Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 376 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
Spacer → ← Prozowierszem

Spis treści

      Bruno JasieńskiBut w butonierceŚnieg

      Białe kwiaty gdzieś na korsie… może w Nizzy.
      Kołowieje — Cichopada — Białośnieży.
      Chodzą ludzie miękkostopi po ulicy,
      Końca nosa im nie widać zza kołnierzy.
      Uśmiechnęły się panienki w białych lisach
      I podniosły wąskie palce aż ku ustom…
      Był ktoś biały, co niebieskie listy pisał…
      Było cicho. Było dobrze. Było pusto…
      Z okna domu ponurego, jak «Titanic»,
      Zaechowiał i wysączył się, jak trylik,
      Płacz zmęczonej prostytutki, której stanik
      Zafarbował ogniokrwisty hemofilik.
      Ktoś się nagle chciał roześmiać, ale nie mógł…
      (Oczy cichych czasem chłodne są jak marmur)
      Czyjeś ręce pochyliły się ku niemu
      Z łyżką ciepła, kochaności i pokarmu.
      A ulicą chodzi siwa Matka Boska,
      Szuka Żalu, Zrozumienia i Pokuty…
      Po witrynach, po parkanach i po kioskach
      Jaskrawieją rozrzucone moje Buty.
      Chcesz? — będziemy dziś przy gwiazdach tańczyć nago…
      Daj mi dotknąć swoich miękkich ust-atłasów…
      …Polecimy na Bleriocie do Chicago
      Jeść o zmierzchu słodki kompot z ananasów…
      Close
      Please wait...