Wesprzyj Wolne Lektury 1,5% podatku — to nic nie kosztuje! Wpisz KRS 00000 70056 i nazwę fundacji Wolne Lektury do deklaracji podatkowej. Masz czas tylko do końca kwietnia :)

Szacowany czas do końca: -
Bianka Rolando, Biała książka, Czyściec, Pieśń szósta. Sine jezioro pod powieką
Pieśń siódma. Bianca śpiewa nad walerianowym jeziorem do nieznajomego → ← Pieśń piąta. Trzy minuty Czyśćca

Spis treści

      Bianka RolandoBiała książkaCzyściecPieśń szósta. Sine jezioro pod powieką

      1
      Pełna bólu, zmęczenia sobą nie mogę kroczyć
      w paradzie jednej osoby bez flag i emblematów
      Odwracam się, zemdlona szarością w porcjach
      Widzę mą podobiznę multiplikującą się w kątach
      5
      Fermentuję, deformuje się ciągle me senne spojrzenie
      Smród tutejszy silnie uderza mnie po policzkach
      boleśnie spłynęło wszystko wodospadami w doły
      Upadłam jeszcze raz na siebie, próbując zobaczyć
      wielki, osobowy siniec, rozlewający się we mnie
      10
      znak zakazu, nakazu i ostrzeżenia dla łobuziar
      Odrętwiałe oczy podniosłam wielkim wysiłkiem
      z siną twarzą pełną dźwięcznych zębów w ustach
      Czyż nie jestem teraz piękniejsza, obita-opuchnięta?
      Me wdzięczne policzki strzaskane, guzy się piętrzą
      15
      na prawej i lewej stronie mych skroni jak rogi srebrne
      Uśmiecham się niecierpliwie uznając, że mnie poznasz
      umalowaną dziś niewinnie dla ciebie, na spotkanie
      Wije się niecierpliwie niewielkie rozlewisko
      w odcieniach mieni się jej oleista fala
      20
      niestety niezachęcająco, niestety niezachęcająco
      W szarym prochu fioletowo-zielone jezioro
      Bajoro brudne, odmęty głębokie i ograniczone
      rozlane tu przypadkiem przed wiekami
      w sumie przez nieuwagę się wylało
      25
      ale nikt tego nie zmył, nie posprzątał
      O nim się tylko zapomina, bo jest z boku
      Jego solna toń wypełniła mi gardło
      gdzieś przypomniałam sobie tę woń
      znaczenie tego zapachu apteczne
      30
      walerianowy z cukrem smród wielki
      Kompost, nawadnianie okolicy kroplami
      z dozownika wąskiego, ciągle zatykanego
      To tylko dla bydła gorszego sortu
      dla cielaków z sutkiem w buzi
      35
      z papierosem najtańszym w okolicy
      Mają twarde języki i żuchwy stalowe
      smaków nie rozróżniają już w zasadzie
      Na brzegu jeziora rozsypany cukier
      Cukier zaciągający się gorzkim smakiem
      40
      dla histeryczek i histeryków baśniowych
      drżą im ręce, nie potrafią nawet nosić siebie
      Cukier na małe łyżeczki sypany
      zachodzące walerianą zachody słońc
      testów ciążowych i papierów lakmusowych
      45
      stosowanych przez jeszcze uczących się
      Takie sine oko na pustyni pokrytej wykładziną
      ukrywa to, że pod nią trwa konsekwentny rozpad
      Pomóż mi podnieść oczy, pomóż mi spojrzeć
      Cóż to za zjawisko niezwykłe i smrodliwe
      50
      czy zapominanie aż tak cuchnie, aż tak?
      x