Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Wesprzyj Wolne Lektury 1% podatku - to nic nie kosztuje! Wpisz KRS 00000 70056 i nazwę fundacji Nowoczesna Polska do deklaracji podatkowej. Masz czas tylko do końca kwietnia :)

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Ankieta czytelników Wolnych Lektur

Wypełnij ankietę i pomóż nam rozwijać Wolne Lektury. Zajmie Ci to kilka minut, a nam pomoże stworzyć bibliotekę, która odpowiada na potrzeby naszych Czytelników i Czytelniczek.

x
Pieśń szósta. Bramy Piekieł → ← Pieśń czwarta. Winna śmierć

Spis treści

      Bianka RolandoBiała książkaPiekłoPieśń piąta. Pieśń odchodzenia do Piekła

      W tył zwrot, naprzód w siebie maszeruj
      Butami rozdzierającymi, kowalskimi szuranie
      Pozostawiając po sobie ślady w błotach
      Odchodząc w dale powłóczystym krokiem
      Nie chcę już twoich ud i ciepłego brzucha
      Patrz za mną, na to ci pozwalam ostatni raz
      na patrzenie, jak się odchodzi od ciebie
      Me wdzięki uciekają, ale ma wola silna
      Nie zobaczysz już nigdy mej twarzy i oczu
      Nie będziesz liczył mych oddechów, jak śpię
      Nie wkradniesz się we włosy w postaci wiatru
      Nie dam ci się wymacać na dnie twojej kieszeni
      Już nie rozpoznasz mego kształtu w swej dłoni
      Na nic te twoje efekty specjalne, widzisz, na nic
      Sklejam się do środka, byś mnie nie mógł zdobyć
      twoimi sekretnymi możliwościami drążącymi
      Moje kuszenie plecami kołyszącymi, widzisz
      i pewnie zadajesz pytanie unde malum[1], Bruna?
      Naśmiewam się z twego płaczu, jeszcze jednego
      Wiesz, to tak jest, że to ty musisz prosić o łaskę
      wizyty u mnie w pałacach doszczętnie zniszczonych
      gdzie zaraza o moim imieniu pożera wszystko i ciebie
      Pożrę cię też, jak tylko się pojawisz w moich podwojach
      Me oczy, gęstwina ciężkich powiek i nie dostrzegam
      Mam alternatywne zakończenie dla ciebie, o misterny
      W tym scenariuszu główny bohater odchodzi w dal
      nie rozmywa się jednak, lecz wszystkie jego detale
      zaczynają skrzyć od ostrości postrzegania ich na raz
      Wszystko zdaje się być takie brzydkie, jaskrawe
      Płaczliwe wiatry już ścierają me imię, zapominając je
      wracają do siebie bez mej odpowiedzi, milczę, milczę
      Zmazują me imienne atrybuty podarowane mi kiedyś
      Szkoda, że sama nie mogę ich wyręczyć w tym

      Przypisy

      [1]

      unde malum (łac.) — skąd [pochodzi] zło. [przypis edytorski]

      Close
      Please wait...
      x