Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 439 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Pracuj dla Wolnych Lektur

Pracuj dla Wolnych Lektur! Szukamy fundraiserek i fundraiserów >>>

x
Na co dzwonki dzwonią → ← Dziadek przyjdzie

Spis treści

      Maria KonopnickaNasz domek kochany

      1
      O jakże jak kocham
      Ten nasz domek drogi,
      Te bieluchne ściany,
      Te lipowe progi!
      5
      O jakże ja kocham
      I ten dach pochyły,
      Co się na nim wiosną
      Bociany gnieździły!
      Ten nasz domek stary
      10
      Nie od dzisiaj stoi,
      A przecież się burzy
      Ni wichrów nie boi!
      Ten nasz domek stary
      Słyszałem od taty,
      15
      Dziad naszego dziada
      Budował przed laty.
      Dębowe przyciosy,
      Modrzewiowe ściany,
      A dach rozłożysty
      20
      Słomą poszywany.
      Świeci nasza strzecha
      Jakby szczerem złotem,
      A dokoła sady
      Obwiedzione płotem.
      25
      Jeszcześ nie zajechał
      Do naszego płota,
      A już się przed tobą
      Otwierają wrota.
      30
      Jeszcześ nie przestąpił
      Lipowego proga,
      Już cię sam gospodarz
      Wita w imię Boga.
      A witaj-że, gościu,
      35
      Witaj, pożądany!
      Kłaniają się tobie
      Te bieluchne ściany!
      Kłaniają się tobie
      Te ławy i stoły,
      40
      I ten wielki komin
      I ogień wesoły.
      Na prawo świetlica,
      Na lewo komnatka,
      Tam brząka w kluczyki
      45
      Nasza droga matka.
      W wesołej świetlicy
      Goście bawią radzi,
      A w białej komnatce
      Matka nas gromadzi.
      50
      Tam nasze wesele,
      Tam słodkie przysmaki…
      Lecim do komnatki
      Jak do gniazda ptaki!
      W świetlicy na ścianie
      55
      Wisi obraz włoski:
      W czarnej długiej szacie,
      Jan to Kochanowski.
      W czarną długą szatę
      Z żalu się odziewał,
      60
      Gdy o swej Urszulce
      Pieśni cudne śpiewał.
      I dalej znów wisi
      Ten to król Jan Trzeci,
      Co ma srogie wąsy
      65
      I na Turka leci.
      A dalej Kordecki
      Pomiędzy oknami,
      Co to lubił jadać
      Kaszę ze Szwedami.
      70
      Przed kominem ława,
      Ojciec na niej siada:
      Cudne nam historje
      Zimą opowiada.
      A latem to kwiecie
      75
      Aż się w okna ciśnie…
      Białe bzy, jaśminy
      I rozkwitłe wiśnie.
      Pełno tu zapachu,
      Pełno słodkiej ciszy,
      80
      Lekko, błogo tutaj
      Serce moje dyszy.
      Za białą świetlicą
      Są izby czeladne;
      Oj, nieraz ze śmiechem
      85
      I z krzykiem tam wpadnę.
      I Brysia za uszy,
      I jazda dokoła!
      A stara Pawłowa
      Wciąż woła, a woła!
      90
      A niechaj tam sobie!
      Pogłaszczę babinę,
      A ona też zaraz:
      «Oj dziecko, jedyne!»
      Bo w starym się domu
      95
      Obyczaj ten chowa,
      Że kocha paniątka
      Ta czeladź domowa.
      I chucha, i chucha,
      Jak gdyby na swoje…
      100
      «A miłe! A słodkie!
      Tysiączkiż wy moje!»
      O, jak cię nie kochać,
      Ty domku nasz drogi!
      Wy ściany bielone,
      105
      Lipowe wy progi!
      Zamknij
      Proszę czekać…
      x