Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x
Nic → ← [Intermezzo (Zielone są ręce moje...)]

Spis treści

      Bruno JasieńskiBut w butoniercePodróżniczki

      Towarzyszkom podróży na wszystkich
      kolejach świata — poświęcam
      O podróże jednostajne na strzyżonym miękkim pluszu…
      Wczoraj Marna, dzisiaj Wołga, jutro może Jan-Tze-Kiang…
      Patrzę w oczy smutnej pani w fiołkowym kapeluszu
      I już kocham się, jak sztubak, taki duży, sławny pan.
      O wytarty plusz poduszki dosyć szorstkie wsprzeć policzki,
      Turkot ciszę ukołysze, wszystko będzie, jak przez mgłę.
      I znów przyśnią mi się usta długorzęsej podróżniczki
      Całowane gdzieś wieczorem koło Moskwy czy Louvain…
      Przyjdą myśli wypłowiałe, jak dalekie sny o damach.
      Tych, co kiedyś mnie kochały, zapomniały… może czas?…
      Panieneczki złotogłówki zmysłowieją w oknoramach,
      Ostrym wiatrom się oddają z całej siły, pierwszy raz.
      Może śnią im się w wiatrakach baśniejące złotozamki…
      Pociąg czhał przez pola wężem z siłą 400 HP…
      Panieneczki złotogłówki obudziły w sobie samki,
      Z przymkniętymi powiekami leżą wparte w kąt coupé.
      Znowu zacznie się sonata, tylko nie ta nasza, Jana.
      Moja biedna, moja cudza, biała matuś małej Li…
      Coś podkradnie się do okna, jakaś bajka Kellermana,
      Będzie patrzyć niewidziana w tańcu spermy, ciał i krwi…
      Może jestem trochę senny?… Może jestem trochę chory?…
      Niestrawiony, pieprzny obiad wywołuje refleks żal…
      W rozdziawioną paszczę nocy depeszują semafory:
      Jadę, król, do Polinezji, na swój autorecital!
      Close
      Please wait...