Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 489 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 500 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Przypisy

Pierwsza litera: wszystkie | 0-9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z

Według typu: wszystkie | przypisy autorskie | przypisy redaktorów Wolnych Lektur | przypisy źródła | przypisy tłumacza | przypisy tradycyjne

Według kwalifikatora: wszystkie | angielski, angielskie | architektura | białoruski | biologia, biologiczny | botanika | celtycki | chemiczny | dawne | francuski | frazeologia, frazeologiczny | gwara, gwarowe | hebrajski | historia, historyczny | łacina, łacińskie | literacki, literatura | matematyka | medyczne | mitologia germańska | mitologia grecka | mitologia rzymska | muzyczny | niemiecki | obelżywie | poetyckie | pogardliwe | portugalski | potocznie | przenośnie | przestarzałe | regionalne | religijny, religioznawstwo | rodzaj nijaki | rosyjski | rzadki | środowiskowy | staropolskie | turecki | ukraiński | włoski | wulgarne | żartobliwie | żeglarskie | zoologia

Według języka: wszystkie | français | Deutsch | polski


Znaleziono 11129 przypisów.

w oczach ludu — komentatorzy spierają się, o który lud chodzi: Tur uważa, że odnosi się to do ludu Israela, a Ibn Ezra, że do ludu Micraimu, zob. Ibn Ezra do 11.3 i Tur do 11:3. [przypis tradycyjny]

w oczach myśl zgadnienia — [dziś popr.: zgadnięcia; Red.WL] tego co się wewnątrz drugich kryje? Taki domysł mógłby nasuwać wiersz następny, ale tylko domysł. [przypis redakcyjny]

w oczach samego Moliera — W całej sprawie Tartufe'a, Molier wykazał, jak umie być niezłomnym w rzeczy, a giętkim w środkach. [przypis tłumacza]

w oczach Sokratesa (…) — Ksenofont, Wspomnienia o Sokratesie, IV, 7, 2. [przypis tłumacza]

w oczach Sokratesa, który uważał (…) — Ksenofont, Wspomnienia o Sokratesie, IV, 7, 7. [przypis tłumacza]

w oczach — tu: na widoku; na pokaz. [przypis edytorski]

w oczach wszystkich rób śmiało wszystko (…) w służbie Afrodyty wybieraj zabiegi co śmieszniejsze — Diogenes miał publicznie zaspokajać się seksualnie, por. Diogenes Laertios, Żywoty i poglądy słynnych filozofów. Diogenes z Synopy VI 46. [przypis edytorski]

w oczu (starop. forma) — daw. liczba podwójna, dziś: w oczach. [przypis edytorski]

W oczy mówi co innego, a za oczy inaczej (daw.) — w oczy, czyli otwarcie; za oczy, w nieobecności, za plecami. [przypis edytorski]

w oddzieleniu swoim — u Cylkowa: w wydzielaniu się swoim, nie chodzi o wydzielanie czegoś, ale o oddzielenie żony od męża. [przypis edytorski]

W odezwach określano Niemcy jako „ranę Europy”… — Adolf Ehrt, Bewaffneter Aufstand, Eikart Verlag 1933, s. 29–30. [przypis autorski]

w odezwie od redakcji pisał — w 12 nr „Życia” z 1899 r., od którego ze względów finansowych zachodzą zasadnicze zmiany: 1) przekształcono je na miesięcznik, 2) nakładcą zostaje Władysław Jaroszewski. Poza tym odchodzi z redakcji Wyspiański, a Stanisław Brzozowski (poeta) zostaje „reprezentantem «Życia» na Lwów”. [przypis edytorski]

w odległości dwunastu dni drogi — właściwie 19 dni drogi. Cyrus pewnie świadomie i celowo przedstawia tę odległość jako mniejszą. [przypis tłumacza]

W odniesieniu do starych książek wprowadzono termin ochrony przez 21 lat, zob. Appendix 1. The Statute of Anne 1709–1710, sekcja 1…, s. 501. [przypis autorski]

W odpowiedzi Arcybaszewowi i innym — drukujemy tutaj pod jednym tytułem dwa artykuły polemiczne Żeromskiego, ogłoszone w „Echu Warszawskiem”. Pierwszy — pod nagłówkiem, który tu nadajemy całości — ukazał się 25 lutego 1925 r. (Nr. 56) i był odpowiedzią na następujące pismo M. Arcybaszewa opublikowane w rosyjskim dzienniku „Za Swobodu” (Warszawa, 23 lutego 1925 r., Nr. 52): „LIST OTWARTY DO P. ŻEROMSKIEGO Szanowny Kolego!  Jakkolwiek już do pewnego stopnia nauczyłem się po polsku, jednakże nie na tyle, aby móc przeczytać w oryginale ostatnią Pańską powieść Przedwiośnie.  Lecz znam Pana z dawniejszych Pańskich utworów i uważam Pana za jednego z najlepszych pisarzy-artystów we współczesnej literaturze polskiej.  Tem bardziej nieoczekiwana była dla mnie wiadomość, że w Pańskiej powieści znajduje się następujący passus:  «Budował wraz z innymi skrytki w skalnych pieczarach i w labiryncie starych murów w celu przechowywania zakazanych książek nieprzyzwoitych wierszy Puszkina i innych pornografów».  Nie dowierzając swojej znajomości polszczyzny, zwróciłem się do znajomego literata, który upewnił mię, że ostatnie zdanie brzmi właśnie tak:  — …nieprzyzwoitych wierszy Puszkina i innych pornografów.  Czy w języku polskim logiczny związek wyrazów jest inny, niż w rosyjskim, czy też to zdanie rzeczywiście wyraża Pański pogląd na największego z rosyjskich poetów jako na pornografa jedynie?  Mógłbym myśleć, że to jest tylko omyłka stylistyczna, ale tego trudno się spodziewać po tak subtelnym styliście, jak Pan.  Przypuścić z Pańskiej strony najzupełniejszą nieznajomość literatury rosyjskiej? — nie mogę.  To mogło być napisane tylko przez skrajnego szowinistę, dla którego dawna Rosja tak jest nienawistna, że nawet Puszkin jest dla niego tylko pretekstem dla wypowiedzenia własnej nienawiści.  Z szacunku dla pisarza i artysty odrzucam takie przypuszczenie. Szowinista i pisarz to dla mnie pojęcia nie godzące się z sobą.  Albowiem wiele jest na świecie różnych krajów i narodów, wiele czyni się pomiędzy niemi niesprawiedliwości i nawet zbrodni, ale jest i powinno być coś, co stoi wyżej i od miłości własnej ojczyzny i od nienawiści ku jej wrogom.  To — sztuka, której zadaniem jest wszechludzkie zjednoczenie wbrew granicom państw, wbrew omyłkom i zbrodniom polityki.  Jako obywatele swego kraju, mamy prawo żywić polityczne sympatje i antypatje, ale jako pisarze i artyści, jako słudzy wszechludzkiej kultury, powinniśmy być ponad antagonizmami narodowemi.  Posługując się sztuką dla wyrównywania rachunków politycznych, dopuszczamy się największej zbrodni — zdrady wieczności dla doczesności, poniżamy i naszą własną sprawę i naszą osobistą pisarską godność.  Zastosowanie do jednego z największych poetów epitetu «pornograf» jest tak niedorzeczną i potworną obrazą, że nie chcę wierzyć, żeby wyszło z ust prawdziwego pisarza.  Oczywiście, wiem, i wszyscy wiedzą, że w dniach swojej młodości, w czadzie młodzieńczej łobuzerki, Puszkin napisał kilka żartobliwych i dosyć pikantnych wierszy. Lecz wiem także, że podobne nieprzyzwoite żarty wychodziły z pod pióra i wielu innych wszechświatowych poetów. W tych dniach właśnie pewien pisarz polski recytował mi wiersze Mickiewicza, których treść jest taka, że nie mogę ich tutaj przytoczyć, ale nigdy, będąc przy zdrowych zmysłach i w pełni przytomności, nie zdecydowałbym się powiedzieć: «Mickiewicz i inni pornografowie».  I nietylko dlatego że wysoko cenię literaturę polską (dowiodłem tego niedawno artykułem swoim o Henryku Sienkiewiczu), ale i dlatego że, jako pisarz, należę do tego wspaniałego zakonu, którego obowiązkiem jest pracować dla zjednoczenia narodów, a nie rozpalać w nich ślepą złość nacjonalistyczną.  Ten zakon — to literatura wszechświatowa.  Ta literatura, dla której, zaiste, niema ani Helleńczyka ani Judejczyka, i w której każdy genjusz prawnie zajmuje swoje miejsce, z jakiegokolwiekby kraju pochodził.  Nie mogę Panu wypowiedzieć jak boleśnie zranił mię ten wypadek. I, raz jeszcze, nie dlatego, że jestem Rosjaninem.  Nie chcę wierzyć, że Pan napisał to, zdając sobie całkowicie sprawę ze znaczenia swoich słów.  Albowiem nazbyt poważam literaturę polską, aby przypuścić z Pańskiej strony i bez protestu ze strony innych polskich pisarzy, taką bezmyślną obrazę największego rosyjskiego poety i rosyjskiej literatury wogóle.”. Dziennik „Za Swobodu” ogłosił 28 lutego 1925 r. (Nr. 57) przekład artykułu W odpowiedzi Arcybaszewowi i innym, z następującym dopiskiem Arcybaszewa: „Oznajmiając, że w odpowiedzi p. Żeromskiego znajduję zupełne dla siebie zadośćuczynienie, nie mogę równocześnie powstrzymać się od wyrażenia zarówno najgłębszego swego zadowolenia z tego, że utalentowany pisarz polski tak stanowczo się uchylił od bolszewickich pochwał, jak i pewnego zdziwienia z powodu tej części jego listu, w której mówi o mnie osobiście.  Przedewszystkiem wydaje mi się bardzo dziwnem, że p. Żeromski, utożsamia mię z tymi, «którzy tej książki nie czytali, a wydają o niej swoje opinje».  To w żadnej mierze nie może się odnosić do mnie, gdyż ja żadnej opinji o książce nie wypowiadałem i powieści, jako takiej, zupełnie nie tykałem.  Ja w sposób zupełnie określony i ścisły zadałem pytanie w przedmiocie jednego wyrażenia, obraźliwego dla pamięci wielkiego poety, zupełnie niezależnie od treści całej powieści.  Powtóre, każdy, kto czytał mój list do p. Żeromskiego, potwierdzi niewątpliwie, że nie ujawnia się w nim bynajmniej chęć «udowodnienia kto to jest Puszkin», a tem bardziej — «powiedzenia o nim czegoś nowego».  Jest rzeczą aż nadto widoczną, że cel i sens mego listu były zupełnie inne.  Nie wiem, o ile list mój był «per longum et latum», lecz zdaje mi się że p. Żeromski nierównie obszerniej dowodzi mi powszechnie znanej prawdy, iż pisarza nie można utożsamiać z bohaterami jego utworów.  Wyrażenie, z powodu którego nastąpiła wymiana listów między nami, nie jest włożone przez p. Żeromskiego w usta czy myśli jego bohatera, lecz znajduje się w uwadze autorskiej, i dlatego nie może być mowy o «bezapelacyjnem utożsamieniu».  Ta to właśnie okoliczność wywołała mój list, daleki od wszelkiej «bezceremonjalności i wymachiwania nad głową», podyktowany przez szczery ból duchowy i męczące zdumienie.  Owo zdumienie wyraziłem w tem właśnie miejscu listu, w którem mówię, że wyrażenie «Puszkina i innych pornografów» mógłby napisać tylko człowiek absolutnie nie znający Puszkina, albo człowiek zaciekle nienawidzący wszystkiego co rosyjskie.  Znając mię, można być pewnym, że, gdybym w sposób określony dodejrzewał o to p. Żeromskiego, to albobym wcale się do niego nie był zwrócił z «listem otwartym», albobym się był zwrócił w zupełnie innym tonie.  Nie, przypuszczałem, że szanowny pisarz poprostu nie przemyślał tego wyrażenia do końca; i dziś słuszność tego przypuszczenia potwierdzona jest w zupełności przez niego samego, albowiem p. Żeromski, nazywając Puszkina największym poetą nietylko rosyjskim, ale i słowiańskim wogóle, z oburzeniem odrzuca możliwość świadomego połączenia imienia tego poety z epitetem «pornograf».  Jeśli dodać do tego obietnicę szanownego pisarza, że zmieni nieszczęśliwe wyrażenie w następnem wydaniu i w tłumaczeniach swojej książki, obietnicę, której, oczywiście, święcie wierzę, to incydent można uważać za wyczerpany.”. Wcześniej jeszcze, bo 24 lutego zabrał głos w tej sprawie L[eon] K[ozłowski] na łamach „Kurjera Porannego” (Nr. 55) w artykule pod tyt. O Puszkina. Streściwszy list otwarty Arcybaszewa, dodawał od siebie co następuje: „List p. Arcybaszewa napisany z całą szczerością, która wogóle cechuje tego pisarza, wymaga zupełnie szczerej odpowiedzi.  Autor Przedwiośnia z pewnością sam zechce odpowiedzieć na ten list tłumacząc, w jakiem znaczeniu i w jakiej intencji użył epitetu, który tak zabolał rosyjskiego pisarza.  Epitet «pornograf» w zastosowaniu do autora Oniegina istotnie jest niespodziewany. Powieści i poematy Puszkina można dać do rąk podlotka, bez obawy zgorszenia, i nie znajdzie się w nich ani jedna z tych scen i opisów drastycznych tak zwykłych dziś nawet u bardzo szanownych autorów, których za te sceny jednak nie nazywamy «pornografami». O poecie nie stanowi kilka wierszy «swywolnych», do druku przez autora nie przeznaczonych, co do tego M. Arcybaszew ma zupełną rację. Ale pisarz rosyjski, wylewając swój kielich goryczy w liście do pisarza polskiego, wypowiada jeszcze i myśli, w których nie ma racji.  Powiada, że sztuka stoi ponad nienawiścią narodów, że pisarz prawdziwy nie daje tym uczuciom wyrazu w swojej twórczości. Niestety, tak nie jest. I między innymi właśnie Puszkin jest jednym z największych artystów w literaturze, a jednak nie lubił Polski i Polaków, a uczuciom tym wyraz dawał nawet w swoich utworach poetyckich.  Antypolskie wiersze Puszkina są, prawda, drobnym szczegółem w twórczości Puszkina, są zaledwie strumieniem we wspaniałem morzu jego poezji. Ale z tego strumienia zmuszano pić polskie dzieci. W szkołach rosyjskich w b. Królestwie Polskiem zmuszano młodzież polską recytować te wiersze Puszkina. Nie zachęcało to naturalnie młodzieży polskiej do zapoznawania się z poezją puszkinowską i wogóle z literaturą rosyjską, którą narzucano przemocą.  Nie powinien więc dziwić się M. Arcybaszew, że to pokolenie polskie, które przeszło szkołę rusyfikacyjną, nie zna Puszkina. Dopiero teraz, przyszedł czas, kiedy polskie społeczeństwo może z dobrej i nieprzymuszonej woli zaznajamiać się z literaturą Rosji i jej największym poetą. Dowodem, że tę dobrą wolę polskie społeczeństwo ma, jest chociażby to, że krakowska Bibljoteka Narodowa w liczbie arcydzieł literatury wszechświatowej wydaje i dzieła Puszkina.”. Na te to wystąpienia odpowiedział Żeromski artykułem, który tu drukujemy pod liczbą II. Nosi on tytuł Jeszcze o swawolnych wierszach Puszkina i ukazał się 4 marca 1925 r. (Nr. 63). Przesyłając go, pisał Żeromski do p. Władysława Włocha, redaktora Echa Warszawskiego: „Przesyłam notatkę już ostatnią. Chcę zamknąć tę niemiłą rozmowę, ale chcę też powiedzieć prawdę o pornografii Puszkina. Może to zamknie usteczka wszystkim”.  Leon Kozłowski odpowiedział w „Kurjerze Porannym” 9 marca (Nr. 68). Streściwszy artykuł Żeromskiego i zacytowawszy apostrofę do siebie, pisał: „Naturalnie, nigdybym nie zalecał dawać podlotkom Gawriljady' i innych swawolnych wierszy Puszkina, których istnieniu bynajmniej nie zaprzeczałem w swoim artykule. Ale jeżeli ośmielam się powtórzyć, że «poematy i powieści Puszkina można dać do rąk podlotkom, bez obawy zgorszenia», to dlatego, że popularne, dostępne dla wszystkich wydania Puszkina tych utworów wcale nie zawierają. Tak zwane zaś «naukowe» wydania Puszkina, które przez swoją wielotomowość i obfitość komentarzy i przypisów mało są dostępne dla szerszej publiczności, zawierają z wymienionych wyżej utworów te, które istotnie do Puszkina należą, ale wykropkowane, bez tych «szczegółów i perypetyj», na których przytoczenie nie pozwala «pruderja», że użyję terminów z Przedwiośnia.  Gdyby znakomity pisarz zechciał zajrzeć do jednego z tych krytycznych wydań Puszkina (np. Brockhauza), toby przekonał się przedewszystkiem, że zupełnie nie można polegać na londyńskiem wydaniu z r. 1861.  Swawolne wiersze, które Puszkin czytał dla zabawy w kółku przyjaciół, zapisywane potem z pamięci, przepisywane przez amatorów rzeczy tego rodzaju, naturalnie uległy wielkiej zmianie wprzód, nim po wielu latach, po raz pierwszy zostały wydrukowane zagranicą. Dorabiano do nich «dalsze ciągi i końce», zmieniano tekst, przypisywano Puszkinowi takie rzeczy, których wcale nie pisał. Potrzeba było mrówczej, subtelnej pracy puszkinologów, aby ustalić, co istotnie należy do Puszkina w erotykach jemu przypisywanych.  Otóż z utworów, które wymienia Żeromski, Puszkina jest Gawriljada — swawolny i bluźnierczy jednocześnie poemacik, wzorowany na analogicznych utworach francuskiej literatury 18 w. Puszkina jest również początek bajki Car Nikita. Wątpliwy jest wiersz Wisznia.  Wszystko to są utwory młodzieńcze. Co się zaś tyczy Pierwoj noczi braka i Wieczerniej progułki, która szczególnie oburza naszego pisarza, jako rzecz «wysoce plugawa» i nosząca późniejszą datę, bo r. 1829, to te rzeczy nie figurują wcale w ustalonym w wyniku badań krytycznych spisie utworów Puszkina. Zaznaczę również dla ścisłości, że w r. 1829 nie zwracał się wcale Puszkin do Mickiewicza; wiersz Mickiewicz napisany w r. 1834, a Jeździec Miedziany, który jest poetycką odpowiedzią Puszkina na Petersburg Mickiewicza, w r. 1833…  …Ale wróćmy do swawolnych wierszy Puszkina. Bądź co bądź, los chciał, aby do rąk «podlotka» Baryki w Baku trafiło owo tak rzadkie dziś londyńskie z r. 1861 wydanie erotycznych utworów rzekomo Puszkina i one to «niejedno może w jego czystej duszy splugawiły».  Wziął tę książkę z bibljoteki ojca swego.  Wiemy teraz przynajmniej, kto tu zawinił: stary Baryka, bo gdyby nie przechowywał u siebie tej książki, nie mielibyśmy ani przykładu złego wpływu Puszkina na podlotków, ani polemiki dzisiejszej.  Sądzę jednak, że i tu Żeromski, mając żal do Puszkina za zgubny wpływ na «podlotka», ten wpływ nieco wyolbrzymia, z dalszych bowiem losów młodego Baryki, a zwłaszcza z jego przygód w Nawłoci widzimy, że nie był on już tak zepsuty i miał o miłości czystsze i zdrowsze pojęcia niż pani Laura, która Gawriljady wcale nie czytała.”. Przedrukowując artykuły Żeromskiego według Echa Warszawskiego, kilka erratów poprawilismy według rękopisu, znajdującego się w posiadaniu p. Władysława Włocha.  Z pewną częścią artykułu W odpowiedzi Arcybaszewowi i innym spokrewniony jest treściowo wywiad z Żeromskim, zreferowany przez p. M. Ładę (pod tyt. Słów kilka ze Stefanem Żeromskim) w czasopiśmie „Czyn Młodzieży” (maj 1925 r., Nr. 2). „Pomimo braku czasu i niezdrowia, — czytamy tam — Stefan Żeromski udzielił nam paru chwil rozmowy. Na rzucone… pytania [o intencjach Przedwiośnia] głębia ciemnych oczu, tych oczu, które siłą dziwnie kontrastują z siwizną głowy, zamąciła się jakby zadumą”: „A jednak, rzeczywiście, pisząc tę książkę, nie myślałem o młodzieży” — wyrzekł Żeromski. „Pokolenia wojennego i powojennego prawie nie znam — nie przeżywałem tego”. „Nie miałem też zamiaru wskazywać drogi ideowej”. „A ideał leży gdzieś blisko, obok, tylko ręką sięgnąć…”. „W Przedwiośniu chciałem uderzyć, jak to mówią, «pałką w łeb», a trafiłem w to poczciwe polskie serce”. „Ja, osobiście, widzę zapowiedź lepszego jutra w regjonaliźmie, t. j. w dążeniu do zdecentralizowania życia gospodarczego, kulturalnego i społecznego w Polsce i w pracy pozytywnej zrzeszeń inteligencji. To się już wykazuje w dokonanem niedawno porozumieniu się 144-ch stowarzyszeń intelig. i połączeniu się z takąż organizacją we Francji”. „Zrzeszona inteligencja każe zamilknąć partyjności!”. „Obecnie, jedynie praca pozytywna, twórcza i celowa jest symbolem Polski”. „Te rzeczy omówię w dziełach nad któremi pracuję”, zakończył Żeromski, „a które ukażą się wkrótce”. [przypis redakcyjny]

w odpowiedzi — odpowiedzialni. [przypis redakcyjny]

w odpowiedzi swejQuelques mots sur l'etat des paysans en Pologne, par un Polonais, Paris 1833. (Kilka słów o położeniu chłopów w Polsce, przez Polaka, Paryż, 1833). [przypis redakcyjny]

w odwieczu — w dalekiej przyszłości. [przypis edytorski]

w „Odysei” szczegóły odnoszące się do wysadzenia na ląd Odyseusza — Homer, Odyseja XIII 119 i nast. [Arystoteles ma na myśli, że wydaje się niewiarygodne, iż Odyseusz nie obudził się, kiedy jego statek przybił do lądu na Itace, a żeglarze feaccy wynieśli go na brzeg; red. WL] [przypis tłumacza]

w odzieniu — ἐνδύματα, indusiis (indusium), im Hemd (Cl.), [pominięto tłum. na rosyjski]; Mt 6, 25: ἔνδυμα, co Pape tłumaczy „das Angezogene, das Kleid”. Wujek używa słowa „odzienie” (vestimentum Wulgaty), tak samo Biblia Berlińska [1810], ułożona wedle edycji Biblii Gdańskiej. [przypis tłumacza]

W ofierze bogom rznąć, jak Atamanta — chłop wspomina Atamanta, którego widział niedawno w teatrze: Sofoklesa tragedia pt. Atamas. Ino, zazdrosna macocha, chce zabić na ofiarę pasierba Fryksosa i Helle, a nawet ich ojca, Atamanta, a swego męża, lecz gdy przybrani, jak ofiary na rzeź prowadzone, w kwiaty i wieńce, zjawiają się na scenie, uratowała ich matka Nefele (Chmura), posławszy na pomoc złotorunego barana. [przypis tłumacza]

w ogniowym ustalone harcie — wzmocnione przez hartowanie. [przypis edytorski]

w ogniu spalicie — Według Chizkuniego spalenie resztek miało być oznaką pogardy dla barana jako bożka, zob. Chizkuni do 12:10. [przypis tradycyjny]

w ogrodzie wzniosłym — W raju ziemskim, na wierzchołku góry czyśćcowej. [przypis redakcyjny]

w ogrodzie zwanym Akademią — był to gaj poświęcony herosowi ateńskiemu Akademosowi, stąd nazwa. [przypis edytorski]

W Ojczyzny imię — w innej wersji tekstu wers ten brzmi: „Na Polski imię, na Jej cześć”. [przypis edytorski]

W oknach zamkowych kwiat róży się płonił — Róża była godłem trybunałów. [przypis autorski]

w okoliczne wojny (starop.) — w czasie toczących się w okolicach wojen. [przypis edytorski]

w okoliczy (starop.) — dziś: w okolicy. [przypis edytorski]

w okolu — tu: w otoczeniu. [przypis edytorski]

w około (starop.) — dziś: wokoło. [przypis edytorski]

w około (starop. forma ort.) — dziś: wokoło, wokół. [przypis edytorski]

W okowach miłości — Kontrast: jakimi kobieta ogląda zawsze mężczyzn, a jakimi są, kiedy wyjdzie z pokoju. Jedno słowo starczy tu za całą scenę. [przypis tłumacza]

w (…) okresie czasu — dziś popr. w czasie a. w okresie. [przypis edytorski]

w (…) okresie czasu — dziś popr.: w tak krótkim czasie; słowa: „okres” i „czas” stanowią w zasadzie synonimy (poza rzadko stosowanym terminem z zakresu retoryki, w której słowo „okres” nie odnosi się do upływu czasu, ale do budowy tekstu czy wypowiedzi). [przypis redakcyjny]

W okresie międzywojennym termin (…) [p]rzyjęli (…) również krytycy marksistowscy — H. S. Kamieński, Pół wieku literatury polskiej, I, Moskwa 1931; I. Fik Rodowód społeczny literatury polskiej, Kraków 1938. [przypis autorski]

W okresie międzywojennym termin ten usankcjonowany został w opracowaniach syntetycznych, zwłaszcza podręcznikowych — M. Szyjkowski, Współczesna literatura polska z wypisami, Poznań 1923; A. Galiński [L. Stolarzewicz], Młoda Polska, Łódź 1928; M. Kridl, Literatura polska XIX wieku. Część V. Młoda Polska, Warszawa 1933. [przypis autorski]

w okresie „Życia” nazwa „Młoda Polska” traktowana była najczęściej jako określenie krakowskiego środowiska modernistycznego, grupującego się wokół osoby Przybyszewskiego — tak np. w artykule J. Zakrzewskiego, Szkoła krakowska, „Tygodnik Ilustrowany” 1899, nr 35. [przypis autorski]

w okręż — wokoło. [przypis edytorski]

w oktobrze — w październiku. [przypis edytorski]

w on czas (daw.) — w owym czasie; w tamtym czasie; w tamtych czasach. [przypis edytorski]

w on czas (daw.) — wówczas, w tym czasie. [przypis edytorski]

w on czas (starop. forma) — w tym czasie; wtedy. [przypis edytorski]

w on czas (starop. forma) — wówczas, wtedy. [przypis edytorski]

w on czas (starop.) — w tym czasie. [przypis edytorski]

w on pośledni przymorek (starop.) — w czasie ostatniej zarazy. [przypis redakcyjny]

w on wieczór — dziś: w ów wieczór; owego wieczoru. [przypis edytorski]

w oną chwilę — w tamtej chwili; w tamtym momencie. [przypis edytorski]

w onej bitwie Mazowszanie 50 zbrojnych szyków na plac wyprowadzili, Kazimierz zaś ledwo trzy hufy pancerne miał zupełne — zwycięska bitwa nad Masławem (Miecławem) miała miejsce w 1047 r. W innym tłumaczeniu siły obu stron są opisane następująco: „mieli Mazowszanie 30 sprawionych hufców, podczas gdy Kazimierz posiadał zaledwie 3 pełne hufce wojowników”, przy czym hufiec użyto dla łac. słowa acies, na oznaczenie w czasie powstania kroniki, w XI i XII w., oddział wojska o liczebności ok. 300 ludzi. [przypis edytorski]

w onej chwili (starop. forma) — w tej chwili; wówczas, wtedy. [przypis edytorski]

w onej chwili (starop.) — w tej chwili; wtedy. [przypis edytorski]

w onej dawnej swej całości (starop.) — z duszą i ciałem. [przypis redakcyjny]

w onej dobie (starop.) — w tym czasie. [przypis edytorski]

w onej dobie (starop.) — w tym czasie, w tej chwili; wtedy. [przypis edytorski]

w onej dobie (starop.) — w tym czasie; w tym momencie; wtedy. [przypis edytorski]

w onej porze (starop. forma) — w tym czasie; wtedy. [przypis edytorski]

w onem czesie (starop. forma) — w tym czasie; wtenczas, wówczas, wtedy. [przypis edytorski]

w onem czesie (starop.) — w tym czasie; wówczas, wtedy. [przypis edytorski]

w onem (starop.) — w tym. [przypis edytorski]

w oney dobie (daw.) — w tym momencie. [przypis edytorski]

w oney dobie (starop.) — w tym czasie. [przypis edytorski]

w onoć — w to właśnie; toż. [przypis edytorski]

w opisie pana Dezso„Jahrbuch des Ungansehen Karpatenverones”, 1876 r. [przypis autorski]

w opowiadaniu hotentockim (…) zamieszczonym w „Znawcy” — „The Connaisseur”, vol. I, nr 21. [przypis redakcyjny]

w „Opowiadaniu u Alkinoosa” także, bo cytarzysty słuchając, na wspomnienia owe łzy wylewać zaczął — zob. Homer, Odyseja VIII 521 i nast. i IX 1 i nast. [przypis tłumacza]

W opowiadaniu wyraźna jest stylizacja biblijna. Fraza „smutny aż do śmierci” w Nowym Testamencie odnosi się do ostatnich dni Jezusa. [przypis edytorski]

w orderach chodzę — po pacyfikacji wsi, przeprowadzonej przez administrację cesarską latem 1846 r., władze rozdały nagrody gromadom chłopskim zasłużonym w rozgromieniu szlachty gotującej się do powstania; oprócz nagród pieniężnych administracja rozdała również medale („ordery”). Legenda przyznała szczególny medal honorowy Szeli właśnie, choć nie odpowiadało to rzeczywistości: chłopski prowodyr nadawał się do usunięcia z okolicy, w której był działał, więc i przeniesiono go na wschód, na wówczas austriacką Bukowinę. [przypis redakcyjny]

w ordynku (daw.) — w ustalonym porządku (używane szczególnie w odniesieniu do wojska); w szeregu. [przypis edytorski]

W oryg. w dialogu Hamleta i Grabarza wykorzystano grę podwójnego znaczenia słowa lie: leżeć oraz kłamać:

Hamlet (R. of grave.): 'I think it be thine, indeed; for thou liest in't.' 1st Clown: 'You lie out on't, sir, and therefore it is not yours: for my part, I do not lie in't, yet it is mine.' Hamlet: 'Thou dost lie in't, to be in't, and say it is thine: 'tis for the dead, not for the quick; therefore thou liest.' 1st. Clown: 'Tis a quick lie, sir; 'twill away again, from me to you.' Hamlet: 'What man dost thou dig it for? (…)'”

W tym przekładzie gra słów nie została uwzględniona; w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka brzmi ona:

Hamlet: (…) A czyj to grób, przyjacielu? Pierwszy grabarz: Ano mój. (…) Hamlet: Twój? Chcesz powiedzieć, że się w nim znajdujesz. Pierwszy grabarz: To raczej ty mnie w nim znajdujesz, panie. Ja w nim niczego nie szukam, to i niczego nie znajduję. Hamlet: Szukasz chyba guza i zaraz go znajdziesz. Jesteś tylko architektem grobu — nie lokatorem. Powiedzieć 'to mój grób' może tylko umarły, a nie żywy. Pierwszy grabarz: O ile uda mu się coś powiedzieć przy tym stanie zdrowia. Hamlet: Dla kogo wykopałeś grób? Kim jest ten zmarły? (…) itd.”.

[przypis edytorski]

W oryginale niemieckim użyte jest określenie zu verbreiten, które może być tłumaczone również jako „rozpowszechnianie”, jednak ze względu na kontekst posłużyłem się tłumaczeniem zaproponowanym w: Copyright Acts for the German Empire regarding works of art, photography, and designs, Berlin (1876), [w:] Primary Sources on Copyright (1450–1900), red. L. Bently, M. Kretschmer, www.copyrighthistory.org, (dostęp 11.12.2013), §3 ustawy o ochronie przed nieuprawnioną reprodukcją fotografii. [przypis autorski]

W oryginale niemieckim użyte jest określenie zu verbreiten, które może być tłumaczone również jako „rozpowszechnianie”, jednak ze względu na kontekst posłużyłem się tłumaczeniem zaproponowanym w: Copyright Acts for the German Empire regarding works of art, photography, and designs, Berlin (1876), [w:] Primary Sources on Copyright (1450–1900), red. L. Bently, M. Kretschmer, www.copyrighthistory.org, (dostęp 11.12.2013), §5 ustawy o dziełach sztuki. [przypis autorski]

W oryginale niemieckim użyte jest określenie zu verbreiten, które może być tłumaczone również jako „rozpowszechnianie”, jednak ze względu na kontekst posłużyłem się tłumaczeniem zaproponowanym w: Copyright Act for the German Empire…, § 25. [przypis autorski]

W oryginalnej pisowni przytoczone sprawozdanie więźnia, „który przyjechał w r. 1836 do Francji, przesłane przez Sołtyka dnia 31 października tego roku na ręce Koźmiana do Komitetu w Londynie”, brzmi następująco:

„Przybywszy świeżo z niewoli pruskiej mam za obowiązek donieść wam, szanowni obywatele o smutnem i nieszczęśliwem położeniu naszych ziomków uwięzionych w Fortecy Grudziąż w liczbie 177, składających się z wachmistrzów, podoficerów i żołnierzy. Głos tych nieszczęśliwych nie mógł wyjść za obręb, bo i wszelkie ich prośby o wysłanie za granicę do Francyi lub Anglii były przez służalców despotyzmu wstrzymywane, a nawet piszący w Imieniu drugich został osadzony w naysroższym więzieniu, z którego na trzeci dzień gdy został wypuszczony, życie zakończył. Nazwisko zmarłego Bogdański.

Wszyscy codziennie są zmuszani do pracy przy fortyfikacji, ci, którzy są do straży przydani żołnierze pruscy, nie tylko że są dobrze płatni od Rządu, aby dokuczać mogli tym nieszczęśliwym, ale nawet wrodzona nienawiść do naszych ziomków i wyszukani starzy żołnierze z kompanij Garnizonowey pruskiej maią polecenie od kapitana Inżyniera Schmit, aby, iak tylko mogli, przy robocie dokuczać, a nawet tak dalece, że odpowiedziawszy słowo temuż strażnikowi, bywa ten nieszczęśliwy w najmniejszej ilości kary, to jest od ośmiu do czternastu dni ostrego aresztu karany, a nawet z utratą żołdu.

Przed dwoma laty żołnierz Orłowski, któren odpowiedział walmaistrowi, że on niest wstanie odrobienia tej miary, jaka mu jest wyznaczona, uderzył go tak silnie w głowę, że ten biedak spad z wału i wybiuł obadwa biodra i teraz na całe życie jest nieszczęśliwy, gdyż przez kul nie może zrobić kroku. I zadecydowano przez komendanta tegoż oddziału, że go odeśle dc oomu zarobkowego, gdyż cierpianem bydz nie może przy kompanij, że żadney roboty czynić nie może, ale występny żadney kary nie odebrał, wymówił się tylko, że on był pijany i sam spadł, lecz cała kompania zapewniła, że ten człowiek w tern dniu nawet w ustach nic nie miał. Puzniey postępowanie Plac majora, któren komendantem jest tey kompanii wrazz Podofficerem Albrecht, któren czyni służbę Feldfebra przy tern oddziale polskim, jest zupełnie barbarzyńskiem, gdyż nie tylko wyrażamy krzywdzącemy człowieka, ale nawet kiiamy i aresztamy bywaią traktowani i tak, że areszt ścisły nigdy nie jest pruzny.

Sam nawet słyszałem, iak przed frontem przy apellu komendant kompanij i Plac major kapitan Baummuler używa słów: Psy Polskie, Złodziie, piiąki itd.; takiemy to wyrażamy kończy się appel.

X. Kawczyński, któren był w Królestwie iuż od lat pięciu przez Biskupa Kozmiana w Częstochowie więziony, przy nadeszłym Powstaniu potrafiuł uiść z tak ciężkiego więzienia, i przybywszy do Miasta Inowrocławia do swoich przyiaciół dawnieyszych został przez władze Pruskie aresztowany i na nowo do więzienia wtrącony. Na koniec przez władze uznany, że za podburzanie włościan do powstania został na rok ieden fortecy wskazany, lecz po wysiedzeniu tey okropney kary nie został prędzey uwolnionem, aż się korespondencyia z Rządem polskim nie ukończy, która to trwała przez lat trzy, na koniec przez żandarma Rządowi Rossyiskiemu wydanym został. Podofficer Leszczyński z pułku 4 p. 1. i Żołnierz z pułku 4 ułanów, którego nazwiska nie pamiętam, chcąc wyiść na spacer w dniu wolnem od roboty, to iest w Niedziele — wychodząc przez bramę od Wisły wychodzącą zostali przez szyldwacha zatrzymani; ci rozmawiając z nim łagodnie i prosząc go o przepuszczenie, użył gwałtu i udał iakoby oni tegoż popchnęli, zostali natychmiast aresztowani i pod sąd oddani, gdzie obadwa wskazani są na lat 10 ciężkiego więzienia, nie zwracaiąc sąd na to uwagi, że świadkowie przez szyldwacha podani wyznali sami przed sądem, że nic nie widzieli, gdzie nawet officer komenderowany z Artyleryi sam mi muwił, że na tak wielką karę zasłużyć nie mogą, gdyż podług praw naszych naywięcey otrzymać kary mogę sześciu tygodni”.

[przypis edytorski]

w osobnym traktacie, którego pewne względy nie pozwoliły mi ogłosićTraktat o Świecie czyli o Świetle. [przypis tłumacza]

w ostatecznym gładzeniu i polerowaniu tego poematu ostatni z Tęczyńskich [Jan] brał udział wybitny — myśl tę wypowiedział pierwszy prof. A. Brückner w Wielkiej, encyklopedyi illustr pod wyrazem [tj. hasłem] Kochanowski Piotr. [przypis redakcyjny]

w ostatnich czasach — sformułowanie to odnosi się do czasu powstania niniejszej przedmowy; dokładnie chodzi o rok 1872. [przypis edytorski]

w ostatnich dwunastu latach — dziś: w ciągu ostatnich dwunastu lat. [przypis edytorski]

w ostatnich leciech (daw.) — dziś popr. forma Ms. lm: w ostatnich latach. [przypis edytorski]

W ostatniej sferze — Tą ostatnią sferą jest Empireum. [przypis redakcyjny]

w ostatnim kościele — ostatni kościół poza obrębem murów warowni był już zburzony. Katedra jest więc ostatnim kościołem. Jak pisze Kleiner: „Jest to katedra fikcyjna. Okopy Świętej Trójcy naprawdę mają tylko ruiny kościółka, w którym bohatersko broniła się niegdyś garstka konfederatów barskich”. [przypis redakcyjny]

w ośmiu buddyjskich piekłach mroźnych — w buddyzmie, za tradycją braministyczną wyróżnia się wśród narak (piekieł) osiem zimnych, osiem gorących oraz tyleż mrocznych (wszystkich ma być 34, dusze pozostają w nich, zanim dostąpią odrodzenia na wyższym lub niższym poziomie duchowej doskonałości). [przypis edytorski]

w owej krainie — «Zanim jeszcze dotarł do Hebronu, do Icchaka, przydarzyły mu się wszystkie te [zgryzoty]», zob. Raszi do 35:22. [przypis edytorski]

W owej twardej rzymskiej szkole szermierzy na śmierć i życie (…) Przysięgamy (…) te służby — Petroniusz, Satyryki, 97. [przypis tłumacza]