pożądanie: 1
  89. Praca: 1 2
  90. Przemiana: 1 2
  91. Przemijanie: 1 2
  92. Przywódca: 1 2
  93. Ptak: 1 2
  94. Pycha: 1
  95. Religia: 1 2 3 4
  96. Rycerz: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28
  97. Rzeka: 1
  98. Samobójstwo: 1
  99. Samolubstwo: 1
  100. Sen: 1 2 3
  101. Serce: 1
  102. Sielanka: 1
  103. Siła: 1
  104. Sława: 1 2
  105. Słońce: 1
  106. Słowo: 1 2 3 4
  107. Spotkanie: 1
  108. Sprawiedliwość: 1
  109. Strach: 1 2 3
  110. Strój: 1 2 3
  111. Syn: 1
  112. Szaleństwo: 1
  113. Szatan: 1 2 3 4 5
  114. Szczęście: 1 2
  115. Sztuka: 1
  116. Śmiech: 1
  117. Śmierć: 1 2 3
  118. Śmierć bohaterska: 1 2 3 4
  119. Świt: 1 2 3
  120. Trucizna: 1 2
  121. Trup: 1 2 3
  122. Upadek: 1
  123. Uroda: 1 2 3 4 5 6 7 8
  124. Vanitas: 1
  125. Walka: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24
  126. Wiatr: 1 2 3
  127. Wiedza: 1
  128. Wierzenia: 1
  129. Wieś: 1
  130. Wina: 1 2
  131. Wizja: 1 2 3 4
  132. Władza: 1 2 3 4
  133. Woda: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
  134. Wojna: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
  135. Wróg: 1 2
  136. Współczucie: 1
  137. Wygnanie: 1
  138. Wyrzuty sumienia: 1
  139. Wzrok: 1
  140. Zabawa: 1 2
  141. Zamek: 1
  142. Zaświaty: 1 2 3 4 5 6
  143. Zazdrość: 1 2 3
  144. Zdrada: 1
  145. Zemsta: 1 2 3 4 5
  146. Złodziej: 1
  147. Zwierzęta: 1 2
  148. Zwycięstwo: 1
  149. Żałoba: 1 2 3
  150. Żołnierz: 1
  151. Żona: 1
  152. Żywioły: 1 2 3 4

Uwspółcześnieniu poddano jedynie teksty wstępów oraz przypisów źródła.

Wstęp redaktora wydania (Lucjana Rydla) uwspółcześniono w zakresie:

* pisowni wielką/małą literą (Krzyżowcami > krzyżowcami; Proroka > proroka; Aniołowie > aniołowie; Święci > święci; Kardynał > kardynał; Jubileuszu > Jubileuszu; Inkwizycyą > inkwizycją itp.);

* pisowni joty (Porcyi > Porcji, poezyi > poezji, Wenecyi > Wenecji, Studyuje > Studiuje, Lucyan > Lucjan itp.);

* pisowni łącznej/rozdzielnej (przytem > przy tym, to też > toteż; itp.);

* fleksji (wszystkiem > wszystkim, niemi > nimi, rodzinnem> rodzinnym, swem > swym, czem > czym; najciekawszem > najciekawszym, niepospolitem > niepospolitym itp. oraz: grób Chrystusów > grób Chrystusowy);

* ortografii niektórych wyrazów (ośmnastoletni > osiemnastoletni; karolingskich > karolińskich; rękopism > rękopis; Tłomaczenie > Tłumaczenie, tłomacz > tłumacz itp.).

Ponadto rozwinięto zapisy skrótowe lub zastosowano współczesny ich zapis (X. > książę, księcia itp.; W. > Wielkim, Dr. > Dr).

Poprawiono błąd źródła: jak Molino. Veniero, Ruscelli, Atangi > jak Molino, Veniero (…).

Poprawiono błędy źródła: obran (V 82) > obrany; beła w boiu (VI 80) > beła w boiu. (dodano brakującą kropkę); zdrowia pozbędę (VI 104) > zdrowia pozbędę. (dodano brakującą kropkę); samey postrzeżono (VI 112) > samey postrzeżono. (dodano brakującą kropkę); [podobnie dodano brakujące kropki na końcu strof w innych miejscach utworu]

We Wstępie tłumacza (Piotra Kochanowskiego) uwspółcześniono pisownię wielką/małą literą (Włoskiego > włoskiego, Heroika > heroika) oraz fleksję (polskiem > polskim, nieprzywykłem > nieprzywykłym; szczęśliwszem > szczęśliwszym).

W tekście głównym:

Zrezygnowano z uwspółcześnień na rzecz przypisów wyjaśniających staropolskie słownictwo oraz struktury zdaniowe. Włączono również w postaci przypisów zawartość „Słowniczka” przygotowanego przez prof. Jana Czubka, a opublikowanego w źródle osobno, na końcu II tomu (nie uwzględniono jedynie niewielkiej liczby haseł, które nie pełniły roli objaśnień, lecz inwentaryzacji słownictwa).

Pozostawiono nieuwspółcześnioną interpunkcję, jedynie w niektórych miejscach zwracając uwagę w przypisach na odmienność zapisu od współcześnie obowiązującego.

Pozostawiono, zgodnie z intencjami redaktorów źródła, niespójności zapisu poszczególnych słów i ich form, jako dokument historycznego kształtowania się języka. Na ujednolicenie zapisu zdecydowano się tylko w kilku przypadkach: nieba-ć > niebać (konstrukcja z partykułą); Między-ziemnem Morzu > Międzyziemnem Morzu (tj. Morzu Śródziemnym).

Dokonano zamiany nawiasów kwadratowych [] na okrągłe (), z uwagi na szczególną, odmienną rolę, jaką pełnią obecnie.

Skorygowano pomyłki w druku wykazane w erratach do obu tomów oraz poprawiono pozostałe błędy źródła: Na nasze zgubę > Na naszę zgubę; przyiażliwy > przyiaźliwy; Widząc iego żal y srogie tęsknicę > (…) tęsknice.

Uwspółcześnienia. Wstęp:

Tłomaczenie > Tłumaczenie, tłomacz > tłumacz itp.;

wszystkiem > wszystkim, niemi > nimi, własnemi > własnymi, rodzinnem> rodzinnym, swem > swym, czem > czym; najciekawszem > najciekawszym, szczęśliwem > szczęśliwym, niepospolitem > niepospolitym itp.;

Porcyi > Porcji, poezyi > poezji, Wenecyi > Wenecji, Studyuje > Studiuje itp.; Lucyan > Lucjan

X. > książę, księcia itp.; W. > Wielkim, Dr. > Dr;

przytem > przy tym, to też > toteż; itp.;

ośmnastoletni > osiemnastoletni; karolingskich > karolińskich; rękopism > rękopis

grób Chrystusów > grób Chrystusowy;

Krzyżowcami > krzyżowcami; Proroka > proroka; Aniołowie > aniołowie; Święci > święci; Kardynał > kardynał; Jubileuszu > Jubileuszu; Inkwizycyą > inkwizycją

błędy źródła: jak Molino. Veniero, Ruscelli, Atangi > jak Molino, Veniero (…); w tekście głównym: Na nasze zgubę > Na naszę zgubę; przyiażliwy > przyiaźliwy [do rymu]

wstęp tłumacza: Włoskiego > włoskiego, Heroika > heroika; polskiem > polskim, nieprzywykłem > nieprzywykłym; szczęśliwszem > szczęśliwszym;

Torquato TassoJerozolima wyzwolonatłum. Piotr Kochanowski

Tom I

[Wstęp]

1

Pierwszy tom Goffreda abo[1] Jerozolimy Wyzwolonej, który obecnie w świat puszczamy, jest początkiem całkowitego wydania spuścizny po Piotrze Kochanowskim. Z własnych utworów, jakie po tym bratańcu Czarnoleskiego Jana pozostać mogły, nie przechowało się wprawdzie nic zgoła, wszelako dwa przekłady z Tassa i Ariosta stawiają Kochanowskiego w rzędzie największych mistrzów polskiej mowy.

2

Tłumaczenie Ariostowego Orlanda Szalonego jest niemal nieznane, bo wyszła tylko pierwsza jego połowa i to z wadliwego rękopismu drukowana, druga zaś dotąd czeka w manuskryptach.

3

Przekład Goffreda, ogłoszony po raz pierwszy jeszcze za życia tłumacza w roku 1618, ukazywał się następnie w licznych wydaniach, podziwiany przez całe pokolenia poetów, które się na nim kształciły. Mickiewicz i Słowacki zawdzięczali mu wiele i uznawali w nim arcydzieło polskiego stylu, języka i wiersza.

4

Przedruki pierwszego wydania, obecnie już wyczerpane, nie we wszystkim są wierne: wkradły się do nich mimowolne myłki[2], a nie brak i świadomych zmian, poczynionych ręką wydawców.

5

Wobec tego należało w niniejszym, zbiorowym wydaniu powrócić do pierwotnego tekstu, zachowując wszelkie, choćby najdrobniejsze szczegóły językowe.

6

Nasuwało się przy tym pytanie, jak postąpić z pisownią? Biblioteka Pisarzów Polskich trzyma się stale pisowni nowożytnej, ale z drugiej strony Piotr Kochanowski przeprowadza w pierwszym wydaniu swoją pisownię, związaną ściśle z formami poetyckimi i gramatycznymi przekładu, tak iż nieraz rytmika, częściej rymy, a także i język byłyby na szwank narażone lub nawet wprost zepsute wskutek niezachowania starej pisowni. Droga pośrednia, polegająca na częściowej zmianie pisowni, wydawała się zrazu najwłaściwszą, lecz doprowadzała — jak zresztą wszelka połowiczność — do sprzeczności i zamieszania. Nie pozostawało przeto nic innego, jak dla Piotra Kochanowskiego uczynić wyjątek i pozostać wiernie przy pisowni pierwodruku.

7

Co prawda, nie jest i ona zupełnie jednolitą, przynajmniej w drobnych szczegółach. Zboczenia te jednak, acz nieznaczne, charakteryzują epokę powstania dzieła, zachowaliśmy tedy w pisowni owe małe sprzeczności, które wskazują właśnie na przeradzanie się i przetwarzanie języka XVI w. na późniejszy siedemnastowieczny. Jedynie co do znaków pisarskich, dzielenia wyrazów i używania wielkich liter odstąpiliśmy świadomie od edycji z r. 1618. Wydanie obecne obejmie siedem tomów: dwa Goffreda, pięć zaś Orlanda Szalonego. Dopełnieniem całości będzie tom ósmy poświęcony monografii Piotra Kochanowskiego. Słowniki wyrazów i zwrotów staropolskich, dla dzisiejszego czytelnika mniej zrozumiałych, dodane będą na końcu każdego poematu z osobna. Objaśnienia nazwisk osób i miejscowości, wykład zawilszych ustępów, jednym słowem przypisy odnoszące się do poszczególnych miejsc, podajemy na końcu każdego tomu[3].

*

8

Torquato Tasso, urodzony 11 marca 1544 r. w Sorrento, był synem Bernarda i Porcji de Rossi. Rodzina jego pochodziła z Bergamo, lecz ojciec, wstąpiwszy w służbę księcia Ferranta San-Sevirino, osiadł był pod Neapolem. Wygnała go niebawem stamtąd burza polityczna: książę, związany z Franciszkiem I, naraził się na zatarg z Karolem V, skutkiem czego książę Alba zajął Neapol, a Bernardo Tasso, jako zaufany domu San-Sevirino, unosić musiał głowę do Rzymu, zostawiając żonę i córkę. Torquato, zaledwie jedenastoletni, towarzyszył ojcu. Gdy Alba opanował Ostię, Bernardo z synem uchodzi do rodzinnego Bergamo, potem czas jakiś żyje na dworze książąt Urbino w Pesaro.

9

Miał Bernardo skłonność do poezji, a nawet i trochę talentu, który się objawił w Amadisie, rycerskim poemacie. Wydanie tej książki ściągnęło go do Wenecji, dokąd wraz z synem piętnastoletnim udał się w roku 1559. Tu Torquato wchodzi w osobistą styczność z uczonymi weneckimi, jak Molino, Veniero, Ruscelli[4], Atangi, i pomimo młodego wieku zwraca na siebie ich uwagę. Studiuje w tym czasie z całym zapałem Danta[5]. Ojciec jednak woli poświęcić go prawu i w tym celu wysyła go do Padwy, gdzie Torquato słucha wykładów znakomitego jurysty Pancirole. Nie zaniedbuje przy tym i literacko-filozoficznych nauk; Sygonius, Sperone Speroni[6], Federigo Pendasio[7] są jego mistrzami na tym polu.

10

Twórczy talent objawia się w nim już wtedy: w Wenecji wychodzi w r. 1562 poemat jego Rinaldo. Młodziuchny, bo dopiero osiemnastoletni autor przeniósł się tymczasem do Bolonii, gdzie właśnie przyszło do zreorganizowania uniwersytetu, a równocześnie wstąpił do „Etherei”, literackiego towarzystwa młodzieży bolońskiej.

11

W tej atmosferze powstaje pierwszy pomysł, a nawet podobno i pierwszy rzut[8] Jerozolimy Wyzwolonej.

12

Minęło było[9] właśnie trzydzieści lat od zgonu Ariosta; jego fantastyczno-romantyczny poemat, Orland Szalony czarował całe Włochy przepychem wyobraźni, świetnością kolorytu i misterną plątaniną tysiąca bajecznych przygód rycerskich. W tej olbrzymiej baśni występowali wszyscy bohaterowie średniowiecznych podań i legend z frankońskich cyklów karolińskich, a nici fantastycznego opowiadania snuły się na kształt kunsztownie powikłanych arabesek, zaplatały się i krzyżowały kapryśnie, urywając się w najciekawszym miejscu, nawiązując się najniespodziewaniej. Autor, uśmiechnięty na pół tęsknie, na pół ironicznie, mistrzowską ręką zbierał ową plątaninę stubarwnych nitek i, niby igrając nimi, wiązał je w mieniącą się, tęczową osnowę swego poematu.

13

Nic dziwnego, że średniowieczny świat rycerski zaprzątał również wyobraźnię młodego Tassa. Umiał on jednak w ten świat wpatrzyć się własnymi oczyma i z innej zgoła przedstawić go strony. Nie przygody błędnych rycerzy, ale świadome swego świętego celu czyny bohaterów krzyżowych uczynił on przedmiotem swej epopei; nie kapryśna gra olśniewających fantastycznych obrazów, ale wielki dziejowy moment zdobycia Jerozolimy przez Gotfreda z Bouillonu[10] — poruszył jego twórczość. Nie wyrzekał on się wszelako żywiołu fantastycznego, ale kiedy w Orlandzie cuda i dziwy, potwory i czarnoksiężnicy są tylko poetyckim ornamentem, to w Goffredzie świat nadprzyrodzony dzieli się na dwa przeciwne sobie obozy: niebieski i piekielny, a z walką pomiędzy nimi wiążą się ściśle ludzkie boje o grób Chrystusowy staczane między krzyżowcami a wyznawcami proroka[11].

14

Pod tym względem zbliżał się Tasso — a zbliżał się umyślnie i świadomie — do Homera: wszak w Iliadzie w zupełnie podobny sposób do walk ludzkich miesza się Olimp i niejednokrotnie sami bogowie po obu stronach biorą w bitwach bezpośredni udział. W przeciwieństwie do Ariosta, a wzorem Homera, obraca się cały poemat Tassa około jednej sprawy: zdobycia Jerozolimy, a jeśli epizody zbaczają od jednolitego toku opowiadania, to jednak ostatecznie zmierzają one zawsze do wspólnego celu. Podobieństwo z Iliadą i w tym nawet, że jak tam rozgniewany Achilles, tak tu dotknięty do żywego Rynald opuszcza obóz oblężników i dopiero powrót jego umożliwia zdobycie miasta; mało na tym: pojedynek śmiertelny Tankreda z Argantem jest w Jerozolimie Wyzwolonej mniej więcej tym, czym ostateczny bój Achillesa z Hektorem.

15

Nie bez poprzedników w swoim romantycznym kierunku epopei był Ariost: poniekąd wytknęli mu drogę Pulci[12] swoim Morganie Maggiore[13] i Bojardo[14] Orlandem Zakochanym[15]; miał też i Tasso poprzednika w osobie Giambattisty Trissina[16], który historyczne epos, Italię wyzwoloną od Gotów usiłował wzorować na Homerze i zastosować do klasycznych przepisów poetyki Arystotelesa. Nie zdobył się jednak Trissino na zerwanie z mitologią klasyczną i zastąpienie jej nadprzyrodzonym światem chrześcijańskim — jak Tasso — toteż Italia Liberata jest płodem poronionym, przedstawiającym cudaczną maskaradę: Bóg, aniołowie i święci występują tam poprzestrajani za starożytne bóstwa.

16

Natomiast Goffred jest niezmiernie szczęśliwym połączeniem obu przeciwnych sobie prądów, które charakteryzują późne Odrodzenie włoskie: klasycznego humanizmu (forma epopei) i reakcji katolickiej (duch poematu). Na obu tych pierwiastkach wyrósł umysł Tassa, talent zaś jego umiał je organicznie połączyć w żywą i świetną całość poetyczną.

17

Z rozpoczętą Jerozolimą posuwają się równolegle bardzo poważne studia literackie, których owocem były Discorsi Poetici, świadczące o niepospolitym wykształceniu. Toteż kardynał d'Este zajął się młodym człowiekiem o tak pięknej przyszłości i powołał go na dwór ferrarski. Przy jego boku Tasso w charakterze sekretarza odbywa podróż do Francji, a za powrotem w r. 1572 przechodzi, jako dworzanin, w służbę Alfonsa II, księcia Esteńskiego. Dwór książęcy w Ferrarze odgrywa w roku następnym pasterski dramat Tassa, zatytułowany Aminta. Zajęty pisaniem Goffreda lekce sobie ważył poeta ten drobny utwór, bo nawet nie kwapił się z jego ogłoszeniem. Ukazał się Amintas dopiero znacznie później (w r. 1581), dzięki znakomitemu humaniście Aldusowi Manucyusowi, który przypadkowo dostawszy rękopis, podał go do druku, zdjęty podziwem dla talentu poety.

18

W r. 1575 Tasso wykończył Goffreda i przed wydrukowaniem rozsyła w rękopisie największym ówczesnym powagom naukowym i literackim, aby według ich uwag dzieło jeszcze raz wygładzić.

19

W tymże samym roku widzimy go w Rzymie, gdzie bierze on całą duszą udział w odbywającym się właśnie jubileuszu[17]. Ale już w parę miesięcy później objawia się początek rozstroju nerwowego, który później miał przybrać tak groźne rozmiary.

20

Tasso cierpi na rodzaj manii prześladowczej: trapią go nieustanne skrupuły religijne i zasnąć mu nie daje obawa przed inkwizycją. W końcu opuszcza Ferrarę i dobrowolnie stawia się w Rzymie przed Wielkim Inkwizytorem, pragnąc i sumienie swoje uspokoić, i o religijnej prawowierności swojej się przekonać. Ani odbyta spowiedź powszechna, ani zapewnienia Inkwizytora na nic się nie zdały. Trawiony ciągłym niepokojem poeta przez lat kilka tuła się po całych Włoszech: widocznie ustawiczna zmiana miejsca staje się dlań jakąś nieodbitą moralną potrzebą. Kolejno przebywa w rodzinnym swym Sorrento, w Ferrarze, w Piemoncie, w Padwie, w Wenecji, w Pesaro, w Turynie, skąd znowu do Ferrary powraca w r. 1579. Chorobliwe rozdrażnienie jego dochodzi do tego stopnia, że na pokojach książęcych rzuca on się na jednego z dworzan. Z rozkazu Alfonsa II, jako szaleniec dostaje się Tasso do szpitala św. Anny, gdzie spędza w zamknięciu z górą lat siedem. Podanie, przypisujące rozstrój umysłowy i uwięzienie Tassa jego nieszczęśliwej miłości ku siostrze księcia Alfonsa, Eleonorze, zdaje się być późniejszym, romantycznym wymysłem, a to choćby tylko ze względu na lata księżniczki, która w tym czasie była już na dobre przekwitającą osobą.

21

Obłąkanym chyba nigdy Tasso nie był: zeznania współczesnych i zupełnie wiarogodnych świadków stwierdzają u niego tylko silne rozdrażnienie i chorobliwy niepokój; umysł jego zachował jednak przez cały czas zupełną świadomość i jasność, a talent całą dawną siłę, czego dowodzą liryczne utwory pisane w szpitalu.

22

Rozdrażnienie zaś potęgować się mogło poniekąd i wypadkami zewnętrznymi: dręczył poetę zerwany stosunek z domem Esteńskim[18], trapiło go to, że nie może zająć się drukiem swego arcydzieła, a już wprost do rozpaczy doprowadzać musiała go wiadomość o bezecnym postępku Celia Malaspiny, który poważył się wydać Jerozolimę (w Wenecji 1580) pod swoim nazwiskiem i to jeszcze z poprzekręcanego i wadliwego rękopisu. Na szczęście jeden z przyjaciół poety, Angelo Ingegneri zdołał złe naprawić, postarał się bowiem o poprawny rękopis i wydał Goffreda — kładąc na czele nazwisko prawdziwego autora. Powodzenie poematu było tak niesłychane, że Ingegneri musiał zaraz przystąpić do drugiego wydania, a Tasso niebawem puścił z swej celi szpitalnej trzy nowe wydania: tak chciwie rozkupywano książkę. Ogółem w ciągu 6 miesięcy pięć wydań Jerozolimy nastarczyło ledwo pokupowi[19].

23

Począwszy od papieża Grzegorza XIII mnóstwo dostojnych osób wstawiało się do Alfonsa d'Este o uwolnienie Tassa: kardynał Albano, księżna Toskany, księstwo d'Urbino i Mantuy, lecz wszystkie te orędownictwa nie odniosły skutku. Dopiero Vincenzio Gonzaga, szwagier Alfonsa, zdołał wpływami swoimi uzyskać uwolnienie poety (5 listopada 1586 r.). Jak gdyby dla powetowania sobie długich lat więzienia, Tasso przerzuca się odtąd z miejsca na miejsce, dając folgę swej chorobliwej skłonności do ciągłych zmian pobytu. W Mantui, w Bergamo, w Lorecie, w Rzymie, w Neapolu, w Sorrento, wszędzie próbuje on się osiedlić i nigdzie nie znajduje ukojenia. Wyczerpało się w nim źródło natchnień, osłabła twórcza potęga; wprawdzie nie porzuca on pióra, ale nie stać go już na dzieło szerszego zakroju, wszelkie wysiłki w tej mierze nie mogą wytrzymać najmniejszego porównania z Goffredem, jeszcze tylko na polu liryki zdobywa się Tasso na prawdziwą, szczerą twórczość.

24

A ciężar życia przygniatał go coraz bardziej. Strawiony pracą, wstrząśniony[20] tyloma przykrymi przejściami, stargany wewnętrzną rozterką, udręczony przez pedantyzm drobiazgowej a bezdusznej krytyki, gnębiony niedostatkiem, miał Tasso gorzkie i twarde ostatnie lata. Dopiero przed samą śmiercią odwróciło się szczęście: papież wyznaczył mu roczną pensję i postanowił uwieńczyć go na Kapitolu. Było już jednak za późno. Podczas przygotowań do tej poetyckiej koronacji zgasł twórca Jerozolimy w klasztorze San Onofrio w r. 1595. Zwłoki jego w purpurowy płaszcz uwinione[21], z wieńcem na skroniach, po całym Rzymie obnoszono na odkrytych marach, lecz hołd stokroć większy od tego pośmiertnego tryumfu, oddała mu potomność: Göthe w dramacie Torquato Tasso, Byron w Żalach Tassa — opromienili jego postać aureolą najczystszej poezji.

Dr Lucjan Rydel

Goffred abo Ieruzalem wyzwolona, Torquata Tassa. Przekładania Piotra Kochanowskiego, sekretarza Iego K. M.

Wielmożnemu a mnie wielce

Miłościwemu Panu

IEGO MCI P. IANOWI

GRABI NA TĘCZYNIE,

Podczaszemu Iey Król. Mci

etc. etc.

25

Komuż słuszniey oddane moie[22] nowe rymy

O wyzwoleniu maią bydź[23] Jerozolimy?

Ieno[24] tobie, Toporów starożytny synie[25],

Moia czci y ozdobo, Grabio na Tęczynie[26].

Tyś tak o nich rozumiał, takeś ie poważał,

30

Żeś mi się z niemi[27] światu ukazać roskazał[28];

Jednak ony[29] nie miały przedsię[30] zto[31] śmiałości,

Świadome dobrze swoich niedoskonałości.

Ale skoro od ciebie poprawy dostały,

Y iuż się w kosztownieyszy stróy poubierały:

35

Nie mogąc ze mną wytrwać, gwałtem się wydarły,

Iam ich też nie chciał trzymać, kiedy się naparły.

Czas odkryie, ieśli ich nie włożą do braku[32],

Ale zdarzyli się iem[33], że będą do smaku

Y że iakiey pochwały u ludzi dostaną,

40

Tobie za to, cny Grabio, powinny zostaną[34].

41

Do Czytelnika

42

Masz czytelniku łaskawy, partum ocii non omnino ociosi[35], poema przednieyszego włoskiego poety Torquata Tassa przeplatanem ośmiorakiem[36] rymem — iakiem ie on sam pisał y iakiem Włoszy, Hiszpani y insze narody polerowańsze swoie heroika[37] piszą — po polsku przełożone. Wiersz w naszym ięzyku przytrudnieyszy y podamno uszom polskiem, iako nieprzywykłem — zwłaszcza póki się weń kto nie wczyta — niesmaczny; iednak aby się pokazało, że ięzyk nasz nie iest nad insze uboższy y aby się szczęśliwszem dowcipom do ubogacenia go dalsza podała droga, atoć go posyłam, abyś osądził ieśli uydzie. Zdrów bądź, a najdzieszli[38] co do smaku, z łaską[39] przymi[40].

GOFFREDA ALBO IEROZOLIMY WYZWOLONEY

Pieśń pierwsza

Argument

Do Tortozy się Anyoł wyprawuie,

Goffred w tem zbiera chrześciańskie pany:

Ich iednostayna[41] zgoda to sprawuie,

Że iest naywyższym Hetmanem obrany.

Woysko się w polu pierwey popisuie,

Potem pod Syon idzie zawołany;

Ierozolimski król się barzo trwoży,

Słysząc, że bliskie nadchodzą obozy.

1.

Woynę pobożną śpiewam y Hetmana,

Który święty Grób Pański wyswobodził;

45

O, iako wiele dla Chrystusa Pana

Rozumem czynił y ręką dowodził.

Darmo miał sobie przeciwnym Szatana,

Co nań Libią[42] y Azyą zwodził:

Dał mu Bóg, że swe ludzie rozprószone

50

Zwiódł pod chorągwie święte rościągnione.

2.

Panno, nie ty co laury nietrwałemi

Zdobisz w zmyślonem czoło Helikonie[43],

Lecz mieszkasz między chóry niebieskiemi

Z gwiazd nieśmiertelnych w uwitey koronie[44]

55

Ty sama władni[45] piersiami moiemi,

Ty day głos pieśni; a ieśli przy stronie

Prawdzie gdzie iakiey ozdoby przydawam,

Niech twey niełaski za to nie uznawam.

3.

Wiesz, że za światem wszyscy tam bieżemy[46],

60

Gdzie więcey Parnas leie swey słodkości,

Y prawdę pręcey[47] w ludzie więc wmówiemy,

Kiedy rym miękki doda iey wdzięczności.

Tak zchorzałemu dziecięciu kładziemy

Na brzeg u kubka różne łagodności:

65

To gorzki napóy pije oszukane,

Żywot y zdrowie biorąc pożądane.

4.

Ty cny Alfonsie[48], coś do bezpiecznego

Portu w złą chwilę łódź mą nakierował

Y tylko co iuż[49] niepogrążonego[50]

70

Sameś wydźwignął y sameś ratował[51]:

Nie broń tym kartom czoła wesołego,

Którem ci iako ślub iaki zgotował[52].

Z czasem cię głosić będzie ponno[53] ieszcze,

Co cię ledwie tknie teraz, pióro wieszcze.

5.

75

Słuszna, ieśli się kiedy Chrześciaństwo[54],

Uspokoiwszy wnętrzne[55] nienawiści,

Wodą y lądem ruszy na pogaństwo,

Niesprawiedliwe odiąć mu korzyści —

Aby cię sobie wzięło na hetmaństwo.

80

Ziemią, lub morzem: czegoć życzym wszyscy.

Tym czasem słuchay, o naśladowniku

Goffreda, a wczas gotuy się do szyku.

6.

Szósty rok mijał iako[56] ku wschodowi

Chrześciańskie się woysko wyprawiło.

85

Nicea zdzierżeć[57] nie mogła szturmowi,

Antyochijey fortelem dobyło,

Którą przeciwko możnemu Persowi

Wygraną w polu bitwą obroniło.

Potym[58] Tortozę[59] wziąwszy, mieysce dało

90

Zimie y roku nowego czekało.

7.

Iuż też y zima, w którą odpoczywa

Miecz woyny chciwy, prędko schodzić miała,

Kiedy Bóg wieczny z nieba, gdzie przebywa,

Co iaśnieyszego (co od gwiazd[60] bez mała

95

Iest tak wysokie, y podobno zbywa,

Iako się nisko ziemia na dół dała),

Spuścił wzrok z góry, y we mgnieniu oka,

Wszytko, co świat ma, obeyźrzał[61] z wysoka.

8.

Obeyźrzał wszytko[62] y w Syryey święte

100

Na chrześciańskie oko skłonił Pany

Y wzrokiem — którem myśli niepoięte

Bada y umysł[63] ludzki niezmacany[64]

Widzi Goffreda, że by rad przeklęte

Z miasta świętego wyrzucił pogany,

105

To iego wszytka myśl y to staranie,

Nad świecką sławę y nad panowanie.

9.

Zasię w Baldwinie[65] widzi umysł chciwy

Szerokiey władzey y ziemskiey wielkości;

Widzi Tankreda[66], że żywot troskliwy

110

Wzgardził[67] dla próżney y marney miłości.

A zaś Boemund[68] zwłoki niecierpliwy[69]

W Antyochijey[70] zakłada w radości

Nowe królestwo, prawa ustawuie[71],

Wierze prawdziwey kościoły buduie;

10.

115

Y tak wszytkę myśl w tem utopił swoię,

Że inszem sprawom trudno iuż ma sprostać;

Widzi w Rynaldzie[72] chęć wielką do zbroie,

Że złotem gardzi, królem nie chce zostać.

Woyny mu się chce, krwawe lubi boie,

120

Sławy chce szukać, sławy pragnie dostać —

A Gwelff[73] mu dzieła dawne wielkich ludzi

Czyta y chęć w nim ieszcze więtszą[74] budzi.

11.

A skoro wieczny Stworzyciel do końca

Do serca skryte ich wnętrzności zbadał,

125

Wnet Gabryela iaśnieyszego słońca[75]

(Co nad inszemi Anyołami władał —

Tego za posła, tego miał za gońca,

Przezeń z duszami pobożnemi gadał,

On ich modlitwy do nieba odnosił,

130

Y wolę Boską ludziom na świat nosił)

12.

Przyzwał y rzekł mu: «Powiedz Goffredowi,

Czemu próżnuie? czemu tak leniwy?

Niech Ieruzalem nieprzyjacielowi

Wydrze, a to ia chcę mu bydź[76] życzliwy.

135

Niech rady zwoła, niech rząd postanowi.

Niech będzie wodzem; to móy niewątpliwy[77]

Wyrok, na ziemi będzie także drugi,

Bo z towarzyszów iuż będzie miał sługi».

13.

To rzekł, a Aniołnic się Gabryel nie bawił[78],

140

Ale posłuszny był Stworzycielowi:

Swą niewidomą postawę zostawił,

A podłożył ią ludzkiemu zmysłowi.

Członki człowiecze y twarz sobie sprawił,

A wziął wiek na się równy młodzieńcowi,

145

Który się z laty ztyka[79] dziecinnemi —

A włosy okrył promieńmi iasnemi.

14.

Skrzydła[80] wziął białe, malowane złotem,

Niespracowane y niepoścignione;

Temi nad ziemią bieży rączem lotem,

150

Obłok y wiatry rwie nieokrócone.

Gdy tak był w drogę gotów, zaraz potem

Na dół obrócił pióra rościągnione[81],

Kęs nad libańską górą[82] wytchnął sobie,

Y w iedney mierze trzymał skrzydła obie[83].

15.

155

Potym[84] się spuścił na dół ku Tortozie,

Prosto iak strzała puszczona z cięciwy.

Iuż też y Phebus[85] na złoconym wozie

Z morza wydawał swóy promień życzliwy:

A Goffred, iako zwykł był, w swym obozie

160

Odprawował swe modlitwy troskliwy[86];

Gdy równo z słońcem — iaśnieyszego słońca,

Uyźrzał[87] na wschodzie niebieskiego gońca.

16.

Który mu tak rzekł: «Czem się więcey bawisz?

Zima precz poszła, pogoda nastaie;

165

Czemu świętego miasta nie wybawisz

Z ciężkiey niewoley? czegoć niedostaie[88]?

Czemu na leże zaraz nie wyprawisz,

Y woysk nie zwiedziesz w kupę? Bóg wydaie

Wyrok, że masz być wodzem y Hetmanem,

170

A wszyscy radzi przyznaią cię Panem.

17.

Bóg ci swą przez mię wolą opowiada[89],

O! iakoś pilne winien mieć staranie,

Abyś urząd ten, który na cię wkłada,

Dobrze sprawował a miał w Niem ufanie».

175

To rzekłszy Anyoł, daley nie odkłada

Swey drogi nazad w niebo, a w Hetmanie —

Zniknąwszy, w sercu wielki zostawuie

Strach: zmartwiał wszytek y ledwie się czuie[90].

18.

Lecz skoro k' sobie przyszedł, a rozbierać

180

Począł poselstwo y kto ie sprawował,

Zaraz iść w pole y lud myśli zbierać,

Aby do końca pogaństwo zwoiował.

Nie żeby przeto, że go Bóg obierać

Chce przed inszemi, tym się popisował,

185

Lecz, że wie wolą Bożą[91] wyrażoną,

Wszytką swoią myśl ma w niey utopioną.

19.

Zacne panięta, swoie towarzysze

Zwoływa[92], którzy po leżach mieszkali;

Gęste śle posły, listy częste pisze,

190

Prosi y radzi, aby się zieżdżali:

SłowoSzlachetne serca znienagła[93] kołysze,

Wszytko przekłada, czymby się wzbudzali,

A takie słowa wynayduje na nie,

Że ich przymusza chętnych na swe zdanie.

20.

195

Co przednieyszy[94] się wodzowie ziechali.

Lecz Boemunda samego nie było;

Iedni w namieciech y polu zostali,

Wiele ich w mieście Tortozie stanęło.

Potym w dzień święty w radę się zwołali,

200

(A czoło to tam pierwszych panów było)

Tam Goffred, y w twarz poważny, y w mowę[95],

Takową do nich uczynił przemowę:

21.

«Zacni Rycerze, od Boga obrani,

Abyście wiarę świętą rozmnożyli,

205

Którzyście łaską Iego warowani,

Tak wiele ziemie y morza przebyli.

Nieprzyiaciele mieczem zwoiowani,

Za czas tak krótki karki nam skłonili.

Iuż skróconemi między narodami

210

Gramy bezpiecznie swemi chorągwiami.

22.

Nie dlategośmy miłey odbieżeli

Oyczyzny y swe domy opuszczali,

Morzuśmy zdrowia swego wierzyć śmieli[96],

Na tak daleką woynęśmy iechali[97]

215

Abyśmy ten głos tylko lichy mieli,

Żeśmy pogańską ziemię zwoiowali:

Bobyśmy słabey dostali nagrody,

Za krew przelaną, za tak wielkie szkody.

23.

To nasz cel pierwszy, to było staranie,

220

Abyśmy murów Syońskich[98] dobyli,

Ciężką niewolą[99] — którą Chrześcianie

Cierpią — precz znieśli, potym założyli

Tu w Palestynie nowe panowanie,

Y w niey prawdziwą wiarę rozmnożyli,

225

Tak żeby pielgrzym iuż bezpiecznie Bogu

Ślub swóy mógł oddać u świętego progu.

24.

Dotąd się wiele trudów ucierpiało,

Ale na sławie małośmy wskurali[100]

I przedsięwzięciu nie dośćby się stało,

230

Gdziebyśmy indziey siły obracali;

Na co się woysko tak wielkie zebrało?

Nacośmy mieczem Azyą[101] zmieszali?

Ieśli królestwa tylko będziem psować,

A na to mieysce inszych nie budować.

25.

235

Na słabym gruncie pewnie ten buduie

Wielkie królestwa y godzien przygany,

Co iedney wiary węzłem nie związuie

Nieżyczliwemi swych między pogany[102]

Darmo posiłkow[103] greckich upatruie,

240

Darmo się spuszcza na zachodnie pany.

Prawda, że państwa y królestwa wali,

Ale się y sam na koniec obali.

26.

Antyochia, kraie zwoiowane

Tureckie, Perskie[104] — wątpić nie potrzeba:

245

Wielkie są rzeczy, ale niedostane

Przez nasze siły, bo ie mamy z nieba,

A teraz, ieśli będą obracane

Indziey, niż Bóg chce, obawiać się trzeba,

Że naostatek póydą w pośmiewisko

250

Wszytkim narodom, czego barzo[105] blisko.

27.

Dla Boga, lepiey ważmy Iego dary.

A iakośmy tą pracą[106] roscząć[107] śmieli —

Tak o to niechay nie mamy przywary[108],

Żebyśmy iey zaś dorobić niechcieli.

255

Czasy pogodne, rok ustąpił stary,

Gościniec wolny wszędzie będziem mieli.

Niech Ieruzalem zaraz dobywamy,

To cel nasz, w który wszyscy mierzyć mamy.

28.

Ia się oświadczam — a będzie to wiedzieć

260

Wiek teraźnieyszy y ten, co nastanie,

Y będą o tem umieli powiedzieć

Po wszytkim prawie świecie Chrześcianie —

Że wczas[109] przestrzegam, że nie trzeba siedzieć

Dłużey na mieyscu, że prętko[110] poganie

265

Dadzą z Aegyptu pomoc Palestynie,

Jeśli nam pierwsza pogoda[111] upłynie».

29.

Skoro tak skończył, szemranie powstało,

W tym[112] Piotr pustelnik[113] — co tę woynę radził,

A w tenczas[114] w radzie prywatny był — mało

270

Co pomyśliwszy, taką rzecz prowadził:

«To wszytko co się Goffredowi zdało,

To co wywodził y na czem się sadził[115],

Y ia pochwalam; na przestrogę tylko

Tego dołożę y słów rzekę kilko:

30.

275

Kiedy sam w sobie myślę y rachuię,

Skąd spólne waśni rostą[116] między wami,

Y kiedy pilnem okiem upatruię,

Skąd to, że z sobą różnicie się sami —

Przyczynę własną[117] tego być nayduję,

280

Że wszyscy chcecie być rówiennikami

Y wszyscy rządzić iednakowo chcecie,

A wzaiem sobie nie ustępuiecie.

31.

Gdzie wszyscy władną, gdzie ieden nie rządzi,

Który ma w mocy kaźni[118] y nagrody,

285

Tam rządu nie masz, tam każdy pobłądzi,

Tam rozerwanie y nastąpią szkody.

Niech ieden władnie, niech was ieden sądzi.

Tak staną[119] waśni y spólne niezgody;

A wy mu złote sceptrum[120] w rękę daycie,

290

Y za pana go y wodza przyznaycie».

32.

Tu przestał starzec, a wnet nieużyte[121]

Serca Duch Święty rozgrzał swym płomieniem:

Iuż pustelnicze słowa w sercu wryte

Niosą przednieyszy za iego natchnieniem.

295

Myśli — czci y mieysc wysokich nie syte[122],

Ustępuią w nich z wielkiem podziwieniem.

Tak że Gwelf, Gwilelm pierwszymi się stali,

Co Gotyfreda za pana witali.

33.

A wszyscy inszy[123] zaś poszli za temi,

300

Dali mu władzą[124], aby rozkazował[125],

Aby narody, miasty[126] dobytemi,

Wojną, pokoiem, jako chce, szafował.

A co dopiero równo chodził z niemi,

Posłuszeństwo mu każdy obiecował.

305

O czem zarazem prędko wieści poszły

Y między ludzie na świat głosy[127] niosły.

34.

On się żołnierzom swoiem ukazuie.

Którzy go sądzą mieysca tego godnem[128],

Które mu dali — y od nich przyimuie

310

Życzliwe krzyki weyźrzeniem[129] łagodnem.

Wszytkich przyiemną mową odprawuie;

Co mu winszuią[130] szczęścia głosem zgodnem.

Na dzień iutrzeyszy po tem wszytkiem kazał,

Aby się żołnierz pisał[131] i ukazał[132].

35.

315

Iaśnieysze w on[133] czas nadzwyczay rumiany

Słońce dzień miało, kiedy z promieniami

Nowego światła równo lud wybrany

Pod rozwitemi wyszedł chorągwiami.

Każdy, iako mógł, naystrojniey ubrany

320

Ukazował się tam, gdzie nad łąkami

Stał w mieyscu Hetman, przed którym ochotne

Mijały roty iezne[134] y piechotne.

36.

PamięćMyśli, łakomych lat nieprzyiaciółki,

Wierne wszytkich spraw stróże y szafarki,

325

Zdarzcie, abym mógł rotmistrze y półki[135]

Wszytkie przypomnieć; od was te podarki.

Niech z nieśmiertelną sławą maią spółki.

Niech im nie szkodzą zazdrościwe Parki.

Ozdóbcie ięzyk móy z skarbu waszego

330

Tem, coby trwało do wieku późnego.

37.

Francuzowie się wprzód okazowali,

Ugon królewski brat był wódz nad niemi;

Których na wyspie rotmistrze zbierali

Między czterema rzekami możnemi.

335

Skoro zszedł[136] Ugon, starszego obrali

Klotareusza[137], głosami zgodnemi,

Któremu tylko na tem samem schodzi:

Królestwa nie ma, choć się na nie godzi[138].

38.

Tysiąc ich było, wszyscy kiryśnicy[139].

340

Za niemi hufce prowadzili swoie

W takieyże liczbie mężni Normandczycy[140],

Którzy iednakie z Francuzami zbroie,

Iednakie — iak to bywa przy granicy —

Mieli ćwiczenie y iednakie stroie;

345

Robert ie, ich pan przyrodzony, wiedzie,

Za niemi Gwilelm y Ademar[141] iedzie.

39.

Do duchowieństwa mieli się zarazem

Ci z młodu, potem biskupy zostali:

A teraz, twardem okryci żelazem,

350

Na świętą woynę miecze przypasali.

Gwilelm z Uranges[142] wywiódł pięćset razem,

Ów także pięćset z Podździu[143]; a tak trwali

Y tak ćwiczeni byli Gwilelmowi

Na woynach, iako y Ademarowi.

40.

355

Baldowin zatem wielką część zastąpił

Pola z swoiemi Bonończyki[144] po niem.

Bratni to był pułk, co mu go ustąpił.

Bywszy Hetmanem; za niem — dzielnem koniem

Obracając — Groff z Karnutu[145] nastąpił,

360

Chłop to był czysty; tak trzymano o niem.

Cztery sta ieznych[146] ten pod swoią sprawą —

Dwanaście set miał Baldwin pod buławą.

41.

Za niemi iedzie w zupełnej zbroicy

Gwelf od fortuny bogacie[147] nadany.

365

Ten po Latynie[148] oycu sobie liczy

Krewne Esteńskie[149] starożytne pany.

German, brat iego, co z nim spółdziedziczy,

W dom Gwelfonowy wstąpił zawołany;

Trzyma Horwaty[150] y to, co Rhetowie[151]

370

Y dawni mieli przy Rhenie Szwabowie.

42.

Ten do dziedzictwa swoiego z macierze[152],

Nazdobywał państw y miast możnych wiele,

Z których wiódł lud, co ku swem panom w wierze

Nieporównany, na śmierć idzie śmiele.

375

Ieden drugiego na ucztę rad bierze,

A zimie[153] łoża w ciepłych izbach ściele.

Pięć ich tysięcy spełna z domu wyszło,

A z perskiey woyny ledwie tysiąc przyszło.

43.

Za temi szedł lud biały y żółtawy,

380

Co z Francuzami y Niemcy graniczy,

Nad morzem mieszka tam, gdzie gęste stawy

Y Rhen y Moza czynią w okoliczy.

A na ocean groble y zastawy

Sypie, któremi trzyma go w granicy;

385

Który się gwałtem y przez tamy wdziera,

Z wsi y miasta y państwa pożera.

44.

Tysiąc był spełna tych Niderlandczyków,

Ruperta mieli nad sobą starszego;

Ale zaś było iuż więcey Anglików

390

Gwilma[154], młodszego syna królewskiego,

Który wiódł przytem siła Irlandczyków,

Y lud co bliższy Tryona[155] zimnego:

Naród kosmaty, wychowany w lesie,

A każdy saydak y łuk cięgły[156] niesie.

45.

395

Za temi idzie Tankred, co dzielnością

Oprócz Rynalda samego, przodkuie[157].

Sercem, urodą, dworstwem y ludzkością,

We wszytkiem woysku nikt go nie celuie[158].

Ale tak wielkiem przymiotom — miłością

400

Siła[159] ozdoby y chwały uymuie:

Miłością w boiu nagle urodzoną,

Troskliwą[160], silną y niewymówioną.

46.

Tak słychać[161]: w ten czas, kiedy bitwę nasi

Z Persem wygrali — który porażony

405

Rozsypką w góry uchodził y lasy —

Poszedł wciąż za niem Tankred zagoniony;

A iż gorące zbytnie[162] były czasy,

Po pracey[163] oney srodze upragniony,

W polu przy piękney łące dla ochłody

410

Zsiadł z konia, kędy był zdróy zimney wody.

47.

Tam niespodzianie mu się ukazała

Dziewica wszytka zbroyna okrom[164] głowy:

Poganka była y wody szukała

Także z pragnienia, w on[165] znóy południowy.

415

Twarz gładką, oczy dziwnie piękne miała,

Zaraz Tankreda uiął ogień nowy.

Iaki cud! Miłość, co się ledwie zrodzi,

Iuż w łykach[166] wielkie bohatyry wodzi.

48.

Widząc go, szyszak na głowę włożyła,

420

Y koniecznie się z nim kosztować[167] chciała,

Lecz, że za sobą drugich obaczyła,

Nic się nie bawiąc, tył nazad podała[168].

Ale twarz, której z hełmu uchyliła,

Tak w Tankredowem sercu wykowała[169],

425

Że nic nie myśli nigdy, tylko o niey;

Tak schnie nieborak, y tak tęskni po niey.

49.

Iego żołnierze tak się domyślali,

Widząc iego żal y srogie tęsknice.

Y między sobą w głos o tem gadali,

430

Że to dla iakiey cierpiał miłośnice.

Ośm set miał konnych, którzy go słuchali,

Wszytkich od piękney kampańskiey granice,

Z kraiu na świecie co naobfitszego,

Tuż niedaleko morza tyrrheńskiego[170].

50.

435

Po Tankredowych ludziach się pisało[171]

Przed Gotyfredem dwieście mężnych Greków.

Ci zbroie[172] żadney nie kładą na ciało,

Łuk przez się, szable wieszają u łęków.

Ich pracowite konie iedzą mało,

440

A rohatyny[173] z twardych noszą sęków.

Za przednieysze ich naiezdniki maią:

Naywięcey biją, kiedy uciekaią.

51.

Latyna[174] starszem ta ich rota miała,

Co z greckich krajów sam był na tey woynie.

445

Azaś[175] tey woyny tak blisko nie miała,

O ziemi grecka? a przedsię spokoynie

Siedząc, o hańbo! tylkoś wyglądała

Końca wielkich dzieł, źle y nieprzystoynie.

Przeto nie skarż się y niech cię nie boli:

450

Dobrze tak na cię[176], żeś teraz w niewoli.

52.

Ostatni po tey rocie się pisali,

Lecz w urodzeniu pierwszy y w zacności:

Co na swą szkodę y szczęście iechali,

Pierwszy y w męstwie, pierwszy y w dzielności.

455

O Argonautach błędnych nabaiali

Siła Grekowie, lecz bez wątpliwości

Nigdy nie mogą iść zarówno z temi;

Zgadnicież, który starszym iest nad niemi?

53.

Cny Dudon[177] z Konse[178], ten ich hufiec wodził.

460

A iż rozsądek[179] trudny w tym baczyli:

Który zacnością y męstwem wprzód chodził?

Zgodnie mu władzę nad sobą zlecili,

Zwłaszcza, że inszych y laty przechodził,

Y więcey czynił, niż inszy czynili,

465

Na rożnych woynach, na których się schował[180]

Y ran uczciwych blizny ukazował.

54.

Między pierwszymi położyć też przydzie[181]

Eustacyusa[182], hetmańskiego brata:

Po nim Gernanda, którego ród idzie

470

Z norweyskich królów od dawnego lata[183].

Rugiera mi też pewnie się nie zeydzie[184]

Kłaść na ostatku, także Engerlata;

Gentoni, Rambald[185] niechay idą za tem,

A po Rambaldzie Gierard z swoim bratem.

55.

475

Wielką ma sławę Ubald na wsze strony,

Y Rosmund, który w Linkastrze[186] dziedziczy:

Palamed, Sforca y trzeci rodzony

Achilles także, wszyscy Lombardczycy.

Obidzy[187] po tych boiu doświadczony[188],

480

Więc mężny Otton zarazem się liczy.

Który ma za herb węża, a on w gębie

Ma dziecię nagie y trzyma ie w zębie.

56.

Gwaszek[189] y Rydolf są też pewnie wzięci

Y z Gernierem oba Gwidonowie

485

Y Eberarda będą mieć w pamięci

Potomne wieki y późni wnukowie.

Małżeństwo, Rycerz, Kobieta, Mężczyzna, Walka, Miłość, Krew, WspółczuciePiękna Gyldyppo z Odoardem[190], spięci

Nierozerwanym związkiem małżonkowie,

Y wy na wieki pewnie się wsławicie,

490

Bo y po śmierci się nie rozdzielicie.

57.

Patrzcie, co umie miłość przeraźliwa[191],

Ona iey władać bronią ukazała:

W nasroższey bitwie zawsze nielękliwa

Męża miłego nie odstępowała.

495

A ieśli kiedy (iako to więc bywa)

Rana lub iego, lub onę potkała,

Oboie cierpią, y oboie mdleie,

Ieśli iedno z nich ranne y krew leie.

58.

Ale nie tylko te, com ich mianował[192],

500

Lecz y tych wszytkich, którzy się pisali.

Młodzieńczyk Rynald urodą celował;

Tak mu to wszyscy zgodnie przyznawali,

Y pierwey owoc niż kwiat ukazował,

A wszyscy mu się barzo dziwowali:

505

Mars własny[193] z niego, kiedy zbroyny bije,

Kupido — kiedy piękną twarz odkryie.

59.

Piękna Zophia z Bertoldem go miała,

A pierwey ieszcze, niźli go odięto

Mamce od piersi, co go piastowała —

510

Do Matyldy go na chowanie wzięto.

Ta mu królewskie wychowanie dała

Y mieszkał przy niey dotąd, aż poczęto

W ogromny bęben bić na wschodzie słońca,

Ten w niem chętną myśl przeraził[194] do końca.

60.

515

Ieszcze w piętnastem spełna nie był lecie,

Gdy uciekł z domu y szedł do przewozu

Morz' Egeyskiego[195] y błądził po świecie,

Aż naostatek[196] trafił do obozu.

Czemu go zacni nie naśladuiecie

520

Wnukowie? nie chciał długo w miękkiem łożu

Gnuśnieć y nie miał nic na gębie prawie[197],

A iuż trzeci rok na rycerskiey sprawie.

61.

A kiedy się iuż iezda[198] popisała[199],

Rajmund z Tolozy[200] następował, który

525

Gdzie się Garona[201] w ocean wmieszała[202],

Zbierał piechotę z pireneyskiej góry.

Cztery tysiące było ich bez mała;

Na niepogody twarde noszą skóry,

Nazchwał[203] są duży[204] y zbyt[205] pracowici,

530

Wszyscy świetnemi zbroiami okryci.

62.

Pięć zaś tysięcy było Stephanowych,

Którzy się w Blessie[206] y w Turzie[207] zbierali;

A chociaż wszyscy w zbroiach byli nowych,

Na niewczas[208] nie są, y na pracą[209], trwali.

535

Doświadczona to[210], że w rozkosznych owych

Krajach ludzie też rozkoszni[211] bywali.

Iużci się oni naprzód potkać śmieią:

Ale cóż potem? prętko osłabieią.

63.

Alkastus zatem w ogromnej postawie

540

Z nienagła[212] sobie z swemi Szwaycarami —

Których miał pod[213] sześć tysięcy — szedł w sprawie,

Co siedząc między krzywemi Alpami,

Skuli ku lepszey y godnieyszey sprawie

Na ostre miecze pługi z lemięzami[214].

545

Tak że, co przed tem[215] pastuchowie beli[216],

Iuż się z wielkimi królmi[217] ścierać ięli[218].

64.

Pod siedm[219] tysięcy wyborney piechoty

Za Szwaycarami poszło prawą stroną.

Proporzec miała wszytek[220] szczerozłoty.

550

W nim złote klucze z papieską koroną.

Kamillus[221] ich wódz, wielki z swoiey cnoty

Y z dawnych dziadów: dzielność zapomnioną

Myśli odnowić we włoskim narodzie

A chciwość sławy niezmierna go bodzie.

65.

555

A skoro było po okazowaniu

Y wszyscy się iuż byli odprawili,

Hetman o dalszem woyny dokonaniu

Z starszemi radzi, którzy przy nim byli.

Y rozkazuie, aby na świtaniu

560

W drogę się zaraz z obozu ruszyli

A pod Syońskie miasto[222] w ten czas przyszli,

Gdy nieprzyiaciel namniey[223] o nich myśli:

66.

Więc żeby byli do bitwy gotowi,

Żeby zwycięstwa pewnego czekali.

565

Y pułkownicy, y starszy woyskowi

Za temi iego słowy serce brali.

Y niecierpliwi, nierychłemu dniowi

Łaiąc, rannego świtu wyglądali.

Lecz opatrznego Hetmana troskliwa[224]

570

Myśl trapi, choć to na twarzy pokrywa.

67.

Bowiem szpiegowie, których wszędzie chował,

Z różnych mieysc wszyscy iednoż mu pisali:

Że król egipski woyska wyprawował,

Y iuż się ludzie ku Gazie[225] ruszali.

575

Tak sobie myślił[226], tak sobie rachował,

Że mąż wojenny — iako powiadali,

W te czasy pewnie nie miał darmo leżeć;

W tym zaraz kazał po Henryka bieżeć[227].

68.

Temu roskażał, aby się nie bawił[228],

580

Wsiadł w lekki okręt y nieobciążony

A conapręcey[229] aby się przeprawił

Przez morze y szedł zaraz w greckie strony,

«Iużem się, prawi, o tem dobrze sprawił,

Że towarzyszem chce nam być liczony

585

Królewicz szwedzki y że do nas iedzie,

Y wielki orszak ludzi z sobą wiedzie,

69.

A iż mię nie raz grecki cesarz zdradził,

Y teraz mi się obawiać przychodzi,

Aby mu drogi do nas nie rozradził[230],

590

(Jako on zawsze na złe nasze godzi[231])

Przeto cię tam ślę, abyś mu się radził

Spieszyć co pręcey[232]; widzi, że czas schodzi,

Bo gdzieby[233] z pierwszey spuścił co ochoty[234],

Pewnieby[235] wielkiey nie uszedł sromoty[236].

70.

595

Nie wracay się z nim, ale zaś poiedziesz

Wciąż do cesarza zarazem greckiego:

Aza[237] go iako do tego przywiedziesz,

Aby posiłku nam obiecanego

Nie zwłóczył[238] daley. A niźli wyiedziesz,

600

Nie zapominay listu wierzącego[239]».

W tym Henryk żegnał, a Goffred kłopoty

Złożył na chwilę y spał pod namioty[240].

70.

Nazaiutrz, kiedy pochodnie zażegał

Y światło Phebus[241] miotał z swego wozu,

605

Dźwięk trąb krzykliwych, który się rozlegał,

Y głośnych bębnów — poszedł do obozu.

Nie tak rad grzmieniu, skąd nadzieją sięgał

Dżdża[242] nędzny oracz zgorzałomu zbożu:

Jako ci byli radzi y weseli,

610

Kiedy woienne muzyki słyszeli.

72.

Wszyscy tem więtszą[243] chęcią pobudzeni,

Iako napręcey[244] się poubierali

Y do rotmistrzów swoich zgromadzeni,

Zbroyno przed nimi się ukazowali.

615

Potem w piękny szyk od wodzów sprawieni,

Proporce piękne na wiatr rozwiiali[245],

Wielką hetmańską chorągiew wnet potem

Rozwito[246], krzyżem przetykaną złotem.

73.

Słońce, RycerzWtym[247] słońce wyżey coraz postępuiąc,

620

Promienie na świat rozciągało swoie

Y oczy blaskiem uraźliwym psuiąc,

Płomień od świetney wyciągało zbroie,

A ogniem iasnym powietrze farbuiąc,

Swietnieysze się bydź[248] zdało tyle troie[249];

625

Chrzęst lśniących się zbróy, krzyk wesołych koni

Ogłusza pola y wiatr lekki goni.

74.

Ostrożny Hetman nigdy nie próżnował:

Chcąc znieść zasadki[250] y różne zawady,

Co lżeysze ludzie iezne[251] wyprawował

630

Przed woyskiem, w pola przestrone[252] na zwiady.

Iuż też lud pieszy był ponaprawował[253]

Drogi, co woyska zwykły trudnić rady[254],

Y gdzie ku miastu wiódł gościniec prosty,

Doły porównał y porobił mosty.

75.

635

Nie hamuią ich w koło opasane

Miasta mocnemi ze wszytkich stron mury,

Rzeki y woyska pogańskie zebrane,

Y ieśli się las gęsty trafi który:

Rzeka, Siła, NaturaRównie tak Wisła, gdy niehamowane

640

Wody rozpuści od góry do góry —

Wszytko to, co iey kolwiek zastępuie,

Rwie wielkim gwałtem y wali y psuie.

76.

Sam król trypolski[255], który lud zebrany

Y skarby w mieściech[256] obronnych zawierał[257],

645

Mógłby był pono wstrącić[258] Chrześciany,

Ale ich drażnić zgoła nie nacierał;

Y owszem dary pierwsze uiął pany[259]

A dobrowolnie miasta swe otwierał

Y przyiął pokój y spiski[260] podane,

650

Iakie mu były od naszych posłane.

77.

Ci Chrześcianie, co w górach mieszkali

Blisko od miasta, zaraz na dół zeszli,

Swoie dostatki hoynie rozdawali,

Y różną żywność do obozu nieśli;

655

Niewidanem[261] się stroiom dziwowali

Dzieci, niewiasty, młódź y ludzie zeszli,

Od których Hetman wziął wodze świadome

Y dróg y kraiów tamtecznych wiadome.

78.

To bowiem zawżdy[262] Goffred upatrował[263],

660

Y ta w nim wola nieodmienna trwała,

Aby przy morzu zawżdy postępował,

Na którem można armata[264] pływała;

Tak swych żywnością snadnie[265] opatrywał,

Którey mu ona hoynie dodawała:

665

Owsy, ięczmiony y chleby z Grecyey,

A wina z Chio[266] wiozła y z Kandyey[267].

79.

Pod okrętami wielkiemi stękaią

Wody, a morze nad zwyczay się pieni,

Na Międzyziemnem Morzu[268] iuż nie maią

670

Bespiecznych[269] pławów[270] więcey Saraceni;

Bo okrom[271] tych, co Ligurowie[272] daią

Y Wenetowie w tem dziele ćwiczeni,

Insze Sycylczyk, insze Francuzowie,

Insze śle Anglik, insze Olandrowie[273].

80.

675

Ci wszyscy spięci sercami zgodnemi,

Iednostayną się wolą powiązali;

Żywnością dla woysk, które szły po ziemi,

Y rynsztunkami nawy ładowali,

A wiedząc, że iuż tamci byli w ziemi.

680

Y do Solimy[274] iuż się przybliżali,

Niechcąc omieszkać y oni też nagle

Do Palestyny obrócili żagle.

81.

PlotkaAle ta, która płonne[275] y prawdziwe

Wieści roznosi, wszytkich uprzedzała;

685

Ta — że iuż idą woyska ukwapliwe[276]

Y że iuż blisko były — powiadała,

Pułki, rotmistrze, wodze nielękliwe,

Y co mężnieysze wszytkie mianowała[277],

Ich dzielność y ich zwycięstwa sławiła,

690

A swoią twarzą straszliwą groziła.

82.

A chocia ieszcze nie tak blisko maią

Nieprzyiaciela, samo rozbieranie[278]

Przyszłych plag, które z woyną przychadzaią[279],

Strach y niezmierne czyni w nich lękanie;

695

Myśli y uszy wszyscy nadstawiaią

Na lada wieści y ciche szemranie

Wszędzie powstaie, sam król potrwożony,

Błędną[280] obraca myśl na różne strony.

83.

Władza, ReligiaAladyn się zwał, co w ten czas panował,

700

Tyran okrutny y wielkiey srogości,

Ale wiek zeszły trochę go hamował,

Że z pierwszey nieco spuścił okrutności.

Ten wiedząc, że iuż Goffred następował,

Y że pod miasto szedł bez wątpliwości,

705

Dawny strach z nowem podeyźrzeniem[281] dwoi,

Y nieprzyiaciół, y swoich się boi.

84.

Różną miał wiarę w mieście: bo obrzędy[282]

Mnieysza i słabsza miała Chrystusowe,

Ale więtsza[283] część zachowała błędy

710

Y Bogu zmierzłe[284] sny[285] Machometowe[286].

Zostawszy królem po wszem[287] państwie wszędy

Dań y pobory ustawował[288] nowe,

Ale z nich swoie wyzwolił pogany,

A na biedne ie włożył chrześciany.

85.

715

Ta myśl — okrutność iego przyrodzoną,

Którą iuż była oziębła za laty[289]

Teraz ożywia y nienasyconą

Krwie[290] chciwość wznawia: tak wąż, kiedy szaty

Pierwsze y skórę złoży pochodzoną[291],

720

Srożeie barziey[292]; tak y lew kudłaty,

Chowany w domu, kiedy go uderzy,

Do przyrodzoney swey srogości mierzy.

85.

«Widzę — pry[293] — w tym złym, niewiernym narodzie

Niezwykłą radość y takich iest wiele,

725

Co w spólnym płaczu y wspólney przygodzie

Śmiech sobie czynią y nowe wesele.

A ku naszemu zginieniu y szkodzie

Wszyscy podobno[294] sprzysięgli się śmiele,

Myśląc, aby mię żywota zbawili,

730

A chrześcianom bramy otworzyli.

87.

Ale ia fortel na nieprzyiacioły

Y na zamysły naydę niecnotliwe:

Wszytkich, co ich iest[295], puszczę na miecz goły[296],

Pospołu z dziećmi, bo i te są krzywe[297];

735

Spalę ich domy, spalę y kościoły,

Do szczętu plemię wytracę złośliwe.

U ich sławnego Grobu pełne mary

Pobitey księżey[298] dam miasto[299] ofiary».

88.

Na to się iuż był srogi tyran puścił,

740

Ale nie przywiódł do skutku swey złości;

A że niewinnym okrutnik przepuścił,

Szło to z boiaźni, nie z iakiey litości.

Bo się bał, aby sobie nie upuścił[300]

Drogi do zgody, dla[301] tey okrutności.

745

A iako pokóy miał zawrzeć z naszemi,

Uczyniwszy mord ten nad niewinnemi?

89.

Przeto z tey miary w sobie uhamował

Tyrański zamysł, ale z drugiey strony

Ieszcze okrutniey sobie postępował,

750

Niemiłosiernem gniewem zaiuszony.

Wsi wkoło palił, żywność wszelką psował,

Pyszne pałace nie miały ochrony,

W studnie y w źródła, y w rzeki przeyźrzyste[302],

Mieszał trucizny y iady nieczyste.

Koniec pieśni pierwszey.

Pieśń wtóra

Argument

Izmen czaruie, ale nadaremnie;

Król chce wytracić wszystkie chrześciany[303],

Tam Zoffronia y Olind wzaiemnie

Chcą umrzeć, aby król był ubłagany,

Klorynda, szczęściem przybywszy foremnie[304],

Wolne ie czyni — Argant zagniewany,

Iż Goffred na to, co Alet powiada,

Niedba[305] — woyną mu srogą odpowiada.

1.

755

Gdy się takiemi król mocnił sposoby,

Izmen[306] do niego przyszedł dnia iednego,

Izmen, co zimne trwoży często groby.

Y kiedy zechce, wzbudza umarłego,

Izmen, którego rymów[307] i osoby

760

Boią się państwa Pluta[308] podziemnego:

On czarty wiąże, on ie rozwięzuie,

On im, iako pan sługom, roskazuie[309].

2.

Był przedtym[310] zrazu Chrystusowej wiary,

Ale zaś potym[311] został poturczony[312],

765

Y do swey sprosney[313] y brzydkiey ofiary,

Miesza pospołu obadwa Zakony[314].

A teraz z iaskiń, w których zdrayca stary

Odprawował swe zwykłe zabobony,

Szedł w spólney trwodze do pana swoiego,

770

Y niósł złą radę do tyranna[315] złego.

3.

«Iuż — prawi — królu, nieomylnie wiemy,

Że na nas woyska możne następuią,

Ale my czyńmy, co czynić możemy,

Mężnym fortunę nieba obiecuią.

775

W tobie ostrożność y czułość[316] widziemy,

Iakiey woienne czasy potrzebuią,

Stanieli[317] tak w swey każdy powinności —

Grób sobie sprawi u nas ten lud gości.

4.

Cokolwiek rady ma w sobie wiek stary,

780

Co iedno umiem y co iedno mogę,

Co czarnoksięstwo, co umieią czary,

Tam ci rad wszytkiem, o królu, pomogę.

Moią nauką piekielne maszkary

Wdam w tę robotę, wyprawię w tę drogę;

785

Ale skądby się to rozpocząć miało,

Powiem ci krótko, a ty słuchay mało[318]:

5.

Iest w chrześciańskim kościele zakryty

Ołtarz pod ziemią, gdzie ksiądz ustawiony

Matki ich Boga obraz chowa ryty,

790

W iedwabny, ciężki rąbek uwiniony,

Przed nim kaganiec wisi złotem lity,

Który na wszytkie światło miece[319] strony.

W około[320] rzędem ślubów[321] nawieszali,

Które nabożni pielgrzymowie dali.

6.

795

Ten obraz, który chowaią tak skrycie,

Z niepobożnego gwałtem weź kościoła

Y własną ręką podstaw w twey meszkicie[322],

A ia tak sprawię czarnoksięskie koła,

Że póki u nas będzie to zawicie[323],

800

Nie pożyie cię[324] nieprzyiaeiel zgoła.

Y owszem wiecznie, przez tę taiemnicę,

Utwierdzisz swoię[325] królewską stolicę».

7.

Posłuchał tyran niepobożney rady

Y do kościoła pobiegł ukwapliwy[326],

805

Zaraz uczynek wykonał szkarady[327]:

Wydarł kapłanom obraz świętobliwy[328]

Y wniósł go do swey bożnice[329], z porady

Izmena, który zwłoki niecierpliwy[330],

Tamże zarazem nad nim z czarnoksięstwa

810

Niezrozumiane zaczynał bluźnierstwa.

8.

Ale kiedy świt rany[331] następował,

Niewiedzieć[332], iako zginął obraz święty,

O czem ten, co go za swym kluczem chował,

Królowi dał znać; który gniewem zięty[333],

815

Pomstę y męki okrutne gotował,

Tak tusząc[334], że był od[335] chrześcian wzięty,

Y że go oni z meszkity[336] wykradli,

Za co pod ogień y pod miecz podpadli.

9.

Albo to ręka ludzka wykonała,

820

Albo to boska wszechmocność sprawiła,

Że świętey Panny obrazu niechciała[337]

Mieć na tem mieyscu, którem się brzydziła.

Bo y teraz w tym wątpliwość została,

Boskali sprawa, ludzkali to była[338].

825

Lecz dobrze, iż w tem pewności nie maią,

Że to nabożnie na Boga składaią.

10.

Z wielką pilnością zatem król roskazał[339],

Aby, co ich iest, kościoły trzęsiono[340];

Ktoby[341] złodzieia lub obraz ukazał,

830

Kaźni y wielkie nagrody kładziono.

Sam czarnoksiężnik na swe wróżki kazał,

Ale nic zgoła naleść[342] nie możono[343].

Nie chciał koniecznie Bóg tego obiawić

Y iego czary nie mogły nic sprawić.

11.

835

A kiedy iuż tak między Chrześciany

Nie naleziono, choć szukano wszędy,

Dobrze się nie wściekł[344] tyran rozgniewany,

Chce się mścić srodze, zrzuca wszytkie względy;

Niech będzie, co chce, zaraz lud wybrany

840

Roskazał tracić przez swoie urzędy:

«Wina, KaraKiedy miecz — prawi — żadnego nie minie,

Y niewiadomy złodziey pewnie zginie.

12.

By tylko winny wziął swoie karanie,

Niechay się żaden niewinny nie żywi!

845

Ale co mówię, wszyscy chrześcianie

Winni y wszyscy iednakowo krzywi[345].

A choć tę kradzież źle[346] wkładaią na nie,

Za to niech giną, że nam nie życzliwi[347].

Przeto y ogniem, y ostrem żelazem,

850

Do szczętu wszytkich niech wygładzą razem».

13.

Te iadowite tyrańskie powieści

Rozniosły się wnet między lud ubogi,

Wszędzie płacz męski, wszędzie krzyk niewieści,

Wszytkich przeiął strach bliskiey śmierci srogi.

855

Zapomnieli się prawie na te wieści.

Uciekać nie masz nigdzie żadney drogi,

Ale skąd się mniey nędzni spodziewali,

Ztąd[348] utrapieni ratunku dostali.

14.

Panna się iedna u nich wychowała,

860

Która iuż była lat słusznych dorosła,

Dziwney gładkości, o którą niedbała[349],

Lub tyle dbała, ile cnota niosła[350].

W ciasnem się barzo mieyscu uchowała

Tak wielka piękność y nigdy nie poszła

865

Z domu, kradnąc się — zaniedbana — chciwem

Wzrokom młodzieńców y chwałom[351] życzliwem.

15.

Uroda, Miłość, WzrokAle żadna straż zakryć tey gładkości[352]

Nie mogła, choć iey barzo[353] pilnowała.

Y tyś tego znieść nie chciała, miłości,

870

Boś ią młodemu chłopcu ukazała.

Miłości ślepa, teraześ[354] ciemności

Zbyła, a wzrokuś[355] bystrego dostała,

Tyś przez sto straży czystey dziewki doszła,

Y wzrokeś[356] chciwy cudzy do niey niosła.

16.

875

Imie[357] mu Olind[358], Zoffronia[359] oney[360],

Iako ta gładka, tak on urodziwy,

Skromny, wstydliwy; miłości szaloney

Nie śmie, nie umie odkryć nieszczęśliwy.

A ta im[361] gardzi albo zapaloney

880

Żądze[362] nie widzi; tak Olind troskliwy[363],

Dotąd iey służył albo pogardzony,

Albo nieznany y nie upatrzony[364].

17.

W tem usłyszawszy, że iuż lud wybrany

Po wszytkiem mieście kazano mordować,

885

Poczęła myślić[365], aby chrześciany

Mogła od śmierci gotowey[366] zachować;

Męstwo ią y wstyd ruszał na przemiany:

To podbudzało, ten ią chciał hamować.

Wygrało męstwo, owszem szło zgodliwe,

890

Bo wstyd był mężny, a męstwo wstydliwe.

18.

Sama pobiegła, a swey nie zakryła

Gładkości, ani iey też wystawiała:

Płaszczem się wszystka[367] do ziemie okryła,

Oczy wstydliwe sama w się zebrała,

895

Niewiedzieć, ieśli[368] chcąc[369] się ustroiła,

Ieśli umyślnie stroiów zaniedbała.

Lecz zaniedbaną gładkość y postawę

Stroiła miłość y niebo łaskawe.

19.

Wszyscy w nię patrzą, wszyscy utopieni

900

W iey twarzy, a ta ani ruszy okiem,

Przed królem stanie y twarzy nie zmieni,

Chocia[370] ią trwoży zagniewanem wzrokiem.

«Nie sroż się — prawi[371] — prosiem[372] utrapieni,

A z twym się zadzierż[373], o królu, wyrokiem,

905

A ia winnego oddam ci do ręki,

Którego wyday na iakie chcesz męki».

20.

Na męstwo śmiałe, na niespodziewany

Piorun cudowney y świetney gładkości,

Zmiękczył się zaraz tyran rozgniewany,

910

Wziął[374] wzrok łaskawszy, złożył[375] z okrutności.

Wpadłby był w miłość, by był nie trzymany

Od swey srogości y od iey twardości;

Lecz płocha gładkość y nieokrócone[376]

Serce ponęty mają podrzucone.

21.

915

Ieśli tyrana miłość nie ruszyła,

Poruszyło go pewnie spodobanie:

«Chcę — prawi — abyś winnego odkryła,

Niech będą wolni twoi chrześcianie».

Ona tem śmieley przedeń wystąpiła:

920

«Nic nie zataię na twe roskazanie[377],

Iam winna, królu, iam obraz ukradła,

Karz mię, iako chcesz, bom śmierci podpadła».

22.

Tak pospolitey śmierci[378] swą osobą

Zabiegła y kaźń sama wzięła na się.

925

O piękne kłamstwo, która prawda z tobą

Może porównać? Niewie[379] w onym czasie,

Co czynić tyran; sam się biedzi z sobą.

Łagodniey nad swóy zwyczay pyta zasię[380],

Aby mu prawdę własną[381] powiedziała,

930

Kto z nią był y zkąd[382] radę na to miała?

23.

A ona na to: «Nikogom niechciała[383]

Wziąć w towarzystwo do tak piękney chwały,

Nikt inszy, samam tylko to wiedziała,

Rękęm[384] y umysł niosła na to stały».

935

«Więc sama będziesz — król rzecze — cierpiała,

Według wyroku y moiey uchwały».

«Słuszna — odpowie — y rzecz sprawiedliwa.

Niech sama cierpię, kiedym sama krzywa».

24.

Począł się srożyć tyran urażony,

940

Dowiaduie się, gdzie obraz podziała?

Że obraz w ogień zaraz był wrzucony,

Y że go spalić niźli skryć wolała,

Aby iuż więcey nie mógł bydź[385] zgwałcony[386]

Niewierną ręką — tę sprawę dawała.

945

«Złodziey przed tobą, a ty czyń, co raczysz,

Obrazu pewnie wiecznie nie obaczysz.

25.

Ale złodzieyką niech mię nikt nie zowie:

Wzięłam to, co nam odięto gwałtownie[387]

Słysząc to, tyran srogo iey odpowie,

950

Wściekłem zażarty gniewem niewymownie:

«Dasz gardło wnetże, wnet położysz zdrowie[388]!

Zwiążcie ią zaraz y wiedźcie warownie[389]».

Próżno ią tarczą zasłania gładkości —

Miłość od złego króla okrutności.

26.

955

Wzięto ią zaraz, ręce iey związano,

A prętko[390] potem miała być spalona,

Płaszcz z niey y z głowy podwikę[391] zerwano

Y tak została nędzna obnażona.

Nie wylękła się, tylko, że na ono[392]

960

Szarpanie nieco była poruszona.

Wprawdzie swą własną barwę odmieniła,

Y to nie bladą, ale białą była.

27.

Zbiegał się tam lud, acz niewiedział[393] o tem,

Co się za panna na to ośmieliła;

965

Troskliwy Olind biegł tam także potem,

Domyślaiąc się, że to ona była.

Zięty[394] okrutnem żalem y kłopotem,

Wiedząc iuż, że to ona uczyniła

Y że ią na śmierć srogą osądzono,

970

Trącał lud bieżąc, gdzie ią prowadzono.

28.

Zawoła głosem, co iedno[395] miał mocy:

«Nie wierz iey królu, plotkić powiedziała!

Panna y sama y okrom pomocy,

Nigdyby[396] tego uczynić nie śmiała.

975

Ieśli z meszkity[397] obraz wzięła w nocy,

Niech powie, iako stróże oszukała?

Iam winien, ia sam będę pokutował».

Tak twardo dziewkę nieborak miłował.

29.

Y daley mówił: «Dałem sobie długi

980

Powróz urobić z wysoką drabiną,

Potemem[398] w nocy, przez krzywe frambugi[399],

Oknem wlazł w kościół y związawszy liną

Obrazem[400] spuścił; niechayże mi drugi

Sławy nie bierze, niech inszy nie giną

985

Niewinnie dla mnie, mnie pal postawiono,

Y mnie samemu ogień napalono».

30.

To Zoffronia[401] skoro usłyszała,

Użali się go y wzrok k' niemu skłoni:

«Co cię za rada do tego przygnała,

990

Że chcesz być w tak złey dobrowolnie toni?

Y taklim[402] się to boiaźliwą zdała,

Że mi ktoś śmierci pożądaney broni?

Mam ia toż serce[403], ognia się nie boię,

O towarzysza do śmierci nie stoię[404]».

31.

995

Takiemi mu śmierć mowami rozwodzi[405],

Lecz on zostawa[406] z pierwszą statecznością[407].

Iest na co patrzyć, gdy zapasy chodzi[408]

Czci chciwe męstwo z gorącą miłością.

Tamta chce umrzeć y śmierć sobie słodzi,

1000

Ten, że żyć będzie, zostawa z żałością.

Król patrząc na to, sroższy tyle troie[409].

Że się bydź[410] winnem powiada oboie[411].

32.

Mówi, że lekce od nich poważony[412]

Y że się na złość śmierci napieraią:

1005

Wierzyć im trzeba, maią swe obrony,

Niechże oboie śmierć, iako chcą, maią.

Skoro to wyrzekł gniewem zapalony,

Zaraz Olinda katom w ręce daią,

Y tak do pala nędznych przywiązano,

1010

A do siebie ich tyłem zobracano.

33.

Iuż kat, iuż ogień wielki był gotowy,

Iuż go dwuiętne miechy[413] rozdymały,

Kiedy iął Olind żałosnemi słowy[414]

Narzekać, które kamienie ruszały:

1015

«Tenli to łańcuch, teli to okowy,

Które mię z tobą wiecznie związać miały?

Tenli to ogień[415], który nas płomieniem

Równym miał palić y ziąć[416] ożenieniem?

34.

Nie ten nam węzeł miłość ślubowała,

1020

Nie te płomienie, które będziem mieli!

A to, bezecna, słowa nie strzymała,

Lecz to nic, kiedy śmiercią nas nie dzieli.

A iż nam łoża spólnego nie dała,

A tobie tę śmierć bogowie przeyźrzeli[417],

1025

Ciebie żałuię, nie samego siebie,

Dosyć mam, kiedy umrę podle[418] ciebie.

35.

O iako tę śmierć będę znał szczęśliwą[419],

Ieśli uproszę, że ty umieraiąc

We mnie wyleiesz duszę świętobliwą,

1030

Pospołu zemną[420] z światem się rozstaiąc.

Y z chęcią moie ostatnie życzliwą,

Tchnienie w się weźmiesz…» Chciał tak narzekaiąc

Ieszcze coś mówić — ale mu przerwała,

Y łagodnie mu tak odpowiedziała:

36.

1035

«Inszych iuż myśli, przyjacielu, trzeba,

Inszych lamentów czas ten potrzebuie:

Pływałeś dotąd, czas się mieć do brzega[421],

Szczęśliwy, który za grzech pokutuie.

Cierp w Imię Boże, zapłata cię z nieba

1040

Potka[422], którą On swym wiernym gotuie.

Samo nas niebo nad zwyczay pogodne

Cieszy y siebie rozumie bydź godne[423]».

37.

Na te iey słowa poganie płakali,

Płakał też, ale skrycie, lud wybrany,

1045

Sam się król zmiękczył, iako powiadali,

Lecz niechciał[424] dać znać, że był ubłagany.

Y żeby tego z twarzy nie poznali,

Oczy umyślnie obrócił do ściany.

Ty Zoffronia sama łez nie leiesz,

1050

Y w płaczu wszystkich ledwie się nie śmieiesz[425].

38.

Iuż ich tylko co[426] w ogień nie włożyli,

W tem[427] iakiś rycerz iedzie niepoznany,

Bo go za tego wszyscy osądzili,

Y za mężczyznę od wszytkich był miany[428].

1055

Tygrys na hełmie na dół mu się chyli,

A z cudzoziemska wszytek był ubrany,

Że to Klorynda[429], tak się domyślali,

Bo u niey ten znak na woynie widali[430].

39.

Ta z młodu swey płci dziełom odwykała[431],

1060

Nad które więtszey[432] mieć nie mogła męki,

A ieśli kiedy haftować musiała,

Szło iey to z musu y prawie przez dzięki[433].

Do igły y do wrzeciona niechciała[434]

Nigdy obrócić swoiey pyszney ręki.

1065

Miękką twarz y stróy pieszczony[435] złożyła,

A męską na się postawę włożyła.

40.

Ieszcze z dziewczyny była nie wyrosła[436],

A iuż szalone konie obiezdżała,

Kopiią w ręku, miecz u boku niosła,

1070

Łuk tęgi dziewczą ręką wyciągała.

A ieśli w lasy na łów kiedy poszła,

Nie raz się ze lwy mężnie uganiała

Y kiedy w lesiech[437] głuchych mieszkiwała[438],

Mężem się zwierzom, ludziom zwierzem zdała.

41.

1075

Teraz z Persyey, gdzie była na woynie,

Do Palestyny szła na chrześciany,

Których krew nie raz wylewała hoynie,

Nie raz im srogie zadawala rany.

Wiechawszy w miasto — iako zwykła — zbroynie,

1080

Uyźrzała wielki ogień zgotowany,

Zdziwi się barzo y natrze tam koniem,

Pyta, na kogo y co było po niem?

42.

Ustępuią się wszyscy y popycha

Ieden drugiego, aby mieysce miała,

1085

Obaczy więźnie[439], ieden wszystko[440] wzdycha,

Druga wzrok w niebo wlepiwszy milczała.

Ów od litości, nie od bólu, zdycha,

Więtsze[441] mdła[442] serce płeć pokazowała:

Oczy nabożnie w niebo obróciła,

1090

Y przed śmiercią się z światem iuż dzieliła[443].

43.

Zdięta Klorynda żalem zapłakała

Na tak żałosne y smutne weyźrzenie[444],

Nie tak się płaczem owego ruszała,

Iako ią ówtey[445] ruszało milczenie.

1095

Zatym[446] iednego starca zawołała,

Który się iey zdał mieć dobre baczenie,

«Powiedz mi — prawi[447] — z iakiey ci przyczyny

Iść maią na śmierć y dla iakiey winy?»

44.

Krótkiemi starzec dawał sprawę[448] słowy[449]

1100

Na wszytko, o co Klorynda pytała,

Domyślała się zaraz z iego mowy,

Że on y ona winy w tem nie miała.

Gdzieby[450] królewski on wyrok surowy

Nie był zniesiony, o co prosić chciała —

1105

Tak tuszy, że ich odbić gwałtem zdoła,

Przymknie się bliżey y na katy[451] woła:

45.

«To wam powiadam, abyście z więźniami

Temi poczynać nic daley nie śmieli,

Aż króla uyźrzę, a uznacie sami,

1110

Że stąd kłopotu nie będziecie mieli».

Ostremi słowy zięci[452] y groźbami,

Tak, iako chciała, uczynić musieli.

To opatrzywszy daley poiechała,

Y króla, w drodze do siebie, potkała[453].

46.

1115

«Jam — pry[454] — Klorynda, ieśli kiedy moie

Imię, o królu, słyszałeś mianować[455];

Przyiechałam tu, aby państwo twoie

Y spólna wiara mogła się ratować.

Miła mi woyna y surowe[456] boie,

1120

Chceszli[457] mię w mieście y w murzech[458] spróbować,

Chceszli y w polu, na wszytkom gotowa».

A król iey na te odpowiedział słowa:

47.

«Mężna dziewico y niezwyciężona,

Żaden kray od nas nie iest tak daleki,

1125

Gdzieby twa dzielność nie była sławiona;

O czem y późne wiedzieć będą wieki,

Będzieli[459] z moią szablą twa złączona

Y twey to miasto dostanie opieki;

W naywiększem woysku nie ma tey dufności,

1130

Którą mam w męstwie y w twoiey dzielności.

48.

Iuż niechay Goffred swoie woyska wiedzie,

Niechay nie mieszka[460], a ia mu ślubuię,

Że pole stawię[461], ieśli bitwę zwiedzie,

Y że mu strzymam, co mu obiecuię.

1135

Żołnierz, co w mieście y co ieszcze iedzie,

Niech pod twą sprawą[462] będzie — roskazuię[463].

Ty nad wszytkiemi będziesz hetmaniła».

Za co Klorynda dzięki mu czyniła,

49.

Mówiąc tak daley: «Usłyszysz rzecz nową,

1140

Że nie służywszy, o nagrodę proszę;

Lecz, iż ci służyć mam wolą[464] gotową[465],

Bespiecznie[466] prośbę swą do ciebie niosę:

Niech owych na śmierć skazanych ogniową

Za upominek od ciebie odniosę[467].

1145

Zamilczę tego, że mam swe przyczyny,

Dla których żadney w nich nie widzę winy.

50.

To tylko powiem: wszyscy rozumiecie[468],

Że chrześcianie obraz ten ukradli.

Ale ia trzymam swoie przedsięwzięcie,

1150

Że nie wiecie kto y żeście nie zgadli.

Ia niewiem[469], iako Zakon gwałcić śmiecie[470].

Y po coście[471] go do meszkity[472] kładli:

Nie godzi się nam mieć swoich bałwanów[473],

Tem więcey[474] tych, co są, u chrześcianów.

51.

1155

Niechay to każdy za cud pewny liczy,

Który Machomet[475] bez wątpienia sprawił,

Niechcąc[476], aby kto nowemi w świątniey[477]

Ołtarzów iego obrzędy plugawił.

Niechay swe czary maią czarownicy,

1160

Niechby się Izmen iemi[478] także bawił;

W te bałamuctwa my się nie wdawaymy,

Szabla rzecz nasza y tey się trzymaymy».

52.

Król na to, lubo[479] nie rad y z trudnością

Miał do litości myśl gniewliwą skłonić,

1165

Lecz trudno było nieludzkie[480] się z gością[481]

Obyść[482] y owych dwoyga ludzi bronić.

«Daruię ich — pry[483] — zdrowiem[484] y wolnością

Y chcę ich na twą przyczynę[485] ochronić.

Lubo to dekret, lubo łaska — krzywi,

1170

Albo nie krzywi: niech zostaną żywi».

53.

Rozwiązano ich. Wprawdzie Olindowy

Los był szczęśliwy y mało słychany[486],

Bo miłość w sercu twardey białeygłowy

Miłością wzbudził y z nagłey odmiany:

1175

Od ognia na ślub oblubieniec nowy

Idzie, od swoiey miłey miłowany,

Która pozwala, aby z nią żył wiecznie,

Kiedy y umrzeć chciał z nią tak statecznie[487].

54.

Ale dzielności takiey król ostrożny

1180

Nie dufał y miał tego swą przyczynę,

Zaczem, iako chciał tyran niepobożny,

Opuścili swą miłą Palestynę.

Iednych precz z państwa wyganiał niezbożny,

Drugich odsyłał aż na ukrainę[488].

1185

O iako ciężko było małe syny

Porzucać oycom — y miłe rodziny.

55.

A czyniąc dosyć przedsięwziętey radzie,

Dorosłe tylko y młódź urodziwą

Wygnał, a dzieci (iakoby w zakładzie),

1190

Y płeć niewieścią zostawił lękliwą.

Siła[489] ich, myśląc o nowey osadzie,

Błądzili różnie[490], siła, pomsty chciwą

Myśl w sobie maiąc, do naszych iechali[491],

Y z Goffredem się w Emaus potkali[492].

56.

1195

Emaus miasto tak daleko kładą

Od Ieruzalem: kiedy wyieżdżaią

Ze wschodem słońca — choć nie spieśnie[493] iadą —

Gdy biie dziewięć, właśnie przyieżdżaią.

Naszy[494] się cieszą, że swych nie odiadą,

1200

Wszyscy się kwapią[495], wszyscy pospieszaią,

Ale południe iż iuż było blisko,

Kazał tam Goffred obrać stanowisko.

57.

Zaczem namioty świetne rozbiiali,

A wieczór też iuż prawie następował,

1205

Kiedy dway iacyś w obóz przyiachali[496];

Że cudzoziemcy — stróy sam pokazował[497],

Że przyiaźń niosą — tak się domyślali,

Tak sobie o nich każdy obiecował.

Króla z Egyptu byli to posłowie,

1210

Wprzód szły osoby, a pozad[498] giermkowie.

58.

Ten, co wprzód idzie, Aletem[499] go zową:

Z barzo[500] podłego[501] oyca urodzony,

Ale dowcipem[502] y słodką wymową

Urósł u dworu y był podwyższony;

1215

Co chciał, to wszytko przewiódł swoią głową,

Chytry, obrotny, fortelny, ćwiczony.

A tak potwarzy swoie udać umiał,

Że drugi skargę za chwałę rozumiał[503].

59.

Drugi był Argant[504], Argant urodziwy,

1220

Który w dalekich Cyrkasiech[505] się rodził;

Ten z cudzoziemca (patrzcie iakie dziwy)

W Egyptcie równo z satrapami chodził.

Wściekły, okrutny, hardy, niecierpliwy,

Uporny y co z nikim się nie zgodził,

1225

Bogu samemu ledwieby co złożył[506],

A wszystkę[507] słuszność w szabli swey położył.

60.

A skoro przystęp uprosili sobie,

Posłano po nich przednieysze dworzany.

Goffred w ubierze[508] prostym w oney dobie[509],

1230

Na niskim stołku siedział między pany,

Lecz wielką dzielność znać było w osobie,

Choć nisko siedział, choć nie był ubrany.

Argant się hardy — wszedszy[510] — nie ukłonił,

Tylko co[511] trochę na dół głowy skłonił.

61.

1235

Ale wzrok Alet na dół obróciwszy,

Do samey prawie ziemie schylił głowę,

Y rękę prawą na piersi włożywszy,

Nisko bił czołem, niźli[512] począł mowę.

Potym[513] łagodne usta otworzywszy,

1240

Wypuścił słodszą niżli miód wymowę.

A niemal wszystko naszy[514] rozumieli,

Bo po syriysku[515] iuż nieźle umieli.

62.

«O ieden tylko godny naleziony[516]

Bohatyrami władać tak mężnemi,

1245

Twoie są dzieła: dostane korony

Y możne państwa, z tryumphy wielkiemi.

Dźwięk twoiey sławy niezastanowiony[517],

Między słupami Herkulesowemi[518]

Nie został, ale y my o niey wiemy

1250

Y o twem męstwem w Egypcie słyszemy.

63.

Między tak wielą[519] nie naydzie żadnego,

Coby się twoiem dziełom nie dziwował;

Te w podziwieniu u pana moiego

Nie tylko były, lecz się z nich radował.

1255

Twych spraw słucha rad, a co u drugiego

Iest w nienawiści, to on umiłował.

A iż nie może wiarą, więc przymierzem

Chce z tobą związku y z twoiem żołnierzem.

64.

Y z tem posłani do ciebie iedziemy,

1260

Toż mu radziła iego mądra rada.

Statecznąć[520] przyiaźń od niego niesiemy,

Milszy mu z tobą pokóy niźli zwada.

A iż usłyszał — iako to widziemy[521]

Że wygnać z państwa chcesz iego sąsiada,

1265

Chciał, abyć się to od niego odniosło

Pierwey, niżby co złego ztąd[522] urosło.

65.

Ieśli chcesz na tem, coś dotąd wziął woyną,

Przestać y rzeczy mieć uspokoione

A Palestynę zachować spokoyną

1270

Y kraie, które wziął pod swą obronę —

Chceć ubespieczyć[523] swoią ręką zbroyną

Państwo, do końca niepostanowione[524].

A kiedy się dway tak wielcy panowie

Złączycie — siedli[525] Turcy i Persowie.

66.

1275

Wieleś uczynił za tak małe czasy[526],

Czego nie zniosą[527] nigdy lata biegłe[528];

Świadczą przebyte złe drogi y lasy,

Dobyte miasta y woyska poległe.

Na co nie tylko zdumieli się naszy[529],

1280

Ale y kraie daleko odległe.

Państwać przyczynić ponno łatwie[530] sprostać,

Ale nie możesz więtszey[531] sławy dostać.

67.

Przyszła twa sława do kresu słusznego,

Przeto wątpliwey woyny strzeż się wszędzie,

1285

Bo ieśli wygrasz — granic państwa twego

Pomkniesz[532], lecz sławy nic ci nie przybędzie.

A ieśli zaś co przyidzie przeciwnego,

Hańba y strata pewna z tego będzie.

Kłaść na niepewne — pewne (rzekę śmiele)

1290

Głupstwo iest wielkie: y na trochę — wiele.

68.

Ale podobno fortuna życzliwa,

Którać się dotąd łaskawie stawiła,

Więc y ta — która w wielkich sercach bywa

Y z przyrodzenia w nie się wkorzeniła —

1295

Myśl władze wielkiey y szerokiey chciwa

Tak cię do woyny chętnem uczyniła,

Że barziey[533] pragniesz wątpliwego boiu,

A niżli[534] drugi pewnego pokoiu.

69.

Będąć powiadać, abyś się gotował

1300

Iść za pogodą, którąć sam Bóg daie,

A żebyś szable swey nie odpasował[535].

Którać się dotąd szczęśliwie nadaie,

Ażbyś Azyą do końca zwoiował,

Y ażbyś wiarę y dawne zwyczaie

1305

Z niey wykorzenił — piękne to są mowy,

Zkąd[536] potem roście[537] upadek gotowy.

70.

Ale ieśli się rozumu poradzisz,

A zbytnia dufność wzrokuć[538] nie odbierze,

Y ze wszytkiemi zaraz[539] się powadzisz[540]

1310

Wierzże[541] mi, żeć się na wielkie złe bierze.

Więc y na szczęściu niesłusznie się sadzisz[542],

Bo to nie stoi nigdy w iedney mierze;

Y ci, co nazbyt w górę wylataią,

Szwankuią radzi y na dół spadaią.

71.

1315

Powiedz mi, ieśli będzie przeciw tobie

Egypt y w złoto możny, y w lud mężny,

A Turczyn y Pers w teyże właśnie dobie,

Y syn Kassanów[543] ruszy się potężny —

Sam przeciw wielom, iako poczniesz sobie,

1320

Słaby (y że tak rzekę) niedołężny?

Czy na posiłki cesarza greckiego

Spuścić się, z tobą, chcesz — zprzymierzonego[544]?

72.

Cóż? azaś[545] greckiey wiary nieświadomy?

Z postępku tylko miarkuy ią iednego:

1325

O iako często ten naród łakomy,

Zły, chytry, pragnął zginienia waszego!

Pomnisz to dobrze y dobrześ wiadomy[546],

Iakoć niechciał[547] dać prześcia[548] bespiecznego[549],

Bronił ci drogi y chciał cię hamować,

1330

A teraz ci ma krew swoię darować?

73.

Lecz ufasz ponno[550] żołnierzowi twemu

Y masz nadzieię w rotmistrzach ćwiczonych?

A żeś to kilku skukłał[551] po iednemu —

Masz zwalczyć wespół wszytkich ziednoczonych?

1335

Choć siła[552] woysku ubyło twoiemu,

Choć masz rot wiele niewczasem[553] zmnieyszonych

Y długą woyną — choć razem Turkowie

Uderzą na cię, Egypt y Persowie.

74.

Ale niech będzie, iakoś uprządł w głowie:

1340

Żeć żaden w polu równy bydź[554] nie może;

Niech taki wyrok uczynią bogowie,

Iaki chcesz — przedsię[555] małoć to pomoże.

Bo (iedno[556] mieysce day prawdziwey mowie)

Głód cię zwoiuie, głód cię pewnie zmoże:

1345

Ten — kiedy przypnie[557], wiesz dobrze, co broi,

Żadnych się kopiy y mieczów nie boi.

75.

Przedtem, niźliście z woyskiem nastąpili,

Zboża z pól do miast obronnych zwieziono,

Miasta żywnością tylko opatrzyli,

1350

Wsi w okolicy wszytkie[558] popalono,

Iakoż się — pytam — będziecie żywili,

Kiedy wszytek kray w około ogłodzono?

Ale swey morskiey ufacie armacie,

Takli[559] to z lekkich żywot[560] wiatrów macie?

76.

1355

Podobno ony[561] na twe roskazanie

Póydą, gdzie każesz — y morze gniewliwe,

Głuche na prośby y na narzekanie,

Będzieć posłuszne y będzieć życzliwe.

Cóż? aza[562] Turczyn, Pers, Egypt — Hetmanie!

1360

Złączywszy na cię siły przyiaźliwe[563],

Nie mogą wysłać na morze okrętów,

Przeciwko tobie, dla potężnych wstrętów[564]?

77.

Dwa razyćby[565] nas potrzeba porazić,

Y tu na ziemi, y ówdzie na wodzie;

1365

Ieśli raz przegrasz, pierwszą sławę skazić,

Y hańbę przydać musiałbyś ku szkodzie.

Gdzieby[566] nam przyszło twych na morzu zrazić,

Lud twóy na ziemi zginąłby o głodzie.

A ieślibyście polem[567] zaś przegrali,

1370

Tamci na morzu małoby wskórali.

78.

Przeto ieśli w twych rzeczach tak wątpliwych,

Gardzisz przyjaźnią króla tak wielkiego —

O twych przymiotach wszyscy osobliwych,

Mniey trzymać będą z postępku takiego.

1375

Uymi[568], radzimy, myśli woyny chciwych,

A do pokoiu nakłoń się świętego,

Niech wżdy co wytchnie Azya po woynie,

A ty coś dostał, trzymay to spokoynie.

79.

Y ciebie, mądra rado, dzielna młodzi,

1380

Któraś się na tę woynę z nim udała,

Niech tak omylne szczęście nie uwodzi,

Abyś chcąc nowych woien szukać miała,

Lecz — iako żeglarz czyni swoiey łodzi —

Do bespiecznego[569] portu doiechała,

1385

Iużbyście słusznie mieli żagle zbierać,

A więcey na złe morze nie nacierać».

80.

Tu przestał Alet, a mężni żołnierze

Cicho się sami z sobą zszeptywali,

A że się pokóy y ono przymierze

1390

Wszytkim nie zdało — twarzą znać dawali.

Groffred poyźrzawszy[570] na swoie rycerze,

Co w koło stali y tego czekali,

Iaką odprawę mieli mieć posłowie,

Tak Aletowey odpowiedział mowie:

81.

1395

«Raz dosyć gładko, drugi raz groźbami

Poselstwo swego pana sprawuiecie;

Ieśli nas chwali y w przyiaźni z nami

Chce mieszkać — za to mu podziękuiecie.

A że grozicie iakiemiś spiskami[571],

1400

W które y inszych do siebie wziąć chcecie,

Abyście wszyscy przeciwko nam byli,

Y wszyscy razem na nas uderzyli —

82.

Tak macie wiedzieć: cokolwiek na ziemi

Y na morzuśmy dotąd ucierpieli,

1405

Wszytko dla tego, abyśmy, z Pańskiemi

Mury, Grób Iego święty wolny mieli.

Więc y lud wierny szablami naszemi

Z ciężkiey niewoley wyiąćbychmy[572] chcieli,

Natośmy[573] miłe domy opuścili,

1410

Natośmy żywot y wszystko ważyli.

83.

To przedsięwzięcie y ten umysł[574] stały

Nie żadna chciwość świecka w nas sprawiła,

Ty sam tę iędzę, Panie wieczney chwały,

Wykorzeń z serca, ieśliby w kim była.

1415

Boday w nas takie myśli nie postały!

Sama to ręka boska uczyniła,

Ta, kiedy zechce, twarde serce ruszy,

Ta skamieniałe piersi łatwie[575] kruszy.

84.

Ta nas od przygód różnych zachowuie,

1420

Ta z niebespieczeństw[576] wszelakich wywodzi[577],

Znóy latu, zimie mrozy odeymuie,

Błaga[578] y wiatry, y morskie powodzi,

Góry nam równa, drogi naprawuie[579],

Żadna moc ludzka przez nię nam nie szkodzi,

1425

Tąśmy[580] mocnych miast i zamków dobyli,

Tąśmy potężne woyska porazili.

85.

Ta nam nadzieie[581], ta nam y śmiałości

Dodaie, a nie żadne nasze siły:

W armacie[582] żadney nie mamy dufności,

1430

Greckie posiłki małoby sprawiły.

Byleśmy byli w Iego opatrzności —

By[583] się naywiętsze[584] woyska zgromadziły

Na naszę[585] zgubę — namniey[586] się nie boiem,

Kiedy pod Iego mocną ręką stoiem.

86.

1435

Lecz, ieśliby nas chciał za nasze złości

Skarać y z swoiey wypuścić obrony —

Któżby z nas nie rad tam położył kości,

Gdzie Bóg y Pan nasz leży pogrzebiony?

Pomrzemy radzi w takiey stateczności,

1440

Szczęśliwszy[587] niżli żywi, z każdey strony.

Ale śmierć nasza będzie sławna wszędzie,

Azya się z niey pewnie śmiać nie będzie.

87.

Prawda, że sobie pokoiu życzemy

Z królem egypskiem y przyimiem go radzi,

1445

Y z nim się pewnie radzi ziednoczemy,

Ieśli się z nami umyślnie nie zwadzi.

Ale, ieśli nic nie ma — iako wiemy —

Do Palestyny, a cóż mu to wadzi,

Że przeciw inszym woynę podniesiemy,

1450

Kiedy z nim samym przyiaźń chować chcemy?»

88.

Barzo beł oną mową Goffredową,

Iako pies wściekły, Argant urażony

Y nie krył się z tem, ale trzęsąc głową

Pomknął się daley na plac zapędzony.

1455

«Nie będziem się — pry[588] — więcey ścierać mową,

Krótko ia powiem, iako niećwiczony:

Kto niechce[589] zgody, kto niechce pokoiu,

Niechay ma woynę, niech się ma do boiu[590]

89.

Potem u szaty, którą miał na sobie,

1460

U obu przodków[591] wziął obiedwie stronie[592]

Y podniózszy[593] ie wzgórę[594] w oney dobie[595],

(A twarz mu gniewem i pałały skronie)

«Te upominki — prawi — niosę tobie:

W lewem masz pokóy, woynę w prawem łonie.

1465

Obierzże[596] sobie, na które pozwolisz,

A zaraz powiedz, co chcesz y co wolisz».

90.

Na postępek tak hardy Argantowy

Y tak zuchwały, wszyscy się gniewali

Y nie czekaiąc Goffredowey mowy,

1470

Wszyscy, na woynę, głosem zawołali.

On szatę wytrząsł y rzekł temi słowy:

«Czegoście chcieli, toście otrzymali».

Zdało się — na te słowa wymówione —

Że Ianus[597] wrota otworzył zamknione[598]

91.

1475

Y że z onego rzuconego łona,

Wypadł gniew wściekły y zwada krwie[599] chciwa.

W oczy mu płomień kładła Tyzyphona[600],

Y swą pochodnią Megera[601] złośliwa.

Taki był Nemrot[602], kiedy wieża ona[603]

1480

Szła przezeń[604] wzgórę[605] y tak popędliwa

Twarz iego beła, kiedy ią budował,

Y z niey swą pychę niebu pokazował[606].

92.

Potem rzekł Goffred: «Powiedzcie królowi:

Kiedy niechciał[607] żyć w swem państwie spokoynie,

1485

Niech się nam stawi, albo ku Nilowi

My póydziem, tam się skosztuiem[608] na woynie».

Przedsię[609] się zdało cnemu Goffredowi,

Uczęstować ich y darować hoynie.

Hełm Aletowi dziwnie piękny dano,

1490

Którego, wziąwszy Niceą[610], dostano[611].

93.

Argantowi zaś szabla się dostała,

Wszytka[612] perłami y złotem sadzona[613]:

Robota się w niey drożey szacowała,

Bo barzo stucznie[614] była urobiona.

1495

Z żelaza mu się barziey podobała,

Y ztąd[615], że była dobrze wyostrzona.

Rzekł do Goffreda: «Nie długo[616] pokażę,

Iako sobie twóy upominek ważę».

94.

Zatem uderzył czołem Aletowi:

1500

«Ieszcze dziś nocą wyiechać — pry[617] — mogę

Ku Ieruzalem; ty ku Egyptowi

Iutro, skoro dzień, wyprawisz się w drogę.

Wszak tam na ten czas nic po mnie królowi.

Ty odnieś wszytko, ia tam nie pomogę.

1505

Potrzebnieyszym tu[618], gdzie słyszę o boiu,

A ty się pręcey[619] zeydziesz do pokoiu».

95.

Nieprzyjaciel się zaraz z posła staie;

Lub[620] źle, lub dobrze — nie słucha wywodów,

Nie myśli, nie dba, ieśli w tem zwyczaie,

1510

Y prawo wszytkich urazi narodów.

Spiesznie[621] poiezdża[622], ciemney nocy łaie[623],

Ierozolimskich kwapiąc się do grodów[624],

Srodze mu przykre namnieysze mieszkanie[625],

Ale y Alet iuż się skarży na nie.

96.

1515

Noc była cicha, wiatry ubłagane

Nie ruszały się y odpoczywały;

Zwierzęta wszytkie[626] za dnia spracowane,

W iamach y w lesiech[627] sen odprawowały[628];

Ptastwa złotemi pióry malowane,

1520

Po swoich gniazdach sobie wytychały[629],

Y pod cichego milczenia zasłoną

Trzymały pamięć we śnie utopioną.

97.

Ale y Goffred, y mnieyszy[630] wodzowie,

A zgoła wszyscy prawie nic nie spali,

1525

A Ieruzalem tylko maiąc w głowie,

Ranego[631] świtu z ochotą czekali.

A kto wymówi, a kto to wypowie,

Iakoby radzi miasta doiechali?

Coraz iutrzenki złotey wyglądaią,

1530

A leniwemu dniowi wszyscy łaią.

Koniec pieśni wtórey.

Pieśń trzecia

Argument

Pod Syon woysko przyszło, które srodze

Klorynda, z ludźmi swoiemi, witała;

W Erminiey się płomienie niebodze

Zaymuią, skoro Tankreda uyźrzała[632];

Lecz y on nie mniey zagrzał się, gdy w drodze

Klorynda mu twarz gładką ukazała;

Dudon zabity, swoi go chowaią,

Cieśle dla drzewa w lasy wysyłaią.

1.

Iuż wiatrek[633] cichy, wieiąc na świt rany[634],

Znać dawał, że się iutrzenka ruszała,

Która, tym czasem[635], w różą przeplatany

Wieniec swą złotą głowę ubierała.

1535

Każdy ochotnie, we zbroię ubrany,

Ruszał się, kiedy ogromna zabrzmiała

Trąba y w głośne bębny uderzano.

Zaczem się woysku ruszyć roskazano[636].

2.

Roztropny Hetman umie ich sprawować,

1540

Słodkie wędzidło ochocie obiera:

Łatwiey szaloną Wisłę[637] nakierować,

Kiedy swe wszytkie[638] wody w kupę zbiera;

Łatwiey wiatr wstrącić[639], łatwiey go hamować,

Gdy Krępak[640] z lasów wysokich odziera.

1545

Kto za kim iść ma w drodze — ukazuie,

Sam wszystkich w hufce dzieli y szykuie.

3.

Tak spiesznie iadą, że się im tak zdało,

Iakoby sobie skrzydła przyprawili;

Iuż się też słońce do południa miało,

1550

W którey więc bywa naygorętszey chwili,

Kiedy się Święte Miasto pokazało,

Mało co[641] daley, niźli w równey mili.

Wszyscy wesołe krzyki wypuszczaią,

A Ieruzalem pożądne[642] witaią.

4.

1555

Tak pospolicie żeglarze bywali,

Którzy czas długi, przez morskie bałwany,

Pod cudzem niebem, tam y sam[643], pływali

Przez różne wiatrów szalonych odmiany —

Kiedy nakoniec[644], nędzni, oglądali

1560

Miłą oyczyznę y dom pożądany,

Wzaiem go sobie palcem ukazuią,

Y przeszłych więcey niewczasów[645] nie czuią.

5.

Kiedy się tak w nich serdeczna krzewiła

Radość y szczęścia dalszego otucha,

1565

Po niey w nabożne myśli nastąpiła

— Pełna pokory Bogu miłey — skrucha.

A bez wątpienia sama to sprawiła

Łaska Świętego w twardych serca Ducha:

Nie śmie wzrok śmiele patrzyć[646] upłakany[647],

1570

Tam, kędy[648] odniósł Bóg śmiertelne rany.

6.

Ciche wzdychanie, słowa przerywane,

Łzy a łykanie[649] tylko słyszeć[650] było;

Iako więc czynią, którzy zfrasowane[651]

Serca swe maią — y zaraz im miło.

1575

Taki dźwięk czynią lasy rozdymane

Od[652] wolnych wiatrów y kiedy ruszyło

Z nienagła[653] morze ciche wałów[654] słonych,

O skałę albo o brzeg odtrąconych.

7.

PokoraPierwszy wodzowie idą nogą bosą,

1580

Co widząc drudzy, także też czynili;

Y kit, y pierza u czapek nie niosą,

Iedwab y świetne stroie porzucili.

O odpuszczenie grzechów Boga proszą,

Serca y myśli górne poniżyli,

1585

A ieśli z płaczu które słowo gwałtem

Mógą przemówić — mówią takim kształtem[655]:

8.

«Tuś na tem mieyscu raczył, Wieczny Panie,

Krew swą przelewać, tuś raczył omdlewać,

A ia, o grzeszny, teraz patrząc na nie

1590

Niegodnem okiem, nie mam łez wylewać?

O wielka złości, o zapamiętanie!

Czegóż się więcey po tobie spodziewać,

Kamienne serce, ieśli się nie ruszysz,

Ieśli się teraz od żalu nie kruszysz?»

9.

1595

Na ten czas w mieście, co z naywyższey wieże[656],

Co wszytkie strony z góry odkrywała,

Ieden kurzawy z daleka postrzeże,

Która się, iako chmura iaka, zdała;

Właśnie tak, gdy się na deszcz wielki bierze,

1600

Błyskawica się po niey przebiegała.

Lecz blask, który z zbróy świetnych wyskakował[657],

Konie y ludzie[658] potem ukazował[659].

10.

Ten pocznie wołać: «O iaki z kurzawy,

O iaki z prochu obłok widzę z góry!

1605

Iako naypręcey[660] mieycie się do sprawy[661],

Straży zawodźcie, opatruycie mury,

Iuż teraz inszey nie trzeba zabawy;

Podnoście wałów, zaprawuycie dziury,

Patrzcie, jaki tam proch idzie do nieba,

1610

Nieprzyjaciel to, do zbróy się mieć trzeba[662]

11.

Niespodziewaną wszyscy zięci[663] trwogą,

Lękliwa biała płeć[664], ludzie podeszli[665],

Bogom oddaiąc oyczyznę ubogą,

Do swoich meszkit[666] małe dzieci nieśli.

1615

A ci, co duży[667] y co się bić mogą,

Pod chorągiew się y do bębnów zeszli.

Co żywo — do bram bieży, mosty wzwodzi,

A król sam wszystkich z pilnością obchodzi.

12.

To sporządziwszy, nic się tam nie bawił[668].

1620

Ale na wieżę szedł, którą uczony

Tak budowniczy przy bramie postawił,

Że z niey na wszytkie[669] widać było strony.

Po Erminią[670] ztąd[671] zaraz wyprawił,

Którą był przyiął litością ruszony

1625

Do siebie na dwór, kiedy iey dobyto[672]

Antyochiey y oyca zabito.

13.

W tem[673] iuż Klorynda była wyiechała,

A za nią hufiec iazdy szedł nie mały[674],

A żeby nazad[675] łacny[676] odwrót miała,

1630

Argant iey czekał w bramie między wały[677].

Wszystkiem ochoty swoiem dodawała,

Ukazuiąc twarz y swóy wzrok zuchwały.

«Dziś się nam — prawi[678] — trzeba dobrze stawić,

Y na początku co dobrego sprawić».

14.

1635

Ledwie te słowa do nich wymówiła,

Kiedy się stroną[679] rota ukazała,

Co stado owiec y bydła pędziła

Y do obozu nazad się wracała.

Na rączem koniu zaraz poskoczyła,

1640

Y z rotmistrzem się — co w przód szedł — potkała[680]:

Gard był rotmistrzem, człowiek wielkiey siły,

Lecz iego siły małe ku niey były.

15.

Zbiła go z konia na pierwszem potkaniu,

Co y poganie y naszy[681] widzieli;

1645

Że się im w onem[682] pierwszem harcowaniu

Zdarzyło dobrze — za szczęście to mieli.

Tak mężnie naszych w onem uganianiu

Gromiła, że się oprzeć ani śmieli,

Co raz[683] to barziey z swemi nacierała,

1650

Y może[684] tak rzec, że na nich iechała.

16.

Tak nasi korzyść zdobytą stracili,

Co im sromoty więcey przyczyniło.

Toli[685] na wzgórek sprawą[686] ustąpili,

Gdzie iakokolwiek[687] mieysce ich broniło.

1655

Goffred w tym[688] kinie[689]: niechay ich posili

Tankred — co iemu słyszeć było miło,

Iako więc piorun wypada z obłoku,

Tak na nich natarł y przyskoczył z boku.

17.

Drzewo[690] tak złożył y tak potem toczył

1660

Swem dzielnem koniem Tankred pomieniony[691],

Że król rozumiał[692], gdy go z wieże[693] zoczył[694],

Że to był rycerz iakiś doświadczony.

Y Erminiey pytał — kiedy skoczył —

Co z nim patrzała na utarczki ony[695]:

1665

«Tyś chrześciany[696] często widywała,

Y podobnobyś y tego poznała».

18.

Nic Erminia nie odpowiedziała

Na to, o co iey na ten czas[697] pytano,

Ale westchnęła y tylko płakała,

1670

Miasto[698] słów, których od niey wyglądano[699].

Wprawdzie płacz w sobie potężnie trzymała,

Lecz nie tak przedsię[700], aby nie doyźrzano[701],

Kiedy niepełne westchnienie puściła

Y bawełnicę[702] łzami omoczyła[703].

19.

1675

Potem tak rzecze, skrytą pokrywaiąc

Miłość zmyśloney płaszczem nienawiści:

«Miałabym go znać, kiedy podieżdżaiąc

Pod mury — choć nań nacierali wszyscy —

Mordował moich, w przykop[704] przyganiaiąc,

1680

Więźnie y wielkie często brał korzyści.

Ach iako bije! Iego rany zgoła

Nie zleczą czary, ani żadne zioła.

20.

Tankred mu dzieją[705]; gdzieżbym to tak była

Szczęśliwa kiedy, żebym go dostała.

1685

Ale — żebym się nad nim napastwiła —

Żywegobym[706] go raczey rada miała».

Taką iey mowę obracało siła[707]

Inaczey, niźli ona rozumiała.

Z płaczem zmieszała te ostatnie słowa,

1690

Srogiem zagrzana ogniem białagłowa[708].

21.

A w tem[709] Klorynda, widząc przeciw sobie

We wszytkim biegu rzeźwiego ionaka[710],

Skoczyła także z drzewem[711] w oney dobie[712],

Chcąc go ugodzić w gębę nieboraka.

1695

Trafili się w łeb y skruszyli obie

Drzewa[713]; iey się sznur zerwał u szyszaka

Y spadł iey z głowy na ziemię, że potem[714]

Błysnęła twarzą y warkoczem złotem.

22.

Oczy się, iako słońce, rozświeciły

1700

Wdzięczne, chocia się była rozgniwała:

Cóż? kiedyby[715] się do śmiechu skłoniły,

Cóż? kiedyby w nich łaskę ukazała.

Nie stóy Tankredzie: onci[716] to wzrok miły,

Ona[717] twarz piękna, coć się podobała[718],

1705

Kiedyś ią znalazł z trafunku[719] u zdroiu,

Po zbyt gorącem upragniony znoiu.

23.

Tankred — co przedtym[720] nie był na to dbały,

Iaką tarcz miała, w iakiey była zbroi —

Poznawszy ią w twarz teraz, skamieniały

1710

Y iako martwy, w ziemię wryty stoi.

Ona naciera, on — na inszych śmiały[721]

Iey się obrazić, iey się ranić boi.

Na inszych siecze, na nię żadnym kształtem[722]

Niechce[723], chocia go ona goni gwałtem.

24.

1715

Nie bije wzaiem rycerz uderzony,

Y nie tak się iey ostrey szable[724] chroni,

Iako, śmiertelnym grotem przerażony,

Iey piękney twarzy pilnuie w pogoni.

Mówi sam z sobą: «Otom nie raniony[725],

1720

Chocia mam ciężkie razy od iey broni,

Ale te cięcia, które wypadaią

Z iey piękney twarzy, w serce ugadzaią[726]».

25.

Nakoniec[727] na to skłonił myśl wątpliwą,

Aby nie umarł miłośnik nieznany;

1725

Chce prosić, żeby nie była tak mściwą

Nad tym, co iey iest więzień y poddany.

«Ty — prawi[728] — któraś tak nielutościwą[729],

Że mnie samemu tylko daiesz rany,

Wyiedź kęs[730] od swych, tam się skosztuiemy,

1730

Tam się — który z nas mężnieyszy — dowiemy».

26.

Skoro Klorynda tych słów wysłuchała,

Na to podanie iego pozwoliła,

A że bez hełmu była, nic niedbała[731].

Y tak go z głową odkrytą goniła.

1735

Uciekał Tankred, ale go dognała,

Y doganiaiąc trochę go raniła.

«Stóy — rzecze do niey — pierwey zawrzeć mamy

Pewne umowy, niźli się potkamy[732]».

27.

Stanęła zaraz na tę iego mowę,

1740

Iemu też miłość dodała śmiałości:

«Tę — prawi — ze mną zachoway umowę,

Nim dobrowolnie umrę od żałości:

Wydrzy mi serce albo utni[733] głowę,

Kiedy mieć nie chcesz nademną[734] litości.

1745

Twoie to serce, a ieśli go żywo

Nie chcesz mieć — niechay umrze, kiedy krzywo[735].

28.

To serce winno y te piersi krzywy[736],

Przebiy ie mieczem, a toć ich nie bronię;

Chceszli[737] też z prętkiey[738] strzelić w nie cięciwy?

1750

Y zbroię zdyimę[739] y paisz[740] odsłonię».

Chciał ieszcze daley Tankred nieszczęśliwy

Skarżyć się, od swych daleko, na stronie;

Lecz onę skargę, ono narzekanie

Przerwali ludzie, co przypadli na nie.

29.

1755

Bo nieprzyjaciel od naszych pędzony,

Lub chytrze, lubo[741] do prawdy[742] uchodził;

Nasz ieden — widząc włos iey rozpleciony,

Który po wietrze y tam y sam[743] chodził —

Skradł się y przypadł w tył, niepostrzeżony,

1760

Aby ią w głowę odkrytą ugodził.

Krzyknie nań Tankred srodze wylękniony,

Kiedy na nię miecz uyrzał wyniesiony.

30.

Przedsię[744] iey trochę drasnął w koniec głowy,

Bo raz[745] był słaby, iako to kwapiony[746];

1765

Iey warkocz złoty taki miał blask nowy,

Kilką[747] kropli krwie[748] rumianey zmoczony,

Iaki więc miewa kamień rubinowy,

Misterną ręką w złoto oprawiony.

Roziadł się[749] Tankred y z dobytą bronią

1770

Za tym, który ią ranił, szedł w pogonią[750].

31.

Tamten uciekał, ledwie więc[751] z cięciwy

Puszczona strzała tak prędko bieżała.

Ta się zdumiała, widząc one dziwy,

Lecz daley bieżeć za niemi nie chciała,

1775

Ale skoczywszy, swóy lud boiaźliwy

Y uchodzących nazad nawracała.

Czasem naciera, tył podaie[752] czasem

Y tym fortelem barziey[753] szkodzi naszem[754]:

32.

Równie tak szczwany na puszczy zubr[755] srogi,

1780

Kiedy ucieka, wszyscy go psi[756] gonią,

A ieśli stanie y obróci rogi,

Nie nacieraią y daleko stronią.

Dzielna Klorynda broni strzałom drogi,

Tarczą[757] za sobą trzymaiąc w pogonią[758]:

1785

Od wyciśnionych[759] tak się zasłaniaią

Trzcin[760] Murzynowie, kiedy uciekaią.

33.

Kiedy tak długo, oni uciekaiąc,

A nasi goniąc, pod mur podieżdżali:

Nieprzyiaciele, swe fortele maiąc,

1790

Nazad się zasię zprętka[761] obracali.

Y iako znowu, śmiele[762] nacieraiąc

Na naszych z tyłu y z boku strzelali.

A wtem też Argant — na co dawno godził —

Naszem[763] na czoło z swoiemi zachodził.

34.

1795

Daleko od swych Argant się wysadził,

Chcą się sam potkać naprzód przed wszystkiemi,

Pierwszy, w którego kopiią[764] zawadził,

Został y z koniem obalon na ziemi.

Nikt mu nie zdołał, żaden mu nie radził[765],

1800

Nikt nie porównał z nim między naszemi,

A gdzie się z mieczem ogromnem zawinął,

Kilka ich razem, rzadko ieden zginął.

35.

Klorynda także mężnie się stawiła,

Ardeliona rotmistrza starego

1805

Na obie stronie[766] sztychem przepędziła,

Dwu tuż przy sobie synów maiącego;

Barzo[767] szkodliwie przez piersi raniła

Alkaliandra, syna co starszego.

Polfernus młodszy ledwie uszedł zdrowy,

1810

Od ostrey szable[768] mężney białeygłowy[769].

36.

A kiedy nie mógł Tankred zapędzony

Dognać owego, bo miał koń leniwszy[770]:

Że się daleko uniósł zagoniony

Lud iego — uyźrzał[771] wzad[772] się obróciwszy.

1815

A widząc, że był zewsząd okrążony,

Biegł mu na pomoc konia rozpuściwszy.

Za nim poskoczył pułk niezwyciężony,

W naygorszych raziech[773] zawsze doświadczony.

37.

O pułku mówię sławnym Dudonowem,

1820

(Będzie go Muza często wspominała)

Przed nim w przód[774] Rynald szedł w kirysie[775] nowem,

A uroda go sama wydawała.

Po białym orle w polu lazurowem

Erminia go zarazem poznała.

1825

Rzecze królowi, co nań patrzył pilnie:

«O tem ci, co wiem, powiem nieomylnie».

38.

Z tem żaden w dziełach nie zrówna Marsowych,

Choć mu szesnaście dopiero lat liczą;

Kiedyby[776] sześci[777] Goffred miał takowych,

1830

Iużby Syrya była niewolniczą,

Łatwieby[778] przez miecz państw dostał wschodowych[779],

Y królestw, które z południem graniczą,

Sam Nil, choć głowę tak dalego[780] kryie,

Pewnieby musiał mieć łańcuch u szyie[781].

39.

1835

Rynald mu imię. Iego rozgniewaney

Ręki się srodze nieprzyjaciel boi;

Ten zasię drugi w zbroi smalcowaney[782],

Co się po prostu y statecznie stroi,

Dudo iest z Konse, który tey wybraney

1840

Roty iest wodzem, co to za nim stoi:

Rycerz to wielki, choć ma zeszłe[783] lata,

Siła[784] ten widział, siła zwiedził świata.

40.

To zasię drugi w czarnym złotogłowie[785]

Gernand, rodzony króla norweyskiego;

1845

Ten taką pychę uprządł sobie w głowie,

Że w świecie nie masz nadeń[786] zacnieyszego.

Z tych dwu zaś tamten, Odoard się zowie,

Ta Gildylippa, z dzieła rycerskiego

Sławni, lecz ieszcze sławnieyszy[787] z miłości,

1850

Y z zobopólney[788] ku sobie szczerości».

41.

Słuchaiąc król tey Erminiey[789] mowy,

Widział, że iego ludzie iuż przegrali,

Bo mężny Rynald y Tankred surowy[790]

Iuż ich z obustron[791] byli rozerwali.

1855

Gdy zaś potem pułk natarł Dudonowy,

Nikt się nie oparł, wszyscy uciekali.

Sam od Rynalda koniem potrącony,

Ledwie wstał z ziemie[792] Argant obalony.

42.

Y nie wstałby był[793] po tem uderzeniu,

1860

By[794] Rynaldowi koń był nie szwankował[795];

Zaczem[796] mu noga uwięzła w strzemieniu

Y zmieszkał[797] trochę, niżli[798] iey ratował[799].

Nieprzyiaciel też po tem pogromieniu,

Do miasta pod mur rączo ustępował.

1865

Sama Klorynda tylko w swey osobie,

Z Argantem, wszystkich trzymała w złey dobie[800].

43.

Y on, y ona mężnie y statecznie,

Postawaiąc wraz, tak naszych wspierali[801],

Że iako tako mogli uść[802] bespiecznie[803]

1870

Ci, co do miasta naprzód uciekali.

Dudon zaś chciwy, chce szczęścia koniecznie

Pierwszego zażyć, siecze, bije, wali,

Raz tylko w łeb ciął mężnego Tygrana,

A zdechł zarazem[804], taka była rana.

44.

1875

Nic nie pomogła zbroia Korbanowi.

Ani Halemu szyszak znamienity:

Obu od szyie[805] tak ciął ku brzuchowi,

Że dusza zaraz wypadła z ielity[806].

Z zawoiem łeb zdiął Alimansorowi,

1880

Machomet[807] poległ na wylot przebity.

Nakoniec[808] y sam Cyrkaszczyk się boi,

Gdzie poyźrzy[809], widzi iako Dudon broi[810].

45.

Zgrzyta zębami Argant rozgniewany,

Zastanawiał się[811], lecz czasem uchodził;

1885

W tem[812] iakoś przypadł mało spodziewany,

Y pod zbroię go koncerzem[813] ugodził;

Utopił go w niem, a od oney rany

Dudon iuż więcey po świecie nie chodził.

Ległeś, niestetyż! rycerzu wybrany

1890

Y uiął cię sen twardy, nieprzespany[814].

46.

Trzykroć się wspierał y podnosił oczy,

Chcąc co słonecznych zachwycić[815] promieni,

Trzykroć upadał; pierwszey zbywa mocy,

Polega, blednie y wszystek[816] się mieni[817].

1895

Nakoniec[818] oczy, ciężkiey pełne nocy,

Zawarł[819] y poszedł do podziemnych cieni.

A Argant, skoro tę robotę sprawił,

Biegł wciąż y nic się nad trupem nie bawił[820].

47.

A chocia[821] zlekka[822] do swych ustępował,

1900

Czasem się wracał y naszych wyzywał:

«On to miecz, co mi Hetman wasz darował,

Daycież mu sprawę[823], iakom go używał,

Y odnieście[824] mu, że go będę chował

Y lada iako nie będę go zbywał;

1905

Mniemam, że mu to słyszeć będzie miło,

Że mi się iem[825], tak szczęśliwie zdarzyło.

48.

A powiedzcie mu, że y sam skosztuie,

Iako iest dobry, iako doświadczony.

Y że go prętko[826] sam w boku poczuie,

1910

Kiedy w niem także będzie utopiony».

Słysząc to nasi, iako ich szkaluie[827],

Skoczyli za niem śmiele[828] przez zagony.

Ale on iuż był ustąpił[829] pod mury,

Pod pewną basztę, z którey bito z góry.

49.

1915

Tem, którzy murów wysokich bronili,

Drudzy kamienie gęste z dołu nieśli

Y naszych z łuków wiele poszkodzili,

Co byli blisko pod mury podeśli[830].

Tak, nie bez szkody, nazad[831] się wrócili,

1920

A Saraceni do swych w miasto weśli[832];

Iuż też y Rynald, próżen oney trwogi,

Wstawszy, z pod[833] konia dobył sobie nogi.

50.

Biegł wielkiem pędem, chcąc na Cyrkaszczyku

Zemścić się srogiey śmierci Dudonowey;

1925

Krzyknie na swoich, co po pułkowniku

W oney przygodzie smętnie stali nowey:

«Takli[834] stać tylko darmo macie w szyku

A nic nie czynić w żałości takowey?

Czemu się wodza naszego nie mściemy?

1930

Czemu do murów zaraz nie bieżemy[835]?

51.

Niechay z żelaza, niechay będą z stali,

Z basztami iako nawarownieyszemi[836],

By[837] wszyscy, co ich[838], na nich także stali —

Nie będzie Argant bespieczny[839] za niemi.

1935

Będą się y tam Saraceni bali;

Ia wprzód do szturmu póydę przed wszystkiemi».

To rzekszy, skoczy ku wysokiej ścienie[840],

Niedba[841] na strzały, ognie y kamienie..

52.

Ogromną głowę y oczy gniewliwe

1940

Y straszliwą twarz tam y sam[842] obraca:

W nieprzyiaciołach trwożą się lękliwe

Serca, mniemaią, że iuż mur wywraca.

Kiedy tak Rynald swoie szturmu chciwe

Prowadził pod mur, Sygier ie odwraca

1945

Przez którego więc[843] zawsze odprawował[844],

Gdy co ważnego Goffred roskazował[845].

53.

Ten pocznie wołać: «Barzoście to śmieli[846].

Wrócić się nazad Goffred rozkazuie;

Będziecie inszy czas do szturmu mieli,

1950

Którego teraz Hetman nie nayduie[847]».

Skoro te iego słowa usłyszeli,

Stanęli wszyscy, Rynald się hamuie,

Lecz gniewu twarzą nie barzo[848] pokrywa,

Hetmana nazbyt ostrożnem nazywa.

54.

1955

Tak nasi nazad ustąpili cało,

Bo Saraceni na nich nie wypadli.

Potem umarłe Dudonowe ciało,

Cni towarzysze na ramiona kładli,

Y do obozu — tak się wszystkiem zdało[849]

1960

Prowadzili ie smętni y pobladli;

Temczasem[850] Goffred oględował z góry

Mieyskie przykopy y wysokie mury.

55.

Ierozolima na dwu górach leży,

Które usiadły właśnie przeciw sobie:

1965

Iedna z nich wyższa, środkiem wielka bieży

Dolina, która dzieli góry obie.

Ze trzech stron — na czem niemało należy,

Tak ku obronie, iako ku ozdobie —

Zbyt przykry przystęp, ale bok północny,

1970

Kędy równina, ma mur barzo[851] mocny.

56.

W mieście y krynic, y studzien iest wiele,

Y lochów ziemnych na deszczowe wody;

W polu wód niemasz, trawa ani ziele

Nie roście[852], rzadko gdzie widać ogrody.

1975

Wszystko wygore[853], tak iako w popiele,

Drzew niemasz[854] w polu, które czynią chłody,

Las tylko ieden widać na półtory[855]

Mile od miasta y gęsty, y spory.

57.

Na wschód, zkąd[856] ranne wychadzaią[857] zorze,

1980

Ma iordanowe wody przeźrzoczyste[858],

Na zachód słońca Międzyziemne Morze[859]

Zdaleka[860] widać y brzegi piaszczyste.

Przeciw północy Samarya orze

Y płodna Bethel[861] pola rozłożyste.

1985

Ku południowi Betleem zaległa[862],

W której Dziewica niezmazana zległa[863].

58.

Kiedy tak Hetman mury oględował[864],

Y syońskiego miasta położenie,

A z ćwiczonemi ludźmi upatrował[865],

1990

Zkądby[866] łatwieysze było oblężenie —

Królowi, który na wieży pilnował,

Erminia go, na pierwsze weyźrzenie[867]

Poznawszy, palcem ukazała potem:

«Onoż się Goffred świeci w płaszczu złotem.

59.

1995

Ten do królestwa właśnie się urodził,

Y roskazować[868] y być umie panem;

A iest — w co rzadko kto kiedy ugodził[869]

Dobrym żołnierzem y dobrym hetmanem.

Nie wiem, ktoby go w tey kupie przechodził[870]

2000

Y któryby z niem miał być porównanem:

Tankred z Rynaldem równo się z nim kładzie

W dzielności, ale Raymund tylko w radzie».

60.

Wtem król na piękną weyźrzał[871] Erminią

Y rzekł: «Pomnię[872] go na francuzkim[873] dworze,

2005

Kiedy w Paryżu goniwał[874] z kopiją,

A nie był ieszcze w słuszney swoiey porze,

Iam w ten czas[875] posłem nawiedził Francyą,

Gdy król egipski słał mię tam przez morze:

Młodzieńczykiem był, a iuż głos[876] był taki,

2010

Że z niego miał być wielki człowiek iaki.

61.

Prawdęć[877] mówili! — To kto? co ozdobny

Płaszcz ma na sobie, złotem przetykany,

Twarzą y wzrostem barzo[878] mu podobny:

Pewnie ktoś zacny między chrześciany?»

2015

Ta mu odpowie: «Y to rycerz godny,

Baldowin własnem imieniem nazwany.

Brat iego własny, co y twarz wydaie,

Lecz barziey sprawy y cne obyczaie.

62.

Ten zasię starzec, co to z siwą głową,

2020

A zda się, że coś na palcach rachuie,

Mądry, ostrożny, Raymundem go zową,

W sztukach woiennych nikt go nie celuie[879].

Równego radą y słodką wymowę

W woysku mu wszystkiem Hetman nie nayduie

2025

To zaś iest, z kitą u hełmu złotego,

Gwilhelm, syn młodszy króla angielskiego.

63.

Gwelf podle niego stoi, urodzony

Z starożytney krwie[880] włoskiego narodu,

Z męstwa, z zacności daleko wsławiony,

2030

Znam go z postawy y z samego chodu.

Ale na wszytkie[881] pilnie patrząc strony,

Nie mogę naleść[882] skaźce[883] mego rodu:

O Boemundzie mówię okrutniku,

Moiey królewskiey krwie prześladowniku[884]».

64.

2035

Tak Erminia z królem rozmawiała,

Który się barzo iey powieścią trwożył:

A widząc Goffred, że gdzie przykra skała,

Trudnoby szturmem Ieruzalem pożył[885]

W równinie, która północney sięgała

2040

Bramy, namioty y obóz położył

Y aż do wieże narożney zaymował,

Y kto gdzie miał mieć stanie[886], ukazował[887].

65.

Trzecią część miasta ledwie obegnało[888],

Y to nie spełna[889], woysko Goffredowe,

2045

Bo niepodobna, aby było miało[890]

Wszystko okrążyć koło obozowe.

Ale na drogi, któremi czekało

Posiłków iakich, słał ludzie gotowe[891],

Któremi wszystkie gościńce osadził,

2050

Gdzieby[892] kto żywność albo lud prowadził.

66.

W tem[893] kazał, aby obóz umocnili

Wielkiem przykopem, aby tak beł[894] cało,

Ieśliby z miasta wycieczkę czynili,

Albo też z pola chciał kto natrzeć śmiało.

2055

A skoro przykop przy nim wymierzyli,

Rycerz, Pogrzeb, Religia, Żałoba, Zaświaty, Śmierć bohaterskaIechał oglądać Dudonowe ciało,

Gdzie zastał pierwszych towarzyszów czoło,

Którzy płakali, stoiąc nad nim w koło[895].

67.

Ci go na mary wysokie włożyli,

2060

Goffred, widząc go, żałość swą pokrywał:

Twarz niewesołą — tem, co nań patrzyli —

Y nie barzo[896] też smętną ukazywał.

Tak powiadali, co tam w ten czas byli,

Że się nań patrząc długo zamyśliwał[897];

2065

Myśliwszy[898] długo, potem podniósł głowę,

Y taką nad niem uczynił przemowę:

68.

«Coć po łzach naszych? rycerzu wybrany!

Ten iest nas wszystkich koniec ostateczny;

Tuś umarł, tam wiek żyiesz nieprzetrwany[899],

2070

Z chytrego[900] morza wszedszy[901] w port bespieczny[902].

Iakoś żył, takeś umarł bez przygany[903],

Ty teraz w niebie odpoczynek wieczny

Y za pobożność y za twoie cnoty,

Za śmierć o wiarę, wieniec bierzesz złoty.

69.

2075

Tam żywiesz[904] wiecznie, a my tu płaczemy,

Nie twego, ale nieszczęścia naszego:

Y samych siebie lepszą część niesiemy

Za tobą, z ześcia[905] żałośni[906] twoiego.

Ale ieśli nas ta, którą zowiemy[907]

2080

Śmiercią, pozbawi ratunku ziemskiego:

Na to mieysce nam, na płacz y frasunek

Uprosisz w niebie niebieski ratunek.

70.

A iakoś, będąc w tem śmiertelnem ciele,

Śmiertelney broni nam gwoli[908] dobywał —

2085

Tak teraz będziesz na nieprzyiaciele,

Nie ziemskiey, ale niebieskiey używał.

Y iuż cię odtąd twóy będzie w kościele

Lud o ratunek, w złych przygodach, wzywał

Y ślubyć[909] odda, pełen nabożeństwa,

2090

Za zdarzone z twey przyczyny zwycięstwa».

71.

Pogrzeb, Noc, Rycerz, GróbTak mówił; zatem[910] noc następowała

Y iuż wszytek[911] świat pod swe skrzydła kryła,

A narzekanie y łzy hamowała,

Y w niepamięci słodki żal topiła.

2095

Ale Hetmana troska nie puszczała

Y snu mu mało albo nic życzyła:

Myśli, skąd tramów[912] na tarany zdobyć,

Któremi by mógł Ieruzalem dobyć.

72.

Wstał równo ze dniem, chciał sam iść za ciałem,

2100

Które przednieysi wszyscy prowadzili,

Gdzie mu z cyprysów przy pagórku małem

Grób towarzysze iego postawili

Tuż przy obozie; nad niem z okazałem

Liściem gałęzie wielka palma chyli —

2105

Tam go włożyli, tem czasem[913] śpiewali

Kapłani zołtarz[914] y Boga błagali.

73.

Świetne chorągwie między gałęziami

Porozwiiali, dostane w Syryey,

Z różnem rynsztunkiem, z różnemi łupami,

2110

Których szczęśliwie zdobywał w Persyey;

We śrzodku zbroia y z nakolankami,

Y z hełmem złotem tkwiała[915] na kopiey,

A napis taki na wierzch był włożony:

«Tu wielki Dudon leży położony».

74.

2115

A skoro Goffred pogrzeb ten odprawił,

Radził, iakie miał porobić tarany:

Cieśle woyskowe do lasa[916] wyprawił,

(Przydawszy im lud lekki y przebrany)

Który — w dolinach skryty — był obiawił

2120

Naszem Syryiczyk ieden poimany;

A ci iechali drzewo wyprawować[917],

Z którego mieli tarany budować.

75.

Ieden drugiego wzaiem napomina,

Aby robotę wskok[918] odprawowali:

2125

Zaraz się walić głuchy las poczyna,

Cedry, cyprysy, topole rąbali.

Ten buki twarde y iesiony ścina,

Ten wielkie sośnie[919] y iedliny wali;

Drudzy[920] wysokie ciosali modrzewie,

2130

Drudzy gałęzie ścinali na drzewie.

76.

Świerki y dęby ogromne spadały,

Pod same prawie niebo wyniesione,

Co się piorunom nie raz[921] opierały

Y nic nie dbały[922] na wiatry szalone.

2135

Leśne Dryady[923] w pole uciekały,

Gwałtem z oyczyzny miłey wypędzone,

Ptastwa powietrzne y zwierzęta samy[924]

Poopuszczały y gniazda, y iamy.

Koniec pieśni trzeciey.

Pieśń czwarta

Argument

Wszystkiey piekielney zwoływa[925] czeladzi

Do iedney kupy Pluton[926] zagniewany,

Którą najwięcey dla tego[927] gromadzi,

Aby szkodzili[928] zewsząd chrześciany.

Za ich powodem Hidraot się radzi

Z swoją Armidą y chce, aby pany

Co naprzednieysze[929] swą gładkością bodła

Y uwikłane miłością uwiodła.

1.

Kiedy tak pilnie y tak ukwapliwie

2140

Robili cieśle do lasa[930] posłani,

Diabeł, Gniew, ZazdrośćNa chrześciany poyźrzał[931] nieżyczliwie

Straszliwy tyran piekielney odchłani.

A widząc, że się im wiodło szczęśliwie

Y że od Boga byli miłowani —

2145

Z iadu się kąsał y iako byk ryknął,

Tak mu ból serce przeiął y przeniknął.

2.

Chce wszystką[932] mocą trapić chrześciany[933],

Według swoiego dawnego nałogu;

Na to złych duchów zbór sobie poddany

2150

Zbiera do swego królewskiego progu.

Mniema tak, sprosny[934] głupiec opętany,

Że to rzecz łatwa, przeciwić[935] się Bogu

Y nie chce pomnieć szaleniec przezdzięki[936],

Iaki z gniewliwey piorun Iego ręki[937].

3.

2155

Piekło, DiabełOgromną trąbą[938] Lucyper zuchwały

Kupi[939] do siebie mieszkańce[940] podziemne,

Którey się straszne dźwięki rozlegały,

Przechodząc piekła y przepaści ciemne.

Nigdy tak nieba ogromnie nie grzmiały,

2160

Gdy miecą[941] gromy na doliny ziemne,

Nie tak ziemia drży y trzęsie się na dnie,

Gdy wiatr chce wypaść, co się w nię[942] zakradnie.

4.

Zbiegli się zaraz piekielni duchowie,

Na pałac, w którym mieszka Pluton srogi,

2165

W różnych postaciach: a kto ie wypowie?

Strach y wspominać! Iedni kurze nogi,

Drudzy wielbłądzie, trzeci maią krowie;

Są y ci, którzy na łbie niosą rogi,

Inszy zaś warkocz z wężów upleciony

2170

Y smocze niosą za sobą ogony.

5.

Widziałbyś tam był[943] Arpiie[944] nieczyste,

Centaury, Sphingi[945], wybladłe Gorgony[946],

Y szczekaiące Scylle[947] zawiesiste[948],

Gwiżdżące Hydry, świszczące Pitony[949],

2175

Chimery[950] sadze pluiące ogniste,

Straszne Cyklopy, srogie Geryony[951]

Y wiele dziwów nigdy niewidzianych,

Z różnych postaci w iedne pomieszanych.

6.

Starsze po prawey posadzono stronie,

2180

Po lewey młodsze y nie tak wspaniałe,

SzatanWe śrzodku Pluton straszliwy, na łonie

Trzyma żelazne sceptrum[952] zardzewiałe;

Tak był sam w sobie, tak wielki w ogonie,

Że się y Alpy przy nim zdały małe,

2185

Y Atlas[953], chocia sięga pod obłoki,

Nie iest tak wielki ani tak wysoki.

7.

Oczy miał wściekłe, wzrok by[954] u komety,

Powagę mu twarz surową czyniła,

Wszytek był czarny od głowy do pięty,

2190

Kosmate piersi gęsta broda kryła,

Miąższy[955] u gęby wąs wisiał pomięty,

W czele[956] miał ieden, we łbie rogów siła[957],

A ukrwawiona gęba była taka,

Iako głęboka straszna przepaść iaka.

8.

2195

Iako Mongibel[958] zaraźliwe pary

Y smród wypuszcza, tak y iemu z gęby

Śmierdziało właśnie, a z nosa bez miary

Puszczał, aż brzydko, plugawe otręby.

Gdy począł mówić, umilkł Cerber stary,

2200

Hydra ścisnąła[959] wylękniona zęby.

Cofnął się Kocyt[960], Abissy[961] zadrżały,

Kiedy iego słów straszliwych słuchały:

9.

«Zacne książęta, godnieyszy[962] na niebie

Mieszkać nad słońcem, skąd ród prowadzicie,

2205

Których niesłusznie Bóg wypchnął od siebie,

Z państw, do których z Nim równo należycie:

Bał się nas pewnie, widział nas w potrzebie[963]

Y miał nas z kaszel[964], co dobrze pomnicie[965];

Teraz On nieby[966] y gwiazdami rządzi,

2210

A nas za swoie przeciwniki sądzi[967].

10.

Y miasto[968] światła y dnia pogodnego,

Zamknął nas w kluzie[969] y w wieczney ciemności,

Zayrząc[970] nam nieba y słońca iasnego

Y oney pierwszey naszey szczęśliwości.

2215

Zazdrość, Pogarda, Diabeł, Kondycja ludzkaA co mię gryzie, co mi do dawnego

Bólu przydaie męki y żałości:

Woła do nieba człowieka lichego,

Z błota y z podłey gliny zlepionego.

11.

Mało miał na tem[971]: Syna na śmierć srogą,

2220

Nam na złe[972], skazał y na świat wyprawił,

Który, pomnicie, z iaką naszą trwogą

Piekielne bramy wyparł y wystawił[973];

Wydarł nam gwałtem korzyść naszą drogą,

Dusze zdobyte z więzienia wybawił.

2225

Na żal nasz[974] wytknął chorągwie rozwite[975]

Y tryumphuie, że piekło dobyte[976].

12.

Ale puśćmy precz krzywdy starodawne

Y szkody, które nam wyrządzał z wieku[977];

Te były zawsze y teraz są sławne,

2230

Iako przeciw nam pomagał człowieku;

Lecz tylko świeże y weźmy niedawne,

Iak nas chce w niwecz obrócić od wieku.

Cóż? nie widzicie, na co teraz godzi[978]?

Wszystkie nam ludzie do siebie odwodzi.

13.

2235

Bóg, Szatan, Interes, WalkaA my co na to? czy tylko przez spary[979]

Poglądać mamy? a On tak naciera!

Widzicie, iako ten lud Iego wiary

Tak się w Azyey barzo rospościera[980].

Nam weźmie wszystkę[981] chwałę y ofiary,

2240

Iuż w Palestynie kościoły otwiera.

W ięzykach Iego uyźrzycie[982] wnet nowych.

W miedzi y w słupach Imię marmorowych.

14.

A nasze będą bóżnice próżnować[983],

Nasze bałwany pewney doydą zguby;

2245

Iemu Samemu będą ofiarować

Złoto y mirrę, Iemu wieszać śluby[984];

Do swych nam nie da kościołów wstępować,

A z czegośmy swe dotąd mieli chluby:

Iuż z dusz nie będą poddanych grzechowi

2250

Trybutu więcey płacić Plutonowi[985].

15.

Oy! nie będzieć to[986]. Będziem o się dbali[987],

Ieszcze w nas dawne nie wygasło męstwo,

Kiedyśmy ognie na niebo ciskali

Y mieczem siekli na niebieskie księstwo;

2255

Myśmy tam przedsię[988] sławę otrzymali

Z śmiałego serca, a oni zwycięstwo.

Trudno tego przeć[989], że oni wygrali,

Ale nam przedsię dzielność przyznawali.

16.

Idźcież, a wzaiem siły swoie znoście[990]

2260

Na ich zginienie, o rycerze mężni!

Dokąd w Azyey nieznaiomi goście

Nie będą mocni y barziey potężni.

Gdzie ieden słaby, drudzy mu pomożcie,

Naprowadźcie mi co naywięcey więźni[991],

2265

Lub mocą, lubo[992] dowcipem y radą,

Szkodźcie im wszędzie y bądźcie zawadą.

17.

Kuszenie, Grzech, DiabełTen niech po świecie błądzi obłąkany,

Ci niech w roskoszach[993] — iako wieprze — tyią,

Ten zaś w miłości sprosney[994] opętany

2270

Niechay gnuśnieie, tego niech zabiią;

Niech się buntuią na swoie hetmany,

Niechay się sami między sobą biią,

Niech woysko ginie, niech mu się to stanie,

Że go pamiątka żadna nie zostanie[995]».

18.

2275

Daley królowi dać mówić nie chcieli,

Tak się gniewały piekielne pokusy[996],

Diabeł, Dźwięk, WiatrAle na ten świat zaraz polecieli

Nieprzyiaciele wieczni ludzkiey duszy.

A z takim szumem szli ciemni Anyeli,

2280

Iako gdy wicher zawieruchy ruszy,

Świata nie widać, chmury czarne wstaią,

Które y ziemię, y morze mieszaią.

19.

Wnet się po wszytkiem świecie[997] rozprószyli[998],

Na różne strony — pokusy przeklęte;

2285

Sidła na ludzie[999] skryte poczynili

Y rady chytre, nowe, niepoięte.

Ale iako ich naprzód poszkodzili,

Y z którey strony, wy! o Panny święte

Powiedzcie — wy to wiecie; a człowieka

2290

Ledwie głos tych spraw dochodzi z daleka.

20.

W Damaszku w ten czas bogatym panował

Hidraot[1000], sławny czarnoksiężnik stary,

Który się w czarach z młodych lat uchował

Y dyabłom zawżdy oddawał ofiary,

2295

Ale daremnie. Nie wypraktykował[1001],

Nie zgadły końca oney woyny czary:

Omylili go y dyabli zaklęci,

Y w charaktery[1002] poryte pieczęci.

21.

Ten tak rozumiał (ale ludzkie zdanie

2300

Nie raz[1003] błądziło y nie raz chybiało)

Że mieli bitwę przegrać chrześcianie,

Iako mu niebo przyobiecywało.

Y że egypskie możne woysko na nie

Przyść[1004] y na głowę porazić[1005] ich miało;

2305

Radby[1006], z obietnic swego czarnoksięstwa,

Był uczestnikiem onego zwycięstwa.

22.

Lecz, iż o męstwie naszych trzymał siła[1007],

Bał się w swych ludziach iakiey wielkiey szkody[1008],

Chciałby, żeby się ich potężna siła

2310

Przez wnętrzne pierwey zmnieyszyła niezgody:

Takby się potym[1009] snadniey[1010] obaliła

Przez iego y przez egypskie narody.

Tey myśli[1011] szatan postrzegł nieżyczliwy

Y barziey[1012] umysł podżegał złośliwy.

23.

2315

I ukazał mu iednę taiemnicę.

Co nienagorzey[1013] do tego służyła:

Miał z rodzonego brata synowicę,

Która zbyt[1014] chytra y dowcipna była,

Wielką y barzo[1015] sławną czarownicę;

2320

A tak się gładka[1016] była[1017] urodziła,

Że w kraiach wschodnich gładszey nie widziano,

Y udatnieyszey[1018]: tak to powiadano.

24.

Do tey tak mówił: «O, która w postawie

Mdłey białogłowskiey[1019] z męskiem sercem chodzisz!

2325

Y iuż mię w trudnem czarnoksięstwem prawie

Y w czarowniczey nauce przechodzisz —

Chciałbym cię użyć w iedney pilney sprawie;

A ty iedno[1020] chciey, we wszystko ugodzisz[1021],

Przywiedź do skutku[1022] starca ostrożnego

2330

Tę radę, podług dowcipu[1023] zwykłego.

25.

Kobieta, Uroda, Kobieta demoniczna, PodstępIdź do obozu, a swoią gładkością

Serc nieużytych y twardych dobyway[1024].

Gdzie czas ukaże, nie droż się z miłością,

Wzdychania y słów łagodnych używay.

2335

Płacz kiedy trzeba, narabiay śmiałością,

A śmiałość wstydem panieńskim pokryway,

Wzaiem ich łzami y śmiechem zagrzeway,

A kłamstwo płaszczem prawdy przyodzieway.

26.

Ieśli bydź[1025] może[1026], Hetmana samego

2340

Łaskawym wzrokiem wpraw w napięte wniki[1027],

Niech sobie wzmierzi[1028] Marsa surowego,

Niechay się imie[1029] biesiad y podwiki[1030].

Nie możeli być[1031] — więc kogo inszego[1032],

Co naprzednieysze zwłaszcza pułkowniki;

2345

Dla wiary wszytko uczynić się godzi,

Y dla oyczyzny, bo to społem chodzi[1033]».

27.

Piękna Armida[1034] zaraz się gotuie,

Pobrawszy z sobą zwykłe swoie stroie,

Wieczór[1035] się w drogę cicho wyprawuie

2350

Y zostawuie[1036] oyczyste podwoie.

Tuszy[1037], że piękną twarzą powoiuie[1038]

Wielkie rycerze, bez miecza, bez zbroie[1039].

Różnie zmyślając, potym[1040] udawano[1041]

Ludziom iey odiazd, gdy o nię[1042] pytano.

28.

2355

Mały czas wyszedł[1043], kiedy przyiechała,

Gdzie chrześcianie rozbili namioty,

Uroda, KobietaA skoro swóy wzrok y twarz ukazała,

Y chód, y swoie cudowne przymioty,

Iako gdy iaka kometa nastała

2360

Y na niebieskie weszła kołowroty —

Bieży, co żywo[1044]; drudzy posyłaią,

Zkąd[1045] cudzoziemka tak piękna? pytaią.

29.

Bogini z morskich zrodzona powodzi[1046]

Nie iest tak stroyna, nie tak urodziwa:

2365

Warkocz ma złoty, co czasem przechodzi

Blaskiem przez rąbek, czasem się odkrywa —

Tak więc, kiedy się niebo wypogodzi

To się z obłoku potrosze[1047] dobywa,

To z niego — wszystko wyszedszy[1048] — możnieyszy

2370

Słońce ma promień y dzień śle iaśnieyszy.

30.

Włos z przyrodzenia ukędzierzawiony,

Puszczony na wiatr, w pierścienie się wiie,

Wzrok sam w swe oczy wszytek[1049] zgromadzony,

Y skarb miłości, y swóy własny kryie.

2375

Twarz miała, iako kiedy kto gładzony

Rumianą różą słoniowy ząb zmyie

Ust — iako godne — nigdy nie pochwalem[1050]:

Przechodzą piękne rubiny z koralem.

31.

Śnieg biały z piersi y z szyie wynika,

2380

Gdzie ma swe gniazdo miłość przeraźliwa[1051],

Mnieysza część piersi na wierzch się wymyka,

Większą część kryie szata zazdrościwa[1052];

Pożądanie, WizjaAle chocia ie przed okiem zamyka,

Przechodzi rąbek y szatę myśl chciwa:

2385

Ta nie ma dosyć na zwierzchney piękności,

Wdziera się gwałtem w taiemne skrytości.

32.

Jako przez wody y iasne kryształy

Bez szkody promień słoneczny przechodzi,

Tak y myśl, kiedy co widzi do chwały[1053],

2390

Przeydzie na wylot, a szacie nie szkodzi

Y swey rozkoszy owoc niedostały[1054],

Powoley[1055] sobie dopiero rozwodzi;

Potem z nią żądzey[1056] y chciwego sięga

Serca[1057], w którem swe płomienie zażega.

33.

2395

Wszyscy cudowną gładkość wychwalaią,

A ona tego wrzekomo[1058] nie widzi,

Baczy, że śmiele na sieć nacierają,

Śmieie się w sercu y cicho z nich szydzi.

Chce do Goffreda, tych co zabiegaią

2400

Prosić o wodza: lecz się wrzekomo wstydzi.

A w tem[1059] Eustacy przybiegł zapędzony[1060],

Zayźrzawszy[1061] iey kęs, Goffredów rodzony.

34.

Gdy tak Armida o wodzu się pyta[1062],

Idąc przez obóz w gładkość[1063] uzbroiona —

2405

Przystąpiwszy się, Eustacy ią wita.

Ukłoni mu się, wrzkomo zawstydzona.

Zachwycił[1064] zaraz ognia, iako chwyta

Płomienia słoma blisko położona.

Y rzecze do niey (śmiałem go czyniła

2410

Młodość y miłość, która go paliła):

35.

«Panno — ieślić to należy nazwisko,

Boginią raczey zwaćbyśmy cię mieli[1065]

Nie pochlebuię y prawdy to blisko,

Żeśmy tak gładkiey nigdy nie widzieli;

2415

Co cię zagnało w nasze stanowisko,

Radzibyśmy się tego dowiedzieli:

Ktoś iest y skądeś, niechay cię poznamy,

Że będziem wiedzieć, iako cię czcić mamy».

36.

Armida na to: «Barzo mię chwalicie,

2420

Czegom wam nigdy nie zasługowała[1066],

Y nie tylko mię śmiertelną widzicie,

Ale umarłą, a tylkom została

Żywą na żałość, iako usłyszycie:

W nieszczęściu, w krzywdzie, która mię potkała,

2425

Do waszego się Hetmana uciekam,

Od niego rady y ratunku czekam.

37.

Przeto ieśli masz w sobie co litości,

Ziednay mi przystęp coprędzey[1067] u niego».

— «Słuszna, o panno, że w twey doległości,

2430

Iego tu brata używasz do tego.

Nie zawiedziesz się na iego ludzkości[1068],

Y ia pomogę, że buława iego

Będzieć[1069] pomocna y ta szabla moia,

Czego uroda y twarz godna twoia».

38.

2435

Tamże do niego przezeń wprowadzona,

Do samey ziemie[1070] nisko się skłoniła,

Potem na piękney twarzy zawstydzona,

Stoiąc na mieyscu, słowa nie mówiła,

Ale cieszona[1071] y ubespieczona[1072]

2440

Od Eustacego, z boiaźni spuściła[1073],

Co iey dodawał serca y śmiałości;

Zaczem[1074] tak swoie zaczęła chytrości:

39.

«Wielki Hetmanie y niezwyciężony!

O twey dzielności świadectwo dawaią,

2445

Dobyte miasta, dostane korony,

A żeś ie posiadł, chluby ztąd[1075] szukaią:

Y takeś twoią dobrocią wsławiony

Y męstwem, które wszyscy wychwalaią,

Że o ratunek w swych potrzebach śmiele[1076]

2450

Idą do ciebie y nieprzyiaciele.

40.

Pewnam — chociam się w pogaństwie rodziła,

Które ty mieczem swoim chcesz okrócić[1077]

Że mię twa dobroć y twa można siła[1078]

Może do miłey oyczyzny przywrócić.

2455

A coby[1079] drugi, co ma krewnych siła[1080],

Miał się o pomoc do swoich obrócić —

Ia przeciwko krwi[1081] mey pomocy muszę

U obcych szukać, ieśli kogo ruszę[1082].

41.

Ty mię sam tylko możesz poratować,

2460

Y posadzić mię[1083] w państwach utraconych,

A iakoś hardych zwykł mieczem woiować[1084].

Tak masz być[1085] łaskaw na upokorzonych

Y tak ztąd[1086] sobie możesz obiecywać

Tryumph, iako z woysk wielkich porażonych[1087].

2465

Wielką masz sławę, wiele państw zdobywszy,

Równo będziesz miał, moie mi wróciwszy.

42.

Dla różney wiary — tak się domyśliwam[1088]

Nie będziesz ponno[1089] w moię krzywdę wglądał,

Ale na dufność[1090], z którąć[1091] się odkrywam,

2470

Słuszna[1092] żebyś się cokolwiek oglądał[1093].

Spólnego Boga na świadectwo wzywam,

Że nikt od ciebie słusznieyszey nie żądał;

Lecz żebyś wiedział, co mi się dostało[1094]

Od moich krewnych: słuchay — proszę — mało[1095].

43.

2475

Iam oyca króla Arbilana miała,

Który był w równem szczęściu urodzony,

Ale mu matka Karyklia dała

Damaszek, murem mocnym otoczony.

Ta niemal pierwey z światem się rozstała,

2480

Niźlim[1096] ia, z każdey nieszczęśliwa strony,

Wyszła nań: iedney iam się urodziła

Godziny, ona żywota położyła.

44.

Ale podobno nikt tego nie rzecze

Y nikt tak łatwie[1097] temu nie uwierzy,

2485

Iako są rzeczy odmienne człowiecze.

Umarł mi ociec, w pięć lat po macierzy,

Zostawiwszy mię stryiowi w opiece;

Patrz, gdy się komu kto czego powierzy[1098],

Rzadko mu się to od niego oddaie,

2490

Zginęły z cnotą dobre obyczaie.

45.

Ten mię w mym stanie[1099] zrazu pięknie chował,

Moie królestwo dosyć dobrze rządził[1100]

Y oycowską mi miłość pokazował[1101].

Każdy go dobrem opiekunem sądził[1102].

2495

Lecz kto się dobrze rzeczom przypatrywał,

Nie tak, iako gmin pospolity, błądził,

Łatwie[1103] mógł widzieć chciwość iego onę[1104],

Kiedy mię chciał dać synowi za żonę.

46.

Oboieśwa iuż beła[1105] w słusznem lecie[1106],

2500

On był nikczemny, sprosny[1107] y plugawy,

Nigdzie iako żyw, nie postał na świecie,

Doma[1108] się chował, rycerskiey zabawy

Żadney nie umiał; czasem prości kmiecie

Do każdey będą sposobnieyszy[1109] sprawy.

2505

Co ieszcze więtsza[1110], przy tey nikczemności,

Był y łakomy, y pełen hardości.

47.

Za takiego mię chciał wydać szpetnika

Dobry opiekun, chcąc, żebym go była

Wzięła za łoża mego uczestnika

2510

Y do królestwa mego przypuściła.

Ruszał rozumu, używał ięzyka,

Abym mu była na to pozwoliła,

Alem mu nigdy nie obiecowała[1111],

Albom milczała, albom odmawiała.

48.

2515

Odszedł nakoniec[1112] z twarzą rozgniewaną

O to, żem mu tak odmawiała śmiele[1113],

Żem historyą[1114] mogła napisaną

Mego nieszczęścia czytać mu na czele[1115].

Odtądem[1116] była zawżdy[1117] zfrasowaną,

2520

Snym[1118] miała dziwne, nie sypiałam wiele;

A strach ustawny[1119], który mię[1120] przeymował,

Źle mi coś tuszył[1121], źle mi obiecował[1122].

49.

Iednego mi się czasu ukazała

Postać nieboszki[1123] matki mey kochaney:

2525

Smętna, wybladła y barzo[1124] się zdała

Daleko różną od wymalowaney.

Iam się wylękła, a ona wołała:

»Strzeż się, o córko, śmierci zgotowaney,

Uciekay rychło[1125], uciekay z oyczyzny,

2530

Gotuyą na cię miecze y trucizny«.

50.

Cóż to pomogło? choć mi przyszłe trwogi,

Przyszłe nieszczęście serce przekładało —

Bo przez wiek młody, w on[1126] frasunek srogi,

Poradzić sobie ieszcze nie umiało:

2535

Wszystkiego odbiec[1127] y oyczyste progi

Zostawić wiecznie — ciężko się widziało[1128],

Żem raczey umrzeć nieboga wolała,

A niżbym[1129] tego kiedy doczekała.

51.

Śmiercim[1130] się bała, prawda; ale zasię[1131]

2540

Przed niąm[1132] uciekać strapiona nie śmiała.

Trudno powiedzieć swóy strach było na się,

Z tem, żem się bała, kryćem[1133] się musiała:

Tak w ustawicznych mękach w onem czasie,

Żywotem[1134] przykrszy[1135] a niźli[1136] śmierć miała,

2545

Iako złoczyńca na plac wywiedziony,

Kiedy miecz na się widzi wyniesiony.

52.

W tem — lub to był los iaki przyiaźliwy,

Lub coś gorszego ma mię potkać ieszcze —

Dawny oycowski sługa mnie życzliwy,

2550

Upatrzywszy czas pogodny[1137] y mieysce,

Powiedział mi to, że tyran złośliwy

Żywić mię dłużey żadną miarą nie chce

Y że mu przysiąc musiał na to wczora,

Że mię onegoż miał otruć wieczora.

53.

2555

Dołożył tego: ponieważ nie była

Podobna[1138] zdrowia inaczey zachować,

Abym uciekła y dom opuściła,

W czem mię obiecał z swey strony ratować.

To słysząc, iam się prętko[1139] namyśliła,

2560

W drogęm[1140] się zaraz poczęła gotować,

Chcąc z niem pospołu z złego stryia mocy

Uciec, zakryta płaszczem ciemney nocy.

54.

Iuż noc swoiemi czarnemi skrzydłami,

Wszystek świat y mnie razem nakrywała,

2565

Gdym sama, tylko ze dwiema pannami,

Taiemnie z mego zamku wychadzała[1141],

A corazem[1142] się zalewaiąc łzami,

Na móy Damaszek nazad oglądała

Y żałość serce zbolałe kraiała,

2570

Kiedym się z miłą oyczyzną żegnała.

55.

Przezdzięki[1143] prawie[1144] kray swoy ukochany

Zostawowały[1145] y oczy, y nogi,

Tak zostawuie[1146] brzeg umiłowany

Łódź, gdy ma wyniść[1147] na iaki szturm srogi.

2575

Całą noc y dzień, niosąc skryte rany

W żałosnem sercu, mieliśmy tey drogi.

Przyszliśmy potem do zamku iednego,

Tuż przy granicy królestwa moiego.

56.

A ten zamek był własny Arontowy,

2580

Co mię z okrutney ręki wyswobodził;

A skoro tyran obaczył surowy,

Że mię y przestrzegł y że mię uwodził[1148],

Potwarz y fałsz kładł na oboie[1149] nowy,

Y na to chytrze niecnotliwy godził[1150]:

2585

Aby to, co sam chciał ze mną uczynić,

Mógł na nas złożyć y w tem nas obwinić.

57.

Tak to udawał, żem ia przenaięła[1151]

Tego Aronta na taką robotę,

Że go miał otruć; żebym na kieł wzięła

2590

Y udała się zatem na niecnotę,

A sprosnego[1152] się wszeteczeństwa ięła,

Nie maiąc względu na żadną sromotę[1153].

Ieśli to prawda, bodaybym umarła,

Y ziemia żywo[1154] niechby mię pożarła.

58.

2595

Znośna[1155] to była y nie wielkie dziwy,

Że krwie[1156] y moyey pragnął namiętności,

Ale że szczypał żywot moy uczciwy,

To była ciężka, to były żałości.

Potem się boiąc, aby moy życzliwy

2600

Lud się nie uiął o me doległości,

Za nierządnicę mię do nich udawał[1157]

Y co mógł na mię zmyślał y dostawał.

59.

Mało miał na tem[1158], że na wierzch swey głowy

Włożył koronę, co mnie należała[1159];

2605

Mało, że takie mówił o mnie mowy,

Na iakiem nigdy ia nie zarabiała[1160];

Teraz chce spalić zamek Arontowy,

Gdziebym[1161] mu się z niem zaraz nie poddała.

Nie tylko woyną, ale y mękami,

2610

Ale srogiemi grożąc nam śmierciami.

60.

Y tę udawa, y tę ukazuie

Przyczynę tego postępku swoiego,

Że dobrey sławy wesprze y ratuie —

Zelżoney przez mię — stanu królewskiego.

2615

Ale to plotki: strach to w nim sprawuie[1162],

Żeby nie pozbył[1163] państwa, do którego

On przyść[1164] nie może, tylko przez zgładzenie

Własney dziedziczki y moie zginienie[1165].

61.

Niewątpliwa[1166] to, że ten swóy zawzięty,

2620

Zły zamysł łatwie[1167] nademną[1168] wykona,

Bo, co ma na płacz tyran dbać[1169] przeklęty?

Tem go nie zwalczę nędzna utrapiona,

Ieśli ty ku mnie litością nie zdięty,

Nie ratuiesz mię; proszę uciśniona,

2625

Nędzna sierota, niech darmo nie leię

Łez, bo pewnie krew nie długo[1170] wyleię.

62.

Przez tę twą rękę, przez buławę złotą,

Którąś[1171] zwoiował swe nieprzyiacioły[1172],

Przez one[1173], które z taką chcesz ochotą,

2630

Wyrwać z niewoley[1174] syońskie kościoły —

Miey miłosierdzie nad lichą sierotą,

Zkrzywdzoną[1175], nędzną, umarłą napoły[1176].

A ieśli nie chcesz pomóc mi z litości,

Więc y z słuszności, y z sprawiedliwości.

63.

2635

O! którego Bóg obrał na hetmaństwo,

Mężnego woyska y dzielnych rycerzów —

Ia żywot, a ty możesz mieć me państwo,

Twoie iuż będzie sprawą twych żołnierzów.

Ratuy niewinney, wykorzeń tyraństwo,

2640

Day mi dziesiąci[1177] z przednieyszych harcerzów[1178];

Tuszę[1179], że dziesięć temu wydołaią[1180].

Siła[1181] mam takich, co ze mną trzymaią.

64.

Owszem, z nich ieden, co ma w swoyey mocy

Zamkową bramę y klucz od niey nosi,

2645

Otworzyć mi ią obiecuie w nocy,

Sam upomina, sam mię o to prosi,

Każe mi szukać u ciebie pomocy,

Y tak daie znać: skoro się ogłosi,

Że mi co ludzi chrześcianie dadzą,

2650

Bramy otworzą, tyranna[1182] wygładzą[1183]».

65.

To rzekłszy, zmilkła, a swóy wzrok wstydliwy

Na dół ku ziemi, smętna, obracała,

W Goffredzie umysł zostawa[1184] wątpliwy[1185],

Boi się, by go w czem nie oszukała,

2655

Wiadom[1186], co umie poganin zdradliwy;

Z drugiey go strony — że krzywdę cierpiała[1187]

Y dobroć iego rusza przyrodzona,

W szlachetnych sercach zawsze wkorzeniona.

66.

Widzi, że słuszna[1188] ratować niebogę,

2660

Lecz y to myślił[1189] swoią mądrą głową,

Żeby[1190] w te państwa wstawił dobrze nogę:

Kiedyby[1191] przezeń została królową

Y otworzyłby sobie łatwie[1192] drogę

Do rzeczy dalszych y na Egyptową

2665

Siłę z Damaszku rynsztunki y złoto,

Y ludzie mógł mieć, bo tam łatwie o to.

67.

Gdy się tak Goffred długo namyśliwał[1193],

Pilnie na niego Armida patrzała:

Lubo[1194] się ruszył, lubo co postawał,

2670

Twarzy y wzroku iego pilnowała.

A że iey długo odprawy nie dawał,

Frasowała[1195] się y często wzdychała;

Nie chciał nakoniec[1196] przypaść na tę sprawę[1197],

Lecz iey dał przedsię[1198] łaskawą odprawę:

68.

2675

«Byśmy się byli nie ięli[1199] statecznie

O Bożą krzywdę y nie obrócili

Sił naszych indziey[1200] — mogłabyś bespiecznie[1201]

Mieć z nich ratunek w teraźnieyszey chwili;

Ale, iżeśmy[1202] lud Pański koniecznie

2680

Z ciężkiey niewoley wyrwać umyślili,

Nie godzi się nam teraz sił rozrywać

Y rozpoczętych rzeczy omieszkiwać[1203].

69.

Lecz zdarzyli[1204] Bóg, że wyswobodziemy[1205]

Lud nasz z niewoley[1206] y tych murów świętych

2685

Za łaską Iego wrychle[1207] dostaniemy

Y dokończemy rzeczy iuż rosczętych[1208]

Przyrzekamyć[1209] to y obiecuiemy,

Że cię przywróciem[1210] do twych państw odiętych[1211].

Y twoię[1212] krzywdę mieć będziem na pieczy[1213]

2690

Teraz mi woysko rozrywać nie grzeczy[1214]».

70.

Na tę odpowiedź krótką Goffredowę[1215],

Armida oczy ku ziemi trzymała,

Potem podniosła ociężałą głowę,

Y twarz gęstemi łzami polewała.

2695

A zdobywszy się zaledwie na mowę,

Takiemi słowy smętna narzekała:

«Nikomu, ach, złe, nigdy nieżyczliwsze

Nie były nieba y nieprzyiaźliwsze[1216]!

71.

Próżno sobie mam co dobrego tuszyć[1217],

2700

Wszystkie na móy[1218] płacz serca skamieniały:

A iako złego tyranna[1219] mam ruszyć?

Kiedyś[1220] ty sam nań został zatwardziały.

Tyś nic nie winien, że cię moia wzruszyć

Krzywda nie może, żeś na nię niedbały.

2705

Nieba mi winny[1221], nieba to sprawiły,

Nieba cię twardem ku mnie uczyniły.

72.

Czemuż mię raczey źle[1222] nie zabiiecie

Wieczne wyroki? na co mię chowacie?

(Na cię nie skarżę: wiadoma na świecie

2710

Iest twoia dobroć) mało na tym macie[1223]:

Że mię w dziecinnem pozbawiwszy lecie

Miłych rodziców, wytchnąć mi nie dacie.

Chcecie mię ieszcze z królestwa wyzutą,

Albo zabitą, albo mieć otrutą.

73.

2715

A iż panieńskiey prawo uczciwości

Dłużey mi się tu nie dopuści bawić;

Gdzież się mam podzieć? któż mię z okrutności

Srogiego stryia będzie śmiał wybawić?

Żaden nademną[1224] nie chce mieć litości:

2720

Nikt się o krzywdy me nie chce zastawić[1225].

SamobójstwoWidzę przed sobą śmierć y srogie męki:

Niechayże umrę raczey od swey ręki».

74.

To powiedziawszy, więcey nie mówiła,

Wspaniałem gniewem na twarzy zagrzana.

2725

Y dawała znać, że iuż odchodziła

Smętna, żałosna y ukłopotana.

Łzy, UrodaA ustawicznem płaczem twarz kropiła,

Iaki ma żałość z gniewem pomieszana,

A łzy iey były — kiedy ku słońcowi —

2730

Podobne perłom albo kryształowi.

75.

Iagody[1226] piękne, łzami pokropione,

Które od twarzy na łono spadały,

Zdały się kwiecie białe y czerwone[1227],

Które się z sobą wespół pomieszały,

2735

Kiedy swe głowy na dół pochylone

Niebieską rosą wdzięczną opłókały[1228],

A iutrzenka z nich, wydaiąc świt rany[1229],

Na głowę kłaść ma wieniec przeplatany.

76.

A mokre perły, które na iagody,

2740

Iedna po drugiey kroplami spadaią,

Tysiąc serc twardych — nie bez wielkiey szkody

Nieugaszonem ogniem zapalaią.

O! iakie cuda: ogień idzie z wody,

Ogniste z mokrych łez skry wylataią.

2745

Miłość, NaturaNiech to nie będzie u was z podziwieniem,

Ma miłość zawsze moc nad przyrodzeniem[1230].

77.

Ten płacz zmyślony prawdziwe wywodził

Łzy y kamienne serca się zmiękczały.

Y o Goffredzie, co iey nie dogodził,

2750

Szły mowy różne, które go szczypały:

«Aboć się — prawi[1231] — z tygrysa urodził,

Albo ze lwice, albo z twardey skały,

Że się takowey gładkości da psować[1232]

Y nie chce nędzney sieroty ratować».

78.

2755

Tak ci szeptali; lecz Eustacy młody,

Pełen ognistey płomienia miłości,

Nie szeptał; ale — niż drudzy — swobody

Zażywał więtszey, a więtszey śmiałości.

«Wżdy się do spólney przychyl — prawi — zgody,

2760

A spuść co, panie, z tey twey surowości,

Day też co woyska wszystkiego przyczynie[1233],

Day spólney prośbie, a pomóż chudzinie[1234].

79.

Nie mówię, aby pułkownicy, ani

Iść z nią rotmistrze co przednieyszy[1235] mieli:

2765

Nie iesteśmy tak w baczenie obrani[1236],

Abyśmyć[1237] kiedy na to radzić[1238] śmieli;

Ale z tych, co są mniey obowiązani

Y na swą szkodę[1239] na woynę iść chcieli,

Dziesiąci obrać, albo y mniey, możesz,

2770

Tak sił nie zmnieyszysz y oney[1240] pomożesz.

80.

Rycerz, Kobieta, Obowiązek, Bóg, OfiaraTen, co ratuie ukrzywdzoney panny,

Niewinney panny, Bogu się nie bierze:

Milsza iest Bogu ofiara, tyranny[1241]

Niebożne niszczyć, niż długie pacierze,

2775

Iam tą iey krzywdą do żywego ranny

Y swą powinność zachowam w tey mierze,

Która należy cnemu rycerzowi:

Pomagać tey płci y temu stanowi.

81.

Przebóg, niechay tey niesławy nie mamy

2780

Y tak zelżywey[1242] y tak sromotliwey[1243],

Że niebespieczeństw[1244] y pracey[1245] znikamy[1246],

Dla rzeczy słuszney y tak sprawiedliwey.

Ach niegodniśmy, że na koń wsiadamy,

Że broń nosiemy[1247]; ia iuż szable krzywey

2785

Nosić y zwać się nie będę rycerzem:

Składam ten szyszak y zbroię z pancerzem».

82.

Tak tam Eustacy mówił zapalony,

A wszyscy insi[1248] na toż przypadali[1249]

Że prośbą wszytkich[1250] Hetman przyciśniony[1251]

2790

Pozwolić musiał, tak go nalegali[1252].

«Niech — pry[1253] — tak będzie, a tom zwyciężony!

Lecz chcę, abyście nie zapominali,

Że na to nigdy wola ma nie była,

Wasza to prośba uporna[1254] sprawiła.

83.

2795

Iednak wam daię rękę z tą przestrogą,

Abyście żądze swoje hamowali».

Daley nie mówił y puścił swą drogą

Upór; więcey też nie potrzebowali.

Kobieta, Łzy, Rycerz, Serce, Słowo, NiewolaPatrzaycież, co łzy białogłowskie mogą:

2800

Miękczeią na nie rycerze zuchwali,

A złoty łańcuch z pięknych ust wychodzi,

Co twarde serca, kędy zechce, wodzi.

84.

Zatym[1255] Eustacy pobiegł ku Armidzie,

Która na stronie narzekaiąc stała:

2805

«Nie trwóż się, panno, nasz lud z tobą idzie,

Słuszna[1256], abyś się iuż więcey nie bała».

Iako, gdy słońce z obłoku wynidzie[1257],

Tak się na ten czas, Armida rozśmiała,

Że nieba do swey miłości wzbudzała,

2810

A zapłakane oczy ucierała[1258].

85.

Za tę ich łaskę y za one chęci,

Wszystkiem przez krótkie dziękowała słowa,

Y obiecała chować ie w pamięci

Y wdzięcznością ie płacić bydź[1259] gotowa.

2815

Kobieta, Kobieta demoniczna, Flirt, Kuszenie, CzarownicaTak wszyscy od niey zostali uięci[1260];

A czego nie mógł ięzyk, to wymowa

Niema milczeniem lepiey wyrażała

Y nikt nie postrzegł, że wszystko zmyślała.

86.

A widząc, że iey one chytre sztuki

2820

Na początku się tak dobrze zdarzyły,

Okiem y twarzą proste zwieść nieuki,

Y czynić więcey chce, niźli czyniły

Cyrce[1261] z Medeą[1262], mocą swey nauki.

Co ludzi w różne postaci mieniły —

2825

Y na kształt Syren, chce słodkiemi słowy[1263]

Włożyć na zmysły człowiecze okowy[1264].

87.

A żeby ich w sieć naywięcey wprawiła[1265],

Różnych sposobów z niemi używała,

Nie iednę wszystkiem postawę czyniła,

2830

Ale ią według czasu odmieniała:

Czasem wstydliwie w ziemię oczy kryła,

Czasem ie chciwie na nich obracała,

Iako kto rączy, albo był leniwy,

Wzrok iey niechętny, albo był życzliwy.

88.

2835

Bo ieśli widzi, że kto boiaźliwy,

Nie dufa w sobie albo osłabieie —

Ukazuie mu swóy wzrok przyiaźliwy[1266]

Albo z niem mówi, albo się nań śmieie.

Tak przychęcony[1267] y nie tak wątpliwy[1268],

2840

Sam w sobie zimne ożywia nadzieie

Y przyszedszy iuż zatem do śmiałości,

Otuchę[1269] sobie czyni w iey miłości.

89.

Gdzie też postrzeże, że kto zapalony,

Nazbyt bespiecznie[1270] chwyta się miłości —

2845

Y wzrok, y ięzyk trzyma odwrócony,

Y tak zostaie w swoiey poważności[1271],

Lecz nie tak przedsię[1272], aby z iakiey strony

Nie dawała znać po sobie litości,

Że chocia[1273] wątpią — nie tracą nadzieie[1274],

2850

Y im iest twardsza — tem ich więcey grzeie.

90.

Czasem się sama na stronie uczyła

Y w różną postać swą twarz ubierała:

Płacz sobie, kiedy chciała uczyniła,

Y kiedy chciała, wzad[1275] go hamowała.

2855

Tak nieostrożnych y prostych serc siła[1276]

Do prawdziwego płaczu przymuszała,

Ogniem litości hartuiąc swe strzały,

Z których śmiertelne szły w serca postrzały.

91.

Czego niewieścia chytrość nie wymyśli?

2860

Nagle w wesele smutek odmieniała:

Śmiała się z niemi, kiedy do niey przyśli[1277],

Y swe w pogodę czoło ubierała;

A wzrokiem iasnym, z nagłey dobrey myśli,

Na smutnych sercach chmury rozbiiała,

2865

Tak, że co się wprzód żalem zachmurzyły —

Na niebieski się śmiech wypogodziły.

92.

Śmiechem y mową wdzięczną smak dawała

Zmysłom dwoiaką roskoszą opitem[1278].

Że iakby serca z piersi wydzierała —

2870

Wprzód nieprzywykłe wdziękom tak obfitem.

A miłość, iako zwykła, zabiiała

Tak miodem, iako piołunem zakrytem,

W którey śmiertelne równo, każdey doby,

Tak są lekarstwa, iako i choroby.

93.

2875

Śmiechy wesołe, ze łzami smętnemi,

Boiaźń, nadzieie, lód z ogniem złożyła:

Rzeczy przeciwne — y tak sobie z niemi

Igrzysko własne nędznemi czyniła.

A ieśli iey kto, słowy przerwanemi

2880

Śmie miłość odkryć, która go paliła —

Tak, iakoby w tem nigdy nie bywała,

Że nie wiedziała — złośnica zmyślała.

94.

Albo się nagle wrzkomo zawstydziła

Y uraziła na bespieczne słowa[1279],

2885

Że świeże śrzony[1280] różami nakryła,

Na piękney twarzy gładka białogłowa.

Taka więc, kiedy twarz urumieniła,

Na świat wychodzi żona Tytonowa.

A ta rumianość, którą w niey gniew rodzi,

2890

Z ową, którą wstyd — miesza się y schodzi.

95.

Lecz, ieśli iey kto swoie zapalony

Żądze chce odkryć, w rzecz się z niem nie wdawa[1281];

A czasem sama nagle naleziony

Sposób mu do mów umyślnie podawa[1282]

2895

Y zaś go bierze tak, że z każdey strony

Próżny nadzieie[1283] nakoniec[1284] zostawa[1285].

Iako myśliwiec, co cały ieżdżęcy[1286]

Dzień, samem zmierzkiem[1287] traci ślad zwierzęcy[1288].

96.

Teć były sztuki, te były chytrości,

2900

Któremi ona tysiąc serc pożyła[1289],

Y owszem[1290], miecze cudowney gładkości,

Któremi mężne rycerze gromiła.

Cóż tedy za dziw, że uwiązł w miłości

Herkules[1291], Tezeus, inszych także siła[1292],

2905

Ieśli się y ci iey nie wybiegali[1293].

Co dla Chrystusa miecze przypasali.

Koniec pieśni czwartey.

Pieśń piąta

Argument

Gniewa się Gernand, że się zawołany

Iednagoż mieysca Rynald z nim napiera,

Czyni z niem zwadę y od srogiey rany,

Którą mu zadał, w obozie umiera.

Rynald uieżdża, z woyska wywołany[1294];

Armida chytra w drogę się wybiera,

Sprawiwszy wszystko. Oneyże[1295] godziny

Goffred od morza gorzkie ma nowiny.

1.

Gdy tak rycerzów wiele przychęconych

Swoią gładkością Armida łudziła

Y nie tylko tych dziesięć pozwolonych[1296],

2910

Lecz inszych siła mieć sobie tuszyła[1297]

Ktoby[1298] był wodzem tych, z nią wyprawionych?

W Goffredzie ta rzecz wątpliwość czyniła;

Tych, co z niem na swą szkodę[1299] szli, staranie

Wielkie — wielkie w niem czyni rozerwanie[1300].

2.

2915

Tey ostrożności użył w onym czasie,

Że kazał, aby iednego obrali,

Coby na mieysce Dudonowe[1301] zasię[1302]

Wstąpił, którego wszyscyby[1303] słuchali.

A ten ono wziął obieranie na się,

2920

Bo takby mu to wszyscy iuż przyznali,

Że ich poważał y gdzieby się chcieli

Skarżyć nań, iużby przyczyny nie mieli.

3.

Przeto ich zwołał do siebie y mowy

Tey do nich użył: «Iużeście słyszeli,

2925

Żem ia ratować chciał tey białeygłowy,

Kiedybyśmy wprzód miasto w ręku mieli.

Tożem y teraz uczynić gotowy,

Gdziebyście[1304] y wy przypaść na to chcieli.

Ten iest na mylnem świecie bez wątpienia

2930

Stateczny, co myśl częstokroć odmienia.

4.

Lecz mniemacieli[1305], że się wam nie godzi

Odiąć tey pracey y nie iść w tę drogę,

Y wielka chciwość sławy was uwodzi,

Że porzucacie ostrożną przestogę,

2935

Com raz dał — mieycie: na mnie nic nie szkodzi[1306].

Nad wolą waszą wściągać was nie mogę[1307],

Wiem ia — co ponno[1308] przyznacie mi sami —

Iako mam władzey używać nad wami.

5.

Wolno iść, wolno niechodzić[1309] każdemu,

2940

Iuż to na waszey woley[1310] niechay będzie,

Ale wprzód macie Dudonowi cnemu

Dać namiestnika, który po niem siędzie;

Ten niech dziesiąci[1311] z was, którzy się iemu

Podobać będą — wybierze w tym rzędzie;

2945

Bo się wam z tem w czas opowiedzieć wolę,

Że mu dziesiąci — więcey nie pozwolę».

6.

Tak mówił Groffred; któremu dziękować

Wszyscy kazali Eustacyuszowi:

«Żołnierz, PrzywódcaIako z daleka rzeczy upatrować,

2950

Y bydź[1312] ostrożnem trzeba Hetmanowi —

Tak zaś należy ręką dokazować[1313],

Y niestrwożonem sercem żołnierzowi;

Insza iest twoia, insza nasza cnota,

Tobie ostrożność, nam służy ochota.

7.

2955

A iż na wagę pożytek włożony,

Niebespieczeństwo y szkodę przechodzi,

Tak iako ty chcesz, dziesięć dla obrony

Sieroty póydzie, dziesięć iey dogodzi».

Tak Gotyffredów na ten czas rodzony

2960

Miłość taiemną chytrze pokryć godzi[1314],

Ale i drudzy także powiadaią,

Że się dla sławy iść z nią napieraią.

8.

A iż Eustacy nie rad widział syna

Bertoldowego, dla iego dzielności

2965

Y dla urody — ta była przyczyna,

Że przeciw niemu zawżdy był w zazdrości

Y że go nie chciał (iak to nie nowina)

Mieć w towarzystwie oney swey miłości;

Przeto na stronie, kiedy wszyscy wyśli[1315],

2970

Mówi z niem y tak oszukać go myśli:

9.

«Z rodziców zacnych synu zawołany,

Ale zacnieyszy wielkiemi dziełami;

Co ty rozumiesz? kto będzie obrany,

Po cnem Dudonie pułkownik nad nami?

2975

Ia, którym tylko dla wieku poddany

Był Dudonowi — iako wiecie sami —

Nie mam iuż teraz, komubym w tey dobie

Tego ustąpił, tak wiedz, tylko tobie.

10.

Ciebie, co z każdem zrównasz urodzeniem,

2980

A mnie przechodzisz sławą y dzielnością,

(A co niech będzie z iego odpuszczeniem)

Y przed Hetmanem masz[1316] umieiętnością —

Chciałbym mieć starszem, z twoiem pozwoleniem,

Ieślibyś niechciał[1317] w drogę iść z tą gością

2985

Bo to wiem, że ty ukradkiem nabytey,

Y nocą sławy nie pragniesz nakrytey.

11.

Będziesz tu miał czas y lepszą pogodę

Ukazać swoie serce nielękliwe,

A ia w tem inszych do tego przywiodę.

2990

Że na cię dadzą swe głosy życzliwe

Y upewniam cię, że tego dowiodę.

A iż ia dotąd myśli mam wątpliwe,

Niechay mi będzie — gdzie do tego przydzie[1318]

Wolno tu zostać, albo przy Armidzie».

12.

2995

Ostatnich tych słów swoich domawiaiąc,

Tak się zapłonął barzo w oney chwili,

Że sobie insi[1319] z niego przeszydzaiąc,

Łatwie się, o co mu szło, domyślili.

Lecz, iż Rynalda — skórę tylko kraiąc —

3000

Miłość raniła y nie tak się sili

W niem, iako w inszych ta żądza ognista,

W drodze z Armidą mało co korzysta.

13.

Dudonowey mu żal niewymówiony

Śmierci ustawnie pamięć w sercu ryie,

3005

Y że do tego czasu niezemszczony,

Ma za sromotę y że Argant żyie.

Lecz Eustacego przedsię mowy ony[1320]

Przyimuie y swey radości nie kryie,

Którą ma z chwały prawdziwey u ludzi

3010

Y chęć do sławy więtszą w sobie budzi.

14.

Y rzekł: «Żem godzien tego mieysca, na tem

Mam dosyć, ale sam na nie niegodzę[1321];

Y kiedym w sławę y cnotę bogatem,

Niedbam[1322] nic, chociaż w koronie nie chodzę.

3015

Iednak się z niego nie wymawiam, za tem

Staraniem twoiem, gdzie[1323] się na nie zgodzę;

Y tym mię samem do tego wzbudzacie,

Że wszyscy o mnie tak dobrze trzymacie.

15.

Między dziesiącią ty będziesz obrany.

3020

Ieśli się zdarzy, że starszem zostanę».

Zatem Eustacy obszedł pierwsze pany,

Y sposabiał ie na przyszłą odmianę.

Lecz na toż godził Gernand zawołany

Y choć Armida zadała mu ranę,

3025

Więcey w nim chciwość wysokiego miesca,

Niż ostre mogą miłości żeleśca[1324].

16.

Z królów norweyskich Gernand był zrodzony,

Szerokiey władzey[1325] y wielkiey możności

Oyca y dziadów, sceptra[1326] y korony

3030

Do niezmierney go przywodzą hardości.

Ten zaś z swey własney dzielności wsławiony,

Swey — nie swych przodków trzyma — się zacności;

Acz y przodkowie słynęli, tak w boiu

Od piąciuset[1327] lat, iako y w pokoiu.

17.

3035

Ale Norweyczyk, co tylko wielkiemi

Tytuły zacność y państwy miarkuie,

Y wszystkich kładzie przy sobie podłemi[1328],

W których królewskich ozdób nie nayduie —

Nie może zcierpieć[1329], że się z nierównemi

3040

Sciera[1330] y że mu Rynald zastępuie;

Y tak się iął tey swey nadętey dumy,

Że wszystkie z głowy wypędził rozumy.

18.

Postrzegł z Awernu[1331] ieden duch przeklęty,

Co królewica hardego dolega[1332];

3045

Wlazł mu w zanadrze y ogień zaięty

Ieszcze tem barziey wzdyma y zażega;

Nienawiść i gniew szerzy w niem zawzięty

Y serca prawie samego dosięga

Y taki mu głos posyła do słuchu,

3050

Który mu dzwoni ustawicznie w uchu:

19.

«Sciera[1333] się z tobą Rynald y tak śmiele

Sławi swe iakieś przodki znamienite;

Chcećli[1334] bydź rówien, nie trzeba tu wiele,

Niech ci ukaże narody podbite.

3055

Niech okrócone da nieprzyjaciele,

Sceptra, korony, królestwa obfite.

Patrz tego Włocha! radby[1335] równo chodził

Z królmi, a on się w niewoley[1336] urodził.

20.

Wygra lub przegra — acz iuż do tey doby

3060

Wygrał, kiedy się z tobą śmiał pocierać —

Co rzeką wszyscy ludzie? Ten to, coby

Chciał się z Gernandem o to mieysce spierać.

Mógł ci ten stopień przydać co ozdoby,

Nie mniey ią też mógł od ciebie odbierać;

3065

Ale tem spodlał, y tem się znieważył,

Że się ten o nie starać na się ważył.

21.

Y ieśli prawda, że maią na pieczy

Umarli żywych y cokolwiek czuią —

Co mniemasz? iako na niebie te rzeczy

3070

Dobrego starca Dudona frasuią.

Ieśli to słuszna y ieśli to grzeczy[1337],

Że się takowi bez wstydu nayduią

I że ten młodzik, niedorosły ieszcze,

Śmie po niem prosić o tak zacne mieysce.

22.

3075

A nie tylko śmie y nie tylko prosi

Y towarzystwo na się praktykuie[1338],

Ale pochwałę od ludzi odnosi

Y tem się chlubi, tem się popisuie.

Lecz ieśli Goffred to zuchwalstwo znosi,

3080

Albo go y sam na to forytuie[1339],

Obaczyszli to[1340], y z niego zrozumiesz:

Pokaż mu, ktoś iest, co możesz, co umiesz».

23.

Gniew, Zazdrość, Fałsz, Rycerz, Pycha, Obyczaje, Plotka, Słowo, SzatanIako pochodnie na wiatr wyniesione,

Gniew się w Gernandzie żarzy zapalczywy;

3085

Znieść go nie może serce zaiątrzone,

Śle go przez oczy y ięzyk dotkliwy[1341].

Potwarzy[1342] szczere[1343] rozsiewa zmyślone:

Pysznem go czyni człowiek zazdrościwy,

Męstwa nie zowie[1344] śmiałością y męstwem,

3090

Desperacyą raczey y szaleństwem.

24.

Rycerską iego dzielność, obyczaie,

Umysł wspaniały y insze przymioty

Gani y opak[1345] do ludzi udaie[1346]

Y krzci[1347] nie swemi nazwiskami — cnoty

3095

Y — choć to iuż wie Rynald — nie przestaie

Tych mów, wszystkie iuż pełne ich namioty:

Y wszystko woysko, ani się hamuie,

Lży go, gdzie może, y nań następuie.

25.

Bo chytry szatan, co mu na ięzyku

3100

Usiadł y wszystkie tworzył iego mowy:

Co raz w gniewliwem sposób Norweyczyku

Słów uszczypliwych wynaydował nowy.

Co wiedzieć? czego o swem przeciwniku

Uraźliwemi nie powiadał słowy?

3105

Był plac nie mały, gdzie się więc zieżdżało

Y do pierścienia rycerstwo ganiało.

26.

Tam, w towarzystwa nie małej[1348] gromadzie

Źle go wspominał Gernand popędliwy

Y nań w piekielnem omoczony iadzie,

3110

Wszystek obracał ięzyk uszczypliwy.

Usłyszy Rynald, że nań potwarz kładzie,

Nie może wytrwać, ale niecierpliwy,

Dobywszy broni, głosem mu to zada:

Że łże, iako pies, y że fałsz powiada.

27.

3115

Tak mieczem błysnął, iako więc błyskaią

Pełne swych gromów y piorunów nieba;

Zlękł[1349] się Norweyczyk, bo go doieżdżaią,

Widzi, że doydzie koniecznie potrzeba[1350].

Jednak, iż wszyscy na to patrzyć[1351] maią,

3120

Stawił się przedsię[1352] mężnie, iako trzeba:

Dobywszy broni, którą miał u boku,

Nieprzyiaciela czekał, stoiąc w kroku.

28.

Przez[1353] pięć tysięcy (podobnom rzekł mało)

Dobytych szabel w ten czas widać było,

3125

Bo co raz ludzi więcey przybiegało,

Y na tamten plac gwałtem się kupiło.

Powietrze z głosów pomieszanych drżało,

Krzyk się y wielkie wołanie szerzyło:

Jako nad morzem, kiedy w niepogody

3130

Szum się spół miesza y z wiatru y z wody.

29.

Ale nic niedba[1354] na straszliwe ony[1355]

Okrzyki Rynald, ani się hamuie;

Pnie się do niego gniewem zapalony,

Ogień mu szczery z oczu wyskakuie;

3135

Na obie strony kręci miecz stalony[1356],

Y coraz to się bliżej przystępuie,

Tak, że nakoniec[1357] przebił się do niego,

Posiekszy[1358] sługi y żołnierze iego.

30.

Y ręką dobrze, choć w gniewie, ćwiczoną,

3140

Podaie razy cięte y sztychowe:

Raz nań tnie lewą, drugi prawą stroną,

Raz w piersi mierzy, a drugi raz w głowę

Y ostrą bronią, okiem nie ścignioną[1359],

Na rany drogi wynayduie nowe:

3145

Y niespodzianą szablą razy miecze

Y — kędy się mniey strzegą — kole, siecze.

31.

Tak długo nań siekł mieczem w obie stronie[1360],

Że go przez piersi dwakroć przebił srodze:

Upadł na ziemię Gernand obalony

3150

Y duszę ze krwią wylał przez dwie drodze[1361].

On też miecz w pochwy włożył ukrwawiony,

A niechcąc[1362] więcey ludzi trzymać w trwodze,

Złożył gniew, skoro zuchwalca okrócił[1363],

Y do swego się namiotu obrócił.

32.

3155

W tem[1364] Goffred, słysząc ono[1365] zamieszanie

Y zgiełk tak wielki w ludzie pospolitem,

Przypadł na on[1366] plac y niespodziewanie

Uyźrzał[1367] Gernanda przez piersi przebitem.

A przyiaciele płacz y narzekanie

3160

Y słudzy smętni czynią nad zabitem;

Zdziwi się, pyta, kto się tego ważył,

Kto srogi zakaz woyskowy znieważył.

33.

Arnald, zmarłego książęcia kochany,

Przydawał wagi złemu uczynkowi:

3165

Y że go z lekkich przyczyn rozgniewany

Niewinnie zabił — skarżył Goffredowi.

Y, dla Chrystusa tylko przypasany,

Miecz przeciw Iego podniósł rycerzowi:

Przeciwko władzey y hetmańskiey grozie,

3170

W głos obwołaney po wszystkiem obozie.

34.

Y że trąbiono, że ktoby[1368] się zwadził

W woysku, śmierć srogą przez to zasługował[1369]

A on nie tylko niewinnego zgładził.

Lecz y to mieysce tak nie uszanował[1370];

3175

Bo ieśliby kto kiedy na to radził,

Aby nikt za swóy grzech nie pokutował —

Wszyscyby[1371] ludzie krzywd się swoich mścili,

Niechcąc[1372], aby ich sędziowie sądzili.

35.

Y żeby zwady dla tego samego

3180

Urosły, między różnemi stronami;

Przypomniał potem służby umarłego

Y budził w nim gniew płaczem y prośbami.

Nie zniósł Arnalda Tankred skarżącego

Y przed Hetmanem y przed rotmistrzami

3185

Bronił Rynalda. Lecz gdy dawał sprawę,

Surową Goffred czynił mu postawę.

36.

Pozycja społeczna, Grzech, Wina, Kara, Władza, SprawiedliwośćDołożył Tankred: «O mądry Hetmanie,

Wspomni[1373] na zacne iego urodzenie,

Na rodowitość y na zawołanie,

3190

Na przednich domów spowinowacenie,

Na stryia Gwelfa; nie iedno karanie

Wszystkim należy[1374], miey na to baczenie,

Że iedenże grzech, różny w różnych bywa,

W iednem iest więtszy, w drugiem go ubywa».

37.

3195

A Goffred na to: «Y wielcy y mali,

Wszyscy iednako niech prawa słuchaią.

Cóż będzie za rząd, ieśli źli, zuchwali,

Grzeszyć bespiecznie[1375] bez karania maią?

Nie na toście mi tę buławę dali[1376],

3200

Niechay iey równo wszyscy podlegaią,

Bo ieśli tylko małych karać chcecie,

Wolę daleko, że mi ią weźmiecie.

38.

Tak wiedz Tankredzie, nie trzebać w tem błądzić,

Malowanem być niechcę[1377] na urzędzie,

3205

Ja tu Hetmanem, ia tu sam chcę rządzić,

Rad uyźrzę[1378], kto mi rozkazować będzie?!

Umiem ia, iako, kiedy kogo sądzić[1379],

Możnem y chudszem[1380] iednoż prawo wszędzie».

Nie odpowiedział Tankred nic na ony[1381]

3210

Słowa, powagą iego zwyciężony.

39.

Raymund pochwalał te hetmańskie mowy,

Przy starożytney stoiąc surowości:

«Dobrze tak — prawi — na te harde głowy,

Nie może być rząd bez sprawiedliwości.

3215

Iuż tam upadek prętki y gotowy,

Gdzie grzeszyć wolno, gdzie nie karzą złości.

Y namożnieysze państwa upadaią,

Tem, że występki winnem odpuszczaią».

40.

Tak on tam mówił, a Tankred to sobie

3220

Brał w rozum, ani więcey tam się bawił,

Koniowi włożył w bok ostrogi obie,

Y do obozu ztamtąd[1382] się wyprawił.

Rynald w namiecie[1383] siedział w oney dobie[1384],

Skoro Gernanda żywota pozbawił;

3225

Tamże mu Tankred wszystko wypowiedział,

Co mówił Hetman, co Raymund powiedział.

41.

Dołożył tego: «Acz to moie zdanie,

Że twarz nie zawżdy umysłu odkrywa

Y częstokroć to bywa nad mniemanie,

3230

Że zwierzchnia postać ludzi oszukywa[1385]

Iednak, ile ia widzę po Hetmanie,

Y z tych słów, których w tey sprawie używa

Mniemam, ieśli się nie mylę w mem zdaniu,

Żeby cię ponno[1386] chciał mieć w zatrzymaniu[1387]».

42.

3235

Rynald się rozśmiał na te iego mowy,

Lecz z onem[1388] śmiechem gniew był pomieszany:

«Na niewolnika niech kładą okowy,

Iuż też to siła, Tankredzie, na pany.

Wolnym był zawsze, umrzećem[1389] gotowy

3240

Pierwey, niźlibych miał bydź poimany;

Ieszcze te ręce mogą władać bronią,

Pęta się pewnie y powrozów chronią.

43.

Ale ieśli mam w nagrodę otrzymać

Za me zasługi takie obelżenie[1390]

3245

Y chce mię ponno w łańcuchu dotrzymać,

Iako hultaia, y dać na więzienie —

Niechże mię przyidzie albo pośle imać,

Ieszcze się Rynald tą szablą ożenie[1391]

Y doczeka go, iedno niech się śpieszy,

3250

Wszak dobrze uyźrzy, iako się ucieszy».

44.

To rzekłszy, zbroię na się kładł zarazem,

A gniew mu pałał z twarzy y ze wzroku;

Paisz[1392] na ramię przywiązał y razem

Szablę śmiertelną[1393] przypasał do boku.

3255

Tak wszystek iasnem okrytym żelazem,

Stał bardzo straszny y ogromny w kroku:

Marsowi rówien[1394], gdy na srogie rany

Idzie, żelazem y strachem odziany.

45.

Ale rostropny Tankred, w oney dobie[1395],

3260

Błagał y miękczył serce zagniewane:

«Wszyscy to — prawi — trzymnaią o tobie,

Że twoie męstwo iest nieporównane,

Y takąś sławę wszędzie ziednał sobie,

Że twoie siły niewypowiedziane;

3265

Lecz nie day Boże, abyś się miał z niemi

Tu popisować[1396] nad swemi własnemi.

46.

Pytam cię, ieśli męstwa dokazować[1397]

Masz nad swoią krwią y nad chrześciany,

Y Zbawiciela znowu chcesz krzyżować,

3270

Do dawnych — nowe przydaiąc mu rany,

Y świecką chwałę bardziey chcesz miłować,

Doczesną, krótką y godną przygany,

Niźli nagrody, które nas czekaią,

W niebie, a wiecznie, nieodmiennie trwaią.

47.

3275

Boże cię takich myśli racz, uchować,

Zwycięż sam siebie, skróć wodze gniewowi;

Nie boiaźni to będą przypisować,

Lecz pobożnemu twemu postępkowi.

A ieślim godzien, że mię naśladować

3280

Y mieysce memu chcesz dać przykładowi:

Y iam miał krzywdę, alem sobie radzić

Umiał y z swemi niechciałem[1398] się wadzić.

48.

Gdym z Cylicyey[1399] pogaństwo wyrzucił

Y rozwinąłem w niey chorągwie swoie:

3285

Nadszedł Baldowin, y na nię się rzucił

Y wziął niesłusznie to, co było moie;

Tak dla łakomstwa przyiaźń ze mną zrzucił,

(Niech za to cierpi, Boże, sądy Twoie!)

Niechciałem[1400] ia z niem obyść się tym kształtem,

3290

Chociam mu to zaś mógł odebrać gwałtem.

49.

Ale ieśli się swem uczciwem[1401] bronisz,

Y koniecznie być nie chcesz zatrzymanem:

Y iako ten, co na hańbę nie gonisz,

Nie chcesz być więźniem, ani poimanem —

3295

U Boemunda, lepiey że się schronisz

W Antyochiey, na czas przed Hetmanem,

Bo tak bespiecznie być możesz na stronie,

Aż w nim gorącość po woley[1402] opłonie.

50.

Bo ieśli prawda — iako powiadaią —

3300

Że Egypt na nas woyska zbiera wszędzie,

W ten czas dopiero męstwo twe poznaią

Y twoię dzielność, kiedy cię nie będzie,

Y że bez ciebie woysko, które maią,

Iest, iako ciało, co ręki pozbędzie».

3305

W tem[1403] Gwelf, przyszedszy — co Tankred powiadał —

Chwalił y radził, aby zaraz wsiadał.

51.

Na te wywody, które mu czynili,

Na tak gorące y długie namowy,

Przypadł na koniec — iako mu radzili —

3310

Ustąpić na czas młodzieniec surowy.

W tem się do niego domowi kupili,

Każdy z nim w drogę iachać był gotowy;

Nikogo nie chce, a wszystkiem dziękuie

Y z parą się sług tylko wyprawuie.

52.

3315

Iedzie, a iadąc wielką niesie w sobie

Do sławy chciwość, która się w nim nieci:

Chce co wielkiego sprawić w oney dobie[1404],

Do tego wszystkie swe obraca chęci.

O nowem iakiem zamyśla sposobie,

3320

Dostania sławy y wieczney pamięci,

Chce y wzdłusz[1405] y wszerz Egypt wielki zwiedzić,

Y skryte źrzódła[1406] nilowe nawiedzić.

53.

A Gwelf, skoro go z Tankredem wyprawił

Y widział, że iuż w swoię drogę iedzie —

3325

Na onem mieyscu więcey się nie bawił,

Ale się iachał pytać o Goffredzie.

Aby się zaraz obmówił[1407] y sprawił.

Goffred widząc go, w stronę go odwiedzie

Y poważnemi y mądremi słowy,

3330

Cicho do niego użył takiey mowy:

54.

«Niebliżu[1408] Arnald[1409] po obozie chodzi,

Iuż dawno po cię odemnie[1410] posłany:

Zaprawdę, Gwelfie, chwalić się nie godzi,

Co twóy synowiec zbroił wyuzdany[1411].

3335

Niechay, iako chce z tego się wywodzi,

Winien y godzien, aby był karany.

Rad będę widział, iako mi się sprawi,

Bo wszystkiem Goffred iednako się stawi.

55.

Y pokaże to każda iego sprawa,

3340

Że stoi zawsze przy sprawiedliwości

Y nie odstąpi słuszności y prawa,

Dla żadnych względów y rodowitości.

Ale ieśli zaś woyskowa ustawa,

Z przyczyny cudzey, nie z iego winności

3345

Zgwałcona przezeń — iako powiadacie —

Do sądu niego stawić mi go macie.

56.

Niech będzie wolnem ślubem[1412] zawiązany,

Tę łaskę niech ma y to pozwolenie;

Ale, ieśli się nie stawi pozwany,

3350

Y wszystko w lekkie puści poważenie[1413]

Przydzie[1414] mi, widzę, do takiey odmiany,

Że — com miał miękkie zawżdy przyrodzenie —

Muszę, rad nie rad, przy sprawiedliwości,

Nad niem, podług praw, użyć surowości».

57.

3355

Gwelf odpowiedział na to Hetmanowi:

«Człowiek w uczciwe swoie urażony[1415],

Nie mógł wycierpieć złemu ięzykowi,

Co nań szczery fałsz rozsiewał zmyślony.

Ieśli go zabił — iakoż kres gniewowi

3360

Sprawiedliwemu ma bydź[1416] zamierzony?

Któż w gniewie liczy, albo w zwadzie — razy?

Kto w ten czas mierzy krzywdy y urazy?

58.

A, iż mi każesz przed sobą go stawić,

Żal mi, że tego uczynić nie mogę:

3365

Możesz się o tem i od inszych[1417] sprawić.

Że zaraz iechał, nie wiem, dokąd w drogę.

Gotowem tego i ręką poprawić,

Ieśli się ozwie, każdemu pomogę[1418]

Y ieśli go kto udawa, że winien —

3370

Wszędzie swoyey czci bronić był powinien.

59.

Słusznie hardego zuchwalca ukrócił.

Norweyczykowi słusznie utarł rogi;

Tego nie chwalę, że prawo wywrócił

Woyskowe, że twóy zakaz wzgardził srogi».

3375

A Hetman na to: «Boday się nie wrócił

Więcey do woyska z tamtey swoyey drogi!

Niechay gdzie indziey zwady takie sieie,

Lepiey, że indziey — nie tu — wyszaleie».

60.

Tem czasem, chytra, pilnie popierała

3380

Przyobiecaney Armida pomocy:

Około tego cały dzień biegała —

Co dowcip y co gładkość miała mocy.

A kiedy zorza w morze zapadała,

Y mrok z czarnawey występował nocy —

3385

W namiot odległy z dwiema ochmistrzami

Wchodziła, z dwiema staremi paniami.

61.

Ale, choć się tak dobrze wyćwiczyła,

Choć tak umiała użyć swey chytrości,

Choć żadna takiey, na świecie nie była

3390

Y potem ponno[1419] nie będzie — gładkości.

Y chocia wielkiem rycerzom włożyła

Powróz na szyię, mocą swey miłości:

Nie może słodkich roskoszy[1420] ponętą,

Przywieść Goffreda pod swą sieć napiętą.

62.

3395

Darmo mu swoie chęci pokazuie,

Darmo go piękną twarzą swą uwodzi:

Iako ptak, gdy się nakarmionem czuie,

Na wyrzuconą pszenicę nie godzi[1421].

Tak on, syt świata, świecką zostawuie

3400

Roskosz, a niebo tylko sobie słodzi;

Wszystkie postrzały, które nań wychodzą

Z oczu y z twarzy, namniey mu nie szkodzą.

63.

Y choć fortelów wszystkich używała,

Nie mogła nigdy miłości weń włudzić[1422]:

3405

Coraz się, iako Proteus[1423], odmieniała,

Chcąc iakokolwiek do niey go pobudzić,

Wszystkie swe skutki na to obracała,

Że naospalszą[1424] mogłaby obudzić

Y nazimnyeyszą[1425] miłość swą gładkością,

3410

Lecz został cały Boską opatrznością[1426].

64.

Udatna dziewka, co sobie tuszyła[1427],

Dobyć nayczystszych serc samem weyźrzeniem,

Siła z powagi y z pychy spuściła,

Widząc, że Goffred stawił się kamieniem.

3415

Nakoniec[1428] słabszych w on czas[1429] umyśliła

Y powolnieyszych[1430] sięgać swem płomieniem:

Tak, niedobyte miasto zostawuie

Hetman, a indziey[1431] z woyskiem się gotuie.

65.

Lecz niemniey mężne na one iey zdrady

3420

Pokazało się serce Tankredowe,

Bo dla dawnieyszey miłości zawady

Nie miały mieysca w nim płomienie nowe.

Iako ieden iad drugie psuie iady,

Tak iedna miłość, kiedy wlezie w głowę,

3425

Nie puści drugiey; tych dwu nie pożyła[1432],

Lecz wszystkich inszych Armida paliła.

66.

Barzo ią boli, że nic nie sprawiła

Swoią gładkością w Goffredzie, w Tankredzie;

Po wielkiey części iednak się cieszyła,

3430

Że co przednieyszych z woyska z sobą wiedzie.

Pierwey, niżby się zdrada iey odkryła,

Myśli, iako ich w bespieczne[1433] uwiedzie

Mieysce, gdzie insze[1434] y różne powrozy

Od teraźnieyszych, w rychle[1435] na nich włoży.

67.

3435

A kiedy iuż czas przyszedł zamierzony.

Którego iey dać pomoc obiecano,

Szła do Hetmana: «Dzień iuż naznaczony

Minął, którego odprawić mię miano.

A ieśli tyran będzie przestrzeżony,

3440

Że mi część woyska na pomoc posłano —

Będzie gotowszy y o to mi idzie,

Że nie tak łatwo pożyć[1436] go zaś[1437] przydzie[1438].

68.

Przeto — nim mu to odniosą szpiegowie,

Co na to wszędzie po stronach pilnuią —

3445

Niech obiecani od ciebie wodzowie

Teraz się ze mną zaraz wyprawuią.

Bo — ieśli krzywdy nie lubią bogowie,

Ieśli niewinność y prawdę miłuią —

Pewnam, że w rychle w oyczyźnie usiędę[1439],

3450

Z którey ci trybut zawżdy płacić będę».

69.

Musiał to Hetman pozwolić[1440] stroskany,

Coby bez niego była otrzymała;

Widział to wprawdzie, że on miał te pany

Obierać, gdzieby[1441] prętko[1442] wyiechała.

3455

Ale cóż? każdy pragnął bydź[1443] obrany,

Y bydź w dziesiątku[1444], który poiąć miała.

Wszyscy go wielkiem gwałtem nalegali[1445],

Prosząc go o to, aby z nią iachali.

70.

Ona widząc to, że się w nich odkrywa

3460

Serce tak łatwe — nowe sieci miecze[1446]:

Bicza z zawisney boiaźni używa,

Tem ich po bokach pogania y siecze.

Wie, że bez tego miłość słabsza bywa,

Wie, iako zawsze leniwo się wlecze:

3465

Tak zawodnika widziem leniwszego,

Gdy wprzód[1447] — iednego, wzad[1448] nie ma drugiego.

71.

Y tak, swoiego weyźrzenia każdemu

Y łagodnego śmiechu udzielała,

Że ieden zayźrzał[1449] iey łaski drugiemu,

3470

Nadzieia się w nich z boiaźnią mieszała.

Tak, nędzni, w on czas wzrokowi zdradnemu,

(Którem do siebie chytrze przywabiała)

Dawszy się uwieść, biegli wyuzdani[1450],

Darmo ich Hetman strofuie[1451] y gani.

72.

3475

Choćby był równo wszystkiem rad dogodził,

Bo iednakowo wszytkiem był przychylny,

(Acz go nieieden do gniewu przywodził,

Pokazuiąc mu on[1452] upór, tak silny)

Lecz widząc, że iem darmo to rozwodził,

3480

Wolał to na los puścić nieomylny:

«Spiszcie — pry[1453] — wasze imiona y na dno

Włóżcie w co, a los rozsądzi was snadno[1454]».

73.

Zatem przezwiska wszystkich popisano

Y popisawszy, mieszać ie poczęto

3485

W pewnem naczyniu y po iednem brano;

Grabię[1455] z Pembrozy[1456] napierwszego wzięto

Artemidora, po grabi czytano

Gerharda, po nim Wacława wyięto:

Ten iuż miał lata y słynął z mądrości,

3490

A teraz się iął na starość miłości.

74.

Iako się ci trzey z tego radowali,

Y iako byli na on czas weseli —

Trudno powiedzieć, bo tego dostali

Wprzód przed inszemi, czego wszyscy chcieli.

3495

A ci, co ieszcze na spodku zostali,

Niewymówioną boiaźń w sercu mieli:

Każdy z niezmierną chciwością pilnuie

Tego, co kartki z naczynia wyimuie.

75.

Gwaszek był czwarty. Rydolf po Gwaszkonie,

3500

Po Rydolfie zaś Henryk z Oldorykiem,

Więc Gwilelm książę na Roncylionie[1457],

Szedł z Eberardem, z rodu Bawarczykiem;

Rambald wychodził na ostatniem zgonie[1458],

Co potem Bożem został przeciwnikiem,

3505

Poturczywszy się — o sromoto wieczna! —

A czego miłość nie czyni bezecna?

76.

Inszy[1459], których los minął w obieraniu,

Złą, nieżyczliwą fortunę winili,

Łaiąc miłości, że w swem panowaniu

3510

Dopuszczała iey sądzić w oney chwili.

Ale iż ludzka żądza w zakazaniu

Zawżdy przeciwna y na to się sili,

Czego iey bronią y każą zaniechać:

Siła[1460] ich, szczęściu na złość, z nią chce iechać.

77.

3515

Chcą z nią bydź[1461] zawsze y we dnie y w nocy

Y żywot za nię położyć gotowi;

Ona wesołe miecąc[1462] na nich oczy,

Mową y słodkiem westchnieniem ich łowi.

Ieśli gdzie kupę zacnych paniąt zoczy[1463],

3520

Żegna ich, życząc, aby byli zdrowi.

W tem[1464] się też ona dziesięć[1465] wybierała

Y Gotyffreda w namiecie[1466] żegnała.

78.

On im przestrogi dawał y nauki,

Aby pogańskiey nie dufali wierze.

3525

Żeby fortelne znać umieli sztuki,

Żeby, ostrożni, w pewney stali mierze.

Lecz miłość nie dba na prośby, na fuki,

Wiatr one iego słowa z sobą bierze;

W tem ich odprawił. Ona też iechała

3530

W nocy z obozu, ani dnia czekała[1467].

79.

Iadąc, onych swych dziesięć hołdowników —

By[1468] na tryumfie więźnie — prowadziła!

Co gorsza, drugich wiele miłośników

Na wielką szkodę w woysku zostawiła,

3535

Że rzadko który uchybił iey wników[1469].

A skoro ziemię ciemna noc okryła,

Potayemnie się z woyska wykradali

Y za nią cicho w też tropy iachali[1470].

80.

Wprzód szedł Eustacy za nią zapędzony

3540

Y ledwie mroku doczekał ciemnego:

Bieży, co koń ma mocy, prowadzony

Przez ślepe cienie od boga ślepego.

Całą noc prawie onę[1471], obłądzony,

Tam y sam[1472] ieździł do świtu samego;

3545

Skoro odniało, tam gdzie nocowała

Przypadł, gdy się iuż z noclegu ruszała.

81.

Po zwykłem zaraz poznawszy go znaku,

Pocznie nań wołać Rambald iadowity:

(Bo iego przyiazd nie był mu do smaku)

3550

«A ty tu po co? masz tu rok zawity[1473]

Eustacy na to: «Wiem, że nie ma braku[1474]

Armida; chcę iey służyć iako y ty».

«Kto cię iey oddał? nie służą tu tacy».

«Miłość uprzeyma» — odpowie Eustacy.

82.

3555

«Iam od miłości — tyś szczęściem obrany.

Któż się iey sługą słuszniey ma nazywać?»

Odpowie Rambald srodze rozgniewany:

«Nie możesz tego tytułu używać

Y nie godzieneś być między dworzany

3560

Y z iey własnemi sługami przebywać;

A co gorszego, chcesz ukradkiem ieszcze

Dostać tey służby y mieć takie mieysce».

83.

Nie mógł mu wytrwać Eustacy tey mowy,

Ale do niego wielkim pędem skoczy;

3565

Nie złożył[1475] mu nic — y gorszemi słowy

Łaiąc — śmiele mu Rambald poszedł w oczy.

Wyciągnie rękę królewna, gotowy

Chcąc poiedynek rozwieść. (Patrzcie mocy

Gładkości) «Ze mnie przybywa czeladzi,

3570

A towarzystwa tobie, coć[1476] — pry[1477] — wadzi?

84.

Y ieśliś łaskaw co na moie zdrowie,

Przecz mię ratunku zbawiasz potrzebnego?…

— Wcześnieś mi przybył (drugiemu zaś powie)

Obrońco sławy y zdrowia moiego.

3575

Nie da Bóg, abym zostać miała w słowie[1478]

Y nie być wdzięczna[1479] sługi tak zacnego».

Tak im mówiła, a co raz[1480] niemało

W drodze iey inszych z woyska przybywało.

85.

Tego zdaleka[1481], tego zbliska[1482] miała,

3580

A nic o sobie wszyscy nie wiedzieli;

Ona każdego wdzięcznie przyimowała

Y wzrok łaskawy między wszystkie dzieli.

A skoro też noc dniowi mieysce dała,

Goffred y inszy ich odiazd uyźrzeli:

3585

Któremu serce iuż prorokowało,

Że ich co złego w rychle[1483] potkać miało.

86.

Kiedy to sobie Hetman utrapiony

Rozbierał[1484], smutek maiąc niepoięty,

Uyźrzy[1485]: a ono ieden ukurzony

3590

Bieży do niego, żalem wielkiem zdięty:

«Król — pry[1486] — z Egyptu iuż na wszystkie strony

Z możnemi pływa po morzu okręty[1487].

Gwilelm, admirał genueńskich łodzi

Do wiadomości wczas[1488] ci to przywodzi.

87.

3595

Do tego, kiedy ięczmiony y żyto

Od morza woyska lądem prowadzono,

Wszystkie wielbłądy y konie rozbito,

Które żywnością beło naiuczono[1489]

Y na głowę ich wszystkich prawie zbito,

3600

Część ich w niewolą[1490] daleką wiedziono.

Zasadzili się byli po krzewinie

Zbóycy arabscy na nie[1491] przy dolinie.

88.

Którzy do takiey śmiałości iuż przyśli

Y takie czynią w tamtem kraiu trwogi,

3605

Że naostatek[1492] to łotrostwo myśli

Wszystkie zastąpić gościńce y drogi.

Przeto potrzeba, aby ludzie wyśli[1493]

Z woyska, ten rozbóy pohamować srogi

Y ubespieczyć[1494] drogi, z tey przyczyny,

3610

Co tu od morza idą Palestyny».

89.

Pełen był obóz y wszystkie namioty

Nowin y wieści niepociesznych[1495] onych;

Żołnierz — dla głodu — rozczętey roboty

Odbiec[1496] y murów myśli odbieżonych.

3615

Hetman w nich zwykłey nie znaiąc ochoty

Y wszystkich barzo[1497] widząc potrwożonych,

Twarzą wesołą y pięknemi słowy,

Ciesząc ich, takiey użył do nich mowy:

90.

«Wy! coście ze mną, przez różne przygody,

3620

Tak wiele świata bespiecznie przebyli;

Wy, coście mieczem potężne narody,

Pod Chrystusowe chorągwie podbili;

Wy, coście wiatry, morza, niepogody,

Głody, pragnienie, zimna zwyciężyli —

3625

Czego się teraz tak barzo boicie?

Cóż? opatrzności Boskiey nie wierzycie?

91.

Bóg, który w gorszem razie was ratował

Y dotąd ieszcze cało was prowadzi —

Iako was zawsze w swey opiece chował,

3630

Tak w tych trudnościach teraz o was radzi.

Każdy z was w rychle[1498] będzie Mu dziękował

Za łaski, które czyni Swey czeladzi;

Przeto cierpliwie znoście te niewczasy[1499],

A na szczęśliwsze chowaycie się czasy».

92.

3635

Wiele inszych słów takowych używał,

Ciesząc[1500] żołnierze swoie skłopotane,

A wielkie twarzą wesołą pokrywał

Troski y serce swoie zfrasowane[1501].

Myślił[1502] sam sobie y rady zdobywał,

3640

Iako miał woysko pożywić zebrane,

Iako egipską armatę[1503] odwrócić,

A iako zbóyce Araby okrócić[1504].

Koniec pieśni piątey.

Pieśń szósta

Argument

Argant chrześcian[1505] na rękę wyzywa[1506],

Otton się porwie, choć nienaznaczony,

Ale wypadszy z siodła, konia zbywa[1507]

Y do miasta beł za więźnia wiedziony[1508].

Tankred się biye, lecz go noc pokrywa,

Y poyedynek tem beł rozwiedziony.

Erminia chce zleczyć swego pana

I idzie z miasta nocą przyodziana.

1.

Lecz z drugiey strony, w mieście oblężonych

Daleko lepsza nadzieya cieszyła:

3645

Bo, krom dostatków dawno nawiezionych,

Nocą żywności wprowadzili siła.

Koło murów też słabych y zwątlonych

Wielka moc ludzi ustawnie robiła;

Zbyt miąższe[1509] barzo y wysokie stoyą,

3650

I naytęższych się taranów nie boyą.

2.

Król sam, skończywszy mury od pułnocy[1510],

Potem zaś baszty narożne warował[1511]

Dla bespieczeństwa[1512] y dla więtszey[1513] mocy,

Ziemią ye z gnoyem napoły[1514] — fasował[1515].

3655

Płatnerzom[1516] zbroye y we dnie y w nocy,

Z wielką pilnością robić rozkazował[1517].

Kiedy się tem król utroskany bawił[1518],

Argant się przedeń w oney dobie[1519] stawił.

3.

«Długoż — pry[1520] — nas chcesz trzymać w tem więzieniu

3660

Y między temi zawierać[1521] murami?

Widzęć ia pilność w rynsztunków robieniu,

Słyszę, że młoty brzmią z nakowalniami[1522].

Na cóż to? kiedy, nam ku obelżeniu[1523],

Nieprzyjaciel się wrywa[1524] przedmieściami.

3665

Nikt się iem oprzeć nie śmie z naszych ludzi,

Y nasza trąba[1525] ze snu ich nie budzi.

4.

Tak swe obiady y sny nieprzerwane,

Właśnie, iako w swych domach — odprawuią

Wieczerze u nich rzadko nie piiane[1526],

3670

Wysypiaią się, wycieczek nie czuią.

Y tak nas wrychle tu pozamykane,

Głodem y samem niewczasem[1527] zwoiuią

Y umrzeć musiem[1528] nikczemnie po chwili,

Ieśli nas pomoc z Egyptu omyli[1529].

5.

3675

Ia sie z mey strony, królu, opowiadam,

Że końca nie chcę tak obelżywego

Y tak sromotney śmierci; zaraz wsiadam,

Ani tu dnia chce[1530] czekać iutrzeyszego.

Wyrokówci[1531] ia niebieskich nie badam,

3680

Niech będzie, co chce, z przeyźrzenia[1532] wiecznego:

To wiem, że umrę szablę w ręku maiąc,

Sławy y śmierci poczciwey szukaiąc.

6.

Ale ieśli co w sercach naszych żywie

Chęci do sławy nieoszacowaney —

3685

Nie tylko umrzeć mężnie i uczciwie,

Alebym się też spodziewał wygraney.

Wsiadaymy na koń, iedźmy nie leniwie[1533],

Sprobuymy[1534] szable dawno zapomnianey!

OdwagaW naygorszych raziech[1535] — tak to powiadaią —

3690

Nayśmielsze rady naylepsze bywaią.

7.

A ieśliście też nie tak barzo śmieli

Y nie tak wiele siłom swym ufacie,

Abyście z woyskiem wszystkiem wyniść mieli —

Na dwu rycerzów, lepiey, że to dacie[1536].

3695

Niech chrześcianie, ieśli będą chcieli,

(Bo tego słusznie pozwolić iem macie)

Broń obieraią, niech mieysce wydadzą

Y te sposoby, które się iem zdadzą.

8.

Bo nieprzyiaciel, ieśli iednę duszę

3700

Y dwie ma tylko ręce, iako drugi —

Ia nieomylnie swey wygraney tuszę[1537],

Ieśli mię do tey użyiesz posługi.

Przeto cię proszę, niech kopiją[1538] kruszę,

Tak się ten zaciąg[1539] — skończy prędzey — długi.

3705

Nie zawiodę cię, daiąc rękę na to,

Y przyrzekam ci y ślubuięć[1540] za to».

9.

Król mu krótkiemi odpowiedział słowy:

«Choć mnie tak widzisz starem y szedziwem[1541],

Nie takem słaby[1542], nie tak niegotowy,

3710

Nie takem — iako mniemasz — boiaźliwem,

Abych[1543], tak barzo[1544] miał chronić tey głowy

Y chciał sposobem umrzeć obelżywem.

Kiedybym się bał iakiey znaczney szkody,

Albo przyść na mię miały iakie głody.

10.

3715

Lecz, żebyś wiedział, dla którey przyczyny

Myślę się z woyskiem do czasu zawierać[1545]:

Soliman[1546] (o czem pewne mam nowiny)

Z Niceey[1547] do mnie począł się wybierać

Y kazał aż od libiyskiey krainy

3720

Hufce Arabów rozproszone zbierać,

Na chrześciany[1548] chcąc uderzyć w nocy,

Wprowadzić żywność y dać nam pomocy.

11.

Że nieprzyjaciel trzyma zamki małe

Y drobne miasta w okoliczy[1549] szkodzi[1550],

3725

By tylko było Ieruzalem całe,

Y ta stolica — niech cię nie obchodzi.

Przeto skróć na czas[1551] zamysły wspaniałe;

Nie tak głęboko w rzeczy patrzą młodzi,

Schoway swe na czas pogodnieyszy męstwo

3730

Sobie na sławę, a mnie na zwycięstwo».

12.

Gniewał się ponno[1552] Argant w oney dobie,

Nie barzo tam rad beł Solimanowi,

Nieprzyjaciółmi zawżdy byli sobie;

Zaperzywszy się, odpowie królowi:

3735

«Mnie milczeć o tem należy, a tobie

Uczynić, co chcesz — lecz to rozumowi

Przeciwna, aby ten, co państwa swego

Nie mógł obronić, obronił cudzego.

13.

Niech przydzie, iako wyprawiony z nieba,

3740

Wyswobodzić was z tego obleżenia;

Niech wam wprowadzi żywności y chleba,

Niechay was z tego wyzwoli więzienia.

Mnie niczyjego ratunku nie trzeba,

Iuż wy tu siedźcie, a ia pozwolenia

3745

Proszę: niech w polę iadę, nie od ciebie

Kruszyć kopiją, ale sam od siebie».

14.

A król mu na to: «Rycerzu cnotliwy,

Wolałbym cię był na inszy[1553] czas chować,

Ale, iżeś tak boiu barzo chciwy[1554],

3750

Pozwalam na to, niechcę[1555] cię hamować».

Za temi słowy Argant ukwapliwy,

Na poiedynek pocznie się gotować

Y przyzwanemu rzecze trębaczowi:

«Iedź, a przy wszystkich powiedz Goffredowi:

15.

3755

Że ieden rycerz, którego to boli,

Że go za temi trzymają murami —

W przestronem[1556] polu — a nie w mieście — woli

Popisować się[1557] z swoiemi siłami

Y że go uyźrzy, gdzie na to pozwoli,

3760

W równi, pod swemi zaraz obozami;

A że wyzywa na rękę, którego

Ma w swoiem woysku co namężnieyszego[1558].

16.

Y tak powiada, że tego dowiedzie:

Nierzkąc[1559] się z iednem y dwiema probować,

3765

Niech po trzech, czwarty y piąty wyiedzie,

A po iednemu maią następować.

Tego, co przegra, niech zwyciężca[1560] wiedzie:

Ieśli go też chce wolnością darować —

Wolno mu będzie». Tak mu roskazował[1561],

3770

A trębacz się też zaraz wyprawował.

17.

Przyjechawszy tam, kędy przy Hetmanie

Co nayprzednieysi siedzieli wodzowie:

Beł prowadzony y począł: «O panie!

Pytam, dacieli[1562] mieysce wolney mowie?»

3775

Odpowie Goffred: «Nic ci się nie stanie,

Wszędzie bespieczni bywaią posłowie» —

«Więc powiem — prawi — cierpliwie słuchaycie

A na pana się, nie na mię — gniewaycie».

18.

Potem poselstwo tak hardzie sprawował

3780

Y tak zuchwale, że ci co słuchali —

By ich beł samże Hetman nie hamował —

Podobnoby mu byli nie wytrwali.

Goffred po sobie sam niepokazował[1563]

Gniewu, rzekł tylko: «Barzoście zuchwali,

3785

Powiedz, że piąty pewnie się nie stawi —

Kto wie? ieśli go pierwszy nie odprawi.

19.

Niechże nie mieszka[1564], a Goffred ślubuie,

Że bez zasadek da mu wolne pole

Y iednego z swych stawić obiecuie

3790

Przeciwko niemu, w rozmierzonem kole» —

Trębacz się zatem nazad[1565] wyprawuie,

A ostrogami konia w boki kole;

Wiechawszy w miasto, poszedł ukwapliwy

Tam, gdzie go czekał Argant boiu chciwy.

20.

3795

«Gotowi się bić — prawi — chrześcianie[1566],

Nie baw się[1567] więcey, a odziey się zbroią.

Nie tylko ci, co blisko przy Hetmanie,

Ale y mnieyszy, znać, że się nie boią.

Zuchwałe iem się zdało twe wskazanie,

3800

Wszyscy się pychą urazili twoią;

Wierzyć iem strony bespieczeństwa — możem,

Plac między miastem, a między obozem».

21.

Wziął na się zbroię Argant nie mieszkaiąc[1568],

A pałasz przez się zawiesił na bindzie[1569];

3805

Król, chrześcianom nie bardzo dufaiąc,

Kazał go przedsię prowadzić Kloryndzie:

«Dla bespieczeństwa, pilne oko maiąc,

Niechay — pry[1570] — z tobą tysiąc iazdy wyńdzie,

A kiedy mu się bić przydzie samemu,

3810

Zdaleka[1571] stanąć każ ludowi swemu».

22.

A w tem[1572] ci, co go z miasta prowadzili

Na plac, który beł na to naznaczony,

Wszyscy we zbroiach z bramy wychodzili,

A wprzód szedł Argant świetno[1573] ustroiony.

3815

Plac ten od miasta w ćwierci[1574] leżał mili,

Wszystek odkryty y nie zasłoniony[1575],

W równi[1576], która się do tego tak zdała,

Iakoby się też umyślnie szukała[1577].

23.

Na oczu woyska[1578] — sam ieden — wszytkiego[1579]

3820

Stanął tam Argant, Argant urodziwy,

Z serca mężnego, z wzroku ogromnego,

Z szerokich plecu[1580], srogi y straszliwy;

Do Encelada[1581] y philistyńskiego

Męża podobny, a wzrok niósł gniewliwy,

3825

Ale się z niem bić przedsię wszyscy chcieli,

Bo iego siły ieszcze nie widzieli.

24.

Ieszcze był w ten czas Goffred nie mianował,

Kogo miał na to obrać między swemi —

Tankreda iednak każdy upatrował,

3830

Przyznawaiąc mu męstwo przed inszemi,

Y w rycerskiem mu dziele ustępował,

Kładąc go między co nadzielnieyszemi[1582];

Y w głos iuż o tem y wielcy y mali,

Po wszystkiem[1583] prawie obozie szemrali.

25.

3835

To beło wszystkich zdanie o Tankredzie,

Poiedynki mu były nie nowina,

Toż rozumienie beło y w Goffredzie.

«Iedź — prawi — okróć[1584] tego poganina» —

Tankred wesoły zaraz w pole iedzie,

3840

Szczęścia mu dobra winszuie drużyna,

Która go piękney pełnego ochoty

Wyprowadziła w pole za namioty.

26.

Od tego placu daleko był ieszcze,

Na którem z sobą w on czas[1585] czynić[1586] mieli —

3845

Gdy iuż pociechę swoię serce wieszcze

Czuło, bo piękna bohatyrka w bieli

Nagle się na to podemknęła miesce;

Nigdyście śniegów bielszych nie widzieli,

Iako ta szata, co na zbroi miała,

3850

A z szyszaka twarz wszystkę ukazała.

27.

Obaczywszy ią więcey nie pilnuie,

Gdzie go na placu czeka Argant śmiały;

Ale po mału[1587] za nią następuie,

Aż się nakoniec[1588] stawa[1589] skamieniały.

3855

Mróz z wierzchu, wewnątrz srogi ogień czuie,

Stoi na mieyscu podobien[1590] do skały,

Wlepiwszy w nię[1591] wzrok i czyni postawę,

Że z Cyrkaszczykiem niedba[1592] o rosprawę[1593].

28.

On też uyźrzawszy[1594], że nikt przeciw niemu

3860

Nie idzie w szranki y nie chce się ruszyć,

Woła: «Cóż to iest? wżdy[1595] każcie któremu

Stawić się na plac y kopiją kruszyć!»

Tankred nie słyszy y oku chciwemu

Woli dać obrok[1596] y wnątrz serce suszyć;

3865

W tem[1597] Otton wodze wypuścił koniowi

Y skoczył na plac przeciw Argantowi.

29.

Otton beł ieden, który się napierał

Czynić z Argantem, z inszemi zacnemi;

Z Tankredem potem o to się nie spierał

3870

Y prowadził go z obozu z drugiemi.

A teraz słysząc, że Argant wywierał[1598]

Y słowy[1599] nasze lżył uszczypliwemi,

A że się Tankred zapomniał bez mała —

Porwał pogodę[1600], która się podała.

30.

3875

Nie tak lew młody, kiedy byka zoczył[1601],

Bieży do niego, głodem przemorzony —

Iako na ten czas Otton rączo skoczył;

Argant do niego także z drugiey strony.

Dopiero Tankred nazad koniem toczył,

3880

Iako z twardego spania obudzony —

Woła nań: «Postóy, mnie się bić należy!»

Nie słyszy Otton y potkać[1602] się bieży[1603].

31.

Zastanowił[1604] się, a oczy mu obie[1605]

Pałały, bo był srodze rozgniewany:

3885

Że go uprzedził — za hańbę ma sobie;

Widzi, że wielkiey nie uydzie przygany.

Wtem Cyrkaszczyka Otton w oney dobie

Uderzył drzewem w szyszak hecowany[1606],

A on mu paiż[1607] wprzód, a zbroię potem,

3890

Za iednem razem ostrem przebił grotem.

32.

Barzo[1608] się Otton nieborak omylił,

Bo wypadł z siodła, nad mniemanie swoie;

Ale poganin ani się nachylił,

Bo był mocnieyszy pewnie tyle troie[1609].

3895

Potem się z konia do Ottona schylił,

Mówiąc mu hardzie: «Day się w ręce moye,

Dosyć masz sławy y możesz się chlubić,

Żeś się bił ze mną y żeś mię chciał ubić».

33.

«Nie tak się prętko[1610] naszy poddawaią,

3900

Iako rozumiesz[1611] — Otton mu odpowie —

Niech mię z nieszczęścia drudzy wymawiaią,

Ia się chcę pomścić, albo stracić zdrowie».

W Argancie oczy płomieniem pałaią —

Roziadł[1612] się, iak pies — y słów kilka powie:

3905

«Poznayże — prawi — iaka moia siła,

Kiedyć y dobroć y ludzkość nie miła[1613]».

34.

Ledwie się Otton na nogi postawił,

On konia zwarwszy[1614] natrze na pieszego;

Uskoczył Otton y zaś się poprawił

3910

Y bronią boku dosiągł mu lewego.

Prawda to, że miecz dobrze w niem ukrwawił,

Lecz bez pożytku y skutku żadnego;

Bo nie osłabiał namniey z oney rany,

Ale był duższy[1615] — Argant rozgniewany.

35.

3915

Zatrzymał konia y nazad go wrócił

Y na Ottona, iako ptak, przypadnie,

Że się nie postrzegł, kiedy się obrócił

Y tak mu przyszło potrącić go snadnie[1616].

Tem potrąceniem zaraz go ukrócił:

3920

Drżą mu kolana, twarz mu wszystka[1617] bladnie,

Leci do ziemie[1618], zatem[1619] się powalił;

Tak twardy był raz[1620], który go obalił[1621].

36.

Sroży się Argant, piersi leżącemu

Podeptał, zwarwszy konia ostrogami,

3925

«Tak będzie — woła — każdemu hardemu,

Iak temu, co mi leży pod nogami».

Dopiero Tankred koniowi swoiemu

Nie da stać, ale popuści wodzami;

Żal mu Ottona, widzi, że źle sprawił,

3930

Radby[1622] się po swem występku poprawił.

37.

Z wielkiem ku niemu poskoczy okrzykiem,

Na rączem koniu, głosem nań wołając:

«Ty, psie pogański, co się okrutnikiem

Czynisz nad więźniem, w ręku go trzymaiąc.

3935

Znać to po tobie, żeś był rozbóynikiem,

Nawykłeś tego z Araby zbiiaiąc[1623];

Nie godzieneś tey słoneczney światłości,

Dla[1624] swoiey dzikiey, zwierzęcey srogości».

38.

Ostatek Tankred Marsowi poruczy,

3940

Cyrkaszczyk zgrzyta, ściska z gniewu zęby,

Chce odpowiedzieć, ale tylko mruczy,

Niezrozumiany dźwięk mu pada z gęby.

Iako więc obłok w niepogodę huczy,

Z którego piorun wypada trozęby[1625]

3945

Tak każde słowo Argantowe było.

Zdało się, że grzmi — kiedy wychodziło.

39.

A kiedy oba z onego łaiania[1626]

Wzaiemnego, gniew w sobie pobudzili,

Tak ten, iako ów, rączo do potkania

3950

Szli y obadwa[1627] do siebie skoczyli.

Wy mi, o Panny, daycie do śpiewania

Głos tey woienney równy krotofili[1628]

Wy samy[1629] rymy prowadźcie niegodne,

Niech będą z dzieły[1630] tak wielkiemi zgodne!

40.

3955

Wielkie w rzemiennem drzewa niosąc toku[1631],

Poszli do siebie oni[1632] dway rycerze;

Takiego biegu, albo raczey skoku

Nie było nigdy w żadnym bohaterze:

Bo, bez wątpienia, niedościgłe oku,

3960

Ledwie tak leci wystrzelone pierze[1633];

Drzewa się obie[1634] o zbroie złamały,

Skry szły, a trzaski pod niebo leciały.

41.

Dźwięki z tych razów po różney się stronie

Y po przyległych górach rozlegały,

3965

A samem[1635] głowy, ani pyszne skronie,

Ani wyniosłe czoła nie zadrżały;

A tak się oba uderzyły konie,

Że, iako zdechłe, na pował[1636] leżały —

Których skoro tak obadwa pozbyli,

3970

Od boków mieczów ogromnych dobyli.

42.

Ostrożnie niosą rękę, oko, nogę,

A wzaiem sobie obadwa[1637] nie wierzą;

Co raz[1638] nayduią do ran nową drogę,

To w łep[1639], to w piersi, to do brzucha mierzą;

3975

A podawaiąc[1640] omylną przestrogę,

Nie tam, gdzie mierzą, lecz indziey[1641] uderzą —

To wprzód, to pozad kroków pomykaią,

A czasem się, chcąc, sobie odkrywaią.

43.

Ukazał Tankred bok tarczą odkryty,

3980

Znać beło, że był ćwiczonem szermierzem —

Wyniósł się z mieczem Argant iadowity,

W tem bok swóy lewy odsłonił puklerzem;

Tankred miecz odbił tak, że raz odbity

Szedł wniwecz — y wraz dosiągł go koncerzem

3985

Y wskok się cofnął y stanął zaś w kroku,

A temu pluszczy krew z rannego boku.

44.

Poczuwszy Argant, że iuż beł[1642] raniony,

Y namacawszy znaczną w boku dziurę,

Zrże się sam w sobie y iako szalony

3990

Miece się, czuiąc zdziurawioną skurę

Y wściekłem, iak pies, gniewem zapalony,

Wyniózwszy y głos y miecz wielki wzgurę,

Z obu rącz nań tnie; on w tem ranę nową

Zadał mu w ramię, drugi raz sztychową.

45.

3995

Iako, na Tatrach, wieprz dziki poszczwany,

Widząc na sobie zsiadłe ze krwie lepy[1643],

Krzywemi kłami — wielkie tocząc piany —

Gwałtem się miece y drze na oszczepy,

Tak Argant ranę odniózwszy[1644] do rany,

4000

W niebespieczeństwo[1645] idzie, iako ślepy;

Y tak na pomstę biegł nieokrócony[1646],

Że swoiey własney zapomniał obrony.

46.

Co iedno[1647] miał sił w sobie w oney dobie,

Wszystkie gromadzi y w kupę ie ściska;

4005

A mieczem, który beł na ręce obie,

Iako piorunem po powietrzu błyska.

Drugi iuż wytchnąć nie ma iako sobie,

Bo nań śmiertelne raz w raz razy ciska,

Tak wielkiey mocy żadne strzymać sztuki,

4010

Żadne szermierskie nie mogą nauki.

47.

Walka, Rycerz, PojedynekDługo iuż czeka Tankred nademdlony,

Aza[1648] się kiedy poganin zmorduie;

Czasem się składa, czasem przez zagony

Na koło mu się rączo ustępuie.

4015

A widząc, że ów trwa nieprzełomiony

Y co raz barziey siekąc, następuie —

Z obu rącz[1649] mieczem, także nie przestaiąc,

Siekł, iako y on, nie odpoczywaiąc.

48.

Iuż umieiętność za nic prawie[1650] stoi,

4020

Na siłach zgoła należało wiele,

Za każdem cięciem blachy miecz ukroi:

Albo w niey dziura, albo rana w ciele;

Pot płynie z czoła, krew ciekąc po zbroi

Miesza się w piasku y suchem popiele;

4025

Miecze się, iako pioruny błyskały,

Zbroie od razów, iako nieba grzmiały.

49.

Bohatyrowi swoyemu życzliwi,

Patrzą z niezmierną boiaźnią poganie;

Z niemnieyszem strachem y nie mniey wątpliwi[1651]

4030

Czekaią także końca chrześcianie.

Y ci y owi, równo boiaźliwi,

Nikt nie rozdziewi[1652] gęby, patrząc na nie.

Żaden nie trunie[1653], żaden się nie ruszy,

Tylko, że się kęs rusza serce w duszy.

50.

4035

Iuż się obadwa byli zmordowali

Y podobnoby koniec beli mieli,

Ale noc zaszła, że ci co patrzali[1654],

Nic albo mało — choć zbliska[1655] — widzieli.

W tem[1656] araldowie[1657] dway na plac wiechali,

4040

Którzy ie[1658] rozwieść y rozwadzić chcieli;

Co z tamtey strony, Pindorem go zwano,

Chrześciańskiemu Arydeus dziano[1659].

51.

Obyczaje, Pojedynek, NocTych taka wolność, taka iest ustawa.

Że laski swoie kładą miedzy[1660] miecze;

4045

Taki z zwyczaiu i dawnego prawa,

Bóy nagorętszy rozwiedzie y zwlecze.

«Równiście sobie, zła w pociemku[1661] sprawa,

Przestańcie się bić — Pindor pierwszy rzecze —

Widzicie, że mrok ciemny następuye,

4050

Niech odpoczynek swóy noc zachowuye:

52.

Wszystkie zwierzęta pokóy w nocy maią,

A dnia się do prac iasnego używa;

Wspaniałe serca o dzieła nie dbaią,

Które ciemnością swoią noc pokrywa».

4055

Odpowie Argant: «Mnie y w nocy znaią,

Niech kiedy kto chce sobie odpoczywa,

Ia ztąd[1662] nie ziadę y bić się z niem będę

Tak długo, aż mu na gardle usiędę;

53.

Chybaby przysiągł, że tu zaś przyiedzie».

4060

A Tankred na to: «Ia też nie odiadę,

Aż mi przysięże, że więźnia przywiedzie,

A na rozczętą stawi się biesiadę».

Przysiągł Cyrkaszczyk zaraz po Tankredzie

Tak araldowie odłożyli zwadę,

4065

A żeby one rany wyleczyli,

Szósty do bitwy dzień im naznaczyli.

54.

Tak straszny y tak poiedynek srogi

Został pamiętny u oboiey strony[1663]:

Nie bez wielkiey go wspominaią trwogi

4070

Y nie tak rychło będzie zapomniony[1664];

Pełne takich mów y domy y drogi,

Iako ten y ów beł w boiu ćwiczony;

Lecz komu więcey przyznawać się miało —

Różnie pospólstwo sobie rozbierało.

55.

4075

Wszyscy czekali y o tem mówili,

Co się za koniec naostatek[1665] stanie;

Ieśli gniew wściekły y szaleństwo, czyli

Męstwo y dzielność na placu zostanie.

Ale naywięcey trapi w oney chwili

4080

Erminią[1666] to przyszłe ich potkanie;

Bo samey siebie część lepszą widziała,

Że tam na Marsie wątpliwem wisiała.

56.

Kassana[1667] oyca Erminia miała,

W Antyochiey co przedtem panował;

4085

Potem się w łupie zwyciężczy dostała.

Kiedy królestwo ono opanował;

Wszelaką ludzkość po Tankredzie znała,

Wielką iey łaskę zawżdy[1668] pokazował:

Pańskie — w upadku oyczystey stolice[1669]

4090

Miała chowanie[1670], a nie niewolnice.

57.

Czcił ią, ważył ią, iako się godziło

Ważyć w królewskiem stanie urodzoną;

Perły y złoto y co skarbów było,

Dał iey y wolność nawet utraconą;

4095

Co ią tem bardziey ieszcze pobudziło,

Że wpadła w miłość dla niego szaloną —

A taką miłość, że podobno więtszey[1671]

Y nigdy w nikiem nie było gorętszey.

58.

Tak, chocia ciało darował wolnością,

4100

Serce y dusza w niewoley[1672] została.

Z gęstemi łzami, z okrutną żałością,

Swoiego pana, nędzna, zostawiała.

Ale choć taką pałała miłością,

Na swe uczciwe[1673] tak się oglądała,

4105

Że matkę, w leciech[1674] podeszłą niebogę,

Poiąwszy z sobą, puściła się w drogę.

59.

Do Ieruzalem naprzód się trafiła,

Gdzie ią król przyiął y chował przy sobie.

Prętko iey potem matka ustąpiła[1675]

4110

Y po niey tamże chodziła w żałobie.

Ale ani żal, że matki pozbyła,

Ani wygnanie mogło w oney dobie

Onę iey miłość z serca wykorzenić,

Albo iey ulżyć, albo iey uplenić.

60.

4115

Gore nieboga, okrutnie miłuie,

A żadney nie ma nadzieie[1676] w miłości;

Coraz się więtszy[1677] ogień w niey zaymuie,

Dosiągł iuż wszędzie wysuszonych kości;

Ztąd[1678], że go taić w sobie usiłuie.

4120

Barźiey[1679] się żarzy y szerzy w skrytości;

Ale w niey martwe nadzieie ożyły,

Gdy z woyskiem przyszedł pod miasto iey miły.

61.

Gdy chrześciańska moc następowała

Y szły chorągwie pod miasto rozwite,

4125

Wszystkich okrutna trwoga zdeymowała,

Widząc narody obce rozmaite.

Ona się sama tylko radowała

Y z chciwem — między namioty rozbite

Y między zbroyne hufce — okiem lazła,

4130

Tak długo, aż gdzie Tankreda nalazła.

62.

Podle pałacu była królewskiego

Wysoka wieża, tuż przy samem murze.

Z którey mógł przeyźrzeć[1680] do chrześciańskiego

Obozu prosto tak, iako po sznurze.

4135

Tam Erminia od świtu ranego[1681]

Do samey nocy siadała na gurze[1682],

Tam chciwe myśli y oczy karmiła,

Tam sama z sobą rozmowy czyniła.

63.

Miłość, Strach, Cierpienie, Pojedynek, Rycerz, Kobieta, MężczyznaTam się y w ten czas strapiona puściła.

4140

Kiedy miał bydź[1683] on[1684] poiedynek srogi;

A od boiaźni, która ią trapiła,

Lękliwe serce drżało u niebogi

Y Mars wątpliwy, na który patrzyła,

Czynił, że mdlała z oney wielkiey trwogi:

4145

Zawsze, kiedy się Cyrkaszczyk zamierzył —

Czuła, iakby ią miecz w serce uderzył.

64.

Potem, kiedy się tego dowiedziała,

Że mieli znowu wrócić się do boiu;

Łzy bez przestanku smętna wylewała,

4150

Z frasunku, z strachu, z żalu, z niepokoiu.

Nakoniec iuż łez tak wiele nie miała,

Ale na zimnem wsparwszy się podwoiu[1685],

Wzdychała, mdlała, czasem z mdłości padła,

A wszystka srodze wyschła y wybladła.

65.

4155

Ieśli też kiedy oczy wypłakane

Zawarła, albo iaki kęs usnęła,

Widziała przez sen larwy, że w zamianę

Radaby[1686] beła śmierć za on[1687] sen wzięła.

Czasem miłemu swoiemu zadane

4160

Rany uyźrzawszy[1688], nagle się ocknęła,

Co raz się przed nią ukrwawiony stawi —

Tak nędzna płacze we śnie y na iawi.

66.

Nie tylko serce y umysł niewieści

Przyszłego boiu kłół[1689] strach niewytrwany[1690],

4165

Ale ią różne trwożyły powieści[1691]

Y Tankredowe niebespieczne[1692] rany.

Po wszystkiem[1693] mieście beły[1694] takie wieści,

Między chciwemi tych nowin pogany[1695],

Że niebespiecznie w onych ranach leżał

4170

Y nie tuszyli[1696], aby się wyleżał[1697].

67.

A iż od matki wzięła i wiedziała

Iaką moc w sobie wszystkie zioła maią

Y słowa pewne y rymy[1698] umiała,

Które naiwiętsze[1699] bóle uśmierzaią —

4175

(Która nauka tam się więc chowała

W samych królewnach — iako powiadaią)

Myśli, by iako pospołu bydź[1700] z chorem

Y uleczyć go y bydź mu doktorem.

68.

Zleczyćby sobie miłego życzyła,

4180

Y dać mu zdrowie, iako inszem wielem;

A musząc leczyć Arganta, myśliła

Otruć go iakiem iadowitem zielem.

Ale się ręka panieńska chroniła

Złych nauk, chocia nad nieprzyjacielem,

4185

Y chce z tey miary, aby nie ważyły

Rymy — i zioła wszystkę[1701] moc straciły.

69.

Nie bałaby się iść miedzy[1702] namioty

Do nieprzyjaciół, bo iuż nie raz woyny

Widziała, niewczas i różne kłopoty

4190

Cierpiała, żywot wiodła niespokoyny.

Miała y serca i dosyć ochoty

Y umysł śmiały, tey płci nieprzystojny[1703],

Nie wylękła się na strach ladaiaki[1704]

Y na przypadek zmężniała wszelaki.

70.

4195

Y tak iey w on czas dodawała tyle

Zła miłość — serca y męskiey śmiałości,

Że afrykańskie między krokodyle[1705]

Poszłaby była okrom[1706] wątpliwości.

Konflikt wewnętrznyO żywot namniey[1707] nic nie dbała, byle

4200

Uczciwe[1708] całe miała przy czystości;

Cnota y miłość, dway rycerze mężni,

Spieraią się w niey, a oba potężni.

71.

Ieden tak mówi: «O któraś me prawa

Przez ten czas wszystek y zakon chowała,

4205

Moia to praca y moia to sprawa,

Żeś swe panieństwo wcale[1709] zachowała.

Miałaś w niewoley dobrego przystawa[1710],

U nieprzyiaciól iam cię pilnowała —

A ty ustrzegszy czystości w niewoley[1711],

4210

Teraz ią stracić chcesz, będąc na woley[1712]?

72.

Y tak rozumiesz, że to tytuł goły,

Y cnotliwą być y dobrą rzeczoną[1713];

Chcesz między harde iść nieprzyiacioły,

Lekkości[1714] szukać y bydź[1715] obelżoną.

4215

Potka cię tem[1716] kto: (a prawda na poły)

Straciłaś cnotę pospołu z koroną,

Ia nie dbam o cię; tak cię wypchnie z domu

Y da wzgardzoną zdobycz lada komu».

73.

Drugi tak mówi y wstyd ieszcze cały

4220

Chce iey wyrazić[1717] słowy łagodnemi:

«Nie z twardeieś się urodziła skały,

Nie miedzyś[1718] źwierzmi[1719] urosła dzikiemi,

Aby cię ruszyć miłości nie miały

Y żebyś miała uciekać przed niemi —

4225

Chybabyś[1720] serce z żelaza ukować[1721]

Dać sobie chciała; co za grzech miłować?

74.

Nie mieszkay, a idź, gdzie cię chęć zawodzi[1722],

A nie wierz, aby miał bydź tak surowy;

Coć to zawadzi albo coć zaszkodzi —

4230

Do zobopólnej że z niem przyidziesz mowy?

O sroga dziewko, takli się to godzi?

Niechcesz[1723] koniecznie, aby mógł bydź[1724] zdrowy?

Tylko nie skona ten, co[1725] go miłuiesz,

A ty inszego leczysz y pilnuiesz!

75.

4235

Leczysz Arganta przedsię po staremu,

Żeby go potem srodze zamordował;

Takąż to masz dać wybawcy twoiemu

Nagrodę? co cię wolnością darował,

Iakoć się służyć nie przykrzy tamtemu,

4240

A tego odbiec, coć się zasługował?

Do któregobyś[1726] w lot ztąd bieżeć miała,

Abyś go we złem zdrowiu ratowała.

76.

Dobrzebyś była więtszey godna dzięki,

Y prętkobyś się z tego ucieszyła,

4245

Kiedybyś mu ty sama z własney ręki

Lekarskiey, rany iego pogoiła.

Y zbawiwszy go y bólu y męki —

Do zdrowiabyś go pierwszego wróciła,

A w twarzybyś się iego przeglądała,

4250

Y w tey piękności, którąbyś mu dała.

77.

Do tego ieszcze miałabyś niemałą

Część między iego wielkiemi dziełami.

Y tak miłością zięci[1727] doskonałą.

Zostalibyście sobie małżonkami.

4255

Y chodziłabyś, palcem ukazała[1728]

Między pierwszemi wielkiemi paniami

We włoskiei ziemi, kędy starożytnie

Prawdziwa wiara z piękną cnotą kwitnie».

78.

Tak długo iey zła miłość pochlebiała,

4260

Że na iey radzie nakoniec[1729] poległa[1730];

Ale w tem trudność wątpliwą widziała,

Iakoby ztamtąd[1731] uszła y ubiegła.

Straż się na koło[1732] wszędzie przechadzała,

Która y murów y pałacu strzegła

4265

Y bramy wszystkie ustawnie[1733] zawarte[1734],

Bez wielkich przyczyn[1735] nie beły[1736] otwarte.

79.

Pospolicie się z Kloryndą bawiła,

Barzo się w sobie obiedwie kochały

Y kiedy zorza z morza wychodziła

4270

Y kiedy gasła — pospołu bywały.

Czasem, kiedy noc mrokiem świat okryła,

Na iedney z sobą pościeli sypiały,

Iedna się drugiey wszystkiego zwierzała,

Okrom miłości, tę w sobie trzymała.

80.

4275

Tę Erminia tylko pokrywała,

A maiąc często zapłakane oczy,

Gdy o przyczynę Klorynda pytała,

Wszystko na swóy stan składała sierocy.

Z nią w towarzystwie ustawnie bywała.

4280

Wolno iey beło y we dnie y w nocy

Do iey łożnice y do yey pokoiu,

Lub z królem w radzie, lubo beła w boiu.

81.

Y przyszła tam raz y siedziała sobie

Chwilę, swe myśli sobie rozbieraiąc

4285

Y o swoiego skrytego sposobie

Wyszcia[1737] za miasto w pole — rozmyślaiąc.

Kiedy tak długo stała w oney dobie,

Umysł wątpliwy[1738] różnie obracaiąc,

Kobieta, Strój, Niewola, Rycerz, MężczyznaZ trafunku oczy rzuci na stół bliski

4290

Y uyźrzy zbroię swoiey towarzyszki.

82.

Westchnąwszy, rzecze: «O błogosławiony

Stan cney dziewice w takiey szczęśliwości,

Zayźrzeć[1739] iey muszę, nędzna z każdey strony,

Nie płci panieńskiey chwały, nie gładkości —

4295

Ale, że iey nóg nie trudnią ogony,

Gmach iey zawarty nie bierze wolności[1740],

Wychodzi, gdzie chce y chodzi we zbroi,

A sromoty[1741] się żadney ztąd[1742] nie boi.

83.

Czemu mię niebo, albo przyrodzenie

4300

Tak nie stworzyło, iako tę dziewicę,

Żebym te rąbki i miękkie odzienie

Mogła, odmienić w pancerz i przyłbicę,

Pewniebym — maiąc na to pozwolenie —

Wolała zbroię, niż tę iedwabnicę[1743];

4305

W polubym[1744] zawsze pod niebem mieszkała,

Znóy, deszcz, wiatr, zimno, wszytkobym wytrwała[1745].

84.

Pewnie, żebyś się pierwey był[1746] przedemną[1747]

Nie bił z mem miłem, hardy Cyrkaszczyku!

Pierweyby mu się przyszło potkać zemną[1748]

4310

Y podobnoby iuż był u mnie w łyku[1749]

Lekkąbyś beł miał, słodką y przyiemną

Niewolą[1750] u mnie, ty móy okrutniku;

Y z twych powrozów y z twoiego węzła,

Lżeyszyby beł móy, w któremem[1751] uwięzła.

85.

4315

Albobyś mię też w serce trafił grotem

Y umarłabym z tey rany zarazem,

A dopierobym ozdrowiała potem,

Zleczywszy miłość życzliwem żelazem;

Y iużbym więcey nie myśliła[1752] o tem,

4320

Miałoby pokóy ciało z duszą razem

Y — a co wiedzieć — ieśliby mych kości

Niepogrzebł[1753], albo nie płakał z litości.

86.

Lecz niepodobnych[1754] napieram się rzeczy

Y myśl, niestetysz[1755], oszukiwam[1756] swoię[1757],

4325

Iakosz to ma bydź[1758] y iako to grzeczy[1759]?

Ladaczego[1760] się licha dziewka boię,

A choć mi rozum pochlebia człowieczy,

Mieczem nie władnę, nie udźwignę zbroie[1761],

Lękliwe serce, słaba moia siła…

4330

— Owszem udźwignę, by[1762] naycięższa była!

87.

Gdzieby iey też me siły nie zdołały,

Miłość ią na mię dźwignie y poniesie;

Za iey zdarzeniem ieleń bywa śmiały

Y mężnie rogiem w gęstem kole lesie.

4335

Iać się bić nie chcę, ale ieden mały

Fortel mi pono[1763] ta zbroia przyniesie:

Chcę się Kloryndą udać[1764] y w postawie

Iey wyniść[1765] z miasta y pomóc tey sprawie.

88.

Stróże y którzy bramy zamykaią,

4340

Puszczą ią zaraz — ile baczyć mogę —

Wszystkie mię insze sposoby miiaią,

Tę samę iednę widzę na to drogę;

Miłość, fortuna, niech mi pomagaią

Niewinney zdrady[1766] y wiodą niebogę,

4345

Lecz to wykonać próżno przy Kloryndzie,

Lepiey iść teraz, niż[1767] od króla wyńdzie[1768]».

89.

Naostatek[1769] iuż tak się namyśliła,

(Miłość ią gwałtem wiodła niecierpliwa)

Y Kloryndzinę zbroię[1770] wynosiła

4350

Cicho do swego gmachu ukwapliwa[1771];

Łatwie się iey to zdarzyło: nie była

Z nią tam na ten czas żadna dusza żywa.

Noc, Kochanek, ZłodziejNoc też nadszedszy, dała pomoc snadną[1772],

Życzliwa tem, co miłuią y kradną.

90.

4355

A kiedy tylko małe światło daiąc,

Gwiazdy świeciły, a noc pociemniała —

W iedney się dawney słudze swey kochaiąc,

Do pokoiu iey sobie zawołała;

Z iednem lokaiem, któremu ufaiąc,

4360

Oboygu część swych myśli odkrywała:

Że uciec musi — na to tylko składa,

Ale dlaczego — tego nie powiada.

91.

Lokay, kiedy się miała iuż wybierać,

Wszystkie zgotował potrzeby ku drodze;

4365

Ona też zatem ięła się rozbierać

Z szaty, która szła do ziemie[1773] po nodze.

Potem się w kawtan[1774] przeszyty ubierać

Poczęła[1775], w którem przystało iey srodze;

A tak się ubrać zarazem umiała,

4370

Że iey mało co sługa pomagała.

92.

Strój, Ciało, Kobieta, RycerzPiersi y szyię śniegowi podobną

Okryła w ten czas y swóy warkocz złoty,

Nie szatą iaką miękką y ozdobną,

Ale twardemi urobioną młoty;

4375

Rękę pieszczoną y przedtem swobodną

Przyniewoliła do męskiey roboty:

Dźwiga tarcz. Miłość śmieie się, na ono

Herkulesowe wspomniawszy wrzeciono[1776].

93.

Ledwie nieboga zrazu[1777] stąpić[1778] mogła,

4380

Kiedy on[1779] ciężar tak wielki dźwigała,

Ale iey panna służebna pomogła:

Iakokolwiek się na niey podpierała.

Potem, kiedy się spracowana zmogła,

Miłość z nadzieią sił iey dodawała,

4385

Tak, że tam obie skwapliwie przypadły,

Gdzie lokay czekał y na konie wsiadły.

94.

Tak przebrawszy się zaraz poiechały,

Naustronnieyszey trzymaiąc się drogi,

Ale się z wielą[1780] przedsię[1781] potykały,

4390

A blask się w nocy z zbroie świecił srogi;

Każdy zstępował, którego miiały,

Nie bez boiaźni, nie bez wielkiey trwogi;

Bo znak Kloryndzin[1782] straszny, chocia w cieniu

Y zbroyę znali przy białem odzieniu.

95.

4395

Acz się iey nie źle z początku powiodło,

Przedsię się iakiey przeszkody boiała[1783],

Coś ią straszyło, coś ią w serce bodło,

Że ią przygoda iaka potkać miała;

Iednak do bramy śmiele szła y godło[1784]

4400

Dawszy, wrotnego[1785] łatwie[1786] oszukała:

«Król mię śle w pole, co pręcey mię puszczay!

Iam — pry[1787] — Klorynda, wzwód[1788] mi zaraz spuszczay».

96.

Głos białogłowski, podobny onemu

Głosowi, którem Klorynda mówiła,

4405

Zdał sią bydź własny Kloryndzin wrotnemu[1789],

Tak go udała y dobrze zmyśliła.

Więc, ktoby beł rzekł, ktoby wierzył[1790] temu,

Żeby ta mdła płeć we zbroi ieździła?!

Tak wypuszczeni poiechali sami,

4410

Zakryci chrósty[1791], albo dolinami.

97.

A kiedy beli w dobrey ćwierci mili,

Dopiero konia wodzą zawściągnęła.

Mniemali, że iuż złe razy przebyli

Y że co więtsze zawady minęła;

4415

Ale dopiero myślić w oney chwili —

Co iey wprzód na myśl nie przyszło — poczęła:

Coraz to więtszą[1792] trudność naydowała,

Którey, kwapiąc się[1793], nie upatrowała[1794].

98.

Wielkie szaleństwo y głupstwo widziała,

4420

Tak po żołniersku iachać tam ubraną;

To przedsięwzięcie y tę wolą miała

Nieznacznie w obóz przyiechać nieznaną,

A swemu tylko miłemu się chciała

Dać znać, z czystością cało zachowaną;

4425

Przeto stanąwszy, lokaia przyzwała:

Wrzkomo to iuż bydź ostroźnieyszą[1795] miała.

99.

«Idź wprzód przedemną do chrześciańskiego

Obozu, ale spiesz się y bież sporo[1796],

Tam się dopytay do Tankredowego

4430

Namiotu zaraz, kędy leży choro[1797];

Powiedz, że yedna dla niebezpiecznego

Zdrowia iego chce przybyć tu, a skoro

On będzie przez nię[1798] zdrowy, za nagrodę

Ma iey dać pokóy, wolność y swobodę;

100.

4435

A że mu dufa, że ią w mocy maiąc,

Nie uczyni iey żadney zelżywości.

Będzieli więcey chciał wiedzieć, pytaiąc —

Mów, że ni o czem[1799] nie masz wiadomości;

A ia tu sobie tak odpoczywaiąc,

4440

Będę cię czekać nie bez teskliwości[1800]».

Tak go uczyła, a on się nie bawił[1801],

Biegł, iakoby mu skrzydła kto przyprawił.

101.

Do obozu go zarazem[1802] puszczono,

Bo ten lokay beł sprawny y bywały;

4445

Tankredowe mu także ukazano

To stanowisko, gdzie leżał zchorzały[1803].

Odniósł[1804] mu wszystko, co mu rozkazano

Y wracał się wzad[1805] — gdzie obie czekały —

Z tem, że ią wdzięcznie chciał przyiąć i miała

4450

Bydź zataioną inszem[1806], iako chciała.

102.

A w tem tak małey znieść nie mogła zwłoki,

Frasowała się, że się długo bawił:

Liczyła cudze sama w sobie kroki.

«Iuż — prawi — doszedł, iuż poselstwo sprawił».

4455

Potem na wzgórek wiechała wysoki,

Tusząc, że idzie y że się odprawił;

A kiedy go tak pilno wyglądała,

Nieprzyiacielskie namioty uyźrzała.

103.

Noc na się była rąbek z gwiazd włożyła,

4460

A niebo iasne świeciło pogodnie —

Iuż y Cynthya[1807] pełna prowadziła

Swe złote wozy między mnieysze ognie;

Erminia też swoie rozłożyła

Pospołu z niebem, gorące pochodnie.

4465

Czyniąc ich świadkiem życzliwe milczenie

Y nieme pola y miesięczne[1808] cienie.

104.

Patrzy na obóz, cieszy się nadzieią

Y mówi z sobą: «O! piękne namioty,

O! iako miłe wiatry od was wieią

4470

Y niezwykłey mi dodaią ochoty;

Niechay mię wierzchy wasze przyodzieją,

Niech ze mnie zdeymą te ciężkie kłopoty,

Bo pewnie, ieśli pod niemi nie będę,

Żywot położę y zdrowia pozbędę.

105.

4475

Przyimcie mię! a niech doznam tey litości,

Którą mi miłość po was obiecała,

Y doświadczoney przedtem łaskawości,

Którąm[1809] w niewoley[1810] po swem panie[1811] znała.

Nie chcę straconey od was maiętności

4480

Y abym znowu królową została —

Wielką mi łaskę, wielką pokażecie,

Kiedy mi służyć u siebie każecie».

106.

Tak do nich mówi, a nie myśli o tem,

Iako Fortunę miała iadowitą.

4485

Miesiąc[1812] pogodny swem promieniem złotem

Bił z nieba z góry w zbroyę niezakrytą

Y odtrącony zasię od niey potem.

Światłość daleką posyłał odbitą;

Więc po poświecie[1813] szata się bielała,

4490

A na szyszaku tygrys[1814] się błyszczała.

107.

Iako zły los chciał, rotmistrze ćwiczeni

Straży tam beli w tych mieyscach zawiedli;

Polifern, Alkandr, bracia dwa rodzeni

Starszemi beli y te ludzie wiedli;

4495

Pilnuiąc tego, aby Saraceni

Z pola do miasta bydła nie nawiedli.

Że lokay z strażą pominął się oną —

Musiał daleko obbieżeć[1815] gdzie stroną.

108.

Polifern młodszy, któremu zabiła

4500

Oyca Klorynda czasu niedawnego,

Rozumiał, że to ona sama była,

Zayrzawszy stroiu zwykłego białego

Y ztąd[1816], gdzie się straż była zasadziła,

Konia w tą stronę obracał rączego

4505

Y krzycząc głosem, biegł na Erminią,

Prętkiey[1817] chciw pomsty[1818] z złożoną kopiją.

109.

Iako więc ieleń na puszczy pierzchliwy,

Kiedy z pragnienia szuka swey ochłody,

Tam, gdzie przy skale strumień widzi żywy,

4510

Znienagła[1819] idzie bespieczny do wody;

A ieśli na psy wpadnie, gdy leniwy

Między leśnemi napić się chce chłody —

Skoczy y nazad bieży wylękniony

Y zapomina, że beł upragniony[1820]:

110.

4515

Tak y ta będąc srodze upragniona

Z skrytego ognia gorącey miłości,

Y tusząc zgasić pragnienie — strapiona —

W swego miłego przyszłey obecności;

Teraz, nieboga, będąc omylona

4520

Y słysząc groźby niespodzianych gości —

Siebie y pierwszey zapomina chęci

Y uciekaiąc, bieży bez pamięci.

111.

Ucieka nędzna, a swoiego kole

Ze wszytkiey[1821] mocy konia ostrogami;

4525

Panna służebna tuż za nią przez pole,

A Polifern ie goni z żołnierzami.

W tem[1822] się skradaiąc niziną przy dole,

Z późnemi lokay wracał nowinami;

Widzi pogonią wielką za swą panią

4530

Y ucieka też, w różną stronę, za nią.

112.

Alkander mędrszy[1823], Polfernów[1824] rodzony,

Za Kloryndę ią własną[1825] także maiąc,

Nie chciał iey gonić, ale utaiony

W chróście[1826] się na nię zasadził, czekaiąc;

4535

A z iego ludzi ieden wyprawiony,

Biegł do obozu zarazem znać daiąc,

Że stad do miasta żadnych nie pędzono,

Ale Kloryndy samey postrzeżono[1827]

113.

Y że tam sobie wszyscy tak mówili,

4540

Że ona maiąc hetmańską buławę,

Nie darmo z miasta wyszła w oney chwili

Y wzięła na się sama tę wyprawę;

Przeto, niechayby ostrożnemi byli,

A pilne oko na tę mieli sprawę.

4545

Iako to skoro do obozu doszło,

Po wszystkiem woysku zaraz się rozniosło.

114.

Tankred nowiną pierwszą przerażony,

Kiedy do iego przyszła wiadomości

Świeża wieść ona, myślił[1828] utrapiony,

4550

Że się dla niego wdała w te trudności

Y w pancerz tylko lekki obleczony,

Troski y wielkiey pełen wątpliwości,

Wsiadszy na swóy koń, wodze mu wypuścił

Y we wszystkiem[1829] się biegu za nią puścił.

Koniec pieśni szóstey.

Pieśń siódma

Argument

Tu Erminią do siebie przyimuie

Pasterz, Tankred wpadł w Armidzine sidła;

Raymund się pychę okrócić gotuie

Cyrkaszczykowę, co Bogu obrzydła

Y z niem, sam a sam w polu się kosztuie,

Od anyelskiego obroniony skrzydła;

Belzebub widząc, że Argant słabieie,

Pioruny ciska, wichry dmie, dżdże leie.

1.

4555

W tem Erminia, nieboga, zmartwiała,

Y bez pamięci biegła w onem czesie[1830],

Wodzę puściwszy, za łęk się trzymała,

A koń ią, gdzie chce po krzewinie niesie.

Y to tam, to sam, nędzna uciekała

4560

Po różnych drogach i po gęstem lesie,

Że naostatek[1831] z oczu ią stracili

Ci, co się za nią w pogonią[1832] puścili.

2.

Iako po długiey pracey[1833] zmordowani,

Charci[1834] się nazad do smyczy wracaią,

4565

Kiedy iem zbędzie[1835] z pola prętka[1836] łani,

Którą ogonić w chróście[1837] trudno maią —

Tak ci daremno oną[1838] spracowani

Pogonią, w ten czas barzo[1839] się sromaią.

A ona przedsię[1840] co nadaley[1841] stroni[1842].

4570

Ani wzad[1843] weyźrzy[1844], ieśli[1845] ią kto goni.

3.

Całą noc y dzień cały uciekała

Po różnych ścieżkach y po różney stronie

Y nic, okrom[1846] swych wrzasków nie słyszała,

W straszliwey lasu głuchego zasłonie;

4575

A kiedy ciemna noc ustępowała

Y dzień wyprzągał[1847] z wozu swoie konie,

Nad Iordanową wodą z konia zsiadła

Y poszła na brzeg y tam się układła[1848].

4.

Ieść nie pomyśli, ale kłopotami

4580

Y swem nieszczęściem utrapiona żyie:

Płaczem nieboga y gęstemi łzami

Karmi się tylko y łzy same piie;

W tem ią sen swemi obłapił skrzydłami,

Pod które troski y frasunki kryie,

4585

A miłość przedsię[1849], iako y na iawi

We śnie ią trapi y we śnie ią bawi.

5.

Sielanka, Bieda, WojnaNie ocknęła się, aż kiedy[1850] słyszała

Drobnego ptastwa wesołe śpiewanie

Y wody, która cicho się ruszała,

4590

Ku dniowi z wiatry lekkiemi igranie;

Podniózwszy[1851] oczy, przy stronie uyźrzała[1852]

Domki, ubogich pasterzów mieszkanie,

A między wodą y lasem się zdało,

Że ią coś znowu do płaczu wołało.

6.

4595

Ale on[1853] iey płacz nieuhamowany

Zastanowił[1854] się od dźwięku nowego,

Który się zdał bydź[1855] z piszczałki zmieszany

Y z pasterskiego śpiewania prostego;

Postąpi daley do chróścianey[1856] ściany

4600

Y uyźrzy w cieniu pasterza starego:

On plótł koszyki, stado pasąc swoie,

A przed niem śpiewa chłopiąt małych troie.

7.

Uyźrzawszy zbroię, poczęły przez płoty

Uciekać w gęstwę dzieci wylęknione;

4605

Erminia iem[1857] włos ukaże złoty

Z hełmu y oczy do śmiechu skłonione.

— «Nie przerywaycie — prawi — swey roboty,

Skończcie śpiewanie y rymy uczone,

Szczęśliwi ludzie! a wiedzcie, że moia —

4610

Woyny nie niesie waszey pieśni — zbroia.

8.

Ale to u mnie, oycze, wielkie dziwy,

Iako po wszytkiey kiedy Palestynie,

Żołnierz tam y sam biega drapieżliwy —

Ty tak bespiecznie mieszkasz w tey krainie».

4615

Na to iey pasterz powiedział szedziwy[1858]:

— «Minął mię dotąd y da Bóg, mię minie

Żołnierz w tych lesiech[1859], ani tu o woynie

Słychać y dotąd mieszkam tu spokoynie.

9.

Lubo[1860] to nieba sprawuią życzliwe,

4620

Że tu pasterza niewinnego bronią,

Lubo — iako więc pioruny straszliwe

Wysokie wieże pospolicie gonią —

Tak y łakomych żołnierzów krwie chciwe

Szable przed nędzą y ubóstwem stronią,

4625

A na królewskie tylko ważą głowy

Y gdzie łup wiedzą bogaty gotowy.

10.

Łatwiey się w swoiey chudobie ukryię,

Skarbów y żadnych nie chcę maiętności —

Wolno bez troski y kłopotu żyię,

4630

W sercu niezbędney[1861] nie noszę chciwości;

Z przeźroczystego zdroiu wodę piię,

To moie skarby, to me szczęśliwości!

Z tego ogródka mam swe wyżywienie

Y z tego bydła moye dobre mienie.

11.

4635

Małą się rzeczą ludzkie przyrodzenie

Obeydzie zawżdy y człowiecze zdrowie;

Czeladzi nie mam, ci tylko przy żenie

Pilnuią bydła moyego — synowie;

Mam swe uciechy: tu dzikie ielenie,

4640

Tu wyskakuią przedemną kozłowie,

Ptacy bespieczni przedemną śpiewaią,

Ryby bespieczne po wierzchu pływaią.

12.

Beły te czasy, ieszcze w młodem lecie[1862],

Kiedy baczenia[1863] u człowieka mało,

4645

Żem też umyślił wędrować po świecie:

Paść mi się bydła w oyczyźnie nie chciało;

Chwilem żył w Memphim[1864] y w tam tem powiecie

Służyć mi się też królowi dostało[1865]

Y chociam tylko ogroda pilnował,

4650

Wiem, co dwór umie, bom go też skosztował.

13.

Długom był śmiałą nadzieią bogaty,

O iakom wytrwał y wycierpiał siła[1866]!

Ale z młodszemi iako skoro[1867] laty,

Próżna nadzieia ze mnie ustąpiła;

4655

Płakałem długo, wspominaiąc na ty[1868]

Oyczyste mieysca y to moia była

Ostatnia wola, żem dwory opuścił,

A na ten żywot spokoynym się puścił!»

14.

Gdy Erminia oney słodkiey mowy

4660

Y słów starego pasterza słuchała,

Swoich trosk wielkich y kłopotów z głowy

Część iakąkolwiek sobie wybiiała

Y w swem nieszczęściu ratunek gotowy

Wziąć w onych skrytych lesiech[1869] zamyślała,

4665

Chcąc w nich tak długo mieć swoię zabawę[1870],

Ażby się szczęście wróciło łaskawe.

15.

Y pocznie mówić onemu starcowi:

— «Szczęśliwyś trzykroć y błogosławiony!

Żeś poznał, co złe y twemu stanowi

4670

Spokoyneś mieysce obrał z każdey strony;

Skłopotanemu memu żywotowi

Życz też pokoiu — proszę — y obrony:

Prziym[1871] mię do siebie! niech tu miedzy[1872] lasy[1873]

Złożę na chwilę troski y niewczasy[1874].

16.

4675

Y ieśliby cię miała chęć uwodzić

Do złota, pereł — mam ich część przy sobie

Y gotowamci[1875] zarazem nagrodzić

Twą dobrą wolą[1876] przeciw mey osobie!»

W tem iey łzy z smętnych poczęły uchodzić

4680

— Iedna po drugiey — oczu w oney dobie,

Gdy powiadała swoie doległości,

A on słuchaiąc, płakał iey[1877] z litości.

17.

Cieszył[1878] ią długo starzec, ale ona

Pocichu[1879] sama w sobie narzekała;

4685

Potem ią zawiódł, kędy iego żona,

Podeszła w leciech[1880], krosien pilnowała.

Tak z oney twardey zbroie zewleczona,

Wieś, Praca, KobietaW gzło[1881] się y w tkankę taśmianą[1882] przybrała,

Lecz okiem, stanem, postawą ozdobną

4690

Nie bardzo beła[1883] pasterce podobną.

18.

Podły on ubiór pańskiey nie zakrywa

Powagi, ale ma iey w sobie wiele:

Ta potłumiona gwałtem się dobywa —

Lub[1884] owce pasie, lubo ogród piele,

4695

Lub z lasu bydło do domu zwoływa[1885],

Lub krosien, albo pilnuie kądziele;

Lubo z motowidł[1886] na kłębki prządziona

Zwiia, lub krowom wyciska wymiona.

19.

Częstokroć, kiedy owce w południowe

4700

Gorąco, w cienie y w chłody wegnała,

W bukowe albo w drzewo iaworowe

Kochane imię nożem wkarbowała[1887].

Y swe miłości y przypadki nowe

Na skórach różnych drzew powyrzynała

4705

Y czytaiąc zaś one obiecadła,

Łzy wylewała, wzdychała y bladła.

20.

Z drzewy[1888] zaś potem mówiła niememi:

— «Chowaycie w sobie, drzewa przyiaźliwe,

Nieszczęsną miłość z kłopotami memi,

4710

W które mię wdały nieba nieżyczliwe!

Odpocznieli[1889] kto pod chłody waszemi,

Ukażcie mu łzy moie nieszczęśliwe —

Że rzecze, moie czytaiąc przygody:

Ach, złe za miłość tak wierną nagrody!

21.

4715

Może być, ieśli bogowie łaskawi

Niewinnych prośby maią na swey pieczy —

Że się tu kiedy móy niewdzięcznik stawi

(Choć się to zdadzą niepodobne rzeczy)

Y nad moiem się grobem co zabawi,

4720

W którem ten zewłok położę człowieczy —

Y późnych nad niem łez wyleie kilko,

Albo — ieśli to siła — westchnie tylko.

22.

Tak, ieśli dusza nie była szczęśliwa

Żyiąc, szczęśliwsza po śmierci zostanie!

4725

Y czegom będąc nie dostała żywa,

Móy zimny popiół pod ziemią dostanie!»

Tak z niemem drzewem rozmawia troskliwa[1890],

A płacz iey częste przerywa wzdychanie.

Temczasem Tankred, długo obłądzony,

4730

Daleko od niey w różne ieździ strony.

23.

Zaraz z obozu biegł do przyległego

Lasu przez pole za nią prosto w tropy,

Lecz od gałęzia y liścia gęstego,

Żadney na ziemi nie znać było stopy;

4735

A gdy iuż śladu nie widział bitego,

Ani chałupy, ani żadney szopy —

Nakłada ucha, ieśli w oney ciszy

Dźwięk albo tentent iaki gdzie usłyszy;

24.

Ieśli się kędy suche liście[1891] kruszy,

4740

Albo na dębie, albo na sośninie;

Ieśli się także albo zaiąc ruszy,

Albo ptak iaki po gęstey krzewinie.

Bieży tam wzawód nadstawiaiąc uszy,

Aż naostatek, tam koń rączy kinie[1892],

4745

Gdzie dźwięk usłyszy iakiś, na to mieysce

Przybiegł, a iasny miesiąc świecił ieszcze.

25.

Przybiegł tam, kędy w gęstem leśnem cieniu

Z skały przeyźrzysta woda wypadała

Y daley bieżąc po drobnem kamieniu,

4750

Między pięknemi brzegami spadała.

Tam począł wołać, ale przy strumieniu

Echo[1893] się tylko głosem ozywała[1894],

A w tem[1895] iutrzenka swoye złote włosy

Ukazowała, raney pełne rosy.

26.

4755

Wzdycha żałośnie a nieba winuie[1896],

Że tak z niem sobie czyniły igrzyska

Y nad swą panią zemścić się ślubuie

— Gdzieby[1897] tam przyszła — tego pośmiewiska[1898];

Naostatek[1899] się powrócić gotuie,

4760

By mógł wybłądzić wzad do stanowiska[1900],

Wspomniawszy na dzień blisko naznaczony,

Bić się z rycerzem od przeciwney strony.

27.

Iuż noc iasnemu uchodziła dniowi,

Poiechał daley y poyźrzy po oku:

4765

Aż w górę z dołu ktoś, kuryerowi

Podobny, bieży ze wszystkiego skoku;

Bicz trzymał w ręku na dół ku koniowi,

Trąbka na sznurze wisiała u boku.

Zastanowi[1901] go Tankred y przywita

4770

Y o drogę go do obozu pyta.

28.

«Tam — prawi — prosto iadę, wyprawiony

Od Boemunda» — Tak oba iachali,

Bo mniemał Tankred, że go stryi w te strony

Wysłał do woyska. Potem przyiechali,

4775

Kędy ieziorem wielkim otoczony

Był mocny zamek y tam się udali

O tey godzinie, kiedy się zmierzkało

Y słońce iasne w morze zapadało.

29.

Zatrąbił w trąbę kuryer przed mosty,

4780

Zaczem spuszczono na dół wzwód[1902] drzewiany.

«Do obozu — pry[1903] — ztąd gościniec prosty,

Dziś się tu prześpiem, aż świt przydzie rany[1904].

Grabia z Kosence, dzień dopiero szósty,

Wziął tu ten zamek szturmem pod pogany».

4785

Tankred się murom wysokiem dziwuie

Y obronie się wielkiey przypatruie.

30.

Nie dufa[1905] przedsię[1906] y zdaleka[1907] stoi,

Myśląc o iakiey zdradzie w oney dobie[1908],

Lecz, iako ten, co śmierci się nie boi.

4790

Namniey tego znać nie daie po sobie;

Dufa swey ręce, dufa mocney zbroi,

Która iuż nieraz wytrwała na próbie,

O poiedynku iednak wiedząc bliskiem,

Nie radby się bił w onem czasie z ni-skiem[1909].

31.

4795

Tak, naprzeciwko onemu zamkowi,

Z którego był most do łąki przytkniony[1910],

Zatrzymał się kęs[1911], zdradnemu wodzowi

Niedowierzaiąc — łagodnie wabiony.

W tem czasie na most przeciw Tankredowi

4800

W zupełną[1912] wszystek zbroię obleczony

Wyszedł ktoś srogi, który iadowitą

Mową nań wołał, a broń miał dobytą:

32.

«Lubo umyślnie, luboś tu trafunkiem

Przyszedł w Armidy zawołaney kraie,

4805

Iuż ztąd[1913] nie wyńdziesz[1914]: złóż zbroię z rynstunkiem[1915],

Każdy tu wolne w pęto ręce daie;

Wnidź do iey zamku, ale z tem warunkiem,

Abyś iey prawa chował y zwyczaye,

Ani sobie tusz więcey widzieć świata,

4810

Ale tu musisz bydź[1916] na wieczne lata.

33.

Chybabyś przysiągł, że będziesz woiował

Każdego, co się od Chrystusa zowie!»

Tankred, gdy mu się pilnie przypatrował,

Poznał go zaraz po herbie, po mowie:

4815

Gaskończyk to był, Rambald się mianował,

Który z Armidą iechal, białeygłowie

Dawszy się uwieść, iey być dworzaninem

Chciał y iey gwoli[1917] został poganinem.

34.

Święty Tankreda zdiął gniew w oney dobie:

4820

«Iam — prawi — Tankred, o zdrayco bezecny!

Iam dla Chrystusa miecz przypasał sobie,

Iegom iest rycerz i ten twóy wszeteczny

Ięzyk chcę skarać; pokażę ia tobie,

Żeć dzień dzisieiszy będzie ostateczny

4825

Y że mię niebo na to naznaczyło,

Aby się przez mię twych niecnót zemściło[1918]

35.

Zbladł, słysząc imie sławne, wylękniony

Rambald, lecz przedsię zdał się śmiały z mowy:

«Po coś tu przyszedł, nędzniku w te strony?

4830

Dasz gardło wnetże y pozbędziesz głowy[1919].

Tem moiem mieczem będziesz okrócony[1920];

A rzeczą to chce pokazać, nie słowy

Y ten twóy poślę łeb ucięty w dary

Twem towarzyszom Chrystusowey wiary!»

36.

4835

Tak mówił Rambald. — A iż iuż czarnemi

Skrzydłami gęste noc siała ciemności —

Lampy się z światły[1921] odkryły gęstemi,

Że ledwie mógł bydź[1922] dzień więtszey iasności;

Zamek się świecił, iak między nocnemi

4840

Pompami scena. Nieznacznie, w skrytości

Na wierzchu siedzi Armida ubrana,

Gdzie wszystko widzi, sama niewidziana.

37.

Tem czasem[1923] Pojedynek, Rycerzwielki rycerz się gotował

Do poiedynku y broni dobywał,

4845

Lecz iż poganin pieszo następował

Y on, widząc to, konia nie używał;

Pieszo szedł także, głowę obwarował

Hełmem, a piersi paiżą[1924] zakrywał,

Miecz goły trzymał w ręku. Tak z okrzykiem

4850

Skoczywszy, starł się śmiele z Gaskończykiem.

38.

Gaskończyk kołem w wielkiem chodzi kroku

Y zmyślone nań razy wynayduie,

Ten zaś, choć sobie nadpracował boku,

Iako nabliżey[1925] podeń się szańcuie;

4855

Y ieśli ów wzad ustąpi — ten oku

Ledwie dościgły, rączo następuje

Y miecz nań wkoło ciska piorunowy,

Nieustrzeżoney chcąc gdzie dosiąc[1926] głowy.

39.

Gdzie przyrodzenie naywięcey zchowało[1927]

4860

Żywota, tam się naybarziey napiera;

A przy śmiertelnych razach — tak, że grzmiało,

Ogromnem głosem, na niego naciera;

Kręci się Rambald — nieborak — y ciało

Prędkością kradnie y tarczą zawiera[1928],

4865

To mieczem, to mu puklerzem odbiia,

Że go cięty raz y sztych ieszcze miia.

40.

Lecz nie tak iest ten prętki[1929] do obrony,

Iako ów drugi prętki do obrazy[1930]:

Posiekł na niem tarcz y szyszak stalony[1931]

4870

Iuż podziurawił, nie bez wielkiey skazy;

Iuż ten skrwawiony, a ów niedraśniony

Aż dotąd wszystkie wytrzymywa razy;

Trwoży się Rambald, razem go sromota[1932],

Gniew, miłość gryzie, zdrada y niecnota.

41.

4875

A zwątpiwszy iuż po części o sobie,

Ostatniego z niem szczęścia chce skosztować:

Porzucił paiż, miecz wziął w ręce obie

Y siekł nań, więcey nie chcąc ustępować,

Y zwarł się cieśniey y miecz w oney dobie

4880

Wyniózszy — ciął tak, że żadna hamować

Blacha nie mogła razu tak tęgiego…

Y żebra trochę dosiągł mu lewego.

42.

Potem go w głowę kilkakroć wymierzył,

Że dźwięk szedł taki, iaki daią dzwony,

4885

Hełmuć[1933] nie przeciął, ale tak uderzył,

Że nieprzyiaciel przyklękł pochylony;

Żadenby[1934] temu podobno[1935] nie wierzył,

Iako beł[1936] potem Tankred zapalony:

Oczy mu szczerem płomieniem pałaią,

4890

Gniewliwe zęby straszliwie zgrzytaią.

43.

Tak srogi beł wzrok w ten czas[1937] Tankredowy,

Że go znieść nie mógł Rainbald wielozmienny;

Słyszy, że mu miecz świszczy koło głowy,

Mniema, że mu iuż brzuch przeciął bezdenny,

4895

Uskoczy w stronę, a miecz piorunowy

Uderzył w filar przy moście kamienny,

Skry y kamienie poszły pod obłoki.

A zdraycę zimny mróz uiął za boki.

44.

Ucieka przez most, tak w niem trwoga tęga,

4900

Żeby go same nogi ratowały;

Ów go za kołnierz tylko co nie sięga

I iuż od niego tylko przez krok mały;

W tem wszystko światło obudwu odbiega:

Lampy pogasły, gwiazdy pociemniały,

4905

Iasności nocy namniey nie zostało,

Miesiąca wszystko światło odbieżało.

45.

W cieniu od nocy y czarów sprawionem

Iuż go nie goni zwyciężca[1938] w mrok srogi,

Ani go widzi — tylko w mieyscu onem,

4910

Omacnie[1939] stawia niebespieczne nogi;

Y wszedł we wrota krokiem obłądzonem,

A nie postrzegł się, że przestąpił progi,

Lecz słyszał potem, że drzwi za niem trzasły,

Kiedy za progi błędne[1940] nogi zaszły.

46.

4915

Równie tak ryba na wielkiem iezierze,

W które swą słoną morze wchodzi wodą,

Gdy się na pokóy y na ciszą wzbierze

Y przed morską się chroni niepogodą —

Zawrze się sama, wzad się darmo bierze

4920

Y z utraconą żegna się swobodą;

Bo przyrodzenie te wrota — otwarte

Weszciu[1941], lecz wyszciu[1942] sprawiło zawarte.

47.

Tak nieszczczęśliwy Tankred w one czasy,

Wpadł w niewidomą ciemnicę bespiecznie[1943]

4925

Y wszedł, zkąd[1944] nigdy — uwiązany pasy[1945]

Ciemnego mroku — nie mógł wyniść[1946] wiecznie;

Wprawdzie drzwi ruszył y mocne zawiasy

Silił się urwać rękoma koniecznie,

Lecz próżno, tylko głos słyszał: «Iuż w łyku

4930

Wiecznie — Armidzin[1947] będziesz niewolniku!

48.

Tuć naznaczone na wieki mieszkanie.

Śmierci się nie bóy iednak z żadney strony!»

Nie odpowiada nic na to wołanie,

Lecz wzdycha tylko rycerz obłądzony;

4935

Nieszczęściu łaye[1948] y narzeka na nie,

Głupstwo y miłość winuie[1949] strapiony:

Czasem sam z sobą rozmawia w milczeniu:

«Mnieysza — zbyć słońca, mnieysza — być w więzieniu;

49.

Więtsza[1950] — zbyć słońca dobrze iaśnieyszego,

4940

Którego, ato, na wieki pozbędę

Y iuż z iey wzroku — nędzny — wesołego,

Nigdy podobno cieszyć się nie będę».

Wtem na Arganta wspomni zuchwałego,

Dopiero westchnie: «Gdzie — pry[1951] — kolwiek siędę,

4945

Gdzie się obrócę, wszyscy będą szydzić

Y tak, o hańbo, wiecznie się mam wstydzić!?»

50.

Tak cześć y miłość niewidomie psuie

Y gryzie serce w wielkiem bohaterze;

A gdy się ten tak nieborak frasuie,

4950

Arganta dawno miękkie mierzi pierze.

Tak go chciwość krwie y sławy morduye

Y gniew na pokóy y długie przymierze:

Że choć ma ieszcze niezgoione rany,

Pragnie, żeby niósł dzień szósty świt rany.

51.

4955

Nocy tey, która on dzień uprzedzała,

Ledwie się trochę położył do spania,

A wstał tak rano, że ieszcze bez mała

Pod kilka godzin było do śniadania;

Mówi o zbroię, co w głowach leżała,

4960

A giermek mu ią dał bez omieszkania,

Nie iego zwykłą, ale darowaną

Od króla, wszystkę złotem nabiianą.

52.

Weźmie ią zaraz y na się oblecze

Y bynaymniey ią[1952] nie beł obciążony,

4965

A miecz ogromny, co z obu stron siecze,

Do boku sobie z lewey przypiął strony.

Iako się świeci kometa, gdy miece[1953]

Krwawem ogonem promień rościągniony[1954],

Co państwa mieni[1955] y wiedzie choroby,

4970

A króle straszy y wielkie osoby —

53.

Tak się on w ten czas świecił w lśniącey zbroi,

A oczy krwią niósł y gniewem piiane;

W twarzy surowey strach mu szczery stoi

Y śmierć w niey sroga gniazdo ma usłane;

4975

Śmiałe to serce, które się nie boi,

Kiedy — gdzie oczy rzuci zagniewane —

Macha ogromnem po powietrzu mieczem,

A głosem woła więtszem[1956], niż człowieczem:

54.

«Niedługo zdraycy y rozbóynikowi

4980

Chrześciańskiemu moc ukażę swoię;

Oduczę się go równać Argantowi,

Pozna wnet siłę, pozna rękę moię!

Na więtszą wzgardę iego Chrystusowi,

Utnę mu głowę y złupię mu zbroię,

4985

A potem takiem ozdobiony łupem,

Nakarmię kruki y psy iego trupem».

55.

Gniew, Dźwięk, Zwierzęta, WalkaTak w rozdrażnionem właśnie widziem byku,

Którego miłość bodzie zazdrościwa,

Ogromnie ryczy y z onego ryku

4990

Na więtszy się gniew i siłę zdobywa

Y gdy o bliskiem wie spółmiłośniku,

Rogi o twarde dęby wyostrzywa[1957],

Piasek nogami miece[1958] niespokoyny,

Z przeciwnikiem swem prędkiey chciwy woyny.

56.

4995

Taką wściekłością pobudzony, wkłada

Harde poselstwo z gniewem trębaczowi:

«Iedź do obozu, a skoroć się nada[1959],

Chrystusowemu powiedz rycerzowi,

Żem ia iuż gotów!» Za tem słowem wsiada,

5000

A iść przed sobą każe Ottonowi;

Tak spiesznie z miasta wypuszczony iedzie,

A więźnia swego przy strzemieniu wiedzie.

57.

Wtem w róg zatrąbił, a na wszystkie strony

Przez stanowiska dźwięk szedł niecierpliwe,

5005

Bo po obozie wszytkiem rozgłoszony,

Uszy y serca uraził gniewliwe.

Iuż też w naywiętszem senat zgromadzony

Namiecie[1960] — czekał, gdzie wszedszy dotkliwe

Trębacz poselstwo sprawił. Wprzód mianował[1961]

5010

Tankreda; inszych iednak nie wyimował[1962].

58.

Wątpliwą myślą y leniwem wzrokiem,

Między swoiemi Goffred upatruie,

Lecz długo myśląc, długo miecąc[1963] okiem

Godnego w swoich na to nie nayduie:

5015

Przednieyszych nie masz, nie wie o niokiem[1964],

Coby z niem zrównał; Tankred gdzieś próżnuie,

Do Boemunda daleko, Rynalda

Nie masz, co zabił hardego Gernanda.

59.

Nad dziesięć, losem co byli wybrani,

5020

Iechało inszych — co mężnieyszych — siła,

Które Damaszku bogatego pani

Swoią chytrością z woyska wywabiła;

A drudzy tylko milczą zasromani,

U których słabsze y serce y siła:

5025

Każdy się sławy niebespieczney boi,

Wstyd od[1965] boiaźni zwyciężony stoi.

60.

Z milczenia Hetman y poznał z postawy,

Że ich strach wielki wszystkich opanował —

Wstał zaraz z mieysca y porwał się z ławy,

5030

(Co w niem żal y gniew pobożny sprawował).

«Byłbych — pry[1966] — nie mąż, lecz niewieściuch prawy[1967],

Gdziebych[1968] żywota dziś nie odżałował

Y gdziebym[1969] sławę memu narodowi

Zdeptać — dopuścić miał poganinowi.

61.

5035

Niechayby woysko y moi żołnierze,

Na stronie na me potkanie patrzali;

Daycie mi zbroię, przynieście pancerze!»

Skoczyli słudzy y zaraz ie dali —

Lecz ty Raymundzie, stary bohaterze,

5040

Któremu z męstwem rozum przyznawali,

Nie dałeś takiey wolności wodzowi

Y takeś w ten czas mówił Goffredowi:

62.

«Uchoway tego, o wszechmocny panie!

Aby w twey głowie[1970] wszystko[1971] woysko miało

5045

Iść na szańc. Tyś wódz, nie żołnierz — Hetmanie!

Wszystkiemby[1972] się nam przy tobie dostało.

Ciebie na wiary świętey zachowanie,

Na skazę niebo pogaństwa obrało;

Ty rządź rozumem, ty władni[1973] buławą,

5050

Inszy niech dzieła pod twą czynią sprawą[1974].

63.

Ia, chociam się to skrzywił od starości

Y iużem zgrzybiał, jako mię widzicie —

Będę się z niem bił, kiedy powinności

Rycerzów dobrych wszyscy nie pomniecie.

5055

Gdzieżbych[1975] to teraz w takiey był młodości,

W iakiey was widzę, co tylko stoicie

Y nie rusza was y gniew y sromota,

Słuchaiąc, iako bluźni ten niecnota.

64.

Iakim beł wtenczas, kiedy seymowała

5060

Ziemia niemiecka, kiedym ogromnego

Zbił Leopolda, co wszystka[1976] widziała

Rzesza na dworze Konrada Wtórego;

A więtsza się to rzecz na on czas zdała,

Pożyć[1977] rycerza tak doświadczonego,

5065

Niźli[1978], kiedyby teraz ieden tylko,

Tego motłochu gnał przed sobą kilko[1979].

65.

By[1980] mi się ona[1981] pierwsza krew[1982] wróciła,

Iużby beł Argant nie żyw[1983] o tey dobie,

Lecz y starość mi nie tak dokoczyła[1984],

5070

Abym żywego serca nie czuł w sobie.

Ieśli mi też śmierć Parka naznaczyła,

Pozna poganin, że mam ręce obie;

Ia wsiadam. Dzień ten moie przeszłe lata

Lepiey ozdobi u wszystkiego[1985] świata».

66.

5075

Tak mówił starzec, a ta iego mowa

Stoi[1986] za dobre do męstwa ostrogi.

Ci, co dopiero rzec nie śmieli słowa,

Śmiałość y ostre pokazuią rogi;

Każdemu teraz siła Argantowa

5080

Słaba się widzi, każdy teraz srogi:

Chce z niem Baldowin czynić[1987], chce z Rugierem

Gwelf, Gwidowie dwa, Stephan z Giernierem.

67.

Y Pirrus, który dał naszem na zmowie

(Którą miał skrytą z mężnem Boemudem)

5085

Antyochią – y dway Anglikowie:

Eberard wielki zapaśnik z Rosmundem;

Za niemi potem zaraz się ozowie[1988]

Rydolf Irlandczyk z Szotem Rotermundem,

Gildyppa także z swoiem Odoardem —

5090

Chcą się probować z poganinem hardem.

68.

Lecz nadewszystkie[1989] Raymund serce chciwe

Y pokazował wzór piękney ochoty:

Iuż, okrom[1990] głowy, członki nieleniwe

Oblókł we zbroię zbyt[1991] piękney roboty.

5095

Goffred mu rzecze: «O zwierciadło żywe

Dawnego męstwa! niech na twoie cnoty

Naród nasz patrzy, niechay za twem wzorem

Dzielności wyknie[1992] y idzie twem torem.

69.

Kiedybym[1993] dziesięć miał między młodemi,

5100

Którzyby[1994] beli tey, co ty dzielności —

Iść pod Babilon z krzyżami złotemi,

Miałbych[1995] zto[1996] serca, miałbych zto dufności;

Teraz schoway się za prośbami memi

Do przystoynieyszych spraw twoiey starości;

5105

W naczynie karty włóż który w tem rzędzie,

A niechay sędzią szczęście y los będzie.

70.

Owszem Bóg sędzią, nie te będą karty!

Iemu są losy y szczęście poddane».

Lecz Reymund tak był twardy y uparty,

5110

Że chciał imię swe podać napisane.

Wtem Goffred w szyszak nazwiska zawarty,

Włożywszy, wtrząsnął społem[1997] pomieszane.

Tam w pierwszey kartce, którą rozwiniono,

Grabie z Tolozy imię naleziono.

71.

5115

Krzyknęli wszyscy wesoło, przygany

Żaden nie może przyczytać losowi;

Sam w ochotnieyszą grabia twarz ubrany,

Młodszem się widzi, podobny wężowi,

Gdy nową skórą na wiosnę odziany,

5120

Połyskuie się przeciwko słońcowi.

Hetman mu szczęścia wesoły winszuie[1998]

Y zwycięstwo mu pewne obiecuie.

72.

W tem[1999] miecz od boku sobie odpasywał

Y podał mu go, mówiąc temi słowy:

5125

«To iest miecz własny, którego używał

Saski odstępca swoiey zwierzchniey głowy;

Tenem[2000] mu odiął, kiedym mu dobywał

Serca z złośliwych piersi. A ty zdrowy

Bierz go ode mnie, a iako mnie służył,

5130

Day Boże, byś go tak szczęśliwie użył».

73.

A w tem tak długiey zwłoki niecierpliwy[2001]

Cyrkaszczyk woła, sromoci i łaye:

«O iako mężny, iako urodziwy,

Iako rycerski lud Europa daie!

5135

Niech wyńdzie[2002] Tankred, ieśli boiu chciwy,

Ieśli mu serca y siły dostaie[2003];

Czy leżąc w pierzu podomno[2004] do nocy,

Iako y pierwey, chce od niey pomocy?

74.

Ieśli się boi, niech idą rotami,

5140

Iedna po drugiey, iezda y piechota,

Kiedy nikt zemną[2005] czynić[2006] między wami

Sam a sam[2007] nie chce — o iaka sromota!

Grób swego Boga macie pod murami,

Niech wżdy was ruszy do niego ochota!

5145

Prostą do niego tędy drogę macie,

Na cóż więtszego miecze swe chowacie?»

75.

Tak, iako biczem Saracen zuchwały

Siecze po sercu naszych tem łaianiem,

Ale naybarziey uraża się śmiały

5150

Grabia z Tolozy y chce pomsty na niem;

Słowo, OdwagaDzielność się — iako żelazo od skały —

Ostrzy sromotnem[2008] iego urąganiem,

Koń, WiatrWsiada na swego Aquilina[2009], który

Z prętkiemi niemal równo biega pióry[2010].

76.

5155

Ten się tam rodził, kędy nieprzebrniona[2011]

Woda Tagowa[2012] wiedzie swe strumienie;

Gdzie woiennych stad matka przychęcona

Ogniem, który w niey budzi przyrodzenie,

Przeciw wiatrowi gębą obrócona,

5160

Płodne od niego przyimuie nasienie

Y tak bez konia rodzi się — o dziwy! —

Z ciepłego wiatru źrzebiec urodziwy.

77.

Rzekłbyś y o tem, że Aquilin zgoła

Z co nayprętszego wiatru urodzony.

5165

Kiedybyś widział, kiedy ciasne koła

To na te czyni, to na owe strony;

Albo, kiedy wciąż — podgrzawszy kęs[2013] czoła —

Bieży, iako ptak prętki, przez zagony.

Na takiem grabia w ten czas siedział koniu

5170

Y tak się modlił, będąc iuż na błoniu:

78.

«Ty, któryś pomógł przeciw olbrzymowi

Na Terebincie ubogiey dziecinie,

Że ten, co wszemu był Izraelowi

Straszny, dał gardło małey chłopięcinie[2014]

5175

Hardemu przepych[2015] skrusz poganinowi,

A zdarz, o Panie! że tem mieczem zginie:

Niech starzec pychę zetrze iuż przerdzały[2016],

Iako ią w on czas starł młodzieńczyk mały».

79.

Modlitwa, Anioł, Zaświaty, Broń, OpiekaTak prosił Raymund, a prośby gorące

5180

Z pewną ufnością do Boga posłane,

Tak, iako ogień górolotny rące[2017],

Przeszły niebieskie sfery malowane;

Przyiął ie Twórca y weyźrzawszy[2018] w lśniące

Woyska anyołów y ćmy nieprzebrane;

5185

Iednemu go z nich roskazał[2019] pilnować

Y w niebespiecznych złych raziech[2020] ratować.

80.

Anyoł, który mu stróż beł naznaczony,

Z wieczney niebieskiey Boskiey opatrzności,

Od tego czasu iako urodzony

5190

Na świat, słoneczney zachwycił[2021] iasności —

Teraz słuchaiąc, że Bóg nieskończony

Około niego więtszey chce miłości,

Szedł na wysoki zamek, kędy stały

Niebieskich broni pełne arsenały.

81.

5195

Tam oszczep, którem ogromnego smoku

Przebito[2022], wisi u iedney komory,

Tam strzały, które strzelaią z obłoku

Płaczliwe[2023] woyny y śmiertelne mory;

Tam y pioruny niewidome oku,

5200

Tam y chowaią tróząb[2024] wielki spory,

Którem z samego gruntu ziemie maca

Y wielkie miasta Stworzyciel wywraca.

82.

Między inszemi — puklerz — niebieskiemi

Rynsztunkami się lśniał dyamentowy,

5205

A był tak wielki, że zaiął na ziemi

Od Kaukazu[2025] po wierzch Atlantowy,

Co świętych panów y z sprawiedliwemi

Miasty[2026] pobożnych królów strzeże głowy;

Ten niewidomy[2027] anyoł na się włoży

5210

Y stanie blisko przy grabi z Tolozy.

83.

Tem czasem[2028] ludzi, co się dziwowali,

Wieże y mieyskie pełne beły mury —

Iuż też z Kloryndą ludzie wyiezdżali,

Nie przeiezdżali iednak wierzchu góry;

5215

Chrześcianie też osobno czekali,

Sprawieni w półki[2029]. W środku był plac, który

Zostawał wolny y niezastąpiony[2030]

Między woyskami — gońcom naznaczony.

84.

Hardy Cyrkaszczyk pyta o Tankredzie[2031],

5220

Nowego kogoś, nowe widząc stroie;

Przymknie się grabia y podeń podiedzie:

«Gdzieindziey — prawi — iest na szczęście twoie.

Nim się on wróci y niźli przyiedzie,

Atom ia gotów odprawić te boie

5225

Y bić się z tobą za niego, a ktemu[2032]

Wolno to ma bydź[2033]: iako to trzeciemu».

85.

Rozśmiał się Argant: «A Tankred co? żyie

Czy umarł? gdzie iest? cóż się — pry[2034] — z niem dzieie?

Dopiero groził, a teraz się kryie

5230

Y w nogach tylko pokłada nadzieie;

Ale niechay się y pod ziemię wryie,

Niech naostatek[2035] dzwonem się odzieie —

Namacam go ia!». Iuż więcey nie czekał

Raymund, ale rzekł: «Łżesz, by on uciekał!»

86.

5235

Zgrzytnął gniewliwy Cyrkaszczyk zębami

Y surowemi odpowiedział słowy[2036]:

«Więc się ty zań biy! A z bohaterami

Ukażęć[2037], iakiey używaią mowy».

Pojedynek, RycerzSkoczyli zatem rączo z kopijami,

5240

A oba sobie mierzyli do głowy,

Grabia tak, iako wymierzył — nie zmylił,

Ale cóż potem[2038]? ani go nachylił.

87.

Argant zaś chybił ponno[2039] z wielkiey chęci,

Co wielka była u niego nowina;

5245

Albo też anyoł grabię na pamięci

Miał y zepsował[2040] raz[2041] u poganina.

Gniew się okrutny w Cyrkaszczyku nieci[2042],

Porzucił drzewo[2043], na chrześcianina

Chce inszey broni y pewnieyszey użyć,

5250

Kiedy mu pierwsza nie chciała posłużyć.

88.

Na rączem koniu przeciw niemu w oczy

Bieży — iako ptak — a miecz ma dobyty,

Ale mu Raymund w prawy bok uskoczy

Y zaś przypadszy, tnie go w łeb zakryty;

5255

Znowu nań zewrze, co ma w koniu mocy,

Znowu on w lewo skoczywszy, w hełm lity

Tnie, ale darmo ciął, bo oba razy

Nie bał się żadney twardy szyszak skazy.

89.

Chce się z niem Argant cieśniey związać zgoła,

5260

Żeby go iako na dół z konia zwalił,

Lecz uskakuiąc grabia chroni czoła,

Boiąc się, by go z koniem nie obalił;

Y to tam, to sam, wielkie czyniąc koła,

To natarł, to się od niego oddalił;

5265

Aquilin żartki[2044], gdzie pan wodzą kinie[2045],

Wyprawuie się, to natrze, to minie.

90.

Iako, gdy dzielny hetman mocney wieże[2046],

Albo wysokiey dobywa gdzie góry,

Wszystkich przystępów kusi[2047]: tak odzieże

5270

Stalone[2048] siekąc y on szuka dziury;

Ale, iż piersi mocna zbroia strzeże,

Pilnuiąc dobrze powierzoney skóry —

W blach[2049] godzi słabszy y gdzie cienkie nity,

Chce gwałtem swóy miecz wrazić iadowity.

91.

5275

Anioł, Rycerz, Pojedynek, Cud, OpiekaIuż mu blach w kilku mieyscach podziurawił,

Tak, że mu ciekła krew między żelazy,

A sam nie tylko, że się nie ukrwawił,

Ale y w zbroi znaczney nie miał skazy;

A Argant dotąd ieszcze nic nie sprawił

5280

Y na wiatr tylko próżne ciskał razy,

Niespracowany, iednak pełen pychy,

Siecze, a czasem srogie czyni sztychy.

92.

Nakoniec[2050] z góry Saracen raz[2051] cięty

Uczynił — bo się grabia beł nadstawił —

5285

Że, chocia tak beł swą żartkością[2052] wzięty,

Aquilin by go iuż beł nie wybawił;

Ale zdaleka[2053] uyźrzał anyoł święty

Y z niewidomą pomocą się stawił,

Wyciągnął rękę y dyamentowy

5290

Puklerz podstawił pod miecz Argantowy.

93.

Miecz poszedł w sztuki, bo od rzemieślnika

Broń śmiertelnego z ziemie[2054] uczyniona,

Nie mogła zdzierżeć[2055] tey, co od kuźnika[2056]

Nieśmiertelnego była urobiona;

5295

Cud się to wielki zda u Cyrkaszczyka,

Że mu zostawa[2057] ręka obnażona,

Myśli zdumiały, widzi, że nie żarty,

Że tarcz grabina[2058] ma tak twarde harty.

94.

Bo mniemał Argant y tak mu się zdało,

5300

Że o tarcz iego on[2059] miecz beł stłuczony;

Toż y w Raymundzie mniemanie zostało,

Nie wiedząc, że beł z nieba zasłoniony.

Nie wiedząc, że się żelazo spadało

Y że beł z miecza Argant obnażony —

5305

Stał w mieyscu, niechcąc[2060] zwycięstwa podłego,

Z nieprzyjaciela swego bezbronnego.

95.

Chciał iuż rzec, aby miecza kędy dostał,

Lecz zasię potem rozmyślał to sobie,

Że gdzieby[2061] przegrał y na placu został,

5310

Wszystkoby woysko zelżył w swey osobie:

Niechciał[2062] niegodnie wygrać, choćby sprostał,

O pospolitey myśli też ozdobie…

A w tem mu (patrzcie foremnego strzelca!)

Puścił w twarz Argant ułomione ielca[2063].

96.

5315

Y zaraz boyce[2064] dawsze w bok koniowi,

Chce go w pas porwać. Wtem ielca z głowicą

Dosięgły twarzy y Tolozanowi[2065]

Nadtłukły nosa dobrze pod przyłbicą;

Nie zlękł się y w bok skoczył Argantowi,

5320

Niechcąc[2066] z niem sztuką czynić zapaśnicą[2067]

Y kiedy go chciał porwać w rękę prawą,

Zadał mu iednę małą ranę krwawą.

97.

Potem, iak piorun, niedościgły oku,

To ztąd[2068], to z owąd, rączy koń[2069] obraca

5325

Y zawsze go tnie po piersiach, po boku,

Kiedy odskoczy y kiedy się wraca;

Co w sobie mocy, co w koniu ma skoku,

Wszystkiego kusi[2070] y wszystkiego maca;

Nayskrytszey siły na niego dosięga,

5330

A szczęście z sobą z niebem poprzysięga.

98.

Walka, NadziejaOn w dobrą zbroię y sam w się ubrany,

Odpiera przed się y nic się nie boi

Y iako okręt, co ma sztyr[2071] urwany,

Stargany żagiel — ieszcze cało stoi,

5335

A choć iuż ieden bok ma zgruchotany,

Y morze iuż go słoną wodą poi,

Chocia się iuż weń ze wszystkich stron leie,

Ieszcze ostatniey nie traci nadzieie.

99.

Diabeł, Opieka, KuszenieTakieś na ten czas miał niebespieczeństwo

5340

Argancie, gdy cię Belzebub ratował!

Ten, cień w zmyślone oblókł człowieczeństwo

Y z obłoku mu członki posprawował,

A Kloryndzine[2072] wziąwszy podobieństwo,

Iey mu postawę y mowę darował:

5345

Dał chód, dał mu głos, dał iey zwykłe stroie,

Dał y zwykły blask od iey świetney zbroie.

100.

Do Oradyna strzelca szła sławnego

Mara y rzekła: «Sławny Oradynie!

Ciebie słuchaią strzały y każdego

5350

Celu — kiedy chcesz — żadna z nich nie minie;

Iaka to będzie narodu naszego

Szkoda, ieśli ten wielki rycerz zginie

Y iaka hańba, ieśli do swych cały

Uydzie z zwycięstwem nieprzyjaciel śmiały!

101.

5355

Pokaż y teraz, co umiesz: a w ciele

Tego psa utop twóy belt[2073] iadowity,

A my u króla, twoi przyjaciele,

Ziednamyć[2074] łaskę y dar znamienity».

W tem się Oradyn nie rozmyślał wiele.

5360

Obietnicami onemi upity —

Strzałę do prętkiey przyłożył cięciwy

Y wymierzywszy, łuk wyciągnął krzywy.

102.

Anioł, OpiekaŚwiszczy y wiatry siecze rozerwane

Strzała prętkiemi[2075] przyprawiona pióry[2076]

5365

Y trafi w pasy przęczką pospinane

Y między nity uczyni kęs dziury;

Ostre żeleśce, krwią zafarbowane,

Zwierzchniey dosięgło trochę tylko skóry.

Bo anyoł strzale odiął lotu siła[2077]

5370

Y uczynił tak, że się wysiliła.

103.

Ciągnie raniony strzałę grabia stary

Y widzi, że mu krew po zbroi ciecze

Y z niestrzymaney poganina wiary

Strofuiąc, z oczu ogień szczyry miece.

5375

Hetman umowę spólną z oney miary

Zgwałconą widzi, a że strzałę wlecze

Raymund od niego zawsze pilnowany,

Barzo się boi iakiey wielkiey rany.

104.

Y swych do pomsty ręką y ięzykiem

5380

Budzi y chciwey dodawa ochoty,

A ci za wielkiem swoiem woiownikiem

Drzewa w tok kładą y składaią groty,

Walka, WojnaY tak obiedwie[2078] stronie szły z okrzykiem

Do straszney Marsa wściekłego roboty.

5385

Iuż pola nie znać, a iako rozwlokły

Dym, kurzawy się aż pod niebo wlokły.

105.

Złamane drzewa[2079] trzeszczą, tu koń zdycha,

Tu drugi bieży samopas, tu zbity

Rycerz od koni podeptany — wzdycha,

5390

Ten ręki nie ma, ten w poły przebity.

Ten iuż umarły, a ten ieszcze dycha,

Ten świeci srogą przez ranę ielity[2080],

A im się barziey y cieśniey[2081] mieszaią —

Krew między sobą hoyniey rozlewaią.

106.

5395

Dostał buławy Argant zapędzony

Y gdzie naywiętsza bitwa beła — skoczył,

Tą sobie wszędzie czynił plac przestrony,

Rozrywał hufce y we krwi ią moczył,

A na Raymunda wszystek obrócony

5400

Gniew niósł, pilnuiąc, żeby go gdzie zoczył:

Właśnie iako wilk, który głodne zęby

Krwią chce napoić — swey łakomey gęby.

107.

Ale go wielcy wtrącili mężowie

Y na sobie go trochę zabawili:

5405

Ormin, Gwid ieden y dway Gerardowie,

Rugier y zacny grof na Balnawili[2082];

Lecz im go barziey cni bohaterowie

Ściskali, tem beł sroższy w oney chwili,

Tak, iako ogień, co gwałtem zamkniony

5410

Wychodzi y mur niesie wywalony.

108.

Zabił Ormina, w łeb ranił Gwidona,

Z Rugiera się też dusza gotowała,

W tem koło niego wielka zgromadzona

Kupa zewsząd go oszczepy sięgała;

5415

Kiedy tak — iego siłą — bitwa ona

Z oboiey strony w równey wadze trwała.

Skoczywszy Hetman, rzekł Baldowinowi:

«Następuy z rotą swą ku posiłkowi.

109.

A z prawego się uderz o nie boku,

5420

Gdzie się naywięcey biią y mieszaią».

Ledwie to wyrzekł — ze wszystkiego skoku

Bieżą y z boku śmiele się potkaią.

Za tem natarciem ustępuią kroku

Y wciąż poganie hurmem uciekaią;

5425

Iuż się szyk zmieszał, hufce rozerwane,

Chorągwie zbite y w ziemię wdeptane.

110.

Iuż prawe skrzydło także ustępuie,

Iuż niewidomey wszędzie pełno trwogi

Y wszyscy zgoła (tak ich strach zdeymuie)

5430

Okrom[2083] Arganta, w prętkie pośli[2084] nogi;

Ten tyłu[2085] tylko sam nie ukazuie,

Ten twarz, ten y wzrok tylko trzyma srogi:

Ktoby sto mieczów, sto rąk miał przy ciele.

Nie uczyniłby — iako on — tak wiele.

111.

5435

Trzyma na sobie miecze, groty, konie,

A przedsię[2086] za tak wielkiem nacieraniem,

Czasem to tego, to owego żonie[2087]

Y pełno trupów y przed niem y za niem;

Iuż zbroię, iuż ma potłuczone skronie,

5440

Iuż krwią ściekł, a wżdy[2088] nie znać tego na niem,

Ale nakoniec[2089] gęsty w onem czesie

Lud go obraca y z sobą go niesie.

112.

Musiał tył podać za onemi wały[2090],

Które go wielkiem gwałtem zabieraią.

5445

Lecz iego kroki nie owych się zdały

Y serce także — którzy uciekaią:

Z oczu mu szczyre skry wyskakowały

Y postaremu[2091] zwykły gniew chowaią;

Zaiezdża swoich, żeby się wracali,

5450

Nic nie pomogło — wszyscy uciekali.

113.

Chciałby przenamniey[2092] ono[2093] uciekanie

Rządne[2094] mieć, żeby sprawą uchodzili,

Ale strach nie dba na żadne łaianie,

Darmo się groźba y proźba nań sili.

5455

A widząc Hetman, że słabsi poganie

Y że ich iego ludzie przełomili,

Ieden posiłek posyła za drugiem.

114.

Y iedno[2095], że to nie beł[2096] naznaczony

Dzień, co od Boga z wieku beł przeyźrzany[2097]

5460

Iużby beł zastęp on niezwyciężony

Miał oney woyny koniec pożądany.

Diabeł, Walka, Natura, ŻywiołyLecz widząc szatan, żeby beł zniesiony

Za tem zwycięstwem rząd iego z bałwany[2098]

Za dopuszczeniem Pańskiem w mgnieniu oka,

5465

Chmury y wiatry wypuścił z obłoka.

115.

Żywioły, BurzaDzień się y słońce przed chmurami ściska,

Które wychodzą z piekielney ciemnice;

Świata nie widać, ze wszech stron się błyska,

Z gromów straszliwe idą trzaskawice[2099],

5470

Niebo pioruny bez przestanku ciska;

Grad ścina trawy y piękne pszenice,

Pola zalewa; wicher z gruntu maca

Y góry trzęsie i dęby wywraca.

116.

W iednem czasie deszcz, grad, wiatr, zimna woda

5475

Lękliwe biią chrześciany w oczy

Y ona sroga zbytnia niepogoda

Stanowi[2100] roty — równa czarney nocy;

Chorągwi nie znać, w ludziach wielka szkoda,

Którzy sobie dać nie mogą pomocy,

5480

Bo tey Klorynda pogody zażyła

Y koniowi w bok ostrogi włożyła.

117.

Wołała na swych: «Za nami życzliwe

Niebo pomaga[2101] y za nas woiuie!

Patrzcie, iako nam samem przyiaźliwe

5485

Twarzy y ręce wolne zostawuie,

A ich y w oczy y w czoła lękliwe

Biie y gniew swóy na nich ukazuie,

Światło im bierze, a nam drogę ściele

Dziś do zwycięstwa, następuymy śmiele».

118.

5490

To rzekłszy, z ludźmi swoiemi natarła,

Tył niepogodzie tylko podawaiąc,

Y z chrześciany tak się mężnie zwarła,

Że poszła przez nie, mało wstrętu[2102] maiąc;

A co dopiero mało nie dał garła[2103]

5495

Walka, WojnaArgant — bił naszych, srodze nacieraiąc;

Zaczem iuż wszyscy gwałtem uciekali,

A tyły mieczom y dżdżom podawali.

119.

Gniew nieśmiertelnych y śmiertelnych miecze

Uciekaiące grzbiety prześladuią,

5500

Krew strumieniami wytoczona ciecze,

Którą się wody y drogi farbuią.

Tu trupy końskie, tu leżą człowiecze,

Pyrrus y Rudolph iuż więcey nie czuią:

Tamtemu Argant srogi ściął wierzch głowy,

5505

Ten legł od szable[2104] mężney białeygłowy.

120.

Tak uciekali bici chrześcianie,

A piekielnie ie goniły pokusy[2105];

Hetman sam tylko na grad, na łyskanie

Nie dba[2106], grom go nic y piorun nie ruszy;

5510

Na swych surowe groźby y łaianie

Obraca, a iż iuż przegraney tuszy[2107],

Na koniu stoiąc, w obóz otworzony

Przed bramą zbiera lud swóy rozprószony.

121.

Dwa razy konia na on czas[2108] rozpuścił,

5515

Chcąc swych ratować przeciw Argantowi,

Dwakroć się okrył[2109] y nic nie opuścił,

Co należało cnemu Hetmanowi;

Potem z inszemi[2110] ustąpił y puścił

Wolny zwyciężcy plac poganinowi.

5520

Zatem się oni do miasta wracali,

A ci strapieni w obozie zostali.

122.

Ale przed wielką y tam niepogodą

Y wściekłem wiatrem pokoiu nie maią,

Ognie pogasły, obóz spłynął wodą,

5525

Powrozy się rwą, koły się padaią

Y — ze wszystkiego[2111] woyska wielką szkodą —

Szalone wichry namioty targaią;

Gromy, dżdże, wiatry społem[2112] się mieszały

Z ludzkiemi głosy y świat ogłuszały.

Koniec pieśni siódmey.

Pieśń ósma

Argument

O królewicza szwedzkiego słuchaią

Śmierci y iako iego lud był zbity:

Z podobieństw płonnych Włoszy tak mniemaią,

Że ich Rynald beł okrutnie zabity.

Alekto[2113] broi, wszyscy się mieszaią,

Na Goffreda gniew roście iadowity —

Każdy mu grozi y każdy nań zmierza,

On słowy tylko tę wrzawę uśmierza.

1.

5530

Iuż beły wiatry ucichły szalone

Y niepogoda iuż się spokoiła[2114],

Iuż y na ziemię y na morze słone,

Złote iutrzenka świty prowadziła;

Lecz podziemna ćma, która wichry one

5535

Wzbudziła, przedsię[2115] sztuki swe robiła;

Astragor[2116] chytry tusząc, że co zyszce,

Tak Alekcie[2117], swey mówi towarzyszce:

2.

«Patrzay Alekto, że się tu iuż stawił

Y do Goffreda idzie ten, którego

5540

Sam Bóg bez chyby[2118] nam na złość wybawił

Żywo od miecza Solimanowego;

Ten chrześcianom[2119] będzie wszystko prawił

O królewicza porażce szwedzkiego,

Odkryie wszystko, zaczem[2120] ponno[2121] oni

5545

Słać po Rynalda muszą w tak złey toni.

3.

Początkom trzeba zabiegać[2122], bo z trochy[2123]

Skry skrytey często ognie wielkie były,

Idź do chrześcian, zmieszay ich — niech płochy

Żołnierz sam na się użyie swey siły:

5550

Między Angliki, Szwaycary y Włochy

Wrzuć ogień, a iad puść im w krew y w żyły,

Niechay się wściekłe gniewy w nie wprowadzą,

Niechay się sami między sobą wadzą.

4.

Godna ta sprawa rąk y twey roboty,

5555

Masz plac[2124] panu się naszemu przysłużyć!»

Tak rzekł Astragor[2125], a ona ochoty

Pełna, chce zaraz w oney sprawie służyć;

W tem w obóz, między ozdobne namioty

Wiechał on[2126] rycerz, myśląc kogo użyć,

5560

Aby mu przystęp ziednał u Hetmana,

Chcąc mu oznaymić śmierć swoiego pana.

5.

Kiedy się pilnie o Hetmanie pytał[2127],

Każdy mu namiot iego ukazował;

Tam wprowadzony, z ukłonem go witał

5565

Y rękę iego uczciwie całował,

Potem tak począł: «Kto twe dzieła czytał

Y wie, iakoś te kraie powoiował —

Zdziwi się, bo twa sława, iako trzeba,

Od oceana sięga aż do nieba.

6.

5570

Radbym ci beł niósł[2128] weselsze nowiny,»

(Tu srodze westchnie y westchnąwszy rzecze:)

«Sweno[2129], szwedzkiego króla syn iedyny,

(Ach iako rzeczy omylne człowiecze!)

Chciał być ieden z tych, co do Palestyny

5575

Szli, dla Chrystusa przypasawszy miecze;

Niebezpieczeństwa y ociec ubogi,

Iuż zeszły[2130] — nie mógł rozwieść mu tey drogi.

7.

Chciał spraw pod tobą nawyknąć marsowych[2131],

Tak dobrem mistrzem — y z wielkiey chciwości[2132],

5580

Gniewał się na się, że dotąd w domowych

Schowany państwach, gnuśniał w nikczemności;

Słyszał o wielkich dziełach Rynaldowych

Y sławie ieszcze w niedoszłey młodości;

Ta go chęć święta do tey drogi wiodła,

5585

Lecz miłość Boża naybarziey[2133] go bodła.

8.

Przeto, iako się iedno nagotował,

Z przebranem[2134] ludem z domu wyszedł w pole

Y na Tracyą[2135] drogę swą kierował

Y szedł na wielkie Konstantynopole[2136].

5590

Tam cesarz grecki hoynie go częstował,

Tam mu poseł twóy powiadał przy stole,

Antyochiiey[2137] iakoście dostali

Y iakoście iey potem dotrzymali.

9.

Iako was beli oblegli[2138] Persowie.

5595

W mieście z swoiemi woyski tak wielkiemi,

Że się tak zdało, że wszystko pogłowie[2139]

Wyszło y ledwie został który w ziemi.

Ciebie też w swoiey nie zapomniał mowie

Y inszych kilku, ale przed inszemi

5600

Rynalda, iako wykradł się rodzinie,

Co potem zrobił y iako dziś słynie.

10.

Powiedział y to, żeście iuż myślili[2140]

Szturmem się kusić o[2141] syońskie grody,

Radząc, abyśmy z niem nie opuścili

5605

Tey do zwycięstwa tak piękney pogody[2142].

Taką zagrzany mową w oney chwili

Tak posła twego beł[2143] królewic młody,

Że sobie z serca przybydź[2144] na czas życzył

Y nie tylko dni, lecz godziny liczył.

11.

5610

Tak mu się zdało, że mu wymawiano

Iego nikczemność w cudzem zalecaniu[2145],

Y kiedy mu się zatrzymać kazano,

Niechciał[2146] przestawać[2147] na niczyiem zdaniu.

Niebespieczeństwo[2148], które przekładano,

5615

Za nic sobie ma; a to na świtaniu,

To utęskniony w nocy zawsze myśli,

Abyśmy na czas do potrzeby[2149] przyśli[2150].

12.

Sam się na swą śmierć ukwapliwy[2151] bierze

Y w nieszczęście nas wielkiem gwałtem ciągnie,

5620

Noc mu się zdała bydź[2152] nie w swoiey mierze,

Nad zwyczay dłuższa y ledwie go wściągnie[2153].

Co krótszą drogę sam sobie obierze

Y tak skoro się lud do kupy ściągnie,

Ruszy się z mieysca, myśląc złe przechody

5625

Y niebespieczne przebyć bez swey szkody.

13.

Siłaśmy[2154] nędze na drodze użyli.

Ale y głody y zasadzki skryte,

Y niewczasyśmy[2155] wszystkie zwyciężyli,

Pogaństwo uszło, albo beło[2156] bite.

5630

Iużeśmy nazbyt bespiecznemi byli

Dla szczęścia, które beło znamienite —

Kiedyśmy gęste pospinali wozy[2157],

— Przy palestyńskiey granicy — w obozy.

14.

Tam ci, co naprzód chodzili — przybiegli,

5635

Daiąc znać, że zbróy srogi chrzęst słyszeli,

Y że chorągwi nie mało[2158] postrzegli

Y ztąd[2159] — że lud beł wielki — rozumieli[2160].

Wiele ich beło, co srodze pobledli

Na te nowiny y uciekać chcieli;

5640

Postaremu[2161] się królewic rumieni

Y ani twarzy, ani głosu mieni[2162].

15.

«Dwie — prawi[2163] — mamy przed sobą koronie[2164],

Iednę zwycięstwa, drugą męczennictwa:

W tamtey nie wątpię, tę włożyć na skronie

5645

Pragnę, z świętemi pewien uczesnictwa[2165];

Y tu nas późny wiek niezapomionie[2166]

Y tam dostąpiem wiecznego dziedzictwa.

Tu na tem polu świat nasze ozdoby

Y nasze będzie ukazował[2167] groby».

16.

5650

W tem straży zawiódł[2168] y obóz obbieżał[2169].

Dzieląc urzędy z pracą między swoie

Y kazał, aby każdy zbroyno leżał,

Sam także z siebie nie zdeymował zbroie[2170].

Nocy był ten czas, gdy naybarziey bieżał

5655

Sen na troskliwe[2171] ludzkie niepokoie —

Kiedy pogańskie okrzyki i głosy

Wstały, które szły pod same niebiosy.

17.

Uderzą w larmę[2172]; on zaraz wesoło

W przód[2173] przed inszemi[2174] w świetney stanie zbroi

5660

Y z pięknem okiem okazałe czoło

W barwę śmiałości pospolitą stroi.

Wnet nas pogaństwo otoczy. Iuż koło

Obozu woysko niezliczone stoi,

Las gęstych kopiy przeciwko nam stanie,

5665

Chmurę strzał na nas wypuszczą poganie.

18.

W nierówney bitwie — bo przeciw iednemu,

Ieśli nie więcey, do dwudziestu było —

Siła ich legło, siła po nocnemu

Cieniu z okrutnych ran z świata schodziło.

5670

Oko zakryte pobitych żadnemu

Uyrzeć nie dało y nie dopuściło,

Bo razem szkody y nasze dzielności

Noc okrywała płaszczem swey ciemności.

19.

Iednak królewic tak się ukazował,

5675

Że go znać było dobrze, chocia[2175] w nocy,

Ieśli mu się kto z bliska przypatrował

Y iego siłom y sercu y mocy.

Gdzie iedno[2176] bystry swóy koń nakierował[2177],

Gdzie mieczem kinie[2178] y gdziekolwiek skoczy —

5680

Krew wielka płynie wszędzie w onem czesie[2179],

Strach srogi w oczu[2180], a śmierć w ręku niesie.

20.

Aż dotąd, kiedy na świat wychodziła

Złota jutrzenka — ona bitwa trwała;

Ale skoro noc dniowi ustąpiła,

5685

Która strach gęstych śmierci zakrywała —

Dopiero światłość niebieska odkryła

Y oku woysko zbite ukazała:

Po polu gęsty trup leży y mało

Rycerstwa co iuż naszego zostało.

21.

5690

Sto nas zostało ode[2181] dwu tysięcy.

Kiedy królewic uyrzał zbite szyki,

Ia niewiem[2182], ieśli strwożył się widzęcy[2183]

Pobite pierwsze swoie woiowniki —

Nie dał tego znać, tak do swych mówięcy[2184]:

5695

»Mamy, o bracia, dobre przewodniki

Y my za niemi w niebo ich przykładem

Idźmy, krwią od nich[2185] naznaczonem śladem«.

22.

Y wesół z śmierci, że iuż beła[2186] bliska,

Niósł piersi pełne niebieskiey[2187] ochoty;

5700

Nieprzyjaciel nań zewsząd gęste ciska

Miecze, kopiie, strzały, ostre groty.

Że nie tylko ta z stali zbroia śliska,

Lecz Wulkanowey[2188] podobno roboty

Nie wytrwałaby — tak że iego ciało

5705

Skłóte[2189], iedną się tylko raną zdało.

23.

Nie żywot trzyma, ale niepożyty[2190]

Węzeł dzielności członki iuż zemdlałe:

Kole — sam skłóty y biie — sam zbity

Y w skłótem ciele serce ieszcze śmiałe.

5710

W tem wzrostem wielki, wzrokiem iadowity

Mąż, maiąc oczy groźne i zuchwałe,

Siekł nań tak długo z drugiemi swoiemi,

Że naostatek[2191] Sweno beł na ziemi.

24.

Poległ, niestetysz[2192]! kwiat piękney młodości

5715

Y nie beł żaden, ktoby go ratował[2193].

Wami, droga krwi y szlachetne kości!

Świadczę, iakom się na ten czas sprawował:

Wzgardziłem żywot y z wielkiey żałości

Szedłem na miecze, piersim[2194] nadstawował

5720

Y by[2195] to beło wiecznych losów zdanie,

Żem śmierć miał podiąć[2196] — zarabiałem na nię[2197].

25.

Iam tylko ieden sam między trupami

Żyw leżał y to tylko też co[2198] żywy,

Y niewiem[2199], co się potem działo z nami,

5725

Tak mi był odiął zmysł mrok nieżyczliwy.

Lecz skorom mdłemi[2200] przeyrzał kęs[2201] oczami,

Które był zaćmił[2202] cień niepamiętliwy[2203]

Noc mi się zdała y że w onem mroku

Płomień się błyszczał zemdlonemu oku.

26.

5730

Nie miał wzrok w ten czas w sobie takiey mocy,

Aby beł[2204] rzeczy rozeznał widziane;

Lecz beł, iak gdy kto raz otworzy oczy,

Raz zawrze — w poły czułe[2205], w pół ospane[2206].

Osurowiałe[2207] rany w zimney nocy,

5735

Dopiero bóle czuły niesłychane:

Bólu to ieszcze więcey przydawało,

Że się na wietrze pod niebem leżało.

27.

W tem[2208], gdy się ona światłość przemykała,

Usłyszę iakąś cichą dwu rozmowę

5740

Y przymknąwszy[2209] się podle[2210] mnie została,

Iam podniósł z strachu ociężałą głowę;

Aż w szacie, która do ziemie sięgała,

Uyźrzę[2211] dwu z ogniem y usłyszę mowę:

»Dufay[2212], o synu, Boskiey opatrzności,

5745

Ten cię ratuie w twoiey doległości«.

28.

Potem przystąpił y tknąwszy mi głowy,

Żegnał mię, w wielką pokorę ubrany

Y patrząc w niebo, nabożnemi słowy

Mówił nademną[2213] rym[2214] niezrozumiany.

5750

Y rzekł: »Wstań!« A ia wstawam zaraz zdrowy,

Bólu nie czuię, ani żadney rany,

Owszemem[2215] się zdał sam w sobie czerstwieyszy[2216]

Y (o cud wielki!) dobrze ochotnieyszy.

29.

Zadziwiłem się y myśli lękliwe

5755

Wierzyć nie chciały onemu cudowi,

Aż mi ieden z nich: »Czemu — pry[2217] — wątpliwe

Małowiernemu[2218] zmysły rozumowi

Poddawasz[2219]? Uwierz, my ciało prawdziwe

Nosiem y słudzy sąśmy[2220] Iezusowi,

5760

Którzyśmy światem wzgardzili obłudnem

Y tu na mieyscu mieszkamy bezludnem.

80.

Mnie Twórca świata, Miłośnik człowieczy

Kazał o tobie pilne mieć staranie[2221],

Któremu nie dziw wielkie czynić rzeczy

5765

Przez podłe środki, nad ludzkie mniemanie.

Ten y to ciało ma na swoiey pieczy,

W którem cna dusza miała swe mieszkanie

Y chce, żeby z nią w iasność obleczone

Y w nieśmiertelność beło ziednoczone.

31.

5770

Y żeby mu był grób taki sprawiony,

Iaki należy ciału tak zacnemu;

Który u świata będzie poważony

Y oznaymiony wiekowi późnemu.

Poyrzy[2222] po gwiazdach, a patrz z prawey strony

5775

Na iednę[2223], słońcu podobną iasnemu:

Tać przewodnikiem będzie y pobieży[2224]

Żywem promieniem, tam gdzie twóy pan leży«.

32.

Śmierć bohaterska, Trup, RycerzW temem[2225] obaczył z wielkiem podziwieniem,

Że z oney gwiazdy światłość wychodziła

5780

Y rościągnionem[2226] do ziemie promieniem,

Gdzie ciało beło — prosto wymierzyła.

Y królewica swem iasnem płomieniem

Y wszystkie iego rany oświeciła,

A potem nagle ode mnie bieżała

5785

Y tak, iako krew, wszystka szczerwieniała[2227].

33.

Nie na nos leżał; ale iako żywy

Miewał do nieba umysł obrócony:

Tak y na on czas — choć martwy — wzrok chciwy

Do gwiazd obrócił, na wznak położony;

5790

Miecz w iedney pięści ściskaiąc pierzchliwy[2228]

— Iakoby chciał bić — trzymał wyniesiony,

Drugą do piersi nabożnie przykładał,

Tak iakoby się za grzechy spowiadał.

34.

Zemsta, Bóg, BrońKiedym tak łzami święte kropił rany,

5795

Nie bez żałości, nie bez wielkiey męki —

Królewicowi miecz mocno trzymany,

Z pięści pustelnik wyimował przez dzięki[2229]

Y rzekł mi zatem: »Ten miecz krwią rumiany,

Którem dopiero wyiął z mężney ręki,

5800

Iest tak hartowny y tak doskonały,

Że dawne wieki takiego nie miały.

35.

Bóg w dyamencie wyrok ten wykował:

Ponieważ pana utracił pierwszego,

Aby w tey stronie darmo nie próżnował,

5805

Lecz aby prędko poszedł do drugiego,

Któryby w równey sile niem woiował,

Ale szczęśliwiey i czasu dłuższego

Y niem się pomścił: iego to robota,

Nad tem, co Swena pozbawił żywota.

36.

5810

Soliman Swena zabił, w Solimanie

Ten miecz ma zostać y być utopiony.

Przeto zanieś go tam, gdzie chrześcianie

Pod miastem maią obóz zatoczony.

Nie bóy się, abyć w drodze wstręt poganie

5815

Mieli uczynić z iakieykolwiek strony;

Ten, który cię śle, tak cię poprowadzi,

Żeć nic przygoda żadna nie zawadzi.

37.

Ten każe, aby od ciebie wiedzieli,

Iakoście mężnie z pogany[2230] czynili[2231],

5820

Iakoście pana pobożnego mieli,

Iako dzielnego, iakoście go zbyli[2232]

Aby drudzy bydź[2233] ochotnieysi chcieli

Y chętniey zbroye krzyżami znaczyli,

A wielkie serca tem ogniem zagrzane,

5825

Mnożyły wiarę y krzyże rumiane.

38.

A żebyś wiedział, kto mieczowi temu

Ma tak dobremu własnem[2234] zostać panem:

Ten iest Bertoldow mężny syn, któremu

Nikt nie może bydź[2235] w męstwie porównanem.

5830

Temu go odday a mów mu, że iemu

Pomsta należy y że iest obranem

Od Boga na to«. Cud, GróbZa onemi słowy[2236]

Do siebie mię zaś obrócił cud nowy.

39.

Tam, kędy beło[2237] Swenowowe ciało,

5835

Uyrzałem wielki grób wybudowany,

Które weń weszło. Iako się to stało —

Y oko y zmysł nie wie obłąkany.

Ktoś tylko na niem (iako mi się zdało)

Z iego wielkich dzieł rym pisał zebrany,

5840

A iam wzrok chciwy obrócił do góry,

Patrząc na napis y gładkie marmury.

40.

»Tu — mówi starzec — między przyiacioły

Ma twego pana ciało odpoczywać,

A iego drogi — na niebie z anyoły

5845

Wiecznego dobra — duch będzie zażywać.

Ale ty przestań płakać y wesoły

Chciey się na lepszą teraz myśl zdobywać,

A zostań zemną[2238] dzisia[2239] w tey gościnie,

Dokąd z gwiazdami ciemna noc nie minie«.

41.

5850

Tu starzec zmilknie y potem mię wiedzie

Po przykrych górach, co mię spracowały;

Ażeśmy weśli po zwierzęcem śledzie[2240]

W straszną iaskinią iedney ostrey skały,

Gdzie srodzy wilcy y dzicy niedźwiedzie[2241]

5855

Y lwice z swemi szczenięty[2242] mieszkały.

Tu z uczniem mieszkał: święta go broniła

Niewinność lepiey, niźli mieczów siła.

42.

Iabłkami tylko, które z lasu bierze,

A twardem łożem starzec mię częstował.

5860

W tem świt rumiany we złotem ubierze[2243]

Ogniem pleciony warkocz ukazował.

Pustelnicy też wstali na pacierze,

Iam też modlitwy swoie odprawował;

A potemem[2244] ich pożegnał y w drogę

5865

Powróciłem tu ukwapliwą[2245] nogę».

43.

Skoro Szwed skończył, Goffred zasmucony

Tak mu na iego odpowiedział mowę:

«Y ia y wszystek żołnierz — utrapiony

Musi być na tę żałosną ponowę[2246]:

5870

Ponieważ lud wasz mężny i ćwiczony

Od nieprzyiaciół pobity na głowę

Y wasz pan, iako błyskawica, razem

Y kazał się y poległ żelazem[2247].

44.

Ale szczęśliwsza to śmierć, niż dostane

5875

Wielkie królestwa y bogate księstwa

Y dawnych wieków dzieie opisane,

Większego nad to nie ukażą męstwa.

Iuż oni w złote wieńce opasane

Ubrali głowy dla swego męczeństwa;

5880

Ia wierzę, że tam każdy ukazuie

Swe drogie rany y z nich tryumphuie.

45.

A ty, którego Bóg na tey dolinie

Nędznego świata ieszcze chciał zostawić,

Miałbyś — oddawszy troski złey godzinie —

5885

Lepszey się myśli y weselszey stawić.

A co się pytasz o Bertolda synie[2248]

Błąka się, ale gdzieby się miał bawić,

Niewiem[2249] — a ty się strzeż drogi wątpliwey[2250],

Aż o niem rzeczy dowiesz się prawdziwey».

46.

5890

Gdy taka była o Rynaldzie mowa,

Wszyscy go barzo w on czas[2251] żałowali

Y ozwał się ktoś, który rzekł te słowa:

«Ato go z woyska niewinnie wygnali».

Wszyscy, iakoby na to beła zmowa,

5895

Szwedowi iego dzieła powiadali:

Iaki mąż z niego, iako się sprawował

W różnych potrzebach — a Szwed się dziwował.

47.

Gdy tak na ono wszyscy wspominanie

Miłość ku niemu w sobie pobudzili —

5900

Ci, którzy byli szli na picowanie[2252],

Do obozu się z pól nazad wrócili;

Pędzili woły y stada baranie

Y różną żywność z sobą prowadzili,

Słomy y owsy y bydła dostatek,

5905

Tamto dla koni, a to zaś dla iatek.

48.

Ci tę nowinę nieśli nieszczęśliwą,

Którą za pewną wszystkim udawali,

Że Rynaldowy puklerz y cierpliwą[2253]

Zbroię, krwią świeżą spluskaną — poznali.

5910

Zewsząd (bo ktoby rzecz tak żałościwą

Mógł zakryć) ludzie do nich się zbiegali;:

Co żywo, o śmierć pyta Rynaldowę[2254]

Y zbroyę widzieć chce bohaterowę.

49.

Poznali blachę y u miąższey[2255] zbroie

5915

Znak zwykły y herb na iego puklerzu,

Na którem beł ptak ten, co dzieci swoie

Doświadcza słońcem y nie wierzy pierzu[2256].

Ten, ilekowiek znaczne były boie,

Zawsze widali[2257] na wielkiem rycerzu.

5920

A teraz z żalem, z gniewem pomieszanem,

Widzą go bydź[2258] krwią srodze popluskanem.

50.

Kiedy tak różnie po woysku szemrano

Y tę rzecz sobie rozbierali[2259] sami,

Roskazał[2260] Goffred, aby zawołano

5925

Alpranda, co był nad picownikami[2261].

Człek to był dobry — iako powiadano —

Prosty, prawdziwy między rotmistrzami.

Ten od Hetmana o zbroię pytany,

Tak odpowiedział, cnotą zawiązany[2262]:

51.

5930

«Ztąd mil dwunastu, przy gościńcu, który

Idzie do Gazy, tuż blisko granice[2263],

Równina mała leży, wszedszy[2264] w góry,

Które obeszły tamte okolice.

Srzodkiem[2265] nie wielka[2266] rzeczka spada z góry,

5935

Stoki[2267] w niey gęste y żywe krynice,

Mieyscami gęstwa y drzewa ozdobne,

Zakrytem barzo zasadkom[2268] sposobne.

52.

Myśmy tam stada szukali iakiego,

Zwłaszcza, że kray beł w pastwiska obfity.

5940

A w tem uyrzemy kogoś umarłego,

Który tam leżał przy wodzie zabity.

Biegli tam wszyscy, bo z herbu zwykłego

Zbroię poznali, trup sam beł nakryty;

Gdym go chciał odkryć, kiedy go podięto,

5945

Tułów beł[2269] tylko, a głowę ucięto.

53.

Ręki nie beło prawey, ran miał wiele,

Na obie stronie[2270] wszystek przebodziony;

Przy niem hełm próżny[2271] — co orła na czele

Białego niesie — leżał położony.

5950

Radbym beł komu, coby o tem ciele

Sprawę dać umiał. A w tem z iedney strony

Obaczę chłopa niedaleko, który

Zayrzawszy nas, chciał spiesznie uciec w góry.

54.

Lecz dościgniony y od naszych wzięty

5955

Tę samę tylko powiadał nowinę,

Że wczora, kiedy pasł bydło z chłopięty[2272].

Zayrzawszy konnych, skrył się w rokicinę.

Ieden z nich trzymał w ręce łep[2273] ucięty;

A kiedy pilnie patrzał przez krzewinę,

5960

Tak mu się zdało, że to był ktoś młody

Y nie zarosły[2274] y ieszcze bez brody.

55.

Y że go w torbę zaraz potem włożył,

Którą do łęku sobie przywięzował.

A naostatku[2275] y tego dołożył,

5965

Że stróy — że nasi beli — ukazował.

Iam zatem zbroię onę z niego złożył

Y serdeczniem go, Bóg widzi, żałował.

Zbroię tę z sobą przywiozłem, a ono

Ciało — kazałem, aby pogrzebiono.

56.

5970

Lecz, ieśli to iest Rynaldowe ciało,

Inszego pewnie godne było grobu».

A iż Aliprand nadto wiedział mało,

Odszedł zarazem z hetmańskiego progu.

Goffredowi się przedsię iednak zdało

5975

Pytać się pilniey. Ma nadzieię w Bogu,

Że się z pewnego znaku o tem sprawi

Y mężobóyca[2276] wrychle się obiawi.

57.

Noc, Sen, ZemstaA w tem ciemna noc pod płaszcz rościągniony

Świat, iako wielki, wszytek zasłoniła,

5980

A zmysł człowieczy słodkiem opoiony

Snem, odpoczywał y troska się kryła.

Ty, Argillanie[2277], ostrą przerażony

Strzałą, sam nie spisz[2278], ale myślisz siła[2279],

Oczyć[2280] przezdzięki[2281] snu nie przypuszczaią,

5985

Złośliwe myśli pokoiu nie maią.

58.

Ten zły, zuchwały, nieuhamowany

Prętki, porywczy ręką y ięzykiem,

Na brzegu Trentu[2282] zrodzony, zchowany[2283]

W zwadach, beł nocnem domów naieźnikiem,

5990

Potem banitem y z ziemie wygnany,

Łupił po drogach y beł rozbóynikiem

Dotąd, aż woyna w Azyey urosła,

Która mu sławę iuż lepszą przyniosła.

59.

Kęs[2284] tylko usnął dopiero ku dniowi[2285]

5995

Y to w niem nie beł przyiemnny y miły.

Ale podobny sen — paraliżowi,

Bo mu iad lała brzydka iędza w żyły

Y wnętrznemu coś czyniła zmysłowi,

Że mu się myśli snem niespokoiły

6000

Y sama mu się wnet potem stawiła

W straszliwey larwie[2286], która go straszyła.

60.

Tułów mu wielki y straszny stawiła

Y w oczy kładła — wrzkomo Rynaldowy,

W lewey ucięty łep[2287] ręce trzymała,

6005

Straszny, wybladły, krwawy y surowy —

Mowę[2288] mu od krwie ochrapiałą dała,

A takie słowa wychodziły z głowy:

«Uciekay — prawi — iuż dzień, Argillanie,

Cóż? nie widzisz zdrad w niezbożnem Hetmanie?

61.

6010

Mnie zabił — ale choć na to niedbacie[2289]

Strzeżcie, abyście do tegoż nie przyśli[2290].

Zazdrość go gryzie a wy mu ufacie,

Wiedzcie, że y was pozabiiać myśli;

Lecz — ieśli chęci co do sławy macie

6015

Y mężną rękę przy wysokiey myśli[2291]

Zostańcie raczey y nie uciekaycie,

A krwią tyrańską duszę mą błagaycie[2292].

62.

Ia z tobą będę y we dnie y w nocy,

Siłyć[2293] y serca będę dodawała».

6020

Tą mową więtszey dodała mu mocy

Y gniew mu srogiem iadem hartowała.

Sen wylękniony iadowite oczy

Opuścił, z których wściekłość wynikała[2294];

Zbroię oblókszy zaraz się prowadzi

6025

Y Włochy naprzód do kupy gromadzi.

63.

Prowadzi ich tam, kędy[2295] beł ogromny

Szyszak Rynaldów[2296] z zbroią zawieszony —

Nacjonalizm, KłótniaY w przedsięwzięciu onem nie przełomny[2297],

Gniew y głos przedtem wymiata myślony:

6030

«Takli nam ten zły naród wiarołomny,

Łakomy, pyszny, pychą wyniesiony,

Zawsze kłaść będzie — by na niewolniki —

Iarzmo na karki, munsztuk[2298] na języki?

64.

Takeśmy siedm lat wycierpieli wiele

6035

Wzgardy, która nas od nich potykała,

Że przez tysiąc lat będzie (rzekę śmiele)

Gniewać się o co włoska ziemia miała.

A to y Tankred zbił nieprzyjaciele

Y ziemia mu się cylicka dostała,

6040

A Francuzowie pod niem iey dostali

Y cudzą zdobycz zdradą otrzymali.

65.

A kiedy się bić, kiedy wyciągaią

Czasy przewagę albo męstwo iakie —

Nami naygorszą dziurę zatykaią

6045

Y na złe razy idziemy wszelakie;

Kiedy zaś zdobycz y łup dzielić maią,

Myśmy na stronie y niegodni. Takie

Nasze korzyści: krew tylko y szkody,

A ich tryumphy, sława y nagrody.

66.

6050

Był czas, kiedy nas od nich potykały

Nieznośne krzywdy y lekkości[2299] siła,

Ale — chocia się barzo wielkie zdały —

Teraźnieysza ie małe uczyniła:

Zabity Rynald, zgwałcone zostały

6055

Prawa, sława się włoska znieważyła,

A przedsię[2300] niebo piorunem nie biie?

Ziemia ich nie źrze[2301] y pod się nie kryie?!

67.

Rynald, obrońca zabit świętey wiary,

A dotąd ieszcze został nie zemszczony[2302];

6060

Na gołey ziemi — takie iego mary! —

Leży zrąbany y niepogrzebiony.

Kto sprawcą takiey niezbożney ofiary?

A iako ma być (proszę) zataiony?

Z włoskiey dzielności urosła przyczyna,

6065

Która Goffreda trapi y Baldwina.

68.

Dziwną wam powiem, a powiem prawdziwą[2303],

Przysięgam na to żywemu Bogowi[2304]:

Widziałem iego duszę nieszczęśliwą,

Kiedy iuż było ku samemu dniowi.

6070

Ach! iaką radę hetmańską zdradliwą

Przeciw naszemu odkrył narodowi!

Nie sen powiadam albo iaką marę…

Y teraz go mam w oczach — na mą wiarę!

69.

A my co? Czy być pod iego buławą

6075

Y miłey przedsię[2305] zbyć chcemy swobody?

Czy przed ręką, krwią niewinną plugawą[2306],

Uydziem do piękney Eufratowey wody?

Gdziebyśmy[2307] rządem dobrem, dobrą sprawą

Wygnali tamte nikczemne narody

6080

Y w kraiach beli obfitych panami,

Nie mieszaiąc się więcey z Francuzami.

70.

Idźmyż, niechby krew bez pomsty została,

(Ieśli tak chcecie) tak wielkiey osoby;

Acz — gdzieby[2308] dzielność napierwsze[2309] wspomniała

6085

Sprawy swey ręki y dawne ozdoby —

Nie długoby[2310] się ta złość pokarała

Y nie trudnoby o takie sposoby,

Że krwie[2311] niewinney rozlewca — przykładem

Bełby[2312] śmiercią swą tyranom szkaradem[2313].

71.

6090

Ieśli tak będą wasze siły śmiałe,

Iako potężne, iako wiele mogą,

Ia mu sam wrażę miecz w serce zuchwałe;

Wiem, że mi tego y drudzy pomogą”.

To skoro wyrzekł, zaraz pułki całe

6095

Za Argillanem iedną idą drogą:

Wściekła młódź bieży, wszyscy się mieszaią,

Do mieczów wszyscy y do zbróy wołaią.

72.

Miecz między niemi — wzgórę[2314] wyniesioną

Ręką — Alekto trzyma, którem siecze;

6100

A gniewy wściekłe y nienasyconą

Krwie chciwość między gęste roty miecze[2315].

Coraz pomyka chmurę niewściągnioną

Iędza y ostre wszędzie ciska miecze;

Z włoskich stanowisk do Szwaycarów poszła

6105

Y do Anglików potem się przeniosła.

73.

Nacjonalizm, Kłótnia, Gniew, WodaInsze narody, nie tylko wzbudzone

Pospolitą się szkodą urażaią,

Ale y dawne gniewy umorzone

Teraz się znowu w sercach odnawiaią.

6110

Francuzy: harde y niepowściągnione,

Chełpliwe, pyszne, chciwe — nazywaią;

Nienawiść, która przedtem beła skryta,

Teraz wychodzi na wierzch, iadowita.

74.

Tak bywa w garcu[2316], kiedy woda wrząca

6115

Wewnątrz bełkoce u zawartey dziury

Y nie mogąc się w sobie zmieścić, rąca[2317]

Wylewa na brzeg y drze się do góry.

Nie da się tłuszcza zawściągnąć[2318] gorąca,

Ieśli ią baczny[2319] chce hamować który;

6120

Tankred z Kamillem y Gwilelm nie byli

Y insi starsi, co niemi rządzili.

75.

W kupy zmieszane pospólstwa odmienne[2320]

Bieżą y wszyscy na larmę[2321] wołaią,

Trąby y bębny y insze[2322] woienne

6125

Muzyki — na krew serca pobudzaią.

Gotyfredowi nie barzo przyiemne

Nowiny to ten, to ów — posyłaią;

Baldowin pierwszy przybieży we zbroi

Y podle[2323] niego niestrwożony stoi.

76.

6130

On słysząc na się szczyrą[2324] potwarz onę,

Do nieba umysł obraca troskliwy[2325]:

«Ty mię sam, Panie, weźmi[2326] w swą obronę,

Wiesz, żem na swych krew nie beł nigdy chciwy

Zdyim[2327] iem z błędnego rozumu zasłonę

6135

Y uśmierz sam w nich gniew tak popędliwy,

A iakoś świadom moiey niewinności,

Tak ią iem[2328] odkryi z twey dobrotliwości».

77.

Poczuł, że go duch niebieskiey roboty

Niezwykły zagrzał y wnątrz go przeymował;

6140

Pełen nadzieie[2329] y piękney ochoty

Swą twarz wesołą śmiałością farbował.

Na ostre miecze, na wytknione groty

Niewylękniony śmiele następował

Y chocia słyszy przegróżki zuchwałe,

6145

Idzie y czoło niesie okazałe.

78.

Zbroię zupełną[2330] y płaszcz miał na sobie

Drogiem iedwabiem wszystek przeszywany,

Twarz miał odkrytą y tak szedł w ozdobie

Niebieskiey, w straszną powagę ubrany.

6150

Kinie[2331] buławą y tą w oney dobie[2332]

Tuszy[2333] uśmierzyć woysko zagniewane —

Tak do nich wyszedł y te mówił słowa,

Lecz nie człowiecza zda się iego mowa:

78.

«Zkąd się wziął ten zgiełk? kto go śmie prowadzić?

6155

W takiememli[2334] to u was poważeniu,

Że się na płonnych[2335] plotkach chcecie sadzić[2336],

Po częstem y tak długiem doświadczeniu?

Udawa snadź[2337] ktoś, że Goffred chce zdradzić

Y są ci, co mię maią w podeyrzeniu.

6160

Czekacie ponno, abym się sprawował,

Albo dowody iakie ukazował?!

80.

Nie da Bóg, aby od takiey sprosności[2338]

Miało być imię moie pomazane:

Z przeszłem mem życiem broni niewinności

6165

Sumienie czyste y niezasromane[2339].

A teraz — miasto[2340] słuszney surowości —

Miłosierdzie wam będzie pokazane,

Dla przeszłych zasług, odpuszczam błędowi

Y waszemu was daię Rynaldowi.

81.

6170

Argillanową krwią będzie omyty

Grzech spólny: on sam będzie pokutował,

Że was w kupę zwiódł y lud pospolity

Przeciw zwierzchności swoiey pobuntował».

Kiedy to mówił, piorun mu zakryty

6175

Straszney powagi z oczu wyskakował[2341],

Tak, że Argillan wylękniony stoi

Y gniewliwey się iedney[2342] twarzy boi.

82.

A drudzy, którzy dopiero zuchwali

Wstydu y względu żadnego nie mieli,

6180

Ale grozili y srodze łaiali,

A miecze we krwi ostre topić chcieli —

Teraz słów groźnych z pokorą słuchali

Y podnieść oczu ku górze nie śmieli;

A Argillana — zaraz po tey mowie —

6185

Woyskowi od nich wiedli profosowie[2343].

83.

Taki lew bywa, kiedy naieżoną

Grzywą potrząsa y kiedy się sroży;

Ieśli ten przydzie[2344], co mu przyrodzoną

Srogość okrócił[2345] — ogon pod się włoży

6190

Y pod mistrzową ręką wyniesioną

Cierpi karanie y surowe grozy;

Iuż y paznokci y straszliwey gęby

Z wyostrzonemi zapomina zęby[2346].

84.

Tak powiadaią, że w ten czas widziany

6195

Beł przy Goffredzie bohater skrzydlaty,

Co przedeń[2347] puklerz wystawiał miedziany

(Cud przed dawnemi niesłychany laty!)

W ręce miecz goły krwią trzymał spluskany,

Która kroplami ściekała na szaty:

6200

Podobno to krew z miast y królestw ciekła,

Które gniewliwa ręka iego siekła.

85.

Skoro zgiełk ucichł, wszyscy kładli miecze

Y z mieczmi[2348] zaraz zmiękczone niechęci.

Goffred odszedszy, to tam, to sam — miecze[2349]

6205

Myśli wątpliwe[2350] y pilnie się kręci

Kilku dni więcey szturmu nie odwlecze

Y potrzeby ma wszystkie na pamięci;

Czasem sam idzie, czasem kogo ześle

Tam, gdzie tarany gotowali cieśle.

Koniec pieśni ósmey.

Pieśń dziewiąta

Argument

Brzydka Alekto radzi Sułtanowi,

Na chrześciany uderzyć w pułnocy[2351],

Ale świętemu kazał Michałowi

Stworzyciel — wygnać piekielne pomocy;

A te iak skoro poszły ku domowi

Y ci, co wyszli z Armidziney[2352] mocy,

Pomogli naszem. Iuż więcey nie czeka,

Ale zwątpiwszy, Soliman ucieka.

1.

6210

A kiedy brzydka iędza obaczyła,

Że on[2353] zgiełk srogi beł[2354] uspokoiony

Y że nie mógł być — iakoby życzyła[2355]

Przedwieczney Myśli wyrok odmieniony:

Leciała stamtąd, a gdzie przechodziła,

6215

Słońce się ćmiło, rodne schły zagony[2356];

A ukwapliwa[2357] do nowey roboty,

Prętkiemi[2358] biegła po powietrzu loty[2359].

2.

Od towarzyszów swoich to wiedziała,

Że Rynald w woysku nie beł w onem czesie[2360],

6220

To o Tankredzie y inszych[2361] słyszała

Co namężnieyszych[2362], że gdzieś beli[2363] w lesie.

«Y długoż — rzecze — będę próżnowała?

Niechay Soliman woynę zaraz niesie,

Pewnam[2364], że woysko poraziem[2365] zmnieyszone,

6225

Rostyrków[2366] pełne y źle ziednoczone».

3.

To rzekszy — poszła, gdzie między błędnemi[2367]

Rotami mieszkał Soliman zuchwały,

Po wszystkiey prawie nad którego ziemi

Sroższego wieki tamteczne nie miały[2368]

6230

Y ledwie między olbrzymy dawnemi

Nalazł się który tak wściekły, tak śmiały;

W Turczech[2369] królował, mieszkać się był złożył

W Niceey, w którey stolicę założył.

4.

Miał po brzeg, który trzymaią Grekowie,

6235

Od meandrowey[2370] do sangrowey[2371] wody,

Gdzie przedtem dawni mieszkali Mizowie[2372],

Lidowie[2373], pontskie[2374], bytińskie narody[2375];

Lecz chrześciańscy iak skoro panowie

Na woynę poszli azyiską[2376] w zawody,

6240

Państwa mu iego y miasta pobrali

Y bitwę na niem dwa razy wygrali.

5.

Próbował nie raz[2377] szczęścia y odmiany,

Lecz o tem inszy[2378] wyrok beł na niebie

Y do Egiptu udał się wygnany,

6245

Gdzie mu król beł rad[2379] y wziął go do siebie.

Ważył[2380] go równo z przednieyszemi pany,

Aby go potem w swey użył potrzebie,

Myśląc się nie dać więcey rozpościerać

Y chrześciany w Palestynie wspierać.

6.

6250

Lecz pierwey, niż im woyną odpowiedział

Y niż się ruszyć miał do Palestyny,

Za iego wolą służbę przypowiedział[2381]

Soliman zbóycom arabskiey krainy.

A w tem kiedy król w swem Egipcie siedział

6255

Y lud azyiski y zbierał Murzyny —

Soliman łatwie[2382] uiął chciwe żądze

Łakomych zbóyców, za iego pieniądze.

7.

Tak będąc wodzem u nich, tyran srogi

Po ziemi iudzskiey wielkie czynił szkody

6260

Y wszystkie w koło[2383] opanował drogi,

Które z obozu szły do morskiey wody.

A maiąc w sercu boyce[2384] y ostrogi

Do pomsty: pamięć swoiey świeżey szkody —

Więtsze iuż rzeczy myśli na czas przyszły,

6265

Ale ieszcze ma wątpliwe zamysły[2385].

8.

A w tem Alekto przedeń się stawiła

W zawoiu[2386], w męża starego osobie,

Twarz chudą y skroń zmarskami[2387] okryła,

Do kostek miała delią[2388] na sobie.

6270

Wąsa nic, tylko brodę ogoliła,

Z wypustów[2389] ręce ukazała obie;

U boku saydak z krzywą szablą miała,

A w prawey ręce łuk cięgły[2390] trzymała.

9.

«My — prawi — tylko przebiegać będziemy

6275

Te suche piaski y pola niepłodne,

Gdzie sławy żadney dostać nie możemy,

Ani zdobyczy, coby chwały godne.

A Goffred miasto tłucze — iako wiemy —

Dziurę iuż wybił, czasy ma pogodne[2391];

6280

Wrychle[2392] o szturmie mieć będziem nowiny

Y ztąd[2393] uyrzemy ognie y perzyny.

10.

Takli zwycięstwa są[2394] Solimanowe:

Wsi popalone, zaięte barany?

Wspomni[2395] na swoie dawne krzywdy owe,

6285

Wspomni na państwo, z któregoś wygnany.

Odważ się, a zbiy woysko Goffredowe,

Uderz na obóz w nocy niespodziany,

Wierz Araspowi, któregoś spróbował

Y w tem wygnaniu y kiedyś królował.

11.

6290

On teraz o tem nic nie myśli, aby

Ludzie tak nadzy[2396] y tak boiaźliwi

Mieli się o to kusić; zna Araby,

Że tylko na łup y na zdobycz chciwi.

Teraz masz nań czas, obóz bardzo słaby

6295

Y twoi póydą z tobą nie leniwi».

To mówiąc iad mu w zanadrze[2397] miotała,

Potem się sama między wiatr wmieszała.

12.

Woła Soliman, pochutnywa sobie[2398],

«Ty, co mi grzeiesz oziębione żyły,

6300

Nie człowiekiemeś[2399], ale cię w osobie

Człowieczey widząc, oczy pobłądziły.

Prowadź, gdzie raczysz — ia idę przy tobie

Y na krew wszystkę[2400] ofiaruię siły;

Ty mi bądź tylko życzliwa, a oczy

6305

Y szablę moię[2401] sprawuy w ciemney nocy!»

13.

To rzekszy[2402], wszystkie roty w kupę zwodzi

Y pięknemi w nich serca budzi słowy[2403];

Ochoty pełen kwiat arabskiey młodzi,

Grzeie się z głosu swoiey starszey głowy.

6310

Alekto naprzód przed woyskami chodzi,

Sama proporzec wielki niesie nowy,

A woysko idzie tak spiesznie, że wieści

Y wszystkie ludzkie uprzedza powieści.

14.

Potem precz bieży[2404] y twarz swoię[2405] kryie

6315

W owego postać, co niesie nowinę

Y w Ieruzalem wchodzi, kiedy biie

Po zeszciu[2406] słońca ostatnią godzinę.

Idzie, a wszyscy wyciągaią szyie,

Ona królowi nocnego przyczynę

6320

Naścia na obóz, więc y czas powiada,

Znaki y hasła arabskie wykłada.

15.

Noc, DiabełIuż noc czarnawe rozwiiała włosy,

Czerwieniało się niebo niełaskawe,

A ziemia smętna, miasto[2407] chłodney rosy,

6325

Puszczała pary straszliwe y krwawe;

Z szumem y z wichrem poszły na niebiosy

Podziemne dziwy y larwy[2408] plugawe,

Wypuścił Pluton wszystkie ćmy y mało

Duchów piekielnych w Abissach[2409] zostało.

16.

6330

Przez tak straszną noc, srogiey pełną grozy,

Arabowie swe woysko prowadzili,

A gdy w pół biegu noc swe lotne wozy

Tam postawiła, skąd się nadół[2410] chyli —

Pod chrześciańskie podeszli obozy,

6335

Mniey ieszcze ponno[2411], niźli w ćwierci mili,

Gdzie pokarmiwszy, zwycięstwa bespieczny[2412],

Tak do nich mówił Soliman waleczny:

17.

«Widzicie woysko zbóyców niecnotliwe,

Które złodzieyskie[2413] tak wiele państw zdarło

6340

Y iako morze łakome y chciwe,

Wszystkie Azyey bogactwa pożarło;

A teraz oto szczęście wam życzliwe

Na rzeź ie wszystko w ten obóz zawarło;

W złoto ubrane y zbroye y konie

6345

Wam będą na łup, nie im ku obronie.

18.

Więc nie ci to są, którzy zwyciężyli

Persy y Turki, co byli tak mężni,

Po różnych woynach; dawno tych stracili,

Sami zostawszy słabi, niedołężni.

6350

Ale, choćby też spełna wszyscy byli

Tak śpią — iako drwa — nadzy[2414], niepotężni,

Łatwie[2415] bezzbroyne y pobić ospałe,

Od snu do śmierci przeszcie[2416] barzo małe.

19.

Puśćcie to na mię[2417], moie to staranie.

6355

Że przez przekopy wszyscy przeydziem snadnie[2418],

A wy przy wodzu i swoiem hetmanie

Biycie psi naród, co te kraie kradnie!

Dzisia[2419] Azya swobody dostanie,

Dziś Chrystusowe królestwo upadnie!»

6360

Tak ich zagrzewał, tak im tyran tuszył[2420],

Potem się daley z woyskiem cicho ruszył.

20.

A w tem się w cieniu ludzie ukazali,

Ci, którzy byli wyszli[2421] na posłuchy[2422],

Zkąd[2423] łatwie poznał, że nie wszyscy spali

6365

Tak, iako o tem miał swoie otuchy[2424].

Oni wołaiąc, wzad[2425] ustępowali,

Wołaniem wielkiem budząc obóz głuchy,

Tak, że pierwsza straż rozruch usłyszała

Y do sprawy[2426] się y do broni miała.

21.

6370

Wraz[2427] Arabowie we wszystkie muzyki

Uderzą: trąby, surmy głośnie[2428] graią.

Ogromne końskie y człowiecze krzyki,

Idą pod niebo y wiatry mieszają.

Ryczą przepaści y góry, lecz ryki

6375

Straszliwsze dobrze — piekła wypuszczają;

A z Flegetontu[2429] pochodnią trzymała

Alekto, którą znak miastu dawała.

22.

Soliman pędem na straży[2430] przypadnie,

Ieszcze do końca nie dobrze[2431] sprawione[2432]:

6380

Żywioły, WalkaNigdy tak rączo wicher nie wypadnie

Z ziemie — y wiatry nie tak są szalone;

Grom, kiedy z ogniem y z piorunem spadnie;

Rzeka, co niesie domy wywalone —

Na iego wściekłość y na serce śmiałe,

6385

Tylko iest iakieś podobieństwo małe.

23.

Nigdy się darmo mieczem nie zamierzy,

Ledwie go spuści, wielkie widać rany,

A kogo zaymie y kogo uderzy —

Leci od dusze zaraz odbieżany;

6390

A sam nie czuie, choć weń każdy mierzy,

Każdy nań siecze, choć hełm porąbany

Brzmi tak, iako dzwon, choć skry wylatuią

Od częstych razów, które mu doymuią.

24.

A kiedy wszyscy przed niem[2433] uciekali

6395

Y pierwsze roty rozgromione gonił —

Arabowie też w obozy wpadali

Y przez przykopy przeszcia[2434] nikt nie bronił.

Iuż się zwycięzcy z temi pomieszali

Co uciekali; iuż się każdy chronił;

6400

Iuż nieprzyjaciel wpadał y w namioty

Y krwią płócienne pofarbował płoty.

25.

Soliman niesie skrzydlatego smoku

Z ogromną szyią — na hełmie stalonem[2435]

Który się wspina wzgórę[2436], a po boku

6405

Biie z obu stron dwoistem ogonem,

Pianę ma w gębie, a iad brzydki w oku,

Świszczy ięzykiem wielkiem roztroionem,

A z panem równo okrutnie się burzy

Y dymem z gęby y płomieniem kurzy.

26.

6410

Tak się straszliwy zdał między woyskami

Na Solimanie wielki smok ognisty,

Iako więc w ciemną noc z błyskawicami

Zda się żeglarzom ocean pienisty.

Strach, NocIedni się biią, a drudzy kupami

6415

Wciąż uciekaią, a mrok nieprzeyrzysty

Y noc w rozruchu wszystko pomieszała

Y kryiąc trwogę — trwogi przyczyniała.

27.

W tem z iedney roty, która nastąpiła,

Skoczył Włoch ieden przy Tybrze zrodzony,

6420

Którego siły ani okróciła[2437]

Praca, ani wiek laty[2438] nachylony.

Piąci[2439] miał synów, któremi — gdzie była

Naysroższa bitwa — chodził otoczony,

A z młodu ieszcze wyknęli[2440] do zbroie,

6425

Wczas[2441] się na przyszłe zaprawuiąc boie.

28.

Za oycowskiemi y teraz przykłady[2442],

Ostrzyli na krew y serca y broni:

«Pospieszmy dzieci, tam kędy[2443] szkarady[2444]

Pastwi się tyran y lud płochy goni!

6430

Żaden się nie trwóż, żaden nie bądź blady,

Że naszych biią, że są we złey toni;

Mała to sława — moia droga młodzi —

Która bez żadney przewagi przychodzi».

29.

Tak lwica sroga libiyskiey pustyniey

6435

Dzieci — u których ieszcze zęby małe,

Małe paznokcie — wywodzi z iaskiniey

Y wprawuie ie w zwierze okazałe.

A one[2445] matki posłuszne mistrzyniey[2446],

W co urodziwszych tylko zęby śmiałe

6440

— Biorąc z macierze[2447] przykład — utapiaią,

A zwierz co mnieyszy imo[2448] się puszczaią.

30.

Szedł za młodemi dobry ociec syny[2449]

Y Solimana wszystka sześć[2450] opadli,

Chcąc go wraz wszyscy wziąć na rohatyny[2451].

6445

Które mu w boki z obie stronie[2452] kładli;

Ale syn starszy uprzedził rodziny

Y kiedy bracia z oycem na niem padli,

On rzucił oszczep y z tasakiem[2453] spodniem,

Skoczywszy podeń[2454], chciał konia skłóć pod niem.

31.

6450

Walka, Wojna, Ojciec, Syn, Śmierć bohaterskaLecz, iako kamień niepożytey skały

— Co do pół boków w morzu wielkiem stoi,

Odpiera deszcze, wiatry, gromy, wały

Y Iowiszowych gniewów się nie boi:

Tak na oszczepy, na miecze niedbały,

6455

Bespieczny stoi poganin w swey zbroi

Y temu, co chciał dosiąc[2455] sztychem brzucha

Iego koniowi — przeciął łep[2456] do ucha.

32.

Aramant widząc, że brat iego miły

Iuż beł na ziemi tak srodze raniony,

6460

Chciał go wznieść, ale próżne prace były,

Bo y sam na niem poległ obalony:

Podciął mu wszystkie u ramienia żyły

Y tak upadał koniem potrącony;

Ieden na drugiem obadwa konaią,

6465

Oba krew y dech ostatni mięszaią[2457].

33.

Przeciął we środku oszczep u Sabina,

Którem go sięgał z daleka po oku,

Lecz y ten ranę wziął od poganina,

Cięty w słabiznę u lewego boku.

6470

Długo się męczył y nie chciał chudzina

Wielkiem oporem do wiecznego mroku;

Dusza przez dzięki[2458] ciała odbiegała

Y przez gwałt prawie świat zostawowała[2459].

34.

Lorenc z Bonfinem, ci beli zostali;

6475

Oba bliźnięta, a tak iednakowi,

Że się rodzicy sami omylali

Y często swemu śmiali się błędowi[2460].

Ale się teraz barzo różni stali,

Bo łep[2461] do czysta uciął Lorencowi —

6480

Tobie (o twarda różnico) Bonifinie,

Z piersi rościętych[2462] krew strumieniem płynie!

35.

Ociec — nie więcey ociec[2463] — (o żałości!)

Straciwszy wszystkie syny, nieszczęśliwy,

Patrzy na trupy, a żal mu przez kości

6485

Przeymuie serce wielki, przeraźliwy.

Żaden tak mocney nie widział starości:

Że żywy został — u mnie wielkie dziwy!

Y bił się przedsię[2464], ponno[2465] z tey przyczyny.

Że konaiące nie patrzył na syny[2466].

36.

6490

Więc y życzliwe ciemności tak chciały,

Że mu część żalu zakryły onego;

Nie chce w niem umysł zwycięstwa wspaniały,

Gdzieby[2467] nie zgubił sam siebie samego.

Żywotem wzgardził, o swą krew niedbały,

6495

Nieprzyiaciela krwie[2468] pragnie swoiego

Y nie rozeznać, co chce y co woli:

Umrzeć, czy zabić — tak go serca boli.

37.

Zawoła potem: «Takli[2469] to wzgardzona

Ta moia ręka y takiey słabości,

6500

Że wszystką siłą na cię usadzona,

Nie może na mię wzbudzić twey srogości?!»

W tem ią wyniesie, ona — wyniesiona,

Spadaiąc z góry, przecięła do kości

Lewego boku — tak, że mu krew z ciała

6505

Polerowaną zbroię popluskała.

38.

Za oną raną, za onem[2470] wołaniem,

Obróci się nań tyran iadowity:

Przeciął mu zbroię, przeciął puklerz na niem,

Choć siedmioraką skórą beł[2471] okryty;

6510

Y w brzuchu mu miecz utopił, że za niem

Wypadła dusza pospołu z ielity:

Mdleye nieborak, a krew na przemiany

To z gęby leie, to z otfartey[2472] rany.

39.

Iako na Tatrach[2473] dąb nieprzełomiony,

6515

Na gniew Iowiszów[2474] długi wiek niedbały,

Gdy go nakoniec[2475] wściekłe Aquilony[2476]

Wywrócą — wali za sobą las mały:

Tak y ten poległ; a z oboiey strony[2477]

Kupami trupy na koło leżały.

6520

Z taką cny rycerz umierał ozdobą,

Ciągnąc na on świat tak wielu za sobą.

40.

Kiedy tak serca przykładem y krzykiem

Dodawał swoiem Sułtan niebłagany[2478]

Arabowie też za swem przewodnikiem

6525

Uciekaiące bili chrześciany.

Henryk Angielczyk z Witem Bawarczykiem

Legli od srogiey Dragutowey rany,

Tenże Gilberta y Aryodena

Y Frąca zabił[2479] — wszystkich trzech od Rhena.

41.

6530

Mechmet — Ernesta, Albadzar — Ottona

Zabił: ten mieczem, ów pierzystą[2480] trzciną;

Murat na wylot przebił Andrapona

Pod lewą pachę perską rohatyną[2481].

Ale kto może pamiętać imiona

6535

Tych, co ginęli oną[2482] mieszaniną[2483]?

Goffred w tem[2484] bieżał, krzykiem obudzony,

Zbieraiąc w kupę swóy lud rosproszony[2485].

42.

Skoro naypierwsze usłyszał rozruchy,

Których w obozie co raz[2486] przybywało —

6540

Tak się domyślał y tey beł[2487] otuchy[2488]

Że to arabskie łotrostwo być miało,

Bo często o niem przychodziły słuchy,

Że go po drodze siła rozbiiało;

Lecz mniemał, że tak być nie mogli śmieli,

6545

Aby uderzyć na obozy mieli.

43.

Bieżąc na on zgiełk, słyszy z drugiey strony,

Że w larmę[2489], w larmę biią y wołaią,

A krzyk ogromny w górę wyniesiony

Y gęste głosy — obłoki mieszaią.

6550

Z Kloryndą to szedł z miasta wyprawiony

Argant; ci także srodze nacieraią.

Trochę się tylko Hetman zastanowi[2490]

Y tak mężnemu mowi Guelfonowi:

44.

«Słyszysz ten okrzyk y tę nową trwogę,

6555

Która od miasta y gór następuie?

Idź przeciwko niem y zaydzi[2491] im drogę,

Niech nieprzyjaciel wstręt[2492] tam iaki czuie;

A ia tem czasem[2493] lud arabski mogę

Trzymać na sobie, że się zahamuie.

6560

Ci z tobą póydą, a idź spiesznie z niemi,

Ia w inszą stronę, nastąpię z moiemi».

45.

Iednakie szczęście, iednaki los wiedzie

Obydwu w on czas[2494], różnemi drogami:

Guelf przeciw górom y ku miastu iedzie,

6565

Hetman się idzie potkać[2495] z Arabami.

Ale ten co krok, co dziesięć uiedzie,

Ludzi mu zewsząd przybywa kupami,

Tak, że iuż możny y dosyć potężny

Szedł tam, kędy krew lał Soliman mężny.

46.

6570

Tak gdy z oyczystych gór wody wywodzi

Głęboka Wisła[2496] — nie zakrywa brzegu,

Ale im daley swych źrzódeł odchodzi,

Tem hardsza bieży z gwałtownego biegu;

Wsi[2497], pola, lasy, bystre rwą powodzi[2498],

6575

Mosty łamią kry z umarzłego śniegu[2499],

A sama morze kilką rogów[2500] bodzie

Y woynę — nie dań[2501] — śle baltyckiey wodzie[2502].

47.

Goffred, tam gdzie się nabarziey mieszaią,

Bieży y daley uchodzić swem broni

6580

Y zawraca tych, którzy uciekaią:

«Wiedzcie przynamniey kto was — prawi[2503] — goni!

Ci rany tylko w tył biorą y dayą,

A w samey tylko ufaią pogoni,

Ale skoro im twarzy ukażecie,

6585

Zaraz ucieką y bić ie będziecie[2504]».

48.

Tam się obraca y tam ostrogami

Rączego konia w oba boki kole,

Kędy Soliman z swemi Arabami

Gnał płoche roty przez szerokie pole.

6590

Między gęstemi mieczmi[2505] y śmierciami

Bieży przez mokre y krwią ściekłe role[2506],

Rwie mocne hufce, a gdzie wodze skłoni[2507]

Z obu stron lecą Arabowie z koni.

49.

Przez kupy trupów czasem przeskakuie,

6595

Tak iako piorun ciśniony z obłoka;

Soliman — wielki następ na się czuie,

Lecz się nie trwoży y nie mruży oka —

Y owszem, blisko podeń[2508] się szańcuie[2509]

Y miecz wynosi chcąc go ciąć z wysoka;

6600

O iako wielcy dway bohaterowie,

Zeszli się czynić[2510] o krew y o zdrowie!

50.

Stanęła wściekłość przeciwko dzielności,

O państwo wielkie bić się w placu małem.

Ten poiedynek, okrom[2511] wątpliwości,

6605

Musiał być wielkiem y srogiem y śmiałem,

Lecz, iż go nocne zakryły ciemności —

Y ia go piórem minę zapomniałem[2512];

Był iednak godzien, aby iasne słońce

Odkryło było światu takie gońce[2513].

51.

6610

Iuż wziąwszy serce[2514] ludzie Chrystusowi,

Nieprzyjaciołom mężnie odpierali[2515],

Przy swoiem wodzu y Solimanowi

Co natarciwszy w koło dogrzewali.

Nie więcey tamci mogli, niźli[2516] owi,

6615

Nie więcey tamci, niż ci — przemagali[2517];

Iako na wadze strony się równaią:

Tak zabiiaią, iako umieraią.

52.

Iako, gdy Auster[2518] na powietrznem dworze

Z gniewliwem stoi Aquilonem[2519] w zwadzie,

6620

Nie złożą[2520] sobie, a niebo y morze,

Obłok na obłok y wał[2521] na wał kładzie —

Tak y tam żadna strona w oney porze[2522]

Nie przemagała[2523] w Marsowem zakładzie:

Miecze na miecze y konie na konie,

6625

Obiedwie[2524] równo zastawuią stronie.

53.

Lecz nie mnieysza się bitwa zaczynała

Y niemniey krwawa daley, w drugiey stronie:

Ćma niezliczona w chmurach się wieszała

Duchów piekielnych, swoiem ku obronie.

6630

Ta serc pogaństwu y sił dodawała,

Które iuż beło[2525] w obozowey bronie[2526];

Ale kto ogniem swem Arganta sięga,

Choć iego własny dosyć go użega.

54.

On, iako wściekły, srogi y surowy,

6635

Na straży poszedł y przez przykop skoczył

Y drugiem przezeń przeyazd dał gotowy

Y gęstemi go trupami natłoczył.

Szańce poznosił, powypełniał rowy

Y krwią swych panów namioty pomoczył[2527];

6640

Klorynda z niem wraz, albo trochę za niem

Szła, urażona onem uprzedzaniem.

55.

Iuż chrześcianie wszędzie uciekali,

Kiedy Gwelf przypadł z posiłki świeżemi[2528],

Za iego przyściem[2529] twarzy obracali,

6645

Y mężnie znowu potkali[2530] się z niemi.

A kiedy się tak z sobą pomięszali,

A krew z obu stron płynęła po ziemi —

BógStworzyciel świata święte oczy swoie

Obrócił w on czas na surowe boie.

56.

6650

Płaszczem odziany chwały y wieczności,

Maiąc wszystkie swe stworzenia na pieczy[2531],

Siedział na tronie swoiey wielmożności,

Kędy zmysł nigdy nie doydzie człowieczy.

Trzy światła w iedney świeciły światłości,

6655

O niepoięte rozumowi rzeczy!

Natura, Wróg, Czas beli[2532] pod nogami

Y wieczne Rucho[2533] z inszemi[2534] sługami.

57.

Los, Obraz świataPod Maiestatem bogini siedziała[2535],

Która bogactwo y złoto ma w mocy

6660

Y świecką chwałę; a iako kazała

Wieczna Myśl, tak swem kołowrotem toczy.

Taka Go chwała y iasność odziała,

Że y godnieyszych blaskiem się ćmią oczy;

Ćmy nieśmiertelne okryte iasnością

6665

Nierównie — równą cieszą się radością.

58.

Muzyka wdzięczna świętych pieśni brzmiała,

Którą mistrz y dźwięk niepoięty stroi.

Ztamtąd[2536] Świętego zawołał Michała,

Który stał przed Niem w płomienistey zbroi.

6670

«Nie widzisz — prawi[2537] — co to podziałała

Piekło, Diabeł, Szatan, WygnanieY co y teraz ćma piekielna broi;

Móy lud wybrany trapi y swe siły

Wszystkie nań prawie piekła obróciły.

59.

Idźże, a mów iey, że nie iey należy

6675

Woyny prowadzić, od tego hetmani,

Niechże mi więcey na świecie nie leży,

Niech tu nie rządzi, niech tu nie hetmani;

Niech nie zaraża powietrza, niech bieży

Do swych Abissów[2538], do swoich otchłani

6680

Na wieczne męki y wieczne karanie —

Tak chcę y to iest moie rozkazanie!»

60.

AniołSkłonił się nisko Anyoł y ochoty

Pełen, tak rączo niósł pióra pierzchliwe[2539],

Że myśli ludzkiey niedościgłe loty

6685

Z niem porównane, zwać może[2540] leniwe[2541].

ZaświatyWprzód empireyski przeszedł pałac złoty,

Tam, kędy dusze mieszkaią szczęśliwe;

Więc kryształowe, więc, gdzie iasne koło,

Gwiazdami wite, obraca się w koło.

61.

6690

Potem przechodził spherami różnemi

Wprzód Suturnową, potem Iowiszową,

Które Anyeli rękami własnemi

Sprawuią, choć ie ludzie — błędne zową

Ztamtąd się puścił pólmi przestronemi,

6695

Gdzie się grom rodzi y śnieg z wodą dżdżową,

Gdzie świat sam siebie żywi y pożera

Y w swey się zwadzie rodzi y umiera.

62.

Odganiał Anyoł złotemi skrzydłami

Plugawe chmury y czarne ciemności,

6700

A noc swóy warkocz pleciony gwiazdami

Iuż odkrywała, z anyelskiey światłości.

W takiey więc słońce między obłokami

Po niepogodzie wychodzi iasności,

Tak piękna gwiazda po długiem ogonie

6705

Upada wielkiey macierzy na łonie.

63.

A kiedy przyszedł, gdzie piekielne ony[2542]

Larwy, z pogaństwem mieszały lud Boży —

Na wyciągnionych skrzydłach zawieszony,

Taką ie mową y oszczepem trwoży:

6710

«To wiecie dobrze, iakie Nieskończony

Pan gromy ciska, iakie Iego grozy,

O! źli, uporni — chocia[2543] w męce wieczney,

O! hardzi — chocia w nędzy ostateczney.

64.

To wyrok Iego, że krzyż święty stanie

6715

W Ierozolimie z Iego możney ręki!

Cóż po tych burzach? w kiem macie ufanie,

Że mu się chcecie przeciwić przezdzięki[2544]?

Idźcie — przeklęci — na wieczne karanie,

Na wieczny ogień y na wieczne męki;

6720

Tam w Acheroncie[2545] swych woien pilnuycie

Y iako chcecie, tam z nich tryumphuycie;

65.

Tam się wy srożcie y tam swoich — wściekli —

Sił dokazuycie, pod ognistem sklepem;

Tam złe będziecie dusze biczmi[2546] siekli;

6725

Tam ogień palić w swem więzieniu ślepem!»

Mało co dbaiąc, leniwo się wlekli,

Aż na nie Anyoł uderzył oszczepem,

Dopiero pędem wielkiem uciekały

Piekielne larwy y świat opuszczały.

66.

6730

Y do Abissów prosto polecieli

Nieprzyiaciele wieczni ludzkiey duszy;

W takiey gromadzie nigdy nie lecieli,

Ptacy za morze, iako te pokusy;

Nigdyście liścia tyle nie widzieli,

6735

Kiedy ie iesień y pierwszy mróz ruszy.

A skoro poszły one[2547] szpetne larwy,

Świat się wyiaśnił y beł piękney barwy.

67.

Ale nie przeto Cyrkaszczyk słabieie,

Albo mnieyszego serca być poczyna,

6740

Choć go pochodnią Alekto nie grzeie,

Choć go piekielnem biczem nie zacina.

W naygęstsze hufce wpada y krew leie,

Kto się nawinie — siecze, wali, ścina;

Chude pachołki z bogatemi pany

6745

Porównywaiąc[2548] — tyran niebłagany[2549].

68.

Lecz y Klorynda w ten czas Argantowi

Męstwem y sercem na przód nic nie dała[2550]:

Trafiła mieczem Berlingierowi

Właśnie w puł[2551] serca, gdzie dusza mieszkała;

6750

A tak go pchnęła, że nieborakowi

Koniec broń wściekła tyłem ukazała.

Albin przez szyszak uderzony w kręgi,

Spadł z konia, tak raz od niey bywał tęgi.

69.

Ciało, Gotycyzm, WalkaCiągnął łuk Rykard y chciał ią oślepić.

6755

Lecz mu ucięła rękę; ta na ziemi

Wpół żywa, chce się nieboga pokrzepić

Y trzyma przedsię łuk palcy drżącemi.

Tak więc wąż ogon ucięty chce zlepić —

— Ale daremnie — z członkami inszemi;

6760

Nie czyniła nic więcey Rykardowi,

Ale skoczyła ku Gernierowi.

70.

Tego zaś w szyię miecz nielitościwy,

Miecz nieuchronny[2552] Kloryndzin[2553] ugodził,

Spadł mu łeb — z krtaniem[2554] przeciętem — nieżywy

6765

Y w piasku ze krwią pomieszanem brodził,

A tułów martwy długo, (iakie dziwy!)

Siodła się trzymał y koń pod niem chodził

Y nierychło go z siebie zbył wierzganiem,

Czuiąc, że słaby ieździec siedział na niem.

71.

6770

Kiedy tak mężna bohaterka biła

Swem ostrem mieczem płoche chrześciany,

Nie mniey po długiem obozie gromiła

Cna Gildylippa y siekła pogany[2555];

Iednaż płeć w obu, iednaż była siła,

6775

Iednakie serce y małey odmiany,

Lecz się nie zeszły z sobą w tey potrzebie,

Inaczey o nich przeyrzano[2556] na niebie.

72.

Ta z tey, a owa z drugiey także strony

Gwałtem przełomić hufiec gęsty chciała;

6780

A w tem Gwelf przypadł, gdzie iuż nachylony

Mężna Klorynda lud przed sobą gnała

Y z góry na nię ciął niepostrzeżony

Y kęs z pięknego krwi wytoczył ciała;

Ale mu sztychem oddała zarazem,

6785

Między żebrami pod świetnem żelazem.

73.

Wyniósł się znowu, lecz niespodziewaną

Przygodą podpadł Ośmid[2557] z Palestyny

Y tak nie sobie należącą raną

Zabity, z gęby plwał zkrwawione[2558] śliny.

6790

A w tem do Gwelfa gromadą zebraną

Iego lud bieżał z oney mieszaniny —

Kloryndzie także ludzie przybywali,

Zaczem się z sobą znowu pomieszali.

74.

Iuż na świat niosła iutrzenka świt rany[2559]

6795

Y noc iasnemu dniowi uchodziła,

Kiedy Argillan wyszedł, rozwiązany

Z woley[2560] hetmańskiey, która na to była;

Y z prętka[2561] w zbroię niepewną ubrany,

Lub złą, lub dobrą[2562] — iaka się trafiła,

6800

Bieżał zelżony żywot na szańc stawić

Y błędów przeszłych przewagą poprawić.

75.

Iako koń, w pańskiey stayniey urodziwy,

Którego tylko do woyny chowaią —

Kiedy się urwie, bieży niewściągliwy

6805

Na łąki, albo gdzie stada pasaią,

Wyniosłem karkiem trzęsie, a u grzywy

Plecione kosy[2563] z wiatrami igraią,

Piasek kopyty[2564] w prętkiem[2565] biegu ciska

Y rże[2566] ogromnie y nozdrzami pryska —

76.

6810

Tak szedł Argillan, tak miecz ostry toczył,

A twarz mu gniewem y oczy pałały,

A tak biegł rączo, że stopy nie tłoczył

Y piaski śladu żadnego nie miały.

Między naygęstszy huf arabski skoczył,

6815

Wołaiąc głosem — odważony, śmiały:

«O! rozbóynicy, skąd wam tey dostaie

Teraz śmiałości y kto ią wam daie?

77.

Nie wasze dzieło, ubierać we zbroię

Zupełne — ciała, bo ich nie wytrwacie;

6820

Wy nadzy, marni, wiatrom tylko swoie

Strzały, a żywot nogom polecacie.

Nie są po waszem plecu[2567] dzienne boie,

Bo wy tylko w noc y w cienie ufacie;

Ale, iakoto teraz świat odkryły[2568],

6825

Trzeba zdolnieyszey y zbroie[2569] y siły».

78.

Ciało, Walka, GotycyzmTo mówiąc ieszcze, dał Algadzelowi

Taki ciężki raz y ranę takową,

Że w ten czas właśnie, gdy Argillanowi

Chciał odpowiedzieć — uciął mu krtań z mową.

6830

Zaraz wieczny mróz wpadł Arabinowi

W serce — y w piersi biie martwą głową

Y czołem w ziemię, a u zbladłey gęby,

Kąsaią piasek potrętwiałe[2570] zęby.

79.

Po Algadzelu zabił Saladyna,

6835

Muleaszowi zadał ranę srogą,

Ściął Agrykalta y Aryadyna

Wyprawił iednąż za inszemi[2571] drogą.

Kiedy rannego obalił Gradyna,

Przeganiał z niego[2572] y deptał go nogą.

6840

Podniesie Gradyn oczu y mdłey głowy,

Do Argillana mówiąc temi słowy[2573]:

80.

«Y ty nie długo[2574] z śmierci y mey męki

Cieszyć się będziesz y tobie przeyźrzały[2575]

Nieba śmierć prętką od mężnieyszey ręki,

6845

Coś to teraz tak dufny y zuchwały».

On zaś: «Ty umrzy[2576] tem czasem przezdzięki[2577],

Co to wiesz[2578], co mi nieba obiecały

Y karm swem ścierwem głodne psy y kruki!»

W tem weń miecz wraził za one nauki.

81.

6850

Uroda, Młodość, MężczyznaMiędzy strzelcami Solimanowemi,

Iego kochany był piękney urody

Ieden młodzieńczyk; a ieszcze ostremi

Włosami gładkiey nie okrywał brody

Y ledwie kwiaty dopiero pierwszemi,

6855

Y mchem mu beły porosły iagody,

Włos zaniedbany przydawał wdzięczności

Y twarz przy męskiey piękna surowości.

82.

Koń miał pod sobą podobny[2579] do śniegu,

Który dopiero spadł na dół z obłoku,

6860

A tak beł żartki, że takiego biegu

Wiatry nie miały y takiego skoku;

Trzcinę wpół trzymał złocistą po brzegu,

Szablę oprawną zawiesił u boku,

Z cienkiey bawełny zawóy miał na głowie,

6865

Sam beł — w miesiące tkanem złotogłowie[2580].

83.

Gdy tak młodzieńczyk sławą uwiedziony,

W srogiego Marsa dzieło się wprawował

Y gęste roty y lud potrwożony

Mieszał y śmiele wszędzie następował —

6870

Chytry Argillan zachodząc go z strony[2581],

Nieostrożnego iakoś upilnował:

Konia pod niem skłół[2582], że ledwie na nogi

Wstał, a on iuż miecz nad niem trzymał srogi.

84.

W samey miał tylko nadzieię litości,

6875

Ręce do niego złożone obrócił,

Lecz w okrutniku kwiat piękney młodości,

Zatwardziałego serca nie okrócił.

Ciął nań, ale miecz więtszey był ludzkości

Y żałuiąc go — płazą się wywrócił;

6880

Cóż potem[2583]? znowu zadał mu sztych srogi

Y miecz przezdzięki[2584] musiał iść w swe drogi.

85.

Soliman, z którem pobliżu straszliwy

On poiedynek Goffred odprawował,

Widząc, że iego Lezbin nieszczęśliwy

6885

Beł we złem razie — on plac zostawował

Y z wielkiem pędem bieżał zapalczywy,

Lecz tylko pomstę — nie pomoc — gotował,

Śmierć, KwiatyBo iuż na ziemi, iako kwiat rozwity,

Podcięty pługiem, Lezbin beł zabity.

86.

6890

Oczy zemdlone znienagła[2585] konały,

Szyia się na grzbiet wywrócona kładła,

Ale choć w śmierci wdzięczność wydawały

Y twarz mu piękną iakąś barwą bladła.

Piersi kamienne w Sułtanie zmiękczały,

6895

Nie iedna mu łza w puł[2586] gniewu wypadła.

Ty, Solimanie, płaczesz? coś swoiego

Państwa nie płakał, wszcząt[2587] zepsowanego[2588]!

87.

A widząc, że krwią świeżą Lezbinową

Nieprzyjacielskie żelazo kurzyło,

6900

Płacz ścisnął w piersiach; a serce surową

Wygnawszy żałość, gniewem się burzyło.

Ciął Argillana tak barzo, że z głową

Żelazo, szyszak y tarcz przepędziło:

On[2589] tak wielki raz y tak wielka rana,

6905

Mężnego beła godna Solimana.

88.

Mało miał na tem[2590], ale między kości

Pcha nieżywego mieczem pomsty chciwem,

Iako pies wściekły od nieznanych gości

Ciśniony kamień — kłem kąsa gniewliwem.

6910

O! niepotrzebna pociecho w żałości,

Mścić się nad ziemią y trupem nieżywem!

Ale tem czasem[2591] Goffred nie próżnował

Y na Araby śmiele następował.

89.

Pod tysiąc Turków beło z paiżami[2592],

6915

Wszyscy we zbroiach y wszyscy ćwiczeni:

Serdeczni, mężni, różnemi woynami,

W różnych potrzebach nie raz[2593] doświadczeni.

Między staremi beli żołnierzami,

U Solimana z dawnych lat liczeni

6920

Y za niem w iego nieszczęściu szli wszędy,

W arabskie pola y w cierpliwe[2594] błędy[2595].

90.

Ci się rozerwać swoiemu nie dali

Hufcowi, pewni nie ustąpić kroku;

Wpadł Goffred na nie y wprzód Korkutowi

6925

Po ielca[2596] w lewem miecz utopił boku.

W łeb Rossanowi — ale Selimowi

Zadał raz cięty tuż przy samem oku;

Zabił Murata, który iem hetmanił,

Inszych moc zabił y srodze poranił.

91.

6930

Kiedy tak długo mieszanina ona

Między pogany y naszemi trwała

Y ieszcze namniey[2597] saraceńska strona

Nienachylona mocno się trzymała —

Zdaleka chmura z gęstego złożona

6935

Prochu, nagle się stroną ukazała;

Potem z niey zbroye y miecze błysnęły

Y serca Turkom dopiero odięły[2598].

92.

Pięćdziesiąt mężnych, wielkich naieźników[2599]

Z chorągwią białą z krzyżem złotem biegło.

6940

Chociabym sto gąb y sto miał ięzyków,

By[2600] się sto głosów do nich także zbiegło —

Niewyliczyłbych[2601] — od[2602] tych woiowników

Pobitych pogan: tak ich wiele legło:

Zbity Arabin y niezwyciężony

6945

Turczyn po części iuż był przełomiony.

93.

ŚmierćStrach, smętek, boiaźń, trwoga żałościwa,

Co raz to[2603] więtsza wszędzie się szerzyła,

A śmierć okrótna[2604] y nielutościwa[2605]

We krwi śmiertelną kosę swą moczyła.

6950

Król też czuiąc iuż, że się ukwapliwa[2606]

Ona wycieczka[2607] niedobrze zdarzyła —

Z ludem przed miasto wyszedł y pod mury

Na wątpliwy bóy z swemi patrzał z gury[2608].

94.

A skoro uyrzał, że się Arabowie

6955

Pospołu[2609] z Turki[2610] bardzo nachylili,

Gęste słał posły, aby lud wodzowie

Argant z Kloryndą zaraz uwodzili.

Ale choć do nich wskazował surowie[2611]

Krwią opoieni długo się bawili[2612],

6960

Acz naostatek[2613] ustąpić musieli

Y ludzie sprawą swe uwodzić chcieli[2614].

95.

Ale kto prawa na boiaźń stanowi?

Kto strach przywiedzie do dobrego końca?

Tarcze y zbroię miecą, chcąc być zdrowi;

6965

Miecz teraz wadzi, co wprzód był obrońca.

Pod miastem wielka przeciw południowi

Dolina leży od zachodu słońca:

Przez tę pogaństwo nazad uciekało,

A proch przed sobą gęstą chmurą gnało.

96.

6970

Kiedy pochyło na dół uciekali,

Srodze ie nasi siekli y pędzili,

Lecz kiedy z dołu w gurę[2615] się udali,

Gdzie świeży ludzie na posiłku byli —

Nie chciał Gwelf, aby w górę nacierali

6975

Y kazał, aby daley nie gonili.

Tak swe stanowił hufce zagonione,

A król też swoie zbierał rozproszone.

97.

Tem czasem[2616] Sułtan czynił, co człowiecze

Y co te ziemskie czynić mogły siły;

6980

Więcey nie może, pot z krwią z niego ciecze,

Bokami robi y tchnie[2617] w oney chwili;

Iuż ręką słabo y leniwo siecze,

Tarczy mu dźwignąć mdłe[2618] nie mogą żyły,

Miecz nie tnie, ale tłucze — iako stępy[2619],

6985

Tak ostrze stracił y tak został tępy.

98.

A widząc iuż swą przegraną, na obie

Stronie[2620] rozbierał[2621] swóy umysł wątpliwy[2622]:

Ieśli[2623] swą ręką śmierć miał zadać sobie,

Żeby go ięzyk nie szczypał dotkliwy[2624]?

6990

Czyli[2625] — straciwszy woysko w oney dobie —

Zachować cało żywot nieszczęśliwy?

Nakoniec[2626] rzecze: «Niech nieba wygraią,

Niech swe tryumphy z mey sromoty[2627] maią.

99.

Niechay móy widzą tył[2628] nieprzyiaciele,

6995

Niech znowu patrzą na moie wygnanie,

Byle widzieli, kiedy znowu śmiele[2629]

Będę ich słabe mieszał panowanie;

Nie ustąpię iem póki dusza w ciele,

Pamięć moich krzywd wiecznie nie ustanie

7000

Y nieprzyiaciel sroższy się iem wrócę[2630],

Chocia się w popiół y w ziemię obrócę».

Koniec pieśni dziewiątey.

Pieśń dziesiąta

Argument

Ukazuie się Izmen Sułtanowi,

Od[2631] którego beł[2632] w miasto wprowadzony;

Ten znowu serca dodaie królowi,

Co iuż o sobie wątpił z każdey strony.

Swe powiadaią błędy[2633] Goffredowi

Iego rycerze: Rynald umorzony,

Z ich się powieści żyw y zdrów nayduie,

A Piotr o iego dziełach prorokuie.

1.

To mówiąc ieszcze, blisko siebie zoczył[2634],

Że koń ku niemu bieżał obłąkany;

Poimawszy go, zarazem nań wskoczył,

7005

Chocia y ranny y beł spracowany.

Hełm na niem pierzem ogromnem nie toczył

Y kity pozbeł, wszystek porąbany,

Zwierzchnią dołomę[2635], którą miał na zbroi,

Pokłóto[2636] na niem, że za nic nie stoi[2637].

2.

7010

Iako uchodzi szczwany od obory

Y kryie się wilk z okrzykiem pędzony,

A choć w brzuch głodny włożył obrok spory

Y choć się ledwie wlecze obkarmiony,

Przedsię na gębie znać dawne przemory[2638]:

7015

Ssie krew y ięzyk trzyma wywieszony —

Tak y on w ten czas[2639] szedł po onem[2640] boiu,

Od głodów krwawych nie maiąc pokoiu.

3.

Przez gęste hufce, przez nieprzyiaciele

Szczęście go iego bespiecznie[2641] uwodzi:

7020

Leci strzał, mieczów y grotów tak wiele,

On przedsię[2642] zdrowy na koniec przechodzi.

Y tak nieznany w drogę idzie śmiele[2643],

Gościniec miia, ścieszkami[2644] uchodzi;

A rozbieraiąc[2645] swe przygody sobie,

7025

Różny brał przed się rozmysł w oney dobie.

4.

Y namyślił się potem ku końcowi,

Do Egiptu się udać bogatego

Y przyszłey woyny pomagać królowi

Y znowu skusić[2646] Marsa surowego.

7030

Tak umyśliwszy, prosto ku Nilowi

Puścił się, wodza nie maiąc żadnego;

Wiadom dróg y sam trafi do piaszczystych

Pól starodawney Gazy nieprzeyrzystych[2647].

5.

A choć się w bitwie bardzo beł zmordował,

7035

Chocia go rany okrutnie bolały —

Zbroye[2648] y hełmu z siebie nie zdeymował,

Ale w niey iechał wszystek[2649] on dzień cały.

A kiedy Phebus[2650] iasny ustępował

Y chmury nocne światło wyganiały —

7040

Rany powiązał y potem po kęsie

Owocu z palmy ręką chorą trzęsie.

6.

Tam nakarmiony daktyły[2651] onemi,

Radby[2652] się przespał, radby się położył

Y tak na trawie y na gołey ziemi

7045

Układł[2653] się, a tarcz w głowy[2654] sobie włożył;

Lecz za ranami osurowiałemi[2655]

Ból mu doymował[2656], ból się barzo srożył

Do tego wnętrzni[2657] gryźli go sępowie:

Żal y gniew w sercu y w strapioney głowie.

7.

7050

A gdy iuż beło cicho z każdey strony

Y noc się beła dobrze nachyliła,

Przykre kłopoty — trudem zwyciężony —

Y troskę uśpił, która go trapiła.

Mdły[2658] iednak beł sen, którego zasłony

7055

Y oko y myśl błędna przechodziła,

Atoli usnął y usnąwszy — nowy

Dźwięk mu taki brzmiał głośny koło głowy:

8.

«Śpisz Solimanie twardo y nie czuiesz!

Naspisz[2659] się czasu inszego[2660] do woley[2661],

7060

O tem nie myślisz, ani się frasuiesz[2662],

Że twoia dotąd oyczyzna w niewoley[2663]

Y bez pogrzebu swego zostawuiesz

Ciała rycerstwa, leżące po roley[2664]

Y czekasz tu dnia, gdzie tak gęste szlaki

7065

Y tak świeże są twey sromoty[2665] znaki».

9.

Ocknął się ze snu Soliman słabego

Y przebudzony mdłe otworzył oczy

Y uyźrzał[2666] kogoś przed sobą starego,

Który o lasce, nie o swey stał mocy.

7070

Y z gniewem rzecze do starca onego:

«A tyś kto? czemu ludzie budzisz w nocy.

Skąd to, że mię masz na tak pilney pieczy?

Coć do sromoty y do moich rzeczy[2667]?!»

10.

Odpowie starzec na ono łaianie:

7075

«Mnie twoie myśli dały wiedzieć nieba,

A iż o tobie dawno mam staranie[2668]

Twa mię tu własna zagnała potrzeba.

A nie gnieway się na mię o to, panie,

Żem ci przymówił: czasem tego trzeba,

7080

Bo się tem często w sercach wielkich ludzi

Chciwość[2669] do męstwa y do sławy budzi.

11.

A wiedząc, że chcesz do Egiptu iechać —

Miey nieomylną przestrogę ode mnie,

Żeć lepiey teraz drogi tey zaniechać,

7085

Bobyś się tylko zatłukł tam daremnie:

Bo król egipski wrychle[2670] chce wyiechać,

Albo iuż w drodze — a tybyś nikczemnie

Czas strawił y nam twoieby się siły

Przy niem pod ten czas mało przygodziły[2671].

12.

7090

Ale ieśli chcesz, ia temu poradzę,

Że cię w dzień biały bez wszelkiey trudności,

Do Ieruzalem bespiecznie wprowadzę,

Na więtszą sławę, okrom[2672] wątpliwości.

Na którem mieyscu skoro cię posadzę,

7095

Iuż miasto będzie w twoiey opatrzności

Obrony pewne, dokąd naszych rzeczy

Króla Egiptu nie wesprą odsieczy».

13.

Kiedy tak oney pilnie słuchał mowy

Hardy Soliman, barzo się dziwował

7100

Y zaraz z twarzy złożył gniew surowy,

A starcowi się pilnie przypatrował.

Potem mu tak rzekł: «Iam oycze gotowy!

Wiedź, gdzie chcesz; ia cię będę naśladował[2673].

Mnie się ta rada zawżdy[2674] uda[2675] pręcey[2676],

7105

Gdzie niebespieczeństw y trudów iest więcey».

14.

Chwali go starzec, a iż naziębione

Z wiatru — ból wielki rany mu czyniły,

Wódką od niego pewną zakropione,

Skórą zakryte, zaraz się goiły.

7110

ŚwitIuż też Apollo swe wozy złocone

Na świat gotował y zorze schodziły.

«Czas — prawi — iechać, iuż drogi odkrywa

Słońce y ludzi do zwykłych prac wzywa».

15.

CudY na wóz, który czekał go przy stronie,

7115

Wziął podle[2677] siebie Solimana potem

Y długie lece[2678] trzymaiąc na łonie,

Poganiał biczem zawodniki[2679] złotem.

Tak rączo biegły nieścignione konie,

Że mogły zrównać z prętkich orłów lotem;

7120

Tchnęły[2680] od biegu y dymem kurzyły,

A posrebrzone wędzidła pieniły.

16.

Słuchaycież cudu: wiatr lekki, skupiony

Obłokiem stanął, z wielkiem podziwieniem

Y wóz z oboiey okrył w koło strony,

7125

Że go nie mogło oko prześć[2681] promieniem

I tak beł mocno y gęsto ściśniony,

Żeby go z proce nie przebił kamieniem,

Tylko sami dway obłok — iako trzeba —

Widzieli w koło y pogodne nieba.

17.

7130

Skrzywi brwi Sułtan y namarszczy czoła

Y wozowi się pilnie przypatruie;

Że po powietrzu nieścignione koła

Lecą w obłoku — barzo się dziwuie.

Starzec uyrzawszy, że Soliman zgoła

7135

Z onego dziwu ledwie się co czuie —

Trącił go y słów kilka mu powiedział,

Wezdrgnął się Sułtan y tak odpowiedział:

18.

«O który, gdzie chcesz, przyrodzenie wodzisz

Y cuda czynisz nieznane od wieka —

7140

Y iako widzę, w skrytych się przechodzisz

Gmachach taiemnych myśli u człowieka,

Proszę cię (ieśli rozumem dochodzisz

Y przyszłe rzeczy przeglądasz zdaleka[2682])

Powiedz, co nieba Azyey przeyrzały?

7145

Iaki te woyny koniec będą miały?

19.

Ale, niech pierwey wiem, iako cię zową[2683]

Y iako cuda czynisz tak foremnie[2684].

Bo iako się mam sprawić twoią mową,

Ieśli nie wyńdzie[2685] ta zstrętwiałość[2686] zemnie[2687]

7150

Rozśmiał się starzec y zatrzasnął głową:

«Iedney wszak rzeczy dowiesz się odemnie[2688]:

Iam Izmen, magiem swoiem mię ięzykiem

Syrowie[2689] zowią, wy — czarnoksiężnikiem.

20.

Los, Szczęście, Kondycja ludzka, Wiedza, CzynAle, żebym miał odkryć to, co będzie

7155

Y tak rozumiesz, że to wiedzieć snadnie[2690]

Nie chciey być w takiem Solimanie błędzie,

Bo tego człowiek śmiertelny nie zgadnie;

Żaden tem swoich kłopotów nie zbędzie.

Ratuy się każdy, ieśli co przypadnie,

7160

Bo często człowiek swego na tey próbie

Szczęścia iest mistrzem y robi ie sobie.

21.

A ty na ognie y miecze prawicę

Niezwyciężoną teraz chciey zachować,

Którey nie tylko obronić stolicę,

7165

(Do którey myśli[2691] srogi lud szturmować)

Ale nietrudno, przeszedszy granicę,

Trząsnąć Europą y onę[2692] zwoyować;

Ia dobrze tuszę[2693], ty śmiey; a ia co wiem

Y co, iakoby przez mgłę widzę — powiem.

22.

7170

Nim stokroć koły[2694] rok zbieży lotnemi,

Będzie mąż ieden w Azyey panował,

Który ią dzieły ozdobi wielkiemi

Y w płodnem będzie Egipcie królował

Y w pokoiu rząd uczyni w swey ziemi,

7175

Kiedy się zdarzy, że będzie próżnował

Y kiedy wytchnie od woienney chwile[2695];

Ten chrześciańskiey cięszki[2696] będzie sile.

23.

Y źle nabyte państwo y kradziony

Łup gwałtem wydrze mocą swoiey broni

7180

Tak, że ostatków — wodą otoczony

Wysep y morze ledwie mu obroni.

Ten ze krwie twoiey ma być urodzony!»

Soliman na to wzrok wesoły skłoni:

«Szczęśliwy — prawi — że mu to gotuie

7185

Niebo!» Część zayrzy[2697], a część[2698] się raduie.

24.

Dołożył tego: «Niech się szczęście stawi,

Lub źle, lub dobrze, na mnie nie utyie!

Moie mię serce y ta ręka sprawi

Niezwyciężonem, póki dusza żyie.

7190

Pierwey swóy zwykły miesiąc bieg zostawi,

Pierwey go chybi, niźli mię pożyie[2699]

To mówiąc, wszystek aż do samych kości,

Płomieniem spłonął ognistey śmiałości.

25.

Tak rozmawiaiąc, przyśli[2700] lotnem wozem

7195

Wojna, Trup, ObyczajeNad chrześciańskie[2701] prawie stanowiska,

Gdzie pełne trupów pod samem obozem

Pola widzieli y poboiowiska.

Zmartwiał od żalu, ciężkiem tkniony mrozem,

Na gęste trupy Sułtan patrząc z bliska

7200

Y na leżące swoie między niemi,

Przedtem — tak straszne — chorągwie po ziemi.

26.

A twarz y piersi zwycięzce[2702] deptali,

Iego rycerzów, którzy w bitwie legli

Y nieszczęśliwe trupy odzierali,

7205

A różni na łup zewsząd ludzie biegli;

Drudzy znaiomych przyiaciół chowali

Y ciała miłych towarzyszów grzebli;

Drudzy na kupy Araby włóczyli

I iednem ogniem z Turki ie palili.

27.

7210

Westchnął Soliman y miecz, iak szalony,

Porwał y z wozu skoczyć się gotował,

Ale nań krzyknął czarownik uczony,

Y wielkiem gwałtem[2703] ledwie go hamował.

A skoro usiadł, wóz niedościgniony

7215

Izmen do góry, co wyżey, kierował;

Y tak szli chwilę kołami lotnemi,

Aż chrześciański[2704] obóz beł[2705] za niemi.

28.

Potem wysiedli oba[2706] z wozu, który

— Nie wiedzieć iako — zniknął ich wzrokowi;

7220

Okryci płaszczem niewidomey chmury,

Szli ku wielkiemu pieszo Syonowi;

A kiedy przyszli do schodzistey[2707] gury[2708],

Tam gdzie obraca tył ku zachodowi —

Iuż nie szedł więcey czarnoksiężnik, ale

7225

Zastanowił[2709] się przy niewstępney[2710] skale.

29.

Tam miał iaskinią[2711] wielką, kamień żywy,

Którą wykował[2712] król ieden bogaty,

Weszcie[2713] w nie gęste zakryły pokrzywy,

Bo tam dawnemi nie chodzono laty.

7230

Odrzuci zielsko Izmen ukwapliwy

Y ukasaney[2714] zatknie za pas szaty

Y iedną ręką maca, gdzie co wadzi[2715],

A drugą — króla mężnego prowadzi.

30.

Rzecze mu Sułtan: «A to co za drogi?

7235

Kraść mię gdzieś wiedziesz tem podziemnem piecem[2716]?

Byś beł dopuścił — inszą bez tey trwogi,

Mogłem ią sobie uczynić tem mieczem».

On na to: «Godna ta droga twey nogi,

Z dawnych lat śladem nie bita człowieczem,

7240

Którą król Herod chodził z swemi pany,

On[2717] król tak wielki y tak zawołany.

31.

Ten ią wykował, gdy mu wszystkie zgoła

Wierzgnęły[2718] beły co przednieysze domy

Y aż od wieże — którą od sokoła,

7245

Sokolą zwano — przez ten dół kryiomy[2719]

Do zbyt[2720] dawnego iednego kościoła,

Często, kiedy chciał, chodził niewidomy[2721];

Tędy lud zbroyny do miasta przywodził,

Tędy sam z niego za mury wychodził.

32.

7250

Ale na świecie żaden człowiek żywy

Niewie[2722] tey drogi, okrom[2723] mnie samego;

Tędy doydziemy tam, kędy wątpliwy[2724]

Król rady zbiera do pałacu swego.

Który, niż trzeba, więcey boiaźliwy[2725],

7255

Trwoży się barzo[2726] z nieszczęścia przeszłego.

Tyś na czas przyszedł, ale wytrway mało[2727]

Y milcz, aż kiedy mnie się będzie zdało».

33.

Skoro to wyrzekł, pierwszy zamysł niemi[2728]

Y w ciemną iamę wielki Sułtan wchodzi;

7260

On go omacnie[2729], mrokiem gęstych cieni,

Wziąwszy za rękę po świadomu[2730] wodzi.

Pierwey zgarbieni i szli pochyleni,

Ale iaskinia co raz[2731] się rozwodzi[2732],

Że potem łatwie[2733] doszli połowice

7265

— Y wolno idąc — podziemney ciemnice[2734].

34.

W tem drzwi uchylił odiąwszy zapory

Y wiódł go Izmen po niezwykłem wschodzie[2735],

Gdzie świecił promień mały y niespory,

Spadaiąc z góry sparą[2736] w cienkiem schodzie[2737].

7270

Tam z końca iamy wyszedł Sułtan skory

Y z przewodnikiem na wysokiem grodzie

Stanął na sali, gdzie na świetnem tronie

Siedział król w złotem płaszczu y w koronie.

35.

Z obłoku patrzą oni dway mężowie,

7275

A ich (iaki cud) wszyscy nie widzieli,

Oni zaś wszystko — y słowo po słowie

Tak iako trzeba, obadwa[2738] słyszeli.

Król naprzód począł: «Zaprawdę, synowie,

Dzienieśmy[2739] wczora[2740] nieszczęśliwy mieli,

7280

Ten nam powątlił[2741] y pomieszał rzeczy,

Sama[2742] nadzieia w egipskiey odsieczy.

36.

Ale widzicie, co się z nami dzieie

W tak niebespiecznem[2743] y w tak krótkiem czesie[2744],

Egipskie barzo daleko nadzieie,

7285

Przeto niech każdy radę na to niesie».

W tem szmer cichy wstał, iako kiedy wieie

Wolny wiatr y szum w gęstem czyni lesie,

Ale szmer ucichł, kiedy wstawszy z ławy

Cyrkaszczyk począł mówić do tey sprawy:

37.

7290

«Zawżdy[2745], o królu, są odmienne[2746] nieba

Y szczęcie[2747] różnie koło swe prowadzi,

Lecz o to pytasz, na co nie potrzeba

Naszego zdania: żaden tu nie radzi.

W samych nam sobie mieć nadzieię trzeba,

7295

Bo się na sobie samo męstwo sadzi[2748];

W to się ubierzmy, zdrowia odżałuymy

Y nie więcey ie, niż trzeba, miłuymy.

38.

Nie mówię, aby wątpliwa bydź[2749] miała

Pomoc z Egiptu w czasy teraźnieysze,

7300

Bo obietnica, która się wam dała

Y te posiłki będą napewnieysze[2750];

Alebym zaś rad, żeby się obrała[2751]

W niektórych y myśl y serce mężnieysze,

Żeby z ręku[2752] swych zwycięstwa czekali,

7305

A na cudzą się pomoc nie spuszczali[2753]».

39.

Więcey nie mówił Argant pomieniony[2754],

Iako ten, który pewny beł[2755] wygraney —

Po niem Rycerz, Małżeństwo, Żona, Dziecko, Miłość, Odwaga, Upadekpoważny Orkan z drugiey strony

Wstał, urodzony ze krwie[2756] zawołaney.

7310

Mąż to beł wielki, ale zniewolony[2757]

Miłością dzieci y żony kochaney:

Znikczemniał barzo, barzo się odmienił,

Iakoby nie on — skoro się ożenił.

40.

Ten tak wotował[2758]: «Tey gorącey mowy,

7315

O wielki królu, ia nie mogę ganić,

Bo śmiałe serce śmiałemi się słowy

Znać dawa[2759] y z swych występuie granic.

A iż — iako zwykł — zagrzał się surowy

Y niebespieczeństw[2760] Argant nie ma za nic,

7320

To iemu wolno, bo iako wotuie,

Tak rzeczą samą śmiałość ukazuie.

41.

Lecz ty, któremu dawny wiek przynosi

Wiadomość rzeczy, masz to upatrować[2761],

Że ieśli się gdzie Cyrkaszczyk unosi,

7325

Trzeba go mądrem rozumem hamować

Y te pomocy, które Egipt głosi,

Z niebespieczeństwem równać y zrachować:

Ieśli[2762] twe — królu — mury wydołaią

Tem siłom, które chrześcianie maią.

42.

7330

Mówią (bo na to trzeba odpowiedzieć)

Że miasto dobrze opatrzone mamy;

Ale zaś u nich, musi[2763] to powiedzieć,

Gotowość wielka y szturmu czekamy.

Tego, co ma bydź — nikt nie może wiedzieć,

7335

Ale się słusznie wątpliwych lękamy

Marsowych sądów y bać się potrzeba,

Że nam nie stanie naostatek[2764] chleba.

43.

Wczora, kiedy się nasi w polu bili,

Z wielką trudnością — iako się widziało —

7340

Bydłaśmy[2765] trochę w miasto wprowadzili

Y za wielkie się to zdarzenie miało;

Ale ieśliby dłużey nas trapili[2766],

Na tak wielki głód barzoby[2767] to mało,

A nie odstąpią pewnie, choć posłany

7345

Posiłek przydzie na dzień obiecany.

44.

Cóż — kiedy chybi[2768]? ale niech się dzieie,

Tak iako sobie wy obiecuiecie,

Niech obietnice y staną nadzieie,

Niechay odsieczy[2769] przyidą, iako chcecie.

7350

Kto was w zwycięstwie upewnia — szaleie;

Z tem się Hetmanem — Królu — bić będziecie

Y z temże woyskiem, które pogromiło

Turki, Araby y Persy[2770] pobiło.

45.

Sameś, o mężny Argancie, spróbował,

7355

Iako są bitni, iako natarczywi[2771]

Y nie raześ[2772] iem tył swóy ukazował[2773]

Y ci z Kloryndą rycerze cnotliwi

Y ia sam — acz ia nie będę winował

Nikogo, bo w tem nie iesteście krzywi[2774]

7360

Y mężnieście się z niemi zawżdy[2775] bili

Y coście mogli, wszystkoście czynili.

46.

A choć mi Argant krzywem[2776] grozi okiem,

Iam winien zawżdy prawdę mówić wszędzie:

Widzę, że lud ten za Boskiem wyrokiem

7365

W bogatey panem Palestynie będzie —

Y ani woyskiem, ani tem wysokiem

Wstrąciem[2777] go murem, aż miasto osiędzie[2778];

To mówię — Bóg wie — z samey powinności

Y ku oyczyźnie y panu miłości.

47.

7370

Lepiey trypolski król postąpił sobie,

Uprosił pokóy y nie ma tey trwogi,

A hardy Sułtan albo dotąd w grobie,

Albo mu pęto włożono na nogi,

Albo ucieka y błądzi w tey dobie,

7375

Wszędzie się kryiąc — wygnaniec ubogi!

A mógł część[2779] puścić, część cale[2780] zachować

Y za trybutem[2781] spokoynie panować».

48.

Tak tam na on czas wątpliwemi[2782] słowy[2783]

Nieznacznie Orkan swoię rzecz prowadził,

7380

Bo iawnie trybut postąpić gotowy

Y słać o pokóy — dla strachu[2784] nie radził.

Nie mógł znieść dłużey Soliman tey mowy

Y chciał się porwać, iedno obłok wadził —

Kiedy rzekł Izmen: «Każesz iuż mgłę spuścić?

7385

Czy mu chcesz dłużey wotować[2785] dopuścić?»

49.

On na to: «Iam tu gwałtem[2786] otoczony

Od twoiey chmury, która mię okryła!»

Skoro to wyrzekł, zniknęły zasłony

Y mgła się w poły zaraz rozstąpiła

7390

Y wyszedł na dzień iasny y przestrony[2787],

Kędy[2788] się była[2789] rada zgromadziła;

Tam w straszney twarzy stanął rozgniewany

Na wielkiey sali, nic niespodziewany.

50.

«Iam — pry[2790] — iest Sułtan, a kto mu to zadał,

7395

Żeby uciekał, ma się tego sprawić

Y łże, iako pies, ten kto to powiadał!

A gotów tego y ręką poprawić:

Góry w równinie z gęstych trupów składał,

Ze krwie wylaney mógł rzeki zastawić!

7400

W nieprzyiacielskiem obozie się biie,

Tak to ucieka? y tak się to kryie?

51.

Ieśli się taki naydzie między wami

Zdrayca oyczyzny y z tem się odkryie,

Że chce odkupić pokóy trybutami —

7405

(Odpuść, o królu) wnet pozbędzie szyie!

Pierwey się wilcy pogodzą z owcami

Y z gołębiami w iednem gniaździe[2791] źmiie,

Niż chrześciańskie przemierzłe[2792] narody

Do iakiey kiedy z nami przydą[2793] zgody».

52.

7410

Kiedy to mówił — trzymał się za krzywą

Szablę, a groził iadowitem wzrokiem.

Wszyscy umilkli na mowę straszliwą

Y z wylęknionem na dół pośli okiem[2794].

Potem z łaskawszą y nie tak gniewliwą

7415

Twarzą — do króla kwapionem[2795] szedł krokiem:

«Nie trwóż — pry[2796] — więcey, wielki królu, sobą,

Wielki posiłek, gdy Soliman z tobą».

53.

Aladyn[2797] na to powstawszy ku niemu:

«O iakom ci rad, przyiacielu miły!

7420

Iuż teraz lepiey (ufam męstwu twemu)

Póydą me rzeczy, choć się nachyliły;

Ty swe z niewoley — a nie długo temu —

Państwo wyzwolisz y stolec[2798] pochyły

Móy, da Bóg, wesprzesz». Zatem się pokwapił

7425

Y obiema go rękami obłapił[2799].

54.

Po przywitaniu, między gęstem gminem

Król na swóy stołek Sułtana prowadził

Y dał mu mieysce pod swem baldekinem[2800],

A podle[2801] siebie Izmena posadził.

7430

A skoro chwilę posiedział z Turczynem

Y Izmen cicho z niemi się naradził —

Klorynda go wprzód witała, więc drudzy

Panowie, więc dwór y królewscy słudzy.

55.

Między inszemi[2802] witał go też pany

7435

Ormus arabski zacny rotmistrz, który —

Kiedy się drudzy bili z chrześciany —

On przyodziany płaszczem nocney chmury,

Niezwykłą drogą lud lekki przebrany

Zdrowo wprowadził między mieyskie mury

7440

Y głodne miasto posilił żywnością,

Za swą przewagą y za swą dzielnością.

56.

Sam go nie witał Argant y gniewliwy

Stał nienawiścią dawną przerażony[2803]:

Iako lew kiedy leży, a straszliwy

7445

Wzrok miece[2804] na te y na owe strony;

Orkan też nie śmiał weyrzeć nań lękliwy,

Ale wzrok w ziemię wlepił zamyślony.

Tak tam na on czas obadwa[2805] królowie

Y oni w radzie zostali panowie.

57.

7450

Goffred tem czasem kończył swe zwycięstwo,

Goniąc pogaństwo, które uciekało;

To odprawiwszy, swoie grzebł żołnierstwo,

Które na placu pobite zostało.

Potem obwołał, aby się rycerstwo

7455

Do iutrzeyszego szturmu gotowało.

O mury swoie boią się poganie,

Widząc przyprawy, które czynią na nie.

58.

A iż znał rotę onę niezwalczoną,

Co go na on czas w bitwie ratowała,

7460

Z miłych przyjaciół swoich zgromadzoną,

Które mu była[2806] Armida pobrała;

Gdzie był y Tankred, którego za broną[2807]

Mocnego zamku w więzieniu chowała —

Sam z pustelnikiem y co z bacznieyszemi

7465

Zostawszy tylko, tak rozmawiał z niemi:

59.

«Radbym, żebyście teraz powiedzieli,

Od tego czasu, iakoście ztąd[2808] wyszli[2809],

O waszych błędach[2810]; iakoście wiedzieli

O bitwie, żeście prawie na czas przyszli».

7470

Bespiecznie[2811] w oczy poyrzeć mu nie śmieli

Y wstyd przenikał niewidome myśli,

Ale nakoniec[2812] angielski powiedział

Królewic wszystko, gdzie był y co wiedział:

60.

«My wszyscy, cośmy na on czas losami

7475

Nie byli w drogę z Armidą obrani,

Miłością gładkiey (bo tego przed wami

Próżno przeć[2813] mamy) twarzy uwiązani;

Szliśmy — niezgodni między sobą sami —

Tam gdzie nas chytra prowadziła pani,

7480

Miłość y gniewy mnożył w nas niezgodne

Iey wzrok łaskawy y słowa łagodne.

61.

Przyszliśmy daley, pozbywszy swobody,

Tam kędy ognie z nieba spadły żywe,

Które sodomskie karały narody

7485

Za wszeteczeństwa y grzechy brzydliwe.

Przedtem kray piękny, teraz ciepłe wody,

Kliiowatemi[2814] błoty[2815] zaraźliwe:

Ryba w nich żadna — tak mówią — nie żyie,

Śmierdzą z niey pary y siarczyste kliie[2816].

62.

7490

Tam iest iezioro, w którem — w gęstey wodzie

Kamień, żelazo y ołów nie tonie,

A co dziwnieysza, bez promu, bez łodzie[2817],

Znosi po wierzchu y ludzie y konie

W środku iest zamek, na który po wzwodzie[2818]

7495

Wchodzą, kiedy kto przydzie ku tey stronie:

Tam nas nieszczęsnych z sobą prowadziła,

Gdzie beła[2819] ogród pyszny uczyniła.

63.

Tam zawżdy nieba świeciły pogodne,

Przez cały się rok łąki zieleniały,

7500

Między mirtami wesołemi chłodne

— Gdzieśkolwiek stąpił — wiatry powiewały.

Szum z drzew pachnących sny czynił łagodne,

Fontany wody przeyrzyste strzelały,

Ptastwo śpiewało, a we śrzodku[2820] nowy

7505

Stał dziwnie piękny pałac marmurowy.

64.

Tu w chłodzie między ziołami wonnemi,

Przy ciekącem nas zdroiu posadziła,

Gdzie z potrawami wielki stół drogiemi

Y służbę złotą beła[2821] postawiła.

7510

Co się nayduie w morzu, co na ziemi,

Co na powietrzu y co wymyśliła

Uczona kuchnia — to wszystka tam było,

A sto nam panien do stołu służyło.

65.

Czarownica, Czary, Natura, WładzaSama przysmaków do swych dodawała

7515

Potraw, to śmiechem, to mową łaskawą,

A niepamięcią długą napawała

Błędne rozmowy, za każdą potrawą.

Potem się wrócić obiecawszy, wstała

Y wnet zaś przyszła z gniewliwą postawą

7520

Y w iedney rózgę, w drugiey ręce księgi

Maiąc, czytała klątwy y przysięgi.

66.

Czytała; mnie w tem nowa myśl napadła:

PrzemianaNa inszy żywot dziwnie się zdobywam,

Twarz mi y postać człowieczą ukradła,

7525

Wskoczę do rzeki y po wodzie pływam,

Oboia ręka y noga[2822] w mię wpadła;

Niewiedzieć iako łuską grzbiet okrywam,

Daley też więcey nie pamiętam — chyba,

Że bywszy człowiek, beła ze mnie ryba.

67.

7530

Y insze także w ryby obróciła[2823]

Y także ze mną pływali po stawie;

Po małey chwili zaś nas postawiła

W człowieczem ciele y w pierwszey postawie.

Ale z boiaźni, która w sercu była

7535

Y z dziwu w oney niepodobney[2824] sprawie —

Y iednogośmy słowa nie mówili,

Aż sama do nas rzekła w oney chwili:

68.

«Mniemam, że iuż moc podobno[2825] czuiecie

Moię nad sobą y nad przyrodzeniem[2826]

7540

Y ieśli zechcę, na wieki będziecie

W niewoley[2827], wiecznem trapieni więzieniem.

Słońca żaden z was nie uyrzy na świecie,

Ten będzie drzewem, ten będzie kamieniem,

Ten koniem, ten psem, temu przydam skrzydła,

7545

A tych zaś w nieme poobracam[2828] bydła.

69.

Ci iednak uydą moiemu gniewowi,

Którzy mą wiarę y moie obrzędy

Przyimą — y stanąć przeciw Goffredowi

Y chrześcianom będą winni[2829] wszędy».

7550

Każdy się wezdrgnął[2830], tylko Rambaldowi

Poszło to w posłuch[2831], który na iey błędy

Przystał[2832]; ale nas zamknęła w ciemnicy

Skrytey — na żywot wieczny… niewolnicy!

70.

Wrychle[2833] zaś potem Tankreda dostała,

7555

Co beł[2834] z trafunku[2835] przyszedł w tamte strony,

Ale nas krótko w więzieniu trzymała

— Bo ieślim dobrze o tem beł sprawiony[2836]

Króla z Damaszku posłowi nas dała,

Który beł po to do niey wyprawiony;

7560

Ten nas królowi w pętach y bez broni

Wiódł egipskiemu w dary, we stu koni.

71.

A iako Bóg chciał, na tey drodze z nami

Bohater Rynald potkał[2837] się z przygody[2838];

Który wielkiemi nowemi dziełami

7565

Między różnemi wsławił się narody[2839]

Y bił się mężnie z naszemi stróżami,

Aż ie pogromił. Takeśmy swobody

Miłey — za iego dzielnością[2840] — dostali,

A w zbroieśmy się ich poubierali[2841].

72.

7570

Y ia sam y ci wszyscy go widzieli:

Znać go po samem złożeniu kopiey[2842],

Plotki to, co tu o niem powiedzieli!

W tey mierze mowie nie wierzcie niczyiey.

Zdrów dobrze y szedł — iakośmy słyszeli —

7575

Trzeci dzień temu do Antyochiey

Y swoię tu gdzieś zbroię ukrwawioną,

Od nieprzyiaciół zrzucił posieczoną».

73.

Tak mówił, a w tem w niebo oczy obie[2843]

Podniósł pustelnik nabożeństwem tkniony[2844],

7580

Nie iednę barwę y twarz miał na sobie:

Ieden raz blady, drugi beł czerwony.

O, iako się zdał poważny w osobie,

Gdy pełny Boga umysł zachwycony

Między Anyoły niósł, gdzie przyszłe rzeczy

7585

Y wiek potomny poymował człowieczy!

74.

Y głośnieyszemi nad swóy zwyczay słowy[2845]

Począł odkrywać przyszłe taiemnice;

Wszyscy weń patrzą, uważaiąc nowy

Głos y niezwykłe mowy pustelnice[2846]:

7590

«Żyw — prawi — Rynald! Niewieściey to głowy

Y Bogu zmierzłey[2847] wymysł czarownice[2848]:

Żywie y niebo iego młode lata

Chowa dla sławy dostalszey[2849] u świata.

75.

Dziecinne to są dopiero roboty,

7595

Którym się teraz Azya dziwuie:

Widzę go, a on rwie się przez namioty

Y niezbożnego cesarza woiuie —

Y pod swe skrzydła orzeł iego złoty

Rzym z Apostolską stolicą przyimuie,

7600

Na którą srogi zwierz wyostrzył głodne

Zęby… A syny ma mieć sobie godne.

76.

Syny po syniech[2850] y po wnukach wnuki,

Ci bronić będą od[2851] cesarzów chciwych

Pasterzów świętych — z przodków swych nauki,

7605

Ratuiąc zawżdy[2852] krzywdą obciążliwych[2853].

Pomoc niewinnem — te ich będą sztuki,

A hardych niszczyć y niesprawiedliwych!

Takie maią być ze krwie zacney dzieci,

Tak w słońce orzeł esteński wyleci.

77.

7610

Y ieśli wieczne — tak iako potrzeba —

Światło Piotrowi otworzyło oczy,

Gdzie o Chrystusa bić się będzie trzeba,

Tam tryumfalne pióra swe roztoczy;

Bo mu to za dar ieden dały nieba

7615

Y stanie mu zto[2854] y serca y mocy…

Y Bóg tak chce mieć[2855], aby poń posłano,

Y na tak sławną woynę go wezwano».

78.

Tu zmilkł prorockiem duchem obciążony

Mąż święty, ale serce z swych wnętrzności

7620

— Choć iuż beł ięzyk niemy y zemdlony —

Kładło mu na twarz esteńskie dzielności.

NocIuż też noc zaszła y płaszcz rościągniony[2856]

Rozwiła[2857] na świat — uszyty z ciemności:

Wszyscy spać na swe odchodzili wczasy[2858],

7625

Ale pustelnik nie śpi w one czasy.

Koniec pieśni dziesiątey.

Tom II

Pieśń iedenasta

Argument

Woysko w nabożne idzie processye,

Mszą[2859] duchowieństwo świętą odprawuie;

Tak Boga błaga[2860]; potem miasto biie,

Y wielką siłą do niego szturmuje.

Klorynda z łuku bez przestanku szyie[2861],

Od którey rany Hetman odstępuie,

Lecz od[2862] Anyoła wraca się zleczony,

Ale iuż noc swe rozwiła zasłony.

1.

Iuż chrześciański Hetman w oney dobie[2863]

Do szturmu się miał[2864] wszystkiemi siłami

Y o woiennych taranów sposobie

Ciągnienia pod mur — rozmawiał z mistrzami,

7630

Kiedy pustelnik odwiódszy go sobie

Mówił mu, gdzie dway tylko beli sami:

«Iuż masz Hetmanie wszystko, co potrzeba,

Lecz nie poczynasz, skąd poczynać trzeba.

2.

Od Boga poczni[2865]: pierwey obwołane

7635

Wczas pospolite[2866] modlitwy być maią;

Niech do niebieskich zastępów zebrane

Rothy[2867], o prośbę za sobą wołaią.

Wprzód Duchowieństwo niech idzie ubrane,

Niech processye nabożnie śpiewaią,

7640

A wy za niemi wodzowie przednieyszy[2868],

Żeby z was przykład drudzy brali mnieyszy[2869]».

3.

Ruszył Hetmana pustelnik surowy,

Skrucha weń zaraz poczęła wstępować:

«O sługo Boży, święte twoie mowy,

7645

Chcę — prawi — twoyey rady naśladować[2870].

Iuż ia obmyślę porządek woyskowy,

A ty się też każ biskupom gotować:

Niech kto zarazem[2871] do Guilelma bieży

Y Ademara, onem[2872] to należy».

4.

7650

Nazaiutrz wszyscy księża y plebani

Do biskupów się poranu[2873] zebrali

W przestrony[2874] namiot, w którem kapellani[2875]

Hetmańscy święte msze odprawowali.

W białe się mnieyszy[2876] ubiory kapłani,

7655

W złotogłowowe biskupi ubrali

Spięte na piersiach na białe koszule,

A głowy nieśli w poważnej infule.

5.

Wprzód sam Piotr[2877] idzie y wielki rozwiia

Krzyż na chorągwi, złotem malowaniem,

7660

A duchowieństwa długa processya

Dwiema[2878] rzędami postępuie za niem.

Y zlekka rothy y namioty miia,

A na przemiany dzieli się śpiewaniem.

Gruilm z Ademarem, co beli biskupy,

7665

Szli naostatku[2879] wzdłuż puszczoney kupy.

6.

Potem sam tylko wielki Hetman w tropy,

Bez towarzysza szedł za biskupami,

A zaś panowie radni w iego stopy,

Y pułkownicy pierwszy szli parami.

7670

Tak idąc daley wyśli[2880] za okopy,

A