Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Ankieta czytelników Wolnych Lektur

Wypełnij ankietę i pomóż nam rozwijać Wolne Lektury. Zajmie Ci to kilka minut, a nam pomoże stworzyć bibliotekę, która odpowiada na potrzeby naszych Czytelników i Czytelniczek.

x
Modlitwa o deszcz → ← Małemu wielkiej nadzieje Radziwiłłowi

Spis treści

      Jan KochanowskiFraszki, Księgi trzecieMarcinowa powieść

      Ba, jeszcze raz, Marcinie! — Więc powiem, tak było:
      Kilka osób na jednę salę się złożyło.
      Każdy z żoną. Wieczerzą potym odprawiwszy
      Szli spać. Ledwie się składli, kiedy co waśniwszy
      Na drugie tak zawoła: „Panowie, czas wsiadać!”
      A ci też (ale o tym nie trzeba powiadać).
      Po małej chwili zasię tenże się ozowie,
      Co i pierwej straż trzymał: „Czas wsiadać, panowie!”
      A panowie do siodeł. Ujechawszy milę,
      Posłuchali onego: „Postój koniom chwilę!”
      A jeden zatym usnął. On znowu: „Panowie, Czas wsiadać!”
      Wszyscy inszy stali przedsię w słowie,
      A tego żona budzi: „Miły, nie słyszycie?
      Już tam drudzy wsiadają, wierę, rychło spicie!”
      A ten chrapi, choć nie spi. „Miły, ba, słuchajcie,
      Już tam drudzy wsiadają.” „Ej, jużże wsiadajcie,
      Aż was diabli pobiorą!” Ali drudzy: „Szkoda
      Odjeżdżać towarzysza; wielka rzecz przygoda!
      Pomóżmy mu w złym razie, a załóżmy swoje.”
      „Diabeł cię niechaj prosi, niech już ciągną moje.”
      „Miła, ty się nie przeciw! pokarmiwszy koni,
      A jutro rano wstawszy, będziem tam, gdzie oni.”
      Close
      Please wait...
      x